witam
czy któraś z Was ma sprawdzony sposób na złamane serce? popełniłam niewybaczalny błąd, on się teraz zastanawia a mi jest tak cholernie źle. nie wiem, co będzie, boję się najgorszego. w ciągu dnia jest w miarę ok, najgorzej jest wieczorem, kiedy jestem sama, nie ma go i nie ma do kogo się przytulić - brak drugiego człowieka odczuwam się tak strasznie namacalnie. to nie był mój pierwszy wybryk, zawsze wybaczał, nie wiem, czy teraz będzie chciał wrócić. czekam na jakiś znak z jego strony, a to czekanie jest takie dołujące. wiem, że przegięłam, ale czasu już nie cofnę. jak funkcjonować i czekać? jak wyłączyć niektóre myśli? jak przespać noc?
tylko proszę, nie dołujcie mnie jeszcze bardziej, że sama sobie na to zasłużyłam. ja to wiem.
Droga brombo. Jeśli kocha to wróci. Jest takie powiedzenie i dużo w nim prawdy
A tak na poważanie, co złego zrobiłaś? Po raz który to zrobiłaś? Z własnego doświadczenia wiem, że popełniamy dość wiele błędów i gdy jest za późno zastanawiamy się po co to w ogóle zrobiłyśmy. Jeśli to jest kolejny raz i wciąż jest to samo, to jeśli wróci musisz zrobić wszystko, aby tego błędu już nie popełniać. Każdy ma jakiś kres wytrzymałości. Wiem co piszę, znam to z własnego doświadczenia... A na złamane serce? Cóż po przeprosinach nie truj mu już, tylko po prostu weź ciepłą kąpiel i obejrzyj jakiś fajny film. Na mężczyzn najlepiej działa brak kontaktu, a jeśli będziesz za nim łazić i prosić o przebaczenie to raczej nic nie wskórasz
Głowa do góry
Koniecznie napisz jaki błąd popełniłaś.
w skrócie jestem zazdrosną jędzą według niego.
A jesteś? A dawał Ci do tego powody? Odpowiedz szczerze bez brania pod uwagę tego co Ci powiedział.
np. spotkanie z jedną ze swoich przyjaciółek przy świecach i winie do 2 w nocy .... dla niego ma znaczenie, że nie chodzą do łóżka. a dla mnie fakt siedzenia przy świecach do 2 w nocy. rozumiesz? bo on nie ![]()
Dziwne to spotkanie. No ja się Tobie w ogóle nie dziwię. A powiedziałaś mu, że Ci się to nie podoba? I co on na to?
Przeproś go ( o ile już tego nie zrobiłaś) i poczekaj na niego. Jak kocha i tęskni to przyjdzie ![]()
w skrócie jestem zazdrosną jędzą według niego.
Taka twoja uroda
A tak poważnie - to czy jemu by się podobało gdybyś to Ty spędzała romantyczne wieczory do 2 w nocy z jakimś przyjacielem? Mam wrażenie, że chcesz być dla niego najważniejszą kobietą, bo jesteście w związku - i to akurat jest zupełnie zrozumiałe. Dla mnie niezrozumiałe jest natomiast dlaczego on tak postępuje jeżeli wie, że Cię to unieszczęśliwia. Nie liczy się z twoimi uczuciami? Kim więc dla niego jesteś, jeśli nie potrafi się tak zachowywać by Cię nie ranić?
Moze to on Ciebie powinien prosic o wybaczenie, obawiac sie Twojego uzasadnionego gniewu, i wic sie z niepewnosci, co zrobisz?
on stwierdził, że go ograniczam. nieważne. teraz ja z kolei zrobiłam coś gorszego, chciałam sprawdzić jego komórkę, ale tego nie zrobiłam. ale to nie ma to znaczenia, on wie, że ruszam telefon i nie wierzy, ze nie zajrzałam. a chciałam się tylko dowiedzieć, co tak naprawdę o mnie myśli. porażka. sama nie mogę sobie spojrzeć w oczy. więc może lepiej, że tak jest?
