Z moim mężem poznaliśmy się trzy lata temu.przez ponad rok mieszkaliśmy razem.Wynajmowaliśmy mieszkanie od znajomego za śmieszne pieniądze.Byliśmy szczęśliwi i nie oszukiwaliśmy się.Oboje pracowalismy i nie mielismy problemów z pieniedzmi. Bez problemów starczało na jedzenie,ubrania i rorywki.Co weekend wychodziliśmy do kina, restauracji czy potańczyć.Uwielbialiśmy spędzać razem czas.Nie potrzebowalismy sie kontrolowac gdyz bardzo sobie ufalismy. Zaręczyliśmy się i zaczeliśmy planowac wesele.Wielu naszych znajomych bezskutecznie starało się o dzieci,pojawiały się problemy z utrzymaniem ciąży więc postanowilismy rozpoczać staranie o dzidziusia już przed ślubem (liczylismy sie z tym,że mogę zajść od razu a równie dobrze za pół roku a nawet dwa lata).I udało się! Byłam bardzo szcześliwa. Ale od tego momentu wszystko sie zaczeło walić.Po poerwsze pracowałam na umowę o zlecenie i gdy zaczelismy starania miałam rozpoczać "normalną" pracę ktora zagwarantowała by mi pieniądze na urlopie.Niestety ciąża była zagrożona i wylądowałam w szpitalu.Dostałam całkowity zakaz pracy,nawet tej którą wykonywałam dotychczas(doradca finansowy) więc zostaliśmy pozbawieni mojej pensji szybciej niż planowaliśmy, ale jeszcze nie było tragedi ponieważ to co zarabiał mąż spokojnie nam wystarczało.Aż pewnego dnia nasz znajomy oznajmił,że sprzedaje mieszkanie i mamy tydzień na wyprowadzkę.Zmuszeni byliśmy wynająć pierwsze lepsze mieszkanie za 1000zł. Na żżycie zostawały nam grosze.Mąż zaczał znikać z kolegami.Wyłaczał telefon a ja godzinami szukałam go po osiedlu.Wracał pijany.Przepychał mnie. Okłamywał,ciągle kręcił, przestał chodzić do pracy.W końcu sprzedał w lombardzie swoją obrączkę,żeby mieć na wódkę.Wcześniej nigdy nie widziałam go pijanego...Teraz podkradał mi pieiadze jakie odkładałam na leki i jedzenie.Gdy byłam w szpitalu pił i nie odwiedzał mnie.Ale najgorsze było przede mną.Gdy spisywaliśmy protokół małżeństwa mąż powiedziął ,że nie posiada żadnych długów...niespełna pare miesiecy po slubie zaczeli odzywac sie wierzyciele, komornik zajał czesc pensji,a listy przychodza do tej pory .Tu jakis 1000 tu 800zł a to znowu 200.Chciałam odejsc ale szantażował mnie,że sie zabije,że będę miała go na sumieniu.Sprzedał równiez moją obrączkę i pierścionek zaręczynowy.Krzyczał na mnie i popychał,że to ja je zgubiłam a gdy pokzałam mu umowe z lombardu wystawioną na jego nazwisko tylko trzaskał drzwiami.Z trudem donosiłam ciąże.Mama kupiła nam mieszkanie za odstepne.Zaoszczedzilismy troche az pewnego razu pieniazki zniknęły z konta.
Koszmar zaczął się dopiero po narodzinach synka gdy maz przestał byc w centrum uwagi.Zaczeły sie wyzwiska pod moim adresem.Boję się zwrocic mu uwage bo wyzywa mnie i krzyczy.Robię wszystko czego on chce, na wszystko przytakuje.powiedziałam mu ze mnie rani ze dłuzej tak nie moge.Zagroził ze jesli wniose pozew rozwodowy zrobi w sazie ze mnie wariatke i zabierze mi dziecko. Potrafi mnie uderzyc, jest agresywny,pomiata mna juz nawet przy ludziach sie nie hamuje...dłuzej nie moge z nim byc,niszczy mnie psychicznie...jeszcze moment a zwariuję
szok...ale wiadomo ekonomia zniszczy większość związków. Powinnas złożyć papiery rozwodowe i wniosek o alimenty i wystawić go za drzwi bo niszczy cię psychicznie a nawet dochodzi do rękoczynów. Narobił dlugow,olewa pracę,pije więc po co Ci ktoś taki? zasługujesz na kogoś Lepszego
Tak tylko widzisz...onn jest tu również zameldowany.Boję się go. Wywalę jego rzeczy,spakuję a on bedzie stał pod drzwiami i się dobijał.Nie mam pieniedzy na adwokata,nie wiem jak złożyć pozew i czy to coś kosztuje.Karmie piersia wiec pracy nie znajde na razie. nie wiem na jaki adres wysłać pozew jesli odwaze sie go wyrzucic i z czego bede zyła zanim sad przyzna mi alimenty.Chce sie rozstac dla dobra dziecka ale zupełnie nie wiem jakie mam prawa i jak sie za to zabrac.Dlatego tu jestem
tylko jedna odpowiedz:(?
Po pierwsze to nie jest targowisko. Zauważ ze nie jesteś jedyna, która ma problem.
Oluchna bardzo dobrze Ci poradziła ale niestety pozwu za Ciebie nie złożymy. Musisz się uspokoić , zaparz sobie melisy to Ci dobrze zrobi. W sprawach rozwodowych nie mam doświadczenia ale koleżanki na forum, które są w podobnej sytuacji na pewno Ci pomogą. Cierpliwości.
Nie pisz posta pod postem. Użyj opcji edtuj w prawym dolnym rogu. Taki jest regulamin naszego forum ![]()
jestem spokojna.I nie chce słuchać ze mam się uspokoić bo teraz jest ok a spieszy mi sie bo nie mam na codzień dostepu do komputera. Przez takie gadanie mam wrazenie ze to moja wina i ze zasłużyłam na takie traktowanie.
po co mam prosić o rady skoro słyszę ze to JA mam sie uspokoic? i moze cichutko wszystko znosić?
Witaj Fioleczko!
Sytuacja jaką opisujesz jest bardzo poruszająca i trudna. Wcale nie dziwię się Twojemu zdenerwowaniu i rozumiem Cię, gdy z uczuciem buntu pytasz czy masz się uspokoić. Oczywiście że to nie jest Twoja wina! Bardzo dobrze że szukasz pomocy, bo w takich sytuacjach nie można siedzieć z podkulonym ogonem. Nie każdy jednak znajdował się kiedyś w takiej sytuacji, więc nie wszyscy rozumieją ile wysiłku i odwagi kosztuje poszukiwanie pomocy gdy jesteśmy w sytuacji która wydaje się nam bez wyjścia. Podziwiam Cię za to że masz taką odwagę! Przede wszystkim chciałem Ci powiedzieć że nie zasługujesz na takie traktowanie, bo jako człowiek jesteś istotą wartościową i godną szacunku oraz bezpieczeństwa!! Myślę że warto abyś zapewniła sobie oraz dziecku przede wszystkim spokój i bezpieczeństwo. Może dobrym rozwiązaniem byłoby podzielenie się tym problemem z osobami Ci bliskimi - rodziną, przyjaciółmi, może tymczasowe poszukanie schronienia u kogoś z nich? Jeżeli nie widzisz takiej możliwości, spróbuj poszukać pomocy u specjalisty - psychologa, z pewnością w Twojej okolicy jest jakaś poradnia lub punkt interwencji kryzysowej, w dalszej perspektywie możliwe jest też zorganizowanie lokalu zastępczego. Takie rozwiązanie uchroni Cię przed przyszłymi oskarżeniami o domniemaną chorobę psychiczną ponieważ w takim przypadku liczyła się będzie opinia biegłego - psychologa. Jeżeli zdecydujesz się później na sprawę rozwodową, to może ona potrwać dużo czasu, myślę więc że spokój i bezpieczeństwo są przez cały ten okres najważniejsze, a szukanie wsparcia bezpośrednio w Twoim otoczeniu może procentować bardziej niż pojedyncze porady na forum.
Trzymam kciuki i życzę dużo powodzenia!!
jestem spokojna.I nie chce słuchać ze mam się uspokoić bo teraz jest ok a spieszy mi sie bo nie mam na codzień dostepu do komputera. Przez takie gadanie mam wrazenie ze to moja wina i ze zasłużyłam na takie traktowanie.
po co mam prosić o rady skoro słyszę ze to JA mam sie uspokoic? i moze cichutko wszystko znosić?
Nie to nie twoja wina i napewno nie zasłużyłaś na takie traktowanie, nikt nie zasłużył. Nie powinnas znosic tego cichutko ale spróbuj z nim porozmawiac. To ,że jestes zdenerwowana to normalne , każdy by zareagowałą podobnie. Jeżeli rozmowy nie pomoga to postaw go przed faktem dokonanym ,wymelduj go z domu i złóż wniosek o rozwód. Powodzenia i pozdrawiam.
Myślę, że powinnaś zwrócić się do ośrodka pomocy społecznej - tam powinien być dyżur prawnika, który wszystko wytłumaczy, pomoże napisać potrzebne wnioski i pokieruje do konkretnego sądu. W razie afer i awantur wzywaj policję i poproś o założenie "niebieskiej karty".
Nie widziałem wcześniej tego tematu. najpierw powiem że ciekawi mnie jak wygląda teraz sytuacja Autorki tematu. Sytuacja może i jest trudna. Ale nie aż tak by nie było wyjścia z niej. Dla mnie to co napisałaś to jest wystarczający materiał nie tylko do rozwodu ale i do (art. 207) pod warunkiem że masz na to co napisałaś dowody, świadków. Bo jeżeli nie. To sytuacja się komplikuje. Zrobienie z ciebie wariatki to nie takie proste. A zabranie dziecka matce przez ojca graniczy prawie z cudem. Musiała byś być , prostytutką, alkoholiczką, albo chora psychicznie. Wtedy tak. Lecz też nie tak łatwo. Wkurzam się sam na siebie przez to że tyle nieprzyjemnych opowiadań na temat facetów czytam i słucham. Mogę jedynie wszystkie kobiety przeprosić za zachowania facetów.
Co do tego że jest zameldowany to nic takiego strasznego. Ja na twoim miejscu założył bym mu najpierw niebieska kartę. I zbierał dowody. Mieszkanie kupiła ci mama. I jak dobrze rozumiem jesteś ty jego właścicielką. A on tylko zameldowany. Wiec mieszkanie jest twoje a jemu nic do tego. Myślę że powinnaś się zastanowić nad tym co dalej zrobić. Jak postanowisz że kategorycznie chcesz rozwodu i nie chcesz z mężem mieć nic do czynienia. To wtedy trzeba się zastanowić co dalej. Obrać odpowiednią taktykę. Jeżeli chodzi o opłaty związane z pozwem rozwodowym to obecnie wynoszą one 600zł. Nie sadze jednak byś musiała w takim stanie rzeczy uiszczać ta opłatę. Należało by wówczas złożyć odpowiedni wniosek o zwolnienie z kosztów wraz z pozwem. Nie uważam też byś sobie nie poradziła bez adwokata na rozprawie i przy pisaniu pozwu. Jeżeli chcesz podeślę ci na maila swój wniosek i pozew rozwodowy. Może ci pomoże. Nie załamuj się i nie bój się go. On cię tylko straszy. Dlatego, że wie dobrze sam, ze nie ma szans na to by miał dziecko przy sobie. I dlatego próbuje cię zastraszyć. Tyle tylko może zrobić. A ty się nie bój bo nie ma czego. Trzymam kciuki i czekam na ciąg dalszy twej historii.
