Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

Hej, jestem tu nowa. Nie ukrywam, że szukałam podobnego przypadku, jaki mam w domu, bo czuję, że już sama sobie nie poradzę. W goóle mam takie uczucie, że ciągle wierzyłam, że coś może się zmienić, albo ja mogę zacząć żyć własnym życiem i wtedy jakoś będzie. Teraz mam wrażenie, że dojrzałam do świadomości, że moje życie to ściek.

Nie wiem od czego zacząć, jest tyle rzeczy. Chodzi o moich braci, a w szczególności o jednego. To mój starszy brat (jest nas troje), ma 27 lat. Od paru ładnych lat niszczy naszą rodzinę, niszczy moich rodziców, których tak bardzo kocham. To psychol, pali trawę chyba od 10 lat, do tego ostro pił, choć teraz niby jest lepiej od 1,5 roku - 2 lat zdaża mu się, że siedzi z kumplami i popiją sobie mocno. Wtedy on się awanturuje. Wcześniej, kiedy imprezował poza domem to awantury były w lokalach - przy czym awantury w jego wydaniu to szukanie na siłę jakiejkolwiek zaczepki, żeby się z kimś pobić. Dwa lata temu niby zaczął nad sobą pracować, jak sam mówił, chciał się ogarnąć wreszcie (choć w trakcie huligańsakiego życia studiował - ale studia rzucił, po tym jak ciągle nie zaliczał semestru - i pracował). Tylko, że to oczywiście bzdury. Zaprosiłam go na imprezę sylwestrową z moimi znajomymi (przed samą imprezą już czułam, że będę tego żałować, ale najgrsze jest to, że ja chciałabym żeby on się zmienił, on potrafi być naprawdę fajnym cżłowiekiem, jeśli nie pali ani nie pije). Na imprezę zabrał swojego kolegę. Koszmar zaczął się ok. 4 rano, kiedy mój brat uderzył z pięści swojego kolegę, bo ten rozmawiał z moją koleżanką (!). A pominę, że miał wracać z tym kolegą do naszego rodzinnego miasta. Oczywiście na mnie spadło jego odwiezienie do domu. Chciałam mu wezwać taksówkę, okazało się, że on w ogóle nie zabrał pieniędzy, więc przeznaczyłam na jego taksówkę pieniądze, które były na moją taksówkę. Po prostu chciałam żeby tylko dotarł do domu, a już robił się akresywny i ja wiedziałam z przeszłości co może się wydarzyć. Ale niestety nie został w tej taksówce, bo on zgłodniał i jeszcze postanowił sobie kupić kebaba (oczywiście za pieniądze na taksówkę!). Jak to zauważyłam to pobiegłam do niego, był ze mną jeszcze mój chłopak i "eskortowaliśmy go" na przystanek. I w głowie się nie mieści - w trakcie kiedy szliśmy, on obok nas, trzymając kebaba uderzył z byka jakiegoś przechodzącego faceta i sekundę póżniej się bił, ale na szczęście koledzy tamtego chłopaka pomogli nam odciągnąć mojego brata, zamiast nas pobić. Przy czym koszmar się nie kończył. Doszliśmy na przystanek, gdzie siedziała dziewczyna z chłopakiem. Mój brat oczywiście musiał usiąść obok nich i też bez powodu jakimś dziwnym ruchem kopnął w głowę tamtego chłopaka! ;( tyle, że wtedy zjawił się jakiś chłopak w glanach (który prawdopodobnie znał mojego brata i go nie lubił) i postanowił go skopać. Mój chłopak wtedy został wciągnięty do bójki i gdybym chyba nie zaczęła histerycznie płakać i wołać pomocy, to by się skończyło w szpitalu. Opisuję toi wszystko, żeby pokazać jaki nieobliczalny jest mój brat.

