Dziewczyny, pomocy.. Nie wiem co mam myśleć. Jestem z chłopakiem rok, nigdy nie wyznawaliśmy sobie uczuć prowadziliśmy taką głupią gierke kto powie to pierwszy. Z doświadczenia wiem, że często sprawdza się hasło " kto pierwszy powie kocham, przegrywa" . Wreszcie powidziałam mu to, nie mogłam już dluzej tego w sobie dusić. A on jedynie mnie przytulil tak mocno i pocałował.. Nie odpowiedział nic. Potem przez tel powiedział, że ma problemy z okazywaniem uczuć. Gestami i zachowaniem mi to okazuje, wiem, że jestem dla niego ważna. Ale po roku nie wie co czuje? Ułatwiłam mu zadanie maksymalnie, oczekiwałam tylko odpowiedzi " Ja Ciebie też" . Ehh.. Co myślicie?
Myślę, że Ci to powie niedługo
Ja też mojemu byłemu od razu nie odpowiedziałam, tylko po kilku dniach
Pozytywnym aspektem tej sytuacji jest to, że Twój chłopak traktuje te słowa poważnie ![]()
Mam taką nadzieję, bo poczułam się okropnie
Tyle mnie to kosztowało.. Wiem, że było to dla niego wielkie zaskoczenie w sumie "rzuciłam" to w drzwiach on już wychodził i się spieszyl. Dodam, że będac ze sobą kilka miesięcy cały czas nakłaniał mnie do rozmowy, żebym mu pow co do niego czuje. Ale ciągle się wymigiwałam, po 5 miesiącach nie byłam na to gotowa.. i jakoś tak od 3 miesięcy temat przycichł, nie naciskał tak już na wyznanie sam często mówił, że on wie że go kocham bo do tego nie potrzeba słów. Ale my BABY musimy to czasem usłyszeć, czyż nie?
Jeżeli okazuje Ci miłość w czynach, jest czuły, troszczy się o Ciebie, interesujesz go, robi wszystko, byś była szczęsliwa i o to dba, to nie ma co martwić się, że nie powiedział tych dwóch magicznych słów.
A no pewnie, że tak
Wszystko będzie ok
Szczególnie, że było to dla niego zaskoczeniem, przez ten czas nie powiedzieliście sobie tego, więc musi się chłopak trochę pozbierać po tych słowach ![]()
On na pewno dobrze wie co czuje. Gdyby tak nie było to po wyznaniu przez Ciebie miłości, wyśmiałby Ciebie. A on Cię przytulił. Bądź cierpliwa :-)
Myślę, że kocha tylko nie potrafi jeszcze ci tego powiedzieć tak spontanicznie "w drzwiach". Daj mu trochę czasu. Ważne, że na co dzień czujesz się przez niego kochana
Dzięki Kobitki za wsparcie, bo już naprawdę zaczełam się zastanawiać co on do mnie czuje. Nie raz w sytuacjach kiedy powinno się powiedzieć te magiczne słowa, jak wyjeżdzał np na parę dni to wychodząc dawał mi buzi i mówił : "Ja Ciebie też" ( ja oczywiscie nie mówiłam nic wczesniej, taka ot formułka na do widzenia). Odbieralam to jako wyznanie, tyle że na okrętke, dlatego tym bardziej było mi przykro jak nie powiedział mi tego wczoraj. Pozdrawiam ![]()
Witam
Ja też mialam coś podobnego , też było tak że który to powie pierwszy , ja aktualnie byłam z chłopakiem 6 miesięcy może to troche krótko ale powiedzialam mu to pierwsza choć bałam się jak może zareagować , Nic mi nie odpowiedział , taak samo przytulił mnie i pocałował , byłam załamana bo wiedziałam że jednak coś we mnie nie widzi i nie kocha mnie .
Ale potem mi napisał smsa że on tak szybko nie zakochuje się i jak by mi to odpowiedział to by skłamał a nie chciał mnie okłamywać i powiedział mi w prost że zależy mu strasznie na mnie i muszę mu dać trochę czasu . W tej chwili jestem już z nim rok i bardzo jestem z nim szczęśliwa i teraz mi to cały czas mówi .
