Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Witam,

Na wtępie zapytam, co u was slychać, jak sie wam układa w zwiazku? Mam nadzieję, ze jak najwiecej jak najlepszych rzeczy : ) Chcialam powiedzieć, ze u mnie jest troche tak, że nie bardzo wiem czy nasz zwiazek ma szanse na przetrwanie. Nie jestem doświadczona w tej dziedzinie - to mój pierwszy dłuższy związek. Ogolnie rzecz ujmując układa nam się dobrze, mamy dużo wspólnych tematow, podobne zaintreresowania, również podobamy się sobie fizycznie. Nie wiem tylko, czy to, co jest z mojej strony, to uczucie zasługujące na to by je pielęgnować i kontynuować. Otóż dawniej wyobrażałam sobie, ze jeśli się z kimś jest i jest dobrze, to akceptuje się tego kogoś w całości. To wydawało mi się takie oczywiste, normalne. Nie pomyslałam, ze moglabym przywiązywać jakąs wiekszą uwagę do fizyczności faceta. A tutaj nagle zderzenie z rzeczywistościa.. Gdy jest w ubraniu, to dobrze sie prezentuję, podoba mi się, jest ok. Lecz gdy zdejmie koszulkę, to wszystko mi sie cofa i czuję poirytowanie. Ma tak niewyćwiczone sflaczałe ciało, ze aż boli jak się na to patrzy. Wygląda to jak ciało staruszka, wszystko obwisłe, zero mieśnia. Nie jestem fanką dużych bicepsow, ale, jak się okazuje, bardzo podobają mi się faceci, którzy maja takie 'wzmocnione', naprężone ciało. Ogolnie lubie wysportowany typ mężczyzn, sprawnych fizycznie, a moj kochany akurat jest tutaj mala fajtulapą ; ). Juz moge przelknąc to, ze się szybko meczy, ale ta jego klatka... nie potrafie.. jak na to patrze, to mam ochotę zapłakac.. zapłakać z dwoch powodów przynajmniej: że tak mam, nie potrafie kochać czysta miłoscia oraz z powodu tego co widze - to dobijający mnie widok, odsuwa mnie od niego. Staralam mu sie kiedys to wytłumaczyć, ale zabolało Go to tylko( że zwracam uwagę na takie "głupoty", że nie potrafię go kochać takim jaki jest) i sprawiło, ze przestal zdejmować przy mnie koszulki. I nie dziwie mu sie... Ale nie wiem co ja z tym mogę zrobić. Sama czuję sie jakby o mnie nie dbał, jakby nie dbał o to by było mi dobrze, a jednocześnie rozumiem Go. Wiem, ze chce dla mnie jak najlepiej. Mam znajomego, który jest dla mnie tylko zwyklym kolegą, nie interesuje mnie specjalnie jako mężczyzna, ale.. ma taka cudna klatke.. jak to widzę to mam ochotę sie przytulic do niej. To wszystko jest z kosmosu, nienormalne...
Drugą sprawą powiązana z tym tematem jest to, ze moj chłopak ma sklonności do lysienia, co rowniez mi sie nie podoba - troche mniej jak tamto, ale jednak trochę blokuje mnie przed zblizeniem. Woalabym by miał normalnie wlosy. On znowu uważa, ze to bzdury i nie przejmuje sie tym.
Nie wiem juz sama... co zrobilibyście na moim miejscu? co o tym myślicie? Pomóżcie mi jakoś, jeśli potraficie. Dziękuje i pozdrawiam...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Według mnie robisz trochę z igły widły wink na łysienie niestety nikt nie ma wpływu i jeśli chcesz być nadal ze swoim chłopakiem to musisz to po prostu zaakceptować. A jeśli chodzi o jego "sflaczałe ciało". Może razem wybierzcie się na siłownie? Z własnego doświadczenia wiem, że razem się raźniej chodzi i wzajemnie motywuje. Może byłby to dobry sposób na spędzanie razem czasu? a przy okazji oboje byście poćwiczyli nad swoimi ciałami smile

3

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

No fajnie, tylko, ze on jest z tych facetów, co to mu szkoda czasu na takie głupoty jak siłowania...

4

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

To może powiedz, że Ty chciałabyś chodzić na siłownię, żeby poprawić swoją sylwetkę. A nie chcesz chodzić sama, bo tam jest wielu mężczyzn i wolałabys chodzić z nim?

5

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

heh, to by pewnie zadzialalo; )) Ale tak ogolnie, to zastanawiam się, czy to co do Niego czuję jest wystarczające, by zwiazke mógl dobrze sobie zyć, jeśli mam takie uwagi na jego temat..?

6

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

mój facet nie jest idealny ma brzuszek ale za to mięsni ma duzo i lata na siłownie jak jakiś głupek a i tak kceptuje jego wady i własciwie nie ważne jest dla mnie jak wyglada, mnie przyciąga strasznie jego zapach jego potęzne ramiona i wogóle że jest taki duży a ja taka malutka, jego piękne oczy i pośladki, ma duzo wad jak sie przyjżec( mówie w tej chwili tylko o wygladzie i fizycznosci), ale ja tego kompletnie nie widze tych wad,
nie zmussz sie żeby go zaakceptować ale skoro tego nie potrafisz moze go nie kochasz???może to tylko przyjaciel a nie chłopak  zastatnów sie nad tym, dla mne miłość to połączenie uwielvbienia cielesnego i psychicznego
i koniecznie namów go na tą siłownie:)

7

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Skoro aż tak bardzo Ci przeszkadza jego wygląd to myślę, że nie kochasz go tak bardzo... Powinnaś zrobić sobie przerwę od niego, tzn przez jakiś zas nie spotykać się i zobaczyć, czy tęsknisz , czy myślisz całymi dniami co robi itp. Zobaczysz czy Ci go brakuje , a jeśli poczujesz wielką tęsknotę po dłużysz czasie nei odzywania ię to zapewniam że przestaną Ci przeszkadzać jego wszystkie wady. Wiem to z własnego doświadczenia... w pewnej kwestii nie lubiłam swojego byłego chłopaka, tak bardzo przeszkadzała mi jego jedna wada ze powodowalo to ciągłe kłótnie i w koncu się rozstaliśmy ale jak doszło do mnie ze to już koniec dopiero poczułam jak bardzo go Kocham i co ja straciła... minęły 2 lata a ja nie potrrafie znalezc nikogo innego ponieważ myślę tylko o nim... Tak bardzo tęsknię i mi go brakuje... Próbowaliśmy rok temu na nowo  odbudować nasz związek ale to były  bardziej moje starania niż jego.. wtedy to on miał mnie gdzieś  i teraz już jestem pewna że nigdy go nie odzyskam... A tak bardzo bym chciała... Kocham Go ponad wszystko...

Tak więc wydaje mi się że Wasz związek tak jak nasz jest zbyt idealny i doszukujemy się wad ale zastanów się co do niego czujesz... a najlepszą metoda jest właśnie utrata kogoś i potem dopiero się to docenia...

8

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Hm..
Nigdy nie stracilam Go wiec nie wiem co by bylo. wiem tylko, ze bardzo potrzebuje z nim gadac, jednego dnia nie moge wytrzymac, choć nie zawsze tęsknie za samym nim, ale za kontaktem z nim. Dziwne..

9

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Olkaa owszem zgadzam się. To prawda, że kiedy kogoś tracimy wtedy to zmusza nas do zastanowienia się co się dzieje, co jest dla nas ważne i tym samym uświadamia nam niekiedy co naprawdę chcemy, potrzebujemy, pragniemy. Czyli moment, w którym możemy utacić kogoś bliskiego często uświadamia nam jego wartośc, uświadamia nam jak wiele dla nas ten ktoś znaczy.

Ale niestety nie zawsze. Wszystko zalezy od nas i naszej psychiki. Niektóre osoby starsznie boją się utraty, odrzucenia co może powodować, że za wszelką cenę będą ratować związek przed jego rozpadem nawet jeśłi w rzeczywistości jest trudny i dramatyczny, nie dający szczęścia.

10

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

No właśnie więc sobei odpowiadasz na pytanie.. On jest Twoim przyjacielem a nie chłopakiem... Potrzebujesz tylko rozmów z nim a nic więcej...

11

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Nie napisalam, z eniczego wiecej z nim nie potrzebuje, ale nie tak czesto. nie podnieca mnie jakos super niewiadomo jak, ale nie jest mi tez obojętny tutaj. Jestesmy bardzo blisko psychicznie, co mialabym zrobic teraz? nagle przerwac to?

12

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

nikt Ci nie powie tak naprawde co do niego czujesz czy to rzyjazń czy miłosc, za przyjaciółmi też teśknimy lubimy gdy sa blisko, moze Ty potrzebujesz bliskości poprostu jego ale czy to miłość Ty sama to musisz wiedzieć, my możemy tylko spróbować zgadywać

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Mambra,
powiedz coś więcej o Waszym związku. W jakim wieku jesteś Ty i Twój mężczyzna? Od jak dawna jesteście parą? Spotykacie się od czasu do czasu, czy może mieszkacie razem? Co tak naprawdę Was łączy - randki i wycieczki, czy macie wspólne plany na dalszą przyszłość?

Choć miłość (a szczególnie zakochanie, pierwszy zachwyt, wybuch namiętności) nie służy szczególnie realnemu ocenianiu partnera (niemal zawsze idealizujemy, pomijamy wady, a zachwycamy się zaletami) nie znaczy to, że całkiem ślepniemy. Nadwaga to nadwaga - nie da się ukryć. Nie powiedziałabym więc, że bardzo przesadzasz bo mężczyzna nie uprawiający żadnych sportów, nie lubiący ruchu, nie przykładający dużej wagi do dbania o ciała może wyglądać inaczej niż pływak olimpijski. Nie znaczy to jednak, że obaj nie mogą być tak samo pożądani przez swoje partnerki.

Czy wątpliwość, o której piszesz jest dla Ciebie tak ważna i natrętna, że zaprząta codzienne myśli? Widok partnera jest w stanie całkowicie zgasić Twoje pożądanie? Wstydziłabyś, gdybyście rozebrali się na plaży?

