witam;(
niewiem od czego zacząć. jutro zaczynam nowa pracę. Od jakiegos czasu juz było ze mną nie najlepiej, ale starałam się to wszystko dzwigać bo mam odpowiedzialną prace, i nie chciałam tego zawalić.Starałam sie wiec wstawać z głowa do góry i robić wszystko co do mnie należy, i udawało się aż do tej chwili.
Niewiem co mam robić przerażliwie boje sie samotności, mieszkam tylko z mama, moj ojciec jest stale za granica, nie utrzymuje z nim juz w tej chwili żadnego kontaktu. Matka jest sama bardzo słaba osobą,ignoruje to że ze mna coś sie dzieje nie tak, nie słyszy mojego zadnego wołania o pomoc.Wiem że sie martwi ale że nie potrafi mi pomóc, nie moze znieść mojego cierpienia.
Przed gdzies dwoma m-cami,rozpadł sie toksyczny zwiazek, który zreszta sama skonczyłam. Jakis czas potem zaczęłam mieć wątpliwości czy zrobiłam dobrze, zaczęłam żałować, zaczęlam znowu nie wytrzymywac samotności, ktora bardzo dotkliwie przeżywam, szczególnie w weekend, i kiedy towłasnie sięgam po alkohol. Alkohol odkąd pamiętam w weekend towarzyszyłod zawsze, pili wszyscy moi znajomi, z bardzo różnych srodowisk nawet osoby po studiach, z dobra prace i z dobrych domów, więc nigdy nie uwazalam tego za problem. Długo nie. I może wtedy po prostu jeszcze nie był problemem. Ale w koncu doszło do tego ze jeden wieczór imprezowania przestał wystarczać. Imprezy przedłużały sie o nastepny dzien, czasem trwały cały dzien, gdzie rowniez nie widzialam problemu, zabawa była przecież zajebista. Potem niedziela na zregenerowanie sie przed tyg pracy, i grzecznie układnie aż do nastepnego piątku. Mysle ze dalej nie byłby to nawet dla mnie problem, gdyby alkohol nie zaczynał za sobą ciagnac innych problemów. Kilka razy poszłam przypadkowo do łożka. Możecie myślec o mnie co chcecie, że sie nie szanuje, że jestem k...a, może i bedziecie mieć jakąś tam racje. Ja wiem że to przez samotność, przez desperacje bycia z kims blisko, przez potrzebe dotyku czułości, zapomnienia, i myślenia że wszystko bedzie dobrze. Tak ja to czuje. Wiem jaka jest opinia publiczna dot takich kobiet. Wiem bo kiedyś taka nie byłam, to z czasem zaczęło sie dziać ze mną tak nie dobrze.
Wiem że przyczyna jest tutaj alkohol i picie go w zbyt dużych ilościach, nawet jeżeli to tylko weekend. Wiem o tym i chciałam przestać. Ale wszyscy moi znajomi tak zyją, zreszta mam ich coraz mniej bo każdy ma własne życie, niektórzy rodziny. Próbowałam nie wychodzić w te pie*rzone weekendy, ale wtedy pojawia sie to poczucia pustki, samotności, i strasznego napiecia, i dlatego to sie udaje
Jutro mam zacząc nowa prace, jestem w totalnej rozsypce. Cały dzien przepłakałam,przewinely sie tez myśli co by było gdyby, z tym wszystkim skończyć? Mam te myśli nadal. Wiem że wystarczy pojsc do lekarza jednego drugiego nazbierac tabletek może sie uda... Niewiem, co dalej:/