Dziekuję wszystkim za zrozumienie. więc po kolei rozmawiać próbowałam, na spokojnie prosiłam by pomyslał racjonalnie. nie uklada sie nam- trudno jestesmy dorosli mowilam,ze z dzieckiem bd sie mogl widywac codziennie jesli bd chcial a on nic gluchy na argumenty ucieka sie do awantur...mowi ze zabierze pieniadze ze moge zdechnac z glodu a na dziecko da 200 zl. mowi ze w sadzie zrobi ze mnie wariatke i zaczynam mu wierzyc bo moja matke tak przekrecil na swoja strone ze czego by nie zrobil to bd moja wina...
mieszkanie jest za odstepne i umowa jest podpisana przez nasza dwojke i zeby sie wymeldowac w takimn wypadku on musi osobiscie z egzemplarzem umowy...
co do najnowszych wyczynów to miesiac temu wypłacvił wszystkie pieniadze i nie mielismy nawet na opał wiec musielismy zamienic sie z matka ktora mieszka z ciotka.i teraz matka jest u nas a my mieszkamy tymczasowo z ciotka.ona jedna widzi co sie dzieje ale nie moze nic zrobic.do mojej matki nie docieraja nasze argumenty.
dziecko zachorowało a on nawet sie nie przejal.zostawial mnie i wychodzil.nie obchodzilo go ze wydal wszystko i nie ma na leki....wczooraj wyszedł o 15 wrocił o 24.
gdy wyplaca pieniadze z banku godzinami wmawia ze tego nie robil. gdy lapie go na czyms za reke i tak sie wypiera...miesiac w miesiac pozbawia nas pieniedzy... a moja mtka daje...on wie ze cokolwiek zrobi ona da...
mysle ze w sadzie jak by go psycholog zbadał to jeszcze on by trafił do zakladu nie ja. ale on ma w rodzinie sedziego... to pewnie mu powie co komu i gdzie posmarowac...
tydzien temu ciotka znalazla u niego igle wiec pewnie bierze...
ah i chciałam zapytać czy świadkami takiego ponizania mnie mogą być moje kolezanki? słyszalam ze najlepiej gdy sa to sasiedzi albo ktos nie spokrewniony...
Każdy świadek jest dobry. Jak jest obcy, to jeszcze lepiej. Ale jeżeli koleżanka była świadkiem to też powinnaś ją podać. Tylko gdzie chcesz pójść z tymi świadkami?
nie wiem nie wiem...totalny zamęt mam w głowie...
U mojego brata na rozwodzie świadkami było rodzeństwo mojej ex bratowej. Ale skoro pytasz o swiadków to znaczy ,że myślisz o rozwodzie to dobrze. Co do Twojej mamy to dziwie się jej ,że zamiast Tobie pomuc to jest po jego stronie. No ale cóż rodziców nie możemy sobie wybrac.
16 2011-03-22 22:31:39 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-03-24 13:41:07)
To był chyba największy cios...zero wsparcia od matki a jeszcze Krytykowała mnie do kuzyna męża który stanął w mojej obronie i próbował jej tłumaczyć całą sytuację... Tak myslę o rozwodzie nie wiem jeszcze jak za to się zabrać i jak zorganizować ale są ludzie ktorzy wiele wdzieli i napewno nie bd milczec.Mysle ze ten jego kuzyn tez by zeznawał bo sam mi mówi ze tak sie nie da żyć.
Brat cioteczny odwrócił się od niego i stanął za mną a moja własna matka...eh...
Właśnei rozmawiałam z nim czy nie zrobil by testow na narkotyki...ze preciez moze sie oczyscic z oskarzeń a on ze nie bd robił głupich testów. bardzo sie zdenerwował. pozniej było jszcze gorzej.Okazało sie ze komornik nigdy nei siedział na pensji i opiero teraz żada spłaty długu!!! wiec on miał pieniadze gdy mi nie starczało na zycie!!!!! robił takie swinstwa tuz po slubie.Ide jutro po wykaz operacji z ostatniego roku.
wyzwał mnie od dziwek , chciałam go uderzyć ale złapał moją rękę zaczał szarpać...uderzył w twarz i wybiegł krzyczac ze go pobiłam. przy drzwiach zaczał szarpac...upadłam...nie pamietam czemu mocno sie uderzyłam... nie miałam siły wstać.ciotka go zawołała a on na siłę probował mnie podniesc. zawyłam z bólu a on poszedł krzyczac ze to koniec.boje sie ze poszedł zebrac kumpli ze zaraz wroci...wie ze jutro ciotka jedzie załatwiać sprawy...boje sie ze rano przyjdzie i zrobi mi krzywde!!! ze wywarzy drzwi czy jakos je otworzy z kumplami kryminalistami...umieram ze strachu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szukaj pomocy . Jest jeszcze dzielnicowy on powinien wiedzieć o całej sytuacji i zawsze masz to udokumentowane potem w sadzie .Powinnaś też pomyśleć o zrobieniu obdukcji, znajoma założyła sprawę w prokuraturze bo tez ją tak mąż traktował.
tragedia:(((
co za cham!!!
nie dałabym chyba rady męczyć się tak długo z kimś takim
brak słów....
nie wiem co można zrobić w takiej sytuacji, kiedy to najbliższa osoba-"matka" jest po stronie tyrana.
Jakoś trudno mi w to uwierzyć że ona wie o wszystkim i jeszcze go popiera a ciebie krytykuje, dla mnie jest tu trochę niejasności.
Ja na twoim miejscu zabrałabym dzieci czy dziecko i są takie ośrodki dla matek z dziećmi, jeżeli chodzi o przemoc w rodzinie. Tam masz przynajmniej spokój, ciepło,posiłek i spanie w spokoju bez obaw że w każdej chwili wróci mąż i zacznie awanturę albo cie będzie bił. Masz internet więc możesz śmiało popatrzeć gdzie takie domy się znajdują w twoim mieście.
Tutaj ludzie poradzą ci parę rzeczy ale ty i tak nic sobie z tego nie robisz sądzę po twoich komentarzach, tkwisz dalej w martwym punkcie. Nie robisz postępów tylko uciekasz do internetu po pomoc. Lecz jak ktokolwiek może ci pomóż przez internet nie znająć cię. Zacznij w końcu działać jesteś dużą dziewczynką i pokaż mu że nie jesteś jakąś tam idiotką która pozwoli się tak poniżać bo nie zasłużyłaś sobie na takie traktowanie. On musi poczuć że się go nie boisz, że jesteś gotowa na walkę. Ty musisz teraz ryknąć i być stanowczą. Jesteś dorosłą kobietą nie małą dziewczynką którą trzeba za rączkę prowadzić. Jak nic nie będziesz robić w tym kierunku to nic z tego nie będzie tylko lament z twojej strony...
I piszesz tak;
wywarzy drzwi czy jakos je otworzy z kumplami kryminalistami.
To ludzie w jakim wy żyjecie towarzystwie???
Nie powiem bo niektórzy ludzie którzy byli w więzieniu są naprawdę porządni, ale jak on tak się zachowuje to ma do czynienia z marginesem społecznym i to ci "kumple" właśnie wszystko zapewne psują, dążą do rozsypu waszego związku, ale jak twój mąż jest osłem to będzie słuchał kolegów i opamięta się ale będzie już za późno.
Każda kobieta nie pozwoliła by sobie na dłuższą metę na takie poniewieranie tylko się dzwoni na policję w takich sytuacjach.
Jeszcze możesz go nagrać na dyktafon w telefonie jak będzie awanturę wszczynał, potem puść mamusi niech sobie posłucha i zapytaj ją przy okazji czy ona by była szczęśliwa kiedy ją by ktoś tak znieważał i jej ubliżał. Potem możesz nagranie zanieść na policję niech mają w archiwum jak będziesz potrzebować to będzie miał pozamiatane jeszcze jak wspomnisz o narkotykach i będzie tam słychać że nie zaprzecza to super, bicie czy wyzwiska albo groźby to może się pakować na urlop za kratkami...
Musisz być przy tym wyrachowana i opanowana jak maszyna bez uczuć, nie zdradzić się z niczym że coś kombinujesz, po pierwszym razie pójdzie ci lepiej za drugim razem będziesz w swoim bólu czerpać przyjemność że masz niezbity dowód jego zachowania..
19 2011-03-24 12:38:03 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-24 12:40:25)
Ja na twoim miejscu zabrałabym dzieci czy dziecko i są takie ośrodki dla matek z dziećmi, jeżeli chodzi o przemoc w rodzinie. Tam masz przynajmniej spokój, ciepło,posiłek i spanie w spokoju bez obaw że w każdej chwili wróci mąż i zacznie awanturę albo cie będzie bił...
Już to sugerowałem. Ale nic z tego.
Tutaj ludzie poradzą ci parę rzeczy ale ty i tak nic sobie z tego nie robisz sądzę po twoich komentarzach, tkwisz dalej w martwym punkcie..
Też to zauważyłem.
Kobiety mają to do siebie, że troszczą się nie o siebie, ale o tą drugą osobę. Nawet jak ta druga osoba tak właśnie ich traktuje.
Dzisiaj byłem zapoznać się z aktami sprawy. Gdzie ja jako obca osoba w podobnej sprawie złożyłem doniesienie na prokuraturze o czyn z art, 207k.k. I wiecie, co! Czytam zeznania rodziców owej pani, która była właśnie tak traktowana jak autorka. I mama jej zeznaje. Zięć jest dobrym człowiekiem i ojcem dla swych dzieci. Przychodzi do nas na obiad ( był nawet ostatnio). Wszyscy go lubimy. Nigdy nie było nic widać by między córką a nim było coś nie tak. Zawsze córka była zadowolona z męża. Ojciec jej zeznaje dokładnie tak samo. Krew nie zalała jak to czytałem. Tyle wypowiedzi owej pani na gg, mam nawet nagrania z rozmowy z jej rodzicami gdzie potwierdzają, że wielokrotnie córka przychodziła do nich pobita. Nawet w pewnym momencie mieszkała ona z mężem u swoich rodziców. Wtedy też w nocy jej mąż ganiał ja po papierosy na stacje itp. Ona sama odmówiła składania zeznań. Za 1.5 miesiąca rozprawa. I co ja ma zrobić. Jestem świadkiem. Co mam powiedzieć, że jej rodzice kłamią i udostępnić nagrania? Wtedy odbije się to na starszych ludziach ( jej rodzicach). Czy też nic nie mówiąc i wycofać się z tego? Wtedy ja wyjdę na pieniacza ( kochanka ) itp. Chciałem komuś pomóc. A teraz dostaje sam za takie zachowanie po tyłku. Mógłbym wykorzystać jej smsy do mnie, z których jasno wynika, co się działo. Ale ona na rozprawie powie, że to nie ona pisała te smsy. I leżę na całej linii. Tak to jest jak człowiek chce komuś pomóc.
nymphe napisał/a:Ja na twoim miejscu zabrałabym dzieci czy dziecko i są takie ośrodki dla matek z dziećmi, jeżeli chodzi o przemoc w rodzinie. Tam masz przynajmniej spokój, ciepło,posiłek i spanie w spokoju bez obaw że w każdej chwili wróci mąż i zacznie awanturę albo cie będzie bił...
Już to sugerowałem. Ale nic z tego.
nymphe napisał/a:Tutaj ludzie poradzą ci parę rzeczy ale ty i tak nic sobie z tego nie robisz sądzę po twoich komentarzach, tkwisz dalej w martwym punkcie..
Też to zauważyłem.
Kobiety mają to do siebie, że troszczą się nie o siebie, ale o tą drugą osobę. Nawet jak ta druga osoba tak właśnie ich traktuje.
Dzisiaj byłem zapoznać się z aktami sprawy. Gdzie ja jako obca osoba w podobnej sprawie złożyłem doniesienie na prokuraturze o czyn z art, 207k.k. I wiecie, co! Czytam zeznania rodziców owej pani, która była właśnie tak traktowana jak autorka. I mama jej zeznaje. Zięć jest dobrym człowiekiem i ojcem dla swych dzieci. Przychodzi do nas na obiad ( był nawet ostatnio). Wszyscy go lubimy. Nigdy nie było nic widać by między córką a nim było coś nie tak. Zawsze córka była zadowolona z męża. Ojciec jej zeznaje dokładnie tak samo. Krew nie zalała jak to czytałem. Tyle wypowiedzi owej pani na gg, mam nawet nagrania z rozmowy z jej rodzicami gdzie potwierdzają, że wielokrotnie córka przychodziła do nich pobita. Nawet w pewnym momencie mieszkała ona z mężem u swoich rodziców. Wtedy też w nocy jej mąż ganiał ja po papierosy na stacje itp. Ona sama odmówiła składania zeznań. Za 1.5 miesiąca rozprawa. I co ja ma zrobić. Jestem świadkiem. Co mam powiedzieć, że jej rodzice kłamią i udostępnić nagrania? Wtedy odbije się to na starszych ludziach ( jej rodzicach). Czy też nic nie mówiąc i wycofać się z tego? Wtedy ja wyjdę na pieniacza ( kochanka ) itp. Chciałem komuś pomóc. A teraz dostaje sam za takie zachowanie po tyłku. Mógłbym wykorzystać jej smsy do mnie, z których jasno wynika, co się działo. Ale ona na rozprawie powie, że to nie ona pisała te smsy. I leżę na całej linii. Tak to jest jak człowiek chce komuś pomóc.
no to faktycznie jest problem:( Oni sie boją ty bardzo chcesz pomóc i masz taką możliwośc.pytanie tylko czy chęcią pomocy jej nie zaszkodzisz?
może taktycznie wyjść tak,że sie wszystkiego wyprze a ty możesz ponieśc jakieś konsekwencje lub nie przyjemności:(
a rozumiem,ze jestes w tym konflikcie osobą trzecią-więc może oprócz ciebie jest jeszcze ktos inny (nie z jej rodziny) kto mógł by pomóc..??
ona jest sparaliżowana strachem tkwi w tym związku a jej rodzice boją sie o nią i dlatego tak zeznają?
