Przez trzy lata ojciec mojego dziecka znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie.
http://www.netkobiety.pl/t24034.html -( tu można przeczytać mniej więcej jak to było)
Pisze mojego bo niestety ale nie interesuje się własnym dzieckiem.
Z dnia na dzień moja twarz robiła się bardziej smutna, oczy bardziej zmącone. Nie chciało mi się żyć.
Poddawałam się traciłam pewność siebie z każdym dniem , z każdą godziną , z każdym miesiącem.
Byłam wystraszona, zastraszona , nie miałam z kim porozmawiać , bo wstydziłam się tego co mnie spotkało. W jakiej sytuacji się znalazłam. Poniżana, bita, zgnębiona . Tak wyglądało moje życie. Lecz pewnego dnia zaczęłam walczyć nie z mym oprawcą lecz o swoje życie lepsze życie. Postanowiłam odejść zostawić jego i to całe bagno które mnie otaczało.
Za niedługo będzie trzy lata jak go zostawiłam. Nieważne że uciekłam jak tchórz fakt bałam się lecz zrobiłam najtrudniejszy krok jaki można było zrobić zaczęłam myśleć o sobie , o mej godności ,o życiu.
I udało się obecnie się nie boje, mogę spokojnie spać. Wszystko to co wtedy przeżyłam uczyniły ze mnie twardą kobietę, która teraz nie boi się. Tylko pytanie czy musiałam tak dużo wycierpieć by nauczyć się być twardą. Nie poddawać się w sytuacjach które wydawały by się beznadziejne.
Czasami myślę ,że po prostu miałam pecha i doświadczyłam zbyt boleśnie na swej skórze nienawiści do drugiej osoby.
Ale wiem że dzięki tym doświadczeniom sprostam teraz wszystkiemu. Mam własne mieszkanie , mieszkam z synkiem, pracuje.
Nie boje się tego co będzie jutro. Nie boje się żyć.
Moniliwikia, przede wszystkim zawalczyłaś o siebie, o własną godność, prawo do spokoju i szczęścia. To naturalne, że dziś zadajesz pytania: dlaczego ja?dlaczego mnie to spotkało? czy musiało tak być, abym stała się osobą jaką dziś jestem? To już nieważne, bo liczy się to co jest tu i teraz. Masz w sobie siłę, której nauczyło Cię samo życie, teraz pozostaje z niej czerpać.
witaj...dla mnie jesteś WIELKA, ...potrafiłaś zawalczyc o szczęście swoje i syna. Miłego dnia:)
moniliwikia jesteś Wielka tak jak napisała marka. Zawalczyłaś o siebie i syna o wasze szczęście. Tak już jest że siły uczą nad przede wszystkim złe doświadczenia.
Gratuluję odwagi! Jestem pewna, że sobie poradzisz ze wszystkim. Mnie też wychowała tylko mama, teraz mamy tylko siebie. Pamiętaj tylko, by nie rezygnować ze swoich potrzeb i marzeń. Ja żałuję, że moja mama tak bardzo poświęciła się pracy i mnie. Nigdy nie znalazła kolejnego mężczyzny. Ale Ty masz synka i on będzie potrzebował choć namiastki taty. Będzie Ci pewnie ciężko zaufać mężczyźnie, ale jesteś silną kobietą i na pewno bardzo wartościowym człowiekiem, więc znajdziesz swoje drugie szczęście w życiu
Powodzenia
Moniliwikia przeczytałam cały Twój wątek i jestem w szoku. Jesteś silną i mądrą kobietą, mało kto ma tyle sił i odwagi. Naprawdę bardzo podziwiam Twoje postępowanie a jednocześnie cieszę się, że Twoje życie zaczęło się pomału układać. Życzę powodzenia i dużo szczęścia.
Gratuluję odwagi!
Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale naprawdę Cię podziwiam. Z natury jestem słabą osobą i wątpię czy miałabym tyle sił co Ty... A już na pewno nie można Cię nazwać tchórzem! Przyłączam się do opinii innych forumowiczek - jesteś WIELKA ![]()
Dziękuj rodzicom za dach nad głową.I pewnie wspomagają Cię finansowo...
Ja nie mam takiego szczęścia - więc jeszcze z nim mieszkam.Moja mama powiedziała mi krótko " Ty sobie męża wybierałaś".Tak to prawda ...
" Czasami myślę ,że po prostu miałam pecha i doświadczyłam zbyt boleśnie na swej skórze nienawiści do drugiej osoby.
Ale wiem że dzięki tym doświadczeniom sprostam teraz wszystkiemu. Mam własne mieszkanie , mieszkam z synkiem, pracuje.
Nie boje się tego co będzie jutro. Nie boje się żyć."
to mi wystarczy, jesteś konsekwentna. mogłabys teraz na tym forum pisać załzawiona i wyczerpana psychicznie, mogłas sie użalac, a tu pozytyw.
sama wiem, jak zycie uczy.
porażka hartuje człowieka, a jak ktoś szybko się uczy, po czasie jest nie do zagiecia.
wierz mi , wiele kobiet chciało by takiej siły,
pozdro
Moniliwikia, szacunek! Jesteś dzielna, mądra i nie boisz się decydować sama o swoim życiu. Twoje straszne doświadczenie Cię nie złamało, a wzmocniło, pokazało Ci Twoją siłę. Twój syn ma szczęście, że ma taką matkę.
Powodzenia w życiu!