Co sądzicie o zawodzie sprzedawca . Czy mogłybyscie wykonywac ten zawód . Plusy i minusy . Czy nie czułybyście się gorsze jak byście wykonywały ten zawód .
Myślę, że nie dałabym rady się przełamać.Strasznie jestem zamknięta na nowe osoby.Ale z drugiej strony może pomogłoby mi się przełamać...
Minusami to jest,to że "świątek,piątek i niedziele" musiałabym tam siedzieć(zależy od sklepu)
bałabym się, że zrobie jakieś ogromne manko.
Zależy jaki sprzedawca i gdzie. Czy w mięsnym czy w pracy a la akwizycyjnej.
Co do sprzedawcy - trzeba lubieć mówić. Bo nie dojść do słowa klientowi by nie myślał za dużo to podstawa ![]()
OGólnie sprzedawca w sklepie spozywczym czy w drogeri . Co sądzicie o tym zawodzie?
w drogerii ok
gorzej w takim sklepie jak Biedronka ![]()
OGólnie sprzedawca w sklepie spozywczym czy w drogeri . Co sądzicie o tym zawodzie?
W drogeri fajnie,a co do sklepu spożywczego to chyba bym nie chciała pracować.. siedzieć tyle godzin na kasie(ale to żależy od sklepu)
Podstawową sprawą jest dar nie każdy kto pracuje w handlu nadaje się do tego.Jeżeli umiesz sprzedać klientowi to czego wcale nie chce kupić to moge cię zatrudnić.Druga sprawa to chęć nauki ,żeby pracować w drogeii i być dobrą -mieć dużo klientów, musisz nauczyć się wszystkiego o kosmetykach które sprzedajesz.Wtedy szybko awansujesz i dostaniesz podwyżke .Pamiętaj twoja pensja często zależy od zarobku pracodawcy.Przynajmniej tak jest u mnie.Zycze powodzenia.
pracowalam w handlu 5 lat powiem ci ze zalezy jaki sklep ....ale tak zawsze muszisz byc usmiechnieta mila nie mozesz miec zlego dnia zadnych problemow...w sklepach sieciowych z ubraniami musisz wyrabiac dzienne utargi jesli niewyplatke masz cieniusia.... no i oczywiscie klienci ktorzy zawsze wiedza najlepiej a zakupy najprzyjemniej robi sie 5 min. przed zamknieciem ...
Ja z wykształcenia jestem sprzedawcą i muszę powiedzieć, że ten zawód wiele mnie nauczył. Dzięki niemu pokonałam nieśmiałość, stałam się bardziej otwarta na ludzi...jednak teraz, gdy szukam pracy te wartości spadają w dół i nie wiem, co będzie dalej... ![]()
Ogólnie to nie jest zła praca, ale zależy jeszcze o jaki sklep chodzi. Praktyki miałam w sklepie odzieżowym i monopolowym i mnie się podobało. Jednak jeśli chodzi o markety typu Biedronka, to mam pewne obawy i nie wiem czy dałabym sobie tam radę...
Ja przed studiami, w trakcie i po studiach pracowałam jako sprzedawca. Bardzo lubię ludzi i kontakt z nimi sprawia mi przyjemność. Czasem można sobie pogadać i dowiedzieć się ciekawych rzeczy (szczególnie w spożywczym, zawsze jakieś nowinki i nie tylko plotkarskie, bo takich nie lubię). Uważam, że dało mi to możliwość popracowania nad otwartością i wysławianiem się. Tak to odczuwam. Obecnie też pracuje z ludźmi, dziś za mną samodzielna rekrutacja nowej osoby do pracy;)
ja kiedys mialam praktyki w supermarkecie na dziale z warzywami i owocami. mi sie bardzo podobalo. osobiscie to wolalabym pracowac w spozywczym niz np. odziezowym gdzie trzeba wciskac kit i lizac d...e:))-bo taka jest prawda.
