Niedługo wielkanoc no i czekające nas wielkie wydarzenie w maju, pomyślałam że chciałabym ten post potraktować wyjątkowo.
Bardzo bym chciała zrezygnować z jedzenia mięsa ale obawiam się że nie dam rady więc szukam alternatywy.
Ja bym chciała ze słodyczy ale obawiam się,że nie mam tak silnej woli.
Z doświadczenia powiem, że łatwiej jest zrezygnować z mięsa niż ze słodyczy ![]()
A ja bede pościć jak nie będę co miała do garka wrzucic. Bo już niedługo takie czasy nadejdą jak tak dalej będzie się działo w tej Polsce ![]()
5 2011-03-06 20:31:02 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-03-06 20:32:49)
A ja bede pościć jak nie będę co miała do garka wrzucic. Bo już niedługo takie czasy nadejdą jak tak dalej będzie się działo w tej Polsce
Dokładnie masz racje cukier ma kosztować do końca roku 10zł I też racja z mięsa idzie zrezygnować ale ze słodyczy ciężko.
Ja słodyczy nie jadam bo mam taką dziwną przypadłość że ich nie lubię ![]()
7 2011-03-07 01:55:55 Ostatnio edytowany przez orszulik (2011-03-07 01:56:41)
Z doświadczenia powiem, że łatwiej jest zrezygnować z mięsa niż ze słodyczy
Prawie jestem zdecydowana, jutro jeszcze zaszaleje ale od środy koniec z mięśiwem.
Co do cukru to dziś mnie wcieło 4.09 jak dla mnie lekka przesada więc może za jednym zamachem i cukier do kawy pójdzie w odstawkę.
Normalnie jak to pisze to już mi się chce płakać.
Nigdy nie stosowałam ani wyrzeczeń ani przyżeczeń z okaxjii postu .
Uwazam ze zycie niesie tyle trudow ze niepotrzebne dodadkowe "kajdany"
I takj rezygnuje z przymusu z wielu przyjemności bo w większości jeteśmy biedni , nie stac nas na luksusy zycia - luksusowe auta , atrakcyjne wycieczki zagraniczne , wypasione hotele , koloroqe drinki w basenach z pogdrzewana woda , drogie futra ??? itpitd ..
I tak zyjemy w ubóstwie - /
Kler z założenia tez powinien spędzać czas ziemski na niesieniu pomocy ubogim i życie w ubóstwie .
???????????????
9 2011-03-07 12:41:01 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2011-03-07 12:42:16)
Dokładnie. Codziennie stajemy przed wyborem: "kupić czy nie kupić". Nie na co dzień jemy schab, pijemy drogie wina, ubieramy się w drogie ubrania. Taki post mogą postanowić ludzie, którzy nie mają z tym problemu. Ludzie, którzy po przez ten post, zniżą się do poziomu zwykłych ludzi, zrozumieją jak to jest żyć za 1200 pln i być może przez to staną się lepszymi ludźmi. To ma sens. My, którzy w luksusach się nie pławimy, na co dzień zmagamy się z problemami, odmawiamy sobie przyjemności, jesteśmy poniżani, nękani, często uwikłani w ból i cierpienie we własnej rodzinie tak na prawdę na co dzień mamy post. Ja mam ciężko w życiu. Tato alkoholik, bił mamę, nas wyzywał, niejednokrotnie przysparzał nam wstydu i zakłopotania, zaczął leczenie i gdy wszystko miało być dobrze zmarł. Teraz mama alkoholiczka, dla której nowy facet jest ważniejszy niż własne dzieci. Zawsze miałyśmy mniej, niejednokrotnie nie było co jeść... ja to odbieram tak, że to mój czyściec na ziemi. Mój post. I kiedy teraz mam trochę lepiej (choć nie jest nadal ok), nie zamierzam rezygnować. Co nie znaczy, że się w tym zatraciłam. Jak tylko mogę, pomagam siostrze, która została z mamą i bardzo przeżywam to, że ona tam musi być. Pomagamy sobie wzajemnie na forum i nie zamykam się na prośby innych ludzi. A takie "nie jem cukru, mięsa bo jest post"... to z wiary czy z braku silnej woli wykorzystujemy ten okres by osiągnąć własne cele? Mi się wydaje, że to drugie.