niunia21 Musisz trochę poczekać a zapewniam Cię że doczekasz się tego słowa , tylko musisz mu dać trochę czasu , najwyraźniej też nie chce Cie okłamywać , chce być dobry i szczery wobec Ciebie
Pozdrawiam serdecznie ![]()
dzięki Gosiik, rozmawialiśmy jescze później o tym, powiedział że on "to" czuje, ale nie umie mi tego powiedzieć. I że na pewno to usłyszę, ale musi się bardziej otworzyć bo nie umie wyrażać uczuć i najzwyczajniej się wstydzi. Ciężki przypadek heh ale jestem spokojna, mnie też to nie mogło przejśc przez gardło a nogi miałam jak z waty ale pomyślałam teraz albo nigdy. Teraz czekam na niego, wiem że jak to wreszcie powie to będzie to na 100% szczere i prawdziwe ![]()
Zdecydowałam się napisać, choć wiem, że to co zrobiłam może wydać się niedojrzałe i wiele osób mnie za to skrytykuje. Otóż w piątek zerwałam pod wpływem emocji z mężczyzną (ma 27 lat) z którym byłam 1,5 roku. Problem był następujący, z tym człowiekiem nie da się rozmawiać. Zarzuciłam mu, że spędzamy ze sobą jedynie wieczory, że przyjeżdza do mnie o 22, wychodzi najpóźniej o 11, jakby mu się gdzieś spieszyło. Dodam, że nie pracuje. Spytałam czy zjemy jescze kiedyś razem śniadanie , a on mi na to chyba zartobliwie, że po ślubie. Na co ja znowu, że nie mamy wspólnego życia, że nie spędzilismy od roku ze sobą nawet popoludnia a co dopiero mowa o całym dniu, spytałam czemu tak jest. Na co on odpowiada : nie wiem. Kolejne pytanie, czemu nie chciałeś żebyśmy zamieszkali razem, mimo że w styczniu i lutym sam poruszałeś ten temat, że powinniśmy niedlugo razem zamieszkać. Odpowiedz : nie wiem. Co do mnie czujesz? Wiem, ale nie umiem mówić o uczuciach. Poniosły mnie emocje powiedziałąm, że nie da się z nim rozmawiać, ze dorośli ludzie muszą pewne sprawy sobie wyjaśniać i że ja nie widze sensu dla tego związku. Spytał czy się rozstajemy, na co odpowiedziałam, że chyba tak będzie lepiej. Poleżał jescze z 20 minut poczym oznajmił, że wychodzi. Próbowałam go zatrzymać, porozmawiac pytałam kim ja właściwie dla niego jestem. Usłyszałam jedynie, mogliśmy rozmawiać wcześniej, to ty powiedziałaś, że to nie ma sensu i podjełaś decyzje o rozstaniu. Wyszedł.
I teraz nie wiem co mam myśleć. Szczerze mówiąc liczyłam, że się odezwie, że nie pozwoli tak po prostu żebyśmy się rozstali. Do tej pory wydawało mi się, że nigdy za nikim nie był tak jak za mną. Wcześniejsze dziewczyny stale zdradzał, widywał się znimi góra 2-3 dni w tygodniu, zrywał , wracał i tak w kółko. Kilka razy powiedział mi, że nigdy nikogo tak nie traktował jak mnie i że dla mnie tak bardzo się zmienił. Nie chodzi na dyskoteki, nawet nie poszedł na wieczór kawalerski na który był zaproszony, wolał przyjechać do mnie. Jak jesteśmy razem jest świetnie, uwielbiam go on też mówi, że nigdy nie poznał tak fajnej dziewczyny i z nikim nie był tak blisko. Że mnie nie zdradza mam 100% pewności. Dzwoni kilka razy dziennie, jest czuły, przytula mnie,całuje. Widujemy się prawie codziennie, mniej więcej 5 dni w tyg, ale tak jak mówie jedynie wieczorami, na noce. Nigdy nie płakałam przez niego, nie usłyszałam nic przykrego, nie mam mu nic do zarzucenia, ani razu nie złapałam go kłamstwie. Można powiedzieć, że czułam tą miłość choć nigdy nie usłyszałam wyznania miłości.
Co mnie jescze boli, nigdy nie zaprosił mnie do siebie do domu. Mieszka z babcią więc chyba wygodniej mu jest przyjeżdzac do mnie bo ja mieszkam z koleżanką. ( albo to ja tak sobie to tłumaczę)
W końcu po takim czasie mógłby zaprosić mnie choć raz do siebie, chociażby żeby mnie z babcią zapoznać.
Podsumowując : widujemy się jedynie wieczorami, a więc chyba nie ma potrzeby spędzania ze mną czasu w ciągu dnia. Mimo, że siedzi w domu, nic nie robi i tak nie przyjedzie do mnie. A przecież człowieka poznaje się spędzając z nim czas, robiąc razem codziennie rzeczy. Dlatego chciałam, żebyśmy zamieszkali razem. On nie chciał. Nie naciskałam. Nie znam jego rodziny. Nie usłyszałam nigdy kocham.. Co to za związek?
Od piątku się nie odezwał, ja też nie. Na dodatek usunął mój numer gg. Myślałam, że będzie walczył, ze zrobi cokolwiek by mnie nie stracić. Gdyby kochał tak by przecież postąpił. Być może honor mu nie pozwala, bo to zawsze on zrywał, twierdził, że kilka lat temu jak zostawiła go dziewczyna postanowil sobie, że kobieta nigdy już nie będzie podejmowała decyzji o odejsciu jedynie on. Po kłótniach bardzo często on się odzywał pierwszy bo ja tez unoszę się honorem, wytrzymywał góra 2 dni. Powiedział kiedyś, że nigdy w życiu nie odezwał się pierwszy do dziewczyny po kłótni, że nigdy mi tego nie wybaczy. Ot taki typ, macho.
