Chciałbym... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Chciałbym...

Chciałbym... Choć, tak naprawdę nigdy nie życzyłem Ci źle i nie chciałem Twojej krzywdy,  żeby przyszły w Twoim życiu takie dni, godziny lub nawet sekundy, w których będziesz nieszczęśliwa... Ktoś, z kim w tym czasie będziesz, poniży Cie, uderzy, zdradzi, okłamie lub w inny sposób zrani... Życie będzie gorzkie i częściej będziesz smutna i zapłakana, z twarzą pełną trosk i bólu, niż uśmiechnięta z miną wiecznego lekkoducha i osoby, która nie ma większych zmartwień na głowie... Chciałbym, żebyś myślała o swoim życiu, tak jak ja teraz cały czas myślę o moim, że nie ma żadnego celu i sensu i że najłatwiej, najprościej byłoby je sobie odebrać... Po prostu odejść po cichu i w samotności... W samotności, bo wszyscy znajomi, ziomki, psiapsiółki i ludzie na których myślałaś, że zawsze możesz polegać, odwrócili się od Ciebie i wbili nóż w plecy, mimo tego, że zawsze byłaś im oddana, życzliwa i pomagałaś gdy tego potrzebowali...
Chciałbym, żebyś w tych i wielu innych przykrych momentach, pomyślała o mnie...
Przypomniała sobie, że tak naprawdę największym błędem, który popełniłaś w życiu było to jak mnie potraktowałaś... odrzuciłaś, zgnębiłaś, poniżyłaś, karmiłaś złudzeniami, niszczyłaś psychicznie, jak łamałaś serce praktycznie regularnie, nie szanowałaś, wykorzystywałaś, znikałaś, robiłaś nadzieje i szybko ją odbierałaś, nie pomagałaś w niczym, oszukiwałaś, nie doceniałaś, okłamywałaś, olewałaś, zwodziłaś, odwracałaś kota ogonem, obwiniałaś o wszystko, upokarzałaś, wyklinałaś, nie okazywałaś uczuć, o których mówiłaś, nie mówiąc o tym, że okazywanie moich uczuć traktowałaś jak męczarnie, jaka byłaś zaborcza i zawistna, a na zewnątrz wyrzucałaś, że ja taki jestem i że tym wszystko psuje...
Chciałbym, żebyś zatęskniła za moim uśmiechem do Ciebie, gdy budziłaś się koło mnie i pomyślała, że chamskie było "burczenie" w zamian za to... żebyś przypomniała sobie prezenty i gesty takie jak, kwiatek bez żadnego powodu lub ten na walentynki i jak reagowałaś opryskliwie i pogardliwie na nie... że traktowałaś mnie jak kogoś kto przysparza kłopoty, nie pomaga a wręcz przeszkadza i że nie chciałaś, a nie nie mogłaś, na mnie polegać a tak naprawdę byłem zawsze "TAM" dla Ciebie i to Ty byłaś dla mnie najważniejsza a świat poza Tobą nie istniał...
Chciałbym żebyś przypomniała sobie jak reagowałaś na komplementy i czułe słowa, które często Ci mówiłem i że faktycznie nie kłamałem, tak jak mi zarzucałaś, mówiąc jaka jesteś piękna, mądra, inteligenta itd... że często sprawiałaś, że czułem się bez powodu winny tego, że Cię kocham i pragnę...
Wspomniała jakie priorytety stawiałaś sobie w życiu i jakie miałaś cele i plany, a ja w tym wszystkim miałem miejsce na samym końcu listy lub w ogóle mnie na niej nie było... że myśląc i mówiąc o przyszłości z moich ust padało słowo "MY" a z Twoich "JA"...
Przypomniała sobie jak wolałaś spędzać czas z innymi ludźmi, właściwie z każdym innym albo nawet sama, byle nie ze mną, wmawiając mi przy tym, że się dusisz w "złotej klatce" spędzając ze mną 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, a tak naprawdę nie spędzałaś tego czasu praktycznie w ogóle ze mną i unikałaś mnie... jak potrafiłaś być na codzień bardziej życzliwa nawet dla obcych osób, niż dla mnie... i jak wolałaś "gnić" przez całe tygodnie, mówiąc, że nienawidzisz wychodzić z domu do ludzi, kina, na spacer, że nie chcesz jechać nad morze (wiedząc, że mi na tym strasznie zależy) i znajdywałaś najgłupsze wymówki by nie pojechać nigdzie, że nie chciałaś mnie przedstawić swoim znajomym i nigdzie razem NIGDY nie wyszliśmy po czym okazywało się, że sama wychodziłaś z nimi i szalałaś do białego rana... potem tłumacząc się że to babski wieczór był lub że poszłaś się wytańczyć i napić bo się pokłóciliśmy... jak wpierałaś mi, że to moja wina że musisz mnie okłamywać bo będę krzyczał i będę zły, gdy tak naprawdę okrzyczałem Cię może kilka razy przez te parę lat i milczałem wiedząc o wszystkim... i że przełykałem ślinę wiedząc, że flirtujesz i kokietujesz innych facetów za moimi plecami i że spotykasz się z nimi (nie mówię, że mnie zdradziłaś kiedykolwiek)... i choć podejrzenia miałem i mam do tej pory, Ty wiedząc o tym nie starałaś się rozwiać tych myśli... wolałaś wszcząć awanturę i po raz kolejny odwracając kota ogonem utwierdzałaś mnie w tych podejrzeniach, które tak naprawdę mogły być wyimaginowane lub przesadzone... że nigdy nie chciałaś, nie zależało Ci i nie poznałaś mojej rodziny, rodziców, dziadków i nielicznych przyjaciół, a wiedziałaś jak ważni są to dla mnie ludzie... że zrobiłaś najpiękniejszą nadzieję jaką miałem w życiu, na to że będziemy mieli razem dzieci i że stworzymy piękną rodzinę a potem nagle odwróciłaś się o 180 stopni doprowadzając do załamanie, w chwilach gdy moje życie nie było usłane różami... że odwracałaś się do mnie plecami zawsze wtedy gdy potrzebowałem pomocy z Twojej strony lub zwykłego przytulenia i bycia przy mnie... że gdy wylądowałem w szpitalu, byłaś albo zbyt zmęczona albo zbyt zalatana albo zbyt obrażona (nie wiem do tej pory o co) albo w za dobrym, imprezowym