Witam
Piszę bo sama nie mogę dojść ze sobą do porozumienia. Mam dylemat czy zgodzić się na małżeństwo z człowiekiem którego tylko lubię?
Hmm.. zacznę może od początku : jestem Kobietą po przejściach - nieudane małżeństwo potem jeszcze bardziej nieudany związek po którym zostałam z niczym.
Dopiero co pozbierałam się po ostatnim szoku , zaczęłam żyć po swojemu , urządziłam moje małe mieszkanko i jest dobrze. Było by wszystko ok ale brakuje mi bliskiej osoby choć starannie to ukrywam. Niedawno na mojej drodze pojawił się On tak będę Go nazywać, facet 40+ , kawaler do tego nieźle sobie radzi prowadzi swoją małą działalność , bardzo sympatyczny, dobrze wychowany i bardzo ciepliwy. Zakochał się we mnie - o zgrozo!!! Na poczatku odwiedzał mnie tylko w pracy bo pracuje w sklepie zapraszał na kawę - no udawało mi się zbywać Go sporo czasu ale wymowki mi się skończyły i trochę było mi głupio że tak postępuję , zgodziła się na spotkanie. Od razu powiedziałam Mu jaka jest moja sytuacja że mam dzieci , jestem po przejściach i że ciężko się ze mną dogadać miałam cichą nadzieję że sobie odpuści. Mając w pamięci poprzednie związki i porażki nie chciałam się wiązać , ale On ma taki dziwny dar że potrafi mnie przekonać. Nie owijał w bawełnę i odrazu powiedział że chce się ze mną ożenić - wystraszyłam się. Ogarnęła mnie panika jak diabli - pomyślałam desperat. Hmm.. tylko polubiłam Go jest taki inny, nie zmusza mnie do niczego, cierpliwie czeka - piszę tutaj o sexie. Ostatnio ponowił swoją propozycję małżeństwa
wiem że nie będę żałować swojej decyzji i że niczego mi nie zabraknie . Przekonałam się też że związki z wielkiej miłości szybko się wypalają, no i znam małżeństwa zawarte z rozsądku które trwają do dzisiaj i są silniejsze razem i darzą się wielkim zaufaniem i oddaniem a może i miłością. Czy będę szczęśliwa ? bo bezpieczna na pewno , ale czy to wystarcz?
Naiwna, moim zdaniem nie powinnaś godzić się na małżeństwo, jeśli chcesz spróbować, to chyba lepiej na tzw. kocią łapę - nic wtedy nie tracisz. Bądź ostrożna, bo i po co kolejny nieudany związek. Jeśli ślub to tylko z wielkiej PRAWDZIWEJ miłości!!! Ja osobiście kolejnego błędu nie będę powielać i wiązać się formalnie. Pozdrawiam ![]()
agau może i masz rację ale ja żyłam na kocią łapę 5 lat i strasznie się to dla mnie skończyło bo wiedział że nie mam prawa do jego majątku o który razem dbaliśmy. A teraz Jemu bardzo zależy bo to człowiek wierzący.
Wielka miłość piszesz - ja w nią już nie wierzę ![]()
Mam takie pyt. Ile znacie się już z tym obecnym facetem? Długo już czeka na Twoje "tak" ?
lady znamy się prawie rok a czeka jakieś trzy miesiące
a jeśli wyjdziesz za niego za mąż a po kilku latach spotkasz faceta do którego na prawde cos poczujesz to co wtedy???? znowu będziesz robiła bałagan w swoim życiu a tym bardziej w życiu dzieci bo one tez w tym wszystkim biora udział. mi sie wydaje że nie ma sie co spieszyć a tym bardziej skoro tylko go LUBISZ... lepiej poczekać, nie spieszyc sie ze wszystkim.. a może akurat poczujesz do niego mięte za jakiś czas i wtedy będziesz gotowa żeby powiedzieć mu ,,TAK".. bo jesli Ty nic do niego nie czujesz a chcesz spróbowac tylko po to że brakuje Ci męzczyzny u Twego boku to - to nie ma sensu.. a jesli jednak odwazysz sie być z nim to po co odrazu brac slub??? przemysl sobie na spokojnie,nie działaj pod wpływem impulsu.
wiem ze nie latwo to zrobic ale odetnij sie od tego co bylo, konsekfencje byledow bylych facetow nie moze ponosc obecny-to poprostu niesprawiedliwe. ja mysle ze slubu nie powinnas brac, maz to nie kolega...no wlasnie ten sex a co jesli ty nie bedziesz umiala go porzadac? wiesz jesli sexu nie bedzie, bo go tylko lubisz...moze zrobcie jakis inny krok do przodu, np zamieszkajcie razem a jak bedzie ok to do rozmowy o slubie wrocicie w grudniu na swieta najwyzej oglosicie slub latem, bedziesz miala czas do przemyslenia i lepiej go poznania, no i wiesz jesli zyjecie w takim bialym zwiazku to moze jednak sprawdz jak sex bedzie ci smakowal.
on cie kocha wiec liczy napewno na to samo, mowisz ze plomnenne uczucie wygasa? owszem, ale mozesz pokochac go tak spokonie, stabilnie i trfalo.
przeszlam to co ty, tez bylo mi ciezko zaufac i wiem ze bez milosci nic by sie nie udalo, choc pokochanie trwalo bardzo dlugo. daj sobie czas a wam szanse
może jestem młoda i naiwna, ale nie wierzę w małżeństwa bez miłości.
nie wyobrażam sobie tego. brakowałoby mi takiego "Spontanu" jaki towarzyszy uczuciu, chociażby takiego jak miłe słówka i buziaki na dzień dobry i dobranoc. małżeństwo z rozsądku wydaje mi się sztuczne. niby razem, a jednak osobno. książkowe dialogi, brak namiętności w sypialni. według mnie taki związek wcześniej czy później się rozpadnie.
w małżeństwie bardzo ważny jest rozum, ale jeśli serce mówi "nie kocham", to szkoda i ciebie i tego mężczyzny. bez sensu, abyś się męczyła wyrzutami sumienia.
moja rada: daj sobie czas. być może serce drgnie i wtedy nie będziesz potrzebowała naszych rad tylko na pytanie "czy wyjdziesz za mnie" będziesz całą sobą krzyczała "tak, tak, tak!".
tego Ci życzę.
nie będziesz szczęśliwa tak jak ja...