Wiem co sama bym poradziła czytając taki post. Nie odzywaj się, jeśli mu zależy powinien się odezwać. A poza tym to chore, że nie ma potrzeby spędzania z Tobą czasu, widocznie nie jest aż tak w Tobie zakochany. A z drugiej strony jeśli by nie kochał, czy aż tak by się zmienił? Tyle lat był draniem. Podobno jedynie miłość zmienia człowieka.
Chciałabym poznać Wasze zdanie, czy powinnam się odezwać? Nie wiem co robić, na rozmowę chyba nie mam co liczyć. A ja nie chciałam zrywać, chciałam jedynie usłyszeć wytłumaczenie dlaczego jest tak a nie inaczej, zwyczajnie porozmawiać o tym co mnie gryzie. Nic więcej.
12 2011-09-26 12:17:22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-26 12:17:48)
Myślałaś, że powiedziane przez Ciebie słowa nic nie znaczą.
Myślałaś, że będzie walczył.
Myślałaś, że jest bez godności.
Myślałaś, że jest bez honoru.
Przeliczyłaś się.
Jeśli cokolwiek jeszcze chcesz od tego mężczyzny, bez żadnej gwarancji powodzenia, ruch należy do Ciebie.
Myślałaś, że powiedziane przez Ciebie słowa nic nie znaczą.
Myślałaś, że będzie walczył.
Myślałaś, że jest bez godności.
Myślałaś, że jest bez honoru.Przeliczyłaś się.
Jeśli cokolwiek jeszcze chcesz od tego mężczyzny, bez żadnej gwarancji powodzenia, ruch należy do Ciebie.
Wielokropek, a czy to nie on powinien się odezwać, jeśli chciałby to ratowac? Widział później, że płakałam próbowałam jeszcze rozmawiać, to on wyszedł. Czy to nie jest chore jak wygląda nasz związek? Ja już sama się w tym pogubiłam, nie wiem na czym stoje chciałam to wyjaśnić a on mnie w mojej opinii lekceważył odpowiadając jedynie "nie wiem".
Powtórzę.
Jeśli cokolwiek jeszcze chcesz od tego mężczyzny, bez żadnej gwarancji powodzenia, ruch należy do Ciebie.
Ty zerwałaś- więc jeśli chcesz to naprawiać to Ty powinnaś wyciągnąć ręke. W złości wypowiadamy słowa, których potem żałujemy. Zadzwoń do niego, poproś o spotkanie, porozmawiaj na spokojnie, powiedz mu co czujesz, czego Ci brakowało, co chciałabyś zmienic i to samo niech on Ci powie. Musicie umieć rozmawiać.
Kocha Cię kocha
nie masz się co martwić. Nie zdajesz sobie sprawy co niesamowitego poczujesz jak to usłyszysz. Boże...ile ja bym dała żeby poczuć to jeszcze raz. Mówienie sobie codziennie po 20 razy może i daje jakieś tam poczucie, ale dla mnie już te słowa nie mają znaczenia. O wiele bardziej by mnie ucieszyło gdybym słyszała to raz na ruski rok. Teraz tak się przyzwyczaiłam, że jak raz dziennie nie usłyszę kocham Cię to już czuję że coś jest nie tak. Bezsensu.
rozjaśniacz jak widzisz sprawy się trochę pokomplikowały i coraz mniej wierze w to, że jednak kocha ![]()
Proszę o porady, biję się z myślami co robić czy się odzywać czy milczeć licząc że w ten sposób na niego wpłynę i coś się zmieni
Minęły dopiero 4 dni ale bardzo tęsknie.
Proszę o porady, biję się z myślami co robić czy się odzywać czy milczeć licząc że w ten sposób na niego wpłynę i coś się zmieni
Minęły dopiero 4 dni ale bardzo tęsknie.
dobrze zrobiłaś ze dupka pogoniłaś...
20 2014-07-26 23:30:42 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-07-26 23:31:30)
Mhm... przeczytałam to i nasunął mi się inny dylemat... chociaż jestem po paru lampkach wina w samotności i mam teraz dużo dylematów... my zaczęliśmy sobie mówić "kocham" już po miesiącu... on pierwszy, mimo że jest ode mnie starszy i chyba nie spieszy sie z deklaracjami. teraz sie zastanawiam czy to słowa rzucane na wiatr skoro tak szybko? czy nie za szybko?
A Niunia - dobrze wyszło. Ja bym tak nie potrafiła, jakby ktoś nie chciał się określić po ponad roku....
Miałam podobną sytuację, byłam z chłopakiem rok, praktycznie byłam, a teoretycznie nie, wiem.. dziwne , nigdy to nie było oficjalne , po roku stwierdził że będziemy razem oficjalnie, że kocham też mówiłam pierwsza, no a on po dwóch miesiącach, więc naprawdę czasem warto czekać, pomijając że już razem nie jesteśmy ![]()
............... my zaczęliśmy sobie mówić "kocham" już po miesiącu... on pierwszy, mimo że jest ode mnie starszy i chyba nie spieszy sie z deklaracjami. teraz sie zastanawiam czy to słowa rzucane na wiatr skoro tak szybko? czy nie za szybko?
...........
uważam, ze to zbyt poważne słowa, żeby nimi sie tak bawić i poważny facet nie robiłby tego..