CookieBith napisałaś
,, A takie "nie jem cukru, mięsa bo jest post"... to z wiary czy z braku silnej woli wykorzystujemy ten okres by osiągnąć własne cele? Mi się wydaje, że to drugie"
Pewnie troche tak jest ale nie jedzenie mięsa dla mnie ma szczególne znaczenie gdyż jest to w miom zamiarze przeniesienie postu piątkowego na te 40 dni.
A że nie zawsze udaje mi się wytrwać w piątki w poście to jest to dla mnie bardzo duże wyzwanie.
Tymbardziej że w moim domu tylko ja będę poscić.
Ja postaram się maksaymalnie ograniczyć się w jedzeniu rzeczy tłustych, słodkich itp Ogólnie wprowadzić jakąś dietę
zadnego miesa, ziemniakow itp w końcu wiosna zapasem, to i przydałoby się jakoś wyglądac
I na pewno zrezygnuje z imprez. W sumie i tak mam problemy ze zdrowiem, więc dla mnie problemem to nie będzie.
I chciałabym się więcej przyłożyć do nauki, ale nie wiem czy to wyjdzie ![]()
Jak ja bym chciała zrezygnować ze słodyczy... Ale nie mam tyle silnej woli więc nie rezygnuję z niczego (ale wstyd) ![]()
13 2011-03-07 18:50:27 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2011-03-07 18:52:12)
Zamierzam zrezygnować z czekolady i chipsów bo to dla mnie największe 'posiłkowe' wyrzeczenie i generalnie mam pare pomysłów jeszcze. I nie traktuje tego jako diety czy czegos, po prostu mam swoją intencję
Nie chce, żeby Wielki Post był zwykłym okresem, ale czymś więcej. I jeśli chodzi o takie rzeczy to niczego mi nie brakuje więc dla mnie będzie to post.
Myślę też,że w Wielkim Poście właśnie o to chodzi żeby nie patrzeć na to jacy inni są źli tylko co JA mogę w sobie zmienić.
Nigdy nie stosowałam ani wyrzeczeń ani przyżeczeń z okaxjii postu .
Uwazam ze zycie niesie tyle trudow ze niepotrzebne dodadkowe "kajdany"
I takj rezygnuje z przymusu z wielu przyjemności bo w większości jeteśmy biedni , nie stac nas na luksusy zycia - luksusowe auta , atrakcyjne wycieczki zagraniczne , wypasione hotele , koloroqe drinki w basenach z pogdrzewana woda , drogie futra ??? itpitd ..
I tak zyjemy w ubóstwie - /
Kler z założenia tez powinien spędzać czas ziemski na niesieniu pomocy ubogim i życie w ubóstwie .
???????????????
W pełni się zgadzam.
U mnie cukier juz po 6,99 i już coś mnie trafia.
15 2011-03-10 11:34:22 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-10 11:35:31)
Nigdy nie pościłam - no chyba że założyłam się, że jakiś czas wytrzymam o chlebie i wodzie. Uważam, że jest to tradycja bezsensowna, i nie mówię tak dlatego, że jestem ateistką. Ten post w spożywaniu pokarmów jest tylko wyrazem czegoś głębszego - a przynajmniej ma być: przygotowania swojego "wnętrza". "Nie będę jeść słodyczy", "nie będę jeść mięsa" - to są rzeczy trywialne, którymi ludzie zastępują te głębsze. Ale taka chyba jest tendencja w wierze - nie mówię, że ogółu. Co w Wasze życie wnosi rezygnacja z czekolady? Poprawia Waszą duchowość? Niestety ludzie wolą wybrać rzeczy błahe, niż tak na serio zastanowić się, czemu ten okres ma (miał) służyć.
