Zrozumiec intencje, - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zrozumiec intencje,

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: Zrozumiec intencje,

Jakis czas temu opisywalem swoja sytuacje, ze po 18 latach zwiazku moja zona postanowila mnie zostawic. Pogodzilem sie z jej decyzja, i staram sie jej pomagac bo zalezy mi na dobrym kontakcie z nia, mamy dziecko (17 lat) i zalezy mi takze na tym zeby corka w tym wszystim najmniej ucierpiala. Od kilku dni z zona mamy calkiem dobre relacje, rozmawiamy, ustalamy rzeczy zwiazane ze sprzedaza domu bo obydwoje doszlismy do wniosku ze chcemy sie tego domu pozbyc, raz z uwagi na rozstanie (podzial) dwa z uwagi na fakt ze szczescia to miejsce nam nie dalo.
Przyjalem jej decyzje do wiadomosci i staram sie nie poruszac tematu powrotu, nie smsowac czy dzwonic w tej sprawie, ale we mnie jest duza sila do walki o nia, bo jak wspominalem to kobieta mojego zycia i nic w tej kwestii sie nie zmienilo.
I tu mam do Was pytanie.
Zona jest stanowcza w swojej decyzji, ale jak poruszam temat rozwodu mowi ze jeszcze nie wie, ze zobaczy, jak proponuje zeby wrocila do domu bo jestesmy ludzmi i mozemy sie dogadac nie bedac razem, (mieszka u rodzicow) mowi ze nie wie, zobaczy... Ostatnio nie padaja zadne ostre slowa, ze nie kocha lub ze nienawidzi, mowi ze musi odpoczac i sie wyciszyc... Po mimo jej stanowczosci odnosze wrazenie a moze sie ludze ze nie do konca jest pewna swej decyzji. Mam wrazenie ze przyglada mi sie ze chce sprawdzic czy rzeczywiscie jestem w stanie sie zmienic i wytrwac w swoich postanowieniach...
Trudno mi ocenic bedac w srodku sytuacji czy ona mi sie przyglada czy chce sprawe rozegrac najmniej bolesnie jak to sie da...
co sadzicie ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

czy rzeczywiscie jestem w stanie sie zmienic i wytrwac w swoich postanowieniach...

A nie sądzisz, że to zawsze warto, bez względu na rozwój wydarzeń?
Bo jeśli masz zamiar robić to na pokaz - to żona dobrze Cię oceniła.

3

Odp: Zrozumiec intencje,

zadnych pokazow!, wyladowalem gdzie jestem i nigdy nie zamierzam w to miejsce wrocic, ta swiadomosc codziennie popycha mnie do zmian. Staram sie popatrzec na siebie, nie chce byc juz takim gosciem i to jest pewne... bez wzgledu na to co sie stanie dalej...

4

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

zadnych pokazow!, wyladowalem gdzie jestem i nigdy nie zamierzam w to miejsce wrocic, ta swiadomosc codziennie popycha mnie do zmian. Staram sie popatrzec na siebie, nie chce byc juz takim gosciem i to jest pewne... bez wzgledu na to co sie stanie dalej...

I tego się trzymaj. Musisz zdać się na decyzję żony - jeśli rzeczywiście jest jeszcze jakaś nadzieja, to przekonają j Twoje czyny, nie słowa.
A jeśli decyzja o odejściu jest podjęta - zyskiem będziesz i tak nowy Ty.

5

Odp: Zrozumiec intencje,

w sumie pisze tu tak naprawde nie wiem po co,wiem ze nie dostane jednoznacznej odpowiedzi, ten kompletny brak pewnosci niezle mnie rozwala, cos nowego wiec sie boje, ale tak czy tak walka o siebie trwa, jesli ona to doceni, bede najszczesliwszym gosciem na swiecie, jezeli nie, tak jak napisalas, bede nowy ja...
to prawda ze prawdziwa milosc potrafi bolec jak nic innego, ale slepota i jej efekty w zyciu razem z miloscia powiazane to chyba najgorszy miks...bo po za bolem z powodu utraty jest cholerne poczucie winy....ehh

ide malowac;]
pzdr

6

Odp: Zrozumiec intencje,

a jednak, wrocilem...tym razem po rzeczowa rade...
Stan rzeczy nie wiele sie zmienil od mojego posta tutaj. W dalszym ciagu slysze od zony, ze teraz nie chce naprawiac zwiazku, ze narazie nie etc.Nie pada slowo znikaj z mojego zycia i juz nigdy... Ona stara sie na spokojnie to przeprowadzic ja takze. Tak czy tak ja pracuje nad soba i dalej jestem przekonany ze chce o nia walczyc. Przeczytalem "milion" poradnikow, postow osob ktore byly/sa w podobnych sytuacjach i zrozumialem ze w naszym zwiazku zabraklo bezpieczenstwa, ktore dla kobiet jest tak wazne... ono poporstu ostatnio gdzies pryslo i co tu duzo gadac z mojej winy. Duzo przeoczylem. Jestem przekonany , ze moja zona nie jest pewna w 100% swojej decyzji, ja tez nie chce doprowadzic do tego ze sie oddalimy jeszcze bardziej. Widze dwie opcje.

1. Dalej jestesmy w dobrych relacjach, ja jej pomagam i powoli dajemy sobie czas na zblizenie sie do siebie a jednoczesnie na zmiany ktore wprowadzam ?
2. Zniknac na jakis czas z jej zycia, prowadzac dalej swoje zmiany ?

Co Waszym zdanim dla zranionej kobiety bylo by lepsze, nie chce tego zchrzanic jeszcze bardziej...
dzieki.

7 Ostatnio edytowany przez kasian833 (2011-05-10 22:46:18)

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

a jednak, wrocilem...tym razem po rzeczowa rade...
Stan rzeczy nie wiele sie zmienil od mojego posta tutaj. W dalszym ciagu slysze od zony, ze teraz nie chce naprawiac zwiazku, ze narazie nie etc.Nie pada slowo znikaj z mojego zycia i juz nigdy... Ona stara sie na spokojnie to przeprowadzic ja takze. Tak czy tak ja pracuje nad soba i dalej jestem przekonany ze chce o nia walczyc. Przeczytalem "milion" poradnikow, postow osob ktore byly/sa w podobnych sytuacjach i zrozumialem ze w naszym zwiazku zabraklo bezpieczenstwa, ktore dla kobiet jest tak wazne... ono poporstu ostatnio gdzies pryslo i co tu duzo gadac z mojej winy. Duzo przeoczylem. Jestem przekonany , ze moja zona nie jest pewna w 100% swojej decyzji, ja tez nie chce doprowadzic do tego ze sie oddalimy jeszcze bardziej. Widze dwie opcje.

