Ostatnio usłyszałam od przyszłego szwagra, że ograniczam jego brata.Dlatego pytanie do Was, moje kochane ...
Czy to ograniczenie?
Czy ograniczeniem jest to, że razem wszędzie chodzimy? ( na zakupy,do kina,imprezy,wycieczki etc.??????)
Myślę, że to normalne-w końcu jesteśmy parą.
Szwagier ma 29 lat, nie ma dziewczyny, twierdzi że on na takie zniewolenie nie pozwoliłby sobie...i co śmieszne twierdzi że kiedyś jego braciszek tego nie wytrzyma i najprawdopodobniej się rozwiedziemy( w przyszłym roku ślub).
Chyba boli go fakt że 90% czasu wolnego spędza ze mną.
Ja nie chodzę na imprezy, nie spotykam się z koleżankami na piwie.Wystarczy mi kontakt na studiach i w pracy,zresztą moje koleżanki mają partnerów, więc jak coś to spotykamy się wszyscy razem.Mi to bardzo pasuje.
Tak samo spotykamy się z Jego znajomymi.
Chłopak też nie wychodzi na imprezy, czy na piwko z kolegami. Co mu się zdarzy - na imieninach u kolegi z pracy, ale to zostaje godzinkę albo 2 po pracy( ale rzadko).
Wieczorami jak wraca do domu to pije z bratem po piwku.( ale po cichu- oficjalnie o tym nie wiem;P)
I tak sobie razem życie wiedziemy.Może jesteśmy jacyś inni?? Powiem tak... kiedyś to ja prosiłam żebyśmy wspólnie chodzili na imprezy i do znajomych.Zawsze to brat go nakręcał że nie wszędzie chodzi się z dziewczyną!!bo to nie obozowisko! Nie wiem co zrobić?może to ograniczenie?Może powinien wychodzić z kolegami na imprezy, czy piwo...
Jak jest w Waszych związkach?
Uważam, że skoro dwoje ludzi jest razem, co więcej planują ślub to nie ma już ,,ty'' ,,ja'' tylko MY!
Ograniczanie to dla mnie:
-ciągła kontrola
-zakazy
-nakazy
-ciągłe przepytywanie
Z tego co przedstawiłas powyżej wynika ze zachowujecie się jak każda para, która żyje jak większosc normalnych, zdrowych par. Oczywiste jest, że bycie w związku wymaga pewnych zmian zachowań (egoizmu) ale jeśli jest sie zakochanym to, to wszystko powinno płynnie się zmienic:)
A co do szwarga to może po prostu jest zazdrosny
szwagier jest zazdrosny i dlatego tak mówi ![]()
nie przejmuj się tym, ja ze swoim tak samo mam jak Ty ze swoim, tak samo tyle czasu spędzamy razem.
ale uważaj żeby nie zbuntował Ci przyszłego męża - szwagier.
braciszki sie beda trzymali razem hehe, ale to nie jest grozne jesli bedziesz miala na d tym kontrole. rob tak, abys byla szczesliwa ze swoim chlopakiem, a jak bratu przeszkadza to ze jestescie szczesliwi, lubicie spedzac ze soba czas, to trzeba cos z tym zrobic, moze mu dosadnie powiedziec 'nie wtracaj sie!?' . Pewnie czasami powinnas pozwolic mu spedzac czas z kolegami, jesli mu ufasz, ale jak on tego tak bardzo nie potrzebuje i jest mu rowniez dobrze z tym tak jak jest, to po co to zmieniac? ![]()
Też nie rozumiem Twojego szwagra, z opisanej przez Ciebie sytuacji wynika że zachowujesz się normalnie. Nie piszesz nic o awanturach, rzucaniu talerzami czy przetrzymywaniu narzeczonego w komórce pod schodami ![]()
Poza tym - czy Twój kochany chce wychodzić sam? Czy mówi Ci "chciałbym wyjść ze znajomymi z pracy"?
Ale nie zgodzię się tutaj z etzi, która twierdzi że "skoro dwoje ludzi jest razem, co więcej planują ślub to nie ma już ,,ty'' ,,ja'' tylko MY!".
Dla mnie bycie w związku nie zmienia wszystkiego - nadal jestem "ja", nadal jest "on" - ale pojawia się część wspólna ("my"). Jak w kółkach, które częściowo na siebie zachodzą. Oczywiście każdy związek ejst inny, każda "część współna" jest mniejsza lub większa, ale nie całkowita. Bo kiedy kółka się pokryją - wtedy nie ma miejsca na indywidualnośc, własne zdanie i zainteresowania.
