Witam serdecznie. Mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów. Jestem cholernie zamknięta w sobie. Spontaniczna rozmowa z nowo poznaną osobą nie wchodzi u mnie w grę, obecnie nawet z najlepszą przyjaciółką nie potrafię się dogadać i mam wrażenie, że tylko ją zanudzam . Coś tak oczywistego jak patrzenie rozmówcy w oczy jest niekiedy dla mnie krępujące. Źle mi z tym, bo często ludzie nawet nie mają okazji mnie naprawdę poznać. Czasem niektórzy do mnie zagadują, ale ja mam jakąś wewnętrzną blokadę, nie wiem skąd to się bierze, ludzie są dla mnie mili, a ja zachowuję dystans i często tylko coś mamroczę pod nosem, a co za tym idzie rezygnują z dalszej rozmowy i w ten oto sposob zniechęcam do siebie ludzi. Często się uśmiecham ale i tak prawie zawsze brakuje mi języka w gębie, chociaż dajmy na to na komunikatorach bez problemu rozmowa jakoś się toczy. O wypowiadaniu na szerszym forum nawet nie ma co wspominać. Jak myślicie, obejdzie się bez psychologa? Jeśli tak, w jaki sposób mogę się otworzyć na ludzi?
Mam dokładnie tak samo, dlatego będę ten temat często odwiedzać. Dołączam się do prośby o rady jak się zmienić ![]()
Dziewczyny powiedzcie czy kiedyś zawiodłyście się na kimś czy coś!? Bo przede wszystkim aby się otworzyć należy znaleźć przyczynę dla której ten dystans się w Was wytwarza. Z chęcią Wam pomogę choć troszkę przełamać lód i się otworzyć. Pierwsze zadanko dla Was niech każda z Was pomyśli co może być przyczyną tego że odczuwacie dystans. Od kiedy to się zaczęło co się w tamtym okresie działo w waszym życiu. Jak chciałybyście pogadać to oto moje gg 3097520
Tak, podejrzewam co może być tego powodem. Wiele razy zawiodłam się na ludziach, ale nie rozumiem do końca w czym ta wiedza może mi pomóc.
Aby rozwiązać problem należy zacząć od przyczyny skąd tak wogóle się wziął. Dlatego warto pomyśleć nad przyczyną. Wtedy wówczas kiedy mamy grunt, możemy sprostać czynnikom, które wywołują bojaźń przed otoczeniem. Na początku najważniejsze jest to by podjąć decyzję o chęci przełamania barier. Idziesz w dobrym kierunku, chociażby dlatego że napisałaś tutaj na forum o swoim problemie. ![]()
No ok, wiem już co jest przyczyną mojego zachowania. Ale co dalej? Jakie kroki powinnam wykonać. Chciałabym zmienić jakoś sposób myślenia.
Dziękuję wam dziewczyny, za wasze zainteresowanie ![]()
Zadaj sobie pytania czego chcesz od życia, czego pragniesz, co chcesz osiągnąć, jaką chcesz być osobą. Jak już postawisz sobie takie pytania zastanów się nad metodą realizacji swoim planów. Trzeba pokonać wiele barier, ale warto. ![]()
Chcę być sobą, ale nieśmiałość i zamknięcie w sobie mi to nieumożliwia.
Nie mam pomysłów jak zrealizować swoje marzenia, dlatego zwracam się z prośbą do Was.