1. Dalej jestesmy w dobrych relacjach, ja jej pomagam i powoli dajemy sobie czas na zblizenie sie do siebie a jednoczesnie na zmiany ktore wprowadzam ?
2. Zniknac na jakis czas z jej zycia, prowadzac dalej swoje zmiany ?

Co Waszym zdanim dla zranionej kobiety bylo by lepsze, nie chce tego zchrzanic jeszcze bardziej...
dzieki.

arbi nie wiem co jej zrobiłeś ale wg mnie musisz dac jej czas, nie naciskaj, nie wypytuj bo to denerwuje drugą osobę, a nam przynosi odwrotny skutek, daj jej pomyslec, odsapnąc, ale bądź gszieś obok aby wiedziała, że jestes dla niej, niech czuje Twoja obecnośc, a może wysłac jej kwiaty z podziękowaniem że po prostu jest ot tak? i o nic nie pytać, nic sie nie odzywać, czekac na reakcję, taki mały gest... a czyny również dla kobiety sa wazne

jesli nie jest pewna co ma zrobić to znaczy że cos czuje, że się waha, że nie wszystko stracone

kiedy w jakims filmie była rozmowa między męzczyzna który zranił kobiete, kobieta powiedziała mu że go nienawidzi, a ona na to: że to dobrze, że to znaczy że jeszcze cos do niego czuje, bardziej by sie zmartwił gdyby był jej zupełnie obojętny bo to by był prawdziwy koniec, a tak to on bedzie nadal o nia walczył az do upadłego smile

czas, czas, i jeszcze raz czas smile wiem to z doswiadczenia

i złota mysl dla Ciebie: "Jesli cos mocno kochasz puśc to wolno - jesli wróci do Ciebie jest twoje, jesli nie- nigdy tego nie było"

8

Odp: Zrozumiec intencje,

tak tez zrobię, dziekuję za radę.
pozdrawiam

9

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

tak tez zrobię, dziekuję za radę.
pozdrawiam

a jesli zdecydujesz wysłac jej bukiet kwiatów to daj znac jak zareagowała smile tylko potem sam czekaj na jej ruch, na reakcje
możesz do tego jakis wierszyk ładny dołaczyć jakiegos poety wilekiego smile to bedzie miłe i pokazesz jej w jakis nie nachalny sposób, ze Ci zalezy, podejdz do niej subtelnie i delikatnie

pamietam taki jeden wiersz z walentynki:

gdybys był jedna z moich łez, juz nigdy bym nie płakała z obawy, że Cie stracę smile

10

Odp: Zrozumiec intencje,

ehh, pczekam z tymi kwiatami, najgorsze jest to ze ja kompletnie nic nie rozumiem. To ze odeszla rozumiem, tak naprawde dlaczego to zrobila nie wiem..analizuje to codziennie i czasami mam jakies wnioski ale tak naprawde nie wiem....najbardziej mnie rozwala ze nie potrafie zinterpretowac jej slow, jej zachowania, to ze jest mila a ostatnio mi powiedziala ze zaczela sie z kims spotykac....jak rozmawiamy o naszym zwiazku w dalszym ciagu jest - teraz nie....jak pytam o rozwod, mowi ze jeszcze nie wie...i niby mialem wszystko poukladane w glowie a teraz znowy kompletne bagno, chce na nia poczekac, robie swoje, ale jest mi tak cho ernie ciezko ze naprade nie wiem co mam ze soba zrobic...
Najgorsze jest to ze tak naprawde nie wiem za co mnie zostawila i tak naprawde nie wiem czy wrocimy do siebie...Jak kobieta ktora kocham do szalenstwa i ktora mnie kochala, w ciagu 3-4 miesiecy moze sie zmienic w osobe nie do poznania, jak mozn komus robic taka jazde...poprostu nic kompletnie nie rozumiem...nic.... czy ona mnie sprawdza, czy ona sama nie jest pewna czy zwariowala, czy to ja zwariowalem...to jest kompletnie chore....latwo sie innym udziela rad ale sam sobie nie potrafie doradzic...

11

Odp: Zrozumiec intencje,

z tego co widzę, jesteście od 19 roku życia ze sobą. To praktycznie całe młode życie i ona jest świadoma tego, że jesteś jej częścią. Jak nie odeszła do kogoś innego to powinno się ułożyć.

Ciężko pisać w sumie co masz zrobić co innego doradzać byłym , co byli ze sobą kilka lat i jeszcze przed ślubem a co innego dojrzałemu facetowi po tak długim stażu małżeńskim.
napisz coś więcej

12

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

To ze odeszla rozumiem, tak naprawde dlaczego to zrobila nie wiem.. a ostatnio mi powiedziala ze zaczela sie z kims spotykac.....Jak kobieta ktora kocham do szalenstwa i ktora mnie kochala, w ciagu 3-4 miesiecy moze sie zmienic w osobe nie do poznania,

Arbi, a może ona się w kimś zauroczyła i robi takie podchody?

Co to znaczy, że zaczęła się z kimś spotykać?

W tej sytuacji "zniknąć z jej życia na jakiś czas" może okazać się dla ciebie drogą donikąd. Pisałeś ostatnio, że relacje są dobre, rozmawiacie..... może czas nie na pogaduchy, a na szczerość....