6 2011-02-04 13:01:07 Ostatnio edytowany przez monika89 (2011-02-04 13:02:33)
Jak już wspomniałam to Jego brat jest sam.Bardzo często jak jedziemy z chłopakiem np. do kina , to często pada pytanie: nie masz nic przeciwko jak weźmiemy brata- biedny sam siedzi w domu.Mi to nie przeszkadza, więc zazwyczaj jedzie z nami :)Lubię Go- jest wesoły :)Jeżeli nie mam ochoty mówię: kochany dzisiaj jedźmy sami -wtedy bez dwóch zdań odmawia bratu wyjazd.
Ostatnio mnie zaskoczył (szwagier) , mówiąc że faceta nie powinno się ograniczać.
Nie zaprzeczam, ze mam ciężki charakter - uparta jestem. Wiadomo,jak to związku kłócimy się z chłopakiem, ale emocje szybko wygasają ![]()
Jesteśmy ze sobą 4 lata , nie wspomnę że mnie oszukiwał
Jeździł nawet 4 dni wcześniej do Krakowa , żeby móc tylko z kolegami się napić
rozstaliśmy się...wróciliśmy. Do dziś nie umie tego wytłumaczyć-czemu wolał bawić się z kolegami.
Ja już do tego nie wracam - wybaczyłam mu.
Wytłumaczyłam sobie jego ekscesy na swój sposób :był młodszy( wtedy 22-23lata) , chciał wyszaleć się z kolegami.
Też miałam taki okres czasu ( do 18 lat)- ale wtedy Go nie znałam
Teraz On ma 25 lat: myślę że dojrzał do pewnych decyzji.W końcu jakieś podjęte konkretne kroki ![]()
Faceci tak chyba mają: później dojrzewają , niż MY -kobitki ![]()
Czyli krótko mówiąc - ustatkował Ci się chłop ![]()
Z tego co piszesz wynika że to nie jest problem Twój, Twego ukochanego tylko jego brata.
Pytałaś narzeczonego czy czuje się ograniczany?
Staram się nie ograniczać. Jak najmniej. Ale niestety czasem się zdarza, że delikatnie ograniczam, kontroluję. Jestem trochę zazdrosna. Czego w sobie nie lubię. Bo raczej nie mam powodu do zazdrości.
9 2011-02-04 13:08:57 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-02-04 13:09:44)
Czy chęć wyjścia tylko w towarzystwie kolegów i napicia się z nimi piwa jest oznaką niedojrzałości...? Ja się z tym absolutnie nie zgadzam.
Oczywiście, jeśli oboje partnerzy chcą spędzać ze sobą cały wolny czas, to wtedy jest to ok - trzeba postępować tak, by obydwie strony czuły się szczęśliwe i spełnione. Co innego, jeśli przynajmniej jedna ze stron potrzebuje wolności, chwili dla swoich przyjaciół (i tylko dla nich). Wtedy nie wolno partnerowi tego zabraniać.
Wszystko jest kwestią charakteru. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie robić wszystkiego ze swoim facetem i żeby za mną łaził, żebym nie mogła spotkać się z koleżankami w czysto babskim gronie. Udusiłabym się. Wiem, że mój facet ma podobne podejście, dlatego bez trudu doszliśmy w tym aspekcie do porozumienia. Ja mam także silną potrzebę samotności od czasu do czasu - więc on wychodzi wtedy ze znajomymi, ja siedzę sobie w domku i wszyscy są zadowoleni.
Radzę Ci, byś po prostu porozmawiała ze swoim mężczyzną i zapytała wprost, jakie są jego potrzeby pod tym względem.
Wszystko jest kwestią charakteru. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie robić wszystkiego ze swoim facetem i żeby za mną łaził, żebym nie mogła spotkać się z koleżankami w czysto babskim gronie. Udusiłabym się.
Wiesz, mi się chronicznie zdarza że na babskie wyjście (na piwo, do klubu, posiadówę domową) któraś z moich koleżanek przyciąga swojego faceta. No sory, co to za babski wieczór kiedy jest 6 dziewczyn i chłopak jednej z nich?!
eh może ja jestem uzależniona od niego?nie wiem, ale nie chce mi się bez niego wychodzić. Lubię z nim robić zakupy itp.itd.wiem że dobrze mi doradzi...może powinnam zapytać, czy nie chce dzisiaj wyjść na piwko z kolegami?
Wiesz, mi się chronicznie zdarza że na babskie wyjście (na piwo, do klubu, posiadówę domową) któraś z moich koleżanek przyciąga swojego faceta. No sory, co to za babski wieczór kiedy jest 6 dziewczyn i chłopak jednej z nich?!
Właśnie, nie cierpię tego. Też przez jakiś czas przeżywałam katusze, jak moja kumpela na niemal każde spotkanie bez zapowiedzi przyprowadzała swojego chłopa, a nie wiedziałam jak jej powiedzieć że tego nie chcę, by jej nie urazić. Nie rozumiem, w jakim celu trzeba zawsze siedzieć ze swoim samcem ![]()
monika89 - przede wszystkim zapytaj go, co sądzi o tym tak ogólnie. Czy brakuje mu wyjść z kolegami, czy czuje się ograniczany przez Ciebie?