nastroju, by mnie odwiedzać... że czułem się samotny myśląc, że NIBY jesteśmy razem... że potrafiłaś odmówić mi nawet 2 minut spotkania, gdy miałem bardzo ciężkie chwile w życiu, zajmując się w tym czasie czymś naprawdę mało istotnym lub będąc z kimś innym i olewałaś to że tego potrzebowałem... że winiłaś mnie za to że jestem czuły i wrażliwy, że czasem płakałem i byłem przygnębiony ważnymi dla mnie sprawami... że zmieniałaś w ostatniej chwili wspólne plany, na których podobno Ci zależało by zrobić coś w tym czasie z kimś innym (nigdy na odwrót - dla mnie nie zmieniłaś swoich planów nigdy)... że nakłaniałem Cię wielokrotnie na coś bez efektu lub z efektem odwrotnym po czym okazywało się że ktoś inny potrzebował na to 2 minut rozmowy... że kapitulowałaś na różne sposoby wszystkie próby porozmawiania z Tobą na jakikolwiek trudny i niewygodny w Twoich oczach temat... jak nigdy nie okazałaś tak naprawdę, że Ci na mnie zależy a mówiłaś że strasznie i sama mówiłaś: czyny a nie słowa o tym świadczą, że kochasz... że obiecywałaś wielokrotnie coś i na palcach jednej ręki można policzyć ile razy tych obietnic dotrzymywałaś... jak pobudzałaś mnie i sprawiałaś że pragnąłem Cie w każdej sytuacji, stwarzałaś nastrój po czym wielokrotnie psułaś wszystko jakimś gestem lub cierpkimi słowami... jak śmiałaś się gdy coś mi się stało lub się uderzyłem, gdy sama będąc w podobnej sytuacji oczekiwałaś i spotykałaś się z  zupełnie inną reakcją z mojej strony... ...  że dziwiłaś mi się i winiłaś, że się o Ciebie martwię i próbowałem na każdym kroku dbać o Ciebie i troszczyć się o to by nie stała Ci się w żadna krzywda... jak dopuszczałaś do tego że czułem że to mi tylko zależy na byciu razem a obiecywałaś, że to się zmieni... że mimo tego, że twierdziłaś, że masz świadomość, iż trawa i to że pijesz psuje dużo między nami bo zachowujesz się po nich "inaczej" i się nie kontrolujesz, obiecywałaś że przestaniesz i tego samego dnia, pod byle pretekstem robiłaś tak samo.
Pragnę byś przypomniała sobie jak byłaś strasznie oschłą i zimną, HIPOKRYTKĄ w wielu sytuacjach... jak wszczynałaś kłótnie o byle co i każdą moją próbę porozumienia i wyciąganie ręki jako pierwszy traktowałaś z pogardą ciągnąc sztucznie te bezsensowne spory o nic... że nie potrafiłaś przyznawać się do błędów lub robiłaś to tylko na chwile, bo gdy się ze mną kłóciłaś wypominałaś wszystko wielokrotnie...
Chciałbym żebyś uświadomiła sobie w tych trudnych dla Ciebie chwilach, że tak naprawdę, nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić, a jeśli to zrobiłem, to z niewiedzy, niedomówienia, nieporozumienia lub trudności danej sytuacji i że żałujesz tego, że nie dałaś mi tak naprawdę nigdy drugiej szansy i nie pozwoliłaś naprawić tego co ja kiedyś popsułem...
Chciałbym, żebyś trzymając, kolejny raz, telefon w ręce, pragnąc do mnie zadzwonić pomyślała, że Bóg Cię ukarał za to wszystko i że nie możesz wykonać tego połączenia bo boisz się, że nawet nie odbiorę... żeby podglądając ukradkiem mój profil na jakimś "facebook'u" pisała do mnie setną wiadomość, ale żadnej nie wysłała, ze wstydu...
Marzę o tym żebyś pewnego ranka otworzyła oczy i powiedziała na głos, ale do siebie: "BOŻE, JAK JA GO STRASZNIE MOCNO KOCHAM I TĘSKNIE ZA TYM WSZYSTKIM"... żebyś WYŁA, z bólu w sercu mając świadomość, że jakiś czas temu to ja KOCHAŁEM CIEBIE najmocniej na świecie i wtedy to ja wyłem i chciałem z Tobą być do końca życia, a Ty w zamian za to potraktowałaś mnie jak śmiecia... żebyś żałowała tamtych minut, godzin, dni, miesięcy i lat, że zmarnowałaś je bo nie jesteś teraz ze mną i nie możesz nic poradzić na to, że to wszystko przepadło z Twojej WINY... żebyś była w stanie oddać  wszystko, żeby móc cofnąć czas i odzyskać to wszystko co NAM przed oczami przeszło... żeby każdej następnej urodzinowej świeczce, każdej spadającej gwieździe i napotkanym kominiarzu towarzyszyło tylko jedno życzenie, takie jak mi towarzyszyło przez kilka lat złudzeń: ŻEBYŚMY BYLI RAZEM I NA ZAWSZE SZCZĘŚLIWI.
Na koniec chciałbym, żeby w apogeum tych i wielu innych myśli, wspomnień i emocji, po wypłakanym morzu łez oraz utracie nadziei na lepsze jutro, żebyś poprostu mnie spotkała... Przez przypadek... żebym stanął na Twojej drodze, gdy będziesz sie czuła psychicznie, najgorzej od urodzenia, zupełnie tak jak ja teraz się czuję... żeby w Twoim sercu zapaliła się iskierka nadziei i wiary w to, że Bóg wysłuchał Twoich modlitw... żebyś znowu poczuła ciepło w sercu, które  będzie coraz gorętsze z każdą sekundą patrzenia na mnie przez łzy szczęścia. Ciepło, za którym tak strasznie tęskniłaś, wypełniające ten czas bólu, pustki i cierpienia w Twoim życiu... Żebyś pomyślała wtedy, że warto było zaczekać i żyć dla tej jednej chwili... żebyś przypomniała sobie to że kiedyś mówiłem Ci, że "MIŁOŚĆ, TA PRAWDZIWA (taka jaką Ci kiedyś dawałem i jaką Ty teraz czujesz) WSZYSTKO ZWYCIĘŻA" i ślepo w to uwierzyła... żebyś ze zmieszania, zachwytu, obawy o to co się stanie, zauroczenia i tych wszystkich kotłujących się myśli i uczuć, ale przede wszystkim w głębokiej nadziei, że ja też czekałem na ten dzień całe życie, czekała w niepewności co powiem...

