Witam
Już nie wiem co mam myśleć dlatego zwracam się do Was.
Byłam z chłopakiem 4,5 roku poznaliśmy się jak mieliśmy 20 lat.Moim zdaniem związek był idealny nie kłóciliśmy się mieliśmy wspólne zainteresowania plany na przyszłość.Wszystko zaczęło się zmieniać gdy poszliśmy po 4 latach na studia.Spotykaliśmy się coraz rzadziej jednak tłumaczyłam sobie że trzeba sie przyłożyć do sesji spotkać się z nowymi znajomymi. Zreszta uważam że byliśmy do tego przyzwyczajeni gdyż już wcześniej jak pracowaliśmy to nie widzieliśmy sie po pare dni i jakoś wszystko było oki. Przez cały związek miałam pare kryzysów i nie wiedziałam czy z nim być on jednak zawsze mówił ze damy rady i był czuły. Wszystko zmieniło sie miesiąc temu gdy pewnego dnia spotkaliśmy się jak zawsze zakomunikował mi że nie wie czy ze mna chce być i ze mnie już chyba nie kocha.Po jego słowach wpadłam w histerie nie mogłam w to uwierzyć gdyż nigdy nie dawał mi jakichkolwiek sygnałów że może być coś nie tak(nawet 2 dni wczesniej dostawałam od niego smsy że mnie kocha) Po długiej rozmowie płaczu i wyżaleń przekonałam go by spróbować o ten związek zawalczyć(chociaż na początku nie miał na to ochoty) Spędziliśmy ze sobą długi ładny weekend po czym powiedział że sie odezwie za pare dni. Po kilku dniach spotkaliśmy sie i zakomunikował mi że musi zrobić sobie przerwe 2 tygodniowa gdyż dalej nie wie co do mnie czuje chciał wszystko poukładac i przemyśleć.Mówiłam mu że to nie jest dobry pomysł że sie oddalimy od siebie znów płakałam błagałam jednak nie widział innej opcji. Po 11 dniach ciszy postanowiłam zadzwonic do niego i zapytac sie jaka jest jego decyzja domyslałam sie w sumie co postanowił no i zerwaliśmy. On dalej nie wiedział co do mnie czuje, mówił ze jestem dla niego ważna ale coś w nim wygasło. Jednak po 2 tygodniach umówiliśmy się by tak pogadać co u nas jak poszły nam egzaminy na sesji jak sobie radzimy. Był bardzo przybity i smutny.Mówił że źle mu jest samemu ale nie wie czy chce wrócić nie chce dawac mi nadziei chce byc pewien swoich uczuć.Ponieważ dobrze nam sie rozmawiało postanowiliśmy utrzymywac kontakt raz na jakiś czas.Jednak ja ciągle tęskniłam za nim nie mogłam dalej uwierzyć że to koniec. Dzwoniłam do niego umawiałam sie z nim a poźniej okazało sie że ma jakieś inne plany i nie może. W końcu sie zdenerwowałam i kazałam mu oddać moje rzeczy które miałam u niego (wcześniej tego nie zrobił gdyż nie chciał). To było dokładnie wczoraj przyszedł bardzo zadowolony jakby te oddanie rzeczy nic dla niego nie znaczyło. W sumie nie miał czasu na rozmowę z 30 minut mi poświęcił powiedział co tam u niego jak sobie żyje. Okazało się że rzucił palenie które próbowałam z niego wykorzenic przez 4 lata i nie udało mi się a on teraz po zerwaniu tak sam z siebie rzucił. Zaczął się lepiej odżywiać zrezygnował z fast foodów gdzie wcześniej jadł je niemal codziennie co równiez mi sie nie podobało. Dalej utrzymuje że nie chce ze mną tracić kontaktu i chce sie spotykać lecz nie może mi obiecać czy coś z tego będzie powiedział że dalej nie wie co czuje i jest jak to on mówi w zawieszeniu.Ma zadzwonić za pare dni by się umówić na spotkanie. Eh nie wiem co robić czy kontynuować spotykanie się z nim jako przyjaciele ale jest to dla mnie bardzo trudne i nie umiem tak zapomniec czy zerwac z nim kontakt chociaż jest mi bardzo ciężko.Nie wiem czy to tylko chwilowy kryzys czy coś poważniejszego( podobno miał w naszym związku wiele zawachań ale nigdy mi o nich nie mówił i same przechodziły jednak ten już trwa 3 miesiące i nie umie go przezwyciężyc i nawet nie daje nam szans gdyz ciągle robi przerwy byśmy razem z nim powalczyli:( Pomóżcie
Daj chłopakowi pożyć. Chcesz go trzymać na siłę, jesli stracił to coś. Jeśli kocha to wróci, a jesli nie, to ułozy sobie życie z kimś innym. Jesli masz nadzieję, że on wróci, odpowiedz sobi ana czym ona jest zbudowana, jeśli na jakiś rzeczywistch przesłanach - sznansach - to po prostu przy nim bądź. jeśli to tylko coś, co masz w głowie, to po prostu poczekaj.