13

Odp: Zrozumiec intencje,

no coz, zaczelo sie jakies 2 i pol miesiaca temu..pierwsza rozmowa, wyszlo na to ze nie jest pewna czy chce ze mna byc...dodam ze pracowalem po za domem ale bylem przez 5 dni w domu. Pozniej do mnie zadzwonila ze jednak ok, ze jestem facetem jej zycia ze mnie kocha i jedziemy dalej....dwa tygodnie pozniej kolejna rozmowa sprowokowana przezemnie bo widze ze jest cos nie tak, dodam tylko ze to byl mocno nerwowy okres dla mnie wiec nie bylem super milym gosciem. No i bach...stwierdzila ze chce mi dac szanse na lepsza milosc....pozniej ze mnie nie kocha...pozniej kilka rozmow i padly zarzuty pod moim adresem.wlasciwie to co bylo normalne w naszym zwiazku okazalo sie ze ja przytlacza, ze ona zatracila sama siebie w tym wszystkim.....ja sie rozkleilem kompletnie, miesiac sie podnosilem do obecnego stanu.stracilem szacunek do siebie po tym co uslyszalem........najpierw bylo malo kontaktu teraz wlasciwie co drugi dzien, dzwoni ze to kola w samochodzie podpompowac, albo inne duperele, ja tez dzwonie z roznymi sprawami...poniewaz od jais 3 miesiecy zaczela o siebie ostro dbac i wychodzic wczesniej do pracy zaczalem podejzewac ze kogos ma..twierdzila ze nie....z 10 dni temu  powiedziala ze zaczela sie z kims spotykac i ze to luzne spotkania etc..ale ze wczeniej nikogo nie miala...najpierw sie wscieklem, pozniej ochlonalem i pwiedzialem ze nawet jezeli z kims sie spotyka to ja i tak czekam robie swoje i ze moze na mnie liczyc.....rozmawia ze mna normalnie, widzimy sie to sie smiejemy...nie mieszkamy teraz razem, dom wycofalem ze sprzedazy bo doszedlem do wniosku ze nadal jest zbyt duzo emocji w tym wszystkim zeby sie pozbywac gniazda..to ja zirytowalo....ona snuje plany swoje na przyszlosc co i gdzie kupi.., mimo ze rozmawiamy normalnie odciela sie ma swoj swiat, czasami znika...mnie w jej zyciu nie ma...
W czasie tego rozstania padlo wiele ostrych slow pod moim adresem, zrobilem rachunek sumienia i rzeczywcie duzo racji w tym bylo wiec wzialem sie za dzialania zarowno w stosunku do otoczenia jak i w stosunku do siebie.jednak z kim bym nie rozmawial to wszyscy twierdza ze wymienione powody nie sa powodem do tak radykalnych decyzji...chociaz jak napisalem wiele racji w swoich slowach ma, jednak to zawsze skryta kobieta byla i te wszystkie slowa padly dopiero teraz, nigdy wczesniej o tym nie mowila..... jakies 4-5 miesiace temu twierdzila ze jest szczesliwa ze jak wracam do domu to jak swieto, jak randka etc etc...teraz przy rozstaniu padly slowa ze czula sie samotna od wielu lat....ze wiele przeoczylem...
Aktualnie jak pytam o zwiazek, proponuje poradnie proponuje reset ona mowi - Teraz nie chce, pytam co z rozwodem, mowi jeszcze nie wiem....
Z natury moja Z jest naprawde dobrym czlowiekiem jest cholernie wyjatkowa przez co jestem jeszcze bardziej zagubiony bo mam wrazenie ze jej slowa to litowanie sie nademna zebym to przezyl w miare ok, a z drugiej strony ta jej konsekewncja, co nie powiem i tak bierze zle...wszystko co robie, mimo ze jest mila i sie usmiecha odbiera ze ja chce osaczyc... wiec staram sie jak naj mniej robic...gdzies w rozmowie padlo ze napewno dlugo ze mna nie bedzie....co oznacza to teraz nie, co oznacza to dlugo napewno nie?
Faktem jest ze w naszym zwiazku ona glownie dbala o dom i nasza rodzine, ja wiecznie w pedzie do przodu, ale zawsze byla moja gwiazda dla ktorej zylem i staralem sie zeby wiedziala o tym ,bylo napewno tak ze nie zawsze potrafilem to okazac, ale ona doskonale wie ze jest jedyna...
Podczas rozstania napisalem do niej list, z rachunkiem sumienia, tylko o sobie i co uwazam ze zle robie po tym liscie bylo jeszcze gorzej...to mial byc akt szczerosci i pokazania ze rozumiem swoje bledy i ze zamierzam to naprawic i ze chetnie ja wyslucham  co ma do dodania...
to sie kompletnie obrocilo przeciwko mnie, twierdzi ze powiazala pewne fakty z tego lisu z tym co bylo w zyciu i to ja dobilo....
Tak naprawde nie wiem w co mam wierzyc intuicja mi mowi idz do przodu dzialaj, ale jej dzialania mi pokazuja ze mnie juz mnie ma w jej zyciu, a z trzeciej strony to - teraz nie, nie wiem.....jestem kompletnie zdezorientowany...

14

Odp: Zrozumiec intencje,

katbe,
Uwierz mi ze probuje rozmawiac z nia, nic nie daje, jest zamknieta...kompletnie... jak rozmawiamy o tym przez telefon zaczyna plakac, na zywo robi sie zdenerwowana i odcina sie....zapytalem czy zamierza sie dalej z tym facetem spotykac...co uslyszlaem ? - Jeszcze nie wiem....
Czy moze byc bardziej zagmatwana sytuacja? JEDNO WIELKIE NIE WIEM...ja takze nie wiem do konca za co po glowie dostaje, bo rozumiem odejscie od goscia ktory ma w nosie i nie zamierza sie zmieniac, ale ja jestem gotow na wszystko...doslownie...na wszystko... juz dokonalem takich zmian w swoim zyciu ze sam sie tego nie spodziewalem ze to zrobie...a na koncu i tak jest NIE WIEM...i ze teraz napewno nie...
Nie ma minuty w ciagu dnia i nocy zebym o tym nie myslal, analizuje, czytam, rozmawiam, psycholodzy....i nic...w dalszym ciagu NIE WIEM...
Powiem ze to mnie coraz bardziej dobija, bo jak by odeszla z konkretnego powodu powiedziala ze chce rozwod, to wiedzial bym na czym stoje, no i coz, bolalo by ale ona ma prawo do takich decyzji...a tak..jej nie wiem robi u mnie nie wiem i naprawde nie wiem co mam robic...
CHCE WALCZYC to jest pewne, oddam wszystko aby wrocila, siebie tez moge oddac;]...
Czuje ze nie jest ze mna szczera, bo z jakis powodow nie chce....szczerze mowiac o zdrade jej nie podejzewam, to co nam sie przytrafilo to byla naprawde wielka milosc, przetrwalismy naprawde ciezkie czasy, a teraz to NIE WIEM ?...

15

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

Uwierz mi ze probuje rozmawiac z nia, nic nie daje, jest zamknieta...kompletnie...
Czuje ze nie jest ze mna szczera, bo z jakis powodow nie chce....

znacie się jak przypuszczam jak łyse konie, skoro czujesz, że nie jest szczera.... to intuicja na 100% cię nie zawodzi

prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw....

może córka coś ci podpowie? W końcu ta cała sytuacja jej też bezpośrednio dotyczy, jest prawie dorosła.... zapytaj ją co myśli....

16

Odp: Zrozumiec intencje,

staram sie corki w ta sprawe nie wciagac ale miedzy wierszami odczytalem ze jej to samo moja Z powiedzia...-teraz nie, i napewno nie w najblizszym okresie...
mysle sobie ze moze chce odpoczac, ze nie chce konca tylko odpoczynku, ale to spotykanie sie z kims nie wskazuje na chec odpoczyku, a moze pwiedziala to ze sie z kims spotyka tylko po to zebym dal jej spokuj...

