Zosiu zacytuję Ci mój post:
Alkoholizm to uzależnienie niektórzy mówią choroba. Jest to uzależnienie psychiczne ale również i fizyczne. Widziałam niejednego alkoholika po odstawieniu alkoholu. Widok jest straszny. Całe ciało zlane potem, którego nie można wytrzeć, drżenia są tak silne że nie potrafi sam zjeść, o piciu nie wspomnę.Nie ma kontroli nad zwieraczami, często dochodzi do padaczki alkoholowej. Ból całego ciała jest połączony z lękiem, strach że umrze przychodzi i jest. Jest to tzw. Zespół Odstawienia. Zdarzają się również delirki, co wielu ludzi myli z w/w zespołem. Delirka jest wtedy, gdy do wszystkich objawów które opisałam wyżej dochodzą zaburzenia psychiczne. Najczęściej na początku pojawia się lęk a potem paniczny strach. Alkoholik ma omamy wzrokowe i słuchowe, zawsze bardzo silne i realistyczne. Często widzi i słyszy rzeczy, których normalnie by się nie bał. Widziałam kobietę która wyskoczyła z 2 piętra bo po mieszkaniu chodziły krasnoludki, inna zabarykadowała się w domu ,zabijając okna i drzwi deskami bo chciał do niej wejść szatan, a ona broniła twierdzy. Te omamy są różne, często powtarzającym elementem jest szatan i robactwo. Widzi on wtedy chodzące po nim pająki, larwy itp których nie może się pobyć. W tym stanie staje się niebezpieczny bo jak zobaczy wroga to chce go zabić, jest to również niebezpieczne dla niego.A tym wrogiem może być diabeł w ciele żony, matki, czy dziecka, albo wszyscy są w zmowie. Lęk jest tak silny że można umrzeć ze strachu. Zespół odstawienia i delirka pojawiają się po zaprzestaniu picia. Tak jak Zespół odstawienia pojawia się kilka do kilkanaście godzin po ostatnim kieliszku czy piwie, tak delirka może wystąpić do 2 tygodni.
Najgorszym okresem dla pracowników odwykówek są właśnie nadchodzące święta .Wielu alkoholików przestaje pić aby usiąść do wigilii trzeźwym, no i wtedy zaczyna się dziać.
Alkoholizm jest uznany za chorobę, którą można leczyć. Ale leczenie jest zgoła inne niż przy raku czy cukrzycy. Przede wszystkim alkoholik musi chcieć. Można to na nim wymóc, ale to mało kiedy odnosi pożądany skutek, albo jest on na krótką metę. Wielu alkoholików nie przestaje pić bo rodziny stwarzają mu komfort picia. A żeby sam chciał musi osiągnąć dno. Te dno jest dla każdego inne. Dla jednego będzie to zwolnienie z pracy, dla innego odejście żony, albo wylądowanie na ulicy. Są też tacy którzy nigdy nie przestaną i w końcu alkohol ich zabije.
Znałam kobietę, która piła 20 lat, mąż robił wszystko, żeby przestała, prosił, błagał, na koniec potrafił ją przywiązać do kaloryfera, dzieci się jej wstydziły jak wczołgiwała się do klatki. Dno osiągnęła pewnego dnia, jak pijana leżała na dywanie w domu. Otworzyła oczy i zobaczyła swoje dwie córeczki, 12 i 15 lat jak nad nią stały i płakały w ich twarzach zobaczyła ocean smutku, nie żalu czy pretensji, ale właśnie smutku. To było jej dno, od którego się odbiła. Dziś nie pije 15 lat, i wie że nie jest zdrowa. Mówi jestem trzeźwiejącą alkoholiczką. Zdaje sobie sprawę że jak o tym zapomni to będzie to początek końca.
Co to jest komfort picia.
1. Ukrywanie przed światem, problemu. A najczęściej wszyscy o tym wiedzą. Ale nie mówimy o tym głośno i alkoholik nie ma się czego wstydzić, bo nikt o tym nie mówi mu w oczy poza zrzędą żoną. Ale ona zła kobieta jest, bo nikt inny tego nie widzi. Czyli nie mam problemu.
2. Przyjdzie pijany brudny, bo kilka razy zaliczył chodnik. Żona rozbierze i położy do łóżka, ciuchy wypierze. Ja przyszedłem posikany i w wymiocinach? Zła kobieta, wymyśla.
3. Przepił pół wypłaty. żona leci do sąsiadki, mamy czy koleżanki pożyczy do następnej. Czyli można przeżyć bez tej połówki.
4. Pijany domaga się seksu. Dla świętego spokoju żona się godzi. A bo dzieci żeby nie słyszały.
5. Pijany siada z nami do wigilii. Przecież go nie wygoni, bo sumienie by jej nie pozwoliło w taki dzień wygonić go od stołu. Przy kolacji prycha siorbie, jedzenie wypada mu z ust, nam robi się niedobrze, czasem zaklnie opowiada, o koledze z baru, co go obraził. Ale nic to przecież wigilia.
