Witam dziewczyny doradzcie mi bo juz nie wiem co myslec i co robic ![]()
Byłam w związku rok wszystko było idealnie plany na przyszłosc, wielka miłosc i nagle koniec..
Potrafiliśmy sie świetnie dogadywac po mimo tego że dzielila nas roznica wieku 10 lat wogóle tego nie odczuwałam nigdy nie przeszkadzalo nam to bylismy szcześliwi. Kilka miesiecy temu zaczelismy planowac zeby zamieszkac na stałe razem , mam mieszkanie w ktorego utrzymaniu pomagaja mi rodzice bo nie jestem sama tego w stanie robic nie mam pracy i ciezko mi ja znalesc w miejscu zamieszkania nie mam nikogo poza znajomymi a moja rodzina w calosci mieszka na drugim koncu polski. Pochodze z rodziny gdzie nie uznaje sie mieszkania "na kocia łape" jednak rodzice zaufali i godzili sie na to do czasu bo kiedys mialam podobna sytuacje ,ale moj partner wykorzystywal okazje jak mogl lecz jak sie potem okazalo nie mial wobec mnie powazniejszych planow. Dlatego teraz dla mojego dobra sa ostrozni a że to jest jednak ich mieszkanie tez maja prawo troszczac sie o mnie nie zgodzic sie na to zebym z obecnym partnerem prowadzila na dluzsza mete zycie bez konkretnych planow. Wiedzial o tym , wiedzial co przeszlam i jak mnie kiedys skrzywdzono. Rozumial to i zdecydowalismy sie zeby budowac zwiazek na trwalszych fundametach. Twierdzil ze mne kocha i chce ze mna byc. Nie oswiadczyl mi sie ale planowalismy slub w najblizszej przyszlosci. Mielismy odwiedzic rodzicow powedziec im o tym ,podzielic sie dobra nowina, szczesciem. Jednak warunkiem ze strony mojego partnera bylo to iz jesli mamy zamieszkac razem musze znalesc prace.On dobrze zarabia ponad 2 tys. ciezko pracuje ale nie mozna powiedziec ze to jest przymus z jego strony robi to bo chce. Starałam sie znalesc prace , wysylalam cv gdzie mogla lecz nie bylo odpowiedzi, jestem mloda 23 lata. Nie dawno pojawila sie szansa na otworzenie wlasnego biznesu o czym zawsze marzylam , w rodzinie kuzynki otwarly dobry biznes i byly skonne pomuc nam w rozwinieciu swojego , naprawde duza sznsa treba bylo tylko troche zainwestowac. Jednak checi skorzystania z tego u mojego partnera nie bylo za specjalnych mial inne plany w stosunku do tej okazji.
Pewnego dnia rodzina zaproponowala nam zeby bylo latwiej pomoc, rodzice chcieli sprzedac mieszkanie zebysmy sie przeniesli blizej kupic cos na miejscu w lepszym miejscu pod kazdym wzgledem , mielibysmy pomoc , ja mialabym prace od reki kuzynka by mnie przyjela , a jemu zalatwiliby prace lzejsza ale o podobnych zarobkach, a puzniej mielismy miec juz swoj interes i o niego dbac , ja mialam dostac mieszkanie, prace dla nas i wszystko, tylko z tego trzeba bylo skorzystac.Dla mnie to tez bylo dobre z tego wzgledu ze mialabym blisko rodzine cala a jestem naprawde zzyta mialabym z kims nawet pogadac bo tu jestem sama , sa znajomi ale w sytuacji kiedy czegos potrzebuje nawwet rozmowy to malo kto ma czas na to i nie mam tu poprostu na kogo liczyc wiedzial o tym i mowil m nawet ze jemu to bez roznicy gdzie bedzie mieszkal ze nie jest tak przywiazny do rodziny.Kilka razy pokazal mi ze kiedy cos sie nie uklada albo sie poklucimy to poprostu sie zamkya w sobie i tyle, nie rozmawialismy byly przeprosiny itp, ale rozmow i wnioskow wyciagnac nie moglam bo nie mialam szansy nie chcial rozmowy. Powiedzialam mu o tym ze jest taka opcja ze mamy szanse na lepsze zycie niz tu gdzie obecnie mieszkamy bo to jest mala miejscowosc gdzie wlasnie ciezko o prace , komunikacja licha bez samchodu ani rusz , nie wspomne o tym zeby umilic sobie czas jakas rozywka 3 bary sklepy szkoly basen i tyle.Zrobił sie swojego czasu jakis nieobecny, gdy bylismy gdzies razem to juz nie okazywal mi uczuc tylko siedzial i rozmwial wiem ze nie kazdy umie np. w towarzystwie przytulic pocalowac w policzek ale robil to zawsze, nawet raz wsrod znajomych zwrocilam mu na to uwage tak zartem zeby zobaczyl jak sie nasie