17

Odp: Zrozumiec intencje,

jeśli chce odpocząć to daj jej odpocząć....

skoro jest skryta i trudno namówić ją na szczere zwierzenia to ją poproś, żeby też napisała do ciebie list.....

18

Odp: Zrozumiec intencje,

najgorsze jest to, że nie masz już dwudziestu kilku lat. I rzeczy, które sprawdzają się w związkach nastolatków czy dzwudziestoparo latków, mogą nie zadziałać u ciebie...

Serio, chcę ci bardzo pomóc

19

Odp: Zrozumiec intencje,

prozba o list moze tylko pogorszyc, wiec nawet nie bede proponowal...ale dziekuje za rade

alter_ego , tak wiem, niestety tu prawdopodobnie jest jedyna rada...czas...czas czas....czyli kolejne miesiace a moze lata zycia w braku swiadomosci i z ciagle powracajacym pytaniem... nie martwie sie o przyszlosc bo dzwigne sie i z tego, ale bol ze stracilem moja muze w zyciu, moj cel i wspanialego czlowieka niestety narazie jest bardzo silny... szczerze mowiac coraz bardziej przyzwyczajam sie do swiadomosci ze to koniec...te niewiadome kraza nademna jak wsciekle i mieszaja mi w glowie...to nie oznacza ze zamierzam sie poddawac, ale chce byc gotowy na dzien w ktorym Ona przyjdzie i zakonczy agonie... jezeli sie zejdziemy spowrotem bedzie to cudowna niespodzianka...
Tak czy tak dzieki za dobre checi...
gdzies na koncu i tak wszyscy sami zostajemy ze swoimi problemami sercowymi...bo nie ma zlotych srodkow i uniwersalnych rozwiazan na to...
dzieki.

20

Odp: Zrozumiec intencje,

kurcze, a próbowałeś faktycznie przemiany? Nie tylko charakteru , ale całego siebie, ubrań, perfum, siłowni? Jeżeli dajesz jej bezpieczeństwo finansowe to już duży plus.

Jak nie byłeś spontaniczny to może zacznij? Przyjedź do niej z biletem na wczasy, coś szalonego i powiedz jej , że ma 5 minut na spakowanie!!

W rutynie, spontaniczność dużo zmienia! Może właśnie ta szara codzienność czy rutyna zrobiła z niej to kim obecnie jest!

Poważnie piszę !

21

Odp: Zrozumiec intencje,

mimo, wszystko ona musi widzieć, że ty żyjesz, że może faktycznie nie będziesz dla niej miał tyle czasu! Ewentualnie na córkę tutaj się zgodzę! Może to faktycznie zadziała! Ona faktycznie chyba nie czuje, że cię straciła i podświadomie zdając sobie z tego sprawę robi ci z głowy kukurydzę, bo na wypadek , gdyby jej nie wyszło samej w życiu albo z jakimś gościem jesteś ty jako mniejsze zło!

Inaczej jej zachowań nie mogę zinterpretować, chyba, że ją biłeś, piłeś, zdradzałeś itp itd : )

22

Odp: Zrozumiec intencje,

ta..szarosc wkradla sie w nasz zwiazek szczegolnie przez ostatnie miesiace...bilet/wyjazd..byl, zadzialalo w druga strone, na silownie chodze, zmienilem styl ubierania perfumy takze ;]...przejalem wszystkie rzeczy ktore ona robila w domu, place za wszystko, corka glownie ze mna siedzi..pomalowalem dom i takie tam...nie bilem, nie pilem ale mialem swoje "zielone" przyzwyczajenia...to takze odstawilem...rzucilem prace w innym miescie (to byl szczyt w moim zawodzie w tym kraju), organizuje sie na miejscu..nad soba wewnetrznie pracuje...takze duzo zmian... dzialam naprawde nie to ze biernie czekam, praca nad swoimi cechami trwa, to troszke dluzszy okres, ale duzo juz zrobilem...
a dzis mi sie cala noc snila ze swoim nowym partnerem.....niezle cwiczenie...wstalem dosc spokojny..niedlugo przyjedzie bo mamy cos zalatwic, ja bede mily usmiechniety ona takze a miedzy nami bedzie "nie wiem"... ide do psychologa po raz kolejny bo widze ze zaczynam odplywac w tej sytuacji... staram sie zachowac spokuj, ale ciezko byc twardzielem jak ktos odcina twoja polowe, na zywo przy uzyciu tempej pily, kazdego dnia po kawalku z kazda godzina masz coraz mniej...ona wrosla we mnie...

23

Odp: Zrozumiec intencje,

hehehe! joint jednak może pomóc! tongue wyciszysz się smile Psycholog nic ci nie da! Siedzeniem tutaj, opowiadaniem sprawy u psychologa sprawia tylko, że intensywnie o niej myślisz i tyle!

W twoim wypadku czas i może zacznij faktycznie ją troszkę bardziej olewać

24

Odp: Zrozumiec intencje,

nie do konca, w takiej sytuacji...zielone powoduje dosc duza zmiennosc nastroju i wole nad tym swiadomie panowac a nie na rozluzniaczu... Po za tym swiadomosc to cos - co chce miec w tej sytuacji, no i rozstalem sie definitywnie z tym tematem i nie zamierzam zmieniac zdania.
Psycholog, niby tak..bylem u jakiejs paniusi co to niby zwiazkami sie zajmowala, przez 3 seanse uslyszalem no moze z 3 wartosciowe uwagi..ale na podstawie jednego nie moge ocenic innych...za tem sprobuje, chce posluchac , to starszy sprawdzony facet...moze on poda mi jakas wskazowke..nie wiem...co zle zrobilem, co sie z moja Z dzieje..moze tak moze nie.....probowac trzeba...

25

Odp: Zrozumiec intencje,

pokazałeś słabość tak samo jak ja. Zamiast być facetami, przyjąć to zgodnością i żyć dalej , siedzimy na kobiecym forum i użalamy się nad sobą.
tak tak, bo założę się z tobą , że nikomu ani ty ani ja nie powiemy! smile

Kobiety to czują i szukają mimo wszystko przeciwieństwa do byłych partnerów!

