8 lat na marne.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

Temat: 8 lat na marne..

Witam wszystkich serdecznie,
Jest mi bardzo ciężko po rozstaniu po 8 latach związku nieformalnego. Nie sądziłam, że można tak się do siebie przyzwyczaić. Tak ,to mi wygasły uczucia. Nawet nie wiem już dlaczego. Może poprzez monotonię, rutynę, przechodzenie z domu do domu, braku rozrywki, może poprzez utratę nadziei na perspektywiczny, przyszlościowy związek.Przez ostatnie pół roku został zwolniony z 3 prac z rzędu. Z czego 2 były załatwione po znajomości. Następnie dostaje telefony od kolegów informujący, że " zrób coś z nim Kaśka, on jest dobry, spokojny, ale za wolny, malo obrotny". Potem okazuje się, że kolejny kolega u którego pracował identycznie powiedział to samo. Nogi miałam jak z galarety:( Byłam tyle lat z nim i nawet nie sądziłam, że wszystkie te prace jakie miał, były z reguły winą z jego strony.Potem znalazł pracę w piekarnii na umowę o pracę. Odpowiada mu, bo jest kierowcą, jeżdzi do 5 punktów w mieście. Już mu nie ufam, że utrzyma pracę( chyba już się zmęczyłam:(( już nie potrafię mu matkować, myśleć za dwóch.. Zwyczajnie się wypaliłam. Potem poznałam kogoś, z kim mogę go porównać. Zauważyłam, że jednak są męzczyźni, którzy potrafią założyć rodzinę, utrzymać ją, są bardziej zaradni...
Ciężko, cięzko.. szkoda mi tych lat.. brakuje mi mężczyzny, który wreszcie mi powie, że będzie dobrze, nawet jeśli straci pracę.
Czy ja przesadzam?
Z jednej strony mam poczucie winy, z drugiej natomiast jakiś żal do niego. Póki co, czuję się bardzo zagubiona. Ktoś mi powie, że on mnie wykorzystał finansowo. Sama nie wiem. Kiedy nie miał pracy przez 2 lata, to opłacalam jego ratę samochodową(500zl), rachunek telefoniczny, paliwo ( 100 zl tygodniowo) mimo, że sama nie mialam. Ale te moje oszczędności nas uratowały. On zawsze mi powtarzał, że pieniądze są wspólne, ztymże, on nie dokładał ani złotówki, bo przecież nie miał pracy. Zaznaczam, że nie mieszkaliśmy ze sobą. Ja mam 28 lat, on 29. Chcę mieć już rodzinę, dom.. ale już straciłam nadzieję... ;((((

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 8 lat na marne..

Chcesz mieć dom, rodzinę, partnera który jest wsparciem, daje poczucie bezpieczeństwa nawet w trudnych chwilach. Tymczasem miałaś raczej dorosłe dziecko, za które trzeba myśleć, wyciągac "za uszy" z kłopotów i spłacać jego długi. Osiem lat to kupa czasu, mozna poznac człowieka. Ty poznałas. I podjęłaś decyzję. Uważam ją za słuszną.

3

Odp: 8 lat na marne..

Uważam, ze ten związek nie ma przyszłośc. Niestety, ale chłopak jest niezaradny kompletnie, wszystko mogłoby być okej, gdybyś Ty to akceptowała i gdyby np. on w przyszłości pełnił rolę kury domowej, wychowywał dzieci, zajął się domem, a ty trzaskałabyś kasę. Zdarza się. Tak bywa, ale obie strony muszą się czuć z tym dobrze, Jednak Tobie ten układ z pewnością by nie pasował, widać , że oczekujesz od partnera partnerstwa.

Nie będziesz sama myśleć o wszystkim. Mężczyzna musi sobie radzić w kwestiach finansowych, musi być obrotny, to na nim spoczywa większy obowiązek zadbania o rodzinę, jesli miałabym się wiązać z kimś takim, to już raczej wolałabym być sama i sama zadbać o siebie, niż mieć kulę u nogi.

Zmarnowałaś 8 lat i nie marnuj następnych, daj sobie czas.. na odpoczynek po tej znajomości, a potem znajdziesz kogoś, albo on ciebie znajdzie i całkiem możliwe, że nie będziecie potrzebować aż 8 lat na związek nieformalny! Te 8 lat, to też pewnie wina jego ociągania się.

Kasiu daj sobie spokój, wiem że ci trudno, ale każde rozstanie boli i każdy ból kiedys mija.

Też mam 28 lat, w październiku rozstałam sie z chłopakiem, z którym miałam nadzieję, stworzyć rodzinę, ale wyszło jak wyszło, dziś już jestem w nowym związku, niebawem razem zamieszkamy.

Także głowa do góry, pozbądź się  wątpliwości.

4

Odp: 8 lat na marne..

Hej,

Ja tez mam 28 lat. Mialam podobne przeboje z moim ex chlopakie. 4 lata razem, 3 pod wspolnym dachem, przez ostatni rok razem on byl bez pracy. Z tym ze za nic mu nie placilam, on mial zasilek i czasem gdzies poszedl dorobic na czarno. Ale placilam za wynajete mieszkanie. Co konsumowalo 70 % mego dochodu. Tez slyszlalam teksty, ze kasa jest wspolna... itp,  ja placac rachunki zostawalam z zerem na kacie. On do tego byl na tyle bezczelny, ze pieniadze z zasilku wydawal na gry play station, silownie itp,

Przez ostatni rok z nim tez stracilam oszczednosci. Ktos zaoferowal mu prace w Norwegii - jego przyjaciel.
Pojechal, mialam obiecywane, ze bedzie mi wysylal pieniadze co miesiac i potem wroci. OCzywiscie jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, poznal tam kogos i mnie zdradzil Po tym nie udalo sie nam odbudowac zwiazku.

Ja dostalam zwrot 10% tego co jest mi winien. Choc obiecal, ze mi wszystko odda.
Wiem, ciebie to nie spotkalo. Ale uwazaj bo zdrada jest czesto nastepstwem braku pracy u mezczyzny.

Moze twoj chlopak przepisze samochodu na ciebie. Jaka masz gwarancje, ze cie nie wykorzystuje?

Rozumiem twoja sytuacje.