Takie "wyrzeczenia" są odpowiednie dla dzieci... Ludzie błahostkami zapychają miejsca, w których nie stać ich na więcej. Może warto dać sobie postanowienie typu "zacznę dostrzegać innych ludzi" albo "będę wierzyć w ludzką dobroć" - i działać w zgodzie z tym...
Wielkie mi co, zrezygnować z cukru. Przepraszam, ale tak sądzę. Po prostu nie wierzę, że to jest ciężar nie do udźwignięcia.
November, nie zgadzam się z tobą, że rezygnacja z jakiegoś posiłku nic nie zmienia w psychice. Nie jestem osobą wierzącą chyba (jakoś się waham ostatnio...), nie chodzę do kościoła, święta obchodzą mnie bo to tradycja w mojej rodzinie. Ale próba wyrzeczenia się czegoś może okazać się całkiem owocna. Uczy to samodyscypliny, panowania nad własnym zachciankami.
Na swoim przykładzie znam tylko pierwsze chwile przechodzenia na wegetarianizm. Powodowały mną bardziej pobudki etyczne niż zdrowotne (chociaż te też) i wiem, jak trudno było odzwyczaić się od rzeczy, które zjadało się codziennie, jak bardzo wyćwiczyłam swoją silną wolę. Fakt, nie jest ona jakoś super wyćwiczona (wciąż jadam nabiał i słodycze), ale widzę z ilu niepotrzebnych rzeczy umiałam zrezygnować, a co więcej nie ciągnie mnie do nich.
Myślę, że tak samo jest z postem. Na początku to 40 dniowe wyrzeczenie może okazać się czymś megatrudnym, a po upływie tych dni okaże się, że wcale nie tak trudno wprowadza się zmiany w swoim życiu - że to mięso wcale nie jest tak niezbędne codziennie, że bez słodyczy da się żyć itd.
To rzutuje na inne aspekty naszego życia, nie tylko dietę. Może nagle okaże się, że potrafimy żyć nie kupując tony nowych ubrań, ugotujemy jakiś nowy smaczny posiłek i siądziemy przy stole z całą rodziną itd.
17 2011-03-10 13:11:31 Ostatnio edytowany przez november (2011-03-10 13:12:10)
Zgadzam się z Twoim podejściem, bo rezygnacja z czegoś może być jakąś szkołą, ale po prostu nie widzę sensu takiej "zabawy" w ciągu 40 dni w roku. Dla mnie poprawa swojego charakteru to jednak praca stała i nie powinna sprowadzać się do takich praktyk. Poza tym osobiście nie widzę nic złego w tym, by kupować sobie np. dużo ubrań, kiedy jest nas na nie stać. Grunt w tym, by umieć się przede wszystkim dzielić z innymi i rezygnować celowo dla kogoś, a nie tam, gdzie sama rezygnacja niczemu nie służy. Przestałam słodzić herbatę w 4 klasie podstawówki. Do kawy używałam minimum - na czubek łyżeczki, bo gdzieś słyszałam, że zupełnie niesłodzona kawa jest bardziej szkodliwa - czy to mit czy nie, nie wiem do tej pory. Teraz słodzę ale tylko kawę rozpuszczalną i tylko brązowym cukrem, bo po prostu lubię jego smak (każdą inną kawę piję gorzką). Nie dorabiam do tego ideologii, bo to nie ma sensu. Mam za sobą także lata niejedzenie produktów odzwierzęcych (z wyjątkiem miodu, jaj i mleka) i po prostu z tego zrezygnowałam. Nie dlatego, że tłumaczę sobie, że "i tak inni bedę jeść i zawsze będą zabijać zwierzęta", choć tak faktycznie jest, ale dlatego, że samo w sobie to nie ma celu. Wolę raczej podpisywać petycje dotyczące humanitarnego uboju i hodowli (brzmi jak oksymoron) albo wykupywać stare konie, które nie były hodowane na wędliny tylko przez całe życie były z człowiekiem, a za chwile mogą się wędlinami stać...
