Witam,
Jestem ze swoją żoną 4 lata po ślubie, w sumie znamy się 6 lat, było wszystko w porządku do momentu aż zaprzyjaźniła się z pewną koleżanką z pracy, zaczęła do niej ciągle jeździc nawet po 2 razy dziennie, piątkowe i sobotnie wieczory woli spędzac u koleżanki na kawie czy winie niż ze mną. Zacząłem dla niej zwracac uwagę że nie bardzo mi się to podoba że poświęca koleżance więcej czasu niż dla mnie, czy może już mnie nie kocha, jednak ona twierdzi że bardzo mnie kocha i że przesadzam. Najgorsze dla mnie jest to że tylko ta jej koleżanka zadzwoni to ona od razu do niej leci. Koleżanka ma męża i dziecko, jednak z tego co się orientuję to nie układa się jej dobrze w małżeństwie, i widocznie szuka wsparcia ale nie do przesady, dlaczego kosztem drugiego związku. Jestem ogólnie człowiekiem spokojnym, wrażliwym i bardzo emocjonalnym, jak żona wychodzi na imprezę firmową to nie mogę zasnąc czekając aż wróci, martwię się o nią i tęsknię. Ostatnio często zaczęliśmy się kłócic z tego powodu że ona tak często wychodzi do koleżanki, że ona czuje się jak przywiązana, że cięgle jej zabraniam, a ja wcale nie zabraniam tylko mówię jej że to się mi nie podoba, raz po kłótni stwierdziła że jednak się poprawi i ograniczy swoje wyjścia, minęło już ponad 2 tygodnie i ciągle jest to samo. Zacząłem zastanawiac się czy na pewno spotyka się z koleżanką, jednak twierdzi że z koleżanką i że bardzo mnie kocha i mnie nie zdradzi. Wychodzi na to że jestem zazdrosny o koleżankę, bardzo źle się z tym czuję że tak często wychodzi, mimo że mówi że mnie kocha to ja tego jakoś nie czuję. Wydaje mi się ciągle że zależy jej bardziej na swojej koleżance niż na mnie, że moje uczucia są dla niej obojętne, czuję się ignorowany. Co ja mam robic ?