Czy komukolwiek udalo sie stworzyc szczesliwy zwiazek z kims po podobnych przejsciach? W skrocie: 6 lat zwiazku, prawie od razu zamieszkalismy razem, przezylismy jego rozwod, opiekujemy sie w kazdy weekend jego dziecmi, ktore on rowniez widzi codziennie (kladzie spac albo zabiera do szkoly), pierwsze 4 lata bardzo szczesliwe, ale niestety od momentu naszych zareczyn, jakby ktos posypal piasek na naszej slizgawce milosci... Jestem o 10 lat mlodsza od niego i czasem mysle, ze on nie za bardzo chce zalozyc nowa rodzine, bo przeciez juz wszystko ma - byl juz mezem i jest tata. Nie poruszamy tematu organizacji slubu, bo ostatnio uslyszalam, ze on sie boi i ze byc moze nie storzyl ze mna szczesliwszego zwiazku niz jaki mial ze swoja byla zona. Na to ja "to pozwol mi odejsc, albo w lewo, albo w prawo", a on: "za bardzo Cie kocham, tak wiem, to bardzo egoistyczne, ale nie moglbym cie stracic" i tak w kolko. Zauwazylam tez, ze juz w ogole czasu dla mnie nie znajduje, i faktycznie, jest b.zajety, ma swoj biznes, a ja w porownaniu z nim zarabiam naprawde niewiele, wiec rozumiem, dlaczego poswieca sie pracy, ktora kocha, ale gdzie w tym wszystkim jestem ja, no i my...? Mam tyle pytan co do nas i coraz wiecej obaw, ale wiem, ze go kocham i bede probowala nas uratowac, choc ciezko mi jest pchac ten wozek pod gorke. Nie rozmawiamy o nas czesto, bo on czasu nie znajduje, ale wie dokladnie, co mnie boli, i powiedzial, ze postara sie poswiecac mi i nam wiecej uwagi. Jednak w glebi czuje, ze wykrusza sie cos ta nasza milosc, a taka byla spontaniczna i piekna i tesknie za nia.
Facet trochę przeżył, to fakt, ale nie jest to powód dla którego może stawiać Cię w tak niezręcznej sytuacji.
To, że ma mało czasu dla Ciebie - rozumiem, bo jak sama piszesz ma firmę, poza tym dzieci, a pamiętaj, że one są dla niego najważniejsze, a skoro poświęca im czas, to znaczy, że jest dobrym i odpowiedzialnym człowiekiem.
Druga sprawa - nie chce po raz kolejny brać ślubu - też potrafię zrozumieć, bo facet się 'przejechał' i ma złe doświadczenia.
Ale martwi mnie coś zupełnie innego. Powiedział Ci, że był szczęśliwy z żoną? Tak po prostu?
I dlatego nie chce związać się z Tobą 'na zawsze'? Kurcze, ja po takich słowach głęboko zastanowiłabym się nad sensem takiego związku.
Jaki był powód ich rozstania?