A teraz Jemu bardzo zależy bo to człowiek wierzący.
Wnioskuję, że brałaś przedtem tylko ślub cywilny?
Prawie rok to bardzo niewiele. Może na początek zaręczyny i jakiś okres narzeczeństwa? Z rok lub 2 by się lepiej poznać? A jak się poznać najlepiej jak nie mieszkając razem? Sugerowałabym jednak wolniejsze tempo i większą rozwagę
Kto wie, może ten czas pozwoli Ci go pokochać? (ewentualnie wykryć jakieś ukryte wady
) Życzę powodzenia ![]()
Anhedonia tak miałam tylko ślub cywilny. On mówi że jest już za stary na chodzenie za rączkę i chciałby mieć dzieci. To nie ja narzuciłam takie tempo. Co do tych wad to sam się orientujesz ile tutaj na forum naszych koleżanek pisze o wielkiej miłości cudownym mężczyźnie a po kilku altach zostaje rozczarowanie i ból. Nigdy do konca nie poznasz drugiego człowieka! Oboje się śmiejemy że On myśli sercem ja rozumem bo zawsze znajduję jakieś "nie" - ON wtedy mów nie martw się będzie dobrze zobaczysz, przekonasz się jak mi zaufasz i poznasz. Ja też mam wady jak każdy. Dziękuje za dobrą rade jestem wdzięczna Pozdrawiam
mi sie wydaje że Ty chcesz byc z kims na siłe... wiec jeśli mowa w poście o rozsądku to własnie pomysl Kochana czy dobrze myślisz???? jak juz pisałas że jestes po przezyciach, nieudane zwiazki itd. wiec może przystopuj narazie, uczucie kiedys może przyjdzie i nie pisze tu o wielkiej miłosci tylko o zwykłym uczuciu które mam nadzieje przetrwa i że bedziesz szczesliwa. tego Ci życze
malinka90 może masz racje dlatego sama ze sobą walczę. Dziękuję
On mówi że jest już za stary na chodzenie za rączkę i chciałby mieć dzieci.
To nie ja narzuciłam takie tempo.
Oboje się śmiejemy że On myśli sercem ja rozumem bo zawsze znajduję jakieś "nie" - ON wtedy mów nie martw się będzie dobrze zobaczysz, przekonasz się jak mi zaufasz i poznasz.
OK. To niech Ci da czas
Zaśpiewaj mu (jak to leciało?): "nie poganiaj mnie, bo stracę oddech..."
Niech się trochę postara, pobiega na wiosnę za Tobą z żonkilami (chyba, że wolisz tulipy
) On mówi, że jest za stary a Ty mów, że dla Ciebie za szybko... pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł a nie przy podejmowaniu ważnych i wiążących decyzji życiowych
Takoż serdecznie pozdrawiam ![]()
Ty chyba żartujesz kobieto?
Ślub bez miłości? Z facetem którego [nie] znasz rok czasu? Zwariowałaś? Takie szaleństwa to można robić mając lat naście, a nie będąc dorosłą kobietą, która ma dzieci. Pomyślałaś o nich? Rozwiodłaś się z mężem, potem dzieci przyzwyczajały się do nowego faceta, a teraz kolejny? Żeby to z miłości było to bym zrozumiała, ale tak? Po co? Chodzi Ci o kasę? Czy może imponuje Ci, że ktoś się Tobą zainteresował i myśli poważnie o Tobie?
A pomyślałaś o tym facecie? On Cię kocha! A Ty będziesz go całe życie oszukiwać? Czy bezczelnie odpowiadać na jego "kocham Cie" zdaniem: "a ja Ciebie nie"? Ten człowiek chce stabilizacji, rodziny, chce mieć dziecko! I co zrobisz sobie dziecko z facetem, którego lubisz? Czy w ogóle pozbawisz go możliwości posiadania potomstwa? On w ogóle wie, że Go nie kochasz? Bo przypuszczam, że skoro to taki wierzący człowiek to na pewno chce wziąć ślub tylko z miłości.
Trzecia kwestia to Twoja osoba. Krótko się znacie, albo nie znacie. Weźmiecie ślub i co? Zaczną wychodzić jego różne wady, jak jest miłość to jest pewne "przymrużenie oka" na niedoskonałości partnera, ale bez miłości będzie Cie to tylko drażnić, będą kłótnie i wzajemne męczenie się. To tak jakbyś żyła z obcą osobą. Ja nie wyobrażam sobie, żebym mogla wziąć ślub z kolega, mieć z nim dziecko i akceptować na codzień [każdy ma wady, ale kolegów widuje się raz na jakiś czas i można to zignorować] to co mi się nie podoba. A jeśli za 3-4lata poznasz nową osobe, w której się zakochasz to co? Będziesz zdradzać? Czy będziesz robić cyrki z rozwodem? A może olejesz nowopoznaną osobę, w której się zakochasz i będziesz cierpieć do końca życia [ swojego, albo Twojego męża]?
Ślub to bardzo poważna sprawa, a nie zabawa. Dziwi mnie takie podejście do sprawy ślubu dorosłej, dojrzałej kobiety.
Jesteś jeszcze bardzo młodą osoba i na rozsądkowe małżeństwo masz jeszcze czas.
Ja na twoim miejscu spotykałabym sie z NIM ale dałabym mu do zrozumienia, ze jestem po przejściach i b.ostrożnie podchodze do ponownego zawarcia małżeństwa. Spróbuj go lepiej poznać , spójrz na niego na nowo bez jakiś uprzedzeń, moze okaże sie ciekawym facetem.
Napisałaś, ze on chce mieć dzieci- a ty tego chcesz??
