Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez aga333 (2011-03-02 00:54:07)

Temat: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Jestem na tym forum juz jakis czas. Udzielam sie raz mniej, raz wiecej. Niektore historie mnie denerwuja, zloszcza, niektore smiesza, niektore zasmucaja niesamowicie. Niezaleznie od tematu zuwazylam, ze uzytkownicy tego portalu nie sa obiektywni, oceniaja zdarzenia, ludzi przez pryzmat swoich, czesto smutnych i ciezkich doswiadczen. Czsem w wypowiedziach czuc niesamowita gorycz, czasem sarkazm, czasem mozna zaobserwowac "wrzucanie wszystkich do jednego worka". W sumie mnie to nie dziwi. Malo kto potrafi spojrzec ponad swoje doswiadczenia i zajrzec gdzies tam glebiej. A tak naprawde przeciez sie nie znamy, nic o sobie nie wiemy, tylko to, co tu napiszemy. A przewaznie nie sa to pelne historie naszego zycia, tylko wyrywki, i najczesciej te najczarniejsz i najsmutniejsze.

Kieruje ten post przede wszystkim do tych, ktorzy traca wiare w mozliwosc naprawienia czegokolwiek po ciezkim kryzysie. Rowniez do tych, ktorzy zastanawiaj sie czy warto jeszcze cos ratowac. I do tych, ktorzy nie wierza w milosc. I do kazdego, kto ma ochote tu zajrzec.

Do rzeczy. To bedzie znow tylko kawalek mojego zycia, ktory byc moze da niektorym choc malenki punkt zaczepienia, dlaczego warto wybaczyc.

Mialam jakies 16 lat. Przeprowadzilismy sie do innego miasta. Nie bylo ono dla mnie calkiem nowe. Juz wczesniej poznalam wielu ludzi, poniewaz mieszkala tam moja ciocia, do ktorej jezdzilam na wakacje. Banal, poznalam chlopaka. Po mojej przeprowadzce zblizylismy sie bardzo do siebie, w koncu zaczelismy ze soba chodzic. Dzis wiem, jak bardzo go skrzywdzilam. Bylo fajnie, dobrze, ale nigdy miedzy nami nie bylo magii. Zawsze, gdzies gleboko w srodku wiedzialam, ze to nie jest facet mojego zycia. Nagle to, co mialo mi dawac wsparcie, fundament zycia, zaczelo ciazyc niesamowicie. Przyszedl czas, zeby sie rozstac. Nie bylo latwo. Ja do niego nic nie czulam, a on mnie blagal zebym go nie zostawiala. Proces rozpadu naszego zwiazku trwal prawie rok. Od momentu kiedy zaczelam go przygotowywac do tego, ze nic z tego nie bedzie, ze czas sie rozstac, zniechecalam go do siebie powoli, ale skutecznie. Prawie 12 miesiecy. Czy bylo to humanitarne? Dzis wiem, ze nie. Nie mialam prawa bawic sie jego uczuciami. Od poczatku wiedzialam, ze to nie to

W koncu stalo sie. Odzyskalam wolnosc, niezaleznosc, dostalam skrzydel. Znow czulam, ze zyje. Czekalam. Czekalam na milosc mojego zycia. Otwieralam szeroko oczy, rozgladalam sie na okolo. Poznawalam nowych ludzi. Ale milosc nie przychodzila. Powoli zaczynalam tracic nadzieje. Wreszcie, ktoregos dnia poddalam sie. Przestalam wyczekiwac, przestalam wygladac. Zajelam sie szkola. To byl dyplomowy rok, wiec mialam troche na glowie. Zapomnialam.

Zaspalam tego dnia. To byl pierwszy dzien ostatniego tygodnia moich praktyk w szpitalu. Nie zjadlam sniadania, nie wypilam cherbaty. Pora roku - cos kolo kwietnia, pierwsze jego dni. Juz slonecznie, ale wciaz mrozno.