Jeśli na takie i podobne pytania odpowiedziałabyś twierdząco, jest to rzeczywiście reakcja bardzo silna i odważyłabym się powiedzieć, że nieproporcjonalna do "winy", jaką jest przeciętny wygląd. Świadczyłaby albo o skrajnym zaniedbaniu się Twojego partnera (lato to świetny czas na rozpoczęcie aktywności fizycznej, zawsze pomoże też nowa fryzura tuszująca łysinę czy modny ciuch) lub sugerowałoby, że to tylko wierzchołek góry lodowej innych problemów w Waszej relacji.

14

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
JustynaPiatkowska napisał/a:

Mambra,
powiedz coś więcej o Waszym związku. W jakim wieku jesteś Ty i Twój mężczyzna? Od jak dawna jesteście parą? Spotykacie się od czasu do czasu, czy może mieszkacie razem? Co tak naprawdę Was łączy - randki i wycieczki, czy macie wspólne plany na dalszą przyszłość?

Choć miłość (a szczególnie zakochanie, pierwszy zachwyt, wybuch namiętności) nie służy szczególnie realnemu ocenianiu partnera (niemal zawsze idealizujemy, pomijamy wady, a zachwycamy się zaletami) nie znaczy to, że całkiem ślepniemy. Nadwaga to nadwaga - nie da się ukryć. Nie powiedziałabym więc, że bardzo przesadzasz bo mężczyzna nie uprawiający żadnych sportów, nie lubiący ruchu, nie przykładający dużej wagi do dbania o ciała może wyglądać inaczej niż pływak olimpijski. Nie znaczy to jednak, że obaj nie mogą być tak samo pożądani przez swoje partnerki.

Czy wątpliwość, o której piszesz jest dla Ciebie tak ważna i natrętna, że zaprząta codzienne myśli? Widok partnera jest w stanie całkowicie zgasić Twoje pożądanie? Wstydziłabyś, gdybyście rozebrali się na plaży?

Jeśli na takie i podobne pytania odpowiedziałabyś twierdząco, jest to rzeczywiście reakcja bardzo silna i odważyłabym się powiedzieć, że nieproporcjonalna do "winy", jaką jest przeciętny wygląd. Świadczyłaby albo o skrajnym zaniedbaniu się Twojego partnera (lato to świetny czas na rozpoczęcie aktywności fizycznej, zawsze pomoże też nowa fryzura tuszująca łysinę czy modny ciuch) lub sugerowałoby, że to tylko wierzchołek góry lodowej innych problemów w Waszej relacji.

No wlaśnie.. Gdzie jest granica miedzy przyjaźnią, a czymś więcej? Jestem dziewczyną, która widzi świat mężczyzn na czarno-biało, to znaczy, albo nie chce mieć z tym kimś kontaktu albo cos jej się w nim podoba i pojawia się przyciąganie, a przynajmniej do momentu, gdy on jest na mnie obojętny... 
Obydwoje mamy po 27 lat, jestesmy razem od dwóch lat. Na początku z mojej strony byla sympatia w Jego kierunku i taka mala iskierka, tzn. pozmyślałam, że z tego mogłoby być coś więcej, gdyby tym umiejętnie pokierowal. Byłam jego drugą dziewczyną, on sam byl niedowartościowanym facetem, po wcześniejszych niepowodzeniach z dziewczynami, po ktorych to postanowil wyscofać się w samotnośc, aż pewnego dnia nie wytrzymal i znalazl sobie na krótko dziewczyne (która z reszta tez Go zostawila po kilku mies), a pozniej pozanal mnie. Z tego opisu moze wynikac, jakby on byl jakims fajtułapą, ale to nie jest prawda. Jest naprawdę świetnym facetem, tylko dośc wrażliwym i przez to ciężej mu życ. Ma w sobie coś takiego, że raz wydaje sie, że wszystko jest dobrze, nie chce nikogo innego, a innym razem tragedia. Gdy jest to pierwsze, to jego 'niedoskonałości' prawie przestają mieć znaczenie, gdy drugie, to są problemy i chę sie  z nim rozstać. Wtedy już nie cieszy mnie jego towarzystwo, nic nie jest tak jak być powinno. To jemu zawsze mocniej na mnie zależalo i to On prosił w każdym 'zlym przypadku' o jeszcze trochę czasu. Zgadzalam się, po jakimś czasie odwracało się i znow bylam z nim wstarczajaco szcześliwa, by nie chciec nikogo innego. Nie wiem czy to z nim, czy ze mną jest coś nie tak, ale nigdy wcześniej nie miewałam tak skrajnych odczuc względem kogoś. Powiedzial, ze jeszcze zobaczę, ze będe widziec go dobrze przez cały czas. Że to Jego problemy ze sobą samym sprawiały, ze tak źle Go widzialam. I w dużym stopniu spełnilo się co powiedzial. Teraz już duzo rzadziej jest tak bardziej źle. Częściej bywa neutralnie i dobrze. Z nikim znajomym nie mam tak dobrego kontaktu jak z Nim. Można z nim naprawdę o wszystkim pogadac, wszystko mu powiedziec, ma otwarty umysl i jest bardzo kochany. Nie zgrywa sie nie popisuje, jest sobą. Trudno spotkać kogos takiego, wolę to i mniejsze przyciąganie niż jakieś płomienie, a później pustkę. Dlatego chcę być własnie z nim nawet z tymi naszymi problemami.
Obawiam się tylko sytuacji, gdybym spotkała kogoś równie świetnego jak on i tamten ktos dużo mocniej by mnie pociagał, a w dodatku chcialby byc ze mna- co jest prawie ze niemożliwe, wiec raczej sie nie przytrafi.
Nie wiem co jest wlaściwie w tym życiu, nie mam do niego instrukcji obslugi i nie jestem doświadczona w związkach,. więc nie wiem co jest możliwe, co dobre, a co nie. Nie chce Go krzywdzić i ostatecznie skrzywdzić, już mniejsza o mnie. Co o tym myślisz?

15

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

mambra, a czy Ty możesz coś więcej napisać o tych gorszych chwilach między Wami, chwilach, w których tracisz chęć do niego, Waszego związku?
Co tak naprawdę powoduje tą Twoją niechęć? Jakiej sfery, płaszczyzny zwiąkzu ta niechęć dotyczy? Czy wszytskie Twoje wątpliwości dotyczą tylko i wyłącznie sfery jego fizyczności, czy chodzi też o jakiejś jego konkretne zachowania, poglądy?

Napisałaś, że teraz między Wami się poprawiło bo on się nieco zmienił i teraz jest dobrze albo neutralnie. Napisałaś też, że czasem on jest taki, że między wami jest dobrze i wówczas jego niedoskonałości tak bardzo Ci nie przeszkadzają.

Mi się wydaje, że jego wygląd fizyczny to tylko "przykrywka", a prawdziwy jednak problem tkwi w tych waszych relacjach, w jego sposobie bycia, jego postawie (czymś...) itp. Piszesz, że teraz jest dobrze lub neutralnie, a mi się wydaje, że nie uporałaś się z tymi emcojami jakie odczuwałaś kiedy bywało między wami gorzej. Wydaje mi się, że "jest w nim coś, w jego wnętrzu" coś czego Ty nie potrafisz w nim zaakceptować.
Jednocześnie zaskakujace jest to, że jest on według Ciebie, dla Ciebie mężczyzną, z którym możesz o wszytskim pogadać, czujesz jego otwartośc na rozmowę i jak rozumiem wsparcie.

Nie chcę się mądrzyć. Ale to co opisujesz jest trochę podobne do mojej sytuacji. Też byłam w związku gdzie z jednej storny uważałam, że mój mężczyzna jest cudowny, a z drugiej strony wszytsko mnie w nim coraz bardziej drażniło (wygląd akurat miał super, ale...). Sama przed sobą bałam się przyznać co naprawdę było powodem tych dręczących mnie wątpliwości, czy nawet niepokoi. Też chciałam aby "ktoś" za mnie zdecydował, doradził mi czy powinnam z nim być, czy się rozstać. Starsznie bałam się rozstania, a jednocześnie nie potrafiłam z nim być. Długo się męczyłam z tymi niepewnosciami... dzisiaj już nie jesteśmy razem.

Dlatego zaciekawiła mnie Twoja historia mambra! Życzę powodzenia niezależnie od decyzji jaką podejmniesz!

16

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
enya napisał/a:

mambra, a czy Ty możesz coś więcej napisać o tych gorszych chwilach między Wami, chwilach, w których tracisz chęć do niego, Waszego związku?
Co tak naprawdę powoduje tą Twoją niechęć? Jakiej sfery, płaszczyzny zwiąkzu ta niechęć dotyczy? Czy wszytskie Twoje wątpliwości dotyczą tylko i wyłącznie sfery jego fizyczności, czy chodzi też o jakiejś jego konkretne zachowania, poglądy?

No więc tak.. Tu ewidentnie zmienia się u niego wygląd zewnętrzny, gesty, zachowania - cala ta bardziej zewnętrzna powloka, łacznie z psychiczną bardziej zew. częścia. Po prostu jak zupelnie inny czlowiek. Tak jakby w jednej chwili obrasta jakimś murem, przybiera zupelnie inny wygląd z ławtościa kameleona. Nie wiem jak inni Go widza, faktem jest, że ta jego była dziewczyna na początku pozytywnie reagowała na niego, a póxniej też coś takiego dostrzegła, ze kategorycznie odmówiła. Ja postanowilam poczekać i zobaczyć co sie stanie.
Nie wiem, to człowiek wrażliwy, mocniej niż większość reaguje na różne przykrości i chyba to + jego jakieś problemy wew. wywołuja taki efekt. Wydaje sie, że to jak sami czujemy sie ze sobą, tak też odbierają nas inni. Myślę, że to się jakoś łaczy tutaj.

enya napisał/a:

Napisałaś, że teraz między Wami się poprawiło bo on się nieco zmienił i teraz jest dobrze albo neutralnie. Napisałaś też, że czasem on jest taki, że między wami jest dobrze i wówczas jego niedoskonałości tak bardzo Ci nie przeszkadzają.

Mi się wydaje, że jego wygląd fizyczny to tylko "przykrywka", a prawdziwy jednak problem tkwi w tych waszych relacjach, w jego sposobie bycia, jego postawie (czymś...) itp. Piszesz, że teraz jest dobrze lub neutralnie, a mi się wydaje, że nie uporałaś się z tymi emcojami jakie odczuwałaś kiedy bywało między wami gorzej. Wydaje mi się, że "jest w nim coś, w jego wnętrzu" coś czego Ty nie potrafisz w nim zaakceptować.

