pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez Czarnuszka (2011-04-17 20:38:29)

Temat: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Witam dziewczyny doradzcie mi bo juz nie wiem co myslec i co robic sad
Byłam w związku rok wszystko było idealnie plany na przyszłosc, wielka miłosc i nagle koniec..
Potrafiliśmy sie świetnie dogadywac po mimo tego że dzielila nas roznica wieku 10 lat wogóle tego nie odczuwałam nigdy nie przeszkadzalo nam to bylismy szcześliwi. Kilka miesiecy temu zaczelismy planowac zeby zamieszkac na stałe razem , mam mieszkanie w ktorego utrzymaniu pomagaja mi rodzice bo nie jestem sama tego  w stanie robic nie mam pracy i ciezko mi ja znalesc w miejscu zamieszkania nie mam nikogo poza znajomymi a moja rodzina w calosci mieszka na drugim koncu polski. Pochodze z rodziny gdzie nie uznaje sie mieszkania "na kocia łape" jednak rodzice zaufali i godzili sie na to do czasu bo kiedys mialam podobna sytuacje ,ale moj partner wykorzystywal okazje jak mogl lecz jak sie potem okazalo nie mial wobec mnie powazniejszych planow. Dlatego teraz dla mojego dobra sa ostrozni a że to jest jednak ich mieszkanie tez maja prawo troszczac sie o mnie nie zgodzic sie na to zebym z obecnym partnerem prowadzila na dluzsza mete zycie bez konkretnych planow. Wiedzial o tym , wiedzial co przeszlam i jak mnie kiedys skrzywdzono. Rozumial to i zdecydowalismy sie zeby budowac zwiazek na trwalszych fundametach. Twierdzil ze mne kocha i chce ze mna byc.  Nie oswiadczyl mi sie ale planowalismy slub w najblizszej przyszlosci. Mielismy odwiedzic rodzicow powedziec im o tym ,podzielic sie dobra nowina, szczesciem. Jednak warunkiem ze strony mojego partnera bylo to iz jesli mamy zamieszkac razem musze znalesc prace.On dobrze zarabia ponad 2 tys. ciezko pracuje ale nie mozna powiedziec ze to jest przymus z jego strony robi to bo chce. Starałam sie znalesc prace , wysylalam cv gdzie mogla lecz nie bylo odpowiedzi, jestem mloda 23 lata. Nie dawno pojawila sie szansa na otworzenie wlasnego biznesu o czym zawsze marzylam , w rodzinie kuzynki otwarly dobry biznes i byly skonne pomuc nam w rozwinieciu swojego , naprawde duza sznsa treba bylo tylko troche zainwestowac. Jednak checi skorzystania z tego u mojego partnera nie bylo za specjalnych mial inne plany w stosunku do tej okazji.
Pewnego dnia rodzina zaproponowala nam zeby bylo latwiej pomoc, rodzice chcieli sprzedac mieszkanie zebysmy sie przeniesli blizej kupic cos na miejscu w lepszym miejscu pod kazdym wzgledem , mielibysmy pomoc , ja mialabym prace od reki kuzynka by mnie przyjela , a jemu zalatwiliby prace lzejsza ale o podobnych zarobkach, a puzniej mielismy miec juz swoj interes i o niego dbac , ja mialam dostac mieszkanie, prace dla nas i wszystko, tylko z tego trzeba bylo skorzystac.Dla mnie to tez bylo dobre z tego wzgledu ze mialabym blisko rodzine cala a jestem naprawde zzyta mialabym z kims nawet pogadac bo tu jestem sama , sa znajomi ale w sytuacji kiedy czegos potrzebuje nawwet rozmowy to malo kto ma czas na to i nie mam tu poprostu na kogo liczyc wiedzial o tym i mowil m nawet ze jemu to bez roznicy gdzie bedzie mieszkal ze nie jest tak przywiazny do rodziny.Kilka razy pokazal mi ze kiedy cos sie nie uklada albo sie poklucimy to poprostu sie zamkya w sobie i tyle, nie rozmawialismy byly przeprosiny itp, ale rozmow i wnioskow wyciagnac nie moglam bo nie mialam szansy nie chcial rozmowy. Powiedzialam mu o tym ze jest taka opcja ze mamy szanse na lepsze zycie niz tu gdzie obecnie mieszkamy bo to jest mala miejscowosc gdzie wlasnie ciezko o prace , komunikacja licha bez samchodu ani rusz , nie wspomne o tym zeby umilic sobie czas jakas rozywka 3 bary sklepy szkoly basen i tyle.Zrobił sie swojego czasu jakis nieobecny, gdy bylismy gdzies razem to juz nie okazywal mi uczuc tylko siedzial i rozmwial wiem ze nie kazdy umie np. w towarzystwie przytulic pocalowac