Jestem z chłopakiem prawie 2 lata spedzamy ze soba bardzo duzo czasu każda wolna chwile.Od ok 2 miesiecy zaczoł ciagle rozmiawiac o tym zebysmy razem zamieszkali mamy taka mozliwość z jego strony jest mieszkanie do ktoreo bysmy mogli sie po jego przebudowanu wprowadzc i z mojej strony rownez nawet 2 meszkana ale na to wsyztsko potrzebna jest dosc duza ilosc pienedzy zeby to wyremontowac itp.A stała prace ma tylo on bo ja sie jeszcze ucze i dorabiam sobie w pracy na umowe zlecenie i chce dalej sie uczyc co za tym idzie koszta nauki Lecz on twierdzi ze damy rade ze ja bedzie trzeba to pojdzie do drugiej pracy zeby zarobic na moja nauke ja mi zbranie i ciagle opowiada jaby to było ze bym wcale niemusiała pracowac ze by sie starał zeby mi nic nie zabrało ze bede sie tylko uczyła ze upi mi konia i psa bo bardzo je lubie i ze bede sie nimi zajmowała i czekała na niego az wruci z pracy Wszytko ładnie pieknie ale to niejest takie proste i on ciagle nalega zebysmy jednak sprubowali niewiem co mam myslec o tym ?
Wydaje mi sie iż troszke za wcześnie na tę decyzję ale to oczywiście twoja decyzja.
Zwróć uwage trochę na jego nie chęć abys pracowała..to kiedyś moze być problem..
zapewne po to studiujesz aby kiedyś móc tę wiedzę wykorzystać w żuciu zawodowym...więc ustal z nim już teraz pewne sprawy..aby potem nie było rozczarowania...
Nie widzę problemu zeby spróbować -przecież to nie dycyzja o małżestwie a można się bardzo szybko przekonac czy naprawde dacie sobie rade w trudnych momentach.
Stare i prawdziwe powiedzenie mówi ,ze przeszkody tylko wzmacniają związek .
życzę dobrej decyzji ale musisz sama być o tym przekonana i nie kieruj sie wyłącznie chłopakiem.
Bardzo ladnie z jego strony. Duzo kobiet by tak chcialo. Ale to nie jest takie latwe. Fajnie by bylo zamieszkac razem, owszem, ale pomysl, czy czasami on Cie nie namawia do tego na sile, jesli Ty masz watpliwosci to poczekajcie z tym jeszcze. Cos wiem o tym, mam faceta tez bysmy zamieszkali razem, niby bylo by super, ale nie realnie, przynajmniej teraz, kiedy rowniez sie ucze, i nie pracuje.
Jesli mu wierzysz ze bedzie tak ekstra, ze bedzie Ci dawal na szkole, na Twoje zachcianki to to zrobcie, wprowadzcie sie tam.
Jesli myslisz, ze nie dacie rady z tym wszystkim to nie robcie tego a Ty go do tego przekonaj. Bo chciec a móc to istotna róznica.
On będzie Cię utrzymywał, płacił za naukę, kupi Ci psa, kota - super! A na remont już ma odłożone?
Niestety często występuje dysporporcja pomiędzy chcieć a móc. Niektórzy potrafią snuć piękne wizje, natomiast gorzej bywa z realizają ich.
Zgadzam się delmonico. Trochę się chyba zagalopował w swoich fantazjach.
Zastanów się dobrze, czy jego na to stać, czy was na to stać, może wstrzymajcie się, odłóżcie trochę pieniędzy? Pewne decyzje, takie jak mieszkanie razem, warto odłożyć w czasie, żeby uniknąć niepotrzebnych problemów.
Zgadzam się delmonico. Trochę się chyba zagalopował w swoich fantazjach.
Zastanów się dobrze, czy jego na to stać, czy was na to stać, może wstrzymajcie się, odłóżcie trochę pieniędzy? Pewne decyzje, takie jak mieszkanie razem, warto odłożyć w czasie, żeby uniknąć niepotrzebnych problemów.
dokładnie tak...musicie się nad tym dobrze zastanowić..
to odważna decyzja więc tym bardziej fajnie, że wyszła od Twojego chłopaka. Ja też miałam pełno obaw jak miałam zamieszkać z moim TŻ. u nas skończyło się happy endem i w czerwcu bierzemy ślub czego życzę i Tobie. mi się wydaj, że warto spróbowac!
Popieram delmonico, wizja jest naprawdę niebiańska, ale najpierw sprawdź jak chcieć ma się do móc
zobacz czy ma już odłożoną kasę, zorientujcie się ile wyniesie Was remont i zweryfikuj to z jego zarobkami i oszczędnościami. Widzisz to się tak wydaje, ale sam glazurnik bierze 50zł od metra[czyli przy malutkiej łazience 2x2m wyjdzie jakieś 1300zł do tego kuchnia] , glazura to 30zl/m, terakota 50zl/m, że nie wspomnę o meblach [licz spokojnie 10tyś +], sprzęty AGD, RTV.. Utrzymanie dwóch osób z rachunkami to miesięcznie conajmniej 3tys zł.
Samo to, że piszesz na forum, że prosisz o radę świadczy o tym, że masz wątpliwości. Wydaje mi się, że powinniście jeszcze trochę poczekać. Nie musicie się przecież spieszyć. Zastanówcie się ile potrzebujecie pieniędzy na remont, meble itp., na tak zwany 'start', później przeliczcie ile macie kasy, ile możecie odkładać, czy stać Was będzie na samodzielne utrzymanie się.