Dokładnie, tak jak opisałam wyżej... Ty cos wyczuwasz...

enya napisał/a:

Jednocześnie zaskakujace jest to, że jest on według Ciebie, dla Ciebie mężczyzną, z którym możesz o wszytskim pogadać, czujesz jego otwartośc na rozmowę i jak rozumiem wsparcie.

Tak, dokladnie. Kiedy jest dobrze, to tak wlasnie jest między nami. Czuję, ze On taki wlasnie jest gdzies tam pod spodem, tylko chyba jednocześnie, gdy cos tam zlego dzieje sie w jego wnętrzu/ przybiera pewna postawę, to w tym świetle wygląda źle.

enya napisał/a:

Nie chcę się mądrzyć. Ale to co opisujesz jest trochę podobne do mojej sytuacji. Też byłam w związku gdzie z jednej storny uważałam, że mój mężczyzna jest cudowny, a z drugiej strony wszytsko mnie w nim coraz bardziej drażniło (wygląd akurat miał super, ale...). Sama przed sobą bałam się przyznać co naprawdę było powodem tych dręczących mnie wątpliwości, czy nawet niepokoi.

Hm... I jak teraz myślisz? Co było powodem? Skoro wygląd miał super i uważalas, ze jest cudowny, to co to mogło być?

17

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
mambra napisał/a:

Lecz gdy zdejmie koszulkę, to wszystko mi sie cofa i czuję poirytowanie. Ma tak niewyćwiczone sflaczałe ciało, ze aż boli jak się na to patrzy. Wygląda to jak ciało staruszka, wszystko obwisłe, zero mieśnia.
Juz moge przelknąc to, ze się szybko meczy, ale ta jego klatka... nie potrafie.. jak na to patrze, to mam ochotę zapłakac.. zapłakać z dwoch powodów przynajmniej: że tak mam, nie potrafie kochać czysta miłoscia oraz z powodu tego co widze - to dobijający mnie widok, odsuwa mnie od niego.

Przyznam się bez bicia, że gdy to przeczytałem, to tak się zacząłem śmiać, że o mało z krzesła nie spadłem. Oczywiście nie śmiałem się z Ciebie, czy z Twojego partnera, po prostu jakoś tak to napisałaś, że zostałem rozłożony na łopatki. Z góry przepraszam za to, bo wiem, że Tobie nie jest do śmiechu.

Do rzeczy więc.

Tak sobie myślę, że gdybym usłyszał takie słowa od ukochanej kobiety, wypowiedziane szczerze, będąc nagim to poprosiłbym ją tylko o jakąś broń i strzelił sobie z miejsca w głowę - mówię serio. To tak jakby ktoś odebrał mi moją męskość kilkoma słowami. Bez kitu, jestem trochę w szoku, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić w tym wieku. Rozumiem "nie wzbudzić pożądania", czyli coś w stylu "ani mnie mierzi, ani mnie grzeje", ale być odpychającym, żeby komuś płakać się chciało na mój widok..nie..nie..nie..to już jest tragedia.

Najlepsze jest to, że całkowicie Cię rozumiem i całkowicie nie rozumiem Jego. Jak może mu nie zależeć na atrakcyjności wobec Ciebie, zaspokojeniu Twoich potrzeb? Sory, że to powiem, ale w moim odczuciu jest to okrutnie niemęskie i egoistyczne. Dla mnie sflaczałe ciało to jak porwany sweter, nie wyszedłbym do ludzi w porwanym swetrze i tak samo nie pokazałbym nikomu swojego sflaczałego ciała. Każdy ma jakieś poczucie estetyki, On chyba go nie ma wcale. Do tego jeszcze przestał zdejmować koszulki, zamiast coś zrobić ze swoim ciałem. Zachowanie dziecka - nie podoba się, to nie patrz.
Rozumiem, że on Tego wszystkiego co powyżej nie rozumie i spłyca do miana słowa "głupoty", nie rozumiem tylko, jak w ogóle można tego nie rozumieć smile

Chciałbym Ci napisać, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży, że pójdziecie razem na siłownie itd., ale tak szczerze to ja tego jakoś nie widzę. Myślę, że On nic nie zmieni, bo jak to mówią "W zdrowym ciele zdrowy duch", a więc w słabym ciele słaby duch. Słabe, nieatrakcyjne ciało, do tego jeszcze jakieś rozchwianie emocjonalne, o którym piszesz, sporo tego to udźwignięcia. Gdybym sam znalazł się w odwróconej sytuacji to szczerze mówiąc chyba bym się poddał i zaproponował przyjaźń, dlatego też podziwiam Cię. Jesteś naprawdę bardzo wyrozumiałą kobietą, gość chyba nie mógł trafić lepiej smile Być może po prostu taka jest prawdziwa miłość. Istnieje pomimo tych wszystkich wad i przeciwności...

Pozdrawiam.

18

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
Mareczek napisał/a:
mambra napisał/a:

Lecz gdy zdejmie koszulkę, to wszystko mi sie cofa i czuję poirytowanie. Ma tak niewyćwiczone sflaczałe ciało, ze aż boli jak się na to patrzy. Wygląda to jak ciało staruszka, wszystko obwisłe, zero mieśnia.
Juz moge przelknąc to, ze się szybko meczy, ale ta jego klatka... nie potrafie.. jak na to patrze, to mam ochotę zapłakac.. zapłakać z dwoch powodów przynajmniej: że tak mam, nie potrafie kochać czysta miłoscia oraz z powodu tego co widze - to dobijający mnie widok, odsuwa mnie od niego.

Przyznam się bez bicia, że gdy to przeczytałem, to tak się zacząłem śmiać, że o mało z krzesła nie spadłem. Oczywiście nie śmiałem się z Ciebie, czy z Twojego partnera, po prostu jakoś tak to napisałaś, że zostałem rozłożony na łopatki. Z góry przepraszam za to, bo wiem, że Tobie nie jest do śmiechu.

Spoko, faktycznie tak to brzmi wink

Mareczek napisał/a:

Tak sobie myślę, że gdybym usłyszał takie słowa od ukochanej kobiety, wypowiedziane szczerze, będąc nagim to poprosiłbym ją tylko o jakąś broń i strzelił sobie z miejsca w głowę - mówię serio. To tak jakby ktoś odebrał mi moją męskość kilkoma słowami. Bez kitu, jestem trochę w szoku, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić w tym wieku. Rozumiem "nie wzbudzić pożądania", czyli coś w stylu "ani mnie mierzi, ani mnie grzeje", ale być odpychającym, żeby komuś płakać się chciało na mój widok..nie..nie..nie..to już jest tragedia.

Wiesz co, chyba mam coś z dziewczyny jednak, bo świat odbieram dość mocno emocjonalnie;). Jesli coś widzie, to uruchamiają sie emocje, które potęgują to co aktualnie odczuwam. Tak mam, ze jesli z kimś jestem, to chciałabym, żeby miał w miarę podobny poziom wyczucia estetycznego do mojego. Sama nie jestem jakos super 'wycackana', ale On nie miałby oporów posunąć sie tutaj do maksimum niedbalstwa. Nie robi tego chyba tylko dlatego, ze dowiedział sie już od ludzi, że to dla nich niemiłe. Patrząc na Niego bardziej obiektywnie wygląda On po prostu jak typowy informatyk zapatrzony w swój komputerek i pogardzający wszystkim co wymaga większego ruchu niż ten potrzebny do udzwigniecia łyzki z zupa;) To ma fajne, ze nie ocenia ludzi za wygląd, tylko za to jacy są, ale z drugiej strony sam o własny wygląd najchetniej zupełnie by chyba nie dbal. Nie chodzi mi o to, żeby jakos niewiadomo co ze sobą robił, ale ta klata... ; ) chociaż tyle.. Tzn wystarczyłoby mi, zeby ją trochę wzmocnił, nie czułabym się jakbym przytulala się do dziewczyny.

Mareczek napisał/a:

Najlepsze jest to, że całkowicie Cię rozumiem i całkowicie nie rozumiem Jego. Jak może mu nie zależeć na atrakcyjności wobec Ciebie, zaspokojeniu Twoich potrzeb? Sory, że to powiem, ale w moim odczuciu jest to okrutnie niemęskie i egoistyczne. Dla mnie sflaczałe ciało to jak porwany sweter, nie wyszedłbym do ludzi w porwanym swetrze i tak samo nie pokazałbym nikomu swojego sflaczałego ciała. Każdy ma jakieś poczucie estetyki, On chyba go nie ma wcale. Do tego jeszcze przestał zdejmować koszulki, zamiast coś zrobić ze swoim ciałem. Zachowanie dziecka - nie podoba się, to nie patrz.
Rozumiem, że on Tego wszystkiego co powyżej nie rozumie i spłyca do miana słowa "głupoty", nie rozumiem tylko, jak w ogóle można tego nie rozumieć smile

Hm.. On uwaza, ze jest ok, że nie jakoś super, ale wystarczająco dobrze. Czuje sie ze sobą dobrze. Chce, żebym Go kochała takim jaki jest, a dopiero jak poczuje z mojej strony pełną akceptację, to bedzie mu sie chciało starać.

Mareczek napisał/a:

Chciałbym Ci napisać, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułoży, że pójdziecie razem na siłownie itd., ale tak szczerze to ja tego jakoś nie widzę. Myślę, że On nic nie zmieni, bo jak to mówią "W zdrowym ciele zdrowy duch", a więc w słabym ciele słaby duch. Słabe, nieatrakcyjne ciało, do tego jeszcze jakieś rozchwianie emocjonalne, o którym piszesz, sporo tego to udźwignięcia. Gdybym sam znalazł się w odwróconej sytuacji to szczerze mówiąc chyba bym się poddał i zaproponował przyjaźń, dlatego też podziwiam Cię. Jesteś naprawdę bardzo wyrozumiałą kobietą, gość chyba nie mógł trafić lepiej smile Być może po prostu taka jest prawdziwa miłość. Istnieje pomimo tych wszystkich wad i przeciwności...