w policzek ale robil to zawsze, nawet raz wsrod znajomych zwrocilam mu na to uwage tak zartem zeby zobaczyl jak sie nasie znajomi przytulaja widac ze sie kochaja ja tez tak chce zaraztowalam , urazilo  go to nakrzyczal i wyszedl zostawil mnie i poszedl do domu. Nie odzywal sie cala niedziele po czym w pon., po czym poprosil mnie o rozmowe. Powiedzial mi ze mnie kocha i chce ze mna byc , ale nie chce sie wyprowadzac, ze jemu tu dobrze ma prace dobra , zainwestowal w nieruchomosc ktora w przyszlsci chcial przebudowac na dom i widzi tutaj swoje zycie. Co najgorzsze nie powiedzial mi ze to koniec , tlumaczyl tylko iz dla mnie to szansa ,ze tam bede miec lepiej ze nie chce mnie tu trzymac i wogole, po czym widzac moje zachowanie (placz,smutek) bylam w szoku slyszac co mowil. Posiedzial chwile i wyszedl. Nastenego dnia znowu sie zjawil przyszedl , dal mi list mowiac przeczytaj to...... zapytalam czy tylko tyle ma mi dopowiedzenia , a on przeczytaj ,po czym mnie przytulil i wyszedl. Przeczytalam list byl bardzo krotki ale wynikalo z niego jedno , ze bedzie lepiej jak wyprowadze sie sama i skorzystam z szansy jaka dal mi los. Kocha mnie ale nie chce zebym zmieniala dla niego planow i z czegos rezygnowala. nie moglam sie z nim skontaktowac w inny sposob , napisalam sms ,ze nie wierze ze tak poprostu mnie zostawil , ze odpuscil nie dajac mi wyboru. Przeciez nie powiedzialm mu wybieraj albo sie wyprowadzasz ze mna albo sie rozstajemy. Byla  bym sklonna tu zostac gdzyby mi powiedzial ze mu na mnie zalezy i nie chce zebysmy sie przeprowadzali tylko byli tu ..... Nawet nie odpisal , nie moglam sie z tym pogodzic . kolejego dnia znowu napisalam.Zapytalam Jak sie czuje itp. tez nie odpisal minal tydzien nie chce ze mna rozmawiac nie odzywa sie jak bym sie stala powietrem.Cierpienie ogromne bo nie moge sie z tym pogodzic. Jak mozna z dnia na dzien odejsc twierdzac ze chce sie dla kogos lepiej i nawet nie pytajac go o zdanie? sad Nie mialam sie do kogo zwrocic nawet o rozmowe bo bylo mi ciezko. Jedyna przyjaciolka sie poprostu na mnie wypiela twierdzac ze nie ma czasu zyc moimmi problemami bo zalatwia swoje sprawy a ja oczekiwalam tylko rozmowy, a ona na dodatek zrownala mnie z ziemia mowiac ze to wszystko moja wina , ze jestem egoistka i widze tylko czubek wlasnego nosa, zabolalo mnie to . Odezwaly sie do mnie dwie dawne przyjaciolki ktore szczerze mowiac nie musialy bo nie mialam z nimi  dobrego kontaktu  wrecz je oddalilam od siebie gdzy zajelam sie zwiazkiem ale rozmialy to i pomogly mi jak tylko daly rade zeby wesprzec mnie ,gdzyby nie one to....  Minal tydzien ja dalej nie moge sie z tym pogodzic , nie wiem co robic dalej. Staralm sie jak moglam ,wiazalam z nim przyszlosc i wszytko, a nagle  zostalam sama tak od z dnia na dzien.
Powiedzcie mi gdzie zrobilam blad ? Jestem osoba cholernie wrazliwa, bardzo uczuciowa, angazuje sie bezgranicznie, jestem w stanie wszytko poswiecic dla milosci ,jestem romantyczka. Przez ten rok bylismy gdzies tylko kilka razy ,nie oczekiwalam prezentow ,drogich imprez czy czego kolwiek ,bo twierdzil ze nie ma na to kasy mnie wystarczalo to ze byl ,nie nie mam pracy wiec gdy wychodzilismy czesto mi kupowal cos do picia, czesto przynosil jak do mnie szedl, ja robilam kolacje, na urodziny dobre prezenty, gdy byl zmeczony to masaz po pracy , mile atmosfery,uczucia, robilam co moglam zeby bylo pieknie zeby wiedzial ze go kocham, godzilam sie na wszystko ,wybaczalam wszystko, nie oczekiwalam nic wiecej tylko milosci , poswiecilam bym dla niej wszystko... . Dalej go kocham po mimo tego co sie stalo moje uczucia nie zmalay, wrecz sie nasilily nie wiem czemu ale tak jest i wciaz czekam na cos ale nie wiem na co ? sad gdyby tylko chcial ze mna porozmawiac , choc sie odezwac co kolwiek zebym juz dala mu spokoj , albo choc zebysmy sie nie klucili zeby byl kontakt....nic cisza ... i ta cisza najbardziej boli .