Zastanów sie czy macie podobną wizje waszej wspólnej przyszłości i czy chcecie tego samego.
A jak on traktuje twoje dzieci??
Jeśli nic a nic do niego nie czujesz, to moim zdaniem taki związek nie ma przyszłości i szczęścia z nim nie znajdziesz.
Ja też jestem samotna kobieta, ale nie mogłaby związać sie z kimś kto nie jest mi bliski. Szkoda życia na taką męczarnie.
Czuję, że brak mi kompetencji i doświadczenia by pisać jakieś konkretne rady czy gdybać co może się wydarzyć. Zamiast tego polecam Ci przeczytać książkę "Psychologia miłości" Bogdana Wojciszke. Miłość opisana z punktu widzenia psychologów może nie wydaje się już tak cudowna, wspaniała i magiczna, jednak dzięki temu spojrzeniu możemy uświadomić sobie z jakich elementów ona się składa i że nie wszystkie z nich są trwałe, czy konieczne do zbudowania silnego i szczęśliwego związku.
a jeśli go nie pokochasz nawet po ślubie, on jest już długo powiem tzw. starym kawalerem i szuka sobie żony, może powinnaś się z nim trochę pospotykać, poznać go, i dopiero wtedy podjąć jakąś decyzję.
Mi się wydaje, że faktycznie rok to za wcześnie... Przecież możecie spotykać się, być razem i bez papierka.
Powiem Wam tak- nie każda wielka miłość zaczyna się zakochaniem i nie każde zakochanie powoduje powstanie miłości. Nie ma się co spieszyć, w końcu sama dojrzejesz do decyzji.
20 2011-02-17 09:04:37 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-02-17 09:05:55)
naiwna_79 - piszesz że jest to KAWALER 40+ i ja tu widzę największy problem nie wieku jako takiego ale lat przeżytych przez niego w stanie kawalerskim. On ma swój kawalerski poukładany świat, swoje przyzwyczajenia które są jak druga skóra z pewnych napewno będzie umiał zrezygnować w imię milości którą do ciebie czuje ale z innych nie i co dalej ? Czy ty potrafisz to zaakceptować - gdy jest milość wiele można zaakceptować, do wielu rzeczy się przyzwyczaić a na inne przymknąć oko ale gdy jej nie ma sprawa się komplikuje. Ty i twoje dzieci chcą nie chcąc zaburzą ten porządek który on sobie stworzył przez lata przypuszczam że on sam nie jest na to do końca przygotowany i nie wie jak to naprawdę wygląda żyć z drugą osobą z jej dziećmi. Jak dla mnie nie przekreślałabym niczego, ale myślę że jak na początek zamieszkanie razem i poznanie siebie swoich przyzwyczajeń to dobry początek jeśli po pewnym czasie z waszych dwóch różnych światów stworzycie jedno wspólne w którym i ty i on i twoje dzieci będziecie czuć się bezpiecznie i dobrze to można rozważać ślub nawet jeśli nie będzie "motylków w brzuchu" to będzie przyjaźń, bezpieczeństwo i oparcie w sobie nawzajem.
Naiwna_79 jeśli masz jakieś wątpliwości to na Twoim miejscu poczekałabym z decyzją o ślubie. Piszesz że jesteś po przejściach.. Może potrzebujesz więcej czasu żeby "odetchnąć" po tamtym związku.. a może boisz się kolejnego rozczarowania stąd te wątpliwości? Myślę że powinnaś szczerze porozmawiać ze swoim partnerem i powiedzieć mu że potrzebujesz po prostu więcej czasu żeby wszystko przemyśleć.. Nikt nie podejmie decyzji za Ciebie i nie powie czy w niedalekiej przyszłości będziesz szczęśliwa..
Czasami miłość przychodzi z czasem.. Ale myślę że oprócz tego że w związku trzeba się kochać to jeszcze trzeba się lubić..
22 2011-02-17 11:00:04 Ostatnio edytowany przez naiwna_79 (2011-02-17 12:01:05)
po przeczytaniu tych wszystkich postów czuję się tak jak to ja była bym tą która dąży do małżeństwa na siłę a tak w cale nie jest;( nie powiem że o tym nie myślałam czy myślę ...
i wcale mi się nie śpieszy do ślubu ! To On nadal temu wszystkiemu taki szybki bieg - żyłam sobie spokojnie i tu nagle wielkie bumm - facet chce się żenić. Nie okłamuję Go. Jest świadomy tego że Go nie kocham a tylko lubie. O ile dobrze interpretuję definicję małżeństwo z rozsądku to raczej nie ma tam wzmianki o miłości? Zastanawiam się jak radzą sobie ludzie w innych kulturach tam gdzie rodzice wybierają męża kobiecie a mężczyźnie żonę w dniu w którym przyszli na świat? Dzieciaki są przeszczęśliwe gdy do nas przyjeżdża poświęca im tyle czasu i uwagi jak nikt inny. Hmm.... piszecie jeszcze tutaj moje drogie o tym a co bedzię jeśli spotkam innego mężczyzne do którego poczuję mięte? A może inaczej ile z Was koleżanki wychodząc za mąż brało pod uwagę to że możecie spotkać na swojej drodze inna miłość? albo Te które są już mężatkami jak zareagowałyście gdy na myśl o innym mężczyźnie którego poznałyście przechodzi Was dreszcz podniecenia? Nigdy do końca nie jesteśmy pewni co nas czeka w przyszłości, ja też nie wiedziałam że moje małżeństwo się rozleci i to przez kogo? WÓDKĘ a mój związek na kocią łapę przecież mieszkaliśmy razem - skąd mogłam przypuszczać że facet który podobno kochał mnie jak nikt inny tak szybko pokocha INNĄ ? Dlatego zastanawiam się czy teraz nie postawić na rozsądek ?
po przeczytaniu tych wszystkich postów czuję się tak jak to ja była bym tą która dąży do małżeństwa na siłę a tak w cale nie jest;( nie powiem że o tym nie myślałam czy myślę ...