A teraz pomyśl. Co bym Ci wtedy powiedział?

Zobacz podobne tematy :
Odp: Chciałbym...

W sumie rzadko tutaj piszę, choć często czytam.. Ale teraz nie mogłam jakos przejść obojętnie. Poruszyła mnie Twoja wypowiedź. Z listu wynika, że chyba nie minęło zbyt wiele czasu, od Waszego rozstania? Bo targają Tobą silne emocje. Mogłabym potępić Twój sposób wypowiedzi, a raczej to, ze życzysz tak strasznie źle tej dziewczynie. Ale nie mam zaamiaru tego zrobić. Dobrze, ze chociaż tu mogłeś się 'wypłakać'. Widać, ze ta osoba bardzo Cię skrzywdziła, i widać to jak TY ją kochałeś, kochasz.. Mało znam takich męzczyzn, którzy są tak wrażliwi, jak wywnioskowałam to z słów Twojego postu. Nie wiem co mogę powiedzieć, to na pewno boli strasznie i cholernie ciężko Ci z tym żyć. Ale pamiętaj, jesteś wartościowym człowiekiem, masz swoją godność i  dobrze że to już za Tobą, te wszystkie przykre chwile. Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej, że będzie spokojnie, że nie będziesz już cierpiał, czego z całego serca Ci życzę. I życzę również, byś stanął na nogi, byś dostrzegł ze kiedy się coś kończy w tej samej chwili coś się zaczyna. Dla Ciebie zaczyna się teraz nowe życie i wykorzystaj je najlepiej jak potrafisz. A o niej zapomnij, choć wiem że to nie jest i nie będzie proste. Trzymam za Ciebie kciuki i głęboko wierzę, że będziesz jeszcze szczęśliwy, pozdrawiam.