Dziekuje za cierpliwosc i przeczytanie mojej histroi licze na szczerosc,Z góry przepraszam za bledy. Dziekuje sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Czarnuszka piszesz, ze facet jest 10 lat starszy od ciebie ale jego zachowanie wskazuje jakby byl 10 lat ale mlodszy.
Nie wyobrazam sobie takiego zalatwienia sprawy : pisanie listow ?? to jakas dziecinada.
Dojrzaly facet, ktory wie czego chce wylozylby kawe na lawe prosto w 4 oczy a nie ukrywal sie za listami i zrywal nagle kontakt, ze nie odpisuje na smsy itp.
To normalne, ze jesli macie wspolnie pomieszkiwac ty powinnas pracowac. Skoro w twoim miescie jest ciezko o prace to stad propozycja przeprowadzki.
Nie rozumiem zachowania twojego faceta, bo jezeli nie chcial sie wyprowadzac to mogl ci o tym powiedziec ze zostajecie tutaj a ty z czasem napewno znajdziesz jakas robote.
To nie jest powod aby odrazu ciebie zostawiac, przestac sie kontaktowac pod pretekstem nie zmarnowania zyciowej szansy.
Sluchaj, masz 23 lata, cale zycie przed toba i wkoncu prace dostaniesz, to jest kwestia czasu.
Zawsze mozna isc na staz z urzedu pracy.
Wydaje mi sie, ze gdyby myslal o tobie powaznie i bardzo mu na tobie zalezalo to nie dal by ci tak poprostu odejsc.
Walczylby o ciebie, bo tak postepuje ktos kto kocha.
Pozatym piszesz, ze dobrze zarabia, rodzice ci pomagaja - nie jestescie w takiej sytuacji, ze nie ma co do garnka wlozyc.
Wydaje mi sie, ze twoj partner moze nie chciec tej przeprowadzki z nastepujacych powodow:
1. Nie chce byc zalezny od twojej rodzinki  !, chce dojsc do wszystkiego sam. Czyli pracowac tam gdzie sam sobie znalazl robote a nie byc w takiej sytuacji, ze ma ja bo ktos mu po znajomosci znalazl.
2. Kolejna sprawa, zdaje sobie sprawe, ze jak bedziecie mieszkali niedaleko twoich rodzicow, to moze byc jakas presja na niego, zebyscie sie zareczyli pozniej jak najszybciej  wzial z toba slub a widocznie on nie jest na to gotowy!
3. Nie wiaze z toba powaznych planow, dlatego nie chce sie nigdzie wyprowadzac bo jeszcze nie wie jak wasz zwiazek dalej sie potoczy. Jakby cos nie wypalilo?? to co wtedy?? znowu wroci do swego miasta i bedzie prosil bylego pracodawce aby go znowu zatrudnil?

Wydaje mi sie, ze on poprostu wystraszyl sie. Jemu widocznie najlepiej by odpowiadalo abyscie sobie pomieszkiwali na kocia lape a dopiero za kilka lat pomysleli o slubie.
A to, ze facet mowi ci , ze mysli o tobie powaznie : slub itp , to wcale nie musi pokrywac sie z prawda.
Bo niektorzy faceci duzo gadaja a malo robia.
Mi sie wydaje, ze jemu poprostu nie zalezy, dlatego sie wycofal.
Bo niechce mi sie wierzyc, ze gdyby cos do ciebie czul to nagle by tak zniknal z twojego zycia i co najwazniejsze nie zakonczylby waszego zwiazku w taki sposob, ze dalby ci list. To jakas zenada.
A gadka , ze niechce zmarnowac ci szansy jaka dal ci los jest grubo nicmi szyta.
Tym bardziej, ze facet ma juz 33 lata na karku, pracuje i nie wierze, ze nie bylo by go staz aby ciebie utrzymywac do momentu az nie znajdziesz jakiejs pracy.
Powinnas zadac sobie pytanie, jak wygladal wasz zwiazek? czy okazywal ci milosc? Czy pokazywal swoim zachowaniem, ze mu naprawde zalezy?

