Witam byłem w związku z dziewczyną prawie 3 lata wszystko zaczęło się psuć po urodzeniu naszego dziecka wtedy przeprowadziłem się do niej mieszkaliśmy u jej babci mieliśmy jeden pokoik. Jej ojciec wybrał 2 imię dla naszego synka po swoim synu który zginą w wypadku samochodowy 3 miesiące wcześniej. Od tego się zaczęło ja nie chciałem powiedziałem że jak będzie miał 2 imię to nie uznam go jako syna. Później matka zaczęła przychodzić do nas do pokoju jak małego kąpaliśmy i siedziała do wieczora ani porozmawiać nic cały czas ktoś siedział, jak przyjeżdżałem z pracy ona siedziała u rodziców musiałem po nią chodzić albo czekać po parę godzin jak przyjdzie.Ja mam taką prace że wyjeżdżam na delegację nadarzyła się okazja to jadę może samo się ułoży może będzie lepiej pojechałem. Wracałem co tydzień do domu nie było fajnie ciągle kłótnie że ona tam siedzi nie ma jej w naszym nowym domku. Pewnego razu przyjechała moja siostra w odwiedziny do nas nie przyjęliśmy jej u nas tylko u rodziców. Ojciec jej wyrywał mi nasze dziecko z ręki bo on chce go ponosić mały noszony był cały czas z reki na rękę .Przyjechałem po tygodniu z delegacji mówi ponoś małego miał wtedy niecałe 2 miesiące mówię że nie bo jak go nauczyłaś to sama go noś .Mówiłem nie będę się nim zajmował jak twoja matka będzie przychodzić do nas. Ale słowa nic nie pomogły jak ja chciałem pogadać ona miała chimery i na odwrót . Tak wyniszczaliśmy swój związek pomału.Pewnej niedzieli jej ojciec mówi do mnie Jak ja to wszystko widzę? Jak wyglądają moje sprawy finansowe? i Jak to ma dalej wyglądać? mówił że nic do mnie niema ale mu nikt dzieci nie wychowywał ,masz 2 tygodnie na odpowiedź , Wieczorem pojechałem do domu i nie myślałem nad tym. Po tygodniu czasu zjawiłem się znowu na rozmowę z nim On mówi ja tego nie widzę ale ja mogę tu mieszkać mówię czas to zakończyć póki jeszcze można po co mam cię później udusić po miesiącu będzie to samo weź swoje rzeczy. Rozmawiałem z dziewczyną co teraz co będzie ona nie wie wyprowadźmy się ona zostaje. Po 2 dniach dostałem smsa przyjedź po rzeczy pojechałem z matką choć zobaczysz małego i w drogę . Rzeczy miałem już spakowane jej siostra zaczęła straszyć mnie policją a ona nić się nie odzywała .Zły byłem na nich wszystkim wiadomo nikt nie jest bez winny ale są pewne granice. Po tygodniu spotkaliśmy się pogadać że ona chce zmienić nazwisko dziecka a ja nie będe musiał płacić alimentów nie zgodziłem się . Prosiłem ją błagałem nic ona nie wie co zrobić. MÓWIŁA ŻE KOCHA ALE SIĘ BOI. WCZORAJ NAPISAŁA KIEDY WYDAJĘ SIĘ ŻE WSZYSTKO SIĘ SKOŃCZYŁO,WTEDY DOPIERO WSZYSTKO SIĘ ZACZYNA;-) BĘDZIE DOBRZE MUSI . CO MI POWIECIE O TYM MIŁE PANIE
Jak dla mnie cała ta sytuacja jest chora , z rodzicami twojej dziewczyny jest cos nie tak.
Gdybym miała takich teściów odrazu bym uciekała.
Trudna sprawa, dziewczyna jest pod dużą presją rodziców. Dopóki ona będzie z nimi mieszkała nigdy sie nie dogadacie, zawsze będzie robiła tak jak oni jej każą.
Postaraj sie z nią porozmawiać na spokojnie, zaznacz jej że zależy ci na dziecku na jego szczęsciu. Jesteś jego ojcem i masz do tego dziecka takie samo prawo jak ona. Wszystkie decyzje jakie ona podejmie musi w sadzie racjonalnie wyjaśnić, mieć ewentualne dowody. A ty masz prawo się nie zgodzić i walczyć o widywanie się z dzieckiem.
Pisząc takiego smsa daje ci nadzieje ale zanim zaczniesz skakac z radości zaproponuj jej wspolne mieszkanie z dala od jej rodziców, wtedy zaczniecie wszystko od nowa. To bedzie wasza szansa i warto jawykorzystac.Rodzice zawsze mogą ją odwiedzać wkońcu sa to dziadkowie i ich pomoc zawsze sie przydaje, ale hallo są pewne granice które musicie postawić. Zapytaj ją czego ona chce, czy chce budować swoje życie i swoją rodzinę razem z toba a może chce zostac samotna matka.
Dziewczyna faktycznie nie wie czego chce, wybacz ale wedlug mnie nie dojrzała do tego aby sie usamodzielnic i wkońcu odciąć pępowinę od rodziców.
Musi wybrać co jest teraz wazniejsze dla niej no i na przyszlosc dla dziecka.
Trzymaj się i uszy do góry:) jesteśmy tu po to aby sobie pomagać ![]()
Witam i ta historia ma ciąg dalszy po tym esemesie pisaliśmy jeszcze na gg i tak aż pewnego dnia jej siostra odebrała tel i wyzwała mnie od najgorszych że mam ją zostawić w spokoju . Nie odzywałem się a teraz ani esemesa ani gg nic zero odzewu nic nie wiem po prostu cisza.Żadnych wieści nic ból jest tak straszny ale jutro jadę odwiedzić mojego synka tylko coś na uspokojenie muszę wziąć bo nie wiem czy dam radę z tym wszystkim nie życzę nikomu takiej sytuacji. Najgorzej jak rodzice i rodzeństwo wtrącają się we wszystko .