Odp: Chciałbym...

Od miłości do nienawiści jest taki mały krok...Nie mam żadnych wątpliwości,że Ją kochasz...

"A teraz pomyśl. Co bym Ci wtedy powiedział?"
...nic więcej

4

Odp: Chciałbym...

Łaaaaał...zaparlo mi dech wpiersi!!Milosc i nienawisc w jednym czlowieku!!

5

Odp: Chciałbym...

co ci zrobiła ta kobieta? napewno cie zranila ...nie zycz nikomu takich strasznych rzeczy, jeszcze spotkasz swoja prawdziwa milosc i pomyslisz sobie jak ja moglem tamta kochac....:)

6

Odp: Chciałbym...

Niesamowite, nigdy jeszcze nie czytałam czegoś takiego.  To co piszesz , daje do zrozumienia bardzo wiele.  Musisz mieć ogromny żal do tej kobiety.  Ale ją kochasz , dalej.... 

Czemu jej takiego listu nie napiszesz? Nie przedstawisz swoich uczuć w najzwyklejszym liście?

Czasem przeczytane słowo daje więcej niż usłyszane, bo można się w niego zagłębić,  odtworzyć, czytać wielokrotnie, a wreszcze zrozumieć. 

Myślę, że mógłbyś spróbować, na pewno dał byś upust swoim emocjom i miał świadomość, że ona o tym wszystkim wie....

Swoją drogą nie rozumiem ludzi, którzy są z drugą osobą "ot tak" , a z tego co przeczytałam, to ona z Tobą chyba w takim układzie żyła.   

Przykro mi bardzo.   Ale  zobaczysz , że czas leczy rany...

Pozdrawiam gorąco

7

Odp: Chciałbym...

Brr co za mściwy facet to pisał.
Nie mogąc znieść porażki tak złorzeczy.
Miała kobieta szczęście, że się ewakuowała z tego układu.

8

Odp: Chciałbym...

Mnie zatkało....

przez ostatnie 10 min pisałam i usuwałam , pisałam i usuwałam ...

Nie wiem co powiedzieć ... Współczuję Ci... Ona bardzo mocno Cie zraniła, tak jak mnie kiedyś ktoś w przeszłości i .... teraz  w teraźniejszości....

Ona kiedyś to zrozumie, jak zostanie sama, zupełnie sama....

9

Odp: Chciałbym...

uświadomiłeś mi kilka spraw w tym poscie...

czujesz sie okropnie... ale tez widac ze to Cie wzmocnilo, albo wzmocni, nie ma co sie oszukiwac to byl toksyczny zwiazek...

nie wiem co jeszcze napisać.

hm.

10

Odp: Chciałbym...

Doskonale rozumiem autora wątku . 
Życzę Ci  tornadoivolcano  dużo wytrwałości .

11

Odp: Chciałbym...
dayzi napisał/a:

Brr co za mściwy facet to pisał.
Nie mogąc znieść porażki tak złorzeczy.
Miała kobieta szczęście, że się ewakuowała z tego układu.

Ciekawe jak byś była na jego miejscu,to co byś powiedziała. Bardzo ciekawa jestem..
Ja osobiście współczuję chłopakowi,bo to On w tym związku tylko dawał i dawał,a nic nie dostał w zamian! Ani miłości,ani wsparcia,wierności itp. Życzę Ci dużo siły.

12

Odp: Chciałbym...

W kwestii wyjaśnienia:
Miłe Panie, dzieki za odzew, choć ten list nie powinien sie chyba tu znaleźć nigdy i przypadek sprawił ze zaraz po zamieszczeniu nie usunąłem go... Stało sie, jak sie stało i jak już wspomniałem Dziekuje ze zechciałyście przeczytac to i nawet odpisac...
Weźcie jednak pod uwage to (gdy oceniacie mnie lub kobietę, do której kierowane są słowa w liście), że znacie tylko "moją wersję"... Nie chodzi mi o to że którekolwiek słowo jest kłamstwem, zostało przeinaczone i nie wydarzyło sie nigdy. Chodzi mi o to, że to mój punkt widzenia tego co sie stało... moze gdyby ktos obserwował to wszystko z boku ocenił by to inaczej... moze to ja jestem jakims psycholem??!!! Nie wiem... Wiem jedno... Nigdy Jej nie znienawidziłem (tak jak niektóre z Was napisały), bo nie umiałem... Chciałem, ale to co czuje do niej (sam nie wiem czemu) było i nadal jest zupełnym przeciwieństwem słowa nienawiść...
Żal mam, nie do końca wiem chyba o co. Bo przeciez nie mozna nikogo zmusić do miłości... chyba najwiekszy o to ze pozwoliła mi zyc nadzieja ze bedzie inaczej, lepiej i ze czuje sie oszukany bo nawet sie nie postarała o to...
Wiedzcie tez, miłe Panie, ze ja mam równiez swoje za uszami i przyznaje sie do tego, bijąc reka w piers...
Nie uwazam wiec zeby pochopnie mozna było oceniac mnie, Ją czy kogokolwiek...
Napisałem teraz te słowa bo mam wyrzuty sumienia... Nie chce zeby Ona była w czyiś oczach "zła"... to psuło by mój idealny obraz tej dziewczyny...
Taki juz dziwny jestem...
Jeszcze raz dziekuje za Cieple (i te zimne tez) słowa...
I... mam pytanie: Czy Ona powinna otrzymać ten list? Boje sie go wysłać...