Wiesz, samo zdrowe ciało i super siła psychiczna jeszcze o niczym nie swiadczą. Potrzeba jeszcze ciekawej, dobrej duszy wink To ostatnie On ma i dlatego nie jest łatwo szybko się poddac...

19

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

A ja sobie tej klaty nie umiem wyobrazić. Jak on to zrobił, że ma zero mięśni? Jak to w ogóle wygląda, może masz jakies zdjęcie, albo znajdziesz w internecie odpowiednie? Mój były też całe dnie przy komputerze siedział, NIC nie ćwiczył, ale mimo to miał mięśnie, całkiem fajną budowę miał ;P (Nie jakiś ''koks'', ale skóra napięta i coś tam się rysowało.) A jak mówię, nie ćwiczył niczego, czasem 10 l wody przynosił ze sklepu..

20

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
paulina20 napisał/a:

A ja sobie tej klaty nie umiem wyobrazić. Jak on to zrobił, że ma zero mięśni? Jak to w ogóle wygląda, może masz jakies zdjęcie, albo znajdziesz w internecie odpowiednie? Mój były też całe dnie przy komputerze siedział, NIC nie ćwiczył, ale mimo to miał mięśnie, całkiem fajną budowę miał ;P (Nie jakiś ''koks'', ale skóra napięta i coś tam się rysowało.) A jak mówię, nie ćwiczył niczego, czasem 10 l wody przynosił ze sklepu..

Nie cwiczył i miał mięśnie? Hm..

21

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

MAmbra, w kwestii budowy ciała dużą rolę odgrywa genetyka. Mój eks nigdy chyba nie podniósł nic cięższego od puszki z piwem, a był niesamowicie silny, tak jakby całe życie spędził na siłowni. Składał się z kości i mięśni (niestety mózgu też w składzie nie miał).

Wydaje mi się, że klata Twojego faceta, na którą zwalasz winę za wszystkie niepowodzenia, to tak naprawdę tylko element, który najłatwiej zdefiniować. Bo rzeczywistą definicją wg mnie jest to, że Twój facet wydaje Ci się po prostu mało męski. I niekoniecznie brak mięśni jest głównym powodem tego odczucia - brak mięśni po prostu najłatwiej zauważyć. Na wizerunek mało męskiego faceta może jednak większy wpływ mieć jego wrażliwość, to, że zawsze on bardziej się starał niż Ty, to, że nie zachowuje się jak przebojowy samiec. Niektórym kobietom to odpowiada, nawet to doceniają, Ty najwyraźniej do nich nie należysz. I wątpię, czy cokolwiek by się zmieniło, gdyby mu nawet 10 kg czystego mięsa na żebrach przyrosło...

Paulina, ja sobie taką klatę umiem wyobrazić, bo mam taką na codzień smile Wprawdzie sflaczałości nie widzę, ale żebra obciągnięte skórą owszem. I...te żeberka są dla mnie bardzo sexi smile Kiedy mój facet zdejmuje koszulkę to od razu robią mi się kosmate myśli i nigdy nie pomyślałam, że to może być nieapetyczny widok. I nie jest to wynik moich osobistych preferencji, bo nigdy wcześniej żaden chudzielec mi się nie podobał. A ten podoba mi się bardzo. Ma coś magicznego w swojej długiej, zwiewnej posturze tongue Natomiast gdybym miała odczucia podobne do Mambry - prawdopodobnie byłoby to dla mnie wystarczającym powodem do zakończenia związku. Bo mój mężczyzna ma być dla mnie podniecający a nie odpychający.

Mareczek, z jednej strony rozumiem Twoją ostrą ocenę tego faceta, ale chciałabym zauważyć, że ludzka psychika działa w różny sposób. Gdyby mi facet powiedział, że jestem gruba i odpychająca to bym trzepnęła drzwiami i poszła poszukać uznania gdzieś indziej. Na pewno nie przełknęłabym dzielnie gorzkiej prawdy i nie zapisała się grzecznie na fitness. No bo z jakiej racji? Skoro na początku znajomości byłam taka sama i mu się podobałam a teraz nagle stałam się odpychająca? Raczej zinterpretowałabym to jako koniec uczucia z jego strony, a skoro uczucie zdechło to nie ma co reanimować. Bo jakbym te 10 kilo schudła dla niego a on by wymyślił, że teraz powinnam stać się 10 lat młodsza, bo taka stara jestem odpychająca? Być może podobnie myśli facet Mambry (chociaż wątpię czy jakikolwiek facet jest zdolny przeprowadzić takie zawiłe babskie rozumowanie smile ). W każdym razie autorka nie wykazała się wielką empatią tłumacząc mu, że jest odpychający. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek, niezależnie od płci, po tekście że jest odpychający postanawia wziąć się za siebie...

22

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
vinnga napisał/a:

Wydaje mi się, że klata Twojego faceta, na którą zwalasz winę za wszystkie niepowodzenia, to tak naprawdę tylko element, który najłatwiej zdefiniować. Bo rzeczywistą definicją wg mnie jest to, że Twój facet wydaje Ci się po prostu mało męski. I niekoniecznie brak mięśni jest głównym powodem tego odczucia - brak mięśni po prostu najłatwiej zauważyć. Na wizerunek mało męskiego faceta może jednak większy wpływ mieć jego wrażliwość, to, że zawsze on bardziej się starał niż Ty, to, że nie zachowuje się jak przebojowy samiec. Niektórym kobietom to odpowiada, nawet to doceniają, Ty najwyraźniej do nich nie należysz. I wątpię, czy cokolwiek by się zmieniło, gdyby mu nawet 10 kg czystego mięsa na żebrach przyrosło...

Też myślę, że w tym leży sedno problemu... smile

23

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Vinnga, w sumie mój też miał żeberka, jak ręce podnosił ;P

Mi tez się wydaje, że to o brak uczucia chodzi, ale z drugiej strony - jesli to jest naprawdę jakieś mega-super-hiper obrzydliwe,to może nawet miłość by nic nie poradziła? ;dd

24

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Paulina, wydaje mi się, że jeśli coś jest mega-super-hiper obrzydliwe to po prostu miłość się nie pojawia...

Jakoś nie umiem sobie wyobrazić (a wyobraźnię mam bujną), że u faceta, którego kocham coś w jego wyglądzie jest obrzydliwe. Gdybym tak uważała to bym go nie pokochała, bo dla mnie miłość i pociąg fizyczny są nierozerwalnie związane.

25

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Jeśli nasza połówka się zaniedbuje fizycznie to spokojnie można poprosić o pójście na siłownie, ja zawsze mówię aby mnie ganić jeśli zacznie mi przybywać tu i tam ... wtedy mam mobilizacje. Tego samego oczekuje od drugiej osoby.
Czasem widze zaniedbane pary, albo wielka nadwaga albo chuderlaki .... taki człowiek w ogóle by mnie nie zainteresował.

Z drugiej strony jeśli poznałaś go takim od poczatku,i od początku stronił od siłowni i wysiłku fizycznego to chyba nie masz czego oczekiwać. Poprostu albo kogoś akceptujesz albo szukasz swojego ideału.

no a z łysieniem to jak ze zmarszczkami.... nie mamy na to wpływu. Jeśli to Ci przeszkadza to już widzę objaw braku miłości.

pozdr.

26

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Diekuję za te szczere wypowiedzi

vinnga napisał/a:

Wydaje mi się, że klata Twojego faceta, na którą zwalasz winę za wszystkie niepowodzenia, to tak naprawdę tylko element, który najłatwiej zdefiniować. Bo rzeczywistą definicją wg mnie jest to, że Twój facet wydaje Ci się po prostu mało męski. I niekoniecznie brak mięśni jest głównym powodem tego odczucia - brak mięśni po prostu najłatwiej zauważyć. Na wizerunek mało męskiego faceta może jednak większy wpływ mieć jego wrażliwość, to, że zawsze on bardziej się starał niż Ty, to, że nie zachowuje się jak przebojowy samiec. Niektórym kobietom to odpowiada, nawet to doceniają, Ty najwyraźniej do nich nie należysz. I wątpię, czy cokolwiek by się zmieniło, gdyby mu nawet 10 kg czystego mięsa na żebrach przyrosło...

Kochana Vinngo, wygląda na to, że masz rację. Przeczuwam to, że to nie o tę klatke chodzi, ale chyba boję się do tego przed samą sobą przyznać. Mam po prostu nadzieję, ze jeśli troszkę poćwiczy, to będzie nieco lepiej, a to już będzie całkiem dobrze...

vinnga napisał/a:

Paulina, ja sobie taką klatę umiem wyobrazić, bo mam taką na codzień smile Wprawdzie sflaczałości nie widzę, ale żebra obciągnięte skórą owszem. I...te żeberka są dla mnie bardzo sexi smile Kiedy mój facet zdejmuje koszulkę to od razu robią mi się kosmate myśli i nigdy nie pomyślałam, że to może być nieapetyczny widok. I nie jest to wynik moich osobistych preferencji, bo nigdy wcześniej żaden chudzielec mi się nie podobał. A ten podoba mi się bardzo. Ma coś magicznego w swojej długiej, zwiewnej posturze tongue Natomiast gdybym miała odczucia podobne do Mambry - prawdopodobnie byłoby to dla mnie wystarczającym powodem do zakończenia związku. Bo mój mężczyzna ma być dla mnie podniecający a nie odpychający.

Miło usłyszec, ze są ludzie, którzy tak dobrze potrafią się dobrać:) Zazdroszcze, ale cóż.. Widocznie jesteś na tyle atrakcyjną dziewczyną, ze możesz być z mężczyzną, który tak na Ciebie działa. Mi, pomimo moich 27. latek i kochliwej natury jakoś nigdy sie to nie udało. Było kilku chłopaków, którym na mnie zależało, ale oni mi się nie podobali. Ten jest najatrakcyjniejszy z nich wszystkich. I mam z nim wspólne tematy, jest kochany i bolaloby Go, gdybym Go zostawiła. Wiem jak brzmią te argumenty, ale.. punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Jeszcze nie tak dawno do szaleństwa zakochana byłam w takim jednym chłopaku, ale jak zawsze w takich przypadku, on nie był mna jakoś bardziej zainteresowany. Wiem jak to brzmi co ja pisze, to dla mnie smutne, a Tobie pewnie brzmi żałośnie w dodatku. No cóż.. Ogólnie jestem silną dziewczyną całkiem, postaram sie udzwignąc kilka cieżarów. Wątpię już, zebym w tym wieku miała spotkać kogoś, kogo tak bym pokochała(z wzajemnościa oczywiście), jak Ty swojego ukochanego(a nawet jeśli, to nie zostawie Go przecież). Z Nim jest mi naprawdę dobrze, poza tym, że nie czuje tego co Ty..

vinnga napisał/a:

..
W każdym razie autorka nie wykazała się wielką empatią tłumacząc mu, że jest odpychający.