I co najwazniejsze to nie jest twoja wina, nie jestes zadna egoistka, ty mu tylko przedstawilas propozycje.
W zadne sposob nie naciskalas i nie szantazowalas go, ze wracasz do swojego rodzinnego miasta i  on ma jechac z toba.
Ty tylko dalas mu propozycje, na ktora on mogl przystac albo i nie.
Ale to nie byl powod aby konczyc zwiazek.
Ty dopiero jak on by sie nie zgodzil na wyjazd to moglabys gdybac cz zerwac czy nie ale znajac zycie, bys tego nie zrobila bo widac, ze zalezy tobie na tym mezczyznie.
Ja uwazam, ze powinnas znalezc sobie faceta w swojej grupie wiekowej, a nie kolesia 30 - kilkuletniego , ktory nie wie czego chce od zycia. W tym wieku to on juz powieniem miec rodzine zalozona albo przynajmniej juz myslec o ustatkowaniu sie.

3

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

awokado dziękuje odpowiedź
Najgorsze w tym jest to że tu z każdej strony w szczególności od wspolnych znajomych słyszę "Nie dałaś mu szansy na to zeby zawalczył tylko  dałaś mu wybór wiec go dokonał" wszystko poszlo na mnie że to ja sie wyprowadzam z tąd i mam go gdzies. Ta pseudo przyjaciółka wrecz zbeształa mnie ze powinnam pobiec za nim skorko mi zależy ,ale czy powinnam sie tak zachowac? Po tym jak nie mial ochoty ani czasu dla mnie na rozmowe tylko odszedl zostawiajac niewiele wyjasniajacy krotki list? Pisałam do niego ale do dziś zero odpowiedzi nawet jakiejś najgorszej nawet typu odwal sie ,daj mi spokoj , szczerze to wolalabym najgorsza prawde usłyszec , a musze sie dreczyc tym ze sie nie odezwał nawet w taki sposób ,ile mam latac z nim i go błagac ? On chodzi do pracy zapewne nawet sie tym nie przejmuje co ja czuje , tak bardzo mnie kocha a nawet nie zapyta czy wszystko ok mieszkamy kikla bloków od siebie w tej samej wsi ...... sad ni potrafie tego pojąc czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie. Tym że chciałam mu dac dom rodzine, lepsze życie w innym miejscu , albo w tym gdzie juz jestesmy , siebie ?. Ludzie mi mowili baw sie młoda jestes po c ci w tym wieku dzieci zakładanie rodziny ,jak masz tyle czasu przed soba, ale ja chciałam wszystko poświecic , wiedział o tym , a mimo to tak mnie potraktował sad sad . Jestem naiwna i głupia bo dałam sie kolejny raz nabrac i wykorzystac a gdy zaczełam oczekiwac czegokolwiek to zostałam sama....

4

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Czarnuszka, ja bym zrobiła wszystko co w mojej mocy aby się z nim spotkać i porozmawiać w cztery oczy. Jeżeli zależy Ci na uratowaniu tego związku, lub choćby na wyjaśnieniu sytuacji to uważam, ze bez szczerej rozmowy to się nie uda.
Ponadto analizując jego zachowanie wydaje mi się, że on nie zachowywał się wobec Ciebie w porządku, lis to tchórzostwo, zabrakło mu odwagi na rozmowę??? Spędziliście ze sobą trochę czasu i zasłużyłaś sobie na lepsze traktowanie, a przynajmniej na szczerość prosto w oczy. Nawet jeżeli czymś zawiniłaś, to powinnaś się tego dowiedzieć od niego, nie od "przyjaciółki".
Ja na Twoim miejscu zaczęłabym się godzić z sytuacją, że raczej nie będziecie już razem... ale postaraj się o spotkanie i to o takie z którego nie będzie mógł po prostu wstać i wyjść. Powodzenia.

5

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Ale kiedy on nie chce nawet odpisac , nawet po swoje rzeczy przyjsc czy cokolwiek sad ,po prostu martwa cisza jak bym już nie istniała sad . Musiałabym czekac na niego gdzieś , dorwac niespodziewanie chyba już nie wiem, a z drugiej strony nachozi mnie myśl czy coś to wogóle da skoro jak ognia unika kontaktu ze mna .....