Pozdrawiam
TiV

13

Odp: Chciałbym...

A nie pomyślałeś, że ona mogła się dusić w tej Twojej miłości?

Przecież kochamy różnie intensywnie, inaczej widzimy swoje role w związku.
Może tak bardzo skupiałeś się na miłości do niej, że zapomniałeś i NIEJ samej. Nie zauważałeś sygnałów...brnąłeś.
Oczekujesz, że ma być Ci wdzięczna, bo ją kochałeś?

14

Odp: Chciałbym...
tornadoivolcano napisał/a:

I... mam pytanie: Czy Ona powinna otrzymać ten list? Boje sie go wysłać...

TiV

moim zdaniem to zależy od tego co czujesz, jeśli czujesz, że chcesz aby Ona to wszystko wiedziała, przeczytała to nie analizuj tylko wyślij. Może sprawi Ci to ulgę. Jest jeszcze kwestia czy wysyłając jej ten list oczekujesz odpowiedzi? czy oczekujesz, że ona coś zrobi? czy oczekujesz czegokolwiek czy potrzebujesz się oczyścić?

15

Odp: Chciałbym...

Chyba czasami muszę się zastanowić nad swoim zachowaniem. Czytałam to i miałam wrażenie że wszystko skierowane jest do mojej osboby. Potrafię taka być hmm .................. ale niestety nie potrafie być inna chociaż czasem bym chciała ale to jest silniejsze ode mnie.

Twój post dał mi wiele do myślenia jak traktuję facetów. A w szczególności tego który mnie kocha.

16

Odp: Chciałbym...
dayzi napisał/a:

A nie pomyślałeś, że ona mogła się dusić w tej Twojej miłości?

Przecież kochamy różnie intensywnie, inaczej widzimy swoje role w związku.
Może tak bardzo skupiałeś się na miłości do niej, że zapomniałeś i NIEJ samej. Nie zauważałeś sygnałów...brnąłeś.
Oczekujesz, że ma być Ci wdzięczna, bo ją kochałeś?

Czy Ty kobieto umiesz czytać ze zrozumieniem?? jeśli nie to chyba bez sensu jest odpowiadac na Twoje brednie. Przeczytaj to co napisałem i znajdz sama odpowiedz na swoje pytania...

17

Odp: Chciałbym...

Miłość jest bardzo bliska nienawiści.

18

Odp: Chciałbym...
tornadoivolcano napisał/a:

Chciałbym... żeby przyszły w Twoim życiu takie dni, godziny lub nawet sekundy, w których będziesz nieszczęśliwa... Ktoś, z kim w tym czasie będziesz, poniży Cie, uderzy, zdradzi, okłamie lub w inny sposób zrani...


Przypomniała sobie jak wolałaś spędzać czas z innymi ludźmi, właściwie z każdym innym albo nawet sama, byle nie ze mną, wmawiając mi przy tym, że się dusisz w "złotej klatce" spędzając ze mną 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, a tak naprawdę nie spędzałaś tego czasu praktycznie w ogóle ze mną i unikałaś mnie... jak potrafiłaś być na codzień bardziej życzliwa nawet dla obcych osób, niż dla mnie... i jak wolałaś "gnić" przez całe tygodnie, mówiąc, że nienawidzisz wychodzić z domu do ludzi, kina, na spacer, że nie chcesz jechać nad morze

I-Nie oceniam ( i nie bronie  postawy)Twojej kobiety ale czytam między wierszami to co napisałeś. Trzeba umieć pogodzić się z porażką. Odeszła to odeszła i czego tu żałować skoro i tak nie spełniała Twoich "oczekiwań".

II- są sygnały, że miała dość? Może mężczyzna tego nie widzi.

Ciekawa byłaby konfrontacja z "zeznaniami" drugiej strony.
-----------------
Mój były mąż, napisałby pewnie taki sam list...bo do dziś dnia nie zrozumiał dlaczego wystawiłam jego walizki. Ot taka fanaberia mówił.
Wyprowadzając się życzył dzieciom podobnie jak Ty swojej kobiecie.
" obyście miały takiego ojczyma, żeby was lał ...itd, bo wam się to należy"

I to on,nie ja miał zakaz kontaktów z dziećmi-właśnie za postawę życiową.