Jesli go ograginaczasz, to znaczy ze ma cos do ukrycia. Zwiazek, powazny, to jest dobrowolne, samowolne ograniczenie sie - do jednej parnerki/partnera. To jakis luzak. Nie wyobrazam sobie, abym nie mogla zajrzec do komputera, telefonu czy poczty mojego meza. A kiedys tam wczesniej byl moim chlopakiem, czy narzeczonym. Zawsze mialam dostep do wszystkiego - bo nie mial nic do ukrycia.
widzisz, ja na to patrzę trochę inaczej. wiążąc sie z nim zdawałam sobie sprawę, że prywatność jest ważna dla niego i tym samym zaakceptowałam to. zachowałam sie niefajnie i już.
teraz starsznie tęsknię do świata jego dłoni .... weekend to był zawsze nasz czas, a teraz spędzam go sama. brakuje mi możliwosci przytulenia, niech nawet będzie w pokoju obok, byle bym miała świadomość, że w każdej chwili mogę się wtulić na chwilkę. eh ![]()
jest lekarstwo na taką tęsknotę?
Bromba, a na czym polega ta Twoja wielka wina tak konkretnie? Na tym, że przekroczyłaś granicę jego prywatności? No ok, ale on o 2 w nocy powinien być z Tobą, a nie spędzać wieczór z koleżanką... Nie czułaś się w tym związku pewnie i to Cię skłoniło do takich zachowań. Moim zdaniem przesadziłaś, ale to, że macie teraz przerwę nie jest Twoją winą...
Wiesz co, mysle, ze gdyby mial dla Ciebie choc troche szacunku, sam dalby Ci ten telefon do przejrzenia, zebys nie musiala sobie glowy nabijac glupotami. A juz przynajmniej nie robilby z tego takiego halo. Na jakim etapie byl/jest wasz zwiazek? Jak dlugo jestescie ze soba? Co to znaczy, ze on sie zastanawia? Nad czym? Ty tez musisz miec jakies prawo glosu. Jak dlugo masz zamiar zyc, zastanawiajac sie, co tam jest w tym telefonie? Zaufanie... A czy on nie okazuje Ci braku zaufania nie dopuszczajac Cie do swojej prywatnosci? Jak ma wygladac wasz zwiazek: wasz swiat i jego swiat?
Tesknisz, wiadomo. Ale jak chcesz, zeby cos bylo z tego zwiazku, musisz spojrzec na niego troszeczke z dystansem. Wiem, ze to trudne, ale troszke zalatuje patologia albo toksycznym zwiazkiem. Nie znam szczegolow, ale tu na forum znajdziesz wiele madrych rad, wiele problemow, wiele zachowan ludzkich. I mimo, ze kazdy z nas jes inny, zauwazysz, ze pewne schematy sie powtarzaja, wiec prosze, miej oczy szeroko otwarte.
14 2011-03-27 16:49:07 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-03-27 16:51:52)
Brombo, mój mąż , który poszedł z domu 4 miechy temu , tez uwazał, ze ja zazdrosna okrutnie... A on sam mi wypominał kogos sprzed malzenstwa, bardzo wulgarnie wypominal.
A wg niego ON SAM mnial prawo obdarowywac kolezanki, kyzynki, kazdego czułymi slowami, komplementami , spotkaniami w realu i wirtualu. Moje pretensje wg niego mnie - zazdrosnicy były naruszaniem jego wolnosci. Ogólnie jest MI bardzo trudno bez niego, bo mam małe oparcie w rodzinie i nie mam przyjaciol. On takie oparcie ma i cieszy sie wolnoscia. Ja nie mam pracy i czekam az mi cos skapnie od niego. jest trudno, bo nawet na gg mi WYPOMINA co ja złego zrobilam a swojej belki w oku nie widzi!
Ja Ci powiem tak. Chetnie bym chciała by on wrócil i chetnie przykmne oczy na kazde jego wybryki bo po prostu jest mi samej okropnie-koszmarnie (!) źle i trudno. Teraz, gdy jeszcze sie postarzałam bardziej, musze sie na taki stan rzeczy zgodzic. Tez robiłam wymówki jemu . dzisiaj zaluje, bo jak mawiała moja ciotka : morda w kubel by była dobrym wyjsciem. Bardzo zaluje, że sie wyprowadizł. To jest męczarnia bez pracy, samotnie, bez przyjaciól i znajomych , z marnym oparciem rodziny ...to jest koszmar. Da sie wytrzymac, ale lepiej juz było z nim romansujacym niż samej bez niczego - nawet szans na żadna pracę. niech by nawet sprowadzał te swoje baby do domu to i tak bedzie elepiej niz jest TERAZ!!!!!