3 2011-07-13 15:35:25 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-13 15:37:53)
Witam
Byłam z chłopakiem 4,5 roku poznaliśmy się jak mieliśmy 20 lat.Moim zdaniem związek był idealny nie kłóciliśmy się mieliśmy wspólne zainteresowania plany na przyszłość......Przez cały związek miałam pare kryzysów i nie wiedziałam czy z nim być on jednak zawsze mówił ze damy rady i był czuły. Wszystko zmieniło sie miesiąc temu gdy pewnego dnia spotkaliśmy się jak zawsze zakomunikował mi że nie wie czy ze mna chce być i ze mnie już chyba nie kocha......
Po długiej rozmowie płaczu i wyżaleń przekonałam go by spróbować o ten związek zawalczyć(chociaż na początku nie miał na to ochoty) Spędziliśmy ze sobą długi ładny weekend po czym powiedział że sie odezwie za pare dni. Po kilku dniach spotkaliśmy sie i zakomunikował mi że musi zrobić sobie przerwe 2 tygodniowa ....no i zerwaliśmy. On dalej nie wiedział co do mnie czuje, ....
Dzwoniłam do niego umawiałam sie z nim a poźniej okazało sie że ma jakieś inne plany i nie może. W końcu sie zdenerwowałam i kazałam mu oddać moje rzeczy ....przyszedł bardzo zadowolony jakby te oddanie rzeczy nic dla niego nie znaczyło. W sumie nie miał czasu na rozmowę z 30 minut mi poświęcił powiedział co tam u niego jak sobie żyje. Okazało się że rzucił palenie które próbowałam z niego wykorzenic przez 4 lata i nie udało mi się a on teraz po zerwaniu tak sam z siebie rzucił. Zaczął się lepiej odżywiać zrezygnował z fast foodów ....lecz nie może mi obiecać czy coś z tego będzie powiedział że dalej nie wie co czuje i jest jak to on mówi w zawieszeniu.
Piszesz , ze związek był idealny, a jednak było w nim parę kryzysów? idealny w związku z tym nie był. Moim zdaniem nie ma na co czekać, coś się SKOŃCZYŁO, a Twojemu byłemu chłopakowi brak odwagi i wychowania, ze nie potrafi ci o tym powiedzieć wprost, albo mówi a ty nie rozumiesz, tak tez może być. Z tego co piszesz można wywnioskować, ze jesteś dla niego kołem ratunkowym, na moje oko on się z kimś spotyka, albo ma taki zamiar ? po rozstaniu z tobą wyraźnie odżył, zmienił się bardzo, rzucenie palenie i inne nawyki żywieniowe.. złapał wiatr w żagle, jest mu dobrze, jest zadowolony , nawet jeśli nie ma nikogo, to żyje i cieszy się, a ciebie spuszcza na drzewo..
no właśnie a Ty, co w tym czasie osiągnęłaś, tylko usychałaś z tęsknoty za nim i czekałaś na jakąś jego reakcję, nie lepiej było również pożyć pełnią życia ?! jak to teraz wygląda .. postaw się w jego sytuacji..
co on traci ? nic , bo dziewczyna na niego czeka, chlipie, żyje nadzieją, .. mijają 3 miesiące, ona nadal czeka..
i on to niby ma docenić, .. nie licz na to. Niczym go nie zaskoczyłaś, on ciebie za to bardzo!