Wiesz, uzależnienie od partnera też nie jest niczym dobrym i trzeba jak najszybciej zacząć z nim walczyć, by to nie zaszło za daleko.
13 2011-02-04 14:04:59 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-02-04 14:06:04)
Jesteśmy ze sobą 4 lata , nie wspomnę że mnie oszukiwał sad Jeździł nawet 4 dni wcześniej do Krakowa , żeby móc tylko z kolegami się napić sad rozstaliśmy się...wróciliśmy. Do dziś nie umie tego wytłumaczyć-czemu wolał bawić się z kolegami.
Ja nie chodzę na imprezy, nie spotykam się z koleżankami na piwie.Wystarczy mi kontakt na studiach i w pracy,zresztą moje koleżanki mają partnerów, więc jak coś to spotykamy się wszyscy razem.Mi to bardzo pasuje.
Tak samo spotykamy się z Jego znajomymi.
Chłopak też nie wychodzi na imprezy, czy na piwko z kolegami. Co mu się zdarzy - na imieninach u kolegi z pracy, ale to zostaje godzinkę albo 2 po pracy( ale rzadko).Powiem tak... kiedyś to ja prosiłam żebyśmy wspólnie chodzili na imprezy i do znajomych.
Dlaczego "wolał"? To, że spotkał się z kolega wcale nie znaczy, że woli ich od Ciebie. Ich towarzystwa także potrzebuje.
Czyli to Wasze wspólne imprezowanie jest wynikiem tego, że kiedyś o to poprosiłaś? Jeżeli tak, to niestety szwagier ma rację.
Jestem zdania, że oprócz wspólnego świata z partnerem, musi istnieć także nasz odrębny. Nie wyobrażam sobie spotkań z koleżankami w towarzystwie naszych partnerów. Wiadomo nie o wszystkim można porozmawiać przy facetach. Dlaczego nie zostawiacie sobie miejsca w związku na własne indywidualne sprawy? Obyście się z czasem nie "udusili" sobą nawzajem.
ja mojemu pozwalalam na wszystko - rozbrykal sie strasznie
wiec teraz wprowadzam mała kontrole - musze wiedziec gdzie jest i tyle
bedzie chcial cos wywinac to i tak wywinie
15 2011-02-04 14:24:05 Ostatnio edytowany przez falka (2011-02-04 14:28:29)
Właśnie, nie cierpię tego. Też przez jakiś czas przeżywałam katusze, jak moja kumpela na niemal każde spotkanie bez zapowiedzi przyprowadzała swojego chłopa, a nie wiedziałam jak jej powiedzieć że tego nie chcę, by jej nie urazić. Nie rozumiem, w jakim celu trzeba zawsze siedzieć ze swoim samcem
Ja się bardziej dziwię tym facetom - bo dla mojego to żadna przyjemność siedzieć w takim stężeniu estrogenów ![]()
A może to próba pochwalenia się - "patrzcie mam takiego fajnego faceta, taki z niego równy gość że nawet na babskie imprezy przychodzi, wy takiego nie macie"?
"Jestem zdania, że oprócz wspólnego świata z partnerem, musi istnieć także nasz odrębny. Nie wyobrażam sobie spotkań z koleżankami w towarzystwie naszych partnerów. Wiadomo nie o wszystkim można porozmawiać przy facetach. Dlaczego nie zostawiacie sobie miejsca w związku na własne indywidualne sprawy? Obyście się z czasem nie "udusili" sobą nawzajem."
Dokładnie, popieram to co napisałaś.
U mnie raczej jest tak, że dużo czasu spędzamy razem ale i też osobno.
Choć ostatnio jak poszłam na imprezę ze znajomymi ze studiów to było wkurzenie i foch. Nie wiem dlaczego bo nigdy wcześniej mi tak nie robił ![]()
Powiedzcie mi, czy to jest coś złego? Pójść ze znajomymi, napić się piwa, potańczyć...? Przecież nic co mogło by go wkurzyć tam nie robię, nic nie mam na sumieniu.
Moich koleżanek faceci nie puszczają i one nigdzie nie wychodzą na imprezy itp., ale ja bym tak nie mogła... Ja muszę od czasu do czasu gdzieś wyjść z ludźmi, z koleżankami, tym bardziej, że jeszcze jestem młoda, studiuję i np. po sesji lubię oblać zaliczone egzaminy.
Nie wiem jak to będzie jak zacznie mi nagle robić o to pretensje...
Dodam jeszcze, że ja nie mam nic przeciwko kiedy on wychodzi z kolegami, w końcu mam do niego zaufanie.