Zamknij oczy..ale nie umieraj.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Zamknij oczy ...ale nie umieraj,masz prawo do płaczu,a potem wstań i walcz o każdy kolejny dzień...mądre słowa,prawdziwe ale nie łatwo kierować sie nimi zwłaszcza mi....matce dwójki dzieci która walczyła o coś czego nie było...tak mi wydaje....  W wieku 21 lat urodziłam córke... mała istote ktora nadała sens mojemu zyciu....byłam szczesliwa Ja,bo mój partner nie ....gdy mała skonczyła poł roku moja mama zaproponowała bym przywiozła ja na weekend do niej bysmy mogli troche czasu spedzic ze soba,nie bylo problemu bo córka była karmiona sztucznie gdyz po urodzeniu nie miała odruchu ssania.Skorzystałam z propozycji mamy,spedzilismy miły weekend razem tylko we dwoje,w niedziele  moj partner    stwierdził ze dobrze nam razem ...i czy mała na jakis czas nie mogła by zostac u mojej matki bo ...tu nie ma za bardzo warunkow dla niej(bylismy w trakcie remontu ,mieszkalismy z jego rodzicami)a pozatym   to tak naprawde on nie dorosł do bycia ojcem (mial 23lata)moze w szoku a moze z dumy spakowałam sie i wyprowadziłam...miałam nadzieje ze przemysli swe słowa i zacznie walczyc o mnie i dziecko...niestety tak sie nie stało....znalazłam prace i wynajelam mieszkanie od kolezanki trzy ulice dalej od niego...mijały dni,miesiace a z jego strony nie było nic ,zero kontktu z dzieckiem...to ja wciaz  go zaczepialam i opowiadalam o malej...żenujace ale prawdziwe....duma nie pozwoliła mi podac go o alimenty....gdy mała skonczyla rok poznałam faceta ,który sprawił ze znow zaczełam sie usmiechac i wierzyc ze jeszcze dla mnie zaswieci słonce....był moim przyjacielem...potrafił kilka razy dziennie zadzwonic i spytac sie co u nas i czy czegos nam nie brak...(pracował za granica)ta przyjazn z kazdym nowym dniem przeradzała sie w miłosc bynajmniej z mojej strony,zakochałam sie ..Po jego powrocie do kraju zamieszkał z nami moja corka była jego oczkiem w głowie(jej ojciec nadal nie utrzymywał z nami kontaktu)pamietam łzy w jego oczach gdy któregos ranka mała powiedziała do niego tato....widziałam ze jest szczesliwy ja tez byłam....Pewnego dnia odwiedziła mnie w pracy jego mama,powiedziała bym dała sobie spokoj z jej synem ze to nie facet dla mnie ze zniszczy mi zycie...i mojej corce..dodam ze nie znałam jego rodziny.Nie posłuchałam jej rad,nadal mieszkalismy razem i było nam dobrze ,mała traktował jak królewne....mnie rowniez zwłaszcza ze zaszłam w ciąże....wszystko było ok tak myslałam,regularne wizyty u lekarza (prywatnie) a jednak wpiatym miesiacu straciłam moje malenstwo....przestało rosnac...dziecko zmarło...a ja lezałam na oddziale z innymi mamami które oczekiwały przyjscia na swiat swych pociech....myslałam ze zwariuje gdy połozne przychodziły słuichac bicia serduszek małych istotek  ....a moje malenstwo...juz go nie bylo ...juz jego serce przestało bic....cdn

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

narino -  jestem wstrząśnieta po przeczytaniu Twego postu .To starszne .Bąż dzielna - tule CIe .

3

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

najgorsze dla matki to stracić dziecko...
Współczuje Ci ogromnie...

Mam nadzieję iż w tych cieżkich dniach twój partner jest dla Ciebie podporą...