Moja rada ? zostaw go w spokoju, on odszedł i musisz się z tym pogodzić. Co dalej ? jeśli tak bardzo chcesz aby wrócił, to zacznij żyć bez niego i tak jak on odżyj, wtedy jest szansa, ze zobaczy co traci.. uwierz mi jego mina może być bezcenna i zaskoczenie równie wielki jak Twoje gdy się dowie, ze u Ciebie również nie wieje starą nudą.
Kaja 83:On na pewno nikogo nie ma i z nikim sie nie spotyka. Mówi nawet że nie chce i nie ma zamiaru wchodzic w nowy związek bo to dla niego za szybko i za świeże to wszystko. Tak naprawde o jego watpliwościach i kryzysie wiem dopiero miesiąc a nie wiedzialam że mial juz wątpliwości będąc ze mną może to nie jest aż tak dlugi czas by jeszcze to odratowac...Może on potrzebuje więcej tej przerwy i czasu na przemyślenie a może zacząć się z nim spotykać jak on chce ale nie wypominać mu naszego związku bo sama zauważyłam że szybko ucina rozmowe i kończy spotkanie jakby to go denerwowało eh sama nie wiem. Staram się wychodzić ze znajomymi teraz częściej chodzić na dyskoteki poznawać nowych ludzi gdy mu o tym mówiłam to powiedział że cieszy się że gdzieś wychodze i mam co robic eh sama już nie wiem
5 2011-07-13 18:23:36 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-07-13 18:24:22)
Szyszynka,
Nie chce cie martwic, ale wyglada na to ze sie odkochal. Mozliwe, ze nawet jesli nikogo nie ma to moze kogos poznal.
Nauczona wlasna historia, moge ci doradzic bys sobie odpuscila. I pod zadnym pozorem nie SYPIAJ Z NIM I NIE PROS GO O ZWIAZEK.
Powiedzialas ze ci zalezy, to wystarczy. NIe badz namolna i nie godz sie na bycie tylko przyjaciolka, ktora moze przytulac, itp od czasu do czasu gdy sie nudzi.
Odejdz i najlepiej sie wycofaj z kontaktow, proszeniem, przymilaniem sie tylko go zrazisz i przestanie cie szanowac.
Jak bedziesz go spotykac to nie zadawaj pytan czy sie namyslil, bo po co? OLEJ go tyle ci moge radzic.
Pozdrawiam
chyba macie racje zrobiłam wszystko co było można ale jest mi bardzo ciężko i nie wierze w to ze to już koniec przecież miesiąc temu jeszcze bawiliśmy sie razem śmialiśmy eh....myślicie że jest szansa że jak urwę kontakt już całkiem to zda sobie sprawę z tego co stracił i zatęskni?? a może wróci eh bardzo bym chciała:(:( Bo na pewno nie poznał nikogo innego i nie ma żadnej dziewczyny myślę że nowe młodsze towarzystwo ze studiów zawróciło mu w głowie....a może wystraszył się moich nacisków dotyczących wspólnego zamieszkania.....
Szyszynka,
Nie chce cie martwic, ale wyglada na to ze sie odkochal. Mozliwe, ze nawet jesli nikogo nie ma to moze kogos poznal.
Nauczona wlasna historia, moge ci doradzic bys sobie odpuscila. I pod zadnym pozorem nie SYPIAJ Z NIM I NIE PROS GO O ZWIAZEK.
