girl90 napisał/a:Co innego rozwalac czyjes malzenstwo, a co innego zwiazac się z facetem ktory nie ma już żony bo się coś spiepszylo i postanowili sie rozwiezc. Owszem, jestem z facetem ktory mial zone, ma z nia dziecko, ale my zaczelismy ze soba chodzic juz po tym jak ich malzenstwo sie rozpadlo (ona go notorycznie zdradzala i byla jego zona i jednoczesnie notorycznie spotykala sie z tamtm, a sypiala z nim jak on wyjezdzal w jakas podroz sluzbowa). Także mamy inne sytuacje. Ja z nim mieszkam. Mamy wspolne plany, wiem że mnie nie zostawi.
Jest dużo wątków na forum o związkach z rozwodnikami. Ale co to ma wspólnego ze ŚWIADOMYM rozwalaniem małżeństwa w imię przewrotnej teorii "nienawidzę ojca, więc zrobię to samo". Ciekawe, czy siebie też będzie nienawidzieć? Albo jego - w końcu ona chce rolę kochanki a jej kochanek będzie grał tę samą rolę co jej ojciec.
girl90 napisał/a:Ale wracajac do tematu. Jesli go nie kochasz - a wydaje mi sie że jestes zauroczona bo okazuje ci wiecej uczuc niz inni, to nie pakuj sie w to. Nie wiesz czy tylko tak pisze zeby sie z Toba przespac czy faktycznie cos do Ciebie poczul. Tego nikt poza nim samym nie wie.
Ależ każdy to wie, może nawet Italiano to wie. Psychologiczna prawidłowość głosi, że dziewczynki w przyszłości szukają sobie partnera na wzór tatusia. I tutaj mamy sliczniutki podręcznikowy przykład.
girl90 napisał/a:jesli faktycznie sie w Tobie zakochal i chce zdradzic zone to znaczy ze nigdy jej nie kochal - taka jest prawda - i tez nie ma sensu zeby sie meczyli oboje bo ona tez w koncu zacznie odczuwac ze juz jej nie kocha, a taki zwiazek nie ma sensu.
Ojej, znaczy, że Italiano ma pełnić rolę dobrego ducha, który uratuje ich oboje i zakończy ich nie mające sensu małżeństwo? Faktycznie szczytna misja, dla której warto się poświęcić...
girl90 napisał/a:Jednak badz ostrozna i ograniczaj kontakty. Nie pozwol na bliskie kontakty. Moze on tez sie tylko zauroczyl.
A ona się zauroczyła? Ona rzuciła się na pierwszego, który powiedział jej kilka milych słówek. I nijak z jej postu nie wynika, że zamierza ograniczyć z nim kontakty
girl90 napisał/a:Jeśli jednak okaze sie że bardzo cie kocha, jesli Ty go rownie mocno pokochasz to badzcie razem
Odłóż Harlequiny na półkę i poczytaj sobie na forum wątki kochanek, które wierzyły, że żonaty facet je bardzo kocha...
girl90 napisał/a:ale nie pozwol zeby jego dziecko na tym cierpialo. Wiesz z własnego doświadczenia jak to jest jak Cie ojciec olewa bo woli nowa rodzine, a ciebie ma gdzies.
Ona też wie jak to jest i jakoś nie robi to na niej wrażenia.
girl90 napisał/a:Chce ulozyc sobie zycie na nowo, ok, ale nie kosztem dziecka. Dziecko mimo wszystko musi czuc sie kochane przez oboje rodzicow, nawet jesli oni nie sa juz razem.
Z całą pewnością dziewczyna, która nie widzi analogii między własną sytuacją a sytuacją najbardziej znienawidzonej przez siebie osoby (czyli ojca) zatroszczy się o to, żeby dziecko jej kochanka nie staneło w analogicznej sytuacji jak ona sama...
girl90 napisał/a:No i najlepiej żeby się nie kłocili po rozwodzie, to tez dla dziecka, tylko i wylacznie. Wazne zeby sie dogadywali jakos, moze nie zeby byli przyjaciolmi, ale zeby potrafili sie porozumiec.
Może Twoim zdaniem Italiano powinna pójść do żony swojego lubego i powiedzieć, że zabiera jej męża, bo ma na niego ochotę, ale nakazuje jej, aby dla dobra dziecka odnosiła się do niego po przyjacielsku? Dla niej też ma być przyjaciółką, żeby dziecko nie cierpiało?
girl90 napisał/a:Moi rodzice tez sa po rozwodzie. Tylko że ja na to wszytsko nie musialam patrzec. Mama wyjechala jak mialam 12 lat, tata jak mialam 16. Poukladali sobie zycie na nowo. Nie mialam do nich o to pretensji, widzialam jak czesto sie klocili jak byli razem. Mam im tylko za złe że mnie zostawili samą. Jeszcze w wieku kiedy najbardziej ich potrzebowałam.
I to nieco usprawiedliwia Twoje wypaczone spojrzenie na rzeczywistość
girl90 napisał/a:Teraz prosba to osob ktore tak krytykuja.... nie mowie że robi dobrze i madrze, że powinna dalej w to brnac. Mowie zeby byla ostrozna. Nie wiecie czy malzenstwo tego faceta nie jest w rozstypce! czy go zona nie zdradza, a on o tym jeszcze nie wie, czy po prostu sie posypalo.
A na czym ta ostrożność ma polegać? Na oglądaniu się za siebie, żeby wściekła żona jej miotłą nie trzepnęła? Czy żeby dzieciak cegły jej z okna na głowę nie rzucił? Ale i tak najlepsze jest to: "nie wiecie czy go żona nie zdradza a on o tym jeszcze nie wie". Jak widać on profilaktycznie zamierza zdradzic pierwszy, żeby być górą gdyby się niechcący okazalo, że jednak go ta żona zdradza...
girl90 napisał/a:Popieram autorke, nie wiecie co was czeka w zyciu. A moze taka sama sytuacja, moze to wy bedziecie tymi ktorzy sie zakochaja w innej osobie bedac w zwiazku malzenskim! jest takie mądre powiedzenie; "nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku, dziadek sie śmial i sam wypadek mial". Może to Wy się pewnego dnia rozwiedziecie i bedziecie chcieli sobie ulozyc zycie na nowo, a wtedy to Was beda tak krytykowac! Zawyczaj jest tak że im bardziej ktos cos krytykuje to tym czesciej to samo go spotyka!
Nikt tu nie krytykuje osoby rozwiedzionej tylko zaślepioną małolatę, która z premedytacją chce rozwalić czyjeś malżeństwo, bo akurat taki ma kaprys. Faktycznie, nie wiem co mnie czeka w życiu. Może okaże się, że mój instynkt nie zadziałał i na partnera wybrałam sobie idiotę, który da się uwieść jakiejś smarkuli. Ale siebie jestem pewna. Gdybym miała ochotę na żonatego i dzieciatego to bym włożyła moje narządy, które przesłoniły mózg do lodowatej wody i siedziała tam tak długo, aż myślenie wróci do właściwego organu.