21 2011-03-24 13:18:27 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-24 13:24:40)
Nie. Nie ma nikogo. Siostra się odsunęła tak jak i rodzice. Ja "głupi" byłem, że się w to wszystko wplatałem. Bo kosztuje mnie to wiele czasu, nerwów (denerwuje się, że ona cierpi a ja nie mogę jej pomóc). Nie wspomnę o setkach km. pokonanych w tej sprawie. Ale wiem, że jej mąż ma gdzieś sądy policje, itp. Początkiem tamtego roku miał iść do wiezienia. To ona ( owa pani) go wybroniła pisząc wnioski o odroczenia itp. Nie rozumiem tego! Wiesz madzia0311 zastanawiam się nad ( szantażem) Owa pani wie, że mam nagrania. Wiec, jeżeli będzie zeznawać nie prawdę a z tego jak udostępnię nagrania tak będzie wynikać. To może się wtedy otworzy. ALBO BUJDZIE W ZAPARTE DO OSTATNIEJ CHWILI! Kiedyś mówiła, że nie ma pieniędzy na życie dla dzieci i dla siebie. Mieszkała wtedy u mamy. Zadzwoniłem do miejscowego GOPS-U i porosiłem o pomoc dla niej. Powiedziano mi, że wyślą tam pracownika socjalnego i jeżeli jest tak jak mówię to oni udzielą jej pomocy finansowej. Pracownik socjalny udał się na miejsce. Owej pani nie było, ale była jej mama, która poinformowała panią z GOPS-U, że pierwsze słyszy by jej córce coś brakowało. I że świetnie sobie dają radę, ( mimo że za męża musi oddać, do US 1.500 tyś. złotych). Nie pracuje nigdzie, bo wszędzie komornik i inni wierzyciele. I wtedy po raz pierwszy wyszedłem na idiotę. Mimo że parę dni wcześniej spotkałem się z jej rodzicami i ci prosilibym im pomógł, bo juz nie dają rady. Mówili nawet, że jak kiedyś sami się przeciwstawili zięciowi to ten zniszczył im samochód. Nie wiem jak to rozwiązać. Wiem, że ja na pewno bym się nie bał przeciwstawić takiej osobie. Tak sobie myślę i uznałem jak na razie, że jeżeli jej ojciec zezna w sądzie to, co na policji. Wówczas mu powiem tylko tyle: Ja na jego miejscu nigdy nie pozwoliłbym tknąć nikomu mojej córki. A jeżeli tak by się stało. To na 1000000% pomógłbym córce nie wahając się ani chwili. I że jest mi wstyd, że w taki sposób reprezentuje ojców!
ps.
Rodzice sobie nie zdają sprawy z tego że takimi zeznaniami krzywdzą własna córkę. Ona w przyszłości jeżeli będzie chciała się uwolnić od tego faceta to będzie to bardzo trudne. Bo on wszędzie będzie mógł powoływać się na zeznania teściów. Co poradzić? Tacy ludzie.
a jeśli udostępnisz te nagrania to jej mąż może sie na tobie zemścic a ty przeciez również masz dzieci i nie możesz pozwolic sobie na to,żeby stała ci sie krzywda.
ona i jej rodzina ewidentnie jest zastraszana przez owego pana i maja ku temu powody:(
ja z własnego doświadczenia wiem ,że w takich sytuacjach strach zawsze bierze górę..no i slepa wiara,ze będzie lepiej ale lepiej nigdy nie jest .może dojść do jakiejś tragedii:( a wtedy będzie za późno..a swoja droga to jakim trzeba być tyranem,żeby tak terroryzować swoich bliskich?
smutne to wszystko ale najważniejszy krok ona musi podjąć sama i byc konsekwentna w swoim postanowieniu.jest jej pewnie o tyle trudniej,że nie ma nikogo z rodziny kto chciał by jej pomóc:(
jeśli jej rodzice zeznają,że mają super zięcia-to ona wyjdzie na idiotke,kłamczuche i jeszcze poniesie tego konsekwencje
a jeśli udostępnisz te nagrania to jej mąż może sie na tobie zemścic
Jej mąż już mi groził. Ale ja złożyłem to na prokuraturę i w tej sprawie też toczy się postępowanie. Tak więc już dobrze poznałem tego (kolesia). Zauważyłem też że on więcej mówi niż robi. Dlatego jeszcze bardziej doszedłem do wniosku że powinna coś z tym z robić.
Piszesz że mają powody!
Szok jakie powody? Co może być ważniejsze od dobra mojej córki i wnuków??? NIC!!!
Nie potrafię zrozumieć takiego zachowania. Przykro mi ale nie potrafię.
Tak wiem to ona musi zrobić pierwszy krok. Ciekawe czy zrobi? Bo ja w to wątpię. Z każdym dniem będzie coraz gorzej. I albo on wyląduje w psychiatryku ( gdzie zresztą był juz 2 razy) albo go zamkną. To wtedy ona zrobi ten krok. W innym przypadku to nie.
Fioleczka jak mi sie ciezko czyta to co piszesz...nawet nie jestem w stanie se wyobrazic jak sie trzymasz jeszcze.
ja moge ci tylko wskazac kierunek gdzie mozesz szukac pomocy ale decyzje podejmiesz sama, wiem jedno ze ta decyzje powinnas juz podjac zaraz po slubie.
na poczatek popytaj kolezanki, znajomych czy jego krewnych kto by zeznawal, kto by opowiedzial o przemocy.
poza tym...czy ty wspolczyjesz z mezem? pamietaj ze nie mozesz z nim sie kochac i zadac rozwodu.
nie przytocze dokladnie slow z sadu ale aby uzyskac rozowd musi nadtac zupelny i trwaly rozpad fizyczny(sex) uczuciowy(milosc) i .... (nie pamietam jeszcze jakis ale tez cos o duchowosci czy cos takiego:P)
dla mnei bardzo pomogl osrodek interwencji kryzysowej, w moim miescie pomagaja pisac pozwy rozowdowe, z czasem naepweno w razie potrzeby kazdy nastepny wniosek. w kazdym miescie jest ta instytucja, przetrzymuja matki z dziecmi chowajac je przed mezami ktorzy czesto dobijaja sie do osrodka, sa pod opieka fachowcow ktorzy pomagaja terapeltycznie jak i porada prawna.
dalej, pozew rozowdowy sklada sie w najblizszym sadzie, pewnie w glownym miescie jesli mieszkasz na wsi. pamietam ze w sadzie nie gryza jak bedzie cos nie tak to najwyzej odesla i jeszcze raz poprawisz.
ja na rozprawie bronilam sie sama, ale jesli twoj maz chce ci narobic bagna to moze umow sie na wizyte czy w tym osrodku czy w jakims stowarzyszeniu, sa takze porady darmowe stydentow-prawnikow, poszukaj w necie cos znajdziesz.
jesli mieszkasz u cioci to spytaj czy takze bedzie zeznawac, czy pomoze ci go wyzucic z domu(jeszcze lepiej ze mieszkasz u ciotki-on nie jest tam zameldowany) czy nie otworzy mu gdy bedzie sie dobijal, czy jest gotowa na opinie sasiadow itd...
jesli nie to skorzystaj moze z domu samotnej matki, czy wlasnie interwencji kryzysowej i tam ci najbardziej fachowo jak sie da pomoga. tam jest takze psycholog ktory jest ci wyraznie potrzebny.
dla sadu wazne sa konkretne argumenty i dowody, dla tego twoje slowa niech poswiadcza sasiedzi, moze jakies nagrania, obdukcje, wizyty policji...pomysl czy cos masz, a moze trzeba zaczac sie starac o takie dowody?
musisz takze wiedziec co chcesz. rozowd czy separacja? radze rzowod bo separacja to tylko bedzie fikcja.
na jakich warunkach?
ty proponujesz a sedzia i tak swoje zrobi, on powie swoje i sedzia podzieli na polowe warze wymagania.
czyli ile chcesz na dziecko? proponuje 500zl-musisz powiedziec ze dziecko jest male, wymaga ubranek, pieluch, niedlugo specjalnego zywienia itd...
ile chcesz na siebie? jesli nei pracujesz to osoba z mealzenstwa pracujaca(w twoim przypadku maz) ma obowiazek cie utrzymac przez 5lat (jaos tak to jest uzasadnione w sadzie ze twoja sytulacja sie zmienia, pogarsza sie. dla tego on ma obowiazek to zrechabilitowac)
musisz podac pomysl podzielenia sie majatkiem, czyli np bierz sobie samochod a mieszkanie bedzie moje, a raczej dziecka, tym bardziej ze to matka je kupila czy zalatwila.
no i widywanie sie z dzieckiem-zaproponuj np-co drugi weekend sobota 9-11 niedziela 10-12 (wes pod uwage kiedy dziecko spi) napisz ze tylko i wylacznie wizytu beda odbywac sie pod twoim nadzorem w miejscu twego zamieszkania.
oczywiscie nei masz obowiazku go wpuscic jesli on bedzie pod wplywem...czegokolwiek.
ja mialam to wspaniale szczescie ze rozowd skonczyl sie na 1 sprawie bo nie chcialam zadnego majatku tylko wolnosc, ale sprawy bywa ze trwaja pol roku i dluzej, musisz byc na to gotowa. ale mysle ze narazie musisz skupic sie na wyzuceniu go, albo twojej ucieczke bo stajesz sie wrakiem jak widze po tym co piszesz,zaczynasz wierzyc ze tego jestes warta otoz nie!
co do kolegi Czerepach (fan rancza??:P)
mysle ze powinienes porozmawiac z poszkodowana co ona od ciebie oczekuje, powiedz ze masz dowody(a nagranie czy twoje slowa to mocne dowody) powiedz ze (jesli jestes gotowy) jestes gotowy jej pomoc i ze ma szanse!
ale masz racje sytulacja jest trudna, ale nie ma co mowic jesli strach jest od niej od jej rodzicow silniejszy to nawet twoje dowody i nawet jej wygrana nie bedzie chciana. z reszta po co masz walczyc u udowadniac swoja wersje jesli wszyscy beda na przeciw.
a wiec moja rada-pogadaj z poszkodowana
Jezeli pozwolisz dokonam kilku poprawek.
(nie pamietam jeszcze jakis ale tez cos o duchowosci czy cos takiego:P)
Materialny rozpad. Musi nastąpić
czy pomoze ci go wyzucic z domu(jeszcze lepiej ze mieszkasz u ciotki-on nie jest tam zameldowany) czy nie otworzy mu gdy bedzie sie dobijal, czy jest gotowa na opinie sasiadow itd..
Tak może zrobić . Tylko on wtedy pojdzie do ich mieszkania i tam zamieszka. A przy okazji wygoni teściowa stamtąd. Bo ona tam nie jest zameldowana.
czyli ile chcesz na dziecko? proponuje 500zl-musisz powiedziec ze dziecko jest male, wymaga ubranek, pieluch, niedlugo specjalnego zywienia itd.
.
I udokumentować to np: rachunkami.
ile chcesz na siebie? jesli nei pracujesz to osoba z mealzenstwa pracujaca(w twoim przypadku maz) ma obowiazek cie utrzymac przez 5lat (jaos tak to jest uzasadnione w sadzie ze twoja sytulacja sie zmienia, pogarsza sie. dla tego on ma obowiazek to zrechabilitowac).
.
Nie jest tak do końca. Z tego co ja zauważyłem to rodzina żyje skromnie (wynika to z opisu autorki). Więc trudno będzie udowodnić że poziom życia się jej znacznie pogorszył. Moja ex chciała na siebie 1000zł. nie dostała nic.
Co nie znaczy że odradzam zawarcia takiego żądania w pozwie. Ja jednak w pierwszej kolejności skupił bym się na uwolnieniu od niego.
co do kolegi Czerepach (fan rancza??:P).
