Stoję na rozstaju dróg i naprawdę musze się wygadać. Od miesiąca jestem mężatką. Jesteśmy razem dziewięć lat. Był pierwszym facetem, którego pokochałam i jedynym, z którym spałam Mój mąż jest cudowny. Patrzy na mnie w taki sposób, że czuję się naprawdę wyjątkowa.
Jest też moim przyjacielem.
Jakiś dwa miesiące przed ślubem poczułam coś do innego. Czuje się strasznie. Jestem w rozsypce. Widzę że on też coś do mnie czuje, ale jego lojalność wobec mojego męża jest zbyt wielka by do czegoś między nami doszło. A gdyby doszło to chyba nie wybaczyłam sobie tego nigdy. Chce go ale nie chce ( jeśli wiei o co mi chodzi).
Wygląda to tak: Spotykamy się w trójkę rozmawiamy, pijemy, mój mąż wychodzi do ubikacji, zostaje z nim sama i nastaje cisza. Patrzymy tylko na siebie, ale nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć.
Jakbyśmy mieli obije ochotę się do siebie przytulić a nie starczyło nam na to siły. Nie znałam tego uczucia nigdy wcześniej. Mam 25 lat poznałam mojego męża jak miałam 16 on jest o 7 lat ode mnie starszy. Przy nim dorastałam i zawsze mogłam na niego liczyć. Jest cudowny chce z nim być, ale nie umie się pozbyć uczucia do tego drugiego. Obrzydzam go sobie na różne sposoby. Mówię sobie, że on jest zbyt poukładamy i często zmierziły. Że zniszczę swój związek a z nim nie będę umiała spędzić jednego dnia. Że to niema sęsu zawsze byłam szczęśliwa z Krzysiem, dlatego teraz nie mogę. Nie radzę sobie. Jeśli ktoś mnie kiedyś zapyta czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie zdecydowanie powiem: tak. Niech mi ktoś da coś ja te uczucie ? ja nie chce go kochać.
nie jedna marzy o takim wyjątkowym mężu...... pozazdrościć ci tylko
wg mnie nie warto psuć jeżeli kochasz go i jest ci dobrze w tym związku.... później możesz żałować tego chwilowego zauroczenia innym....
niestety wiem że można kochać dwóch mężczyzn na raz... nie umiem radzić w takich sytuacjach bo sama sobie nie umiem pomóc ale mimo wszystko powodzenia
Hmm... w takim razie czego Ci brakuje u meza, skoro wchodzi w gre inny mezczyzna ?
Jak to powiedział Jack Sparrow : jeśli wydaje Ci się, że kochasz dwie osoby jednocześnie, wybierz tę drugą, bo gdybyś naprawdę kochał pierwszą, nie zakochałbyś się w drugiej.
Myślę że nie można kochać w tym samym czasie dwóch facetów. co najwyżej wydaje Ci się.
Zauroczyłaś się w wyobrażeniu o tym facecie, i chyba czegoś brakuje Ci w Twoim mężu.
6 2011-06-21 22:28:11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-21 22:33:53)
Stoję na rozstaju dróg i naprawdę musze się wygadać. Od miesiąca jestem mężatką. Jesteśmy razem dziewięć lat. Był pierwszym facetem, którego pokochałam i jedynym, z którym spałam Mój mąż jest cudowny. Patrzy na mnie w taki sposób, że czuję się naprawdę wyjątkowa.
Jest też moim przyjacielem.
Jakiś dwa miesiące przed ślubem poczułam coś do innego. Czuje się strasznie. Jestem w rozsypce. Widzę że on też coś do mnie czuje, ale jego lojalność wobec mojego męża jest zbyt wielka by do czegoś między nami doszło. A gdyby doszło to chyba nie wybaczyłam sobie tego nigdy. Chce go ale nie chce ( jeśli wiei o co mi chodzi).(...)
Jest cudowny chce z nim być, ale nie umie się pozbyć uczucia do tego drugiego. (...)
OK.
Kochasz obydwu.
Obydwu pożądasz.
Nie widzę tutaj nic zdrożnego i niewłaściwego. Takie uczucia i marzenia zdarzają się wielu osobom (naprawdę), niektórzy tylko mają odwagę do tych marzeń się przyznać.
