Witam wszystkich. Jestem facetem,ale postanowiłem "wyżalić" się na kobiecym forum, gdyż nie znalazłem żadnego forum "męskiego", gdzie ktoś ma podobne problemy do moich. Albo też nikt z brzydszej części populacji nie chce się do tego przyznać. Mi też nie jest lekko, trochę mi wstyd. Otóż mam 39 lat, jestem żonaty, jest to udany związek, mamy córkę (szt.1), czasem się posprzeczamy, czasem pokłócimy, jak to w długoletnim małżeństwie. Mieszkamy w moim domu, na parterze, a na piętrze mieszkają moi rodzice. Są z nami od ok. 2 lat, wcześniej mieszkali w swoim domu przy firmie, ale firma padła no i wylądowali u nas. Przyjęliśmy ich pod swój dach bez żadnych oporów, dotychczasowe stosunki układały nam się ok. Rachunki za media płacimy na pół, nie ma na tym tle żadnych konfliktów. Problem polega na tym,że oni zawsze byli i są proekologiczni, proprzyrodniczy, pro-wszystko co żyje. Pewnie brzmi to głupio, bo dziś trzeba i powinno się takim być, biorąc pod uwagę degradację środowiska, zanieczyszczenie i takie tam. Dopóki mieszkaliśmy osobno, nie przeszkadzało nam to, szczerze mówiąc nie zwracaliśmy zbytnio uwagi na na ich wszystkie PRO przyrodnicze poglądy i działania. Myślę, że błąd popełnilismy na samym początku, gdy z nami zamieszkali i podczas przeprowadzki zwieźli całą masę niepotrzebnych rzeczy, tzw.gratów, np. stare, nie działające radia Kasprzak, np. kilka klatek dla ptaków, które ktoś wyrzucił, np. kilkanaście misiów, tak, starych, brudnych, śmierdzących pluszowych misów wielkości od 20cm do wysokości dorosłego człowieka, ławeczki z połamanymi oparciami, krzesła z połamanymi nogami, jakieś stoliki stare ośrupane pordzewiałe, pogięte sztangi do gimnastyki, niedziałające, uszkodzone stare sprzęty sportowe jak bieżnia, zepsuta oczywiście, łańcuchy, wiadra, wanienki itd, itp, etc. Wszystko stare, brudne, zepsute, poniszczone, no śmieci po prostu.No ale co tam, piwnica jest duża, nie jestem majsterkowiczem, więc nie przesiadywałem w piwnicy czy w garażu, żeby coś dłubać, majsterkować, więc te wszystkie graty zajęły większą część kilku pomoieszczeń piwnicznych. Pomyślałem sobie, ok, może te rzeczy mają dla nich jakąś symboliczną wartość, dobra jest, niech sobie to tam leży. Nie zaprotestowałem. Mają też dwa psy, my jednego, więc już są 3. Ale dobra, te pieski się znały wcześniej, więc tez nie było problemu. Iskrzenie zaczęło się powoli, aczkolwiek trwa systematycznie do dzisiaj i cały czas się nasila. Gratów zaczęło przybywać, ojciec je zwozi Bóg wie skąd, w piwnicy zabrakło w końcu miejsca, więc zaczął je "składować" na podwórku, które mamy wspólne. Tu w kącie jakiś grat, tam w kącie jakiś grat, potem w kątach w garażu jakies graty zaczęły się pojawiać. Gdy się zwróciło im uwagę, to zaraz obraza majestatu. Chcę zaznaczyć, że oboje z żoną lubimy porządek, trawka na ogrodzie przycięta, krzaczki równo posadzone, świerki poprzycinane, podwórko wyłożone kostką, dom ocieplony, otynkowany jakimś tam szlachetnym tynkiem, nie znam się, więc nie będę się zagłębiał w szczegóły murarki, każde narzędzie, łopata, grabie, nawet głupi sekator ma swoje miejsce. A tu, jak juz wspomniałem, pojawiają się graty. Ich psy sikają na wszystko, co jest wyższe niż 1cm, a więc na przyciętą trawkę, równo posadzone krzaczki, poprzycinane świerki oraz na szlachetny tynk. I tak od słowa do słowa, coraz częściej się kłociliśmy z nimi, potem były przeprosiny, chwila porządku i znowu od nowa burdelik. Piesków nie wolno stresować, więc niech sobie sikają, toż to sama natura. A co z moim stresem spowodowanym widokiem, jak wszystko, co za ciężko zarobione pieniądze urządziliśmy, jest niszczone przez psie szczyny? Ptaszki są śliczne, więc trzeba je dokarmiać. Miesięcznie rodzice rozsypują na kostce na podwórku 10kg worek jakiegoś ptasiego ziarna. A że ptaszki robią kupę, jak każde stworzenie po jedzeniu, więc oprócz psich szczyn pojawiły sie ptasie gówna. Myszy. To też żywe stworzenia, więc pewnego razu zauwazyłem, że z piwnicy zniknęły trutki na myszy. A ptaszki do tego stopnia upodobały sobie naszą posesję, że zaczęły się gnieździć w garażu, srając na to, do czego przechowywania garaż jest przeznaczony, a więc na samochody. Oczywiście drzwi albo brama do garażu jest cały czas otwarta, bo ptaszki muszą się przecież dostać do gniazd... Jakiekolwiek próby tłumaczenia, że pieski i ptaszki powinny czuć respekt przed sikaniem i sraniem na wszystko, kończą się kłótnią. Nie wspominam tu o mojej zonie, która popada w nerwicę, często dzwoni do mnie z płaczem, że ojciec znowu coś tam wymyślił. Pwenego razu się zdenerwowałem do tego stopnia, że wywaliłem stare niezamieszkane gniazda ptaków z garażu. Poniżej reakcja smsowa mojego ojca. Smsowa, bo ostatnimi czasy tylko tak się porozumiewamy. Sms 1: ?Witam? W wielkiej ulewie musiałem iść doładować komórkę ty wulgaryzm łysy spasiony eunuchu !?
Sms 2: ?Drzwi na wieczór zamykamy a w dzień są otwarte bo matka dobija się by nakarmić małe! Te ptaki jak gniazdują są pod ochroną ustawową ty Cepie!?
Sms 4: ?ponadto te ptaki siedzą na bokach to jak mogą srać na twój złom???Ty głupi łbie kapuściany, wyrażenie wulgarne jeden!!?
Sms 5: ?Pamietaj nigdy nie słuchaj tylko jednej strony!!?
Sms 6: ?Mieliśmy się nie odzywać więc po jakiego wulgaryzm stale mi dupę zawracasz tymi zetemesami Synalku niewdzięczny ????
Sms 7: ?Jeszcze ci psy jajca będą lizać za TEN sms !! Dajesz sobą sterować !!!!Czy ty nie masz wulgaryzm swojego rozumu baranie pierdolony????..??
Sms 9: ?Już ci nie nadam żadnych wiadomości! Nie mogę się stresować.Pozdrawiam ? MIMO wszystko- śmieciarz.
No i co, dziewczyny? Kopary wam opadły? Mi też. Co ja mam biedny zrobić? Odsyłam mu równie soczyste smsy. A co dalej? Wywalić ich z domu? Eksmisję na bruk im urządzić? Rodzicom? Coraz częściej mam ochotę to zrobic i w końcu pewnie do tego dojdzie, a w UWAGA TVN pojawi się reportaż o niewdzięcznym synu. Pobić go? bez sensu, poda mnie na policję. Tzw sytuacja bez wyjścia. Chyba.
na forum wystrzegamy się używania wyrażeń wulgarnych.
Moderatorka-apoteoza