.
hahaha . Tak samo podły i wyrafinowany. Coś w tym jest.
mysle ze powinienes porozmawiac z poszkodowana co ona od ciebie oczekuje, ).
.
Jeżeli chodzi o przedmiotową sprawę to ona nic nie mówi. Po za tym: poradzę sobie sama.
powiedz ze masz dowody(a nagranie czy twoje slowa to mocne dowody) powiedz ze (jesli jestes gotowy) jestes gotowy jej pomoc i ze ma szanse!
.
Ona o tym wszystkim wie.
Rozmowa nic tu nie da. Może jak bym był bliżej? Jak bym ciągle nalegał ( jak kiedyś gdy została pobita pojechałem i nakłoniłem byśmy poszli na obdukcje. Dał się wtedy przekonać. Ale już na policję z tym nie poszła bo ja musiałem wracać by dziecko odebrać ze szkoły). A tak się wtedy nagimnastykowałem to załatwić. Na dodatek jak rozmawiałem z jej rodzicami to mi bardzo dziękowali że ją namówiłem na to. Wydawało się że mi nieba przychylą. A potem. udają głupich. Cciekaw jestem jak ten ( ojciec jej) spojrzy mi w sądzie w oczy?
aby uzyskac rozowd musi nadtac zupelny i trwaly rozpad fizyczny(sex)
syla 135 a ja sie nie zgadzam z tym stwierdzeniem wcale nie musi tak być.
Kiedy np nie ma miłości, tylko strach przed nim kiedy on ma ochotę to ona uprawia z nim sex dla świętego spokoju, czując przy tym obrzydzenie i nienawiść i oczywiście dla niego pożycie nie ustało może tak twierdzić.
W innym wypadku jeżeli by mu się nie oddała to mógł by to zrobić siłą i co ?
To co napisałaś może ją popchnąć do tego że zacznie mu odmawiać i to jeszcze pogorszy tą i tak już ciężką sytuację...
I nie może się z nim kochać i żądać rozwodu jest w tym przypadku chore...
Z resztą się zgadzam, dobrze będzie jak będziesz miała obdukcje, nagrania itd...
I pomimo twojego strachu musisz się zebrać na odwagę
)))
aby uzyskac rozowd musi nadtac zupelny i trwaly rozpad fizyczny(sex)
syla 135 a ja sie nie zgadzam z tym stwierdzeniem wcale nie musi tak być.
Kiedy np nie ma miłości, tylko strach przed nim kiedy on ma ochotę to ona uprawia z nim sex dla świętego spokoju, czując przy tym obrzydzenie i nienawiść i oczywiście dla niego pożycie nie ustało może tak twierdzić.
W innym wypadku jeżeli by mu się nie oddała to mógł by to zrobić siłą i co ?
To co napisałaś może ją popchnąć do tego że zacznie mu odmawiać i to jeszcze pogorszy tą i tak już ciężką sytuację...
I nie może się z nim kochać i żądać rozwodu jest w tym przypadku chore...
Z resztą się zgadzam, dobrze będzie jak będziesz miała obdukcje, nagrania itd...
I pomimo twojego strachu musisz się zebrać na odwagę
)))
czerepach
ja mimo wszystko bym oddala wszystko byle by miec spokoj. ja oddalam wszystko, pieniadze obraczki pieroscionek zareczynowy mieszkanie, samochod a nawet kwiatki...chcialam miec swiety spokoj. zaplacilabym najwyzsza cene za spokoj.
a co do twojej sprawy, mysle ze ona boi sie ze bedzie ci robic problem, boi sie ze uciekniesz, napewno potrzebuje kogos zeby ja wspierac...powiedz mi w prost kim ty dla niej jestes?? nie wierze ze obcy facet moze tak zabiegac o sprawiedliwosc dla obcej kobiety(skoro zdaza sie ze kogos kopia a inni przechodzac "niewidzac" tego to mam podstawic ze i ty moglbys tak zrobic)
nymphe
teskt miesiaca
"To co napisałaś może ją popchnąć do tego że zacznie mu odmawiać i to jeszcze pogorszy tą i tak już ciężką sytuację...
I nie może się z nim kochać i żądać rozwodu jest w tym przypadku chore..."
oczywiscie ze namawiam ja zeby sie postawila i zaczela walczyc o siebie i dziecko, co nib y pogorszy? moze byc gorzej?
ja bym sie postawila (wiem co mowie) kazdy dzien przedluza ta wegetacje-to nei zycje!
mysle ze trzebawalczyc o siebie a tym bardziej o dziecko! ze trzeba przestac byc niewolnica i dziwie sie ze kobiety pozwalaja na takie sytulacje, w imie czego? wspomnien bo kiedy bylo fajnie? bo on straszy ze sie zabije? bo on beze mnie nie poradzi? bo musze mu pomoc a wtedy bedzie ok?
kobiety kochane faceta sie nie wychowuje! przemocy, picia, hazardy, zdrady nie oduczycie! to oni musza do tego dojzec i o siebie sie postarac! oni sa doroslymi ludzmi i jesli nie umiej abyc partnerami mowi sie papa
mysle ze ona boi sie ze bedzie ci robic problem, boi sie ze uciekniesz, napewno potrzebuje kogos zeby ja wspierac...powiedz mi w prost kim ty dla niej jestes?? nie wierze ze obcy facet moze tak zabiegac o sprawiedliwosc dla obcej kobiety
Kim? Widzę, że nie czytałaś mich postów. Jest to bardzo bliska mi osoba ( a może była) sam już nie wiem. Znam ją od 3 lat. Były momenty, że w to nie wierzyłem ( w ta jej sytuację), poświęciłem wiele czasu na to by wiele posprawdzać wokół niej. Cokolwiek by to miało znaczyć. Wie dobrze, że jestem i będę ( na każde zawołanie) pod warunkiem, że zbierze tyle odwagi w sobie by być szczerą wobec mnie. I by zechciała zmienić swoje życie. Ja nie będę za nią wszystko robił. A jak doprowadzę do spraw w sądzie to się okazuje, że ja nie mam, co robić tylko uganiać się z obcymi kobietami. Bo niestety tak to wygląda.
nymphe - jak dla mnie to śmiech na sali. Z tego, co napisałaś.
Takie zachowanie podchodzi pod gwałt!
30 2011-03-24 20:25:26 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-03-24 20:28:02)
Więc tak po kolei faktycznie na poczatku było tak że uprawialiśmy sex dla świetego pokoju byle sie odczepił ale w koncu po prostu poscieliłam sobie drugi fotel i położyłam się spać z dzieckiem.
Ciotka do domu go nei wpuści w sadzie poświadczy.Ja do mieszkania tez go wpuścić nie wpuszczę, dzwonić nie dzwoniłam.Myslę że to że wyszedł i nie wrócił do tej pory dało mi siłę do działania zwłaszcza ze widziałam go dzisiaj w godzinach w jakich powinien być w pracy na osiedlu z kolegami pod monopolowym.Kolezanka celowo pod pretekstem zadzwoniła do niego i zapytała gdzie jest aon nawet jej nie powiedziął ze sie pokłociliśmy ani nic i oczywiscie stwierdził ze jest w pracy.
Myślę,że teraz ja zostane tu a matka tam.Ona tez widnieje w umowie jako gwarant warunków a męża i tak nic nie obchodzi,nie bedzie chiał tam wrocic bo nie stać go na opał a mamy kominek wiec bedzie siedział u kumpli.
Poprosiłam o pomoc i kolezanka byc moze załatwiła mi prace 3-4 razy w tygodniu.Jej matka moze zająć sie małym lub dam go do żłobka na te pare godzin a moja przyjaciółka bedzie go odbierała i opiekowała sie nim w wolnym czasie.Musze to skalkulować jeszcze.
ah1 jutro jadę na komendę złożyć zeznania, założą mu niebieską kartę i jesli przyjdzie tu sie dobijać od razu telefon do nich i zażądam wtedy testów z krwi jesli bedzie agresywny.
Tak ja chce spokoju...on nic nie ma.... wiecie nawet jesli bede miała prace to zarobie na wydatki na dziecko a ciotka pomoże jakoś się utrzymać z czasem znajdę pracę na cały etat i stanę na nogi także chce niech płaci nie chce ja nie bede z nim wojowac o pieniadze zwłaszcza ze on chyba chce z tej pracy wyleciec.Mysle ze juz tak głeboko w tym siedzi ze na niczym mu nie zalezy.Jak kłamał mojej kolezance nawet sie nie zajaknął...Wycwiczony oszust...
co do kolegów...oczywiście wiem,ze do wieźienia nie raz trafiają porzadni i niewinni ludzie... taka sprawiedliwosc jednak jego koledzy siedza za pobicia kradzieze wymuszenia, posiadanie itd... i o niesłusznym oskarzeniu nie moze byc mowy...
zatem myślę że brak jego toksycznej obecnosci dal mi siłę i motywację do działania.
co do domu samotnej matki...długo sie czeka na miejsce...wiem bo kolezanka ma znajomą ktora sie ttym zajmuje.zreszta na razie tu jest dobrze.on nie przychodzi domofon wyłaczony wiec na klatkę raczej nei wejdzie,kluczy nei ma...za jakis czas jak znajde prace na etat(moze tam sie zahacze na dłużej) bedzie mnie stać na wynajem mieszkania lub zostanę tutaj i ułożę życie od nowa.
napisze później po rozmowie z koleżanką co i jak z pracą i co postanowiłam na temat iopieki nad Synkiem.
31 2011-03-24 22:47:58 Ostatnio edytowany przez nymphe (2011-03-24 22:52:48)
dlaczego śmiech na sali z tego co napisałam??? a z czego dokładnie??
może nie napisałam tego w taki sposób w jaki powinnam ale myśle że wiele kobiet tak robi zawsze są na każde zawołanie takiego chama. Robią im obiady piorą i nie stawiają się w obawie że dostaną od nich i w sprawach łózkowych też sie oddają żeby mieć święty spokój. Mam koleżankę która miała podobne przeżycia i kiedy zgłosiła się do ośrodka za dwa dni już tam była ze swoją córeczką dlatego wtrąciłam się w tę dyskusję ...
Jak bym wiedziała że to będzie takie durne to może lepiej wcale nie powinnam się była udzielać
dlaczego śmiech na sali z tego co napisałam??? a z czego dokładnie??
Przepraszam, nie chciałem cię urazić.
Dla mnie jest to co napisałaś śmieszne z tego powodu że ja nie wyobrażam sobie i wydaje mi się (wręcz jestem pewny) że jeżeli powiesz w sądzie że współżyjesz z mężem ale tylko dlatego że się go boisz to będzie śmiech. Bo sąd patrzy na sprawy przez pryzmat prawa. jeżeli tak było powinnaś zgłosić na policje gwałt. Może się mylę. Jednak wiem jak było u mnie podczas rozwodu. I pamiętam do dziś komentarze ( poza protokołem) sędzi pod adresem ex. To że nymphe masz takie zdanie i taki to interpretacji to ok. Ja go nie kwestionuję. Tylko wiem co sędzia powie na taką wypowiedź. A na 100% zapyta o to. Jeszcze raz przepraszam jak swoja niesforną wypowiedzią cię uraziłem.
Droga Fioleczko! Widzę u Ciebie dokładnie te same symptomy, z którymi i ja musiałam i muszę ciągle walczyć. Masz symptom wyuczonej bezradności. Obojętne, ile rozwiązań Ci tutaj podamy, będziesz oczekiwała,ze ktoś weźmie Cię za rękę, zaprowadzi do osądu i wszystko załatwi za Ciebie. To wszystko przez tą przemoc i fizyczną i psychiczną, brak pewości siebie i widzenie w czarnych barwach. Ja sama mam nie lepszą sytuację z moimi rodzicami i rodziną mojego ex, ale na szczeście mój Ukochany potrafi mnie kopnąć w tyłek i powiedzieć "rusz się, sąd sam do Ciebie nie przyjdzie!".
Po prostu udaj się do MOPSu, umów się na wizytę z doradcą prawnym, to jest bezpłatne. Nie zastawiaj się ciotką, czy kuzynami, czy kimkolwiek, ze ą po Twojej stronie. Zgoda- są po Twojej stronie, więc zrób coś. Poproś ich o wsparcie psychiczne, powiedz,co zamierzasz zrobić. Będzie dobrze,w sprawie o alimenty niepotrzebni są świadkowie, w sprawie o rozwód..zastanów się, jakich świadków może mieć twój facet? Twoją matkę? Nieobiektywną osobę? Masz ogromne szanse się z tego rozwikłać. Jeżeli będzie ci zakłócał życie- zgłoś to. On się czuje bezkarny, zrozum! Pokaż mu,ze zadarł z niewłaściwą osobą, nie pozwalaj mu na takie zachowanie, nie możesz być słaba. A jeśli chcesz wzory wnioskow- wyśle Ci je na maila.