26 Ostatnio edytowany przez arbi (2011-05-17 10:53:03)

Odp: Zrozumiec intencje,

wiesz, ja sie slaby juz nie czuje, zrobile co wyzej napisalem a to nie bylo lekkie...czy uzalam sie nad soba, troche tak to prawda, poprostu mam lepsze i gorsze dni...jest i tak znacznie lepiej niz bylo....co do kobiecego forum, to szukasz odpowidzi u kobiet w sprawach kobiecych..poporstu.. to tez nie ma nic wspolnego ze slaboscia tylko szukaniem rozwiazan...slabym byc to lezec w luzku, brac antydepresanty albo wjechac w alko lub inne znieczulacze...wiele osob tak ma i bardzo im wspolczuje, bo fakty sa takie ze same sobie jeszcze bardziej krzywde robia...
Slabym byc to sie poddac panie... poddac w bardzo szerokim tego slowa znaczeniu...
reszta to kwestia metod i ich interpretacji przez druga strone...

27

Odp: Zrozumiec intencje,

arbi to nie był atak na ciebie. Jak tak zrozumiałeś, to przepraszam.
Dużo napisałeś, a żadna kobieta nie dała ci odpowiedzi, tylko wszyscy piszą, mówią tak samo coś w stylu "olej to"

Nie znajdziesz ani ty ani ja chyba odpowiedz, bo żadna z osób tutaj nie zna tej drugiej strony, co i jak było jak było itp.

Wydaje mi się szczerze, że w twoim wypadku powinieneś zrobić test. Przestać się automatycznie odzywać, nie odp ,wtedy powinno się załączyć twojej żonie myślenie, tęsknota, co on robi? Czemu się nie odzywa? Nie mam go już w garści?

Wyobraź sobie sytuację, że żyjesz z kobietą, która jest tobie oddana w 100% , cokolwiek byś nie zrobił, cokolwiek byś nie powiedział ona zawsze będzie w ciebie zapatrzona- jak się wtedy zachowujesz? W dodatku przychodzi okres zwątpienia a ona mimo to jest ciągle obok ciebie, pisze, dzwoni, dręczy. Na prawdę może to zacząć męczyć. Takim ciągłym kontaktem tylko ją oddalasz od siebie i nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę.

Myślisz, że po 18 latach związku ona ciebie od tak wymaże? Że nagle nie kocha? Pogubiła się , tyle lat z jednym kolesiem, jak ciebie nie zdradzała to tym bardziej lęk, przed tym, że nie skosztowała innego to wszystko jakoś tam wpływa.

Moja była też na 99% spotyka się z innymi, boli jak cholera wiem, ale mi nic nie da płakanie nad jej ramieniem i błaganie o powrót.

Zostałem totalnie oszukany, ale w końcu przyjąłem jej wybór na klatę, ja powolutku odżywam a nawet bardzo szybko, chodź wiem, że przyjdą takie chwilę czy nie napisać, nie zagadać ale wtedy wyłączam telefon i wmawiam sobie, że to nic nie da!

Wróci do ciebie z litości wtedy będziesz całkowicie przegrany bo jak się pokłócicie ty jej wypomnisz tego gościa a ona, że żałuje, iż do ciebie wróciła i dopiero wdepniesz w bagno!

28

Odp: Zrozumiec intencje,

duzo nas laczy, po za corka, domem , samochodami, kontami bankowymi etc etc etc...ciezko uniknoc kompletnie kontaktu...i wiem ze mnie to od niej oddala...i cos z tym zrobie, bo sam to takze zle znosze...

29

Odp: Zrozumiec intencje,

ja ci już nie pomogę. Życzę powodzenia!
Pozdrawiam

30

Odp: Zrozumiec intencje,

dziekuje za intencje...Pozdrawiam.

31 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-05-17 12:48:28)

Odp: Zrozumiec intencje,

arbi, zona spotyka sie z innym i w tej chwili cała jej uwaga jest skoncentrowana na tym innym, całkiem możliwe,że to znajomość z tym facetem sklonila ją do odejscia, w tej chwili do niej nie dotrzesz bo jest mentalnie w innym związku z innym mezczyzną, nie z Toba, ja nie mówię ,że to jest pełny romans bo to moze być krzywdzące, jednak emocjonalnie jest z nim , nie z Toba i tego powinenes mieć świadomośc.
Jednak związek to nie tylko motylki i zona ma wie,że to może być zauroczenie, które minie, dlatego stara się nie podejmować ostatecznych decyzji, ta separacja jest po to by mieć spokój do spotkań z tamtym, potem się zobaczy.Chociaż to jest przykre, jednak nie odrzucaj całkiem tej koncepcji, bo może być tak: wyjdzie z tamtym , odejdzie, nie wyjdzie-wróci.
Łączy Was bardzo duzo, przede wszystkim dziecko i dopóki nie chodzicie na tematy Was bedzie dobrze, jeżeli zaczniesz naciskać - zona zmieni do Ciebie stosunek bo jak powiedziałam jest emocjonalnie w innym związku a Cibie odrzuca.W tej chwili robisz to co ona chce i jak chce dlatego jest dobrze.
Możesz czekać i wypełniać ojcowskie obowiązki czy tez spełniać drobne prośby, ale czas tu również zacząć się budzić, bo nie powinienes akceptować spotkań z innym facetem i być na zasadzie koła ratunkowego,ale  myslę, że na pełne twoje przebudzenie jest za wcześnie, przyszłość pokaże które z Was podejmie decyzję.
W tej chwili skup się na dziecku, bo nie tylko jesteś tu meżem ale i ojcem i dziecko nie powinno cierpieć z powodu braku kontaktu z ojcem, mam nadzieję ,że zona oprzytomnieje, ale Ty również.
Masz rację, czas tu przyniesie rozwiązanie bo nawet na to co piszę może być dla Ciebie za wcześnie,  raczej skup sie na dziecku i  bądź sobąstaraj sie utrzymywać z dzieckiem kontakt.
Moim zdaniem zona nie jest z Toba do konca szczera a zwalanie całej winy na Ciebie jest krzywdzące.

32

Odp: Zrozumiec intencje,

Arbi, jak tak czytam twoje odpowiedzi do postów, to mam wrażenie, że ty chciałbyś gotowego rozwiązania JUŻ, NATYCHMIAST...

Czy ty jesteś szefem w swojej pracy? Masz swoją firmę? Wydajesz polecenia? Zarządzasz ludźmi?
Wprowadzasz w swoim życiu naraz tak dużo zmian.....
Może twojej żonie przeszkadza to, że jesteś szefem w domu? Podejmujesz jedynie słuszne decyzje..... lub chcesz, żeby było po twojemu....

Przez lata było dobrze.... co się takiego zdarzyło, że postanowiła się wyprowadzić? Może to, że byłeś weekendowym mężem?

Jak to wygląda na dziś? Mieszkacie osobno....  córka... gdzie?
Co masz na myśli pisząc, że nie chcesz córki w to mieszać? Już jest wmieszana.... sad:(

Mam wrażenie, że za bardzo przyspieszyłeś i za wiele spraw chcesz załatwić naraz.