Wspólne mieszkanie wydaje się kuszącą propozycją, ale kwestie finansowe są niestety bardzo ważne, brak pieniędzy na podstawowe potrzeby potrafi zniszczyć nawet dobry związek. Brak pieniędzy jest bardzo frustrujący. Dlatego zastanówcie się, czy dacie radę. Nie ma co liczyć, że jakoś to będzie.
Ja uważam,że możecie poczekać z tym wspólnym mieszkaniem razem.Jeszcze się zdążycie przez całe życie 'namieszkać' ze sobą,nacieszyć sobą,a jednocześnie znosić trudy codziennego życia.
Wspólne mieszkanie to nie tylko radość,ale też trudy i obowiązki.
A jeżeli nie musicie już teraz natychmiast mieszkać razem,to po co się spieszyć???
A co to im da , że zamieszkają razem załużmy za 5 lat a nie teraz ? Jedynie to , że ona może do tego czasu skończy studia i znajdzie pracę. Ale za te kilka lat oni wciąż nie będą mieli doświadczenia w materii samodzielnego życia i mieszkania razem ... więc start będzie podobny jak w tej chwili. Nie jest powiedziane , że ona po studiach znajdzie od razu jakąś super ekstra ambitną i dobrze płatną pracę żeby było im lżej , wiecie jakie są realia w Polsce. Mnie się wydaję , że śmiało mogą spróbować , bo jak inaczej mają się nauczyć życia ? W razie czego na pewno mają gdzie wrócić , a mieszkanie mogą komuś wynająć.
Wiele moich kuzynek tak kiedyś zaczynało swoje życie , że się uczyły i były na utrzymaniu swoich mężczyzn , a oni jeszcze do tego opłacali im szkołę i całą resztę. I na dzień dzisiejszy są już szczęśliwymi małżeństwami z długimi stażami. I mieli gorzej bo się bujali po wynajmowanych mieszkaniach , a zawsze to drożej niż łożyć w swoje. Wtedy inaczej się patrzy na te 50 zł za metr położenia glazury , bo się inwestuje w swoje a nie w cudze. Poza tym nie oszukujmy się ... płacić 400 zł czynszu za swoje , a płacić załużmy 1500 zł za samo wynajęcie to różnica. Ja tam bym zaryzykowała. Z resztą sama to zrobiłam i nie żałuję. Co prawda ja przeprowadzając się pracowałam , ale teraz jestem w ciąży i jestem na pełnym utrzymaniu swojego mężczyzny i jakoś dajemy radę.
jakbym slyszala swojego bylego.tez upieral sie ze da rade wszystko utrzymac bo ja chorowalam i konczylam studia wiec do pracy nie mialam jak isc."ja na wszystko zarobie, ty nie bedziesz musiala nic robic", po 2 miesiacach nie mielismy na nic a on probowal mi wmowic ze to moja wina ze na nic nam nie starcza bo nie pracuje.kazal mi nawet zrezygnowac ze studiow (ostatni rok) i wziac mu pozyczki na jego dlugi o ktorych nikt nic do tej pory nie wiedzial.skonczylo sie tym ze popadlam w depresje.teraz jest juz lepiej lecze sie i wprost go nienawidze.mowie z wlasnego doswiadczenia-nie spiesz sie.nawet jesli to juz 5 lat.kocha-poczeka.jak macie ze soba byc to i tak bedziecie.w zyciu roznie bywa.niby sie tak mowi ze jedna pensja starczy ale to jest argument byleby szybciej isc na swoje i sprobowac nowego zycia.poza tym dobrze zeby kobieta tez miala swoj grosz.wtedy czuje sie pewniej i jest bardziej niezalezna.porozmawiaj z nim jeszcze.opowiedz o swoich obawach.i dowiedz sie czy przypadkiem nie nabral ochoty na "zabawe w dom" i nie myli pojec:)powodzenia!
Ivee, o czym Ty mówisz?!
JAk to co im to da? To,że im później się zamieszka,tym lepiej.
Nie dopadnie ich rutyna itp.Lepiej jest dłużej się 'umawiać na randki'.są młodzi, niech się razem wyszaleją,a nie od razu kombinują jak zrobić,żeby starczyło do 1-go.
Z tego co przez ten czas co jestesmy razem jest facetem zaradnym potrafi nawet sam sobie dac rade teraz mieszkajac z rodzicami kombinuje zeby wsyztsko załatwiac jak najtanszym kosztem Jak on to twierdzi "urodziłem sie na wsi i mieszkajac tam zawsze dam sobie rade" I jest w tym trohe prawdy bo stara sie zuzo pomaga swoim bracia w remontach itp. itd ktorzy sie juz wyprowadzili Zreszta co sie pare dni temu okazało jest do kupienia mieszkanie u niego na wsi i wcale niejest drogie no ale kredyt by trzebabyło wziasc i przy 10letnim spłacaniu po ok 400zł by było juz zgłowy a tez uwazam ze lepiej dac te 400 zł zeby miec swoje juz mieszkanie niz płacic za to ze tylko tam mieszkam Opłaty tez sa bardzo niskie I z naszych onliczen z jego wypłaty i z tych moim nawet jakbym miała te 600zł to spokojnie by nam starczyło na zycie i pare zachcianek "wyjazdy itp." Ale wiadomo odrazu niemusimy tam mieszkac mozemy najpier poodkładac troche pienedzy na to co kolrznki pisały meble(chociasz te mieszkanie jest juz umeblowane" ale wiadomo zawsze cos tam wypadnie teraz tylko pozstana sprawy papierkowe itp. i mysle ze ze poł roku juz bedziemy razem mieszkac