5

Odp: 8 lat na marne..

zwiazek to partnerstwo
zawsze tak uwazalam, jesli kogos trzeba niesc na plecy przez zycie a potem jeszcze dzieci uwieszone na twoich rekach to jasne ze w koncu pod ciezarem sie zalamiesz...
zwiazek to rownosc i nie mowie o ideale ze po rowno zarabiamy 3tys i zajmujemy sie dziennie po 8h dziecmi, po prostu jesli ona siedzi w domu to po to aby on mogl pracowac, wiec niech zapewni rodzinie spokoj i zarobi na nia, jesli oboje pracuja to niech razem placa rachunki i sprzataja w koncu to ich wspolne zycie.
to co piszesz wyglada mi na posiadanie dziecka, mam 2 maych dzieci i owszem nie wymagam od nich aby dawaly kase czy robily za mnie obiad, lub aby zajely sie soba bo ja chcem isc do pracy-ale wiem ze to sie zmieni gdy doroslan, beda musialy siebie utrzymac nie wiszac na nikim(nawet na matce) same se ugotowac i ulozyc zycie bo na tym polega doroslosc, co innego wsparcie, czasami popchanie   w dobrym kierunku czy pomoc finansowa a co innego ciagle podpierac dorosle dziecko ktore mimo wieku wciaz nei umie chodzic.
dobrze zrobilas, szukaj sobei mezczyzny a nie duze dzecko

6

Odp: 8 lat na marne..

Kaja83, koleżanka nie pytała się czy związek ma szansę, bo to już po ptakach. Katek napisała, że już po.

Katek, nie przesadzasz, czujesz dokładnie to co powinno się czuć w takiej sytuacji. Utrata nawyków przyzwyczajeń, to jedno, a poczucie żalu, które widać Cie przepełnia, to drugie. Żal, zaiwestowałaś czas, sibie, uczucia, nadzieję na przyszłość, no i w dodatku kasę. Przyczyny teraz nie sa najistotniejsze, ważne byś się pozbierała i sokro przetarł Ci oczy ktoś, kto pokazął, że to nie jedyny model zycia, jaki miałas okazję obserwować, może teraz być lepiej. następnycm razem zwrócisz uwage na te rzeczy, które okazują się dla Ciebie ważne. Nie zmarnuj doświadczenia. Nie chodzi tylko o druga osobę, a o Ciebie. Dałaś, dawałaś zbyt dużo, otrzymując ... ile?

"Chcę mieć już rodzinę, dom.. ale już straciłam nadzieję... ;(((("

Może trzeba czasu, odrobine więcej, niż myslałaś. Daj go sobie.

7

Odp: 8 lat na marne..

Dunkis nie czepiaj sie... Cała moja wypowiedź miala na celu umocnienie dziewczyny w podjeciu przez nią słusznej decyzji, rozstała sie owszem, ale nadal bije się z myślami i nie ma pewności czy decyzja jest słuszna, pisze że czuje się zagubiona i tak naprawdę nie wiemy iloma kończynami siedzi jeszcze w tym "związku"

8

Odp: 8 lat na marne..

Nie żałuj niczego. Miałaś 100% rację uciekając gdzie pieprz rośnie od takiego faceta. Znam takiego co to do pracy nie chce iść... Siedzi na garnuszku żony od wielu lat. Dzieci mają już na szczęście dorosłe, ale on liczy tylko na nią. Do niczego się nie poczuwa. Dla mnie to jest taka d*pa a nie facet. Tylko współczuć kobiecie bo wszystko ma na swojej głowie.
Więc męczyć się całe życie z niezaradnym facetem? Mój na szczęście taki nie jest...

9

Odp: 8 lat na marne..

Wiem, że macie rację kochani..
Minął już miesiąc od kiedy z nim nie jestem. Ale wiecie co? męczy mnie, ponieważ co tydzień dzwoni do mnie.Pyta co u mnie, gdzie jestem, z kim jestem. Regularnie dzwoni jakby miał nadzieję, że wrócę:( Zaproponował mi przyjaźń,ale nie sądzę, czy to dobry pomysł. Zapewne pod płaszczem "przyjaciela" będzie wyciągał ode mnie informacje. Udaje twardego, że to ja taka jestem zła, że ludzie, których spotykał w pracy są źli i pracodawcy od niego za dużo wymagali.
Chyba podchodzi do mnie psychologicznie:( a jak mu nie odpowiem z jaką jestem koleżanką (imię) w pubie to pretensje, że jestem dziwna i zaszufladkowana:(
Ostatnio oznajmił, że świnię mu podłożyłam i że jestem materialistką. Bolą mnie te słowa.. każdy jego telefon mnie draźni i powraca poczucie winy;(

10

Odp: 8 lat na marne..

nie czuj się winna i nie daj się, nie daj sobie wmówić poczucia winy,nie tłumacz sie mu gdzie i z kim jesteś ,to już nie jego sprawa,         ja byłam w podobnej sytuacji, ustąpiłam i dziś się męczę, już 15 lat. i żałuję że dałam się podejść. i teraz znowu zaczynam podchody do odejścia już bez powrotu.

11

Odp: 8 lat na marne..

Czytam sobie wasze posty dziewczyny i zastanawia mnie dość materialistyczne podejście do sprawy. To, że facet nie był obrotny to jedno, ale to że ktoś opłacał mu rachunki a teraz jakby tego żałuje to chyba cos nie tak!!!
Wiadomo milości do gara się nie włoży, ale mówienie zgodnie z tematem postu "8 lat na marne..." to chyba lekka przesada. Ja też jestem z kobietą mojego życia ponad 7 lat. Wzieliśmy ślub w ubiegłym roku, teraz naszego małżeństwa praktycznie nie ma, ale nigdy nie powiem, ze to było zmarnowane 7 lat. Cokolwiek się nie wydarzyło, byłaś z facetem 8 lat i proszę Cię nie podchodź do tego tak materialistycznie!!!
PS. Nie żałuj jednak podjętej decyzji, myślę, że jest ona słuszna!
Pozdrawiam
K.

12

Odp: 8 lat na marne..

Absolutnie nie możesz myśleć, że te 8 lat zmarnowałaś ! Myślę, że wprost przeciwnie. Raczej dojrzałaś i  lepiej poznałaś siebie. Dzięki temu związkowi, zidentyfikowałaś również swoje oczekiwania wobec związku z  drugim człowiekiem. Myślę, że to  bezcenna wiedza, która pozwoli Tobie znaleźć odpowiedniego partnera. Takiego z którym będziesz mogła żyć pełniej...:)

13 Ostatnio edytowany przez mizazela (2011-07-06 21:45:45)

Odp: 8 lat na marne..

