Wstaje rano robię śniadanie synkowi bo ja często nie jem nawet na to nie mam ochoty potem się ubieram,sprzątam gotuje obiad zajmuje się synkiem czekam na meza aż wróci z pracy.Dzień jak co dzień juz mnie to przeraza jestem dopiero 2 lata po ślubie a już jestem tym zmęczona.Nie chodzi mi tu o prace domowe bo w końcu coś trzeba robić,tylko o te szare dni ta codzienność pomału mnie zabija.Nawet z mężem jak wróci z pracy nie gadam dużo muszę wyciągać z niego słowa.A miało być tak pięknie .Znajomości się pourywały,praktycznie zero wyjść od czasu do czasu na pizze na która sama nalegam .Jak takie życie morze cieszyć?czy u was kobietki jest tak samo macie dość swoich 4 ścian ani z nikim tak pogadać gdyby zabrano mi telefon to chyba bym umarła takie głupie przyzwyczajeni .Mam nadzieje ze do końca życia tak nie będzie.
Wiesz, ja myślę, że dużo zależy od Twojego nastawienia. Czy nie jest czasem tak, że masz ciągłe poczucie obowiązku, że czujesz, że coś musisz? Ja mam inaczej, wiem że nie muszę sprzątać, gotować, prać, prasować, jak ja tego nie zrobię to mój partner. Mieszkamy razem już prawie 2 i pół roku, praktycznie od początku związku i nie czujemy nudy
. Po prostu mamy inne niż większość podejście do obowiązków. No i prowadzimy inny tryb życia. Oczywiście chodzimy do pracy itp., ze znajomymi spotykamy się dość rzadko, nie czujemy potrzeby. Natomiast mamy wspólne pasje życiowe i zainteresowania. No i razem prowadzimy stronę internetową, więc tak czy inaczej wieczorem musimy siąść i gadać choćby tylko o tym.
Mogę Ci poradzić jedynie, żebyś trochę przewartościowała podejście do życia. Nic nie musisz, on też nie
. Pizze można zamówić do domu, jak mu się nie chce tyłka ruszyć, do wypożyczalni po film możesz zajechać, do tego wino, ostanio w Biedronce za 9 pln kupiłam fajne lekkie włoskie, jakiś serek, paluszki i macie wieczór filmowy gotowy
. Najlepiej wrzucić na luz i bardziej lekko do życia podchodzić. Poza tym piszesz, że zajmujesz się synkiem i czekasz na męża. Nic więcej nie robisz? Pomyśl o sobie, miałaś kiedyś jakieś hobby, pasję, kiedyś tzn. przed ślubem
. Zajmij się czymś więcej, nie tylko czekaniem na męża, wypełnij swoje życie do granic możliwości ciekawymi rzeczami, czynnościami, to nawet nie pomyślisz o nudzie, bo nie będziesz miała na to czasu
.
3 2011-02-19 13:54:38 Ostatnio edytowany przez tygrysica (2011-02-19 14:23:23)
hej mam 21 lat od dwoch lat mieszkam z chlopakiem u niego jest mi tu dobrze jego mama wyjezdza za granice wiec ja zajmuje sie domem jestesmy ze soba 4 lata na poczatku bylo fajnie przyjezczal po mnie jechalismy do miasta albo na kolacje do restauracji ogolnie bylo lepiej sama dobrze o tym wiesz teraz gdy jestesmy ze soba 24 h jestesmy soba troche znudzeni zadziej wychodzimy kiedys mialam o to pretensje ale teraz zrozumialam ze juz tak bywa oszczeczamy pieniadze w sobote kupujemy piwa i gadamy ale wiesz nie chce tego zmieniac on jest dobrym czlowiekiem i wiem ze tez chcialby gdzies wyjsc ale oszczedzamy on jest o 6 lat ode mnie starszy . Ciesze sie ze mamy siebie my tez w dzien ze soba nie rozmawiamy zbyt czesto a ja zajmuje sie sprzataniem gotowaniem itp nie zalamuj sie bo przez to mozesz zniszczyc rodzine i sostaniesz sama porozmawiaj z mezem moze da sie i nie jest tak strasznie ;)ide mojemu zrobic kanapki bo zglodnial hihi
Jestem teraz na zupełnie innym etapie życia, ale myślę, że w takiej sytuacji jak Twoja warto się zastanowić co z tym zrobić. Jak sobie pomóc? Po pierwsze dobrze jest pomyśleć, że jesteś tak naprawdę szczęściarą i co by było gdyby ktoś Ci ten spokój zabrał? Ludzie walczą z różnymi przeciwnościami losu, nałogi, choroby, wypadki losowe, a Ty masz spokojną, przeciętną rodzinę, można się tylko cieszyć. Wiem jednak, że to działa tylko na rozum, gorzej z emocjami, myślę, że powinnaś się czymś zająć. Może uprawiać jakiś sport? Zapisać się na jakiś kurs językowy lub inne kółko zainteresowań? Robić to co lubisz, ja na przykład szukam w sieci przepisów kulinarnych, gotuję, piekę i za każdym razem staram się w ten sposób zaskoczyć mojego chłopaka. To niewielkie kroki, ale dużo dają. Myślę, że ludzie tak bardzo pragną, ślubu, stabilizacji, a potem tak szybko się tym nudzą. To smutne. Weź sprawy w swoje ręce. A może potrzeba wam trochę szaleństwa? Zostawcie synka u babci lub dziadka i spędźcie romantyczny weekend tylko we dwoje.
Serdecznie pozdrawiam! ![]()
Az tak nie narzekam wiem ze wszystkie mamy podobnie,ale to czasami tak meczy. Macie racje postaram się spędzać więcej przyjaznych chwil z mezem. Synek niema jeszcze 2 lat wiec o wyrwaniu sie gdzieś samemu nie ma mowy ,nie każdy ma tak dobrze że zostawia małego u rodziców.Co do choroby to z jedna się zmagam od ponad 2 lat .Przez nia jestem kłebkiem nerwów szybko wybucham nie umiem sie powstrzymywać
Pomysł z wieczorem filmowym jest fajny, ja też tak robię,
jeszcze kupiłam karty i jakieś ciekawe gry także niekiedy gramy w gry,
jak brakuje mi spotkań ze znajomymi to dzwonię do nich i ich zapraszam do siebie,
mamy też psa także przynajmniej 3x dziennie wychodzę z nim na spacer i wyciągam męża jak jest w domu ( niekiedy wychodzę z synkiem i psem, kiedy akurat mąż z pracy wraca i zawsze skusi się na spacer, bo jest już ubrany
).
W soboty jeździmy obowiązkowo na basen, bo zapisałam synka na kurs pływania dla maluchów.
Zapisałam się na aerobik i jeden wieczór mam ?wolny? od obowiązków, mam też hobby które daje mi dużo satysfakcji,
także nie jest już tak nudno jak było kiedyś ![]()
Życzę powodzenia
psa tez akurat mam ale szybciutko z nim wychodzę bo mały sam zostaje w domku z spacer z psem i malym odpada mam boksera ma swoja siłe a ma 5 mies.Musze wymyślic cos innego niech lato sie zacznie to odżyjemy