Tego samego okropnego roku, kiedy mój brat tak silnie postanwoił się zmienić, chyba dwa tygodnie od tego zdarzenia (ja nie chciałam z nim rozmawiać, nie odbierałam telefonów, itp. - więc specjalnie przyjechał do mojego miasta z bonzai i nas strasznie przepraszał) mimo to, któregoś dnia wszczął awanturę w domu i zaczął obwiniać o wszystko, co mu się w życiu nie udało moich rodziców, akiedy oni próbowali się bronić przed tymi oskarżeniami zaczął bić mojego ojca! przewrócił go na ziemię i zaczął kopać. Mój młodszy brat wezwał policję, brat trafił na izbę wytrzeźwień i co? jak wrócił do domu to w zasadzie niby był skruszony, ale nadal uważał, że moi rodzice na to zasłużyli! Co jest oczywiście stekiem samych bzdur człowieka który ma urojenia i nie radzi sobie sam z sobą. Moi rodzice powinni go wtedy wywalić na zbity pysk, ale tego nie zrobili, bo mimo wszystko brat pracował nad sobą i przez ost 1,5 roku zdarzyło mu się kilka awantur, choć ta z pobiciem ojca to była masakra i mój tata powiedział, że on mu tego nigdy nie zapomni i nie wybaczy.

I co dalej? Oczywiście nie jest idealnie ani trochę. Mój brat niby się stara utrzymywać dobre relacje, ale kiedy coś go rozproszy, gdzieś się spieszy i denerwuje, albo ma gorszy dzień, albo jest następny dzień po impreezie na kacu to po prostu chodzi po domu i szuka zaczepki, żeby powkurzać moich rodziców i im nawrzucać okrutne rzeczy. I niestety ostatniej soboty znów zaczepiał mojego ojca na jakiś absurdalny temat, a kiedy mój tata powiedział, że co ma niby mówić, to on zaczął po prostu robić jakieś ruchy takie jakby go chciał uderzyć, rzucał groźby trzymając stołek, albo mówił, że mu połamie okulary.
Moi rodzice strasznie takie sytuacje odchorowują, obydwoje nie są najlepszego zdrowia, a po takich akcjach zawsze mają coś z rytmem serca. Ja się tak strasznie o nich boję.

A najgorsze jest to, że moja mama w normalnej sytuacji mówiła już mojemu bratu, że powinien się wyprowadzić, a on jej na to, że on nie ma pieniędzy teraz (zarabia, ale nie kokosy, poza tym ma długi ok.20 tyś do spłacenia).

Mi się to w głowie nie mieście. Poza tym ja nie wiem co mam robić. Kiedyś jak próbowałam z nim porozmawiać, to to jest jak rozmowa zgłuchym - on jest tak głęboko przekonany o swoich racjach i otym, że to moi rodzice mają problem a nie on. Do tego ja się boję z nim rozmawiać, bo jak on potem przypali sobie maryśke i mu się przypomną nasze rozmowy to on się idzie i wyładowuje na mojej mamie.

Koszmar moich rodziców to jedno, a drugie to moje życie - mimo, że mieszkam w innym mieście z chłopakiem to te sprawy rodzinne tak na mnie działają, że chodzę właściwie ciągle rozstrzęsiona, najgorsze, że czasem kiedy wstyd mi mówić chłopakowi o kolejnej awanturze mojego brata swój stres rozładowuję na nim - poprzez absurdalne pretensje i złośliwości. Staram się nad tym panować, ale czasem to po prostu przejmuje nade mną kontrolę. To okropne, bo niszczę swój związek.
Pominę, że pozostaję w cieniu rodziców, a mój brat potrafi zniszczyć wszystko, co w moim życiu piękne - jak odbierałam dyplom magistra na rozdaniu, to moi rodzice się nie pojawili, bo dzień wcześniej brat urządził im jazdę i bardzo źle się czuli. Smutek tamtego dnia pamiętam do dziś. To samo było zresztą w weekend. Moje zdjęcia trafiły na prestiżową wystawę fotografii i była uroczystość w niedzielę - moi rodzice znów mi nie byli w stanie towarzyszyć sad

Moje życie dlatego jest ściekiem. Nie wiem, jak mam im pomóc, co zrobić z tym bratem (czasem naprawdę - to okropne- ale życzę mu śmierci...). Moje życie to ciągłe udawanie i ciągłe wyczekiwanie w stresie, czy jak zadzwonię do mamy to usłyszę płacz w słuchawce ;( Moi rodzice to tacy wspaniali ludzie, kiedy jestem z nimi to jest cudownie, są ciepli, serdeczni, cieszą się z moich sukcesów, potrafią mnie wysłuchać. Oni naprawdę nie zasługują na życie w takim koszmarze.

A jeszcze gorsze jest to, że mój młodszy braciszek, który ma 16 lat musi w tym uczestniczyć.