i wcale mi się nie śpieszy do ślubu ! To On nadal temu wszystkiemu taki szybki bieg - żyłam sobie spokojnie i tu nagle wielkie bumm - facet chce się żenić. Nie okłamuję Go. Jest świadomy tego że Go nie kocham a tylko lubie. O ile dobrze interpretuję definicję małżeństwo z rozsądku to raczej nie ma tam wzmianki o miłości? Zastanawiam się jak radzą sobie ludzie w innych kulturach tam gdzie rodzice wybierają męża kobiecie a mężczyźnie żonę w dniu w którym przyszli na świat? Dzieciaki są przeszczęśliwe gdy do nas przyjeżdża poświęca im tyle czasu i uwagi jak nikt inny. Hmm.... piszecie jeszcze tutaj moje drogie o tym a co bedzię jeśli spotkam innego mężczyzne do którego poczuję mięte? A może inaczej ile z Was koleżanki wychodząc za mąż brało pod uwagę to że możecie spotkać na swojej drodze inna miłość? albo Te które są już mężatkami jak zareagowałyście gdy na myśl o innym mężczyźnie którego poznałyście przechodzi Was dreszcz podniecenia? Nigdy do końca nie jesteśmy pewni co nas czeka w przyszłości, ja też nie wiedziałam że moje małżeństwo się rozleci i to przez kogo? WÓDKĘ a mój związek na kocią łapę przecież mieszkaliśmy razem - skąd mogłam przypuszczać że facet który podobno kochał mnie jak nikt inny tak szybko pokocha INNĄ ? Dlatego zastanawiam się czy teraz nie postawić na rozsądek ?
Myśląc o ślubie z moim narzeczonym nie wyobrażam sobie nikogo innego, gdyż KOCHAM mojego partnera. Oczywiście nie przeczę, że może się dużo rzeczy zdarzyć i któreś z nas może kogoś poznać, ale.. nigdy nie będę tego żałować bo kocham! Związek jest w stanie przetrwać więcej bo jest milość
Dlatego zastanawiam się czy teraz nie postawić na rozsądek ?
a co w tym przypadku uważasz za rozsądek?
Wiesz lady rozsądek podpowiada mi że jestem już na tyle doświadczoną kobietą więc potrzebuje wsparcia,zrozumienia i zaufania a nie namiętnej miłości o której czyta się w romansach. Mam dzieciaczki chociaż chłopaki są już duzi to też potrzebują satbilizacji a taką nam może zapewnić On zresztą sam tego chce nikt Go nie zmusza i nie nalega bynajmniej nie ja i nie chodzi tutaj o kasę bo sama doskonale daję sobie radę ale o poczucie bezpieczeństwa o mysl że czeka na mnie ktoś kto akceptuje mnie taką jaką jestem z moimi wadami.
nie da sie byc z czlowiekiem, nawet najlepszym ktorego sie nie kocha...
mysle o sexie, co z tym? jak masz zamiar sie z nim kochac jak go nie kochasz?
obawiam sie ze zwiazek bez uczucia nie bedzie trwaly i to nie chodzi tylko o polomennne uczycie ale moze o stabilna, dojrzalosc milosc. sam rozsadek chyba nie wystarczy.
dlaczego niechcesz najpierw zrobic innych krokow do przodu? zamieszkac razem, przespac sie z nim?
najpierw niech to bedzie pelny zwiazek a potem malzenstwo
mi się wydaje , że mimo wszystko powinnaś go lepiej poznać a potem małżeństwo, kawaler (i do tego z długim stażem) ma złe nawyki. Może przed Tobą udawać a po ślubie pokaże Ci jaki jest naprawdę.
Myślę sobie, że jestem trochę za młoda, żeby udzielać Ci rad, ale przyszło mi do głowy... po co od razu ślub? A nie możecie być bez ślubu razem? Przez jakiś czas... dać sobie szansę... sprawdzić czy odpowiada wam taki układ? Jesteś po przejściach i teraz potrzebujesz bezpieczeństwa, ale co będzie jak zapomnisz o tym za kilka lat i spotkasz innego mężczyznę, w którym się zakochasz na śmierć?
naiwna 79 ja rozumiem w pewnym sensie to co piszesz. Ja sama przezylam jeden raz "wielka namietna milosc", ale po 2 latach znudzilam sie facetowi i mnie zostawil (tzn wyjechal zagranice szukac wrazen). Z drugim 5 lat na kocia lapę, też wielka milosc, fascynacja, super sex, ale facet nie chcial stabilizacji, zobowiazań. I coz mi zostalo z tych wielkich milosci, tylko uraz do facetow, rozczarowanie.
Mnie np. nie fascynowali nigdy tacy faceci ktorzy po krotkim czasie chca sie zenić, ale byli tacy w moim zyciu. podobnie jak ty nie bylam zakochana w nich i ich odrzucilam, za to bylam z tymi przyslowiowymi draniami, ktorzy mnie krzywdzili.
Jesli sie zwiazesz z nim bedziesz miala oparcie, stabilizacje, ale milosci raczej nie. Ja nie umiem Tobie poradzić. Ja czekam nadal naiwnie na milosc. Tylko ze w ta milosc po latach tez moze sie wypalic i tez niewiele z niej zostaje.........tak czesto bywa, a o prawdziwa inspirujaca i starjaca się milosc na cale zycie to b trudno ![]()
Myślę, że unieszczęśliwisz i siebie, i jego. Potrzebujesz stabilizacji i bezpieczeństwa..ale potrzebujesz też miłości. Ten facet Ci ją da, ale Ty nie będziesz mogła mu się odwdzięczyć i moim zdaniem będziesz dusić się w tym związku.. Życzę Ci, żebyś podjęła słuszną decyzję ![]()
To twoja decyzja, czy weźmiesz z nim ślub. Jeśli nie masz siły szukać już wielkiej milosci albo zwyczajnie nie wierzysz w nią a faceta lubisz i daje Tobie i dzieciom poczucie stabilizacji i wsparcie to go nie skreślaj. Pospotykaj się z nim i zobaczysz czy coś poczujesz, czy nadal bedziesz go lubić, daj sobie trochę wiecej czasu i podejmij decyzje: tak albo nie.