19

Odp: Chciałbym...

Szczerze mówiąc, wzruszyłam się. Mogę teraz sobie wyobrazić co czuł mój byłby, bo wiem, że też bardzo mnie kochał, ale z drugiej strony skoro jedna strona kocha za bardzo, a druga się męczy, to chyba najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie. I nie ranić się więcej.

A po co chcesz wysłać jej ten list, żeby cierpiała, bo Ty cierpisz ? żeby było jej mega smutno, bo nadal ją kochasz? Myślę, że ona zdaje sobie z tego sprawe.

20

Odp: Chciałbym...

A ja myślę, że powienieneś wysłać  jej taki list, żeby się właśnie dowiedziała jak Ty to widziałeś, co Ci sprawiało radośc a co przykrość. Przynajmniej miałbyś pewność, że ona o tym wie. Ale nikt nie może Ci powiedzieć: "zrób tak ... czy tak...." , sam musisz zdecydować.  Musisz zastanowić się  także nad tym, jakiej reakcji oczekujesz, tak jak to napisała KGB.  Czy chcesz jakiegoś odzewu czy wystarczy Ci po prostu wyrzucenie to z siebie.

21

Odp: Chciałbym...

Przeczytałem ten list i pierwsze co pomyślałem zaraz po jego przeczytaniu to chyba cytat z jakiegoś filmu: Bo to zła kobieta była!
A druga myśl jaka mnie naszła to: Gorzkie żale.

Zawartość tego listu to praktycznie ciągłe żalenie się, jaka to Ona była zła i niedobra, a Ty taki cudowny, kiedy ją bolała głowa to ją całowałeś po czułku, a jak Ciebie bolała głowa to Ona jeszcze Cię lekko pukała młoteczkiem po niej na dokładkę.

Także piękna historia o tym jak to uosobienie dobra pokochało wcielenie zła. Niestety takie rzeczy to tylko w bajkach. W życiu prawda zawsze leży gdzieś po środku. Więc zejdź na ziemie chłopie i staw czoła temu co Cię boli i uporaj się z tym bólem, zamiast wytykać tej kobiecie jej "niedoskonałości".

Moja odpowiedź na ten list jest krótka: Chcieć można...

22

Odp: Chciałbym...
Mareczek napisał/a:

Przeczytałem ten list i pierwsze co pomyślałem zaraz po jego przeczytaniu to chyba cytat z jakiegoś filmu: Bo to zła kobieta była!
A druga myśl jaka mnie naszła to: Gorzkie żale.

Zawartość tego listu to praktycznie ciągłe żalenie się, jaka to Ona była zła i niedobra, a Ty taki cudowny, kiedy ją bolała głowa to ją całowałeś po czułku, a jak Ciebie bolała głowa to Ona jeszcze Cię lekko pukała młoteczkiem po niej na dokładkę.

Także piękna historia o tym jak to uosobienie dobra pokochało wcielenie zła. Niestety takie rzeczy to tylko w bajkach. W życiu prawda zawsze leży gdzieś po środku. Więc zejdź na ziemie chłopie i staw czoła temu co Cię boli i uporaj się z tym bólem, zamiast wytykać tej kobiecie jej "niedoskonałości".

Moja odpowiedź na ten list jest krótka: Chcieć można...

Koleżko sympatyczny
Kilka linijek pod tym postem napisałem:

tornadoivolcano napisał/a:

W kwestii wyjaśnienia:
Miłe Panie, dzieki za odzew, choć ten list nie powinien sie chyba tu znaleźć nigdy i przypadek sprawił ze zaraz po zamieszczeniu nie usunąłem go... Stało sie, jak sie stało i jak już wspomniałem Dziekuje ze zechciałyście przeczytac to i nawet odpisac...
Weźcie jednak pod uwage to (gdy oceniacie mnie lub kobietę, do której kierowane są słowa w liście), że znacie tylko "moją wersję"... Nie chodzi mi o to że którekolwiek słowo jest kłamstwem, zostało przeinaczone i nie wydarzyło sie nigdy. Chodzi mi o to, że to mój punkt widzenia tego co sie stało... moze gdyby ktos obserwował to wszystko z boku ocenił by to inaczej... moze to ja jestem jakims psycholem??!!! Nie wiem... Wiem jedno... Nigdy Jej nie znienawidziłem (tak jak niektóre z Was napisały), bo nie umiałem... Chciałem, ale to co czuje do niej (sam nie wiem czemu) było i nadal jest zupełnym przeciwieństwem słowa nienawiść...
Żal mam, nie do końca wiem chyba o co. Bo przeciez nie mozna nikogo zmusić do miłości... chyba najwiekszy o to ze pozwoliła mi zyc nadzieja ze bedzie inaczej, lepiej i ze czuje sie oszukany bo nawet sie nie postarała o to...
Wiedzcie tez, miłe Panie, ze ja mam równiez swoje za uszami i przyznaje sie do tego, bijąc reka w piers...
Nie uwazam wiec zeby pochopnie mozna było oceniac mnie, Ją czy kogokolwiek...
Napisałem teraz te słowa bo mam wyrzuty sumienia... Nie chce zeby Ona była w czyiś oczach "zła"... to psuło by mój idealny obraz tej dziewczyny...
Taki juz dziwny jestem...
Jeszcze raz dziekuje za Cieple (i te zimne tez) słowa...
I... mam pytanie: Czy Ona powinna otrzymać ten list? Boje sie go wysłać...