Przede wszystkim będąc 8 lat z mężczyzną z pewnością widziałaś jego słabsze cechy . W końcu niezaradność , "fajtłapowatość" Twojego partnera nie mogła być dla Ciebie jakimś objawieniem , a jeżeli te negatywne cechy ukazały się nagle , to po prostu Twój facet w danym okresie miał problemy i zniknęłaś z jego życia kiedy tylko było gorzej. Z Twojej strony tchórzostwo przed kłopotami . Piszesz, że chciałabyś mieć rodzinę, że marzy Ci się partner który będzie partnerem przez wielkie "P" , towarzyszem życia który będzie dotrzymywał Ci kroku... Jednak takie decyzje są z reguły na całe życie i gdyby Twój ślubny stracił trzy prace pod rząd , to również byś go zostawiła ? Przesiew w pracy jest obecnie ogromny , a może faktycznie Twojemu - już obecnie byłemu - partnerowi było ciężko i nie nadążał ? Decyzja dotycząca rozstania to tylko i wyłącznie Twoja sprawa . To Ty byłaś z nim 8 lat i Ty go znasz najlepiej . Życzę Ci tylko tego , aby ta decyzja była słuszna i abyś nie myślała nad powrotem za tydzień bądź dwa, gdy Twój były znajdzie sobie stałą pracę i okaże się, że nie jest ciepłą kluchą.

14 Ostatnio edytowany przez katek28 (2011-07-07 06:46:44)

Odp: 8 lat na marne..

Może rzeczywiście te lata z partnerem nauczyły mnie wiele.  Można też powiedzieć, że to swoistego rodzaju nauczka. Nie mam podejścia materialistycznego, bo gdyby tak było to nie dawałabym mu pieniędzy, nie sponsorowała obiadzików, rachuneczków telefonicznych nie opłacała. To był mój błąd, bo go przyzwyczaiłam. On ciągle miał problemy z pracą. Nie przepracował ciągiem - 1 roku pracy.Po za tym on często wymagał pracy po znajomości,których w ogóle nie miał,  na moich rodziców zły, że też nie pomogli ( no tak, bo go nie akceptowali od samego początku). Jego rodzice są kochani, bo tatuś wziął na siebie kredyt samochodowy.. no tak, jaka jestem teraz zła, bo odeszłam. Sama nie rozumiem, czy ja byłam tak zakochana, że nie widziałam jego " nieporadności"??;( a może nie chciałam widzieć?
Jeszcze te jego telefony co tydzień z pytaniami jak na przesluchaniu. Oczywiście już narzeka na pracę w której pracuje 2 miesiące.. już nie mogę tego słuchać. Narzekanie jacy to ludzie są źli, nikt nie chce pomóc, praca za szybka.. dosyć, dosyć..;((
Cięzko mu to jest zawsze, ale tak jest od paru lat. Miał załatwiane prace ( zresztą pisałam) to w pizzeri jako kierowca, to kurier. To co on robił jak go zwalniali z pracy po znajomości? nie rozumiem! chodził sobie z ta pizzą jak po plaży? momentami śmiać mi się już chce..

15 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-07 09:24:54)

Odp: 8 lat na marne..

No na pewno te 8 lat, czegoś Cię nauczyło.... ale o wiele lepiej być na tym wyszła, gdybyś w tym czasie zaliczyła kilka związków, a nie jeden. 

Będę brutalna i powiem, ze jednak z mojej ocenie to były lata zmarnowane, tak naprawdę po dwóch, trzech, ba nawet po roku powinnaś zauwazyć jakie on ma podejście do pracy, mogłaś pójść po rozum do głowy chociażby 3 lata temu .. partnera się obserwuje i wyciąga wnioski...

Ale pewnie liczyłaś na to, ze on się zmieni, że może będzie jakiś przełom... jednak nie, ale lepiej poźno niż wcale.

Ja cię rozumiem, bo tez kiedyś byłam w podobnej sytuacji, tylko, ze ja 4 lata temu się opamiętałam, może dlatego też, że on mnie zdradził, czym ułatwił mi decyzje, ale podejście do pracy miał bardzo podobne, w ciągu roku kilka posad i nigdzie nie mógł zagrzać miejsca i wszędzie było źle. Byłam z nim jakieś 3 lata i też były to lata zmarnowane.

Teraz jak sobie o tym myślę, z perspektywy czasu, to wiem, ze kierowała mną głupota, która często kieruje młodymi dziewczynami, wierzą, że facet się zmieni, że to ten jeden jedyny, raz chcą sie zakochać i to na zawsze.. ech trochę mnie poniosło,moze to efekt tego, że za dużo romansów niegdyś przeczytałam:P

Zmień numer, albo nie odbieraj, albo konsekwentnie go spuszczaj na drzewo, nie masz obowiązku tłumaczyć się po rozstaniu ze swojego wolnego czasu. Nie jesteś niczemu winna, nie są też niczemu winni pracodawcy Twojego eks, on sam jest za siebie odpowiedzialny i za swoją przyszłość, pewnie ma taki charakter (i to też jest złe) że lubi wszystkich dookoła o wszystko obwiniać, a sam nie czuje się odpowiedzialny za swoje decyzje. Każdy ma mu coś zrobić, coś załatwić za niego, dla niego.. On jest niedojrzały, duze dziecko, może to wina rodziców, błąd wychowawczy ..

16

Odp: 8 lat na marne..

Katek,28, byłaś zakochana, i ... to powinno wystarczyć za całe wytlumaczenie, nie ma innego i to jedynie świadczy o tym, że umiesz kochać, a jak kochasz to pełnią i nic się innego nie liczy - dzięki temu jesteś wartościowym człowiekiem, a na pewno pod tym wzgledem.
Roszczeniowe nastawienie Twojego partnera, do świata, nie zmieni się. Śmiem twierdzić, że gdy zabraknie mu rodziców, będzie miał pretensje do świata, nie o to, że już ich nie ma, tylko, że nie ma będą płacić jego rachunków. Daj, daj, daj. Niewiele w zamian, daj, daj, daj chyba przestało Cię to juz bawić, daj, daj, daj okazało się silniejsze od uczucia, daj, daj, daj, sa silniesze rzeczy od miłości, daj, daj, daj, a obecny śmiech, to bezradność, daj, daj, daj.

17 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2011-07-07 09:51:49)

Odp: 8 lat na marne..