Co ja mogę zrobić? Błagam, niech mi ktoś podsunie jakieś rozwiązanie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom
eve123 napisał/a:

Hej, jestem tu nowa. Nie ukrywam, że szukałam podobnego przypadku, jaki mam w domu, bo czuję, że już sama sobie nie poradzę. W goóle mam takie uczucie, że ciągle wierzyłam, że coś może się zmienić, albo ja mogę zacząć żyć własnym życiem i wtedy jakoś będzie. Teraz mam wrażenie, że dojrzałam do świadomości, że moje życie to ściek.

Nie wiem od czego zacząć, jest tyle rzeczy. Chodzi o moich braci, a w szczególności o jednego. To mój starszy brat (jest nas troje), ma 27 lat. Od paru ładnych lat niszczy naszą rodzinę, niszczy moich rodziców, których tak bardzo kocham. To psychol, pali trawę chyba od 10 lat, do tego ostro pił, choć teraz niby jest lepiej od 1,5 roku - 2 lat zdaża mu się, że siedzi z kumplami i popiją sobie mocno. Wtedy on się awanturuje. Wcześniej, kiedy imprezował poza domem to awantury były w lokalach - przy czym awantury w jego wydaniu to szukanie na siłę jakiejkolwiek zaczepki, żeby się z kimś pobić. Dwa lata temu niby zaczął nad sobą pracować, jak sam mówił, chciał się ogarnąć wreszcie (choć w trakcie huligańsakiego życia studiował - ale studia rzucił, po tym jak ciągle nie zaliczał semestru - i pracował). Tylko, że to oczywiście bzdury. Zaprosiłam go na imprezę sylwestrową z moimi znajomymi (przed samą imprezą już czułam, że będę tego żałować, ale najgrsze jest to, że ja chciałabym żeby on się zmienił, on potrafi być naprawdę fajnym cżłowiekiem, jeśli nie pali ani nie pije). Na imprezę zabrał swojego kolegę. Koszmar zaczął się ok. 4 rano, kiedy mój brat uderzył z pięści swojego kolegę, bo ten rozmawiał z moją koleżanką (!). A pominę, że miał wracać z tym kolegą do naszego rodzinnego miasta. Oczywiście na mnie spadło jego odwiezienie do domu. Chciałam mu wezwać taksówkę, okazało się, że on w ogóle nie zabrał pieniędzy, więc przeznaczyłam na jego taksówkę pieniądze, które były na moją taksówkę. Po prostu chciałam żeby tylko dotarł do domu, a już robił się akresywny i ja wiedziałam z przeszłości co może się wydarzyć. Ale niestety nie został w tej taksówce, bo on zgłodniał i jeszcze postanowił sobie kupić kebaba (oczywiście za pieniądze na taksówkę!). Jak to zauważyłam to pobiegłam do niego, był ze mną jeszcze mój chłopak i "eskortowaliśmy go" na przystanek. I w głowie się nie mieści - w trakcie kiedy szliśmy, on obok nas, trzymając kebaba uderzył z byka jakiegoś przechodzącego faceta i sekundę póżniej się bił, ale na szczęście koledzy tamtego chłopaka pomogli nam odciągnąć mojego brata, zamiast nas pobić. Przy czym koszmar się nie kończył. Doszliśmy na przystanek, gdzie siedziała dziewczyna z chłopakiem. Mój brat oczywiście musiał usiąść obok nich i też bez powodu jakimś dziwnym ruchem kopnął w głowę tamtego chłopaka! ;( tyle, że wtedy zjawił się jakiś chłopak w glanach (który prawdopodobnie znał mojego brata i go nie lubił) i postanowił go skopać. Mój chłopak wtedy został wciągnięty do bójki i gdybym chyba nie zaczęła histerycznie płakać i wołać pomocy, to by się skończyło w szpitalu. Opisuję toi wszystko, żeby pokazać jaki nieobliczalny jest mój brat.