Wybieglam z domu w rozpietym plaszczu. Przeskakiwalam po trzy stopnie mocno trzymajac poreczy, zeby nie wywinac orla. Autobus na dworzec kolejowy, jak zwykle, odjechal, kiedy bylam w polowie drogi do niego. Czekaly mnie trzy kilometry i to zdrowym truchcikiem, zeby zdazyc na pociag. Lecialam jak wariatka. Juz widzialam pociag, jak wjezdza na peron, a ja wciaz bylam daleko.

Na peron wpadlam, kiedy pociag juz ruszal. Ktos przytrzymal otwarte drzwi ostatniego przedzialu, ktos inny podal mi reke i wciagnal mnie do srodka. To byl prawdziwy cud, ze zlapalam ten pociag. Przez chwile stalam zgieta wpol niemogac zlapac oddechu. Czulam, jak moja twarz plonie, jak pot leci mi po plecach, jak wali mi serce. Trwlam kilka sekund w takiej pozycji, az w koncu sie wyprostowalam. Swiat zamarl. Swiat zamarl,
a ja utonelam w JEGO oczach. W jednej chwili znalazlam odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Po raz pierwszy i ostatni poczulam, jakbym po dlugiej i ciezkiej wedrowce stanela wreszcie przed drzwiami domu, gdzie czekaly na mnie kapcie, wygodny fotel i szklanka cieplego mleka. Poczulam, ze odnalazlam swoj cel. A jego oczy mowily to samo.

Wstal bez slowa i ustaipil mi miejsca. Przedzial byl pelen ludzi, a mi wydawalo sie, ze jestesmy tylko my oboje. To uczucie towarzyszylo mi bezmala 19 lat. Kilka miesiecy narzeczenstwa i 18 lat malzenstwa. Bylo roznie. Czasami doskwierala nam bieda, czasami mielismy forsy jak lodu, czasami sie klocilismy zarzarcie, czasami gruchalismy jak golabki. Zawsze bylismy dla siebie najwazniejsi, zawsze liczylismy sie ze swoim zdaniem, zawsze bylismy blisko. Zawsze wiedzialam, ze moge na niego liczyc, a on nigdy mnie nie zawiodl. Nigdy mnie nie oklamal, nigdy nie rozczarowal.

Dzis, no coz.... Wciaz nie moge powiedziec, ze wybaczylam. Wiem, ze co najgorsze, powolutku zostawiam za soba. I wiem, ze zrobie wszystko, aby znow znalesc sie w tym pociagu, przed drzwiami do mojego domu. Bo warto. Bo cud taki jak ten, nie powtorzy sie drugi raz.

Mysle, ze kazdy z nas ma jakis cud w swoim zwiazku.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Aga pierwszemu byś nie wybaczyła prawda? Tam gdzie nie ma ognia i zaangażowania, wybaczenie zazwyczaj nie jest możliwe.

A małżeństwo przez lata dawało Ci tyle radości, że odnalazłaś siłę w sobie by tego nie przekreślać.
Tak sobie myślę, że żeby wybaczyć to trzeba mieć wielkie serce i umieć jak na wadze zważyć ciężar miłości i dobrych wspomnień w stosunku do bólu jaki sprawia zawód. I umieć dostrzec jak szala wagi przechyla się na tą stronę dobrych wspomnień, a jeśli waga się waha to dołożyć jeszcze garść cudów które wydarzyły się między Wami.

I na tym chyba polega wybaczanie. Powodzenia!

3

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

AGA,
jestes sloncem na tym forum....

IDELA......
coz mozna dodac...,coz ujac....

4

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Zeby prawdziwie wybaczyc trzeba byc Dojrzałym i Wielkim człowiekiem...
Jestes mądrą kobietą AGA.

5

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Dziewczyny!!

I chlopaki

Chce wam tylko dodac odrobine otuchy i nadziei. Slonce nie gasnie. Moze na chwilke chowa sie za gradowa chmura, ale ... znow wychodzi.