Dunkis Ty powinienes byc psychologiem smile))
Zawsze z zapartym tchem czytam Twoje posty smile))

Ale do tematu.
Katek28 hmmm wiem co czujesz... Doskonale wiem...
Musisz to uciac jednym cieciem. Takie typy sie nie zmieniaja. Jestes mloda i wierze w to, ze kiedys trafisz na prwdziwego faceta smile
Nosek do gory i otworz sie bardziej na swiat, wyjdz z domu, poznawaj nowych ludzi a sloneczko napewno zaswieci smile)))
Pozdrawiam smile)

18

Odp: 8 lat na marne..

Albo uważał, że skoro straci po raz dziesiąty pracę to wie, że zawsze mu dam,wspomogę..
Z jego mamusią nawet dzieliłam się na współkę na GPS dla niego, ale i tak chyba nie umie dostatecznie go wykorzystać, jeśli nie umiał sobie poradzić będąc w pizzeri jako kierowca.
Mój tato, który ma firmę od razu mi powiedział, że będzie mi z nim ciężko, że nie garnie się do pracy fizycznej.. ale jak to ja, wolę się przekonać sama.
Od roku sam się utrzymywał, tzn. sam płaci na ratę. Dziwię się, że nawet zdołał pojechać do Holandii do pracy.Miał zamiar od 2 lat pójść na taksówkę, ale oczywiście nic nie ruszył. Jak zwykle.. słomiany zapał..
Tak, kochałam, nie patrzyłam na to czy miał pieniądze, bo dla mnie one były podrzędne. Potem był czas studiów, ukończyłam 2 kierunki, on żadnego, mimo, że rozpoczął.
Na jego brak pracy przez 2 lata stwierdził, że nie pracował, bo mi pomagał w studiach.
Faktycznie, pomagał rysować tabelki do pracy magisterskiej, gdy nie miałam siły. Zwłaszcza, że mam bardzo slaby wzrok.
A najbardziej drażni mnie własnie do tej pory, że każdy jest zły, że w pracy zbyt dużo wymagają.Nie umiem taka być, mam życie w sobie a on poprzez takie narzekańskie i pesymistyczne nastawienie do życia sprawil, że straciłam siłę do życia.\
Chyba czuję, że jestem na niego zła;( zwłaszcza, że jak rozmawiam ze znajomymi to są zdziwieni, że taki spokojny chłopak a tak podchodzi do spraw finansowych. Że tak się dobrze dogadywaliśmy.A najśmieszniejsze jest to, że on nic nie mówi moim znajomym, że się rostaliśmy.. bo przecież nie ma ani jednego kolegi, samotnik..mi to jak zwykle nie przeszkadzało. Chyba byłam zbyt wyrozumiała na to wszystko:(

19

Odp: 8 lat na marne..

Tak, a Pan Dunkis też uważam, że powinien być psychologiem.. takie piękne, magiczne słowa. Może być ich niewiele,ale tak opisane, że dają nadzieję;) Dziękuję za Wasze opinie kochani. Wy patrzycie na to obiektywnie.Jak słyszę od kolejnych osób to samo to utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak nie przesadzam i nie czepiam się..

20

Odp: 8 lat na marne..

I dobrze, ze jesteś zła na niego, myśl tylko o jego wadach, o tym czym Cię wkurzał, bez sentymentów i wspominek jakie miał zalety, mów sobie, że nie miał i już, szybciej się wyleczysz, jestem przekonana, że znajdziesz wartościowego partnera smile

21

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Albo uważał, że skoro straci po raz dziesiąty pracę to wie, że zawsze mu dam,wspomogę..
Z jego mamusią nawet dzieliłam się na współkę na GPS dla niego, ale i tak chyba nie umie dostatecznie go wykorzystać, jeśli nie umiał sobie poradzić będąc w pizzeri jako kierowca.
Mój tato, który ma firmę od razu mi powiedział, że będzie mi z nim ciężko, że nie garnie się do pracy fizycznej.. ale jak to ja, wolę się przekonać sama.
Od roku sam się utrzymywał, tzn. sam płaci na ratę. Dziwię się, że nawet zdołał pojechać do Holandii do pracy.Miał zamiar od 2 lat pójść na taksówkę, ale oczywiście nic nie ruszył. Jak zwykle.. słomiany zapał..
Tak, kochałam, nie patrzyłam na to czy miał pieniądze, bo dla mnie one były podrzędne. Potem był czas studiów, ukończyłam 2 kierunki, on żadnego, mimo, że rozpoczął.
Na jego brak pracy przez 2 lata stwierdził, że nie pracował, bo mi pomagał w studiach.
Faktycznie, pomagał rysować tabelki do pracy magisterskiej, gdy nie miałam siły. Zwłaszcza, że mam bardzo slaby wzrok.
A najbardziej drażni mnie własnie do tej pory, że każdy jest zły, że w pracy zbyt dużo wymagają.Nie umiem taka być, mam życie w sobie a on poprzez takie narzekańskie i pesymistyczne nastawienie do życia sprawil, że straciłam siłę do życia.\
Chyba czuję, że jestem na niego zła;( zwłaszcza, że jak rozmawiam ze znajomymi to są zdziwieni, że taki spokojny chłopak a tak podchodzi do spraw finansowych. Że tak się dobrze dogadywaliśmy.A najśmieszniejsze jest to, że on nic nie mówi moim znajomym, że się rostaliśmy.. bo przecież nie ma ani jednego kolegi, samotnik..mi to jak zwykle nie przeszkadzało. Chyba byłam zbyt wyrozumiała na to wszystko:(

Katek28,


Jak czytam twoje posty to mam przed oczami 4 lata mojego zwazku. Tez sie nasluchalam, ze wszyscy sa zli, w pracy za duzo chca, nikt go nie rozumie, itp.... Cala reszta z nauka jego i maja, jak w twoim przypadku. ja sie uczylam on wolal lezec na kanapie. Wszystkie opisane przec ciebie sytuacje niemal identyczne z moimi.

Ach...  szkoda na takich czasu.

22

Odp: 8 lat na marne..

no to przywitam się w tym wątku i niestety poczerpię z Waszego doświadczenia, bo u mnie zanosi się na to co spotkało Ciebie autorko wątku hmm W zasadzie to już jest tak - od 5 lat, ale na pewno identycznie by wyglądała przyszłość... eh oni są tacy zgorzkniali.