Pozdrawiam
TiV

Więc chyba jasno i wyraźnie napisałem ze nie jestem MISTER PERFECT...
I dodam że gdybys powiedział mi to w twarz to albo z odwagi albo z szaleństwa...
hmmm może to szalona odwaga by była...

P.S. I chciec można... Ja chciałem i Ona też... Tylko że Ona, tak tylko mówiła. I teraz wiem że poprostu kłamała. Dlatego może mam taki zajebisty żal.

Mam nadzieje że dotarło "Wujku Dobra Rada"

23

Odp: Chciałbym...

Zastanawiam sie dlaczego tak sie zloscisz na ludzi ktorzy nie chyla kapelusza przed twoimi uczuciami.Mysle,ze nikt Cie nie obrazsa,nie krytykuje tylko pisze co mysli..pewnie mnie tez sie oberwie..!!!

24 Ostatnio edytowany przez tornadoivolcano (2011-05-25 05:46:52)

Odp: Chciałbym...
aluyka napisał/a:

Zastanawiam sie dlaczego tak sie zloscisz na ludzi ktorzy nie chyla kapelusza przed twoimi uczuciami.Mysle,ze nikt Cie nie obrazsa,nie krytykuje tylko pisze co mysli..pewnie mnie tez sie oberwie..!!!

szczerze to troche dziwi mnie to ze ludzie umieja czytac albo nie czytaja i pisza bzdury gdy tak naprawde ja pisalem to samo albo prawie to samo (moze innymi słowami) i probuja mi "pojechac"... nie musza bo tak naprawde wczytujac sie wszystko co wypocili bylo juz napisane przeze mnie... moze wyjsc ze cham ze mnie i prostak bo słowa krytyki nie umiem przyjac... umiem i kłaniam sie ludziom którzy maja racje...

Sama oceń czy Ci sie oberwało?

dodam jeszcze ze wyslalem tego maila ale odzewu nie bylo (moze to lepiej) bo wyszlo tez pare faktów o ktorych nie wiedzialem piszac go... gdybym o nich wiedzial zamknąłbym sie pewnie w jednym zdaniu (lub słowie) - WYPIER.... do niej, ale...człowiek jest tępy hmm

25

Odp: Chciałbym...

moze wlasnie czytajac ludzie inaczej interpertuja twoje slowa....
Mareczek po przeczytaniu pierwszego dlugiego listu mial takie zdanie-tyle, jego prawo napisania co mysli.

ale co do wyslania listu, CO CHCIALES NIM OSIAGNAC?
liczyles ze odpisze? ze ci wytlumaczy dlaczego taka byla? czy robiles to od tak, z rozpaczy nie liczac na nic, aby sobie ulzyc?
mysle ze zerwanie, rozstanie jest koncem wspolnych spraw, dlatego nie widze sesu wyslania listu, teraz kazdy z was samo sobie radzi z byciem oddzielnie, dobry pomysl tu napisanie swoich emocji, moze wlasnie w rozmowie z innymi bedzie ci lrzej, zas ona juz ma swoje zycie.
dowiedziales sie kolejnych faktow, czyli?
sprzywdzila cie w zwiazku, skrzywdzily wiadomosci ktore do ciebie dotarly...
boli i to jak! ale nie bede ci mowic o bolu, przeciez wiesz jak jest i mimo wielu rad wiem jedno "dajcie czasowi czas" to jedyne skuteczne lekarstwo, kiedys dzien rozstania bedzie szczesliwa data, data wolnosci a nie jak teraz myslisz, koncem zycia.
pozdrawiam

26

Odp: Chciałbym...
syla135 napisał/a:

moze wlasnie czytajac ludzie inaczej interpertuja twoje slowa....
Mareczek po przeczytaniu pierwszego dlugiego listu mial takie zdanie-tyle, jego prawo napisania co mysli.