I co dalej? Wielokrotnie na tych uczuciach i marzeniach się kończy.
Uczucia są domeną serca, a my mamy jeszcze rozum. Podejmujemy decyzje, niekoniecznie zgodne z naszymi marzeniami i uczuciami.
Ty zdecydowałaś o pozostaniu z mężem. Ok.
Możesz tylko żałować, że w naszej kulturze zabroniona jest poliandria. ![]()
Daj czasowi czas.
Być może uczucie do tego drugiego wypali się po jakimś czasie, ale też możliwym jest, że kochać go będziesz zawsze. Nic na siłę.
Moim zdaniem ( nie obraź się ) związałaś się zbyt wcześnie na stałe... miałaś 16 lat gdy go poznałaś... całe życie z jednym mężczyzną... wybacz ale nie poszalałaś sobie w młodości, być może odebrałaś sobie szansę na szukanie prawdziwej miłości... Może przy mężu jest Ci dobrze bo czujesz się bezpieczna, bo go znasz, bo wiesz że jest i będzie dla ciebie dobry ale to nie koniecznie musi być miłość - to może być przywiązanie...
ahhhh i kolejny raz powtórzę, to co zawsze mówię i wielokrotnie piszę tutaj na forum:
Nienormalne według mnie jest po 8 czy 9 lata bycia ze sobą brać ślub, bo często jest tak, że te małżeństwa się rozpadają.....najlepiej być ze sobą 3, 4 lata i wziąść ślub. To całkiem zmienia postać rzeczy.
W tym przypadku uważam, że powinnaś zachowywać się normalnie.
Spróbuj bardziej skupić się na sobie i na mężu. Idzcie do kina, na kolację, czy wyjedźcie na kilka dni.
Na prawdę nie trzeba mieć dużo pieniędzy, aby na nowo wskrzesić uczucie, które kiedyś Was połączyło.
Wydaje mi się, że zafascynowałaś się za bardzo tym kolegą i wyidealizowałaś go sobie ![]()
Poczekaj trochę, aż zauroczenie, zafascynowanie jego osobą przejdzie Ci samo.
Zastanów się kilka razy zanim zrobisz coś, bo inaczej możesz wszystko zniszczyć.
Zgadzam się w pełni z Juliette!
10 2011-06-23 01:59:11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-23 02:04:53)
ahhhh i kolejny raz powtórzę, to co zawsze mówię i wielokrotnie piszę tutaj na forum:
Nienormalne według mnie jest po 8 czy 9 lata bycia ze sobą brać ślub, bo często jest tak, że te małżeństwa się rozpadają.....najlepiej być ze sobą 3, 4 lata i wziąść ślub. To całkiem zmienia postać rzeczy.W tym przypadku uważam, że powinnaś zachowywać się normalnie.
Spróbuj bardziej skupić się na sobie i na mężu. Idzcie do kina, na kolację, czy wyjedźcie na kilka dni.
Na prawdę nie trzeba mieć dużo pieniędzy, aby na nowo wskrzesić uczucie, które kiedyś Was połączyło.Wydaje mi się, że zafascynowałaś się za bardzo tym kolegą i wyidealizowałaś go sobie
Poczekaj trochę, aż zauroczenie, zafascynowanie jego osobą przejdzie Ci samo.
Zastanów się kilka razy zanim zrobisz coś, bo inaczej możesz wszystko zniszczyć.
A ja tak nie uważam. Ja jestem z moim chłopakiem ponad 2 lata i nie sądzę, bysmy wzięli ślub po 3 czy 4 latach, ale układa nam się dobrze, czujemy, że ze sobą chcemy być, jak weźmiemy ślub po 7 czy 9 latach nawet to nic się nie stanie. Moim zdaniem to kwestia indywidualna, nie ma sensu wyznaczać dokładnych dat, bo ja np znam parę, która długo czekała ze ślubem, a są szczęśliwi. Nie ma na to reguły. Najważniejsze, żeby ludzie byli ze soba szczęśliwi i weszli w związek małżeński, bo naprawdę tego pragną, kochają się i chcą spędzić ze sobą całe życie.