23

Odp: 8 lat na marne..

nie dalej jak dzisiaj rano rozmawiałam z moją wiele lat starszą znajomą z pracy... ona po 12 latach bycia w podobnym związku odeszła od swojego chłopa nieroba. Ponoć był dobrym człowiekiem, kochał ją.. ale wiecznie wyciągał ręce po kasę, sam nie garnąc się do roboty.. ona praktycznie przez 12 lat go utrzymywała. Mówi, że do dziś tęskno jej do niego, ale cieszy się że już nie utrzymuje trutnia, bo sprawnemu mężczyźnie powinno być wstyd wyciągać ręce po pieniądze od kobiety. Zwłaszcza, że lekko jej w życiu nie było i ciężko pracowała na każdy grosz. Powiedziała jeszcze, że żałuje, że podjęła tę decyzję tak późno.. wszyscy jej mówili, a ona zaślepiona nic nie widziała. Teraz jest samotna, ale szczęśliwa, bo nikt jej już nie wykorzystuje.

24

Odp: 8 lat na marne..

Czy tacy wygodni mężczyzni zmienią się?
Były dzwonił pytając mnie o radę. Pracuje w piekarnii około 2 miesięcy na umowę o pracę, ale dostał namiar na piekarnię lepiej płatną o 400 zł. Nie wie co zrobić. Stwierdził, że to jest dobra praca. Czyżby specjalnie tak robi pokazując mi, że jest w stanie utrzymać pracę?
Obudzil się królewicz na ziarnku grochu.Chłop ma lat 29 i to dla niego ujma, że pracuje JUŻ 2 miesiące.
  Chyba byłabym smieszna, gdybym wróciła do niego. Skąd mogę wiedzieć, że za jakiś czas znów nie będzie tak jak wcześniej?
Miał kupę czasu, lat by się zmienić!
Jestem wściekła, że aż śmiać mi sie chce:))

25 Ostatnio edytowany przez AB89 (2011-07-08 10:54:51)

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Obudzil się królewicz na ziarnku grochu.Chłop ma lat 29 i to dla niego ujma, że pracuje JUŻ 2 miesiące.
  Chyba byłabym smieszna, gdybym wróciła do niego. Skąd mogę wiedzieć, że za jakiś czas znów nie będzie tak jak wcześniej?
Miał kupę czasu, lat by się zmienić!
Jestem wściekła, że aż śmiać mi sie chce:))

8 lat nic nie robienia, a 2 miesiące pracy z perspektywą na lepszą i uznać, że się zmieni/zmienił ? : ) No cóż NO WAY moim zdaniem, chyba co najmniej rok musiałabyś go "obserwować" - nie mylić z "wrócić i obserwować", żeby móc spróbować "wiedzieć, czy za jakiś czas nie będzie jak wcześniej" - moim zdaniem oczywiście : )

PS. Ja też się zawsze wściekałam, że nagle jak się kłóciliśmy i nie odzywaliśmy, to się okazywało później, że jednak potrafił sobie coś załatwić, sam coś ogarnąć it., był powrót i znowu to samo ; ) Majtki opadają...

26

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Czy tacy wygodni mężczyzni zmienią się?
Były dzwonił pytając mnie o radę. Pracuje w piekarnii około 2 miesięcy na umowę o pracę, ale dostał namiar na piekarnię lepiej płatną o 400 zł. Nie wie co zrobić. Stwierdził, że to jest dobra praca. Czyżby specjalnie tak robi pokazując mi, że jest w stanie utrzymać pracę?
Obudzil się królewicz na ziarnku grochu.Chłop ma lat 29 i to dla niego ujma, że pracuje JUŻ 2 miesiące.
  Chyba byłabym smieszna, gdybym wróciła do niego. Skąd mogę wiedzieć, że za jakiś czas znów nie będzie tak jak wcześniej?
Miał kupę czasu, lat by się zmienić!
Jestem wściekła, że aż śmiać mi sie chce:))

mnie sie wydaje , ze ludzie na ogol SIE NIE ZMIENIAJA.
Czlowieka nie da sie zmienic. Albo go akceptujemy, jakim  jest, albo sie rozstajemy.
Mysle. ze podjelas dobra decyzje.
Pozdrawiam

27

Odp: 8 lat na marne..

Niedługo majtki jeszcze opadną niżej jak się okaże, że takich "pracusiów" i wygodnickich mężczyzn jest więcej..;)
Jejku, jak pomyślę, że jego mamusia już kombinowała i planowała nam przyszłość od A do Z. Jak bym zamieszkała u nich to już w ogóle byłabym wykorzystana wzdłuż i wszeż. Ona leniwa, przy komputerze całymi dniami gra, on malucienki pokoić. Dusiłabym się... matko...
Już nie wiem czy śmiać się czy płakać. Ale miałabym przyszłość? nie mogę..

28 Ostatnio edytowany przez AB89 (2011-07-08 11:28:15)

Odp: 8 lat na marne..

Jak już tak bardzo chcesz płakać lub śmiać się z tego powodu, to proponuję właśnie pomyśleć jeszcze jak bardzo miałabyś "cudowne" życie, a potem płakać ze śmiechu i szczęścia, że do tego dzięki Twojej decyzji nie dojdzie ; )
U mnie akurat "teściowa" jest jedną z kochańszych osób jakie znam, i nie wiem jak taka cudowna osoba jest mamą takiego terrorysty, ale zapewne to przez rozpieszczenie. No u niej bym miała jak u Pana Boga za piecem, ale u niego - przeszłabym do jego pokoju i z nieba spadłabym do najgłębszego piekła ; )

Możesz sobie kupić winko/cole/piwo/dobrą kawę/wódkę/smakową herbatę - co lubisz i sobie serdecznie gratulować : ) Jeśli Ci go szkoda, to utrzymaj kontakt pomóż OD CZASU DO CZASU , ale nie częściej zmienić pampersa , ale już nie wracaj do tego.

29

Odp: 8 lat na marne..

Myślę, że masz rację AB89;)
Poznałam kogoś, to znaczy wcześniej znałam tego mężczyznę.Ale jest 500 km dalej ode mnie:(
Chciałabym zaryzykować, ale obawiam się, że chyba trochę za wcześnie by wchodzić w nowy związek po miesiącu od rozstania. Już sama nie wiem.Jest to inny mężczyzna niż poprzedni. Wie czego chce, ma ambicje, stałą pracę, jest starszy o 5 lat. Tylko boję się zaufać:(
On chce przeprowadzić się w mój rejon i zwyczajnie zamieszkać. Może będę wreszcie szczęśliwa?
Ab89 mam rozumieć, że już nie jesteś z tamtym mężczyzną? jeśli tak, to jak do tego podchodziła teściowa? była zła, że nie jesteś z jej synem?