ale co do wyslania listu, CO CHCIALES NIM OSIAGNAC?
liczyles ze odpisze? ze ci wytlumaczy dlaczego taka byla? czy robiles to od tak, z rozpaczy nie liczac na nic, aby sobie ulzyc?
mysle ze zerwanie, rozstanie jest koncem wspolnych spraw, dlatego nie widze sesu wyslania listu, teraz kazdy z was samo sobie radzi z byciem oddzielnie, dobry pomysl tu napisanie swoich emocji, moze wlasnie w rozmowie z innymi bedzie ci lrzej, zas ona juz ma swoje zycie.
dowiedziales sie kolejnych faktow, czyli?
sprzywdzila cie w zwiazku, skrzywdzily wiadomosci ktore do ciebie dotarly...
boli i to jak! ale nie bede ci mowic o bolu, przeciez wiesz jak jest i mimo wielu rad wiem jedno "dajcie czasowi czas" to jedyne skuteczne lekarstwo, kiedys dzien rozstania bedzie szczesliwa data, data wolnosci a nie jak teraz myslisz, koncem zycia.
pozdrawiam

Wysłanie listu..hmm raczej nie liczylem juz na nic. Moze to potrzeba chwili byla. Ludzie dookoła wiedzieli (nawet zupełnie obcy) co czuje ten żałosny głupek (ja) a jej, tak naprawde, nigy tego wszystkiego nie dałem rady i raczej już nie dam, powiedzieć w twarz a bardzo bym chciał. Uważam ze za to co się robi w zyciu trzeba brac odpowiedzialnosc. Jak sie kogos uderzy (nawet w złości) trzeba sie liczyc z tym ze odda lub ze zostaniemy posadzeni i skazani. Zdaje sobie sprawe, ze Ona i tak raczej tego nie przeczytała nawet do konca, a jesli nawet to i tak olała to wszystko... Nie pytajcie skąd? poprostu wiem to.
Czas nie leczy u mnie ran (niestety) - a tak właśnie napisałaś.
Zastanawiam sie czy jednak ta granica (cienka) pomiedzy miłością i nienawiscią, własnie nie została przeze mnie przekroczona... A niestety pamietliwa MENDA ze mnie hmm
Nie będe pisał o szczegółach ale krótko mówiąc zostałem wyjeb...ny w kosmos przez tą Panią, z pełną premedytacją i9 i to nie raz).
Zadziwia mnie jej perfidność i składam ukłon, bo takim osobom jak Ona, musi się żyć wygodniej i lepiej na tym spieprzonym świecie.

27

Odp: Chciałbym...

Kto by się przejmował jakimś kręgosłupem moralnym? A zasadami? - przecież są po to by je łamać... Granice? - przecież można je przesuwać. Głos sumienia? - można zignorować. Bicie serca? - można zagłuszyć.  Właściwa droga? - zawsze można z niej zboczyć.... - tylko dokąd to wszystko nas zaprowadzi...tak tylko nieśmiało się zastanawiam?!...

                                                                                  ...the thin line between love and hate...

28

Odp: Chciałbym...

Jesteś bardzo mocno poraniony. Ja też się tak czuję .. Ale chyba trzeba walczyć o to, żeby przestać nienawidzieć. To uczucie niszczy bardziej , niż zawiedziona miłość. Zamykając się w uczuciu nienawiści, nigdy nie uwolnisz się od tej relacji. Może spróbuj ( wiem, że to bolesne) pomyśleć o Jej pozytywnych cechach i tym co dobrego wniosła w Twoje życie. Pewnie pisząc ten list poczułeś chwilową ulgę, chwilowe zrzucenie ciężaru. Gdy uwolnisz się trwale od nieanawiści i zawiści do Niej, pozbędziesz się NA STAŁE tego bólu , który towarzyszy zranieniu. Trzeba przepracować negatywne uczucia. Pierwszym krokiem do tego, było napisanie tego listu.
Będzie tylko lepiej. Mija czas .. Mija ból ... Takie życie człowieka.
Powodzenia!

29

Odp: Chciałbym...

nie rozumiem troche na sile pokazywanie bylemu/byle czy w klotni bledy kogos, przeciez jak on/ona nie dostrzeze tego to nic nie pomoze.
dlatego zdaje mi sie ze ten list byl tylko i wylacznie dla ciebie, aby tobie bylo lrzej i dobrze, czasem trzeba ta zlosc i zal z siebie wyzucic, z tym ze co cie obchodzi czy ona wie co ci zrobila? co to zmieni?
grunt to patrzec na siebie i zyc tak aby nigdy nie stac sie jak ktos kogo chcielismy zmienic czy pouczyc
mysle ze tego brakuje kazdemu z nas, patrzenia wylacznie na siebie.
wiec radze ci zajac sie swoim rozwojem, dalszym zyciem, plany(chocby zastanowieniem sie jakie je masz) i nie wnikanie co z ta paniusia, niech se zyje i krzywdzi innych grunt abys ty taki nigdy nie byl i nie mial kontaktu z nia i jej podobnymi

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024