motylek79 witaj
właściwie to nie mam już siły szukać nie chcę jakiś gorących wyznań osnutych wielkim kłamstwem potrzebuje kogoś kto będzie mnie wspierał. Piszą tutaj nasze koleżanki - a jak się zakochasz w innym to co wtedy? więc ja też mogę to samo pytanie kierować do nich - a jak spotkacie na drodze mężczyznę który okaże się tym jedynym a Wy koleżanki mężatkami już jesteście? takie pytania zostają bez odpowiedzi bo nie wiesz co Cię czeka czy spotka prawda? To nazywa się przeznaczenie. Myślisz że jest mi łatwo przystac na tę propozycję - nie nie jest!! dopadaja mnie wątpliwości czy Go nie skrzywdzę. Dlaczego mam znowu przewracać mój poukładany świat do góry nogami? Mam sumienie i dlatego tutaj napisałam ale prawda jest taka że ja już nie mam ochoty na szaleństwa, ja chcę stabilizacji. Moi dziadkowie też pobrali się z rozsądku bo babcia nie stety była w ciąży z innym a on ją olał. Ale dziadziuś tak kochał moją babcię że wziął ten ciężar na swoje barki i jak pamiętam w domu nigdy nie było kłótni czy awantur oboje się wspierali i wzajemnie doceniali. doczekali się wspólnie 6 dzieci i dziadek traktował swoje dzieci tak samo jak to przybrane bo dał jej swoje nazwisko i miłość. O takim związku myślę a nie myślę co mnie spotka za rok, pięć czy dziesięć lat mam tylko że nie będzie gorzej niż po ostatniej wielkiej miłości gdzie nie zostało mi po niej nic jak tylko wspomnienia a potem wielkie upokorzenie . Wiem że On da mi wsparcie i bezpieczeństwo a do tego myślę że z czasem Go pokocham pewnie inną miłością opartą na innych flarach ale trwałą.
naiwna_79 to co piszesz ma sens i rozumiem to (może dlatego że jesteśmy w tym samym wieku). Ty zapewne myślisz też o swoich dzieciach i zapewnieniu im poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem jak ważny dla Ciebie i dla niego jest sex i nie wiem czy już byliście razem w łóżku, ale to chyba jest też ważna kwestia w związku. Myślę,że jednak to uczucie jest potrzebne ze strony kobiety zeby sex dawał jej satysfakcję...
Ja bym była z nim absolutnie szczera i mówiła mu prawdę o tym co czuję i poznawała go lepiej przez jakiś czas, a potem podjęła decyzję. Jeśli go lubisz to już jest coś,to b. dużo...powodzenia
A ja myślę, że to dobry pomysł. Tylko sprawdź pierwsze (bardzo Cię proszę) jak wam będzie w łóżku. Nic w życiu nie jest na zawsze przecież...Przyjaźń to dobra podstawa związku. Powodzenia.
Hej dziękuję za wsparcie w końcu ktoś mnie zrozumiał a sex spróbuję i nawet podoba mi się ta myśl.Koleżanki napiszę jak się zdecyduje i będzie po wszystkim. Pozdrawiam
Ale jeśli nie ma sie innego wyjscia, bo nikt inny cie nie chce... To lepiej byc z kims kogo sie nie kocha, czy bys samotna?
Ale jeśli nie ma sie innego wyjscia, bo nikt inny cie nie chce... To lepiej byc z kims kogo sie nie kocha, czy bys samotna?
DESPERACJA!!
Zawsze jest wyjście! Trzeba tylko chcieć zmienić siebie, swoje podejście do sprawy.
Lepiej być samemu, rozwijać się. Nie zaprzepaszczać okazji do poznania nowych osób.
Ale nie wchodzić w taki układ! Nie wyobrażam sobie tego. No może w grę wchodzi opcja- jestem wierząca i proszę Boga żebym coś do niego poczuła.
Ten facet dopiero zdesperowany. Co zrobisz jak za 2-3 lata oszalejesz, zakochasz się i vice versa. Odpuścisz? Czy będziesz zdradzała, usprawiedliwiając się tym, że "i tak wiedział ze go nie kocham"?
Wiesz co, jestem mloda, lecz w mojej opinii takie zwiazki rzadko keidy maja sens. Choc niby sa ludzie, ktorzy tak zyja i twierdza, ze sa szczesliwi, ale czy na pewno? Byl kiedys chlopak, ktory byl strasznie we mnie zakochany, ale nie moglam byc z nim, bo ja nie kochalam go. On chyba sadzil, ze bede z nim z rozsadku, lecz ja wiem na pewno, ze nie bylabym z nim szczesliwa. Uznaje zwiazki tylko z milosci. Pomysl co bedzie jesli bedac z nim zakochasz sie. Moze to byc dziwna sytuacja, niezbyt komfortowa, bo tyle juz Ci poswiecil. No, ale to Twoja decyzja, tylko czy on wie, ze Ty nie kochasz go ?
39 2011-02-22 10:11:35 Ostatnio edytowany przez naiwna_79 (2011-02-22 10:30:46)
Ale jeśli nie ma sie innego wyjscia, bo nikt inny cie nie chce... To lepiej byc z kims kogo sie nie kocha, czy bys samotna?
Nie jestem desperatka ale czy zawsze w dobieraniu partnera musi brać udział miłość? Może nie ma znaczenia to że lubie z nim być , słuchać tego co mówi i jak mówi - nie oszalałam aż do końca i nie chce się związać z facetem do którego absolutnie nic nie czuję . A się mylę może to co do niego czuję to jest coś więcej jak tylko "lubie" ? Może po prostu boję się do tego przyznać? - nie wiem
Lubie jak jest przy mnie i nawet tęsknie jak Go nie ma. Proszę Boga codziennie nie o męża ale o zdrowie dla mnie i moich najbliższych.
Czy jest coś złego w tym że nie chcę być sama na starość? że chcę czuć się bezpieczna?