33

Odp: Zrozumiec intencje,

katbe,
Tak, mam/mialem dosc wysokie stanowisko w pracy i zarzadzalem zespolem...tak wydaje polecenia i odpowiadajac na Twoja dalsza czesc posta, TAK jestem typem niecierpliwego czlowieka. Miliardy mysli w mojej glowie i natychmiastowa chec dzialania, nie znosze niepewnych sytuacji i daze do ich rozwiazania. Nad cierpliwoscia pracuje, bo zdaje sobie z tego sprawe ze jej brak to moj wrog.
Czy bylem szefem w domu...nie..nie do konca...byly sprawy w ktorej zona miala pelna decyzyjnosc, byly takie w ktorych ja podejmowalem ostateczne decyzje. Ostatnio z uwagi na moja prace nawet wiecej ona podejmowala decyzji bo mnie nie bylo...czy bylem weekendowym mezem...tak przez ostatnie kilka miesiecy tak...dokladnie przez 9, jednak ostatnie 3 miesiace bylem przez 5 dni w tygodniu w domu, jednak moj stan emocjonalno nerwowy byl mocno meczacy dla otoczenia...mialem dosc powazne problemy ze soba z ktorymi nie potrafilem sobie poradzic...
Tak naprawde nie wiem do konca co sprawilo ze sie wyprowadzila i ta cala sutacja ma miejsce... tyle slow padlo tyle zarzutow ze to wyglada na kompletne zmeczenie zwiazkiem...jak by wszystkie rzeczy ktore w nim byly do tej pory zaletami staly sie jego najgorszymi wadami....oczywiscie jak pisalem duzo wnioskow co do swojej osoby w zwiazku z tym mam.......
dodam tylko ze 95% naszych znajomych, przyjaciol a nawet rodzina uwazali nas za przyklad idealnego zwiazku, ze znalezlismy zloty srodek do bycia szczesliwymi osobami i ze po nastu latach ciagle sie tak bardzo kochamym rozumiemy i szanujemy..
Na dzis wyglada to tak ze zona mieszka u rodzicow, ja zostalem w domu...corka jest miedzy mna a Zona, chociaz zdeklarowala ze chce mieszkac ze mna...Oczywiscie ze sila rzeczy corka jest w to zaangazowana ale staram sie zeby 17latka nie byla mediatorem w tak powaznej sprawie....narazie udalo mi sie doprowadzic do tego ze dziewczyny odzyskaly lepszy kontakt ze soba bo bez wzgledu na wszystko uwazam ze corka powinna mieszkac z matka.
Co do mojego przyspieszenia to taki jestem rzeczywiscie, potrafie wiele rzeczy w jednej chwili zrobic, taka natura...
Bardzo szybko wyciagam wnioski i bardzo szybko potrafie polaczyc je w rozwiazania, niestety brak cierpliwosci w oczekiwaniu na efekty to cos co posiadam takze...
Wiesz, ja przez tak szybkie i konkretne dzialania staram sie pokazac ze na czyms mi zalezy naprawde, bo wychodze z zalozenia ze czyny nie slowa, wiec dzialam dzialam dzialam ....a tu....sciana...zdaje sobie z tego sprawe ze za szybko oczekuje w tej sytuacji efektow, jednak kompletnie z rytmu wybija mnie to "nie wiem" to "ne teraz", to ze sie z kims spotyka to tak naprawde rozlozylo mnie bo to co wspomniala maja84, ona mentalnie jest z kims innym, poprostu trace sily i nadzieje...
Jestem w takim stanie ze jestem gotow zarzadac rozwodu, zeby sie podniesc z tego bo z kazda godzina swiadomosc innego czlowieka w jej zyciu pograza mnie w bagno, a z drugiej strony chce walczyc, do konca bo decyzje rozwodu pozostawilem w jej rekach....
Zawsze bylem gosciem co wiedzial co ma zrobic...teraz naprawde nie wiem...

34

Odp: Zrozumiec intencje,
arbi napisał/a:

TAK jestem typem niecierpliwego czlowieka. Miliardy mysli w mojej glowie i natychmiastowa chec dzialania, nie znosze niepewnych sytuacji i daze do ich rozwiazania.

znam ten typ.... smile:) .... taka postawa prędzej czy później skutkuje brakiem pokory....

arbi napisał/a:

jednak ostatnie 3 miesiace bylem przez 5 dni w tygodniu w domu, jednak moj stan emocjonalno nerwowy byl mocno meczacy dla otoczenia...mialem dosc powazne problemy ze soba z ktorymi nie potrafilem sobie poradzic...

i to przelało pewnie kielich.... nazbierało się mnóstwo drobiazgów, które doprowadziły do stanu: MAM DOŚĆ
3 miesiące codzienności (nerwowej) to naprawdę długo.... w tym czasie szukaj przyczyny....

arbi napisał/a:

Jestem w takim stanie ze jestem gotow zarzadac rozwodu, zeby sie podniesc z tego bo z kazda godzina swiadomosc innego czlowieka w jej zyciu pograza mnie w bagno, a z drugiej strony chce walczyc, do konca bo decyzje rozwodu pozostawilem w jej rekach....
Zawsze bylem gosciem co wiedzial co ma zrobic...teraz naprawde nie wiem...

Odpuść... za mocno naciskasz, przesz do przodu jak taran.... takim postępowaniem można kogoś udusić....
po co ci rozwód?
Teraz włączyła ci się złość!! ...... bo wszystko idzie nie po twojej myśli, a ty tak bardzo się starasz.... znam ten typ.... smile:)

Jak tak dalej pójdzie, będziesz kłębkiem nerwów, z którym ty sam nie będziesz mógł wytrzymać.....
zapisz się na jogę.... uczy pokory i relaksu....
weź córkę na zakupy, na rower.... zapytaj ją co jej się w tobie nie podoba? Jeśli nauczyłeś ją odwagi... to ci powie

Nie przyszło ci kiedyś do głowy, że twoja żona się ciebie boi?.... że boi się twoich reakcji?

35

Odp: Zrozumiec intencje,

...nie jestem w stanie walczyc o moja kobiete wiedzac ze spotyka sie z kims innym,..dezycja jest rozwod... od 10 dni sie z tym bilem, mam dosc snow mam dosc zludzen mam dosc generalnie wszystkiego...
walka skonczona...koniec z zyciem nadzieja ktora tak naprawde byla wytworem moich fantazji...
bardzo dziekuje wszystkim za rady...