Najgorzej jest kiedy przychodzi mi rozmawiać z kimś pewnym siebie i przebojowym. Wówczas szczególnie zależy mi, aby wywżeć dobre wrażnienie, a wychodzi jak zawsze. Nie mam już siły. Zazdroszczę tym, którzy zawsze potrafią odnaleźć się w każdym towarzystwie.
nata66 przede wszystkim musisz spróbować odsunąć troszkę myśli o tym co było w przeszłości prawdopodobnie zbytnio koncentrujesz się na tym że kiedyś coś się stało, że wszyscy ludzie są tacy sami. Ale na początek musisz zmienić podejście do siebie. Spróbuj nie skupiać się tak bardzo na tym że ludzie mogą Cię odebrać inaczej niż byś chciała, bo gdy tak robisz to tak się niestety dzieje. Polecam rano i wieczorem przed lustrem powiedzieć sobie coś miłego. Mi to bardzo często pomaga, gdy łapie gorsze humory. Pomogło mi również, gdy uczyłam się bycia taką jaką chcę. Stań przed lustrem i powiedz coś miłego osóbce którą widzisz w lustrze. Z czasem już lustro nie będzie potrzebne, bo będziesz nieświadomie sobie prawić komplementy. Ma to na celu poprawę twojej samooceny. Początki owszem będą ciężkie, aby powiedzieć sobie coś miłego. Staraj się skupiać na tym co masz w środku, aby właśnie wnętrza dotyczyły komplementy.
Właśnie problem leży chyba gdzieś indziej. W ciągu ostatnich lat zrobiłam całkiem duży postęp, teraz inaczej podchodzę do ludzi, wiem, że nie powinnam się przejmować opinią innych, bo to nie ma sensu i wszystkim nie dogodzę. Z przeszłością również się pogodziłam, staram się już nad tym nie rozwodzić, myślę o sobie jako o wartościowej osobie i (w porównaniu z tym co było kiedyś) prawie nie mam kompleksów.
A jednak nie potrafię być sobą, swobodnie rozmawiać, być na luzie. Mam jakiś wewnętrzny opór przed tym, aby się przełamać. Nie wiem, czy mnie zrozumiecie.
Cóż ciężka sprawa. Ewidentnie widać że jest w Tobie jeszcze jakaś blokada. Pytanie tylko gdzie!? Podejrzewam że choć zrobiłaś postępy to podświadomie coś Cię jeszcze ''dusi''. Przepraszam że tak prosto z mostu, ale myślałaś o rozmowie z psychologiem?? To nic złego. Wielu ludzi się wstydzi, ale nie ma czego. Lekarz jak każdy inny a potrafi dotrzeć do tego co siedzi w naszych zakamarkach.
Nie ma sprawy, rozumiem, nawet uwzględniłam psychologa w pytaniu:) Wiem, że przez internet ciężko jest pomóc.
Zastanawiam się czy to moze nie wina mojego głosu. Wiem głupie i banalne. Zauważyłam, że często liczy sie to w jaki sposób, a nie co mowimy. Nie mam wady wymowy. Ale mówię bardzo cicho, monotonnie i przez to nie mam siły przebicia. Hm może tu leży pies pogrzebany?
Raczej nie stawiałabym na kwestię głosu. Znaczy może inaczej. A czy dla Ciebie Twój głos jest problemem?? Bo jeśli tak to może po części być przyczyną całości. Ale na pewno nie w 100%. Ja bym Ci jednak radziła wizytę u psychologa.
Nata999,
zacznij od tego, by zaakceptować rzeczywistość.
Napisałaś:
nie potrafię być sobą
Cały czas jesteś sobą, również wówczas, gdy boisz się odezwać do kogoś obcego, gdy boisz się oceny innych, gdy mówisz cicho i monotonnie. To jesteś Ty, nikt inny.
Problem, który opisujesz jest stary jak świat; niejedna osoba przeżywa to samo.
Podstawą jest niskie poczucie własnej wartości.