To nie tak jak myślisz, wynikło w trakcie szczerej rozmowy i było wypowiedziane z nadzieją, ze da się to jakoś rozwiazac, ze On coś wy,mysli....

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-01 03:29:16)

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Wnioskując z Twojego innego tematu to pewnie Ty Go nie Kochasz. No bo ludzie, którzy się kochają nawet jeśli mają nieidealne, a często brzydkie ciała, to i tak się pociągają, a na pewno nie obrzydzają. Niektórzy faceci wręcz mają taką sylwetkę, że choćby ćwiczyli ,to nie będą mieli wielkie mieśnie i co ?? Poza tym takim go wzięłaś chyba to wiesz:)
ja nie mam co narzekać, mój facet spodobał mi się od razu jak Go poznałam, ale nawet jakby był wiele mniej przystojny lub nawet brzydki, to spokojnie i tak bym się z Nim związała, bo jest cudowny i wygląd ma dla mnie małe znaczenie.. miałam chłopaka niezbyt urodziwego, a mimo tego zakochałam się i pociągał mnie, wygląd zszedł na drugi plan po prostu i pociągał mnie takim jakim był, mimo gorszego wyglądu.
Raz miałam sytuację z obecnym Partnerem, że powiedział, że mogłabym schudnąć, ale to było wtedy, gdy ja sobie ubzdurałam, ze mu się nie podobam i w kółko pytałam czy może coś w sobie zmienić no i nie wytrzymał. Czasem pytał czy byśmy kiedyś razem uprawiali jakieś sporty, ale to raczej na zasadzie wspólnego towarzystwa niż bym schudła\ i dobrze, bo mi się moja sylwetka bardzo podoba, mam bardzo fajne kobiece kształty:)v
Kolejna sprawa, jakbyś Go Kochała, to nie przeszkadzałoby Ci jego łysienie. Chyba wiedziałaś, że tak ma jak się z nim związałaś. Facet tez może wziązać się z kobietą i może się stać coś co sprawi, że będzie brzydsza, ale jak Ją Kocha, to nie przeszkadza mu to.. a skoro Tobie tak nagle przeszkadza to łysienie, to strach pomyśleć co będzie dalej, nie kochasz go i tyle.

28

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
vinnga napisał/a:

Mareczek, z jednej strony rozumiem Twoją ostrą ocenę tego faceta, ale chciałabym zauważyć, że ludzka psychika działa w różny sposób. Gdyby mi facet powiedział, że jestem gruba i odpychająca to bym trzepnęła drzwiami i poszła poszukać uznania gdzieś indziej. Na pewno nie przełknęłabym dzielnie gorzkiej prawdy i nie zapisała się grzecznie na fitness. No bo z jakiej racji? Skoro na początku znajomości byłam taka sama i mu się podobałam a teraz nagle stałam się odpychająca? Raczej zinterpretowałabym to jako koniec uczucia z jego strony, a skoro uczucie zdechło to nie ma co reanimować. Bo jakbym te 10 kilo schudła dla niego a on by wymyślił, że teraz powinnam stać się 10 lat młodsza, bo taka stara jestem odpychająca? Być może podobnie myśli facet Mambry (chociaż wątpię czy jakikolwiek facet jest zdolny przeprowadzić takie zawiłe babskie rozumowanie smile ). W każdym razie autorka nie wykazała się wielką empatią tłumacząc mu, że jest odpychający. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek, niezależnie od płci, po tekście że jest odpychający postanawia wziąć się za siebie...

Przypadek, który przytoczyłaś jest trochę inny niż problem z którym zmaga się mambra i już wyjaśniam ocb. Napisałaś "Skoro na początku znajomości byłam taka sama i mu się podobałam", a w przypadku mambry nie było początku o którym piszesz, tzn. nie napisała czy był, czy nie go było, ale tak to wygląda, że Ona od początku się zmaga z fizycznością swojego mężczyzny.
Dlatego też napisałem, że "gdybym usłyszał takie słowa od ukochanej kobiety, wypowiedziane szczerze" i właśnie kluczem w tym zdaniu są słowa "ukochanej kobiety" i "wypowiedziane szczerze", no to taka prawda byłaby dosłownie zabójcza. Nie piszę tu o jakichś wymogach, które to ona by miała wobec mnie, tylko o prawdzie, którą by mi przekazała, jakim mnie widzi, że jestem dla niej odpychający itd. Prawda jest prawdą, nie jest zła, ani dobra, a że bywa okrutna...

Mam przykład, który lepiej zobrazuje moje postrzeganie tego problemu.
Miałem kiedyś problem ze śmierdzącymi stopami (tylko się nie śmiać za mocno tongue). Niestety ja tego zapachu nie czułem, a inni oczywiście jak najbardziej. No i pewnego razu mój przyjaciel nie wytrzymał i powiedział: "Słuchaj stary, muszę Ci coś powiedzieć, tylko się obraź, ale strasznie jadą Ci stopy." (byłem wtedy u niego w domu). Jego słowa chyba będę pamiętał do końca życia, bo było mi tak okrutnie wstyd, że dosłownie nie wiedziałem co powiedzieć. I nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że powiedział to, aby mi zrobić na złość, dopieprzyć, czy coś w tym stylu (później nawet podziwiałem go za to, że miał jaja, aby bez większej ogłady uderzyć do mnie z takim tekstem). Dlaczego nie? Proste - dlatego, że to przyjaciel i nie muszę chyba tego słowa tłumaczyć. No więc założyłem sobie butki i tak przesiedziałem do końca pobytu u niego. Gdy już wróciłem do domu, to pierwsze co zrobiłem, to uruchomienie kompa, google i wpis pt. "śmierdzące stopy". Podjąłem walkę z tym. Skarpety zmieniane codziennie albo dwa razy dziennie, moczenie stóp, różne proszki, zasypki cuda wianki i w końcu wygrałem. Czy zrobiłem to dla siebie? Chyba nie, bo przecież sam tego nie czułem. Zrobiłem to dla innych, dla tego mojego przyjaciela i innych ludzi z mojego otoczenia, którzy w moim towarzystwie na pewno nie czuliby się zbyt dobrze. Można by chyba nawet rzec, że byłem dla nich z tym "cudownym" zapachem sera hehe troszkę odpychający.
Teoretycznie, znając problem mogłem przecież nigdy nie zdejmować butów, tak jak facet mambry mógłby nie zdejmować koszulki podczas zbliżenia, jednak czy to jest dobre rozwiązanie? Czy to jest rozwiązanie godne prawdziwego mężczyzny?
Mężczyzna, któremu nie zależy na atrakcyjności wobec swojej partnerki dla mnie jest niemęski, nawet nie jest kobiecy, bo kobietom chyba jeszcze bardziej na tym zależy, a więc chyba jest nijaki. I jak tu kochać kogoś, kto jest nijaki? W moim odczuciu to już jest prawdziwa sztuka, stąd też mój podziw.

Nie mogę się wypowiedzieć za wszystkich mężczyzn, ale powiem, że na mnie prawda działa stymulująco. Dla mnie słowo "odpychający" w pierwszej fazie byłoby wyzerowaniem psychy, jednak w drugiej, już po otrząśnięciu się z szoku byłoby stymulantem, powodem do działania, do zmian, aby nigdy więcej takiego słowa już nie usłyszeć, aby zwyczajnie stać się lepszym człowiekiem dla najbliższych. Jest to dla mnie naturalne i logiczne działanie. Zbagatelizowanie problemu byłoby w moim odczuciu tchórzostwem albo lenistwem smile

Co do "ostrej oceny tego faceta", jeśli tak brzmią moje wypowiedzi, to ocenianie nie jest moim celem, raczej tak jak mambra jest poirytowana, gdy widzi go nagiego, tak mnie w jakiś sposób irytuje jego zachowanie wobec niej i pewnie to dlatego, że sam jestem dość inny smile

Co ciekawe, jeszcze dodam, że mężczyźni potrafią o kobiecie w przeciągu minuty chyba powiedzieć wszystko i to ubranej. Fajne to, niefajne tamto, to za małe, to za duże itd., chwila i już widzą i wiedzą wszystko. Jesteśmy wzrokowcami, a więc chyba stąd to się bierze. Natomiast opis mambry, wyjątkowo szczery i prawdziwy o cielesności mężczyzny mnie całkowicie zaskoczył. Stąd też prawdopodobnie moja reakcja - wybuch śmiechu w pierwszej chwili (taka głupawka). Chyba pierwszy raz w życiu zobaczyłem jak bardzo mężczyzna może być nieatrakcyjny dla kobiety, że w ogóle może być nieatrakcyjny. No jak to tak? Przecież facet, ma być silny, ma zarabiać na swoją rodzinę itd. a nie musi być ładny hehe, to kobieta ma być ładna... - tzw. szablonowe myślenie. Bardzo ciekawe doświadczenie, także dzięki za szczerość mambra.

29

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

\
oj, ale powiedzieć ukochanej osobie, że nas odpycha to chamstwo i lepiej jak już to powiedzieć to delikatniej

30

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Nie mogę się wypowiedzieć za wszystkich mężczyzn, ale powiem, że na mnie prawda działa stymulująco. Dla mnie słowo "odpychający" w pierwszej fazie byłoby wyzerowaniem psychy, jednak w drugiej, już po otrząśnięciu się z szoku byłoby stymulantem, powodem do działania, do zmian, aby nigdy więcej takiego słowa już nie usłyszeć, aby zwyczajnie stać się lepszym człowiekiem dla najbliższych. Jest to dla mnie naturalne i logiczne działanie. Zbagatelizowanie problemu byłoby w moim odczuciu tchórzostwem albo lenistwem smile

Powiedziałbym, że myślę podobnie. Pod warunkiem, że faktycznie nie widziałbym do tej pory problemu. Inaczej ma się sprawa w sytuacji kiedy wiesz, że coś nie gra, starasz się na różne sposoby to zmienić, a i tak nie ma efektu i dalej jesteś odpychający.....wtedy trzeba wszystko zakończyć.