30

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Poznałam kogoś, to znaczy wcześniej znałam tego mężczyznę.Ale jest 500 km dalej ode mnie:(
Chciałabym zaryzykować, ale obawiam się, że chyba trochę za wcześnie by wchodzić w nowy związek po miesiącu od rozstania. Już sama nie wiem.Jest to inny mężczyzna niż poprzedni. Wie czego chce, ma ambicje, stałą pracę, jest starszy o 5 lat. Tylko boję się zaufać:(
On chce przeprowadzić się w mój rejon i zwyczajnie zamieszkać. Może będę wreszcie szczęśliwa?

Hm wiesz nie wiem, jeśli czułabym po odejściu się w pełni wolna to na pewno małymi kroczkami pozwoliłabym potencjalnemu "kandydatowi" zbliżyć się do siebie, ale na pewno byłyby to bardzo małe i wolne kroczki.
Wszystko zależy też od różnych czynników - nie wiem ile znasz tego mężczyzna, na razie widać, że odpowiada Ci, bo ma to czego zabrakło Ci w ostatnim związku, dlatego pozwoliłabym powoli rozwinąć się temu bez zbytniej ufności i bez panicznej nieufności - bo czemu skreślać kogoś kogo dopiero się poznaje ? Nie musisz przecież już od razu rzucać się w wir nowego związku : ) Nie wiem na jakiej stopie już jesteście, ale jeśli chce się przeprowadzić i zamieszkać nie daleko Ciebie, co umożliwi Wam bliższe poznanie siebie, to czemu nie dać temu szansy ? Nic nie tracisz - teraz jest Twój czas na określenie swoich oczekiwań , poznanie innych "typów" mężczyzn , a skoro pojawił się ktoś kto zwrócił Twoją uwagę - to tylko się cieszyć. Po prostu pozwól się temu samemu rozwinąć i oczywiście nie wchodź w nic poważnego do póki nie poczujesz się wolna od jakichkolwiek wątpliwości co do byłego.

katek28 napisał/a:

Ab89 mam rozumieć, że już nie jesteś z tamtym mężczyzną? jeśli tak, to jak do tego podchodziła teściowa? była zła, że nie jesteś z jej synem?

Jestem/nie jestem - myślę o rozstaniu, bo nam się nie układa, oczywiście on tego nie widzi , tylko tyle, ze jak jak zwykle mam o coś pretensje, wczoraj właściwie sprowokowałam sytuacje po której, jeśli się obraził tak jak myślę, no to jest koniec, najbliższe dni pokażą czy się odezwie. My często się "rozstawaliśmy" - ostatnio była sytuacja , że na jakiś miesiąc z hakiem i właściwie gdyby nie jego mama to może dziś juz byśmy nie byli ze sobą - ona jest bardzo za mną  i zawsze jak się kłóciliśmy to mówiła że ma nadzieje ze sie pogodzimy a jak mowilam , że "na pewno nie" to mówiła że bardzo jej przykro i smutno z tego powodu, ale nigdy nie była zła na to. Poza tym ja nigdy raczej nie mówiłam jej o szczegółach  - to jest jej syn i wychodzę z założenia, że on może będzie miał jeszcze 5 dziewczyn , ja odejdę i nie ma znaczenia co powiem - jaki on jest naprawde, czego ona nie widzi, ale to jej syn i zawsze z nim będzie - a co mi po przyznaniu mi racji ; )

31 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-07-08 15:14:26)

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Czy tacy wygodni mężczyzni zmienią się?
Były dzwonił pytając mnie o radę. Pracuje w piekarnii około 2 miesięcy na umowę o pracę, ale dostał namiar na piekarnię lepiej płatną o 400 zł. Nie wie co zrobić. Stwierdził, że to jest dobra praca. Czyżby specjalnie tak robi pokazując mi, że jest w stanie utrzymać pracę?
Obudzil się królewicz na ziarnku grochu.Chłop ma lat 29 i to dla niego ujma, że pracuje JUŻ 2 miesiące.
  Chyba byłabym smieszna, gdybym wróciła do niego. Skąd mogę wiedzieć, że za jakiś czas znów nie będzie tak jak wcześniej?
Miał kupę czasu, lat by się zmienić!
Jestem wściekła, że aż śmiać mi sie chce:))

Katek28, Ty na prawdę nie widzisz co się dzieje, prawda?
Przeciez po tym co napisałaś ewidentnie widać , że ten człowiek żyje w jakiś swoim świecie. No zastanów się. Zamiast dzwonic do Ciebie co słychać, ratujmy co się da, jak mam się zmienić, idziemy do łózka, cokolwiek ... on dzwoni o radę ws. zmiany pracy. Toz to widać jak na dłoni, że:
- on od dawna przestał traktować Cię jak kobietę życia,
- cokolwiek w nim siedzi to nie jest miłość, ( w jego mniemoaniu to może , przy dobrych wiatrach jest przyjaźń... ale jakoś mi nawet to tu nie pasuje... 8 lat mu matkowałaś?)
- on nie widzie róznicy pomiędzy tym, czy jesteście razem, czy nie (to on i jego świat),
- nie dotarło do niego, że się rozstaliście,
- traktuje Cię jak ... kompas, tak jak zwykle, jak wcześniej, za osobę, która go poprowadzi, i pewnie przytuli gdy załka,
- wykorzystuje i wykorzystywał Cię, choć widać że raczej robił to nieświadomie, bez premedytacji, to sposób na życie, on juz taki widocznie jest,
- on nie dzwoni do Ciebie , żeby zrobić Ci na złość, on jest bezgranicznie nieporadny, ale przy okazji czepił się jak rzep tego, no wiesz.... ogona.
- na pewno nie można o nim powiedzieć - samiec alfa smile buahahahaha (przepraszam moszesz jeszcze do niego cos czuć niedobry Dunkis, fe),
- trza mu baby, co by za pysk go trzymała. Katek, za delikatna jesteś. Ty tak nie umiesz , za dobra, z za dobrym serdchem. Nie nadajesz się przez to, dla niego. Umiesz głaskać (ale nie przejmuj się dla niektórych to może być akurat zaleta smile .
- gdy Ci wróci ochota na wychowywanie kogoś, to pomyśl o dzidziusi, a nie o dorosłym facecie. Będziesz miała całe 12 lat, by go kształtować. Ale pamiętaj, dzieciom też trzeba czasem czegoś odmówić, dla ich dobra. Jeszcze się nauczysz, no, albo ten tego, ...albo się nie nauczysz, no cóż tu wróżyć nie będę.