.... a co będzie jak się poznam kogoś innego? Nie poznam bo nie chcę - nie wierzę w taką miłość bo to tylko chemia. To ON starał się o moje względy nie ja biegałam za Nim.
Za dużo przeszłam w tym moim dotychczasowym życiu żeby pozwolić sobie na bujanie w chmurach bo każdy upadek jest dla mnie coraz bardziej tragiczny w skutkach.
Mam dzieci i to o nich muszę myśleć bo jak One są szczęśliwe to i ja jestem - a uwierzcie są szczęśliwe, spokojne i bezpieczne i to za sprawą właśnie tego Człowieka . Ich własny ojciec ma ich gdzieś a niestety chłopaki potrzebują wsparcia od mężczyzny.
Więc Kobietki nie jestem aż taką desperatką, nie jestem młoda i wolna bez przyszłości ...
Wiecie co myślę że to jest właśnie ten mój Rycerz a ja po prostu nie chciałam dopuścić takiej właśnie myśli do siebie.
W dalszym ciągu nie podjęłam decyzji o dacie ślubu ale obiecałam że przyjmę Jego oświadczyny . Wiem że nie będę tego żałować.
truskaweczka 19 Ty jestes młoda i całe życie przed Tobą i obyś nie doświadczyła w życiu tego co ja - uwierz mi nie było różowo i łatwo mam 32 lata i siwe włosy bardzo dużo kosztował mnie powrót do normalności i teraz mam zrezygnować z tego co daje mi los z poczucia spełnienia i bezpieczeństwa.A zresztą facet musi mnie naprawdę kochać skoro chce dźwigać ze mną mój bagaż życiowy bo zna całą prawdę o mojej przeszłości.
41 2011-02-22 12:40:49 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-02-22 12:41:57)
alaclaudie,z tego co pisze naiwna79 to ona go lubi, a więc facet nie jest jej zupełnie obojętny a to już b.dużo. Mnie ciekawi jak długo się znacie i po jakim czasie on wyleciał z propozycją ślubu?
Naiwna jest w trochę innej sytuacji, ma dzieci i myśli też o ich bezpieczeństwie, ma bagaż doświadczeń.
mam dwie b.dobre koleżanki,które wyszły za maż rozsądku i to dla mnie było bez sensu. Nie widziałam w tym wielkiego szczęścia. Jedna z nich powiedziała mi wprost: trzeba brać co jest (dobrze ze jej malzonek nie slyszal tego),a druga na pytanie czy jest zakochana,wzruszyła tylko ramionami (dosłownie). Obie były załamane, jedna z nich bez pracy, po kilku nieudanych związków i z bagażem doświadczeń, ale obie bez dzieci, aż znalazły facetów, którzy oświadczyli się im w ciągu roku. Dziś są mężatkami. Te zachowania są dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
42 2011-02-22 12:52:36 Ostatnio edytowany przez naiwna_79 (2011-02-22 12:53:06)
Hej Motylku_79 dziękuje że mnie wspierasz i rozumiesz.
Ja myślę że właśnie naiwna-79 wie czego chce
bezpieczeństwa, stabilizacji, oparcia.. a on jej to wszystko zapewnia.. Uważam że to bardzo dużo. Może nie ma teraz tych motylków w brzuchu bo patrzysz inaczej na życie- bardziej trzeźwo.. Nie idealizujesz.. Widzisz wszystko takie jakie jest... Jesteś rozsądniejsza i nie chcesz popełnić tych samych błędów..
To bardzo ważne.. Jestem pewna że ten związek da Ci bardzo dużo szczęścia. Tylko musisz na nie otworzyć się..
Powodzenia:)
lady dziękuję za słowa otuchy i zrozumienie. Tak właśnie chcę zrobić. Bo nie chcę już być nie szczęśliwa. Właśnie tak patrze na tą całą sytuację mam jasny i wyraźny obraz tego co mnie czeka i co ja mogę Jemu zaoferować - bo jestem wartościowym człowiekiem.
Dziękuję Wam wszystkim za krytykę i rady bo zawsze warto wszystko jeszcze raz przemysleć.
truskaweczka 19 Ty jestes młoda i całe życie przed Tobą i obyś nie doświadczyła w życiu tego co ja - uwierz mi nie było różowo i łatwo mam 32 lata i siwe włosy bardzo dużo kosztował mnie powrót do normalności i teraz mam zrezygnować z tego co daje mi los z poczucia spełnienia i bezpieczeństwa.A zresztą facet musi mnie naprawdę kochać skoro chce dźwigać ze mną mój bagaż życiowy bo zna całą prawdę o mojej przeszłości.
No jasne, ze moge cierpiec w zyciu, doswiadczyc tego co Ty lub nawet gorszych rzeczy - nikt nie wie jak potoczy sie jego zycie. Nikt z nas nie zna swojej przyszlosci. Nie uwazam Cie za desperatke, jestem daleka od uzywania takich pojec. Jestem w stanie zrozumiec, ze chcesz sie z nim zwiazac, zwiazki oparte na milosci, fascynacji nie wychodzily Ci, dlatego myslisz, ze ten z rozsadku uda sie, bo bedzie oparty bardziej hmm na rozumie. Nie odpowiedzialas tylko czy on wie, ze nie kochasz go? No bo z tego co piszesz on kocha Cie, wiec moim zdaniem powinien wiedziec, ze Ty nie jestes pewna swoich uczuc, skoro jest taki wspanialy, to zasluguje na prawde.