6. Często przesiaduje w barze, ale jest mróz i biedak zamarznie. Żona nawet z grypą ubiera się i pędzi do baru, żeby bezpiecznie go doprowadzić do łóżeczka.
7. Często sama kupuje alkohol, żeby nie chodził po nocy pijany bo jeszcze go ktoś pobije, albo pod samochód wpadnie.
Można by długo pisać i mnożyć przykłady. Jak ten alkoholik ma przestać pić jak jemu jest dobrze z tym uzależnieniem. przecież gdyby był trzeźwy, wymagalibyśmy od niego angażowania się w życie rodzinne, czy pomoc w domu. A jak pije to nic od niego żona nie chce. Nie musi sprzątać syfu po sobie, bo jak trzeźwieje to nawet nie wie że go zrobił. A to że zrzędzi? Pewnie wymyśla a jak wypije kielicha to się znieczuli i mu to nie przeszkadza. Dlatego mówi się ze pomoc alkoholikowi polega na niepomaganiu. Tak żeby sam musiał odpowiadać za swoje czyny i ponosić konsekwencje.
Począwszy od sprzątania a skończywszy na oskarżeniu o próbę gwałtu na żonie.
Trzeba być bez serca żeby tak traktować człowieka?
Nie . Trzeba być bez serca żeby tak traktować siebie i innych - dotyczy alkoholika.
Trzeba być bez serca żeby pozwolić zniszczyć rodzinę - dotyczy żony. Alkoholik ma zaburzone postrzeganie świata ale żona nie. I to Ona musi coś zrobić - nic nie robiąc.
Nie zawsze trzeba odchodzić fizycznie rozwodzić się , ale trzeba odejść emocjonalnie, żeby dać szansę spaść mu na dno i odbić się.
A może jego dnem będzie to że rodzina nie chce z nim siąść do wigilii. Będzie go to boleć i nas też, ale może to będzie ostatni raz kiedy żona zza firanki patrzy w jakim stanie wraca?
Alkoholik nie boi się być trzeźwym jemu po pijanemu jest lepiej."
Ty nie zmienisz ich życia, ale możesz zmienić swoje. Nie będę Ci radzić, bo nie jestem alfą i omegą. Poza tym nie znam wiele aspektów twojej rzeczywistości ( młodszy brat na feriach?).
Mogę Ci powiedzieć co ja bym zrobiła na twoim miejscu. Zadbałabym o siebie (i być może o młodszego brata), bo tylko to jesteś w stanie zrobić.Wstawiłabym zamek w drzwiach swojego pokoju, i odcięłabym się od ludzi którzy niszczą siebie i chcą wciągnąć w to mnie. Zero pomocy i wysiłku wkładanego w próżnię.To jest studnia bez dna, wlewasz wodę, rok dwa trzy a poziom nie wzrasta. Zadbaj o te osoby którym możesz pomóc. Przede wszystkim o siebie. Idź do poradni Leczenia uzależnień zapytaj o grupę wsparcia dla rodzin alkoholików. Mówisz wstydzisz się rozmawiać o tym. Ale czego? Co Ty zrobiłaś takiego żeby się wstydzić? Nie rozmawiasz o tym. Hm. Ale masz świadomość że większość twoich znajomych i wszyscy sąsiedzi wiedzą co się dzieje za drzwiami waszego domu? Zosia, mówisz że ojciec będzie Ci wygadywał to że nie odwołałaś Policji.
Przecież to On prosił żebyś ich wezwała. Ale postąpiłaś zgodnie ze swoim przekonaniem
-oboje są tacy sami-A teraz już wiesz że ojciec będzie usiłował wywołać w tobie wyrzuty sumienia. I najgorsze że jeszcze NIE SPRÓBOWAŁ a Ty już JE masz.
Płakałaś widząc ojca i brata w kajdankach, a zobaczysz w ich oczach jedną iskierkę troski, o ciebie. Jako tą skrzywdzoną? Kochana kochaj brata i ojca jak masz taką potrzebę, ale nie masz wpływu na to co Oni zrobią ze swoim życiem. Natomiast co usiłują zrobić z twoim życiem to i owszem. Możesz im na to pozwolić lub nie.
Nie wiesz jak? Poradnia leczenia uzależnień. Wstydzisz się ? Rozumiem. Ale widzisz dla pracujących tam ludzi nie jesteś kimś dziwnym. To trochę tak jak wizyta u ginekologa, dla nas skrępowanie, dla niego praca. Najgorzej wsiąść na tego kozła , a potem to już może być tylko lepiej.
Trzymam za Ciebie kciuki imam nadzieję, że Ci pomogłam.