6

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

hmmm... no to trudna sytuacja sad chyba nie pozostaje Ci nic innego jak pogodzić się z tą sytuacją, wygląda na to, że on się zaparł i nic nie jesteś w stanie już zrobić.

7

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Facet jest uparty, z tego co wywnioskowałam, albo boi się odpowiedzialności. Albo jedno i drugie. Ja bym spróbowała trochę go przeczekać - nie odzywać się, nie prosić. Jak mu zależy na Tobie, sam się odezwie. Może ma też problemy, z moim facetem było tak samo - prosiłam o rozmowę, to też jak głową w mur. Potem odezwał się jednak i wyszło, że ma problemy, o których nie chciał mi powiedzieć.
Wiem, że właśnie ta cisza tak bardzo boli...niestety, może jednak warto dać sobie jeszcze jedną szansę. Najważniejsze co możesz teraz dla siebie to przede wszystkim nie obwiniać się! mnie się wydaje, że on ma jakieś kłopoty, nie chce Ci powiedzieć i żeby pozbyć się problemu, po prostu ucieka (czytaj zostawia Ciebie samą). Tak jest przecież wygodniej. Wydaje mi się też, że on nie chce być uzależniony od czyjejś pomocy, woli dorobić się wszystkiego sam, mam podobne zdanie jak Awokado22.
Dając Ci list do przeczytania, zamiast porozmawiać, pokazał swoje tchórzostwo. Przeczekaj. Jeśli nic z tego nie będzie, może lepiej dać sobie z nim spokój?Przeanalizuj sobie wasz związek, czy naprawdę Twoje cierpienie jest warte tego faceta?

8

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

chyba tez mam podobny problem moze mi pomozecie ?

Cześć dziewczyny potrzebuje porady chyba nawet psychologicznej ?.
Pisałam tu kilka miesięcy temu jak cos to możecie poczytać  ?.
Myślałam ze już tu nie będę pisała i prosiła  o pomoc ale się pomyliłam
Mam problem za problemem ?
Jestem w związku  w którym  mój facet jest cudowny czuły , i nie tylko 
Ale  minęło już 5 miesięcy jak jesteśmy razem ?.
?? Razem ??  może teraz mnie skrytykujecie bo w tym związku on robi dla mnie wszystko
Staje na Glowie żebym była szczęśliwa ?
A ja się czuje pusta ,nie szczęśliwa ,a najgorsze w tym wszystkim ze ani razu mu nie powiedziałam kocham cie itp.
Nie potrafię być szczęśliwa w tym związku bo SAMA nie wiem  czego chce od życia?
Od jakiegoś czasu wszystko mi się wali w zyciu ..
Zastanawiałam się nad rozstaniem i wyjechaniem za granice  ..
I zapomnieć o wszystkim ?
Sama nie wiem czy może moje zachowanie jest skutkiem  złych doświadczeń z facetami i dlatego się boje  bardziej   zaangażować  w ten związek ?
Nie mam z kim pogadać o swoim uczuciu i problemach ,  czasami nie mam ochoty wstać z łóżka  i tylko płakać nad swoim życiem czy jeszcze jest warte ??
Może wy mi powiecie co robić dalej ?..?


Pozdrawiam i z góry dzięki

9

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(
iza182944 napisał/a:

A ja się czuje pusta ,nie szczęśliwa ,a najgorsze w tym wszystkim ze ani razu mu nie powiedziałam kocham cie itp.
Nie potrafię być szczęśliwa w tym związku bo SAMA nie wiem  czego chce od życia?
Od jakiegoś czasu wszystko mi się wali w zyciu ..
Zastanawiałam się nad rozstaniem i wyjechaniem za granice  ..

Iza prawda jest taka, że TY nie kochasz. Próbujesz i próbujesz od miesięcy "przymusić" się do uczucia, czy to z powodu poczucia odpowiedzialności czy zobowiązania. I Nic? Zatem oszukujesz siebie i jego. Bo do uczucia nie da się zmusić nikogo,  nawet siebie.
Myślę, że pomysł z wyjazdem jest dobry. Nabierzesz dystansu, zobaczysz czy może zatęsknisz.

10

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Anhedonia

masz racje tak zrobie bo ja mam juz dosc .... takiego zwiazku ?
po szkole wyjade do rodziny na wakacje i zobacze co dalej ...
dzienki za rade

11

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(
iza182944 napisał/a:

chyba tez mam podobny problem moze mi pomozecie ?