Pewnie, że marzy mi sie spacer nad mozrem, ale to jest nie mozliwe, bo starsza kobieta MUSI sie na pewne ustepstwa zgodzic i nie ma wyboru po prostu....!!!Jesli wróci, dam mu wolnośc absolutna , w kazdej dziedzinie zycia...na prawde...Teraz to wiem, ze ta przysłowiowa morda w kubeł to najlepsz ewyjście z mozliwych. A jesli by nawet teraz bym zobacyzła film z jakąs babą, oleje to, . Ta moja wolnośc to koszmar i lek w samotnej egzystencji. jestescie WY, jest ciotka na telefon, jest brat na gg i jest w domu synek, ktory niedługo uleci z gniazda, prawem młodości. jesli jest PP no to ja go sobie przyciagam spowrotem do domu na prawach bezwarunkowej jego wolnosci. tak. Kiedys ktos spiewał samotnośc to straszna trwoga - Tak TO pRAWDA>
Mysle, ze ta jego zabcia sanatoryjna , trafi jeszcze na swój obiekt....mam nadzieje, ze na miare JEJ marzeń....:)
Wiec jesli moje opowiadanie Ci cos da..............
Czesc . Na poczatek pytanie czy facet ma tu wstep ?
Jasne, że ma. Z chęcią przeczytamy co masz do powiedzenia ![]()
dzieki Klaudia . Bromba moim zdaniem facet nie ma prawa Cie winic bo to on byl nie z porzadku. Gdy bylem z moja narzeczona to powiedzialem ze mam kolezanke z ktora czasami piszemy i spytalem czy nie ma nic przeciwko a potem czytalem Jej smsy od tej kolezanki . Wiedzialem ze to tylko kolezanka i czytalem bez obaw . a Twoj facet jeszcze robi awanture , jakis dziwmy
eh, winić nie winić. ja wiem i czuję, że nie powinnam i tyle. nie chcę już myśleć o tym, tylko żeby było jak dawniej.
on się zastanawia, czy być dalej ze mną. ja tęsknię i siłą się powstrzymuję od kontaktowania się z nim, ale nie jestem w tym mistrzem.
co zrobić, żeby nie myśleć? mogę sprzątać, łazić po sklepach, robić sobie wycieczki, czytać, siedzieć w kinie, a myśli są i nie chcą odejść ![]()
I one będą moja droga
Z czasem zbladną, ale będą. Ja myślę, że powinnaś się zastanowić, czy Ty w ogóle chcesz z nim być. Ja wiem, że miłość jest ślepa, ale myślę tak jak reszta osób, że to nie jest w porządku, że on sobie do 2 u koleżanki siedzi i to w nocy. Czy Ty przypadkiem nie jesteś od niego uzależniona?
Bromba, mam wrażenie, że tęsknota przesłania Ci w tej chwili oczy i ogranicza zdolność logicznego myślenia.
Jeśli Twój facet siedzi do drugiej w nocy PRZY ŚWIECACH z jakąś koleżanką i jeszcze "zastanawia się, czy chce z Tobą być" bo jesteś o to zazdrosna, to chyba pora poważnie zastanowić się, czy aby na pewno chcesz z nim być. Bo, po pierwsze, z tej sytuacji wynika, że w kolacji nie widzi nic złego (ja nie twierdzę, że coś złego było ale świece i druga w nocy nie brzmią niewinnie), a co za tym idzie nie ma nawet cienia zamiaru w przyszłości zacząć umawiać się z koleżanką np. w dzień na kawę dla dobra waszego związku. Więc takie sytuacje będą się powtarzać i nawet jeśli w tej chwili jesteś przekonana, że dasz sobie z tym radę i nie będziesz się o to złościć, to w rzeczywistości może - i najprawdopodobniej będzie - inaczej.