4

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Moje maleństwo umarło a ja razem z nim....moja mała nadzieja...po wyjsciu ze szpitala moje zycie przekreciło sie o 360stopni...zostałam znow sama...moj ksiaze sie wyprowadził i zaczoł nowe zycie bezemnie...na jakis czas dałam mała pod opieke mamy,zeby funkcjonowac w miare normalnie wrociłam do pracy...nie było łatwo,zwłaszcza ze on nie był mi obojetny...kochałam i nadal kocham....ale do rzeczy-mineły jakies trzy miesiace jak znow bylismy razem,wybaczyłam mu ze zostawił mnie w tak trudnych chwilach,znow byłysmy szczesliwe ...los jednak płata nam rozne figle-zaszłam w ciaze,za szybko ...cholernie bałam sie ze historia sie powtorzy ze znow cos bedzie nie tak...ale pomimo tego ze ciaża była zagrozona urodziłam piekną córcie....bo problemy zdrowotne zaczeły sie po ukonczeniu przez mała pierwszego miesiaca....w czasie ciazy zamieszkalismy u tesciowej...pomimo naszej pierwszej niezbyt przyjemnej rozmowy szybko sie zaprzyjazniłysmy i szybko zrozumiałam co miala na mysli ze jej syn mnie zniszczy...zaczeły sie zdrady,ponizanie..jedyna podpora jaka mialam to tesciowa...od niej dostałam wiecej miłosci niz od własnej matki....ile kochanek przeszło przez nasze zycie????5 moze 6..o których wiedziałam...nocy bez niego nie jestem wstanie zliczyc...przez długi czas wmawial mi ze sobie cos ubzdurałam ze mam cos z głowa..ale ja widziałam ,czytałam smsy..potem zyczliwi ludzie mi wciaz mowili co robi gzie z kim-na poczatku myslałam ze robia to po złosci dopiero z czasem zrozumiałam ze chcieli otworzyc mi oczy chociaz ja juz dawno na nie przejrzałam ale nauczyłam sie z tym zyc....dla dzieci,dla rodziny która tak naprawde nie istniała....wybaczałam bo kocham i wciaz zyłam nadzieja ze wkoncu zrozumie ze bardzo nas rani..Dwa lata temu nie wytrzymałam spakowałam dzieci i wyprowadziłam sie do matki,odeszłam z niczym jedyne co miałam to ubrania spakowane w worki na smieci...ucieklam bo czułam ze wkoncu nie wytrzymam i skoncze z tym pieprzonym zyciem które ciagle mam pod górke...moj mąz zostawił mnie dla 17-tniej dziewczyny .......ja w tym czasie poznałam kogos przez neta...facet w moim wieku rowniez po przejsciach z dwojka dzieci zaczelismy pisac ze soba potem były rozmowy tel. potem spotkania podczas ktorych zapominalam o mezu i przykrosciach ktore mi sprawił....po 6 miesiacach wrociłam do meza bo twirdzil ze załuje ze kocha ze zrozumiał...wrociłam bo bardzo tego pragnełam ...mowia ze czas leczy rany ja sie z niego nie wyleczyłam wciaz kochałam....wrociłam okazało sie ze moj mezus swojej pannie zmajstrował dzieciaczka którego kazał jej usunac-dpowiedzialam sie tego od niej prosto w oczy ...widziałam jej badania lekarskie potwierdzajace ciaze...malo z tego usłyszalam od niej ze i tak go kocha pomimo ze tez karmił ja kłamstwami....wybaczyłam mu to bo wciaz kochalam...zaczelismy nowe zycie tak mi sie zdawało sielanka długo nie trwała...moze jakies 4miesiace gdy znow zaczoł urzedowac...imprezy to jego zywioł...mało ztego zawsze po takiej balandze włanczal mu sie agresor,zaczeło dochodzic miedzy nami do rekoczynow....jakies 4 miesiace temu spakowałam sie i uciekłam-nie wyprowadziłam tylko uciekłam pod jego nieobecnosc....cdn

5

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Wiesz ...wiele przeszłas...ale prosze nie mów że robisz to dla rodziny czyli dzieci...czy ty wiesz że one nigdy nie będą szczęśliwe w takiej rodzinie..?
dlaczego im to fundujesz?
niestety sama miłość nie wystarczy- musi być szacunek i zaufanie.