Cześć dziewczyny potrzebuje porady chyba nawet psychologicznej ?.
Pisałam tu kilka miesięcy temu jak cos to możecie poczytać  ?.
Myślałam ze już tu nie będę pisała i prosiła  o pomoc ale się pomyliłam
Mam problem za problemem ?
Jestem w związku  w którym  mój facet jest cudowny czuły , i nie tylko 
Ale  minęło już 5 miesięcy jak jesteśmy razem ?.
?? Razem ??  może teraz mnie skrytykujecie bo w tym związku on robi dla mnie wszystko
Staje na Glowie żebym była szczęśliwa ?
A ja się czuje pusta ,nie szczęśliwa ,a najgorsze w tym wszystkim ze ani razu mu nie powiedziałam kocham cie itp.
Nie potrafię być szczęśliwa w tym związku bo SAMA nie wiem  czego chce od życia?
Od jakiegoś czasu wszystko mi się wali w zyciu ..
Zastanawiałam się nad rozstaniem i wyjechaniem za granice  ..
I zapomnieć o wszystkim ?
Sama nie wiem czy może moje zachowanie jest skutkiem  złych doświadczeń z facetami i dlatego się boje  bardziej   zaangażować  w ten związek ?
Nie mam z kim pogadać o swoim uczuciu i problemach ,  czasami nie mam ochoty wstać z łóżka  i tylko płakać nad swoim życiem czy jeszcze jest warte ??
Może wy mi powiecie co robić dalej ?..?


Pozdrawiam i z góry dzięki

Byłam w takiej samej sytuacji. Spotykałam się z facetam przez kilka miesięcy, ale nie wiedziałam co do niego czuje... Lubiałam się z nim spotykać, i spędzać czas razem, mu zalezało, a ja nie wiedziałam, czy chce z nim być... Wkońcu 'rozstaliśmy' się i od tego dnia, ani razu nie żałowałam swojej decyzji. Nie tęskniłam za nim po zerwaniu kontaktu, i zdałam sobie sprawe, że to nie jest to!
Teraz jestem w związku od 5 miesięcy i jestem zakochana, i mi zależy smile

Uważam, że Twój wyjazd na kilka miesięcy będzie dobry. Sama zobaczysz czy będziesz za nim tęsknić, czy będziesz zwracać uwagę na innych facetów, i czy tak na prawde Ci zależy...

Nie rań tylko partnera, bo on jest zakochany, a Ty nie.. .

Pozdrawiam smile

12

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Autorko wątku, być może facet się przestraszył, i wolał się wycofać...
Moja rada dla Ciebie: nie odzywaj się do niego...
Jeśli kochasz- puść to wolno, jeśli wróci- jest Twoje. Jeśli nie- znaczy, że nigdy nie było.

13

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

saffari
wiem ze ja wytrzymam i dam rade bez niego
ale nie wiem jak mu to powiedziec ze potrzebuje czasu itp?
nie wiem jak on to przyjmie ?

14

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Jeśli do tej pory odwzajemniałaś jego uczucia, i pokazywałaś, że Ci zależy wtedy facet może być zaskoczony, a co gorsze możesz go zranić mówiąc o swoich uczuciach, ale... powiedz mu o tym, bo poźniej może go jeszcze bardziej zaboleć serce, że nie powiedziałaś mu o tym wcześniej, a on myślał, że wszystko między Wami jest dobrze. Nie buj się tego jak zareaguje. Bądź z nim szczera. Powiedz, że go bardzo lubisz, ale nie wiesz co do niego czujesz.. Powiedz, że ten wyjazd ma między innymi słuzyć temu, żebyś przemyślała sobie, czego tak na prawde chcesz, i czy Ci zależy. Jesli on po prostu z Tobą zerwie ( bo nie chce być z kimś, kto nie wie co do niego czuje) wtedy Ty się dowiesz czy tak na prawdę Ci zależało. A jeśli mimo wszystko będzie chciał dalej z Tobą być, wtedy poukładasz sobie swoje życie uczuciowe, i dowiesz się czego chcesz. smile