Myślę, że to chwilowe zauroczenie. Tamtego pewnie nawet słabo znasz. Spróbuj jak najwięcej czasu spędzać z mężem, tamtego unikaj. Jest Ci dobrze z mężem, jego wybrałaś i raczej to z nim chcesz byc, to daj sobie spokój z tamtym.
truskaweczko, może sprecyzuję: w moim otoczeniu zaobserwowałam, że dużo osób, które biorą ślub po 8, 9 latach, to nie układa im się i po roku czy kilku latach, często nawet nie mając dzieci rozwodzą się.
Nie mówię, że WSZYSTKIE związki muszą się tak skończyć, bo przecież od każdej reguły jest wyjątek ![]()
Chodziło mi o to, że często takie związki dopada rutyna ( tragedia prawda? Jak to brzmi, rutyna po kilku latach, a co dalej), ludzie są ze sobą z przwyczajenia. Często ze względu na swój wiek nie chce im się szukać kogoś innego, lepszego, czują na sobie presję rodziny, społeczeństwa i biorą ślub. Co niekoczniecznie musi się dobrze skończyć.
W końcu co innego jest chodzić ze sobą na randki, widzieć się kilka godzin dziennie od normalnego życia we dwoje (zakładam, że ludzie nie mieszkali razem przed ślubem).
truskaweczko, może sprecyzuję: w moim otoczeniu zaobserwowałam, że dużo osób, które biorą ślub po 8, 9 latach, to nie układa im się i po roku czy kilku latach, często nawet nie mając dzieci rozwodzą się.
Nie mówię, że WSZYSTKIE związki muszą się tak skończyć, bo przecież od każdej reguły jest wyjątekChodziło mi o to, że często takie związki dopada rutyna ( tragedia prawda? Jak to brzmi, rutyna po kilku latach, a co dalej), ludzie są ze sobą z przwyczajenia. Często ze względu na swój wiek nie chce im się szukać kogoś innego, lepszego, czują na sobie presję rodziny, społeczeństwa i biorą ślub. Co niekoczniecznie musi się dobrze skończyć.
W końcu co innego jest chodzić ze sobą na randki, widzieć się kilka godzin dziennie od normalnego życia we dwoje (zakładam, że ludzie nie mieszkali razem przed ślubem).
Rozumiem, no wiadomo, że lepiej zamieszkać ze sobą przed ślubem. Ja na pewno zamierzam, ale to pewnie gdzieś dopiero za 3 lata
A ślub z przyzwyczajenia to głupota.
opowiem swoja historie..jestem zakochana ale ..w swoim eks facecie i w obecnym..czy to mozliwe??? Ale tesknie za poprzednim.. zaczne od początku byłam w związku 3 letnim to była pierwsza prawdziwa szalona miłość .. mogliśmy na siebie liczyć rozumielismy sie bez slow...ale po 2 -och latach zaczeło się psuć moj eks wział na siebie firme a co za tym idzie koszty , wziął również kredyt .. niestety tak jak to widziałam tak sie stało rozpadło sie a za tym przyszły problemy alkohol koledzy .. kłótnie.. wspieralam go ale on przestal sie ze mna liczyc...kochalam go nad zycie i ..dalej chyba kocham..:( popsuło się i odeszłam spotykalismy sie ale mialam zal do siebie ze go ranie.. nie chcialam przechodzic tego drugi raz..mielismy kontakt dobry.. pewnego dnia znaczy rok temu poznalam tego drugiego mężczyzne z ktorym jestem teraz.. wyjechalam za granice w styczniu jakis czas nie myslalam o bylym zaczelam nowe zycie z nowym mezczyzna.. ale od jakiego czasu dluzszego mecza mnie wspomnienia ..to co bylo nagle wrocilo mysle o tym ..probuje wyrzucic to z glowy ale niemoge przestac o nim myslec wczesniej udawalo mi sie nie myslec ale z czasem jak zaczelam zauwazac jak przeszkadzaja mi roznice charakteru z moim obecnym facetem zaczelam dochodzic do wniosku ze to nie ma sensu ... czuje ze kocham go ale ze nie pasujemy do siebie na tyle zeby budowac zwiazek.. naprawde nie porownywalam tych dwoch zwiazkow tego i porzedniego ze soba!! nie wiem co mam zrobic moze ktos mi doradzi..moje serce sie rozdziera...:(