Mój facet zostawił mnie dosłownie kilka dni temu i to kategorycznie o coś podobnego. Z tym, że w naszym wypadku zazdrość była autentycznie nieuzasadniona i obustronna. Wykończyły nas kłótnie. I - uwierz mi - rozumiem w pełni albo i lepiej to, jak się czujesz. Chciałabym zadzwonić, wziąć na siebie winę za wszystko, naprawiać ten związek. Boli jak cholera jego nieobecność, wspólne plany i marzenia, których już nigdy nie zrealizujemy, świadomość, że mnie już nie przytuli i nie zasnę spokojnie obok niego.
Ale mieliśmy już tego typu sytuacje i rozstania. Za każdym razem walczyłam o Nas. I za każdym razem powtarzał się ten sam scenariusz. Więc teraz próbuję "przejść przez to raz a dobrze"... Rozwalić sobie serce na tysiąc kawałków i poczekać aż się zagoi. Bo wiem, że prędzej czy później czeka nas właśnie to, a ból rozkładany na raty ma wysokie oprocentowanie.
Nie wiem, czy w Twoim przypadku jest dokładnie tak samo. Jeśli jesteś absolutnie pewna, że w przyszłości pogodzisz się z tym, jaki jest i nie będziesz próbowała dopasowywać go do swojego wyobrażenia o tym "jaki powinien być", to czekaj... Albo nawet nie czekaj tylko dzwoń. Ale z własnego doświadczenia wiem, jak szybko zapomina się o tym, co się "wiedziało na 100%" i przyrzekało na wszelkie świętości w trakcie rozłąki, gdy tylko partner wróci....
faceci to normalnie mistrzowie byc wstrętnym chu.em.. spotykac sie z przyjaciólką do 2 w nocy i jeszcze z dziewczyny robic zazdrosna jędzę, absurd. Nie jesteś zazdrosna jędzą(A)
(B) on się tak dowartościowuje, a to jest obrzydliwe
(C) powiedz mu że Ty tez idziesz na kolacje przy świecach do 4 nad ranem ze starym kumplem, nie groź tylko to zzrob - jedyna terapia na takiego
(D) wiem,że tęsknisz, bo kochasz, ale umów sie z tym kolega wg twojego chłopaka to fair, wiec nic nie popsujesz a starą znajomość odświeżysz i nie będziesz tęsknic w tym czasie
pozdrowionka Kochana głowa do góry ![]()
Brombo mam 44 lata i przeżyłam dwie miłości .Teraz jestem sama z wielką raną w sercu. Zajęło mi to sporo czasu zanim zrozumiałam , że ja jako człowiek jestem najważniejsza , mogę być swoim najlepszym przyjacielem i obrońcą.
Sądzę ,że chciałaś przeglądać jego telefon bo czułaś niepokój czyli kierowała tobą intuicja. Jest taka reklama w TV - wierzę w nutellę ja wierzę w intuicję . Myślę ,że ona może nam naprawdę wiele powiedzieć i warto nauczyć się jej słuchać ale to wymaga odwagi. Nie można być z kimś za wszelką cenę ze strachu przed nędzą , samotnością , bólem . Przepraszam można ale to wymaga ofiar i decyzji na to ,że zapominamy o sobie , o swoim samopoczuciu , prawdziwej bliskości , zaufaniu .....
Wychowuję sama trojkę dzieci, w tym jedno niepełnosprawne co w istotny sposób wpływa na moje życie , zarabiam niewiele.4 lata zajęło mi podjęcie decyzji o rozwodzie i nigdy jej nie żałowałam . Niedawno rozstałam się z ukochanym mężczyzną .Uczę się nowego życia , mojego życia.Wydeptuję nowe ścieżki . Wszystko mi go przypomina restauracje , komputer , firanki ,które razem wieszaliśmy . To czasem naprawdę trudne zaczynać wszystko od nowa , zostawiając za sobą marzenia , nadzieje , obietnice i wspólne plany. Powoli wracam do siebie , do swoich dzieci ,pasji , zainteresowań ,choć czasami chciałabym tylko spać.
Kończąc moją przydługą wypowiedź radzę Ci zająć się sobą , swoimi sprawami choćby to było szydełkowanie .
Mężczyźni lubią polować , łatwa zdobycz traci dla nich wartość jeśli nie wiedzą z całą pewnością ,że to w co się angażują jest najważniejsze.