Ja jestem sprzedawcą w sklepie meblowym. Od 5 lat. Powiem szczerze, mnie ta praca bardzo się podoba. Wiadomo, że klienci są różni, ale im trudniejszy klient, tym większe wyzwanie
Klienci często uważają, że wiedzą lepiej (zwłaszcza starsi mężczyźni) i za wszelką cenę chcą mnie, niby młodszej i głupszej, udowodnić, że oni mają rację. Niestety, dyplomatycznie zawsze i tak wychodzi na moje
Na niemiłych klientów też już mam sposoby. To wszystko kwestia wyrobienia sobie pewnych zachowań i dostosowania się do humoru klienta. Są też sytuacje, kiedy już naprawdę kupujący przegina. Wtedy ja siebie też zwalniam z kulturalnego zachowania. Toleruję wiele, ale nie wszystko.
Niestety, teraz nie wiem w jakiej branży będzie mi dane pracować, ponieważ pracuję tylko do końca czerwca w obecnej firmie. Ze względu na kryzys, Szef zamyka sklep. Całe moje doświadczenie zawodowe oparte jest właśnie na sprzedaży mebli. To jest moje życie, moja pasja. Znam tę branżę jak własną kieszeń. Wiem, że jestem młoda i jeszcze mogę się przebranżowić, bo na naukę nigdy nie jest za późno. Jednak mimo wszystko przykro by mi było umiejętności, które zdobyłam, zamienić na inne. No ale skoro nie będzie wyjścia... to będzie trzeba.
Natomiast kompletnie siebie nie widzę w sklepie spożywczym. Zupełnie mnie to nie bawi, nie sprawia przyjemności. Praca w Biedronce czy innym markecie byłaby dla mnie... nie do przyjęcia.
Na tę chwilę życzę sobie pracy takiej, która sprawiałaby mi tyle samo radości, co sprzedaż mebli ![]()
Jeśli mam pisać subiektywni... kiepska sprawa. Na pewno nie wybrałabym takiego zawodu z własnej woli. Co innego jeśli sytuacja by mnie do tego zmusiła. Ale raczej wolałabym mierzyć trochę wyżej. Oczywiście jeszcze zależy jakiego sprzedawcę masz na myśli. Bo jak sprzedawca nieruchomości, to całkiem fajnie
Sprzedawca w sklepie... nie.
Pracowałam kiedyś podczas wakacji w sklepie odzieżowym - dałam radę, chociaż momentami było ciężko i już wiem, że to nie dla mnie. Do tego zawodu potrzebne są silne nerwy, cierpliwość, pewność siebie. Niestety nie wszystkie klientki są miłe, zdarzało się, że panie (zwłaszcza te bardzo eleganckie, 40-50 lat) patrzyły na mnie z góry, jak na osobę, która do niczego w życiu nie dojdzie, a jest "tylko" sprzedawcą... A byłam wtedy na studiach, więc wiedziałam swoje ![]()
Ale może gdybym miała swój własny sklep, w który włożyłam swoje serce, swoją pracę - byłoby inaczej ![]()
ja zaczynałam praktyki wiele lat temu jako sprzedawca w sklepie kosmetycznym. Otworzyłam się na ludzi, pokonałam nieśmiałość. Było mi bardzo miło jeżeli mogłam komuś doradzić. Bardzo lubiłam kosmetyki, wiele o nich wiedziałam, więc z chęcią dzieliłam się wiedzą, a klientki bardzo mnie lubiły. Dziś po paru latach nadal pracuję w handlu- ale już jako specjalista w branży wnętrzarskiej. Ponad 6 lat doświadczenia jako doradca handlowy, bardzo dużo wiedzy przyswojonej, szkolenia. Całkiem pozytywne zarobki, premie, fajna, koleżeńska atmosfera w pracy, fajni klienci (raczej zamożni) Na pewno wolę taką pracę niż. np nauczycielka (mam studia w tym kierunku, ale nie chciałam kontynuować tej drogi w życiu) albo urzędniczka- gdzie siedzi się nad papierkami, wykonuje krecią robotę za marne 1 500zł jak nie mniej. To po prostu trzeba lubić i do tego nadawać.