Podsumowujc, krzywdę byś mu zrobiła zostając, z dzień dłużej. Suma sumarum zrobiłas dla niego wicej pożytecznego na sam koniec, niż przez cały czas. Zachowałaś sie tak, jak prawdziwa samarytanka powinna się zachować w takiej sytuacji, pomagając pacjentowi. Zostawiłaś go!!!!! Kto wie, a nóż mu sie poszczęści i znajdzie sobie heterę, co go nauczy życia. Przy Tobie nie miał szans, za dobra jesteś.
I nie załamuj rączek 500 km, to wcale nie tak daleko.

Dzgresja. No kurna, aż żal mi się chłopa zrobiło i zakręciła łezka w oku. Jak on musiał wyglądać z tą pizzą, a klienci się nie denerwowali, że zimną dostają, gdy on z GPS walczył? Mam tylko nadzieją, że jak chcial włożyć w Ciebie swój interes, to choć instynkty miał na miejscu i nie potrzebował pomocy ani ukierunkowania. Pozycje też zmieniał co dwa miesiące?

====================================================
Odcinając się od przeszłości, powyższa kreską, czytając Twoje kolejne listm aż cisnie mi się na usta:

Oskarżasz kobietę, że przechodzi od jednego do drugiego;
nie krytykuj jej, ona szuka tylko stałego mężczyzny.
                                         - Johann Wolfgang Goethe

ps.
Jak nie zaryzykujesz, to nie znajdziesz. Zawsze przecież może być kolejny, ..... dzieczyno, ale 500 km?
EH, no, a jak myslisz, taniej będzie jechać autobusem, czy pociągiem, rano czy wieczorem, a właściwie, to może Ty byś sie zorienotwał i zabookowala mi bilet, no bo ja się nie umiem zdecydować, bez pytania Ciebie o to, to już sam nie wiem, pomożesz?

32

Odp: 8 lat na marne..
Dunkis napisał/a:

, ..... dzieczyno, ale 500 km?
EH, no, a jak myslisz, taniej będzie jechać autobusem, czy pociągiem, rano czy wieczorem, a właściwie, to może Ty byś sie zorienotwał i zabookowala mi bilet, no bo ja się nie umiem zdecydować, bez pytania Ciebie o to, to już sam nie wiem, pomożesz?

kate28 .. pocieszę cię, ja mam 615 km, szczesliwa ??? to o jakieś dwie godziny więcej od ciebie big_smile i też po tym co przeszłam bałam się zaryzykować, ale zaryzykowałam .. zegar biologiczny bije, a my to chyba równolatki jesteśmy... jeszcze jak on chce się przeprowadzić ... nie myśl za dużo wink

33

Odp: 8 lat na marne..

Widzę Kaja83, że jesteśmy w podobnej sytuacji;)
Kurcze, chciałabym rozpocząć nowe życie. Chociaż już powoli to robię, pojde do szkoly, po ktorej mam gwarancję pracy, mężczyzna "z daleka" przeprowadzi się do mnie i mamy zamiar zamieszkać ze sobą. Ale jest jeden niuans, głupio mi trochę przed byłym.. te jego telefony, czuję się jakby blokowana.On nie daje o sobie zapomnieć.Może te lata.. przyzwyczajenie...

P.S jak sobie radzisz Kaja z tą odleglością między Wami?
Dunkis dziękuję za Twoją ciekawą opinię;)
AB89 jesteś też w trudnej sytuacji. Myslisz, że nie warto ratować tego związku? może jest u Was wypalenie? sądzę, że teściowa nie byłaby zła, że odeszłaś..

34

Odp: 8 lat na marne..
katek28 napisał/a:

Widzę Kaja83, że jesteśmy w podobnej sytuacji;)
Kurcze, chciałabym rozpocząć nowe życie. Chociaż już powoli to robię, pojde do szkoly, po ktorej mam gwarancję pracy, mężczyzna "z daleka" przeprowadzi się do mnie i mamy zamiar zamieszkać ze sobą. Ale jest jeden niuans, głupio mi trochę przed byłym.. te jego telefony, czuję się jakby blokowana.On nie daje o sobie zapomnieć.Może te lata.. przyzwyczajenie...

P.S jak sobie radzisz Kaja z tą odleglością między Wami?

Może zmiana numeru? Myślę, ze powinnać obecnego mężczyznę delikatnie uprzedzić o ile on jeszcze nie wie, że eks Cię nęka..te telefony kiedyś ustaną, może je po prostu lekceważ, nie odbieraj, nie odpisuj, .. Też kiedys miałam taką sytuację, zostawiłam chłopaka po 3 latach, który był mniej wiecej takim samym typem jak Twój eks, pisałam o tym wcześniej, to było już dawno temu, z 4 lata minęły.. i on tez tak dzwonił do mnie, pisał, zdarzyło się nawet, ze nie odzywał się dwa miesiace i znowu napisał...wówczas zmieniłam numer telefonu.. dzwonił na domowy, aż w końcu odpuścił... Daj mu jasno, wyraźnie do zrozumienia, stanowczo, że ma nie kontaktować się z Tobą, nie jest trochę tak, że Ty się litujesz nad nim, że oprócz złości ogarnia Cię żal..?

Pytasz jak ja sobie radzę z odległością ... radzę sobie dobrze wink mój mężczyzna chętnie i bez przymusu wink odwiedza mnie jak najczęściej, a ten dystans 615 km długo już nie będzie nas dzielił.

35

Odp: 8 lat na marne..

Kajo83 czyli niedługo zamieszkacie razem??:) może będziesz wreszcie szczęśliwa?;)
Każdy związek czegoś uczy. A w naszym przypadku chyba uczy tego, żeby spojrzeć na siebie a nie wiecznie na partnera. My też mamy prawo być szczesliwe:)

Tak, trochę lituję się nad nim, bo byliśmy ze sobą tyle czasu. I chyba dlatego. Ale za każdym jego telefonem czuję się tak ciężka jak słoń. Mam wrażenie,że zrzuca na mnie jakąs odpowiedzialność mimo, że nie jesteśmy razem. Raz jest twardy jak skała, a za chwilę płacze..Występuje u niego chwiejność emocjonalna.
Otatnio zadzwonił, bo zobaczył na moim opisie gg, że będę miala nowy zawód.Był ciekawy, a z drugiej strony zaczął mnie sie radzić co do zmiany pracy.Mam wrażenie, że chciał się chyba pochwalić, że jest wstanie utrzymać pracę i próbuje szukać nowej, lepszej, płatnej..
Chyba, chce mi coś pokazać..

36

Odp: 8 lat na marne..