Fioleczka znow jak czytam to az mi dech zapiera... Boze widzisz a niegrzmisz!! takie nieszczescie spotyka ludzi i nic sie nie zmienia.
kolezanko, ciesze sie ze zauwazasz swoje szanse, wspaniale bo je napewno masz. widzisz masz dowody, jakas pewnosc i mysle ze puki to masz to czas zabierac sie. ja bym na opinie koelzanke nie liczyla, sama zadzown i sprawdz jak ejst z miejscem dla samotnej matki. i tak jak mowie Osrodek Interwencji Kryzysowej-warto znalesc numer w twoim miescie i podjechac tam, maja wiedze i napewo pomoga w sparawach prawniczych i organizacyjnych.
trzymam kciuki i bede obserwowala twoj watepk czy sie rozwija w dobra strone.
czerepah
"jest mi to bardzo bliska osoba" czytalam twoje wpisy ale to dla mnie za malo, moze byc kolezanka, przyjaciolka, byla miloscia, kochanka, siostra...konkrety kolego:) tak sobie myslalam i chyba powinienes zrobic w zgodzie ze soba co zrobisz, nie patrzac na problemy, tylko czy moglbys udac ze tego nie widzisz i olac sprawe...poza tym, jak juz zdecydujesz mysle ze warto abys powiedzial o swojej decyzji tej kobiecie, ze mimo wszystko takie jest twoje zdanie i tyle. i jesli postanowisz podjac walke to moze warto porozmawiac z rodzicami, przekonac ze razem dacie rady...mysle ze ofiarom przemocy wlasnie trudno uwierzyc ze cos im sie uda.
nymphe
nie ma co sie obrazac. ja jestem gowniara (mam 24lata) ale przezylam wiele, niechcem opowiadac i wracac do tego ale mimo wszytsko postawilam sie kiedys, powiedzialam ze nie dam sie tak traktowac! i pewnie to zabrzmi bardzo brutalnie ale takie panie co ulegaja to sa swojej sytulacji wspolwinne i tylko one moga ja przerwac. mysle ze o siebie zawsze trzeba walczyc, nie mozna odac sobie odebrac godnosci! nie mozna dac sie uderzyc! nie mozna dac sie dreczyc psychicznie! NIE MOZNA!!
Czerepah
"jest mi to bardzo bliska osoba" czytalam twoje wpisy ale to dla mnie za malo, moze byc kolezanka, przyjaciolka, byla miloscia, kochanka, siostra...konkrety kolego:)
hmm konkrety są takie, że była przez pewien czas ( może nadal jest) osobą, z którą miałem cichą nadzieje ułożyć sobie życie ( ona o tym wiedziała). Niestety na role kochanka nie chciałem się godzić, mimo że przez ok. pół roku nim byłem. Teraz nie utrzymujemy kontaktów ze sobą, gdyż nasze spotkania uznałem za żenadę i jej o tym powiedziałem. Żenadę, dlatego że prowadziły tylko do sex-u i rozmów o przyszłości (tylko w marzeniach). nie w realnym świecie. I tak się to parę miesięcy temu skończyło. Ale sprawy sądowe jak ruszyły tak idą. I masz rację syla135 że jej o tym powiem. Ona zresztą chyba to wie. Bo kiedyś jej powiedziałem by nie kłamała. Bo to skończy się źle dla niej.
nymphe
nie mozna odac sobie odebrac godnosci! nie mozna dac sie uderzyc! nie mozna dac sie dreczyc psychicznie! NIE MOZNA!!
TAK właśnie tak. Nie można. Bo jeżeli wszyscy by tak postępowali to świat opanowałyby bandziory. trzeba wierzyć w sprawiedliwość!
Kobiety tak robią to fakt.Robiłam mu kanapeczki byle by nei czepiał się obiadki itd i oczywiście seks dla świętego spokoju ale gdy widziałam,że moje podejrzenia są słuszne po prostu połozyłam sie spac gdzie indziej.Teraz się wyprowadził.Dzwoni nie odbieram.
Nymphe to nie jest śmieszne.Wiem co miałaś na myśli.U nas to było tak,że robiłam to z nim bo chciałam z poczatku odbudować hmmm...nie wiem jak to okreslić te namietnosc moze, ktora zaniknęła podczas ciąży.Jednak szybko zauwazyłam ze nic z ego nie bedzie... pozniej szukałam kazdego lepszego pretekstu a on robił mi ina złośc np. nei szedł do sklepu bo twierdzil ze obiecalam mu seks i go oklamałam.Wiec aby wypełniał obowiazki w pewnym sensie musiałam to z nim robić.Jednak gdy powiedziałam-basta! wyprowadził się.Moze nei to było głównym powodem ale mysle ze po czesci tez.Nie napisałam Wam co się okazało.Otóż nigdy nie miał żądnego komornika na pensji a w pracy bywał na 3-4 godziny i chwalił sie ze z kazdej wypłaty przepijał po 1000 zł. Podobno ćpa od dnia slubu.Jego brat to powiedział kuzynowi ktor y przekazał mi.Cała rodzina mojego meza rodzice, bracia wszystko wiedzieli tylko ja byłam głupia i nieswiadoma.Najbardziej jednak zabolało ze mógł mnie tak okłamywać przez cały rok.Czym ja na to zasłuzyłam?
mam prace radze sobei swietnie.Ciocia pozyczyła mi na prywatny złobek a ja w srode mam wolne i ide do pracownika socjalnego może on ktoś pomoże.Może ktoś wie jak to jest?Jak wywalczyc to miejsce dla kogos kto jest w mojej sytuacji.
Jesli jest jakas kobieta ktora tak jak ja ułozyła sobie wszystko od nowa i teraz jest szczesliwa prosze niech napisze swoja historię.Bardzo potzreba mi takiej dawki optymizmu.Boję sie ze zostaniemy na zawsze sami i nikt nas nigdy nie pokocha.
Nie chce przez najblizszy czas z nikim być.Nie ufam facetom ale chciała bym zbudowac kiedys dziecku prawdziwy dom i stworzyc mu kochajaca rodzinę.
witaj, chcesz historii, to zeby sie nie powtarzac w tym dziale pod tytulem "ile razy mozna zaczynac od nowa" (czy cos takiego:P) jest moj wpis...ja jestem juz po tym co ty masz o to link http://www.netkobiety.pl/t23039.html (wpis z dnia 18.03.2011r)
bardzo sie ciesze ze idziesz na przod, co do zlobka, mysle ze trzeba chodzic i szukac, tych miejsc jest zawsze za malo, no i trzeba zapisywac sie na listy, pewnie stawac w kolejce az sie miejsce zwolni. mysle ze warto napisac ze ejstes pracujaca samotna matka, napisac oswiadczenie ze mimo ze zyjesz jeszcze w zwiazku malzenstkim to meza nie masz, w takiej sytulacji jestes pierwsza w kolejce(przynajmniej u mnie w miescie tak jest)
dobrze ze go nie ma...mysle ze odzyskasz siebie i praca ci wiele da i spokoj psychiczny,
pamietaj ze zadna z nas, ty takze nie zasloguje na takie myslenie ze na cos sie zasluzylo, po porstu mialas pecha trafilo na ciebie...
rosnij w sile i zakladaj pozew rozowdowy aby to juz doszczetnie zakonczyc a wiesz mi jeszcze bedziesz szczesliwa.
trzymam kciuki
czerepach
po pierwsze klaniam sie w pas z uznaniem dla twego zdania...
kazdy facet chcialby sex i nic wiecej...a ty mimo to starasz sie o nia, o nia cala, wspaniale!
tym bardziej dziwie sie ze skoro miala tak bliska osobe to niechce pozbyc sie tego kolesia, z regoly kobiety boja sie samotnosci, ze nikt jej nie zechce, ze z problemem zostana same, a twoja znajoma ma ciebie, ma wsparcie i byc moze duzo wiecej....to mnei bardzo zastanawia czy przez przypadek napewno on jest taki zly(ten jej maz)
dla przykladu...
pewna baba od lat wszystkim mowila ze rozstala sie z mezem bo ja bil, wyzucal z domu zima, itd... wogole tragednia...
ale po wielu latach okazalo sie ze ona szlajala sie z jakims zonatymi facetami, dzieci traktowala bardzo zle(faktem jest ze jej maz nei lepiej) owszem wyganial ja ale ona duzo pila no i ogolnie nie byla lepsza...
teraz jak widze co ona robi facetowi ktory od niej odszedl, jak go poniza, jak pije, jak wykozystuje innych....to sie zastanawiam czy to nie prawda ze ona nie byla lepsza od meza.
39 2011-03-29 18:34:27 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-03-29 18:37:45)
Syla 135 a gdzie zamieszkałaś jak odeszłaś od niego? podziwiam Cię! za konsekwencje i odwagę.przecież jak byś z nim została to skresliła bys sobie szansę na szczescie.Dużo mi uświadomiła Twoja historia.Jesli ja bym sie poddała i mu wybaczyła skazała bym sie na lata ponizeń a tak moze ta decyzja w konsekwencji przyniesie i mnie dobro i szczescie...
Ile lat miała córcia jak poznałaś ukochanego?Jak to było;)?
Tamten był u nas wczoraj...Oczywiscie po vódce...żąłował przepraszał a ja tylko pow ze dzisiaj sie spotkamy i pogadamy ale nie dzwoniłam do niego.Nie ma sensu.Przyznał ze pije i ze sprzedał obraczke by miec na piwo... podobno odkładal przez ten czas pieniadze i twierdzi ze ma 2 tys na koncie ale nie wierze w to a pozatym mnie nie kupi.Z reszta w małżeństwie nei ma czegos takiego jak JEGO oszczedności wszystko ma byc wspolne chyba ze para na poczatku ustala inaczej.Ale jak to jest ze ja pozyczam na pieluchy i jedzenie a on ma pieniadze i nic??? o nie tym to sie jeszcze pograzył...
Fioleczka ciesze sie moja historia ci pomogla...wiesz co jak teraz sam mysle o tym to nei wiem jak to zrobilam, ciagle mysle ze to przez to ze bylam w ciazy i nie chcialam takiego zycia corce...mialam wtedy 19lat, przez to wszystko nie zdalam matury i musialam radzic sobie sama...wstyd sie przyznac, ale przez ciaze pracowalam w 2-3 pracach na raz, rano sklep, popoludniu na hurtowni naklejalam angielskie instrukcje obslugi, a w nocy jak jeszcze dawalam rady to wozilam przesylki noca...do 8miesiaca nikt nie wiedzial ze bylam w ciazy(w ciazy przytylam 5kg) tak sobei czas zajelam ze nie chcialam myslec o niczym i nie musialam...potem w ciazy udalo mi sie nie dosc ze mieszkac w mieszkaniu, za opieke nastolatka to dodatkowo mialam samochod na wlasnosc(ojca chlopca) i dostalam dodatkowo za to kase, potem jak urdzilam z mala przerwa takze mieszkalam tak, ojciec tego chlopca po prostu wyjezdzal do niemiec...po porstu udalo mi sie, ale pomieszkiwalam i u rodzicow i w samochodzie i u kolezanek....
dla meza po wielu ekscesach w pazdzierniku oddalam wszystko(samochod,mieszkanie, obraczke, kase...oddalam jego rodzicom) a w listopadzie zaczelam wchodzic na czaty...wiem jaka to ma opinie, ale chcialam sie wygadac i poznalam kogos z kim pisalam codzien, potem smsy, pamietam jak w ciazy jechalam autem i wjechala mi baba pod kola..tak sie przestraszylam ze zadzownilam do niego...pierwszy raz wtedy rozmawialismy:) potem mimo ze go nie widzialam na oczy stal pod szpitalem i chcial wejsc(jasne...baba rodzi, a zaprasza na porodowke chlopaka ktorego niezna:P) spotkalibysmy sie wczesniej ale nie chcialam zeby widzial mnie gruba...jak moja corka miala 2tyg mojemu tacie zepsul sie powaznie samochod, zadzownilam do niego i wtedy pierwszy raz sie zobaczylismy, popatrzyl samochod i przy okazji zobaczyl mnie i corke...
nie bylo zadnego problemu od razu pokochal moja core...nigdy nie powiedzial o niej inaczej jak "moja corka" do tej pory w pracy wie moze 2 osoby a ze znajomych tylko 3znajomych...