6

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

dla mnie wybaczenie/nia niestety nie były mądre, ale jeszcze głupsza jest nieustająca nadzieja na zmianę kiedy fakty mówią same za siebie.
Idela ma racje, żadnemu innemu  nie byłabym w stanie wybaczyć, jednak czasem to już choroba.
jestem pełna podziwu dla Ciebie Aga w Twoich słowach jest nadzieja i nie ta w którą sama chcesz wierzyć!

7

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Piękne i mądre słowa  Aga

Tak wybaczenie jest możliwe... Tylko gdy prawdziwie kochamy ,..

Aga jeżeli chodzi o opinie forumowiczek..wiesz to bardzo trudne nie patrzeć pod kątem własnych doświadczeń..one niestety /a może czasami dobrze/ w dużej mierze są naszym bagażem doświadczeń i to one często kierują naszym życiem i naszymi decyzjami...
Oczywiście nie można wrzucac wszystkich do jednego worka...
jednak to chyba  /pomimo wszystko/ duży plus tego Forum iż zdania są podzielone, są czasami łagodne, czasami zbyt natarczywe i być może złośliwe...
Ale to z tych wszystkich różnych spojrzeń na dany problem każdy musi wybrać to co dla niego będzie najlepsze, bo tylko autor wątku/problemu/
zna siebie najlepiej i swoją sytuacje.
Te wszystkie różnorodne opinie dają możliwość obiektywnego spojrzenia na problem...

8

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Aga napisałaś to o czym od dawna myślałam by również napisać.... Również wybaczyłam. Dziś nawet o tym myślałam, że jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd ( nie chce przechwalić). Czuje się spełniona, doceniana, kochana i to jest piękne.

Może tu kiedyś o tym opowiem ...a może nie.

9

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

A ja wybaczylem kiedys, bo ona walczyla o zwiazek, ale zwiazek dwa lata pozniej sie rozpadl i powrocily zmory przeszlosci, zrozumialem iz mylilem sie co do kobiety, idealizowalem ja w swojej glowie.

10

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Weszłam na to forum pierwszy raz kiedy czułam ze nie daje rady. Ze tyle we mnie żalu złości i nienawiści poczuci upokorzenia i bólu ze mimo walki o to by żyć dalej mimo zdrady, żatruwa mi ona każdy dzień i każda chwile. Jakby kolory traciły barwę a wszystko docieralo przez mgle i filtr bólu po zdradzie. Wtedy trafiłam na posta agi. I on był taki jakbym ja go napisała. I od tego czasu śledzę to forum chociaż rzadko aktywnie pisze. Ale gdy ostatnio przyszło mi do głowy żeby zapytać was forumowicze kto z was został budował dalsze życie komu się udało. To się okazało ze Aga ten wątek już uruchomiła. Bo pytanie brzmi czy to co probujemy robić z Aga to odwlekanie nieuniknionego? Ze w końcu nie damy rady? A trucizn nas zniszczy? Z ufnej i normalnej zony stalam się taka jak moje koleżanki. Chcesz gdzieś wyjść?? Po co? Z kim? Kiedy wrócisz?? Dlaczego?? WyjezdzasZ? Musisz? Co robisz? Czemu się nie odzywasz? Jestem ładna? Kochasz mnie? Kochasz mnie?? Głupia Gazeta plauboy - myśle sobie- ogląda czyta a potem mu się wydaje ze tak lekko jest brać korzystać używać. Bez konsekwncji.... Idzie ładna dziewczyna a ja myśle- spojrz na nią. To uslyszysz.... Co? Masz chęć bzyknac?? Latwiutkoleciutko? Bo mnie to przecież nie dotyczy??? Ach tyle tj złości... Nigdy jej nie czułam i nigdy się tak ni czułam. Czasam on chodzi koło mnie jak koło tykajacej bomby. A ja czuje ze czas się kończy i wybuchne. Nauczylam się ranic!!! Mam w dupie ze go to boli. Wale miedzy oczy... Mówię ze z kimś sluzbowo rozmWialam. A on i co podrywam Cię?? A ja na to. Nie. To nie jest styl mojej Grupy zawodowej. Nie porównuj wszystkich do twoich relacji w firmie.