Powiedzialas ze ci zalezy, to wystarczy. NIe badz namolna i nie godz sie na bycie tylko przyjaciolka, ktora moze przytulac, itp od czasu do czasu gdy sie nudzi.
Odejdz i najlepiej sie wycofaj z kontaktow, proszeniem, przymilaniem sie tylko go zrazisz i przestanie cie szanowac.
Jak bedziesz go spotykac to nie zadawaj pytan czy sie namyslil, bo po co? OLEJ go tyle ci moge radzic.
Pozdrawiam
Majusia, fajnie odpowiedziałas ![]()
napisz tylko proszę dlaczego radzisz nie sypiać z byłym pod żadnym pozorem? chciałabym poznac twoje zdanie dogłebniej w tej sprawie ![]()
na moje oko on rzeczywiście chyba sie odkochał, miałam to samo, na siłe go nie wciągniesz w związek ponownie, on musi poczuć że sam tego chce inaczej ucieknie ... znam to z autopsji
Nie sypiaj z nim dlatego że ja też byłam taka głupia i po rozstaniu z chłopakiem sypiałam dalej bo chciał utrzymywać kontakt i mieć we mnie przyjaciółkę żyłam złudzeniami aż 9 miesięcy a tak na prawdę miał tylko darmowy seks. Było fajnie co z tego jak ogladał się w między czasie za innymi dla nich to nie robi znaczenia że sypia z Tobą to nie jest deklaracja że nie będzie się oglądał za innymi nie poniżaj się do tego nie jest z Tobą więc i koniec z seksem no chyba że chcesz być przyjaciółką od łóżka do której się będzie zwracał kiedy będzie miał ochotę.
Może to dziwnie zabrzmi ale nie chodzi tu o seks. W sumie w ramach desperacji chciałam sie do niego zbliżyc jednak mnie odtrącił i powiedział że nie może gdyż chce mieć jak to nazwał czysty umysł jemu chodzi bardziej o spedzanie czasu ze mna bez seksu przytulania gdzieś wyjść na piwo rower. Mówi że moze takie spotkania znów nas do siebie zbliżą. On tylko raz mi powiedział ze mnie chyba nie kocha później utrzymywał i do tej pory utrzymuje że jest w zawieszeniu i nie wie czy mnie kocha czy nie on jest teraz na takim etapie że w sumie nic nie wie.... Ciągle tylko mówi że nie chce mnie skrzywdzić dlatego podjął taka a nie inną decyzje by nie dawać mi nadziei dopóki sam nie przekona sie czy to prawdziwa miłość ale nie wyklucza ze dalej mnie kocha i ze moze to byc kryzys....chociaz z drugiej strony nie robi nic by sie jakos polepszyło by spotkania były częstsze...eh ciągle się łudzę że to tylko przelotny kryzys..:( może on naprawde potrzebuje więcej czasu
Szyszynka ale jak można nie wiedzieć czy się kocha gdy nachodzą rtakie myśli to oznacza że ta osoba nas nigdy tak na prawdę nie kochała znam to z autopsji u mnie też nagle chłopak stwierdził nie wie co czuje ale kontakt chciał mówił uczucia nie wygasły do końca ale nie chcę Cię ranić itp ja czekałam wiernie w sumie nie wiem na co a on zdania nie zmienił tylko jeszcze się za innymi oglądał.
Czyli waszym zdaniem nie ma szans na to ze sie ocknie i wróci?? te prawie 5 lat powinno cos dla niego znaczyc....
Szansa zawsze jest ale po takim czasie raczej powinien być pewny swoich uczuć tzn mi się tak wydaję bo to na prawdę już dużo czasu. Sama mówisz że on odżył i nie robi zbytnio nic w kierunku żeby było lepiej.