Witaj naiwna_79
Czytając Twoją historie odniosłam wrażenie, że podjęłaś decyzje o związaniu się z tym mężczyzną już przed napisaniem tego na tym forum, szukałaś jedynie potwierdzenia, że robisz dobrze. Widzę, że znalazłaś to czego szukałaś. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa w takim związku z rozsądku, szczerze życzę Ci tego. Jestem trochę starsza od Ciebie i też mam za sobą burzliwe życie. Nie zdecydowałabym się jednak na taki krok jak Ty. Samotność boli, znam to uczucie bardzo dobrze. To cudownie poznać osobę która nas docenia, opiekuje się nami i po prostu jest dla nas dobra. A nie byłoby cudowniej gdyby poznać taką osobę i odwzajemnić jej uczucia? Znacie się już rok, jeżeli uczucie z Twojej strony do tej pory nie przyszło, to już nie przyjdzie. Pytanie tylko czy możesz żyć bez miłości? Jesteś jeszcze młoda, Twój czas nie przemija, nie jesteś zdesperowaną starą panną i nie jesteś samotna, masz przecież dzieci... nie zazdroszczę Ci podjęcia takiej decyzji.
Życzę Ci abyś nie żałowała, cokolwiek byś postanowiła.. Pozdrawiam ciepluchno w te mroźne dni;)
Ja bym sie nie zastanawiała, zwłaszcza ze to prawda co piszesz, miłosci wielkie czasem szybciej sie wypalają chociaz ne zawsze a jestescie juz ze soba na tyle długo ze chyba juz czas zeby Cie zaciągnął tam gdzie trzeba ![]()
motylku, tu masz to samo zachowanie, którego nie rozumiesz u swoich koleżanek. Tylko w przypadku autorki dochodzą dzieci. Czy jest sens poświęcać swoje życie aż tak? Lubić to ja mogę sprzedawcę co mnie szybko obsłuży, czy szefa bo mi się nie naprzykrza.
Do małżeństwa trzeba czegoś więcej, moim zdaniem.
Alaclaude ale ja nie mam przecież tego zachowania jak moje koleżanki. Jestem po 2 zwiazkach, teraz sama, choć byli, przynajmniej dwóch ktorzy chcieli ze mna się spotykać. Nie spotykalam się, bo nic do nich nie czulam, a jeden z nich mnie ewidentnie męczyl. Obaj maja juz żony, powiem w nawiasie. Na mnie nawet niektorzy (kolezanki, rodzina) patrza jak na dziwoląga, że jestem sama, bo przecież fajnie wyglądam, mam wykształcenie. A teraz zobacz - jestem na lodzie, bez pracy (jezdzę do Niemiec na jakies roboty), nie mam rodziny. Gdybym miała prace dostałabym wiatr w żagle i siłe do szukania milosci. Ale gdybym miała dzieci, jak kolezanka, to bym się załamała...
NAIWNA moge przytoczyc ci tylko slowa mojej mamy(rodzice przezyli ze soba ponad 50lat!)"Gdyby nie prawadziwa milośc ktora nas połączyla to nie dalibysmy rady pokonac tylu trudnosci zyciowych,tylu zawirowań...tylko dzięki milości bylismy silni.Tak więc musi byc w malżeństwie jakis porządny fundament ktory pozwoli przetrwa burze,wichury.
Oczywiście to Twoje życie i Ty decydujesz.Może milośc przyjdzie z czasem...tego nie wiemy...
51 2011-02-23 10:39:03 Ostatnio edytowany przez naiwna_79 (2011-02-23 10:41:33)
Czy jest sens poświęcać swoje życie aż tak? Lubić to ja mogę sprzedawcę co mnie szybko obsłuży, czy szefa bo mi się nie naprzykrza.
Do małżeństwa trzeba czegoś więcej, moim zdaniem.
No a ja myślałam żeby kogoś nawet polubić to trzeba widzieć pozytywne cechy tego kogoś. Sprzedawca w sklepie jest mi obojętny bo to obca osoba a zresztą to jego praca.
Jasne jeszcze raz napomknę że na tym forum jest wiele opowieści o pięknej miłości która kończy się gdy przychodzi szara rzeczywistość, kiedy chemia już nie działa. Ja nie twierdzę że bez miłości się da żyć . Są małżeństwa które dzięki temu uczuciu przetrwały lata . A są i takie które wyniszczają się wzajemnie. Nie chcę się usprawiedliwiać bo to nie o to chodzi.
Z Nim mogę rozmawiać opowiadam sobie co się wydarzyło w ciągu dnia , to On wyciągną mnie krok po kroku z depresji i stanu zawieszenia . Cierpliwie czekał aż Mu zaufam i pozwolę sobie na dopuszczenie myśli że jestem kimś lepszym, wartościowym że to co się stało w moim życiu to nie tylko moja wina.
Wszystko się zmienia z dnia na dzień - dzięki waszym radom zaczęłam patrzeć inaczej tak jak by zboku na tę całą sytuację. Uchyliłam drzwi do swojego serca dla Niego i powolutku zaczyna robić się tak cieplutko. Chciała bym żeby tym razem się udało.
On od samego początku wiedział i wie co do niego czuję odpowiadał w tedy że będzie cierpliwy i powolutku będzie docierał do mojego serca - i tak jest .
Nie wiem jak dalej się to potoczy ale mam oddać takie szczęście tak bez walki? Ma potem pluć sobie w brodę że nie spróbowałam? Czy miłość musi wybuchac jak fajerwerki? Nie może dojrzewać ? może wtedy będzie trwalsza i silniejsza i do końca.
Zmusiłyście mnie kobietki do myślenia i myślę . Rozważam za i przeciw. Tego za jest więcej niż przeciw.