36

Odp: Zrozumiec intencje,

co do pokory mylisz sie, ja jak wyciagam wnioski to na cale zycie...pod warunkiem ze jest mi dane wyciagnac te wnioski a nie trzyma sie pod kloszem usmiechow i mowienia tego co bym chcial uslyszec...

Czy moja zona boi sie moich reakcji ?..nie wiem.nigdy mi o tym nie powiedziala....nigdy nie bylem gosciem ktory chcial po swojemu problemy rozwiazywac,zawsze staralem sie ja zrozumiec....przy rozmowach ona za to zawsze milczala jak by mnie miala gdzies..., nigdy nie udalo mi sie doprowadzic do szczerej rozmowy, bo jej tlumaczeniem bylo ze ona nigdy nie potrafila o swoich problemach rozmawiac....szkoda ze na koniec jednak potrafila...latwo siebie tlumaczyc bo ja nie potrafie, nie dajac innym szansy na naprawienie czegos co jest wspolne...

Tak, jestem zly jestem wsciekly bo czuje sie oszukany, czuje ze cos co budowalismy przez 18 lat....zostalo przekreslone bez szansy naprawy...
tak wiele drobiazgow sie w tym wszystkim zebralo i zdaje sobie z tego sprawe ale zadna z tych rzeczy nie jest warta konca rodziny....staralem sie na swoj sposob, nie bylo mi powiedziane ze to nie wlasciwiy sposob...Wy kobiety oczekujecie ze facet ma sie wszystkiego sam domyslec, ze najlepiej jak by czytal Wasze mysli i byl zawsze na swoim miejscu....a jak sie kobiecie znudzi czekanie az sie facet domysli to jest nagly CUT...bo tak latwiej, wtedy zaczynacie myslec tylko o sobie....Wybacz ten uniesiony ton wypowiedzi ale moj zal siega zenitu, nie za to ze odeszla ale za to ze nie dala mi szansy...ja nie mam tego gdzies ona juz tak...
Ona juz zna moje stanowisko....nie jestem w stanie zyc ze swiadomoscia ze w jej zyciu jest ktos inny a ja jestm kolem zapasowym...nie widze powodu dla ktorego mial bym to znosci...szczegoln ie ze z kazda godzina zaczynam sie pograzac w tym coraz badziej...
Ja nie chce jogi, ja chce dzialac, zyc i czynic ludzi ktorych kocham ludzmi szczesliwymi, ok, jezeli to ma byc nic nierobienie to musze czuc spokoj ze tak wlasnie mam robic...jak moge siedziec spokojnie i nic nie robic wiedzac ze uczuciowo, mentalnie, fizycznie jest z kims innym ?

Corka jest wspanialym czlowiekiem, wychodzi na to ze to jedyna "rzecz" z naszego 18 letniego zwiazku ktora byla warta tego czasu, reszta byla bujda i snem w ktorym zylem ktory stworzyla mi moja ukochana....mialy byc dwa fotele na starosc mialo byc zycie razem na "zawsze" i jak nie wyc jak potepieniec kiedy po calym tym okresie okazuje sie ze nie dostajesz szansy na naprawienie tego...to ani nie jest racjonalne, ani ludzkie i dla mnie nie miesci sie w jakichkolwiek granicach....szczegolnie ze zadnej krzywdy sobie nie zrobilismy....
Wiem ze duzo ja spieprzylem ale ona nie byla swieta w tym wszystkim, ma tak samo wady jak kazdy czlowiek...przez ostatnie tygodnie zrobila ze mnie potwora a jej zachowanie jest porostu tlumaczone, - bo myslalalm ze tak bedzie lepiej....i co ?..po rozstaniu odrazu spotyka sie z innym gosciem?..jest super lepiej......powiedzcie gdzie tu jest logika, gdzie tu sa uczucia? gdzie tu jest czlowieczenstwo ?...

mam dosc walki z wlasnymi myslami, mam dosc przyswajania ze ma kogos innego...gdyby nie to wlaczyl bym do upadlego do samego konca...
Teraz jestem przekonany ze to jest blad, bo ktos kto w tak krotkim czasie (albo i dluzszym bo wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazuja) spotyka sie z kims innym nie jest wart takiego poswiecenia....
Wiem jutro bede smutny, za tydzien i miesiac tez...ale wole isc do przodu wiedzac co stracilem i godzac sie z tym niz odbijac sie od wszystkiego co mi moja partnerka po drodze zgotuje...

37 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-05-17 17:51:51)

Odp: Zrozumiec intencje,

Oj, arbi to co napisalam to tylko moje stanowisko i jak na razie tylko moje,moge tu się mylić, ja tylko zebrałam w całosc to co napisales,zwykla analiza faktów, po prostu też nie wierzę ,że po tylu latach mozna ot tak zostawić męża nie dając mu najmniejszej szansy na odbudowę, nie rozmawiając wcześniej o tym ,że jest coś źle a najbardziej sie we mnie gotuje jak widzę, że robi z ciebie potwora i za wszystko obarcza winą po co? Chyba by byc w zgodzie z własnym sumieniem.
Zdecydowanie nie powinieneś sie zgadzać na spotkania z innym facetem tu pojechała za ostro, to już przegiecie.
Jednak wszelkie decyzje podjęte pod wpływem emocji czy też forum moga być błędne, więc raczej ochłoń a potem mysl.
Zauroczenie może minąć a zona ubudzi się z ręką w nocniku i będzie chciała wrócic lub niestety ta znajomosć może się rozwijac, zdecydowanie masz prawo do protestu i zona powinna tu znać Twoje stanowisko jednak poważne decyzje podejmuj na zimno , postaraj się najpierw ochlonąć, przeanalizować za i przeciw.
Pamietaj też ,że ja moge się mylić, nie znam Was patrzę sobie obiektywnie, porównuje inne sprawy , które czytałam na forum i układanka mi się układa , ale jestem sobie po drugiej stronie monitora i sobie coś tam pisze a to jest Twoje zycie, miej to na uwadze.

Jeszcze raz to przeanalizowalam arbi i moim zdaniem zona robi Cie w bambuko, dziwię się, że nikt wcześniej nie zwrócil na to uwagi, ewidentnie przestań się oskarżac i powinienes też wiedzieć,że jak zaczniesz działać nie po jej mysli, zacznie jej sie palić grunt pod nogami i jej reakcja może byc nieprzewidywalna. Trzymaj się.