Wiadomo, że nie chciałabym pracować już w żadnym sklepie z ciuchami czy butami- zwłaszcza w jakiejś galerii handlowej, ale nadal jestem sprzedawcą i jestem z tego zadowolona.
16 2011-10-01 12:13:55 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-10-02 11:18:34)
Witam serdecznie.
Też jestem z zawodu sprzedawcą i w tej branży pracuję.O dwóch lat pracuję na swoim i myślałam że pracując u siebie będzie ta praca znośniejsza, ale niestety nie.Widocznie nie mam do tego powołania albo jestem zbyt nerwowa, czasem klienci mnie po prostu doprowadzają do szału nie mam cierpliwości a ta cecha w handlu jest bardzo ważna.Właśnie siedzę w pracy i miałam przed chwilą uroczą klientkę, która zobaczyła na drzwiach kartkę WRACAM ZA PIĘĆ MINUT, po otwarciu wchodzi i od progu mi mówi, że to skandal żeby ona musiała stać i czekać jak to ja sobie w czasie pracy sklep zamykam [pomijając że byłam w ubikacji] a takich upierdliwych klientów jest niestety dużo i z mojego doświadczenia mówię, że to jest niewdzięczny zawód. Pozdrawiam wszystkie sprzedawczynie.
17 2012-03-30 01:19:24 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-03-30 02:28:01)
Innym zostawiam pracę za biurkiem. Uważam, że nie istnieją żadne ograniczenia prócz tych które sami sobie postawimy, a najlepszą inwestycją jest inwestycja w siebie.
Przez naukę do lepszej przyszłości. Od roku tworzę swój własny biznes.
Szukam kobiet które, świadomie decydują się być Panią swojego życia a nie pionkami w korporacji. Internet bardzo ułatwił mi pracę na własną rękę i docieranie do ludzi. Wystarczy tylko określić cel i dążyć do niego.
Spełnianie potrzeb innych to moja definicja kreatywności.
Post został edytowany ze względu na naruszenie Regulaminu Forum. Moderatorka Olinka
To niewdzięczny zawód klienci myślą że wszystko wiedzą lepiej i że można na nas wyładować swój zły humor nie polecam
kiedyś wybierając zawód sprzedawcy byłam pewna że chce nim być,dzisiaj po 15 latach jestem pewna że mogę nim być ale tylko we własnym sklepie,ewentualnie takim co nie ma nic ze spożywką wspólnego
dzisiaj gdybym miała ponownie wybierać zawód z pewnością wybrałabym inny,bardziej przydatny w zyciu,taki przy którym mogę dorobić nawet nie pracując
Ten zawód najczęściej wiąże się z ciężką fizyczną pracą, klienci też dają popalić i dużą liczba obowiązków, oczywiście zależy gdzie jak była mowa już powyżej. Trzeba to lubieć, ale drogeria to chyba fajna sprawa. Pracowałam kiedyś w małym sklepie spożywczym i nie pasowało mi. Później w sprzedaży sprzętu AGD, to bardzo dobrze wspominam, miałam okazję nauczyć się pracy z klientem. Generalnieie była to niezbyt dobrze płatna praca, ale mieliśmy oprócz pensji ekstra dodatki od wyników sprzedaży, co zwiększało motywację i dawało satysfakcję (tą finansową też). Nie była też zbyt ciężka fizycznie, co mi odpowiadało.
Uważam, że to świetny zawód na początku kariery, aby "sprawdzić" siebie i zdobyć doświadczenie, natomiast powinny w nim pozostać osoby, które go kochają, a coraz więcej jest, bo być musi.
Jak przygotować się do rozmowy o pracę w tym Zawodzie? Do sklepu spożywczego. Co mówić i co odpowiedzieć na pytanie o sobie?