Mam nadzieję, że będę szczęsliwa, że to już będzie "one and only" jak śpiewa Adele wink

dobrze oceniasz swojego eks, niestety ale oprócz chwiejności emocjonalnej, towarzyszy mu jeszcze brak dojrzałości życiowej, takie osoby całe życie trzeba trzymać za rączkę, prowadzić, a Ty nie jesteś Matka Teresa, ... ja nie sądzę, żeby nawet Twoje odejście czegoś go nauczyło ... myślę, że nie, to człowiek który potrzebuje partnera dominującego, kierujące nim, musi się trawić krzepka baba, która go chwyci za gardło
i weźmie po pantofel - bo partnerstwa to z nim niestety nie będzie.. musisz ten kontakt uciąć konsekwentnie, nie lituj się

37

Odp: 8 lat na marne..

Kajo wspominałam mu to, że jestem za delikatna dla niego ( było to już wcześniej), że będąc ze mną nie miał motywacji (chociaż dziwne, bo zadecydował jechać do holandii do pracy- szok), tej motywacji nadal nie ma czy jestem, czy mnie nie ma.Chociaż rzekomo ma motywację do pracy by mi coś pokazać;)) ha ha..
Powiedziałam mu, że on potrzebuje bardziej silniejszej kobiety, takiej jak jego mama. Gruby głos, większa Pani:) taka pod pryzmat herszt baby;) On stwierdził, że nie chce takiej.

38

Odp: 8 lat na marne..

powiedz mu, że Ty chcesz być z innym facetem, nie z nim, jego czas się juz skończył , miał szansę i nie wykorzystał jej ... ilekroć reagujesz na jego telefon, rozmawiasz mu, to dajesz mu nadzieję

39

Odp: 8 lat na marne..

Dziekuję Wam za wsparcie kochani;))
Kajo83 jak sie trzymasz po rozstaniu?
Stalo się, obecny męzczyzna z którym sie spotkam oświadczył mi się.. Bylam niesamowicie szczęsliwa:) rodzice w ogole bardzo go polubili:)
Moje życie zaczyna nabierać kolorytu, ale.. no, ale... chyba mam przeklęty charakter, ponieważ glupio się czuje w stosunku do bylego. A to dlatego, że jestesmy prawie 2 miesiące po rozstaniu a ja już zaręczona z innym...
A może powinnam wreszcie spojrzeć na siebie, na swoje szczęscie?

40

Odp: 8 lat na marne..

Gratuluję katek28 smile Chociaż w sumie to trochę szybko, ale skoro jest dobrze.
Przeczytałam wszystkie Wasze posty, ponieważ chyba sama się pcham w taki związek. Minął rok, a mi spadły różowe okulary z nosa. Niby nie jest leniwy, bo pomaga rodzicom remonty itd. Przez to nie widzimy się bo podobno nie ma czasu. Nie pracuje nigdzie. Kilka dni temu usłyszałam taki tekst, po którym zaczęłam się bardzo zastanawiać nad tym związkiem. Zepsuł mu się telefon, a on z tekstem, że musi powiedzieć tacie aby wziął jemu nowy. Coś nie tak, on ma już 24 lata. Na pytanie co ma zamiar robić po studiach odp "nie wiem". Nie mogę być z kimś takim. Ja pracuję, zdobywam doświadczenie, mam plany. Myślę, że to nie ma sensu, nie chcę obudzić się po ośmiu latach z poczuciem zmarnowanego czasu. Nie zapowiada się abyśmy zobaczyli się w czasie wakacji (oboje studiujemy), chociaż mieszkamy od siebie zaledwie 30km. Także po tym czasie na pewno mi przejdzie.

Pozbądź się poczucia winy. Widzisz ja czuje coś podobnego, mam wyrzuty sumienia. Ale z drugiej strony to chodzi o nasze życie i my musimy o nie zadbać. Dlatego nie myśl o nim. Jak zostanie przyparty do muru to sobie poradzi. Zajmij się sobą, trochę egoizmu nie zaszkodzi.

41 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-21 17:12:22)

Odp: 8 lat na marne..

Z byłym miałam podobnie. Aż ciary przechodzą, z tym , że on zostawił mnie dla innej. Ja pracowałam w swoim życiu i nie przedłużyli umowy, lecz po prostu też wina stresu, że gorzej pracowałam, lecz nie wyobrażam sobie mieć parę prac i nie radzić sobie w żadnej ;-)  A mój były też wszędzie był wyrzucany big_smile
Nie żałuj. Twój facet był niezaradny życiowo i raczej nie przekładało się to tylko na pracę. To się przekłada na wszystko. Potrzebujesz kogoś zaradniejszego smile

Małgorzatka, to smutne, że znów trafiłaś na nieodpowiedniego. No niestety, widać, że on nie jest dla Ciebie.

42

Odp: 8 lat na marne..

katek 28 podziwiam cię za decyzję, ja od 10 prawie lat liczę, że mój mąż się opamięta i będzie "nosił spodnie" w naszym małżeństwie... Niepoprawny optymizm odziedziczyłam chyba po prababce, która także urabiała ręce za męża trutnia. Ja nie mam odwagi by odejść, by coś zmienić a może zwyczajnie się boję. Bo lepsze znajome piekło niż nieznane niebo...

43

Odp: 8 lat na marne..

Już nie wiem co się dzieje z tymi mężczyznami? co za wygodnictwo. Momentami to już nie wiem czy płakać czy sie śmiać. Wydaje mi się, że to jest uzależnione od wychowania, młodzi mężczyzni chyba uważają, że im się wszystko należy. No tak, najlepiej dostać na tacy i nie pracować.No przecież porażka!

Obecnie przeszlam ze skrajności złości na śmiech, że dałam się świadomie albo nieświadomie wykorzystać finansowo. On przecież taki biedny był, pracy nie mógł znaleźć, a jak znalazł to czym prędzej był wyrzucany, a ja taka wyrozumiała.Matko;))
Dziewczyny nie pchajcie się w takie związki. Małgosiu dobrze, że zauważyłaś pewnie zwiastuny takiego zachowania.. nie zrób takiego głupstwa co ja, kwicząc 8 lat. A jak opisałaś to mogę stwierdzić podobieństwo.
Marakujo, a może czas coś zmienić w życiu? Po co Ci taki mężczyzna?
Czasem mam wrażenie, że taki " Piotruś Pan"- nawet nie umiem już określić potrzebuje chyba kobiety herszt baby, które wytarga za włosy, a nie kobiety delikatnej potrzebującej również wsparcia.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024