Niektórzy faceci wręcz mają taką sylwetkę, że choćby ćwiczyli ,to nie będą mieli wielkie mieśnie i co ??

A to też całkiem ciekawe i prawdziwe. Ja generalnie jestem niski i szczupły (no, aktualnie to dobrze zbudowany). Ładnych parę lat zajęło mi przytycie do normalnej wagi (zawsze miałem lekką niedowagę), a mam mini siłownie w domu i odpowiednio się odżywiałem (z ogromną nadwyżką). Przy wzroście 170cm ważę obecnie 73kg. Jednak nawet kiedy ważyłem 55-60kg (mając tyle samo wzrostu) kaloryfera na brzuchu nie miałem (a dużo ćwiczyłem, uprawiałem sporty i aktywnie spędzałem zawsze czas). Więc to akurat prawda. Niektórzy mają różne niedoskonałości, defekty czy wady i choćby na powiekach stanęli to nic z tym nie zrobią. Pod względem fizycznym akurat można powiedzieć 'widziały gały co brały', bo jednak fizyczność oceniamy jako pierwszą zawsze. Ale oceniamy również potencjał. Kilka tygodni dobrego treningu (i diety, choć niekoniecznie w kontekście odchudzania, a zdrowego odżywiania) i letnie słońce potrafią zdziałać cuda.


Myślę, że nie ma w tym wypadku miłości. Było kiedyś zauroczenie, ale to gdzieś się wypaliło. Jedyne co pozostało to strach mambry, że za chwilę stuknie jej 30, jak magiczna bariera, po przekroczeniu której nikogo nie znajdzie...i na zawsze zostanie stara panną....

31

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
yoghurt007 napisał/a:

Myślę, że nie ma w tym wypadku miłości. Było kiedyś zauroczenie, ale to gdzieś się wypaliło. Jedyne co pozostało to strach mambry, że za chwilę stuknie jej 30, jak magiczna bariera, po przekroczeniu której nikogo nie znajdzie...i na zawsze zostanie stara panną....

Trochę nie tak. Nie mam tutaj jakigos strachu. Jestem całkiem przygotowana na to, że mogabym zostac sama. Chodzi bardziej o to, ze to swietny facet mimo tego co jest aktualnie nie tak. Po II, jestem z nim mocno zaprzyjaźniona, jestesmy bardzo blisko w sensie psychicznym. Do tego stopnia, że czasem zapominam (nie, że przestają mi przeszkadzac, ale zapominam) o tym, co fizycznie mi w nim nie odpowieda. Dochodzi do zbliżenia i jest mi dobrze. Gdzies tam z boku coś mnie męczy, że ,,przeciez ten facet jest kiepski fizycznie - nie chcesz miec takich dzieci...", ale jak mozna tak łatwo posłuchac takich głupich myśli? Tak pół zartem, pół serio, jest to taki mój mały bunt przeciwko tej całej zwierzęcej naturze, ktora jest we mnie...

32

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

I jeszcze taki humorystyczny akcent...
Ostatnio powiedział mi, że on już ma pomysł co zrobić z ta klatka swoja, żebym była zadowolona. Po czym oznajmił, że są takie koszulki ze zdjęciem torsu... ; ))
(Oczywiście żartował)

33

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Trochę nie tak. Nie mam tutaj jakigos strachu.

Poczytaj sama siebie.

Było kilku chłopaków, którym na mnie zależało, ale oni mi się nie podobali. Ten jest najatrakcyjniejszy z nich wszystkich.

Ale mimo wszystko:

gdy zdejmie koszulkę, to wszystko mi sie cofa i czuję poirytowanie. Ma tak niewyćwiczone sflaczałe ciało, ze aż boli jak się na to patrzy. Wygląda to jak ciało staruszka, wszystko obwisłe

A także:

Gdzies tam z boku coś mnie męczy, że ,,przeciez ten facet jest kiepski fizycznie - nie chcesz miec takich dzieci..."

Najlepsze na koniec:

Wątpię już, zebym w tym wieku miała spotkać kogoś, kogo tak bym pokochała(z wzajemnościa oczywiście), jak Ty swojego ukochanego(a nawet jeśli, to nie zostawie Go przecież)

Spróbuj napisać jeszcze raz, że to 'trochę nie tak'.

A teraz podejdź do ściany i zacznij walić w nią głową. I nie przestawaj zanim nie wybijesz sobie z głowy tego całego durnego oceniania go pod kątem fizycznym jako  dawcy genów dla ewentualnych dzieci i zacznij go doceniać za jego zalety, zamiast skreślać za wady. Zmotywuj go do ćwiczeń, a nie rozpamiętuj jak bardzo Ci się nie podoba, co wiele razy podkreślałaś i malowniczo opisywałaś. Zaproponuj jakieś wspólne rolki, rower, basen - opcji jest wiele. Wystarczy jedynie chcieć....

34

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Post Yoghurta uświadomił mi, że Ty, Mambra, wcale nie przyszłaś tu po radę co zrobić, aby było lepiej w tym związku. Ty wewnętrznie czujesz, że ten związek nie ma sensu i tak się żalisz na tego obleśnego faceta, aby ktoś Cię poparł, że powinnaś go rzucić. No i ja Cię popieram. Bo to nie ma sensu. Kiedy związek ma sens, mimo kryzysu, jeśli ludzie się kochają - próbują szukać rozwiązań. Ty nie szukasz. Mam 2 przyjaciół płci męskiej i oni mi dają to, co Tobie Twój chłopak - świetnie się rozumiemy, tęsknię za kontaktem z nimi. Ale w związku jestem z facetem, z którym zarówno się rozumiemy, jak i pociągamy fizycznie. Ty jesteś w związku z facetem, który powinien być Twoim kumplem, nie partnerem.

mambra napisał/a:

heh, to by pewnie zadzialalo; )) Ale tak ogolnie, to zastanawiam się, czy to co do Niego czuję jest wystarczające, by zwiazke mógl dobrze sobie zyć, jeśli mam takie uwagi na jego temat..?

To jest przykład na to, że nie chcesz rady jak zmienić swoje postrzeganie jego osoby tylko szukasz odpowiedzi, czy związek bez miłości ma sens. Osobiście uważam, że miłość ma różne definicje, ale miłości, gdzie jedno z partnerów uważa drugie za odpychające nie znam. Ty go nie kochasz. Ty się tylko boisz być sama. No i jesteś do niego przywiązana - w końcu pewną część życia spędziliście wspólnie. No i nie chcesz mu robić krzywdy swoim odejściem. Niestety większą krzywdę robisz mu będąc z nim z litości, uważając za fajnego kompana do rozmów ale kiepskiego partnera do seksu i beznadziejnego kandydata na ojca swoich dzieci...

Poza tym uderza mnie Twoje niskie poczucie własnej wartości. I jakieś idiotyczne stereotypy, że "w pewnym wieku nie znajdziesz już nikogo ciekawego". Ponieważ odniosłaś się tutaj do mnie to powiem Ci, że ja obecnego partnera poznałam jak miałam lat 28 i 8 miesięcy, czyli więcej niż Ty masz teraz. I wcale nie jestem atrakcyjną (fizycznie) dziewczyną. Prawdopodobnie fizycznie jesteś znacznie ładniejsza. Ale ja mam nad Tobą jedną zdecydowaną przewagę: mam wysokie poczucie własnej wartości. I wolę być sama niż zadowalać się namiastkami.

Widzisz, ja swojego mężczyzny nie wybierałam pod kątem fizyczności, jak sugerujesz w swoim poście. On mnie zauroczył całokształtem. Mimo, że fizycznie nie był zupełnie w moim typie (nigdy nie podobali mi się wysocy faceci, a wysocy i bardzo szczupli to już zupełnie). Ale miał w sobie to "coś", że szybko mi się typ zmienił smile Kocham go, wiec postrzegam całościowo i cały mi się podoba. Jego chuda klata też smile Zresztą strasznie rozbawiłaś mnie porównaniem przytulania się do swojego faceta i przytulaniem się do dziewczyny smile Przytulałaś się kiedyś do dziewczyny? Ja tak i zapewniam, że wrażenia są zupełnie odmienne tongue

Ty też możesz wybrać sobie mężczyznę atrakcyjnego dla Ciebie fizycznie. Ale jeśli będziesz tkwiła w tym związku, bo jesteś za stara, żeby znaleźć partnera do satysfakcjonującego związku. bo "ten był i tak lepszy niż pozostali", bo on będzie biedny jak go zostawisz - to tylko marnujesz swój czas i jego. Twój czas - Twoja sprawa, ale wobec faceta jest to wybitnie nie fair traktować go jak "z braku laku". A co będzie, kiedy na swojej drodze spotkasz mężczyznę super dla Ciebie atrakcyjnego, który w dodatku się Tobą zainteresuje?

35

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

A jakby siedział cały dzień na siłowni to byś marudziła, że woli ją niż ciebie i nie ma czasu dla ciebie. Uwierz zawsze jest coś. Są kobiety , które mają facetów z mięśniem piwnych i by go nie zamieniły za żadnego innego, bo go kochają. Koniec kropka, a ty najwidoczniej jeszcze nie dojrzałaś to tego związku.

36

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
yoghurt007 napisał/a:

Trochę nie tak. Nie mam tutaj jakigos strachu.

Poczytaj sama siebie.

W chwilach załamania chyba faktycznie tak własnie myśle. Wtedy był mjeden z takich dni.

yoghurt007 napisał/a:

Było kilku chłopaków, którym na mnie zależało, ale oni mi się nie podobali. Ten jest najatrakcyjniejszy z nich wszystkich.

Ale mimo wszystko:

gdy zdejmie koszulkę, to wszystko mi sie cofa i czuję poirytowanie. Ma tak niewyćwiczone sflaczałe ciało, ze aż boli jak się na to patrzy. Wygląda to jak ciało staruszka, wszystko obwisłe

A także:

Gdzies tam z boku coś mnie męczy, że ,,przeciez ten facet jest kiepski fizycznie - nie chcesz miec takich dzieci..."