Najważniejsze żeby iść na rozmowę o pracę na luzie, odpowiadać na pytania na temat i uśmiechać się
najważniejsze aby zainteresować swoją osobą, pokazać jaki ma się cel w życiu i do czego się dąży, że jest się ciekawą, wartą poznania osobą ![]()
pracodawcy którzy prowadzą rekrutację do sklepu spożywczego patrzą na to czy osoba jest kontaktowna, uśmiechnięta i wygadana...czy ma jakieś pojęcie jak mniej więcej powinna wyglądac praca w takim sklepie. przynajmniej w moim przypadku tak było...pracuję w supermarkecie dwa razy większym niż przeciętna biedronka. jest to miasto do 20 tys mieszkańców. więc wiadomo bezrobocie jest na wysokim poziomie. poszłam na rozmowe jak budowali ten supermarket. pani która prowadziła rekrutację pytała mnie o różne rzeczy. np ile chciałabym zarabiac...czemu chcę pracowac u nich w sklepie(to pytanie jeśli chodzi o tą branżę wydaje mi się śmieszne bo przecież mało kto by się przyznał że innej pracy jak narazie nie ma:):))czego oczekuję od pracodawcy....w sumie krótko to trwało a ja poszłam na zupełnym luzie. za dwa dni telefon żebym na szkolenia przyszła. wiec poszłam. miesiąc towarowałyśmy sklep. było na ponad 50 osób. po trzech miesiącach zostało 40. a teraz jest około 30 osób. premi obiecanych nie ma. bony które firma dla nas dostała zostały zabrane. juz dwa razy. (pewnie myśleli że się nie dowiemy o tym)naszym zadaniem jest wyładowac towar, sprawdzac daty, sprzątac, siedziec na kasie, zostawac po godzinach czego nie oddają...typowe dla większości supermarketów i hipermarketów. zarobki oczywiście minimalne. ale to jeszcze pół biedy...najbardziej męczace jest to...że ciągle im mało...i dodają nowych obowiązków pod groźbą że premii nie będzie...kłamstwo na kłamstwie...premi nie dostaniemy nigdy..bonów nie dostaniemy nigdy...nie ma rąk do pracy...w sklepie jest syf...przeterminowany towar na półce dziewczyny się zwalniają bo szukają lepszych ofert...natomiast klienci...którzy znają nas bo to małe miasto wcale wyrozumiali nie są....sa kolejki do kas bo na tak duży sklep tylko dwie kasy otwarte(nie ma więcej ludzi)ludzie wyżywają się na kasjerkach..czesto chamskimi odzywkami....zachowują się jak święte krowy bo jakiś biznesmen wymyślił hasło "klient nasz pan" no i mamy tego skutki...klient zaiast kasjerkę szanowac traktuje ją jak człowieka gorszej kategori...ja również chodze do biedronki czy do innych sklepów i potrafię pierwsza kasjerce powiedziec dzien dobry i do widzenia..uśmiechnąc się do niej....bo wiem jak to jest...zmęczenie psychiczne i fizyczne jest normą u kasjerki...zwłaszcza jak przez 8 godzin siedzi się tylko przy monitorze i kasuje towar..kręgosłup boli. tyłek boli...oczy bolą a myślenie już nie jest takie jak przez pierwsze dwie godziny...miło się robi jak przyjdzie klient uśmiechnie się.powie dobre słowo...albo przynajmniej niech sie nie odzywa jak ma coś głupio odburknąc...mówię dzień dobry a ten nawet nie odpowie....aż sie chce upomniec kogoś o dobre maniery..no ale nie można wiadomo..ciężka jest praca kasjerki...choc ludziom się wydaje ze to lekka praca i my nic innego nie robimy jak siedzimy na kasie....pojęcia ludzie nie maja ile my robimy, ile dźwigamy....wystarczyłoby żeby ktoś to docenił...a nie gonił...brakuje jeszcze bata i wołac schnell schnell!!jeśli ktoś ma inną opcję niż praca w spożywczaku to niech korzysta...spożywczak to ewentualnośc...oczywiście wyjątki się zdarzają...są sklepy gdzie pracodawca jest po prostu człowiekiem ...ale teraz w tym świecie wyzysku naprawdę można ich na palcach policzyc
Zaluje ze nie mam doświadczenia jako sprzedawczyni.