Powiedziałaś, że na początku coś jest trudne potem nie - no tak, ale nie odkryłaś Ameryki. Im bardziej człowiek się do czegoś przyzwyczaja, tym trudniej mu z tego rezygnować. W tym co mówisz, dotykasz głębszej sfery, szukając przełożenia wyrzeczeń na swój charakter, ale właśnie dlatego napisałam, że spłycanie jest tendencją, ale na szczęście nie ogółu. No bo co powiedzieć, kiedy ktoś rezygnuje z mięsa, bo ze słodyczy nie da rady? Czemu to służ, kiedy ktoś robi coś, co nie wymaga od iego prawie niczego? Po co to? Tego po prostu nie wiem.
Ja również nigdy nie pościłam. Mam wrażenie, że większość ludzi traktuje post jak dietę. Nie jem tego i tamtego by osiągnąć jakiś cel.
Nie pościłam, bo może nie jestem na tyle wierząca by to robić. Jestem trochę do tego zmuszona. Rodzina, znajomi, religia w szkole. Istnieje jak dla mnie wiele dziwnych, niewytłumaczalnych rzeczy w religii. Między innymi post. Nie rozumiem czemu ma to służyć dorosłej osobie. Mam sąsiadkę która na prawdę żyje przez te 40 dni jak jakiś bezdomny o chlebie i wodzie. Bezsens. Kobieta ma problemy ze zdrowiem, a naraża je na takie tortury. Niestety życie jest takie, że czasy się zmieniają. Ci którzy głęboko w to wierzą niech się nie opychają nie wiadomo jak i modlą się codziennie. Ale żeby całkowicie z czegoś zrezygnować?
Próbuję czasem odkryć to co kryje się w moim duchu, czy jestem wierząca czy nie. I im dalej idę w życie tym bardziej jestem przekonana, że staje się ateistką.
Większości katolików Wielki Post kojarzy się z postanowieniami, a te z odmawianiem sobie czegoś - od słodyczy począwszy, na wszystkim oprócz chleba i wody skończywszy. Są też bardziej oryginalne postanowienia - można nie oglądać telewizji, nie chodzić do kina, czy odmówić sobie innych przyjemności np alkoholu. Bez względu na to, czy ?praktyki postne?, które podejmujemy są bardziej czy mniej prozaiczne. Często jednak naszym postom brakuje sensu i wyrazistości. Czasami pościmy, bo piątek(w mentalności polskiej jak post, to ryba) nie zważając nawet, czy nie przypada jakaś liturgiczna uroczystość. Istota postu jest w świadomości, a nie w mięsie. Być może odmawianie sobie w Wielkim Poście rzeczy i przyjemności, których nie brakuje nam na co dzień, pozwala chociaż na chwilę wyrwać się z otaczającego nas materializmu, bo przecież poprzez post mamy zbliżyć się do Boga, tak jak to zrobił Jezus na pustyni. Dla każdego osobiście Wielki Post ma zupełnie inny sens i ważne jest byśmy owy sens odkryli i na swój własny sposób przeżywali ten czas!
Ja rezygnuję ze swojego ulubionego różowego winka półsłodkiego :-) A co do tych cen to media też robią swoje. Ludzie słysząc o rosnących cenach, robią zapasy na ten dany produkt. Kiedy więc popyt wzrasta to producenci mogąc manipulować ceną, podnoszą ją.