15

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Witaj, wiem że gdy trafia nas strzała amora trudno  ranę zaleczyć Ja miałam podobnie jak Ty Wielką Miłość, dla niej gotowa byłam na wszelkie wyrzeczenia; oczywiście były śniadanka, obiadki kolacyjki - nigdzie mnie nie zabierał, ja nic nie wymagałam, tylko aby mnie kochał i szanował, z tym pierwszym OK (łóżko) gorzej z drugim Nawet nie miał odwagi mi powiedzieć, że ze mną zrywa - po 2 miesiącach milczenia (BYLIŚMY ZE SOBĄ 1 ROK) pojechałam do niego ... po to aby przeżyć kolejne upokorzenie JA jednaK nadal go kochałam: nawet gdy po 4 latach wychodziłam za innego, nawet po ponad 10 latach gdy dziecko moje szło do szkoły Ja wiem,że jak się kocha to mocno Powiem Ci,że gdy ON mnie odrzucił ja zawaliłam rok studiów ...  od tego czasu minęło blisko 20 lat - ja nadal coś do niego czuję może dlatego ,że pomimo iż był dupkiem zranił mnie tylko raz - gdy mnie zostawił. Przez męża jestem wciąż poniżana i raniona - żałuję ,że nie zdecydowałam się na życie w samotności - nikt nie wypominałby mi wydanej złotówki na mnie czy na dziecko, chociaż ta złotówka została zarobiona przeze mnie ....

16 Ostatnio edytowany przez dagamg (2011-06-05 10:58:08)

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

smile

17

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

dagamg
wiesz co wyjezdzam i wszystko sobie przemysle ...
ale ten facet co z nim jestem jest inny staje na glowie zebym byla szczesliwa ..
ale teraz czeka na moj krok ..

18

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

saffari

wiesz co rozmawialam z nim na spokojnie... powiedzialam co i jak a on jak by nic powiedzial ze bedzie czekal i bedzie mnie kochal ....  powiem wam ze bardzo sie balam jego reakcji ale on byl bardzo spokojny.... i przyjal wszystko na spokojnie ....
wiec wyjezdzam pod koniec czerca
odezwe sie po wakacjach  i wam opowiem co wybralam i co przemyslalam
zycze milych i spokojnych wakacji  pozdrawiam

19

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Witam!! Od od 3 lat przyjażniłam się z pewnym chłopakiem,on miał dziewczyne ja chlopaka,spotykalismy sie ,rozmawialismy ,nigdy nas nic wiecej nie łączyło-do czasu!!! Bo kilka miiesięcy temu zbliżyliśmy sie do siebie,spotykalismy, całowalismy ale nigdy nie wyszedł z inicjatywa bycia razem.około 3 tygodnie temu zaproponował mi czy nie chciałabym z nim być.Cieszyłam się aczkolwiek nie starałam się w szybki sposób mu odpowiedziec.pytał kilka razy więc się zgodziłam,ale juz od samego poczatku było cos nie tak ,wydaje się mi ze to moja wina,z tego względu ze nigdy nie doceniałam tego co mówi ze się stara,tego ze chcial dobrze dla nas.na każdym kroku dorowadzałam do kłótni ,i najgosze jest to ze nie dlatego bo mi na nim nie zależało tylko wiedziałam ze mu na mnie bardzo zalezy i i olewałam to. Wiedziałam ze zawsze bedzie się do mnie odzywal i przepraszał nawet jeżeli nie jest winien. miał wiele wad ale starał się je zmienić specjalnie dla mnie ,widziłam poprawy ale nie byłam zadowolona w 100 procentach bo nie było do konca jak ja chce.Ale przeciez powinnam mu pokazac ze się ciesze.Nie bylo dnia bez kłótni::(nie wyobrazałam sobie tego ze nadejdzie taki dzie i nie odezwie sie do mnie:(zawsze jak konczylismy nasz związek to i tak pisał dzwonił dziesiatki smsów i połączen a mnie to cieszły.teraz załue tego bardzo ze jak mnie przepraszał i chciał dac nam kolejna szanse to jej nie wykorzystałam.zerwałam z nim w czwartek on próbował jeszcze nas pogodzic a ja perfidnie kazałam mu odejsc ale w sercu mialam nadzieje ze jednam napisze.któż klupi by tyle do mnie mial cierpiwosci nikt! rozmawiałam o tej sytuacji z kilkoma osobami i wyszło na to ze to moje glupie zachowanie wszystko zniszczyło.wiem ze to mój blad mam bardzo trudny charakter. nigdy nie przyznaje sie do blędu i bardzo trudno mi przychodzi slowo przepraszam wypowiedziec.jednakże przemyslałam wszystko postanowilam sie nie tylko dla niego zmienic ale i dla siebie,bo jezeli z nim tylko nie moglabym sie dogadac to moglabym myslec ze to jego wina ale ja igdy nie moglam sie z nikim porozumiec,wiec raczej cos tkwi we mnie;(postanowilam pójsc do niego do domu co ciężko mi to wczesniej przychodzilo bo wydawało mi się ze niejestem tam lubiana.ale wiedziałam ze to bedzie dla niego wazne ze dalam z siebie wszytsko.i co sie okazało wyszedł i powiedział ze nie moze mnie zaprosić do srodka bo jest u niego gość!! była to dziwczyna.tego nie potafie zrozumiec 23.06 pisał mi ze mnie kocha i chce dla nas jak najlepiej ze jetsem najważniejsza osobą w sobote rozmawial jeszcze z rodzicami na moj temat wiec wydaje sie mi ze myslał powaznie a 27 dzien  pozniej jest u niego jakas dziewczyna  z ktora sie caluje.rozumie to ze nie moze ze mna wytrzymac i szuka ciepla u innych ,tylko ze ja wczoraj poprosilam go o spotkanie w takim stanie mnie nigdy nie widział ,bylam taka szczera jak nigdy,przeprosilam za wszytsko obiecłam ze sie zmienie  ze bede mu wiecej mowic(bo bedac znim zachowywałam sie okropnie pytał mnie gdzie wychodze a ja opwoadałam mu ze "nie bede sie tlumaczyc bo nie jestem Twoim psem na uwiezi")wiec to przechodzi ludzkie pojecie mozna miec troche prywatnosci ale to moj chlopak wiec oczekiwal ze mu powiem gdzie i z kim tylko tyle odemnie oczekiwał a ja robilam z siebie "paniusie"....powiedział ze potrzebuje czasu ,ale gdy on zrobil cos zlego i ja mowilam ze nie ma to sensu to on prosil zebym tego nie rozila bo nie wytrzyma bezemnie zawsze ta szanse mial odemnie BOJE SIE ZE ON MI JEJ NIE DA wydaje mi sie że jest to coś poważnego bo kocham jesc a od 2 dni nie moge patrzec na jedzenie bo dotarło do mnie jakim jestem czlowiekiem:(;(mam tego świadomosc krytka i to duża nalezy mi sie;( ale naprawde chce to zmienic.Powiedzie sami jeżeli  on naprawde mnie kocha to powinien mi dac szanse pokazania moich uczuć i postępowania,rozumie jezeli sytuacja znow by sie powtażała to mogłby zakoczyc ze mna tą znajomosc,i nie jestem w stanie uwiezyć że on tak poprostu przestal mnie kochac bo jezeli sie kocha to sie wybacza prawda?co robic próbowac sie z nim kontaktowac czy milczec:(?