Niby odżył ale 3 dni nie palenia i zdrowego odżywiania nie jest jakimś specjalnie osiągnięciem moze to jego sposób na zapomnienie woli to niz chodzenie na impreze....
szyszynko.. my wiemy jak Ci ciężko, mało kto trafia na forum z nudów, zazwyczaj sam ma problemy i szuka tu wsparcia, znajduje je i potem udziela rad nowym osobom.. rozstać się po paru latach jest trudno, ludzie tego nie robią ze strachu, przed samotnością, są przywiązani do partnera i nagle on znika kończą sie telefony, sms, spotkania, weekendy - tak naprawdę niewiadomo czy to miłość, czy przyzwyczajenie.. człowiek zaczyna czuć sie samotny... ja sama przeszłam przez dwa trudne rozstania, ale po czasie wiem , że ból z tym związany mija
czasem po prostu coś się kończy i nic nie możemy już zrobić, trzeba to przyjąć na klatę i zyć dalej, im szybciej zerwiesz kontakt, tym lepiej, dla ciebie, dla was ... w takim zawieszeniu nie możesz dłużej trwać.. daj sobie szanę na nowe , lepsze życie.. może wrócicie do siebie, moze nie.. na dzień dzisiejszy nie mozesz żyć nadzieją, tylko swoim życiem .. a czas pokaże, tylko nie czekaj już
majusia napisał/a:Szyszynka,
Nie chce cie martwic, ale wyglada na to ze sie odkochal. Mozliwe, ze nawet jesli nikogo nie ma to moze kogos poznal.
Nauczona wlasna historia, moge ci doradzic bys sobie odpuscila. I pod zadnym pozorem nie SYPIAJ Z NIM I NIE PROS GO O ZWIAZEK.
Powiedzialas ze ci zalezy, to wystarczy. NIe badz namolna i nie godz sie na bycie tylko przyjaciolka, ktora moze przytulac, itp od czasu do czasu gdy sie nudzi.
Odejdz i najlepiej sie wycofaj z kontaktow, proszeniem, przymilaniem sie tylko go zrazisz i przestanie cie szanowac.
Jak bedziesz go spotykac to nie zadawaj pytan czy sie namyslil, bo po co? OLEJ go tyle ci moge radzic.
Pozdrawiam
Majusia, fajnie odpowiedziałas
napisz tylko proszę dlaczego radzisz nie sypiać z byłym pod żadnym pozorem? chciałabym poznac twoje zdanie dogłebniej w tej sprawiena moje oko on rzeczywiście chyba sie odkochał, miałam to samo, na siłe go nie wciągniesz w związek ponownie, on musi poczuć że sam tego chce inaczej ucieknie ... znam to z autopsji
Kasian833,
Napisalam tak bo wiem, ze osoba ktora jest zostawiona, za wszelka cene chce udowodnic osobie ktora chce odejc co moze stracic. Z tego powodu czesto godzi sie na wspolny seks, nie tylko z potrzeby bliskosci ale dodatkowo chce sie wykazac i pokazac ex partnerowi co moze stracic.
Ex partner jednak w takich sytuacjach zwykle traci szacunek.
I nie mowie tu o sytuacji gdzie dwoje ludzi chce naprawiac zwiazek, tylko o tym jak jeden z partenrow jasno mowi ze nie chce juz byc w zwiazku.
Wiec, chcialam przestrzec Szyszynke, przed takim bledem. Faceci, czesto chca sypiac z ex dziewczynami, mimo iz nie chca z nimi byc, a wiele dziewczyn sie godzi.... niestety. Potem kobieta cierpi 10 razy bardziej i czuje sie malo warta.