38

Odp: Zrozumiec intencje,

Maja 84, mam wrazenie ze poczulas sie winna mojej reakcji...blad, ja czytam co tu jest napisane ale nie biore tego jako pewnik... od 10 dni sie zastanawialem co z tym zrobic... jak moge sie zgodzic albo nie na spotykanie sie z innym facetem ?..nie mieszkamy razem, po za tym kazdy jest wolnym czlowiekiem...jedyn co moge zrobic to zarzadac rozwodu natychmiast...i to tez uczynilem...wiesz, u mnie jest tak ze dlugo moge byc spokojny i wiele rzeczy znosil... ale jak juz sie przelewa to na dobre, dzis sie przelalo, poporstu nie potrafie tak zyc i nie interesuje mnie kompletnie co na to moja zona... to jest nie fair i tyle, i sie na to wlasnie w taki sposob nie zgadzam...rozmowy o rozwodzie byly przez ostatnie tygodnie dosc czeste, ale zostawialem jej ta decyzje do podjecia...decyzji nie bylo za to jest kochas, wiec z mojej strony pojawila sie decyzja...
To czy ona sie obudzi z reka w nocniku staram sie zeby dla mnie nie mialo kompletnie znaczenia, bo od tego do nadzieii jeden krok, a ja juz nie chce zyc nadzieja i zludzeniami...nie zamierzam byc bydleciem i teraz jej niszczyc czy finansowo pozbawiac jakiejs czesci majatku..nie...wlasnie zachowam sie 100% fair, dostanie tyle ile powinna czyli 50% wszystkiego i z bogiem...
Szczerze mowiac od paru tygodni nie czulem sie lepiej, wreszcie podjalem decyzje i jest mi z tym lepiej bo nie czekam bo teraz celem jestem ja i powstac i zyc dalej... odbudowac do siebie szacunek....
Tak jak wczesniej pisalem jestem raczej czlowiekiem czynu, jak sie zdecyduje cos robic to poporstu to robie, staram sie przemyslec takie decyzje bo znam siebie i wiem ze dzialam czasami w tempie dla innych niezrozumialym...
Bilem sie z myslami na tym forum, u psychologow u przyjaciela i przedewszystkim sam ze soba...i pewien jestem tego ze kazdy myslacy czlowiek na moim miejscu powinien wlasnie to zrobic... i to tez uczynilem... end of storry... na szczescie nie spotkalo mnie to w wieku mocno podeszlym i mam szanse trafic na kogos z kim sie dogadam, chociaz teraz nie wyobrazam sobie innej kobiety u mojego boku, ale to minie jak wszyscy wiemy, moze milosc do niej zostanie do konca zycia ale przyjalem zasade - czy ja kocham? -tak kocham ja!, czy moge zyc bez niej? tak moge żyć bez niej! i wlasnie ona bedzie mi przyswiecala...

39

Odp: Zrozumiec intencje,

współczuje Ci człowieku naprawde współczuje myslalem ze jakos zejdziesz sie z żona a tutaj taki klops widac nadzija matka głupich tez jestem na zakrecie zreszta dawales mi rady ale u mnie chyba bedzie podobnie tzn nie inny facet ale to samo zakonczenie choc u mnei zwiazek trwal dwa lata tylko ze intensywnie pozdrawiam i trzymaj sie

40

Odp: Zrozumiec intencje,

Arbi, jeśli mój post cie wnerwił... to przepraszam.... smile:)

ja po prostu żyję z nerwusem (juz lekko udomowionym), ale kocham go... choć czasami doprowadza mnie do szału reakcją nieadekwatną do sytuacji....

Współczuję ci tego, przez co musisz teraz przechodzić...decyzja w tych okolicznościach całkiem słuszna.....

Będę trzymać kciuki, żeby ci sie poukładało.... smile:)

41

Odp: Zrozumiec intencje,

nee, post mnie nie wnerwil ;] generalnie bylem uniesiony. jestem troche nerwus, ale po 5 minutach mi przechodzi ;]..bardzo dziekuje za rady...
jestem przekonany ze akcja kochanek trwala znacznie dluzej niz mi to mowi..rany,...swoje zycie bym postawil na to ze ona jest do tego nie zdolna...duren...

42

Odp: Zrozumiec intencje,

Ja też tak myslę arbi, to romans zony jest przyczyną rozpadu Twojego małżeństwa i trwa to od kilku miesiecy jak nie dłużej,miałes nawet sygnały nadmierna dbałość o sibie, zamkniecie na rozmowę ale oskarżanie, oddalenie od Ciebie może i od dziecka. Próba dotarcia do zakochanej kobiety to walka z wiatrakami, dlatego trafiałeś na mur. Przerwać romans to tak jak zmierzyć się z pedzącą lokomotywa, bo zona juz nie ma Cie w swoich planach, uklada sobie zycie na nowo.Zostałes postawiony przed faktem dokonanym.
Nic dziwnego,że cały czas jest zamknięta na rozmowę, ma Ci opowiadać o nim?
Mysle, że poskładałeś już całą układanke, po prostu brakowalo najważniejszego elementu-kochasia, dlatego nie wiedziałes dlaczego, miotałeś się.
Arbi zrobisz jak zechcesz, możesz pokusić się o walkę z kochankiem, ale to Ciebie może całkiem zniszczyć psychicznie,odcięcie tego jest chyba najlepszym rozwiązaniem, czas ratować siebie arbi. I nie nazywaj się durniem, nic nie wiedziałes o spisku za twoimi plecami.
Arbi kobieta to emocje, gdyby bylo bardzo źle to byś z pewnością o tym usłyszał wcześniej , po prostu zostałeś postawiony przed faktem dokonanym, po podjeciu decyzji, nie miałeś szans.
Te całe oskarżenia to usprawiedliwianie zdrady, najgorsze co możesz zrobić, to mieć poczucie winy, nie jesteś winien jej rozmansowi!!
Bardzo szybko podjąłeś decyzje, jezeli tak decyzje jeszcze realizujesz, to niezwykle silny z Ciebie facet, dasz sobie radę Arbi, jesteś młody, pracowity, uczciwy,zycie przed Tobą tylko wyrwij sie z tego koszmaru i postaraj sie zachować spokoj, przynajmiej Ty tu pokaż klase.
Powodzenia Arbi!

43

Odp: Zrozumiec intencje,

oj tak, zalatwie to najszybciej jak to jest mozliwe...
jestem w potwornym szoku, kobieta za ktora zycie bym oddal bez mrugniecia okazuje sie ze chciala mnie doprowadzic do obledu bo jest tchorzem i manipulantka. Masakra, poprostu masakra... normalnie chce sie obudzic, jeszcze w to nie wierze chodz wiem ze to prawda...
Matka mojej corki, najukochansza osoba, przyjaciolka....ja pier....

44

Odp: Zrozumiec intencje,

Na prośbę autora, temat zostaje zamknięty.

Moderatorka Fumiko

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zrozumiec intencje,

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024