20

Odp: pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Cześć  dziewczyny pisze tak jak obiecałam wróciłam z wakacji? ale nie miałam za bardzo czasu żeby napisać ?teraz go mam trochę wiec powiem wam co wybrałam ?
Wiec zaczynając od początku kiedy nad szedł dzien. wyjazdu mojego na nie czułam pustki itp.
Ale kiedy wyjeżdżałam on przyjechał się pożegnać i po całował  mnie mówiąc ze nawet jak wybiorę rozstanie to będzie wałczył o mnie.
Kiedy od jechałam myślałam ze źle robie ? ale kiedy minęły godziny ja nawet nic nie czułam żadnej pustki ,ze go nie ma, nie brakowało mi go ,jego slow tego wszystkiego?  nawet jak dzwonił mówiłam ze tęsknie a tak na prawdę nic nie czułam ?
Ale nie stety kiedy miały dni noce  zastanawiam się co on teraz robi gdzie jest .kiedy przestał dzwonić na jakiś czas ?
Wtedy do mnie doszło co trącę  , co tak na prawdę kocham ale boje się powiedzieć głośno bo Strach jest większy ?przed miłością i szczęściem ?
Kiedy zrozumiałam ze musze walczyć z swoim Stachem i lekiem ? wróciłam po miesiącu do polski
Do niego .kiedy zadzwoniłam do drzwi i powiedziałam ze kocham ze chce z Toba być
Tylko nie wiem czy dam sobie sama rade z tym walczyć ?
Wtedy powiedział ze mnie kocha i mi pomorze .
Ja wtedy zrozumiałam co mogłam strącić ?
Od kiedy wróciłam to moje Zycie się zmieniło  na nowo od żyłam po tym wszystkim
Ale nie żałuje bo jestem bardzo szczęśliwa ?
Dzięki wam i waszym radom :-))))))))))))))))))))))))))

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pogubiłam się i nie wiem gdzie zrobiłam błąd prosze doradźcie :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024