Tego samego okropnego roku, kiedy mój brat tak silnie postanwoił się zmienić, chyba dwa tygodnie od tego zdarzenia (ja nie chciałam z nim rozmawiać, nie odbierałam telefonów, itp. - więc specjalnie przyjechał do mojego miasta z bonzai i nas strasznie przepraszał) mimo to, któregoś dnia wszczął awanturę w domu i zaczął obwiniać o wszystko, co mu się w życiu nie udało moich rodziców, akiedy oni próbowali się bronić przed tymi oskarżeniami zaczął bić mojego ojca! przewrócił go na ziemię i zaczął kopać. Mój młodszy brat wezwał policję, brat trafił na izbę wytrzeźwień i co? jak wrócił do domu to w zasadzie niby był skruszony, ale nadal uważał, że moi rodzice na to zasłużyli! Co jest oczywiście stekiem samych bzdur człowieka który ma urojenia i nie radzi sobie sam z sobą. Moi rodzice powinni go wtedy wywalić na zbity pysk, ale tego nie zrobili, bo mimo wszystko brat pracował nad sobą i przez ost 1,5 roku zdarzyło mu się kilka awantur, choć ta z pobiciem ojca to była masakra i mój tata powiedział, że on mu tego nigdy nie zapomni i nie wybaczy.

I co dalej? Oczywiście nie jest idealnie ani trochę. Mój brat niby się stara utrzymywać dobre relacje, ale kiedy coś go rozproszy, gdzieś się spieszy i denerwuje, albo ma gorszy dzień, albo jest następny dzień po impreezie na kacu to po prostu chodzi po domu i szuka zaczepki, żeby powkurzać moich rodziców i im nawrzucać okrutne rzeczy. I niestety ostatniej soboty znów zaczepiał mojego ojca na jakiś absurdalny temat, a kiedy mój tata powiedział, że co ma niby mówić, to on zaczął po prostu robić jakieś ruchy takie jakby go chciał uderzyć, rzucał groźby trzymając stołek, albo mówił, że mu połamie okulary.
Moi rodzice strasznie takie sytuacje odchorowują, obydwoje nie są najlepszego zdrowia, a po takich akcjach zawsze mają coś z rytmem serca. Ja się tak strasznie o nich boję.

A najgorsze jest to, że moja mama w normalnej sytuacji mówiła już mojemu bratu, że powinien się wyprowadzić, a on jej na to, że on nie ma pieniędzy teraz (zarabia, ale nie kokosy, poza tym ma długi ok.20 tyś do spłacenia).

Mi się to w głowie nie mieście. Poza tym ja nie wiem co mam robić. Kiedyś jak próbowałam z nim porozmawiać, to to jest jak rozmowa zgłuchym - on jest tak głęboko przekonany o swoich racjach i otym, że to moi rodzice mają problem a nie on. Do tego ja się boję z nim rozmawiać, bo jak on potem przypali sobie maryśke i mu się przypomną nasze rozmowy to on się idzie i wyładowuje na mojej mamie.

Koszmar moich rodziców to jedno, a drugie to moje życie - mimo, że mieszkam w innym mieście z chłopakiem to te sprawy rodzinne tak na mnie działają, że chodzę właściwie ciągle rozstrzęsiona, najgorsze, że czasem kiedy wstyd mi mówić chłopakowi o kolejnej awanturze mojego brata swój stres rozładowuję na nim - poprzez absurdalne pretensje i złośliwości. Staram się nad tym panować, ale czasem to po prostu przejmuje nade mną kontrolę. To okropne, bo niszczę swój związek.
Pominę, że pozostaję w cieniu rodziców, a mój brat potrafi zniszczyć wszystko, co w moim życiu piękne - jak odbierałam dyplom magistra na rozdaniu, to moi rodzice się nie pojawili, bo dzień wcześniej brat urządził im jazdę i bardzo źle się czuli. Smutek tamtego dnia pamiętam do dziś. To samo było zresztą w weekend. Moje zdjęcia trafiły na prestiżową wystawę fotografii i była uroczystość w niedzielę - moi rodzice znów mi nie byli w stanie towarzyszyć sad

Moje życie dlatego jest ściekiem. Nie wiem, jak mam im pomóc, co zrobić z tym bratem (czasem naprawdę - to okropne- ale życzę mu śmierci...). Moje życie to ciągłe udawanie i ciągłe wyczekiwanie w stresie, czy jak zadzwonię do mamy to usłyszę płacz w słuchawce ;( Moi rodzice to tacy wspaniali ludzie, kiedy jestem z nimi to jest cudownie, są ciepli, serdeczni, cieszą się z moich sukcesów, potrafią mnie wysłuchać. Oni naprawdę nie zasługują na życie w takim koszmarze.

A jeszcze gorsze jest to, że mój młodszy braciszek, który ma 16 lat musi w tym uczestniczyć.

