witam wszystkich,
od sierpnia przestałam brać tabletki anty - novynette, od tamtej pory cykle mialam 26, 26, 31 37, noi teraz własnie czekam (a moze raczej nie czekam) od jakiegoś czasu z moim nazyczonym staramy sie o dzidzie, tzn wychodzimy z założenie ze jesteśmy już gotowi na przyjscie na swiat malego bobaska, kochamy się bezzabezpieczenia i do końca - jak do tej pory nic. w poprzednim cyklu juz myslalam ze sie udalo, bo mialam tak duzo sluzu i okres mi sie spoznil (ale najwidoczniej to oddzialywanie po tabletkach) - 7 stycznia krwawnienie bylo stosunkowo obfite i dlugo trwało z małą jednodniową przerwą, przed okresem zrobiłam test i wyszedl negatywny. od tego miesiaca zaczelam mierzyc temperature rano, tylko slyszalam ze trzeba miec min. 6 h snu, a u mnie z tym ostatnio problem bo nie moge zasnac, chce mi sie spac ale nie moge. u mnie tempka była najwyższa 36,89, a teraz juz 36,7, czyli raczej nic z tego i tym razem. zaznaczam ze nie kochamy sie po to zeby miec dzidziusia tylko i wylacznie, uwazamy ze jak bedzie to bedziemy b. szczesliwy a jak nie to trudno. ale boje sie ze ze mna jest cos nie tak - i nie bede mogla miec dzieci.