mimo ze jak corka sie urodzila i pisalam smsa do biologicznego ojca dziecka to on ani sie nie zjawil(mimo ze byl w polsce i pojechal znow do innego panstwa) ani nic nie napisal.
widzisz ciebie chce przekupic 2tys a gdy moja corka miala miesiac, zjawil sie ojciec bilogiczny mojej corki i niechcac nawet jej widziec mowil ze teraz bedzie wspaiale bo kupil mi mitsubisi galant(nie wiem czy tak to sie pisze to nie moja marka:P) starego zloma... do tej pory to pamietam, blisko rok upokozen, zaniedbania, olania na calej lini mial naprawic stary zlom...
znam te zagrywki, nie uginaj sie. nie powiem to ze mialam kogso przy sobie pomoglo mi choc nie ma co mowic takze myslalam ze nigdy nikt mnei nie zechce z dzieckiem, nikt mnie nie zechce takiej glupiej, niezaradnej-jak uwazal moj maz(niezaradna pracujaca w 3 pracach) pomogl mi psycholog z OIK
jak jest teraz... rozwiodlam sie jak moja corka miala 7m-c, mniej wiecej tyle samo bylam juz z nim..z moim terazniejszym mezem. pewnei ze bylo ciezko, i jest nadal, on zakladal mi regolarnie sprawy(np o mieszkaniu na zlym osiedlu i brudnym dywanie...)wypisuje przykre smsy(teraz juz zadko) przychodzi czyniac zament nam w kazdej niedzieli i piorac mozg mojej teraz 4,5letniej corce ale jestesmy razem...
dalam rady bo nie wyobrazam sobie byc nieszczesliwa, oczywiscie ze z mezem(wzielismy slub jak corka miala 1,5r) nie jest bajecznie, ale on mnie szanuje, czuje ze kocha i to slysze, teskni za mna, docenia mnie a co najwazniejsze ja sie rozwijam a nie zamykam w sobie...umiem super gotowac, jestem mistrzem kierownicy:P jezdze z mezem po auta, szukam do nich czesci, odchodzam sie:P to wszystko moje male sukcesu, nie ocenia mnie ze np jestem chlopiara...akceptuje mnie taka, a wrecz lepszej zony by se nei wymyslal(maz kochal auta)
mysle ze o to chodzi w malzenstwie, zeby miec cos wspolnego, zeby miec wspole cele, ale takze czas sobie i po porstu mimo codziennych problemow usmiechac sie.
wiesz co...do tej mysli musialam dojzec ale...
ale gdy odeszlam, wiedzialam ze bycie bezdomna(taka mialam perspetywe) ze bycie bez milosci partnera jest duuuuzo lepsze niz byc z nim...ktory by mnie zabijal
mysle ze nie ma nic gorszego niz trwac w gownie
ciesze sie ze sie trzymasz, wiem ze jeszcze nie raz bedziesz miala gorsze dni, moze cos mu odpuscisz, ale nie wracaj do niego, bedzie cie bral na litosc, na krzyk, na blagania, na szantarz emocjonalny, bedzie ponizal krzyczal...ale nie daj sie! jestes juz o krok do przodu, gratuluje jaka jestes dzielna:)
też myślałam o czacie chyba to normalne w takich sytuacjach.Ja zaszłam w ciąże jak miałam 19 lat a urodziłam jak skończyłam 20. Wszyscy moi rówiesnicy wiodą sobie beztroskie zycie a ja cuje sie jak 40 latka...Potrzebuję kogoś bliskiego..
a co do ślubnego to miał przyjść disiaj na rozmowę ale coś widać mu wypadło bo się nei pojawił chociaż mówiłam mu ze potrzebuję pieniedzy na mleko dla dziecka... nie przekupia mnie jego pieniadze bo ja musiałam głodowac i kombinowac zeby on potajemnie sobei oszczedzał? kiedy zamierzal mi o tym powiedziec? moze nigdy?
o nie...Masz rację trzeba walczyć o siebie.Twoja historia jest piękna i taka...zwyczajna;)
moja kolezanka postapiła podobnie(jestesmy w tym samym wieku) odeszła od faceta ktory wolał kolegów i w 5 miesiacu ciazy znalazła swojego obecnego meza ktory jej dziecko nazywa swoim synkiem.Facet fajny, miły pozadny...chociaz ona z kolei ucieka do tego z ktorym była na poczatku...
nie wiem jak bedzie ze mna. na razie ciesze sie kazda wolną chwila z synkiem i ciesze sie ze mam prace,ze moge oderwac sie od problemow.pewnie ze wolała bym siedziec z synkiem w domu i czekac na meza...az mi sie plakac chce gdy widze ojcow bawiacych ie z dziecmi.Dawidek nawet nie płacze za tata...zachowuje sie normalnie jak zwykle.chyba nawet nei zauwazył obecnosci jakiegos faceta....
czesc Fioleczka, napisz jak sie trzymasz?? mam nadzieje ze se radzisz lepiej gorzej ale radzisz, mam nadzieje ze nie wrocilas do niego??
odezwij sie jak jest
Pracuję mały ma opłacony złobek do konca kwietnia, nadal mieszkam u ciotki...on przyszedł...Chciał szansy...zgodziłam się tylko ze wzgledu na chrzest małego ktory jest 8 maja...wiem ze nie chce tego ciągnąć,wiem ze jesli odejde musze miec stabilna sytuacje finansową.Nie jestem w stanie pracować bo mały nie ma miejsca w złobku...a na prywatny mnie nie stać...zreszta smaej bd mi duzo ciężej.ostatnio matka powiedziała mi ze te kłotnie to moja iwna...nie wiem ile moge zarzadać alimentów i czy jesli bym nie pracowała moge liczyc na pomoc np. z opieki społecznej? podczas najblizszego wolnego dnia zamierzam odwiedzić darmowego radce prawnego opisze sytuacje, przedstawię mu mój gotowy wniosek o alimenty moze wniesie jakies poprawki wypowie sie co mysli na ten temat...Muszę,musze zaczać działać...
aj filoeczka bylam pwena ze mu pozwolisz wrocic szkoda...niechcem zebys snow plakala. dbaj o siebie a wiesz mi ze sie podolasz, bi nie bedziesz miala wyboru, ale jak juz tak zdecydowalas to moze odkladaj swoje pieniadze a jego wykorzystuj na utrzymanie domu i was? zawsze to chociazby z jedna wyplate odlozysz.
co do alimentow, ponoc teraz 500zl daja, ale napewno mniej niz 300zl nie dostaniesz-nawet jakby byl bezrobotny, sad nie jest glupi wie ze z czegos musi zyc.
pwodzenia i odezwij sie co jakis czas bo sie martwie o ciebie jak se radzisz
pamietaj, myslalmi jestem przy tobie
powodzenia
Tak planuję zrobić,może mnie też coś pozytywnego w zyciu spotka...
zatrzymało się tu trochę;)
tak się zastanawiam...Kazda decyzja ma jakies konsekwencje w przyszłosci...jedna mniejsze druga wieksze... i tak trudno ocenic co bedzie dla nas lepsze....
Ciotka powiedziała ze moge zostac...chyba i tak czuje ze tak bedzie.Pokochała małego i widzę ze jest taka jej radoscia na stare lata...zreszta tyle jej zawdzieczam, napewno jesli kiedyś bedzie potrzebowała pomocy ode mie ja dostanie....aż do końca a na razie marzę by była z nami jak najdłużej ciesząć się Dawidkiem.Problemem jest mój mąż...nie chce tu piekła i awantur.Do chrztu coraz bliżej a potem obiecałam sobie ogarnac moje sprawy...
matka mowi ze bez niego bedzie mi bardzo ciezko...chyba dostrzegła jak jetem zniszczona psychicznie i juz tak za nim nie staje...przyjezdza codziennie obserwuje go...
gubie sie w tym wszystkim...
Fiołeczka idz do darmowego prawnika a on zrobi za Ciebie wszystko! Da wniosek, razem z Toba go wypisze, wytłumaczy gdzie wysłać. Rozwód to koszt około 600-700 zł, możesz się ubiegać aby Ci to sfinansowali, ale wtedy będzie dłuższy czas oczekiwania na rozprawę. Alimenty to chyba maksymalnie 500zł na jedno dziecko, ale mogę się mylić. Prawnicy którzy są w miejskich ośrodkach pomocy społecznej na prawdę Ci pomogą tylko odważ się i idź po tą pomoc!
Ja byłam przerażona, że on jak się zorientuje, że chcę odejść to mnie zabije. Dlatego odeszłam, gdy zabrała go policja na wytrzeźwienie. Całą noc znosiłam osobiste rzeczy moje i dziecka do piwnicy w workach na śmieci, aby później już w kolejną noc pozabierać sobie to czego nie zdążyłam przed jego powrotem. Bałam się spotkania. A jak szukałam pomocy na forach to kasowałam z historii przeglądanych stron. Zamówiłam w końcu dyktafon, na allegro też wykasowałam "kupione". ZACIERAŁAM ŚLADY. Tak się bałam. Ale jak już zaczęłam nagrywać - poczułam jakbym miała jakąś nową siłę - broń w ręku. Pomimo tego długo nie mogłam uwierzyć, że prawo jest po mojej stronie. Jak pojechałam do prokuratury , on przyjechał za mną. Pomyślałam, że dostał cynk od kogoś znajomego (bo dość długo czekałam na przesłuchanie). Miałam tak sprany mózg, że mógł mnie zastraszać a ja we wszystko wierzyłam. Jednak powoli, z pomocą psychologa, znajomych, rodziny zaczęłam myśleć inaczej. Gdybym się nie otworzyła, nie odważyła opowiedzieć o swoim dramacie, nadal wstydziła, to nikt by mi nie pomógł. Najważniejsze to wyjść do ludzi. On do dziś mnie próbuje zastraszać, szantażować, ale ja już się nie boję. Obróciło się to w sądzie przeciwko niemu. Nie dość, że dostał wyrok za znęcanie, to dodatkowo dostał za próbę wymuszenia na mnie wycofania zeznań.
Najważniejsze to iść do przodu, nie bać się , nie oglądać za siebie. Spotkasz ludzi, którzy ci pomogą. Ja za namową koleżanki poszłam do psychologa. Tam mi podsunięto, aby zgłosić sprawę do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. W życiu bym sama na to nie wpadła. Został skierowany na badania przez biegłych. Tak weszłam w posiadanie opinii o uzależnieniu. Okazała się być niezbędna w przypadku sprawy o kontakty ojca z dzieckiem, w sprawie o znęcanie i teraz przy rozwodowej też mi się napewno przyda. Nie mogę powiedzieć, że jestem całkiem wyciszona, ale już teraz mam siłę żyć dalej. Zrozumiałam, że im bardziej mnie zastraszał, tym bardziej był przegrany. Dziewczyny głowa do góry. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie potencjały w was drzemią. Pozdrawiam
psycholog....Nie głupie to ..zwłaszcza,jesli chodzi o opinie o uzależnienie.O drarmowych poradach też myślałam.Mój jedyny można tak powiedzieć problem uniemożliwiający jakiekolwiek działanie to brak mieszkania.tzn. mogę zostac tu u cioci ale on też tu jest co automatycznie cholernie mnie ogranicza;/
Fioleczko, porady psychologa w przychodni są bezpłatne, owszem trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. Jemu nie musisz się zwierzać, aby wypisał ci skierowanie! Idź Kochana, my Cię tu próbujemy wesprzeć, ale otrzymasz poradę fachową. Nie musisz iść do psychologa w swoim mieście, jeśli nie chcesz. Jeśli podejrzewasz, że ktoś z twoich bliskich wpadł w nałóg, to są miejsca, gdzie będą próbowali go zmotywować do leczenia. On ci podpowie co robić. A z pewnością doda ci siły jak porozmawiasz.
Gdy biegli wydali opinię o uzależnieniu mojego męża, psycholog polecił mi terapię dla rodzin osób uzależnionych, które są "współuzależnione". Pozdrawiam Cię gorąco
W tym tygodniu idę do prawnika udzielającego tych darmowych porad.Macie racje trzeba zacząć coś robić.
na chrzcie dziecka mój kochany mąż był"naćpany jak świnia"...wszyscy to widzieli, wszyscy sie dziwili że jest taki "zakręcony" a nic nie pił, nie czuć alkoholu... cała swoją wypłatę wydał wiadomo na co.Twierdzi ze jej mu nei przelano na konto(dziwnie jest spokojny jak na osobe ktora nie dostała pieniedzy). Tak wiec mam dosc....poczekam co jutro powie a jesli nadal bedzie bładził po swoich kłamstwach to spakuje mu walizki i skończę swoje cierpienie.
matka dzieki ciotce przejrzała na oczy... radziła tez poczekac do chrztu zeby dziecko w spokoju miało to załatwione.Bede mieszkała tu z ciotka...Bedzie ciezko ale chyba lepsze to niz bycie ponizana i okłamywaną...