Najlepsze na koniec:

Wątpię już, zebym w tym wieku miała spotkać kogoś, kogo tak bym pokochała(z wzajemnościa oczywiście), jak Ty swojego ukochanego(a nawet jeśli, to nie zostawie Go przecież)

Spróbuj napisać jeszcze raz, że to 'trochę nie tak'.

No dobrze.. to trochę tak jak uważasz, ale nie do końca wink)
Hm.. zastanawiam się.. nie wiedziałam, ze takie decyzje, ogólnie związki, są aż tak trudne... Bo z jednej strony wydaje się być dobrze, a z drugiej coś nie tak... jak jakas próchnica... On jest wciąż przekonany, że wszystko będzie dobrze. Zachowuje się spokojnie, jakby miał pewność, że to co jest we mnie, to nic takiego. Udaje? Twierdzi, że nie. Twierdzi, że miłość to nie jest coś, co pojawia się na początku, ale coś co ma szansę powstać w trakcie bycia ze sobą. (Nie wyklucza przy tym przypadków, gdy ludzie poznają sie, zauraczają i z tego później rodzi sie miłość).
Hm... Mówiłam tutaj o cechach które mnie od Niego odpychają, ale sa też takie, które mnie przyciagają. Są wsród nich również cechy fizyczne. Np. świetnie wygląda w pewnym typie ubrań, czasem szczególnie podoba mi się Jego twarz, głos.. (Zbyt wybiórczo przedstawiłam sytuacje). tak wiec to z tego powodu mam tutaj dylematy. Ten człowiek podoba mi się i zarazem niepodoba, a przy tym jestem z nim dość mocno zaprzyjaźniona. Czasem mnie pociaga, innym razem odpycha. Czuje sie samotna, gdy nie mogę z Nim porozmawiać. Nie znam nikogo innego, kto potrafiłby tak ukoic to uczucie, z nikim innym tak dobrze nie potrafie sie dogadać. Chciałabym, by mi się podobał jeszcze bardziej, bym potrafiła kochać Go jak swojego mężczyznę kocha Vinnga. Mogę mieć tylko nadzieję, że kiedyś do to się uda jakimś cudem. Być może uda mi się zmądrzeć, jak sugerujesz. To by było świetne wyjście. Natomiast sugerowany przez Ciebie sposób(

A teraz podejdź do ściany i zacznij walić w nią głową. I nie przestawaj zanim nie wybijesz sobie z głowy tego całego durnego oceniania go pod kątem fizycznym jako  dawcy genów dla ewentualnych dzieci i zacznij go doceniać za jego zalety, zamiast skreślać za wady.

) jest jeszcze do przemyślenia, do wypróbowania na innych czy działa;))

37

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
vinnga napisał/a:
mambra napisał/a:

heh, to by pewnie zadzialalo; )) Ale tak ogolnie, to zastanawiam się, czy to co do Niego czuję jest wystarczające, by zwiazke mógl dobrze sobie zyć, jeśli mam takie uwagi na jego temat..?

To jest przykład na to, że nie chcesz rady jak zmienić swoje postrzeganie jego osoby tylko szukasz odpowiedzi, czy związek bez miłości ma sens. Osobiście uważam, że miłość ma różne definicje, ale miłości, gdzie jedno z partnerów uważa drugie za odpychające nie znam. Ty go nie kochasz. Ty się tylko boisz być sama. No i jesteś do niego przywiązana - w końcu pewną część życia spędziliście wspólnie. No i nie chcesz mu robić krzywdy swoim odejściem. Niestety większą krzywdę robisz mu będąc z nim z litości, uważając za fajnego kompana do rozmów ale kiepskiego partnera do seksu i beznadziejnego kandydata na ojca swoich dzieci...

Myślę, że dobrze zauważyłaś w swojej wcześniejszej wypowiedzi, że to nie o to chodzi, że On nie podoba mi się fizycznie, tylko raczej o to, że z jakiegoś powodu wydaje mi się mało męski. To całkiem trafne spostrzeżenie - sprawiło, ze zaczełam sie zastanawiać. On zaspokaja moje potrzeby bycia z kimś, rozmowy, bezpieczeńswta, odgania samotnośc, jest dal mnie trochę męski, ale ma tez mało meskie cechy w moim rozumieniu męskości. Podejrzewam, że to ostatnie nie musi być cechą wrodzoną, ale raczej kwestia wychowania, wycoafania sie od świata, nie podjecia walki wtedy, gdy trzeba było to zrobić. Nie musi to jednak świadczyć o tym, ze nie potyrafiłby tego, gdyby się postarał. To typ, który ma wspólnych przodków z leniwcem i czasem trzeba Go trochę zmotywować do działania...

Ten post jest chęcia posłuchania Waszego zdania, przemyślen, trafnych uwag, skorzystania z Waszego doświadczenia, by poszerzyć sobie horyzont patrzenia na związek ogólnie, a jednoczesnie nadzieją, ze przedstawicie mi moją sytuacje w taki sposób, że kolejna decyzja nie bedzie dla mnie bolesna( z nadzieją w nadziei, że będzie to pozytywne dla związku z człowiekiem, z którym właśnie jestem). Jestem Wam bardzo wczięczna za każdą Waszą wypowiedz.

vinnga napisał/a:

Widzisz, ja swojego mężczyzny nie wybierałam pod kątem fizyczności, jak sugerujesz w swoim poście. On mnie zauroczył całokształtem. Mimo, że fizycznie nie był zupełnie w moim typie (nigdy nie podobali mi się wysocy faceci, a wysocy i bardzo szczupli to już zupełnie). Ale miał w sobie to "coś", że szybko mi się typ zmienił smile Kocham go, wiec postrzegam całościowo i cały mi się podoba. Jego chuda klata też smile Zresztą strasznie rozbawiłaś mnie porównaniem przytulania się do swojego faceta i przytulaniem się do dziewczyny smile Przytulałaś się kiedyś do dziewczyny? Ja tak i zapewniam, że wrażenia są zupełnie odmienne tongue

wink
Własnie boje sie tych którzy mnie jakoś mocniej pociągają, bo z nimi sa tylko same kłopoty i nic z tego nigdy mi nie wychodziło. Poza tym boję sie fatalnych zauroczeń, tzn. takich, gdy dopiero po jakimś czasie, raz było to po 3 latach, zauważam jaki z niego du...k i zupełnie nie rozumiałamm co mnie w nim wcześniej pociągało. Jesli jest możliwe, ze ktos mnie tak mocno pociąga, by później byc dla mnie odpychającym, to dlaczego nie mogłaby być możliwa sytuacja odwrotna( i to w dodatku z kimś tak wspaniałym, jak mój obecny facet)? Poza tym ciało ludzkie zmienia sie i kto wie czy za kilka lat własnie Jego ciało mi się nie spodoba...

38

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Mambra czytając Twoje posty, także te z innych wątków forum mam wrażenie jakbyś faktycznie chciała otrzymać od nas odpowiedź typu: "zerwij z nim", albo "nie zrywaj, jakoś to będzie, dacie radę". Niestety my za Ciebie nie zdecydujemy, tak się nie da. Żadna z naszych porad nie będzie dla Ciebie też wystarczjaca, bo to Ty musisz podjąć decyzję zgodną z Tobą.

Co ważniejsze odnoszę wrażenie, że wolałabyś z nim zerwać ale się boisz. I gdybyś miała pewność, że on po zerwaniu jakoś to "przeżyje", że Ty jeszcze ułożysz sobie życie na nowo to byś chętnie z nim zerwała.
Odpowiedz sama sobie na pytanie: jak byś postąpiła gdybyś miała pewność, że niezależnie od decyzji jaką podejmniesz będziesz w życiu spełniona i szczęśliwe zakochana? Czy gdybyś wiedziała, że nie ma żadnego ryzyka to wciąż byś z nim była, czy jednak byś zerwała?

Myslę też, że boisz się zostać sama. Nie wierzysz w to, że w życiu może spotkać Cię jeszcze coś lepszego. Obawiasz się, że z każdym rokiem to utęsknione szczęście się bardziej oddala niż przybliża.
Czas płynie, nie da się ukryć...

Jednak czy faktycznie lepiej być z kimś kogo się nie kocha, co do kogo się ma mnóstwo zastrzeżeń, czy lepiej może nawet zostać samamu gdyby tak się mialo zdarzyć?

Myślę, że Vinnga ma wiele racji co do tego, że masz małe poczucie wartości. Nie jesteś pewna siebie, swoich atutów.
Boisz się zaryzykować, boisz się nowych doświadczeń.

A co do miłości to może się zdarzyć w każdym wieku, nigdy nie jest za późno. Znam osoby, które swoją miłośc poznały w wieku 28, 30 lat i później. Nawet w wieku 27 lat, czy grubo po 30-ce można zacząć od nowa. Nie ograniczaj się swoim wiekiem.

Wydaje mi sie, że czujesz się jakby winna, że nie potrafisz go kochać tak jakbyś chciała, tak jak on według Ciebie na to zasługuje. Czyli czujesz się winna, masz do siebie o to pretensje. Z drugiej strony dostrzegasz w nim atrakcyjne dla Ciebie cechy, możliwość pogadania, to wasze dobre porozumienie itp.
I kolejna kwestia jest taka, że pomimo tych dobrych chwil z nim, po mimo tego, że masz z nim dobry kontakt psychiczny czujesz, że coś w tym wszytskim "nie gra".
Myślę, że Vinnga znów ma rację, bo możliwe, że on jest Twoim naprawdę dobrym przyjacielem, jednak możliwe, że tylko przyjacielem. Jednak przyjaźń to trochę za mało, to nie ten rodzaj relacji aby to wystarczyło.

Myślę, że boisz się sama przed sobą przyznać co naprawdę Cię w nim odstręcza. Co naprawdę Ci w nim nie pasuje itp. Ta fizycznośc jak już pisałam to tylko "przykrywka" prawdziwych problemów.