Co ja mogę zrobić? Błagam, niech mi ktoś podsunie jakieś rozwiązanie.

tak na prawdę to nie wiele możesz zrobić:-( twojemu bratu potrzebny jest psycholog,a on pewnie uważa ,ze tak nie jest....jeśli się nie mylę to on wychodzi z założenia ,że wy wszyscy dookoła jesteście źli i winni tylko nie on..:(
widzisz to jest tak,ze on sie po prostu zatracił w tym wszystkim...pewnie zdaje sobie z tego sprawę ..chciał by być inny ale sie boi...jego zachowanie sprawia,ze paralizuje was wszystkich to on sie czuje panem i władcą...
to jest straszne ale prawdziwe i do póki on nie zechce sam sobie pomóc to ty nie wiele mozesz zrobić:(
u mnie relacja z bratem ,który jest ewidentnie podobny do twojego skończyłą sie tak,że od dwóch lat sie nie widujemy i nie odzywamy..
twojemu bratu jest potrzebna specjalistyczna pomoc,aby mógł odnaleźć i zmienic samego siebie..

3

Odp: Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

Myśle, że Twoi rodzice powinni zacząć panować nad swoim życiem.
Chlopak ma problemy i aby je rozwiązać niestety musi najwyrazniej zostać odrzucony.
Wybaczanie, dawanie szansy to tylko szkodzenie sobie i mu.
Myślę że powinni usłyszeć jak bardzo zachowanie Twojego brata wpływa na Twoje życie, jak bardzo Ty również chcesz aby uczestniczyli w Twoim życiu.
Cokolwiek się stalo między nim a Twoimi rodzicami nie daje mu prawa do ich niszczenia.
Myśle, że powinni przestać dawać szanse a stawiać wymagania i warunki np na jakich może przebywać w Waszym domu.
Jeśli się do ustaleń nie będzie się stosował musi ponieść konsekwencje. Facet najwyrazniej czuje się bezkarny dlatego następnym  razem
nie powinni obawiac się zawiadomić policję o wyczynianych burdach.

4

Odp: Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

Powinniście całą rodziną iść na terapie. Za dużo niedomówień jest między Wami. Każdy z Was na kimś wyładowuje swoją agresję co niszczy Wasze relacje. Pomimo iż staracie się nie wciągać w te gierki to jest powyżej Waszej cierpliwości.


Twoi rodzice nie zdają sobie sprawy, że niepotrzebnie informują Cię o każdej kłótni. Nie radzą sobie z wychowaniem swojego syna, który ma swoje lata! Nie wiem dlaczego tak się nad nim szczypią. ..


Zachowanie Twojego brata jest karygodne ale może jest coś w tym co mówi? Może czuję się gorszy, gorszy od Ciebie. Nie radzi sobie z tym, że on Tobie nigdy nie dorówna. Agresją próbuje zwrócić na siebie uwagę.


Z Twojej perspektywy, to On jest w centrum uwagi. To rodzice łożą mu na życie etc etc.


Zaś Twoi rodzice niedostrzeganą popełnianych błędów wychowawczych. Uważają, że im jako rodzicom należy się szacunek.
W ten sposób kółko się zamyka.


Proponuje rozmowę rodzinną, szczerą rozmowę. Jeśli nie jesteś na siłach to może spróbuj zwyczajnie dać sobie na luz. Pogadaj z bratem ale tak jak rodzeństwo, nie przez pryzmat tego co mówią rodzice.  Fajnie byłoby skorzystać z pomocy specjalisty ale zdaję sobie sprawę, że w tej sytuacji nikt nie wyrazi zgody...

5

Odp: Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

bardzo mi przykro czytac takie rzeczy. Ja mam brata młodszego o 6 lat i jest moim najlepszym przyjacielem. Do niedawna rozmawialiśmy godzinami codziennie jak jescze mieszkalismy razem. Nie wyobrazalam sobie dnia bez rozmowy z nim czy chodzenia razem na imprezy i czy gdziekolwiek. smile. teraz się to trochę zmieniło poniewaz załozył własną  rodzinę, ale nie wyobrażam sobie takich dziwnych sytuacji jak u Ciebie. Naprawdę bardzo mi przykro bo przecież rodzice kiedyś poumieraja a my zostaniemy sami ze sobą.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mój agresywny brat rujnuje mi życie i moim rodzicom

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024