Ale dasz sobie z pewnością radę. Skoro on przepuszcza całą wypłatę, to jak masz sobie nie dać rady bez niego? Masz jeszcze ciotkę, mamę. Skoro ćpa - to i tak nie może ci pomóc przy dziecku, w domu. Jak od niego odejdziesz to sytuacja wcale się nie zmieni na gorszą. U mnie było tak, że on wmówił "nie dasz sobie beze mnie rady, zginiesz". Ja się tego bałam odchodząc. Teraz widzę, że radzę sobie lepiej niż kiedykolwiek indziej (bo żyję bez nerwów). Teraz stać mnie na jakieś zakupy dla nas, na które wcześniej poprostu nie mogłam sobie pozwolić. Płaci alimenty. Nie są wysokie, ale kiedyś złożę wniosek o podniesienie. Nawet pojęcia nie miałam ile kasy ON trwonił.
Masz prawo żyć spokojnie, masz prawo być szczęśliwa. Twoje dziecko chce widzieć codziennie uśmiechniętą mamę, a nie znerwicowaną kobietę, płaczącą po kątach. I jeszcze jedno, zapytaj prawnika też o ograniczenie kontaktów ojca z dzieckiem, niech sąd rodzinny wyznaczy np 2 dni w tygodniu, w których on będzie mógł maleństwo widywać, aby nie nachodził was kiedy tylko zechce. Tobie przydałaby się opinia o jego uzależnieniu , bo to w sądzie rodzinnym ważne, zwłaszcza jeśli będziesz walczyć o kontakty ojca z dzieckiem w twojej obecności. Bo przecież tak dla maleństwa najbezpieczniej. Może teraz nie widzisz takiej potrzeby, ale kiedyś pojawią się tego typu problemy. Przecież to człowiek chory, który jak jest pod wpływem to ma różne głupie myśli. Możesz zapytać psychologa, albo w MOPSIE o to gdzie masz zgłosić to, że on ćpa. Jeżeli chodzi o alkoholików to są w urzędach miasta albo w MOPS Miejskie Komisje Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, które wysyłają na badania przez biegłych. Możesz tam też o to zapytać. Dasz sobie rade. Zatem głowa do góry i do dzieła. Trzymam kciuki.
Oczywiście,że tak.Pozaostałam bez środków do życia na ten miesiąc.Swoją wypłatę przeznaczyłam na fotografa, wiedziałam - a raczej wydawało mi się ,że skoro on bedzie miał wypłatę to mogę sobie pozwolić.Wmawia mi,że komornik mu zabrał całą pensję.Niestety z moich informacji wynika ze nie ma do tego prawa, nei do zajęcia całego wynagrodzenia....jak mu powiedziałam ze w takim razie pojde do biura sie dowiedziec co sie stało z jego wypłatą wpadł w szał zaczął rzucać słuchawką i oc 5 minut wydzwaniac sprawdzajac czy jestem w domu.Ciotka odbierała i mówiła mu ze poszłam do jego zakładu....ależ był wściekły.Dziś zabieram małego i jadę do jego chrzestnej.Namówię ją żeby jutro pojechała ze mną do tego prawnika on już wszystko będzie wiedział.
macie rację oczywiście ze bez niego nie bedzie gorej.Bede miała to 500zł zasiłku,alimentów-czegokolwiek ale wiem,ze bede miała te pieniądze,że nikt mi ich nie zabierze...nie wyda...co do uzależnienia i kontaktow z dzieckiem.Okazało sie ze on spedził dwa lata w osrodku dla narkomanow wiec z tym to akurat najmniejszego problemu nie bedzie.Co do przemocy to kazdy psycholog zobaczy w jakim jestem stanie.Po tym co wcześniej pisaliście jestem na 100 procent pewna ze to akurat najmniejszy problem.Bede walczyła o całkowite pozbawienie praw do dziecka.Powiem,że gdy zniknął z domu dzwoniłam i pytałam czy bedzie płacił na dziecko na co on powiedział ze nie.Jego kartoteka też nie jest różowa ma wyrok w zawieszeniu za pobicie czy cos takiego(oczywiscie dowiedziałam sie po slubie od rodzicow- bo po co mowic wczesniej o takich rzeczach) do tego jego domowa agresja i psychiczne zastraszanie- kolejny paragraf....no i uzależnienia plus dostep do narkotyków plus podejrzani koledzy.
DOSYC MAM OKŁAMYWANIA I POZBAWIANIA WSZYSTKIEGO.Mój syn zasługuje na szczesliwe dzieciństwo a nie na ukrywane łzy i ciągłe kłotnie
Brawo Kochana! Wykorzystaj wszystkie środki, aby twój syn miał szczęśliwe dzieciństwo i nie pamiętał nic złego. Jego chroń! Dasz sobie rade, widzę to, jesteś silna!
Postanowiłam jak najszybciej isc do prawnika.Powiedzcie jak z nim rozmawiać? czy opisac wszystko tak jak w pierwszym poscie? na co zwrocic uwage? co moge odpuscic a co podkreslic?
no i własnei sie dowiedziałam ze 1000zł rodzinnego przetracił a pare dni temu przyszło przepisowo 68zł i oczywiscie od razu ulotniło sie z konta.W poniedziałek ide załatwić zmianę w urzedzie.Trzeba osobiscie.
Dzis wystawiłam mu walizki...rozwalił drzwi.Posezdł do pracy.Wieczorem wroci.powiedział ze mnie zabije jak nie otworze.Zreszta rozwali tu do reszty drzwi zanim nasza cudowna policja przuyjedzie. Czy naprawde nei ma sposobu zeby takiego wariata wyrzucic z domu?
zaczełam pisac pozew o separację,widze ze mozna poprosić o zwolnienie kosztów procesu...a jesli stawia sie orzekanie o winie to winny małzonek musi wszystko pokryć.czy ktos wie jak to jest dokładnie? Chciala bym prosić o pomoc(na wzorze w internecie widziałam ze w tym wniosku jest tez klauzura o alimentach) kogoś kto sie zna bądz wie z własnego doswiadczenia jak to załatwić.Wniosek o alimenty tez bedze składała.to juz prostrza sprawa i bezpłatne to jest na szczescie wiec dam sobie z tym radę martwi mnie ta separacja.Na razie muszę to załatwioć poniewaz on robi coraz wieksze długi za ktore ja nei zamierzam odpowiadać.
Nie dam Ci żadnych rad, ponieważ sama mam hardcore w domu przez faceta . Ale powiem krótko- faceci to skurwy**ny i za te cierpienia jakie nam fundują powinni dostać porządnie po ryju i serię wyzwisk żeby poczuli to co my czujemy.
a co się dzieje u Ciebie???
Powiem Ci ze mam znajomych, przyjaciół rodzinę...jednym słowem parę związków oglądam można powiedzieć na codzień i w każdym facet odp***dala tak jak mu się podoba.Dlaczego po ślubie/narodzinach dziecka faceci tak sie zmieniacie??? Uwazacie ze to przywiazuje do was kobiete jak łańcuch i można nas traktować gorzej od psa???
no niestety chyba nie.przykro mi;D
Drodzy Przyjaciele z poprzednich postów;) nie uwierzycie ale własnie pisze pozew rozwodowy;)
Dziękuję za zaproszenie Fioleczka. Zapoznam się z treścią tematu. Na razie przejrzałem tylko i już zauważyłem moich ulubionych rozmówców z innych tematów.
Jeśli wczoraj, tam przedstawiłem Ci coś niejasno, to możemy tu kontynuować. Temat jest bardzo rozległy więc nie narażamy sie na OT. Miłego dnia.
W wątku masz wiele mądrych wypowiedzi. Sporo cennych rad. Powiedz Fioleczka - co zmieniło się u Ciebie od początku lutego gdy założyłaś ten wątek. Powiedz jak teraz wygladają wasze kontakty. Jak przedstawia się kwestia finansowa ... Poukładaj tu wszystkie informacje w taki sposób, by można było pokierować Twoim działaniem. Chciałem tez wiedzieć gdzie mieszkasz (wies ?, małe miasteczko ? miasto ?).
Policz sobie świadków pamiętając o tym, że nie jest ważna ich ilość ale to co powiedzą przed sądem. Zastanówmy się przez chwilę, jacy to są świadkowie. Do tego interesuje mnie, czy po incydentach uderzenia Cie w twarz etc, korzystalaś z pomocy lekarza. Czy ktoś widział te sceny.
Jeśli właściwie pokierujesz sprawami i jakoś zmobilizujesz sie do współpracy, za kilka dni wyślę Cie do Sądu z gotowym pozwem. Niczego sie nie bój. Nie pierwsza się rozwodzisz. Było ich tu wielu ... Twoja sprawa nie jest na tyle trudna by w jakiś szczególny sposób odbiegała specyfiką od innych. Skupmy się jeszcze na mieszkaniu bo gdzieś musisz mieszkać. Pomyśl na razie o tymczasowym rozwiązaniu jakim jest Dom Samotnej Matki. Przykro mi że Ci to proponuje, ale nie mozesz tam zostac.
Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz .... wszystkie incydenty ... typu rozwalanie drzwi, krzyki, ubliżanie - powinnaś rejestrować, lub celowo ustawiać swiadków - by słuchali .... Fotografuj szkody jakie wyrzadza ten mezczyzna .... Dokumentuj to wszystko. Ustaw sąsiadów by wzywali Policje. Nie muszą nic robić - wystarczy że przyjadą ... W dalszej cześci wyjaśnie Ci na czym to wszystko polega ....
62 2011-07-28 21:36:29 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-07-28 22:25:29)
Więc tak.Mamy mieszkanie kupione za tak zwane odstępne.Jesteśmy tam zameldowani czasowo do pażdziernika. Jednak zimą w połowie lutego bądz na początku marca przyjechaliśmy do mojej mamy ktora mieszka razem z ciocią. Przyjechaliśmy ponieważ mąż przepijał większość pieniędzy i nie mieliśmy za co kupić opału(ogrzewamy mieszkanie kominkiem) poza tym nie chciało mu się wstać i dołożyć do pieca a rankiem nie miał siły się podnieśc by iść do komórki narąbać drzewa itd (wiadomo ja tego nie zrobię wiadomo - połóg po drugie dziecko było małe i bałam się zostawić je bez opieki)wiec ja wraz z dzieckiem marzłam a ubrać ciepło się nie mogłam,bo karmiłam piersią więc zawsze musiałam mieć łatwy dostęp. Przyjechaliśmy więc do mojej mamy ale było nam ciasno (dwa pokoje plus kuchnia)więc ustalilismy wspólnie,że mama pojedzie na jakiś czas do naszego mieszkania a my zostaniemy u niej razem z ciocią.