Pozdrawiam
Szyszynko, mója historia była bardzo podobna do Twojej. Piszesz, że jesteś pewna, że on nikogo nie ma. Ja też byłam pewna i co? Uganiałam się, prosiłam, płakałam. Ale to nic nie dało. W czasie naszego związku miałam do niego 100 % zaufania. Jednak okazało się, że mnie okłamywał ( nie mówię tu o zdradzie, chociaż tego też nie jestem pewna ). Po rozstaniu chciał uprawiać ze mną seks, mówił, że z nikim nie sypia i nikogo nie ma. Po długim czasie dowiedziałam się, że kilka dni po rozstaniu miał już dziewczynę, ale zerwali, bo ją zdradził. Potem co tydzień miał inną, często tylko do łóżka. I na szczęszcie nie przespałam się z nim ani razu. Więc nigdy nie możesz być pewna, że znasz go w pełni, bo niektórzy, tak jak mój były, bardzo dobrze się kryją. A jeśli chodzi o to czy wróci, to ciężko powiedzieć. Jak już wspomniałam narzucałam się mojemu, on miał to gdzieś. Po bardzo długim czasie (około roku) poznałam kogoś innego, o tamtym praktycznie zapomniałam. I nagle zaczął dzownić, pisać, przymilać się. Znajomi przebąkiwali coś, że on wspominał, że nadal mnie kocha. Ale mi na szczęście już przeszło, nie potrafiłabym mu znów zaufać. Więc pozostaje Ci tylko czekać, zająć się sobą, zacząć nowe życie i po jakimś czasie zobaczysz co dalej. Mam nadzieję, że nie okaże się takim draniem jak mój były i wszystko się ułoży. Życzę powodzenia.
faktycznie musze sie pogodzic z tym ze odszedl....ale jakos nie umiem:( ciagle mam ochote do niego zadzwonic napisac smsa ale wiem ze to tylko pogorszy sprawe i poki co sie hamuje ale jak dlugo wytrzymam tego to nie wiem.....znacie jakies sposoby by o nim nie myslec by jakos przetrwac ten czas....najgorsze jest to ze mam 3 miesiace wakacji mielismy plany wszystko bylo zapięte na ostatni guzik przez rok pieniadze odkłądalismy na wycieczke do chorwacji i co teraz nic nie mam ani pracy ani wakacji....co mam robic
Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu.
Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne,
tracimy radość i sens tego, co przed nami.
Nie dopuśc do tego...
Zacznij po prostu życ i oddychac swoim powietrzem...
Nie ma metody na zapomnienie, nie ma recepty na ból...
Życzę
Wytrwałości w nie pisaniu...
Mi pomogło właśnie to, że poznałam kogoś nowego. Ale na to też potrzebowałam czasu. Uważam więc, że nie pozostaje Ci nic innego jak cierpliwie czekać i uwierzyć w stare powiedzenie, że czas leczy rany.
Miał zadzwonić jednak tego nie zrobił...więc znów mnie okłamał....nie ma co na niego czekać....Troche czasu minęło od rozstania i zaczynam myśleć o nim inaczej że tak miało być że nie jest on jedynym i ostatnim....jednak są dni kiedy łapie mnie mega dół i tylko płakać mi się chce i bardzo mi go brakuje.....mam ochote wtedy do niego zadzwonic i sie wyzalic ale wiem ze nie mogę że tylko to by to pogorszylo sprawe....Najbardziej się jednak boję gdy pojdę na studia i go zobacze a nie daj Boże będzie miał już jakąś dziewczyne eh wtedy to chyba nie dam rady.....Nie wyobrażam sobie by jakaś inna go obejmowała całowała....
Wiecie co... oni chyba mają te swoje dziwne zachowania w genach wpisane ;((
Ja np. też zupełnie nie wiem już co począć, spotykam się z chłopakiem już ponad 5 miesięcy a tematu "nas" ani razu nie poruszyliśmy. Nie wiem czy jestem traktowana poważnie, czy tylko jako plasterek na samotne dni. Nie mam nawet pojęcia czy on cokolwiek do mnie czuje, i czy mimo tego, iż zachowujemy się jak para, to czy w ogóle nią jesteśmy
( Proszę o jakieś rady, mam dalej czekać aż się zdecyduje? Nie spotykać się więcej? Nie wiem już sama...:((