Wyjść z tego samemu można, łatwiej chyba przy pomocy psychologa.
nata witaj:) Nie mam problemow z niesmialoscia, ale mialam i to długi czas, Nie potrafilam odpowiedzic nawet nauczycielowi na pytanie, jezeli zadal przy calej klasie. Jezeli mam patrzec w przeszłosć, to jest sporo przyczyn, które na to wpłynęly, jednak nie można poprzestac tylko na stwierdzeniu tego faktu, Przede wszystkim bym Ci polecila cwiczenia z wyobraznią. Wyobrazasz sobie sytuacje, która wpływa na Ciebie stresująco, grupa ludzi, nawet tłum i Ty musisz teraz albo odpowiedziec oficjalnie na zadane przez kogos pytanie, lub wgłębic sie w temat, ktory został poruszony. Wyobraz sobie to tak wyraznie , jak gdyby to sie działo naprawde i przelamuj sie. Mów nawet na głos, Pamietaj, ze wszelkie blokady leżą w naszej psychice, dlatego wlasnie od niej, od mysli i wyobrazen, powinno sie zaczynac kazde przelamywanie siebie. Mow do lusterka, wiem:) brzmi moze i śmiesznie, ale wtedy bedziesz miała okazje widziec siebie, mimikę. Spostrzezesz, ze wyglądasz jak inni, mówisz, jak inni, usmiechasz sie, jak inni. Musisz zaczac siebie akceptowac,bo jezeli chcesz sie chowac w kat, przy kazdym wiekszym zgromadzeniu, to masz problem z akceptowaniem siebie.
Witam serdecznie. Mam ogromny problem z nawiązywaniem kontaktów. Jestem cholernie zamknięta w sobie. Spontaniczna rozmowa z nowo poznaną osobą nie wchodzi u mnie w grę, obecnie nawet z najlepszą przyjaciółką nie potrafię się dogadać i mam wrażenie, że tylko ją zanudzam . Coś tak oczywistego jak patrzenie rozmówcy w oczy jest niekiedy dla mnie krępujące. Źle mi z tym, bo często ludzie nawet nie mają okazji mnie naprawdę poznać. Czasem niektórzy do mnie zagadują, ale ja mam jakąś wewnętrzną blokadę, nie wiem skąd to się bierze, ludzie są dla mnie mili, a ja zachowuję dystans i często tylko coś mamroczę pod nosem, a co za tym idzie rezygnują z dalszej rozmowy i w ten oto sposob zniechęcam do siebie ludzi. Często się uśmiecham ale i tak prawie zawsze brakuje mi języka w gębie, chociaż dajmy na to na komunikatorach bez problemu rozmowa jakoś się toczy. O wypowiadaniu na szerszym forum nawet nie ma co wspominać. Jak myślicie, obejdzie się bez psychologa? Jeśli tak, w jaki sposób mogę się otworzyć na ludzi?
Witaj to podobnie jak ja tylko czasem wybiórczo kiedy pojawią sie problemy zwłaszcza emocjonalnie.Do niektórych osób sie obrazam,a z niektorymi mam super kontakty,najlepiej rozluzniam i otwieram sie po alkoholu jestem zakomleksionyaha jak masz ochote to pisz;na gg;15961142
Roskalinda - być może masz rację. Tak, czasem boję się odezwać, bo wstydzę się swojego głosu. Ale najprawdopodobniej, jest to wynikiem mojej głęboko zakorzenionej nieakceptacji.
Beba62 - Dziękuję, właśnie o takie konkrety mi chodzi. Znasz może jeszcze jakieś podobne sposoby?
Adam-komenda - Dokładnie, u mnie nawet odrobina alkoholu powoduje, że inaczej patrzę na ludzi. Sama świadomość tego, że wypiłam, powoduje że działa to na mnie jak placebo.