Warto wspomnieć,że mieszkanie mamy i cioci znajduje się nieopodal rodzinnego domu mojego męża zatem pojawili się koledzy.Miedzy innymi jakiś tak M. który dopiero co wyszedł z kryminału i uwierz mi,że nie "siedział" niewinnie a tym bardziej przerażający jest fakt,że chłopak młodziutki a już taki zepsuty.Więc mąż dalej przepijał pieniadze i krecił jak się da... Nie kupował jedzenia(ciocia dawała pieniadze na zakupy) na dziecko jakoś od niego "wyszarpywałam" pieniądze.Płaciłam rachunki i raty jego zadłużenia. Po prostu brałam pieniądze i szłam na pocztę(tylko on pracował).Pieniadze trzymalismy w domu wyplacone z bankomatu(gdy byly na koncie dziwnie szybko znikaly) a tak mialam pod kontrolą(nie wiedziałam tylko,że mąż zarabia dużo więcej niż ja pobieram z konta.Tzn.Dostawał wypłatę powiedzmy 5 maja 2000 i wypłacał 500 - 600zł wracal do domu i mówił,żebym poszła do banku za dwa dni bo szef mówił ze wtedy zrobi przelew.I tym sposobem 7 maja myślałam,że mąż zarobił 1500 -1400zł) Mimo tego ciągle wyciągał ode mnei pieniądze a to na papierosy a to na piwo a to znów niby jakiś kolega się żenił i tak w kółko.Mąż stosował jakiś sposób by nie było od niego czuć alkoholu,widziałam,że jest jakiś dziwny ale nie mogłam zrozumieć dlaczego.Wracał z pracy i nie obchodziły go żadne obowiazki domowe.Wracał szedł spać spał 12-14 godzin .Budził się na 2-3 i dalej spał.Jesli szedł do pracy to z trudem wstawał i od razu po powrocie szedł spać.Zaczęły sie dziwne telefony nie wiadomo od kogo wyjscia o dziwnych porach i powroty o jeszcze dziwniejszych godzinach.Ciotka zauważyła że coś jest nie tak.I to był punkt zwrotny. Zaczęlam jej się zwierzać, opowiedziałam o tym co przeżyłam itd. Którejś nocy była awantura możesz o tym przeczytać w poprzednich postach.Uderzył mnei na oczach ciotki.Trzasnął drzwiami i nie wracał tydzień.Wydarzenie to poprzedzały incydenty w stylu:wyzywanie mnie bo o 13 po południu ubrałam dziecko i wychodze na spacer nie dajac mu spać,popychanie mnie i szarpanie bo nie chce dać "drobnych"których nie mam itd
Po tygodniu wrócił,obiecywał poprawę itd.Nadal mieszkalismy u cioci.
Teraz nawiąże do sytuacji ktora miala miejsce zaraz po ślubie.Mąż powiedzial,że jest zadłużony(podkreslam poinformował mnie o tym Po ślubie,nawet w protokole małżeńskim spisal,że nie ma żadnych zaległych płatności)Powiedział o dwóch kredytach.Stwierdził,że komornik od teraz będzie pobierał po 200-300zł z jego pensji i tak było.Dostawał pensję w wysokości 1200-1300 (a raczej tyle znajdowało sie na koncie gdy pojawialismy sie razem w banku)
Nawiązalam do tej histori dlatego,że w maju mąż nie otrzymał wypłaty wogóle.Całą zajął komornik i zajmować miał znaczną jej część aż do wrzesnia(widziałam pismo i rozmawiałam z ksiegową w jego zakładzie)Okazało się,że wogole nie było wczesniejszego zajęcia a pieniadze te mąż najzwyczajniej w swiecie trwonił;podczas gdy ja nie miałam nawet na leki.Wtedy jeszcze wynajmowalismy mieszkanie a wiecie sami ile to kosztuje. oczywiscie nie przyznał się od razu,próbował kręcić i oszukiwać.
Co do drugiego kredytu,Firma rozłożyła mu go na dogodne raty które ja spłacałam.Osobiście chodziłam na pocztę i wysyłałam do wierzycieli.Zależało mi na ugodzie z bankami.Została ostatnia rata i zrobiłam najgłupszą rzecz.Dorabiałam wtedy trochę i spieszyłam się do pracy więc dalam mu 250zł do ręki.Nie musze pisać dalej.
Bank naliczył karę za niewywiazanie sie z umowy i wczoraj mama dzwoniła,że przyszedł list w którym żadają 2000 zapłaty do 8 sierpnia.
Ciotka widząc co sie dzieje stwierdziła,że lepiej bedzie gdy zamieszkamy u niej a mama zostanie w naszym mieszkaniu.Tu mam przynajmniej z kim porozmawiac a ona pomaga tyle ile może.
Ostatnie miesiace to była szarpanina mąż znikał a poźniej się pojawiał.Pożyczał pieniadze od cioci , mówił jak to sie zmieni a potem znikał.Gdy sie pojawił ostatnim razem stwierdziłam,że może tu byc ale po pierwsze płaci czynsz po drugie spi sam, po trzecie rowno zajmuje sie dzieckiem po czwarte nie klamie i nie pije.Agresja wobec mnei sie skonczyła ale zaczeły sie prowokacje słowne, oszustwa dalej trwały.Miarka sie przebrala gdy maz wyszedł do biura załatwiac jakies sprawy,miał wrócić o 17...mija 19 a tu nic....jak zwykle...wyszłam z Malutkim na dwór, akurat szłam inną trasa, chcielismy isc na hustawki a tu moj luby na placu zabaw z kolegami siedzi i chleje piwsko. Po prostu zagotowalo sie we mnie.Wystawilam mu walizki - roztrzaskał drzwi.Pozniej pare dni spokoju az w koncu kolejna awantura wyszedl i juz nie wrocił.Ma u mnie wszystkie rzeczy,bielizne ubrania.Pare razy dzwonil i umawial sie na wizyte do syna...nigdy nie przyszedł.Raz dzwonił o 3 w nocy kompletnie zalany.powiedziałam ze my juz nigdy razem nie bedziemy i teraz walczy o syna.Obiecal ze odwiedzi go nastepnego dnia.Nie przyszedł.To było jakieś dwa - trzy tygodnie temu.Nie wiem gdzie on jest.Z tesciami sie nie kontaktuje. Jego kuzyn to chrzestny Synka mojego - on też nic nie wie.Stwierdził,że jesli zajdzie taka potrzeba to bedzie zeznawal na moja korzysc.Powiedzial ze kazde klamstwo mojego meza np.ze gdzies wyszlam mam odbijac w te strone ze byłam z dzieckiem u chrzestnych,potwierdzi przemoc domową itd.On od dawna namawia mnie na rozwod i jest mu przykro bo to w koncu jego brat cioteczny i wychowali sie razem ale M. jest uczciwym człowiekiem.
Oto odpowiedzi na Twoje pytania:Nie ma już naszych kontaktów.Numer nie odpowiada rodzina nic nie wie. Ach!!! Zapomniałam! wczoraj dzwonili od niego z pracy.Wziął tydzień urlopu i się nie pojawił po jego zakończeniu.Jest dyscyplinarnie zwolniony.
Finanse wyglądały tak:mąż pracuje ja wychowuję dziecko.Mój ojciec z ktorym nei mam kontaktu wysyła co miesiac 470zl ale w kazdej chwili moze przestac to robic i 68zl mam zasilku rodzinnego.300 daję cioci na czynsz. Teraz nie wiem jak to bedzie w sierpniu.Mieszkam w dużym miescie.
Świadkowie:moja matka,ciotka, Kuzyn męza,kolezanka ktora widziala pismo z lombardu w ktorym czarno na białym widnialo ze maz sprzedal obraczki no i o jego przemocy tez moze poswiadczyć.
Zdjęcie rozwalonych drzwi mam.Ciotka widziała tu jak mnie bił,poza tym nie korzystałam z zadnej pomocy.On raczej nie bił w twarz a popychał, tłukł po rękach i nogach...
Teraz mieszkam z ciocia sama no i z Synkiem.Tamten od miesiaca nie daje znaku zycia.
Chaos pewnie kipi w mojej wypowiedzi i pelno literowek ale juz nic na to nei poradze za duzo emocji.
Przeczytaj wczesniejsze posty to napewno zrozumiesz to co tu napisałam starałam sie dokladnie i porzadnie wszystko opisac ale o wielu szczegolach pewnie zapomniałam.
Bardzo jestem wdzieczna wszystkim ktorzy pomagali mi.Dzięki tym ludziom jestem silniejsza.Oni dali mi nadzieję i wsparcie.Dzieki nim z bezbronnego kaczatka zmieniłam sie w kobiete głodna szczesia i spelnienia.Odnalazłam w sobie siłę ktorej nie mialam i uwierzyłam w kazde slowo otuchy jakie do mnie kierowali!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ostatnia część postu odnosi się do Ludzi z Forum oczywiście;)
64 2011-07-29 13:06:32 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-29 15:34:04)
Cieszę się, że jakoś do dzisiaj to poukładałaś. Może nie jest to dokładnie tak jak powinno być, ale postaram sie troszkę sprostować kierunek w jakim powinnaś działać. Dobrze, że uwolniłaś się od:
- pijaka, z którym i tak nie ma szans na godne życie
- oszusta, przez którego nigdy nie miala bys kontroli nad dochodami i wydatkami
- sadysty - ktory zdecydowanie źle wpływa na rozwój dziecka
Z opisu wynika, że gość ma tendencje do popadania w margines. Towarzystwo kolegów, którzy już otarli się o skazujące wyroki, w Twojej rodzinie, to pierwszy krok w kierunku tego, że kiedyś i Twoj mąż może posunąć się do dokonywania przestęstw. Zwłaszcza, że: nie szanuje pracy, rodziny, ma wielkie potrzeby wydawania pieniędzy na alkohol, a także długi którymi jak wynika z opisu nie bardzo się przejmuje.
Ja namawiam Cie Filoeczka na:
1.rozwód z orzeczeniem o bezwzględnej winie małżonka
2. powierzenie pełnomocnictwa komuś, kto bedzie reprezentował Cie przed sądem.
Uzasadniam:
1. Masz spore szanse, na to by uzyskać rozwód z orzeczeniem o jego winie. Takie orzeczenie jest bardzo korzystna ze względu na sprawy finansowe, które w całości spadły by na niego. Orzeczenie o winie powoduje, że dostajesz jednocześnie "zielone światło" na wszystkie pozostałe skutki rozwodu: ograniczenie /odebranie/ praw, wysokie alimenty, etc. Nie napisałaś mi jeszcze o tym w jakim wieku jest dzieciaczek, a od tego zależy czy możesz roszczyć sobie prawo do alimentów na siebie. Tego kroku jednak zdecydowanie odradzam.
2. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, masz mozliwość wyboru sobie adwokata lub radcy prawnego. Rozumiem Twoją sytuację finansową, ale: z adwokatami można "dogadać" się w sprawie ratalnej spłaty honorarium. Możesz negocjować cene. No i w koncu możesz potelefonować sobie po kancelariach adwokackich i poszukać możliwie najtańszego rozwiazania. Z adwokatami rozmawia sie jak z normalnymi ludźmi. Powiedz że nie masz, powiedz że chcesz sie odgrodzić od problemów i usamodzielnić ... powiedz ze spłacisz. Daj słowo. Podpisz zobowiązanie.
Adwokat w Twojej sprawie nie jest az tak ważny ponieważ masz masę dowodów i świadków. Zbierz to wszystko i pilnuj jak oka w głowie. Ale ... sądy inaczej patrzą na sprawy w których występuje pełnomocnik. Zresztą obecność pełnomocnika, poprawi Ci bardzo wewnętrzny stan psychiczny, który bez adwokata, może być kiepski. W sprawach w których nie występuje adwokat - sądy potrafią zamknąć sprawe w 5 minut. Krzykną na stronę. Zdarzało się, że pod byle pretekstem wyprosili stronę ze sprawy. He ... stronę - która była niewygodna do przeprowadzenia procesu. Adwokat w sądzie powoduje, że i sąd zachowuje się bardziej "oficjalnie". Budzi respekt.
Postaraj się przeanalizować taką mozliwość.
Myśląc o tym Fioleczka, pamiętaj, że jest to ostatnia rzecz, którą robisz wspólnie z małżonkiem dla Twojego dziecka. Badź więc bezwzględna. Tak jak on do tej pory.
Teraz znów poczekam na Twoją odpowiedź. Cieżko rozmawia się w tak długich odstępach, ale nie zmieniam swojego postanowienia, że w ciągu najbliższych kilku dni wysle Cie do sądu. Nie czekaj z tym. Uwolnij się. Wkrótce po tym głęboko odetchniesz i pomyślisz ile racji było w słowach Devila. Zobaczysz "inny" uśmiech swojego synka. I w końcu, bedziesz mogła zacząć - normalnie zyc.
Acha ... jeszcze jedno. W sprawie wpuszczania do domu "znajomych", dla których prawo nie stanowi bariery moralnej. Poczytaj smutne posty kobiet, którym życie zawaliło się pod nogami, gdy nagle okazało się, że mąż resztę życia ( a przynajmniej całe dzieciństwo swoich dzieci) spędzi za kratkami. Poczytaj jakie to smutne. Ale w większości przypadków przestępcy popełniając przestępstwo, nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Myśla ... uda się ...
http://www.netkobiety.pl/t27964.html
Ok masz rację,prawnik też człowiek zawsze można się dogadać.Problem w tym,że nei wiem gdzie mąz jest i najprawdopodobniej nie stawi się na sprawę.Co wtedy? Wydam pieniądze na adwokata i co ? Męża nie ma co dalej?
Syn ma 9 miesięcy a ja nei mogę podjąć pracy,bo nie mam opieki dla niego.W żłobkach pełno.Kolejki na dwa lata.