Zawod fajny, wśród ludzi. Caly czas cos sie dzieje.
Nie uważam aby ten zawód byl hańbiący.
Teraz predzej wola kogoś z zawodówki o profilu"sprzedawca" niż kogoś po średnim z brakiem jakiego kolwiek doświadczenia.
25 2014-09-18 23:00:13 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2014-09-18 23:01:25)
Praca sprzedawcy nie jest zła, ja lubię kontakt z klientem.
Owszem, zdarzają się ludzie w złym humorze, ale też wiem doskonale, że ja nie mam wpływu na to, dlaczego są rozeźleni. Moge im jedynie poprawić humor. Nie unosze się,kąsliwe hasła spływaja po mnie jak po kaczce, niektórych uwag nawet nie komentuję, bo nie ma po co. Nie pozwalam im wejść na głowę, jestem pewna swoich umiejętnosci i wiedzy, więc wraz z rozwojem rozmowy zyskuję w oczach klienta. Ci upierdliwi i złośliwi z reguły wracają i zostają stałymi klientami, jeśli tylko im się nie pozwoli człowiek zdominować.
Ja też nie lubię jak wchodzi do sklepu szanowna Pani Hrabina, ale wystarczy odrobina sprytu, żeby spuściła z tonu i nie czuła sie panią sytuacji. Mam swietnego kierownika, od którego wciąż się uczę sztuki dyplomacji, jest rewelacyjny.
A zwykłych chamów zwyczajnie puszczam kantem i olewam- nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu.
Praca sprzedawcy wymaga raczej luzu i pewnego rodzaju zobojętnienia, czasami stalowych nerwów. Odrobina psychologii i poczucia humoru również bardzo pomaga
Zgadzam się z tym, że nie jest ona dla wszystkich.
Co sądzicie o zawodzie sprzedawca . Czy mogłybyscie wykonywac ten zawód . Plusy i minusy . Czy nie czułybyście się gorsze jak byście wykonywały ten zawód .
Mam styczność z handlem od kilkunastu lat. Lubię tą branżę, bo lubię kontakt z ludźmi, a w 90% są oni jednak sympatyczni. Mimo pewnego odsetka tych z gatunku "upiorny klient". Sprzedawca musi być też dobrym psychologiem.
Ja postrzegam ten zawód normalnie, choć zdaję sobie sprawę, że dla części społeczeństwa jest to jakaś niższa hierarchia. Nie przejmuję się tym, ważne co myślę ja sama.
Pracowałam w wielu branżach, od małych jednooosobowych punktów sprzedaży po molochy w postaci hipermarketu.
Nigdy więcej żadnych marketow, tam traci się swoje poczucie wartości, swoją osobowość, bo nie jest się żywym człowiekiem a trybikiem całej maszynerii. Preferuję jednak małe sklepy, gdzie atmosfera jest spontaniczna, naturalna i serdeczna. Dużo też zależy od współpracowników.
Plusów mnóstwo, a z minusów to traktowanie przez innych z góry i zbyt małe płace
Uważam, że jest to zawód wymagający dużo cierpliwości, zaangażowania, otwartości i asertywności. Klient zawsze musi być stawiany na pierwszym miejscu oraz wszystko wie najlepiej. To zazwyczaj na sprzedawcy odbija się to, że produkt jest np. za drogi nawet jeśli sprzedawca nie ustala cen. Chciałam kiedyś pracować na tym stanowisku jednak nie zostałam przyjęta przez brak doświadczenia.
28 2016-07-01 12:36:00 Ostatnio edytowany przez vinnga (2016-07-01 12:41:31)
Ja sprzedają przez telefon, po Węgiersku wspam - mega satysfakcja!
29 2016-07-01 20:20:00 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-07-01 20:21:41)
To zalezy jaki sprzedawca/jaka sprzedawczyni. Istnieje kolosalna różnica pomiędzy pracą kwiaciarki, a pani przy kasie w supermarkecie. Pierwsza jest często pracą miłą, a druga no cóż...nie dałabym rady, wybrałabym w takim wypadku spotkania z panami za pieniądze. Panie przy kasach w supermarketach sprawiają wrażenie błyskawicznie działających robotów a nie żywych ludzi, praca jest ogromnie stresująca, i wyczerpująca.