Psycholog niewiele Ci pomoże,to wynik spotkania w życiu ludzi którzy traktowali nasze słowa jak powietrze,albo jeśli był ktoś w otoczeniu bliski ktory nas przegadał i nikt nas wtedy już nie słuchał itp jest tego sporo,a jeśli ktoś jest wrażliwy to jest jak jest.Musisz sama się przełamać.Najlepsze są zainteresowania masz jakieś hobby?jesteś"mocna"w jakimś temacie czujesz się pewnie?To początek do nawiązania z kimś rozmowy.Też wyobrazałam sobie wypowiedzi przed klasą a jak przyszło co do czego to nawet nie potrafiłam wydusić z siebie wiersza.Dopiero po latach nauczyłam się i wymusiło to na mnie życie,żeby nawiązać rozmowę.Na początek zagadnij coś od siebie do kogoś z kim wiesz że można porozmawiac na różne tamaty o których też lubisz rozmawiać,do tego wyłapywanie kontaktu wzrokowego i już sukces.Małymi krokami,ale do przodu.Powodzenia
nata999, tak naprawdę, to myśle, ze powinnas robic wszystko, co można robić w pustym pokoju bez swiadków. Nazywa sie to wizualizacją, którą najlepiej podeprzec odpowiednimi afirmacjami. Wizualizacja polega na tym, by w umysle utworzyc sobie bardzo wyrazny obraz danej sytuacji i wczuc sie w nią maksymalnie, na ile potrafisz. W Twoim przyadku powinna ona byc równiez z tym krępującym Ciebie poczuciem blokady. Wyobrazic sobie taka sytuacje, w ktorej slowa nie potrafisz wydusic,i to na tyle mocno, ze az to będziesz czuła jak sciska Ci gardło a na twarzy rozlewa sie rumieniec skrępowania i tu sie zaczyna praca...teraz musisz zrobic doslownie wszystko, byto napięcie przebic, przeskoczyc przez to. Wyobrazaj sobie, ze kazdy jest ciekawy, co masz do powiedzenia, a to, co chcesz powiedziec jest wazne i ze zalezy Ci na tym, by inni to uslyszeli a ten strach Cie blokuje . Ten strach ,to Twój wróg, wiec musisz go pokonac. Afirmacja to ciągłe powtarzanie sobie, ze cos jest, istnieje i jest niepodwazalne, wiec ,,Umie, Jestem w stanie, Jestem silniejsza od..itp"Powtarzane systematycznie, zacznie Ci sie kodowac coraz głebiej, aż nabierzesz przekonania, ze to jest prawda. To sposoby cwiczen na podświadomość. Powtarzaj sobie wiele razy dziennie, ze lubisz rozmawiac, że czujesz sie dobrze w grupie i nie dopuszczaj do glowy innych mysli. Od razu je niszcz jak papier w niszczarce.Zrozum tez, ze ludzie, ktorzy z Tobą rozmawiaja i przebywaja, są ciekawi tego, co masz do powiedzenia. Nikt nie nastawia sie od razu na to, ze bedzie Cie krytykował , atakował, czy sie smiał, jak zaczniesz cos mówic. Nawet jezeli taka osoba sie zdarzy, to albo nie jest warta zachodu,by jej zdanie brac pod uwage, albo ma odmienny punkt widzenia a to doskonala sytuacja, by wdac sie w ciekawą polemikę i podzielic sie własnymi spostrzezeniami.Dobrze bys takze z przyjaciólka przecwiczyła pare rzeczy. Ona jest widownią a Ty masz...i tu sobie wybieraj, wygłosic rozprawke, opowiedziec dowcip, zrobic przemowe do narodu itp. Zacznij akceptowac siebie, bo pewnosc siebie daje odwage do wszelkich kontaktow. Teraz pomysl, ze jak tego nie przełamiesz , to cale zycie bedziesz niczym szara myszka gdzies w kacie i tylko pokonanie tego wroga w Tobie, da Ci mozliwosc pokazania innym,ze jestes ciekawą osobą i masz wiele do powiedzenia a w Twoim towarzystwie nudy nie ma. Mysle, ze wlasnie jestes taka ciekawą osobą i masz wlasnie duzo do powiedzenia:)wec czas najwyzszy wreszcie zaczac po prostu mówic. Mysle, ze dasz radę. Powodzenia