Mam poczucie, że na siłę, trochę moze nawet wbrew sobie chcesz z nim być bo to wydaje Ci się chyba słuszne, albo czegoś się boisz.
Usparwiedliwiasz swojego chłopaka kiedy go "atakujemy", a jednocześnie mam wrażenie jakbyś chciała abyśmy Ci napisali abyś od niego odeszła.

Rozumiem, że masz poważny dylemat. Wewnętrzny konflikt.

Mambra musisz zdobyć się na szczerość. Może Ci pomoże jak zrobisz sobie zestawienie jego zalet i wad. Wypisz wszystko co Ci przyjdzie do głowy odnośnie jego wad i tak samo zrób z zaletami. Nastepnie przypisz punkty poszczególnym cechą. Przy wadach np. 10 oznacza, że ta cecha denerwuje Cię najbardziej, a 1 mało ważne. Przy zaletach 10 - super, 1 mało istotne i podlicz wyniki. Może to pomoże Ci w zobaczeniu całości.

Jeśłi jesteś z nim tylko z litości, czy poczucia winy to z pewnoscią to nie wystarczy aby utrzymać związek. Oboje się tylko jeszcze bardziej skrzywdzicie.

39

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
enya napisał/a:

Mambra czytając Twoje posty, także te z innych wątków forum mam wrażenie jakbyś faktycznie chciała otrzymać od nas odpowiedź typu: "zerwij z nim", albo "nie zrywaj, jakoś to będzie, dacie radę". Niestety my za Ciebie nie zdecydujemy, tak się nie da. Żadna z naszych porad nie będzie dla Ciebie też wystarczjaca, bo to Ty musisz podjąć decyzję zgodną z Tobą.

No tak, to bardzo mądre, co tutaj napisałaś. Masz rację. Wiem, że nie możecie podjąc tej decyzji za mnie, jednak to co mi tutaj piszecie pobudza mnie do przemysleń i pomaga spojrzec na sprawę z wielu stron. Jest to dla mnie trudna decyzja i ważna. Nie jest to mężczyzna zupełnie mi obojetny, czy jednoznacznie odpychający/niepasujący do mnie. W takim przypadku nie mialabym większego problemu z podjęciem decyzji. Zresztą całkiem niedawno przed pozanniem mojego obecnego chłopaka zdarzyły się takie własnie przypadki. Spotkałam się  z nimi kikla razy, by ich lepiej poznać, a pozniej już wiedziałam, że to nie ma szans. Tym razem nie jestem tego taka pewna. Ma On pewne pozytywne cechy, które mi odpowiadają, a jednocześnie są rzadko spotykane u facetów. Zdobywa nimi wiele plusów u mnie. Z drugiej strony nie jest to typ faceta, który brutalnie mnie sobą zauroczy. Wiem, że sama muszę zdecydować, ale jestem wam bardzo wdzięczna za wszekie szczere, pisane z dobrego serca wypowiedzi.

enya napisał/a:

Odpowiedz sama sobie na pytanie: jak byś postąpiła gdybyś miała pewność, że niezależnie od decyzji jaką podejmniesz będziesz w życiu spełniona i szczęśliwe zakochana? Czy gdybyś wiedziała, że nie ma żadnego ryzyka to wciąż byś z nim była, czy jednak byś zerwała?

Dobre pytania:) Gdybym miała taką pewność, to chyba wolałabym zostać.

enya napisał/a:

Jednak czy faktycznie lepiej być z kimś kogo się nie kocha, co do kogo się ma mnóstwo zastrzeżeń, czy lepiej może nawet zostać samamu gdyby tak się mialo zdarzyć?

Hm.. Trudne pytanie... Niektórzy ludzie pozostają sami do końca i też nie sa z tego zadowoleni. Mi z Nim jest ogólnie dobrze, poza tym, ze nie jest do konca tak, jak to sobie wymarzyłam. Jestem z Nim dużo szczęśliwsza niż gdybym miała być sama. Nie boje sie samotności w taki sposób, żeby byc z każdym, kto tylko się mna zainteresuje. Moze powinnam Go zostawić i poznawać nowych ludzi, nawiązywać z nimi przyjaźnie... Hm..



enya napisał/a:

Wydaje mi sie, że czujesz się jakby winna, że nie potrafisz go kochać tak jakbyś chciała, tak jak on według Ciebie na to zasługuje. Czyli czujesz się winna, masz do siebie o to pretensje. Z drugiej strony dostrzegasz w nim atrakcyjne dla Ciebie cechy, możliwość pogadania, to wasze dobre porozumienie itp.
I kolejna kwestia jest taka, że pomimo tych dobrych chwil z nim, po mimo tego, że masz z nim dobry kontakt psychiczny czujesz, że coś w tym wszytskim "nie gra".
Myślę, że Vinnga znów ma rację, bo możliwe, że on jest Twoim naprawdę dobrym przyjacielem, jednak możliwe, że tylko przyjacielem. Jednak przyjaźń to trochę za mało, to nie ten rodzaj relacji aby to wystarczyło.

Zbyt mało się na tym znam, nie wiem jak to "powinno być". To jak teraz jest z Nim to już jak dla mnie całkiem dużo. Być moze gdybym miała porównanie, gdybym kiedyś była w takim "właściwym związku", to teraz nie miałabym wątpliwości, że to nie to. jednak nie wiem jak to być powinno, nie wierze nawet w to, ze mogłabym byc w zwiazku jaki opisujecie - to dla mnie zbyt fantastyczna wizja, jakoś niedowierzam, ze takie rzeczy zdarzają się w życiu, w moim życiu. Przecież to zauroczenie drugą osoba i tak kiedyś wygaśnie i całkiem mozliwe, ze wtedy wróce do takiego stanu, jak teraz z moim obecnym chłopakiem...

enya napisał/a:

Myślę, że boisz się sama przed sobą przyznać co naprawdę Cię w nim odstręcza. Co naprawdę Ci w nim nie pasuje itp. Ta fizycznośc jak już pisałam to tylko "przykrywka" prawdziwych problemów.

Hm... Tak się zastanawiam, co takiego mogłoby sie stać i jak by to wygladało, gdybym jednak z Nim została...

enya napisał/a:

Mambra musisz zdobyć się na szczerość. Może Ci pomoże jak zrobisz sobie zestawienie jego zalet i wad. Wypisz wszystko co Ci przyjdzie do głowy odnośnie jego wad i tak samo zrób z zaletami. Nastepnie przypisz punkty poszczególnym cechą. Przy wadach np. 10 oznacza, że ta cecha denerwuje Cię najbardziej, a 1 mało ważne. Przy zaletach 10 - super, 1 mało istotne i podlicz wyniki. Może to pomoże Ci w zobaczeniu całości.

Jeśłi jesteś z nim tylko z litości, czy poczucia winy to z pewnoscią to nie wystarczy aby utrzymać związek. Oboje się tylko jeszcze bardziej skrzywdzicie.

nie jestem z nim z litości. Gdy zrobołam sobie to ćwiczonko(w skali od -10(tragedia) do +10(super), to wyszło mi w okolicach 0)

40

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Może problem nie tkwi w Twoim chłopaku tylko w Tobie mambra? Chciałabyś mieć instrukcję obsługi, instrukcję jak powinno być we własciwym związku. Nie istnieje coś takiego. To Ty musisz wiedzieć, czy w tym związku czujesz się dobrze, czy jesteś autentyczna, jesteś sobą. Czy sprawia Ci przyjemnośc przebywanie z chłopakiem, czy czasem masz ochotę uciec? Czy odczuwasz irytację, zmęczenie, czy jednak odczuwasz przyjemny przypływ enegii. Czy czujesz się z chłopakiem neutralnie.

Może Twoje rozterki mają związek z Twoim lękiem przed przyszłością? Może Ty sama ze sobą masz jakiś trudny czas?

A może w waszym związku minał już okres zakochania, zauroczenia i emocje się unormowały. Może przeszkadza Ci, że nie ma już uniesień, silnych emocji i nieswojo się z tym czujesz. Może wasz związek wszedł na inny etap, a Ty nie umiesz zaakceptować nowej sytuacji. Brakuje Ci adrenalinki, silnych doznań. A każdy związek ewoluuje. Każdy etap zwiąkzu jest inny, zazwyczaj po okresie silnych emocji, zakochania przychodzi etap zaznaczania się wyraźnej więzi, przywiązania, przyjaźni, miłości. Inni nie odnajdując już w sobie tak silnych emocji myślą, że uczucie ustało. Niektórzy lubią tylko ten okres zauroczenia, zakochania i kiedy to zaczyna się zmieniać odchodzą.

mambra nie myśl o tym co Ty myślisz, że możesz mieć, nie mysl o tym co wdług Ciebie jest realne tylko zastanów się czego Ty naprawdę pragniesz od swojego mężczyzny, związku. I zastanów się ile z tego co pragniesz masz faktycznie, a ile Ci brakuje. Nie ma jednego, idealnego przepisu na związek, Ty sama musisz wiedzieć, czy jest Ci z tym dobrze, czy nie.

41

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Czy istnieją wolni faceci po 40-sce?

42

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Cześć Dziewczyny! Dawno nie pisałam, bo było u mnie wszystko okej, bez problemów normalnie miodek, bo byłam sama:)

Poznałam jednak faceta;/ No i się sobą zauroczyliśmy. Jest wszystko okej oprócz fizycznej części związku. Niestety facet ma mega małego członka, w wzwodzie z 9 cm, cienkiego i w dodatku nasz seks trwa minute góra 5 minut. Myślałam, że za drugim razem będzie dłużej, ale wyobraźcie sobie, że mu sflaczał po paru ruchach. Obwinia mnie za to, że to ja naciskałam na 2 raz. Tak naciskałam ale dając mu dużo czasu na regeneracje sił i nie zmuszając go do niczego. Może mam wypaczoną psychike, ale seks dla mnie się mega liczy, mimo że chłopak jest na prawde okej słodki i zdecydowany w jednym.

Też któraś tak ma? Ja nie wiem czy warto dalej brnąć w taki związek:(

43

Odp: Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku
Brygida40 napisał/a:

Czy istnieją wolni faceci po 40-sce?

Jednego podobno widziano wczoraj w Grudziądzu. Ale po zdemaskowaniu uciekł tramwajem... wink

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Fizyczne niespełnienie, czyli problemy z fizyczną częścią związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024