Witam! Mam problem z chłopakiem, jestesmy razem 3,5 roku. Prawie codzienie sie klocimy,moj chĺopak w podczas klotni mowi mi strasznie przykre rzeczy wiele razy mowilam mu ze jak tak bedzie robic to sie rozstaniemy, on potem przeprasza i obiecuje ze wiecej tak nie bedzie robic, mija pare dni i historia sie powtarza. Nieraz nawet nie mozna z nim porozmawiac bo odpowiada mi aha, no, yhy albo wogule sie nie odzywa. Mielismy w planach wyremontowac domek koło jego rodzicow i chciałam z nim o tym porozmawiac bo boje sie troche ze jak bedziemy tam mieszkac to moga zaczac jakies nie poroz umienia a on od razu na mnie z nerwami. Co o tym wszystkim myslicie?
wydaje mi sie,ze taka jego juz natura. I nie wiem ile razy bys z nim rozmawiala,to bedzie tak zawsze.przeprosi,chwila spokoju ,ale pozniej znow to samo..wiem,bo mialam tak samo..wdl mnie,to powinnas po takim incydencie zerwac z nim,po to,zeby dalo mu ,to cos do myslenia..odczekac jakis czas i zobaczyc czy dalo mu to nauczke i zmienia swoje odzywki i zachnwanie..ale wiesz,ja zrywalam,bo juz ten jego momentami brak szacunku do mnie doprowadzal mnie do szalu.ale nawet rozstania mic nie zmienialy...
Nie wiem co mam zrobić, wiem że mnie bardzo kocha i żależy mu na mnie. Tylko dlaczego to wszystko mi mówi w nerwach, nie panuje nad nimi czy jak. Próbuje z nim na spokojnie o tym porozmawić to zaraz się denerwuje i mowi że znowu sobie wymyślam:(
tynka nie watpie w to,ze on cie strasznie kocha..ale nie moze tak robic..napewno ma problem z trzymaniem nerwow i jezyka na wodzy,ale musi on z tym cos robic.nie pozwalaj sobie na to,bo on ma cie szanowac..najlepiej bedzie jak zamiast proszenia bezsensownego i grozenia,ze jeszcze raz,a sie z nim rozstaniesz,po prostu zrob to!zrob i daj mu nauczke..moze sam zrozumie,to co robi..
Mnie tez moj eks bardzo kochal..ale bywalo wlasnie tak jak u ciebie..nic nie pomagalo,a najgorsze bylo to,ze on nie potrafil dostrzec w tym co robi nic zlego.ze ja przesadzam..ale on ma cie szanowac i musisz mu porzadnie pokazac ,ze robi zle...daj mu do myslenia..
Dzięki za odpisałaś na moje posty. Postaram sie z nim ostatni raz poważnie porozmawiac bo tak nie może być.
nie ma sprawy tynka..tym bardziej wiem co przezywasz...masz racje,pogadaj z nim jeszcze raz,bardzo stanowczo!daj szanse,zobacz,a jak sie nie zmieni to zacznij dzialac!powodzenia..wszystko sie ulozy...