Jaki efekt boi się powiedzieć coś co
może mnie naprowadzic na trop... A ja słyszę te niewypowiedziane słowa...

Tez tak
macie??

Ale tez. Jesteśmy bardziej wrażliwi na swoje potrzeby. Zawsze o mnie dbał ale teraz dba zawsze i wszędzie. A ja co?? Uważam ze to mi się należy. Nie dlatego ze mnie zdradził. Nie dlatego ze mu wybaczylam ale dlatego ze nauczyłaM
się cenić siebie. Albo jesteś ze mną i o mnie dbasz. Albo skacz z kwiatka na kwiatek i spadają z
mojego życia.   Bo wiecie co?? Kocham. Kocham. Ale już nie bezwarunkowo. Już nie mimo wszystko. Już nie na zawsze. Pomyslmy. Co może mnie zranic bardziej niż to? Wiec już jestem przygotowana. Już wiem na co się nigdy już nie zgodzę.

Ale jestem tez prawdziwsza. Jak nie chce gdzieś iść mówię nie. Jak nie mam siły jechać trudna trasa na nartach nie Zaciskam zębów bo js muszę zawsze i wszędzie.

Ale jestem tez bliżej niego. Patrzę na niego i widzę cała dobra przeszłość i wierze w cała do ra przyszłość. Mam kapitał-jak Aga- żeby na tym budować kolejne dni.

I wiesz Aga?? Coraz bardziej wierze ze zniknie ta zasłonę która nie pozwala mi w pełni cieszyć się każdym dniem i widzieć kolory. Korzystam z przywilejów i już z nich nie zrezygnuje. Ale. Ale.  Ale. Takie przywileje dostarcAm tez ja. Bo razem zgodzili
y się ze jetesmy dla siebie najważniejsi. Mimo wszystko i na przyszłość. I uczymy się to udowadniać.

Wiec kocham. Wiem ze kocham. Człowieka z błędami. Ale ja tez jetem z błędami. Czasami okazuje y słabości i popełnia y błędy. Byleby nie dwa razy te same. Bylebysmy na błędach się uczyli.

11

Odp: Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Coz wiecej w tym temacie? Tak sobie czasem mysle, skoro ludzie nam bliscy, ktorych uwazalysmy za wzory cnot wszelkich, okazali sie zwyklymi osobnikami gatunku homo sapiens, podlegajacymi zwierzecym instynktom, jaka mamy gwarancje, ze nas, tak bardzo prawych, o niezlomnych  zasadach moralnych, w odpowiednim czasie, odpowiednim miejscu i przy odpowiednich warunkach nie dopadna te same instyknkty? Kto nam da gwarancje, ze nigdy nie zawiedziemy, ze nie ulegniemy pokusie? Czy oby napewno to kwestia tylko zasad? Mysle, ze o wiele wiecej czynnikow wplywa na zaistnienie zdrady. Dzis naprawde jestem szczesliwa, ze moglam zdac sobie sprawe z tego, jak bardzo moj maz jest czlowiekiem, ulomnym i niedoskonalym, i jednoczesnie, ze ja tez jestem osobnikiem tgo samego gatunku i podlegam tym samym prawom. Osobiscie wole, zeby to on mial dlug wdziecznosci u mnie, a nie zebym ja musiala skomlec o przebaczenie. Tak, bo on skomle, kazdego dnia, od rana do wieczora. Patrzac w moje oczy wie, ze w kazdej ichwili moze znalezc w nich cien bolu, ktorego sam jest sprawca. Do konca zycia bedzie budzil sie ze swiadomoscia, jak niepewna jest jego pozycja. A ja codziennie moge wstawac z komfortowa swiadomoscia tego, ze jak zawiode, mam prawo zadac drugiej szansy i wybaczenia.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czemu pozwolilam sobie na luksus wybaczenia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024