znajomi przytulaja widac ze sie kochaja ja tez tak chce zaraztowalam , urazilo go to nakrzyczal i wyszedl zostawil mnie i poszedl do domu. Nie odzywal sie cala niedziele po czym w pon., po czym poprosil mnie o rozmowe. Powiedzial mi ze mnie kocha i chce ze mna byc , ale nie chce sie wyprowadzac, ze jemu tu dobrze ma prace dobra , zainwestowal w nieruchomosc ktora w przyszlsci chcial przebudowac na dom i widzi tutaj swoje zycie. Co najgorzsze nie powiedzial mi ze to koniec , tlumaczyl tylko iz dla mnie to szansa ,ze tam bede miec lepiej ze nie chce mnie tu trzymac i wogole, po czym widzac moje zachowanie (placz,smutek) bylam w szoku slyszac co mowil. Posiedzial chwile i wyszedl. Nastenego dnia znowu sie zjawil przyszedl , dal mi list mowiac przeczytaj to...... zapytalam czy tylko tyle ma mi dopowiedzenia , a on przeczytaj ,po czym mnie przytulil i wyszedl. Przeczytalam list byl bardzo krotki ale wynikalo z niego jedno , ze bedzie lepiej jak wyprowadze sie sama i skorzystam z szansy jaka dal mi los. Kocha mnie ale nie chce zebym zmieniala dla niego planow i z czegos rezygnowala. nie moglam sie z nim skontaktowac w inny sposob , napisalam sms ,ze nie wierze ze tak poprostu mnie zostawil , ze odpuscil nie dajac mi wyboru. Przeciez nie powiedzialm mu wybieraj albo sie wyprowadzasz ze mna albo sie rozstajemy. Byla bym sklonna tu zostac gdzyby mi powiedzial ze mu na mnie zalezy i nie chce zebysmy sie przeprowadzali tylko byli tu ..... Nawet nie odpisal , nie moglam sie z tym pogodzic . kolejego dnia znowu napisalam.Zapytalam Jak sie czuje itp. tez nie odpisal minal tydzien nie chce ze mna rozmawiac nie odzywa sie jak bym sie stala powietrem.Cierpienie ogromne bo nie moge sie z tym pogodzic. Jak mozna z dnia na dzien odejsc twierdzac ze chce sie dla kogos lepiej i nawet nie pytajac go o zdanie?
Nie mialam sie do kogo zwrocic nawet o rozmowe bo bylo mi ciezko. Jedyna przyjaciolka sie poprostu na mnie wypiela twierdzac ze nie ma czasu zyc moimmi problemami bo zalatwia swoje sprawy a ja oczekiwalam tylko rozmowy, a ona na dodatek zrownala mnie z ziemia mowiac ze to wszystko moja wina , ze jestem egoistka i widze tylko czubek wlasnego nosa, zabolalo mnie to . Odezwaly sie do mnie dwie dawne przyjaciolki ktore szczerze mowiac nie musialy bo nie mialam z nimi dobrego kontaktu wrecz je oddalilam od siebie gdzy zajelam sie zwiazkiem ale rozmialy to i pomogly mi jak tylko daly rade zeby wesprzec mnie ,gdzyby nie one to.... Minal tydzien ja dalej nie moge sie z tym pogodzic , nie wiem co robic dalej. Staralm sie jak moglam ,wiazalam z nim przyszlosc i wszytko, a nagle zostalam sama tak od z dnia na dzien.
Powiedzcie mi gdzie zrobilam blad ? Jestem osoba cholernie wrazliwa, bardzo uczuciowa, angazuje sie bezgranicznie, jestem w stanie wszytko poswiecic dla milosci ,jestem romantyczka. Przez ten rok bylismy gdzies tylko kilka razy ,nie oczekiwalam prezentow ,drogich imprez czy czego kolwiek ,bo twierdzil ze nie ma na to kasy mnie wystarczalo to ze byl ,nie nie mam pracy wiec gdy wychodzilismy czesto mi kupowal cos do picia, czesto przynosil jak do mnie szedl, ja robilam kolacje, na urodziny dobre prezenty, gdy byl zmeczony to masaz po pracy , mile atmosfery,uczucia, robilam co moglam zeby bylo pieknie zeby wiedzial ze go kocham, godzilam sie na wszystko ,wybaczalam wszystko, nie oczekiwalam nic wiecej tylko milosci , poswiecilam bym dla niej wszystko... . Dalej go kocham po mimo tego co sie stalo moje uczucia nie zmalay, wrecz sie nasilily nie wiem czemu ale tak jest i wciaz czekam na cos ale nie wiem na co ?
gdyby tylko chcial ze mna porozmawiac , choc sie odezwac co kolwiek zebym juz dala mu spokoj , albo choc zebysmy sie nie klucili zeby byl kontakt....nic cisza ... i ta cisza najbardziej boli .
Dziekuje za cierpliwosc i przeczytanie mojej histroi licze na szczerosc,Z góry przepraszam za bledy. Dziekuje ![]()