Nie poświęcam się! Po prostu teraz biorę to co daje mi los - a co będzie w przyszłości tego żadna z nas nie wie. Jak potoczą się nasze losy. Mam nadzieje że to forum będzie istniało i że będziemy pisać co się w naszym życiu zmieniło i mam nadzieje że na lepsze.
naiwna a proste pytanie, czy jestes w stanie go pokochac? czy jestes w stanie uprawiac z nim sex?
chodzi mi o czynnosci ktore robi sie tylko z uczucia...
mysle ze powiniscie zamieszkac razem aby sprawdzic jak bedzie, wspaniale ze sie otwierasz i niezaprzeczalne jest ze on jest cudownym mezczyzna bo ilu mialoby cierpliwosc czekac na kobiete az pokocha lub sie otworzy, faceci raczej ida na latwizne, twoj nie:)
kto wie moze z czasem bedzie wam po prostu dobrze, spokojnie i stabilnie, tak na pewno! tak na mur beton trwale. a to jest wazne
53 2011-02-26 09:25:14 Ostatnio edytowany przez naiwna_79 (2011-02-26 13:38:55)
Hej długo mnie nie było tutaj ale stało się to o co się obawiałyście " żar dwóch ciał" w końcu przy bardzo dużym zbiegu okoliczności ale stało się i wiecie co było cudownie a nawet bardziej niż cudownie. Teraz przekonałam się że i ja nie jestem obojętna i że coś czuję więcej niż tylko lubienie. A to po części dzięki Wam dziewczyny bo zmusiłyście mnie do innego spojrzenia na tę sprawę mam takie małe motylki w brzuchu a to już coś - odblokowałam się pękły lody przyszła odwilż . Po prostu jestem szczęśliwa
pozdrawiam
a to słowa piosenki która bardzo mi się zawsze podobała
Ewa Bem Wyszłam za mąż zaraz wracam
Wyszłam za mąż, zaraz wracam
Może nawet jeszcze prędzej
Bo w małżeństwie ja się raczej
Nie zagnieżdżę
Wyszłam za mąż wcześnie rano
Wyszłam za mąż niedaleko
Wyszłam za mąż - tak wypadło
Wyszłam za mąż, ty poczekaj
Z tobą było nieźle całkiem
Tylko nudno, nudniej wciąż
No więc wyszłam, jak wychodzi ktoś
Kto ma już dość
Stało się to dzisiaj rano
Wstałam i nie mówiąc nic
Po angielsku wyszłam za mąż
Kartkę ci włożyłam w drzwi
Wyszłam za mąż zaraz wracam
Może nawet jeszcze prędzej
Bo w małżeństwie ja się raczej
Nie zagnieżdżę
Wyszłam za mąż wcześnie rano
Wyszłam za mąż niedaleko
Możesz zrobić też to samo
I być ze mną, ale gdzie tam
Więc poczekaj, na mnie czekaj
Więc poczekaj, już...
Cieszę się razem z Tobą:) wszystkiego dobrego na nowej drodze życia ![]()
:-)
Gratuluję
Bądźcie szczęśliwi
Dziękuje wam Koleżanki że byłyście ze mną i za te rady ale mam nadzieję że jeszcze się spotkamy na tym forum.
Po tym jak uwolniłam swoje serce jest mi lżej i chyba jestem lżejsza o jakąś tonę. Jestem teraz szczęśliwsza i widzę jak bardzo On mnie kocha i wspiera życzę każdej z Was tego samego co ja teraz czuję. Wiem że nie zawsze jest tak kolorowo i jeszcze nie zdecydowałam kiedy ma być ten ślub ale dałam się ponieść fali. Pozdrawiam
Szczęścia życzę ;-)
A po co ci małżeństwo współwasność, wspólodpowiedzialność... niewiem czy drugi raz bym sie tego podjęła, a jestem mlodą mężatka bez cieżkich przejsć jak narazie. po co ta formalizacja. jeśli Cie kocha to zrozumie , ze masz wystrczajaco dużo powodów, zeeby sie nie hajtać znowu.
Aneta2000 a Ty po co wychodziłaś za mąż ? Po co Ci te wszystkie komplikacje? Współwłasność, współzależność? Bliskość drugiej osoby? A jak Ci nie wyjdzie czego Nie życzę tobie.
Każda z Nas tutaj chciała by być szczęśliwa - więc nie osądzaj pochopnie ani mojego postępowania ani żadnej z Koleżanek. Pozdrawiam
Czytając post #51 odnoszę wrażenie, że nie jest to tylko wykalkulowana transakcja mająca na celu zapewnienie przyszłości dzieciom.
"Z Nim mogę rozmawiać opowiadam sobie co się wydarzyło w ciągu dnia , to On wyciągną mnie krok po kroku z depresji i stanu zawieszenia . Cierpliwie czekał aż Mu zaufam i pozwolę sobie na dopuszczenie myśli że jestem kimś lepszym, wartościowym że to co się stało w moim życiu to nie tylko moja wina. Uchyliłam drzwi do swojego serca dla Niego i powolutku zaczyna robić się tak cieplutko.
On od samego początku wiedział i wie co do niego czuję odpowiadał wtedy że będzie cierpliwy i powolutku będzie docierał do mojego serca - i tak jest."
W takim razie autorko wątku- życzę Ci pokochania tego mężczyzny! Chyba już nie musisz się bronić bo on (wydaje się) że rozumie Ciebie.
Dzisiaj jest sobota jeden z najważniejszych dni w moim życiu ZARĘCZYNY - dostane pierścionek ![]()
Będzie tak jak powinno być chociaż mam 32 lata i sama decyduję o swoim życiu to On zdecydował pojechać i poprosić moich rodziców o moją rękę - ciekawie będzie bo to właściwie mój debiut w takich okolicznościach a rodzice ....
Ale tak powinno być - jak mówią do trzech razy sztuka i tu wydaje się że ten związek zaczyna się tak jak powinien według ogólnie pojętych zasad. Trzymajcie za mnie kciuki Koleżanki Pozdrawiam
Gratuluje!!!!!!! bo przyznaje, że bacznie sledziłam Twój wątek i to jak sytuacja sie rozwija.
Ciesz sie, że jesteś na drodze do szczescia i duuuuuuzo Ci go życze.
NiobeXXX dziękuję
Dzisiaj jest sobota jeden z najważniejszych dni w moim życiu ZARĘCZYNY - dostane pierścionek
to On zdecydował pojechać i poprosić moich rodziców o moją rękę
Ale tak powinno być - jak mówią do trzech razy sztuka i tu wydaje się że ten związek zaczyna się tak jak powinien według ogólnie pojętych zasad.
Przyjmijcie oboje moje najszczersze gratulacje i życzenia szczęścia ![]()
A najważniejsze, że przestałaś dzielić włos na czworo i potrafisz się z tego prawdziwie cieszyć. Wszystkiego najlepszego ![]()