rezygnuje ze słodyczy:)zobaczymy czy wytrwam
Poza tym osobiście nie widzę nic złego w tym, by kupować sobie np. dużo ubrań, kiedy jest nas na nie stać. Grunt w tym, by umieć się przede wszystkim dzielić z innymi i rezygnować celowo dla kogoś, a nie tam, gdzie sama rezygnacja niczemu nie służy. Przestałam słodzić herbatę w 4 klasie podstawówki. Do kawy używałam minimum - na czubek łyżeczki, bo gdzieś słyszałam, że zupełnie niesłodzona kawa jest bardziej szkodliwa - czy to mit czy nie, nie wiem do tej pory. Teraz słodzę ale tylko kawę rozpuszczalną i tylko brązowym cukrem, bo po prostu lubię jego smak (każdą inną kawę piję gorzką). Nie dorabiam do tego ideologii, bo to nie ma sensu. Mam za sobą także lata niejedzenie produktów odzwierzęcych (z wyjątkiem miodu, jaj i mleka) i po prostu z tego zrezygnowałam. Nie dlatego, że tłumaczę sobie, że "i tak inni bedę jeść i zawsze będą zabijać zwierzęta", choć tak faktycznie jest, ale dlatego, że samo w sobie to nie ma celu. Wolę raczej podpisywać petycje dotyczące humanitarnego uboju i hodowli (brzmi jak oksymoron) albo wykupywać stare konie, które nie były hodowane na wędliny tylko przez całe życie były z człowiekiem, a za chwile mogą się wędlinami stać...
Powiedziałaś, że na początku coś jest trudne potem nie - no tak, ale nie odkryłaś Ameryki. Im bardziej człowiek się do czegoś przyzwyczaja, tym trudniej mu z tego rezygnować. W tym co mówisz, dotykasz głębszej sfery, szukając przełożenia wyrzeczeń na swój charakter, ale właśnie dlatego napisałam, że spłycanie jest tendencją, ale na szczęście nie ogółu. No bo co powiedzieć, kiedy ktoś rezygnuje z mięsa, bo ze słodyczy nie da rady? Czemu to służ, kiedy ktoś robi coś, co nie wymaga od iego prawie niczego? Po co to? Tego po prostu nie wiem.
Co do ubrań to był tylko przykład - chodziło mi ogólnie o konsumpcjonizm. Jeśli kogoś stać to nie uważam, że powinien kupować milion rzeczy tylko właśnie z tego powodu. Produkcja każdej rzeczy kosztuje energię, wodę czy ciężką pracę wyzyskiwanych ludzi (zależy o czym mówimy o czywiście), później trafia to na śmietnik i zaśmieca środowisko - ale to wszystko to temat na osobną dyskusję, więc nie będę go tutaj rozwijać.
Moje brawa za podpisywanie petycji, przekazywanie pieniędzy na zwierzaki itd. To są właśnie działania, które są równie skuteczne jak zmiana diety - fajnie by było gdyby więcej mięsolubnych osób robiło tak jak ty.
A z tym rezygnowaniem z czegoś tam bo z innej rzeczy będzie trudniej - może jak się najpierw zrezygnuje z jednej rzeczy, to później można spróbować z tej która się wydaje trudniejsza?
Oczywiście ja tutaj nie mówię o krótkotrwałych postach. Bo jeśli jest to na zasadzie - 40 dni odpukać i mam to gdzieś, no to sensu to nie ma żadnego.
Ja bardzo się ciesze, że podjełam takie moje małe wyzwanie.
Daje mi to bardzo dużo, dotychczas ten czas postu gdzieś mi się rozmywał.
Teraz za każdym razem gdy sięgam do lodówki wiem, że jest to czas wyjątkowy.Taka sytuacja zmusza do przemyśleń, wyciszenia.
Mi zwyczajnie bylo to potrzebne.
Macie jakieś postanowienia na najbliższy Wielki Post?
to od dzisiaj jest post? ja jak zwykle zorientowana
to ja postanowie sobie tak:
- zero zamawianego żarcia do domu - obliczyłam ze catering kosztuje nas około 600 zł miesiecnzie O_o szok !
- minimum 30 minut ruchu/sprzatania innej czynnosci dzieki ktorej sie poruszam i spocę ![]()