Pracowałam kupę czasu w handlu.
W małych sklepach spożywczych, często osiedlowych, gdzie byli stali klienci, których się dobrze znało, oni dobrze znali nas.
Trzeba lubić tą pracę, trzeba lubić kontakt z ludźmi. Czasem było ciężko ; np. problemy osobiste, a tu trzeba być miłym i się uśmiechać, ale czasem można było się też wtedy komuś wygadać
Generalnie dobrze wspominam ten czas, ale podkreślam- trzeba to lubić.
Zawód sprzedawcy jest ciężki ale daje dużą satysfakcje. Jeżeli ktoś nie ma doświadczenia i ma problem ze znalezieniem pracy w tym zawodzie polecam szkolenie. Dzięki temu będziecie bardziej wiarygodni dla pracodawcy.
Polecam szkolenia firmy z usług której sama korzystam - Dworaczyński Consulting. Tak profesjonalnej organizacji i wysokiego poziomu szkolenia jeszcze nigdy nie widziała dlatego POLECAM. Długo szukałam firmy szkoleniowej która spełni moje wymagania i w końcu się udało. Dworaczński Consulting
Zachęcam też do odwiedzenia dwóch portali na których publikują artykuły, narzędzia oraz informację o ciekawych wydarzeniach z branży sprzedażowej.
MenedzerSprzedaży i dworaczyński blog
Ktoś już wspomniał ze to zależy co się sprzedaje. To może być praca ciężka, ale też nie zawsze. Czasem widzę w galeriach dziewczyny które siedzą i się po prostu nudzą przez kilka godzin. Z moich własnych doświadczeń mogę powiedzieć tyle w dużych znanych sieciówkach jest spora rywalizacja między pracownikami.
Dodam, ze trzeba lubić kontakt z ludźmi - ale tak naprawdę lubić, nie udawać przed sobą i klientami. Pracowałam w podobnym zawodzie, gdzie był kontakt z klientem i szczerze nie znosiłam tej pracy. Często sprzedawanie jest fizycznie ciężkie, a klienci bywają trudni, a i pensja nie powala, możliwości rozwoju i awansu niewielkie - jedyny powód wykonywania tej pracy, to taki, że się to po prostu lubi. Bo jak nie - to będzie baaardzo ciężka praca.
To prawda, jeśli ktoś jest mało komunikatywny i wygadany to będzie się męczył w takiej pracy. Sama znam osoby, które wolą samodzielną pracę, bez żadnego kontaktu z ludźmi.
pytanie jaki sprzedawca? czasami są klienci który jak wyprowadza cie czasem z rownowagi to az chcesz im zasadzic laskacza w twarz..ale to nieliczne przypaki. najazniejsze dla mnie jest z kim pracujesz. jak masz ludzi z ktorymi sie dogadasz i . ktorzy pomagaja ci w pracy to jest okej. dodam ze pracowałam w sieciowce.
też kiedyś robiłem w sieciówce i akurat nie najlepiej to wspominam – była straszna konkurencja i ludzie sobie podkładali świnie. Teraz mam inna pracę ale związaną z handlem i atmosfera jest na serio w porządku. Nigdy nie wiadomo jak się trafi.
w drogerii ok
gorzej w takim sklepie jak Biedronka
W drogerii jeszcze ujdzie. Trzeba pamiętać że nie można być wrażliwym na zapachy jak np z perfum. W Biedronka to ciężka praca, czy na kasie czy na wykładaniu towaru. Teraz dobrze płacą, ale i tak to ciężka praca.
tak, faktycznie. Najlepsze są sklepy gdzie ruch jest niezaduzy.
Trudny zawód wg. mnie, ale to już zależy od człowieka i jego predyspozycji.
Nie dawałaby mi satysfakcji praca sprzedawcy. Wydaje mi się, że ludzie wybierają tę pracę z braku innej.