On cie nie szanuje ..
odeszłaś od pierwszego partnera-powody o wiele gorsze miałaś by zostawić całkowicie swojego drugiego partnera..
Dlaczego akceptujesz tyle zdrad...dlaczego karmisz siebie i dzieci wiarą że -On się zmieni...?

6

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Matko, to straszne. Trzyma za Ciebie mocno kciuki. Mam nadzieje, że jakoś się trzymasz. jesteś dzielną kobietą. Napewno sobie poradzisz!

7

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Wiara i nadzieja pozwala nam przetrwac w wielu trudnych sytuacjach...w tym jednak przypadku NORIN chron siebie i dzieci bo perspektyw na lepsze jutro z tym męzczyzną tutaj nie widac.
Niech Anioły czuwaja nad Tobą i Dziecmi!

8

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

o jeju, strasznie miprzykro sie zrobilo, jestes tak mloda, a zarazem tak dzielna, ja narazie nie napisze wiecej, czekam na cd..

9

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Narina, ty nie panujesz nad swoim życiem! Miotają Tobą emocje od sciany do ściany, a oprócz uczuć potrzebujesz przecież rozsądku, bo masz w końcu dwoje dzieci. Masz wobec nich OBOWIĄZKI, masz im zapewnić NORMALNE dzieciństwo, a dajesz im jazdę na karuzeli. Tak nie można!
Wstrząsnęła mną Twoja historia, a szczególnie ten fragment, w którym piszesz, że wróciłaś do faceta, który zostawił Cię samą w chwili najbardziej tragicznej dla każdej kobiety, po smierci waszego dziecka. Ta sprawa w sposób definitywny i bezdyskusyjny kompromituje męzczyznę. Do kogoś takiego się NIE WRACA jesli ma się choc odrobine instynktu samozachowawczego. To najwyraźniej psychopata bez ludzkich uczuć.
Z przerażeniem czekam na ciąg dalszy Twojej historii i mam nadzieję, ze odeszłas od niego na dobre!

10

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Strach wygrał z uczuciami jakimi go darzyłam...zamieszkałam a raczej przygarnoł nas facet którego poznałam przez neta(wspomniałam juz o nim)....nie miałam dokad pojsc a naszej znajomosci nie przerwałam po powrocie do meza.Reakcja mojego meza-próba samobojcza...powiadomiła mnie o tym jego siostra,nie miałam odwagi odwiedzic go w szpitalu...jedyny plus tego wszystkiego był taki ze zmienil sie nie do poznania-trudno bylo mi uwierzyc w ta jego przemiane ale z  czasem zaczelismy sie kontaktowac zabierał regularnie dzieci do siebie ,dzwonił kilka razy dziennie..wiem ze kiedy dziewczynki byly u niego poswiecał a raczej spedzał z nimi kazda chwile...widziałam w ich oczach tesknote za nim za naszym domem....widzialam w ich oczach zal ... wiedzialam ze moj maz po tej probie samobojczej chodz na terapie i bierze leki psychotropowe...byl inny ...z czasem zaczelismy rozmawiac dzwonil kilka razy dziennie...nasze rozmowy byly o wszystkim..o nas o dzieciach padały pytania dlaczego??byly wspomnienia łzy i ziarenko nadzieji ze moze kiedys znow bedziemy razem,ze moze czas bedzie lekarstwem dla naszego zwiazku...pomimo krzywd jakie mi wyrzadzil nie przestałam go kochac...kazdy dzien zaczynal sie płaczem i konczył podobnie tesknota za nim za domem tesciowa byla okropna...ból niesamowity...czekalam z utesknieniem na jego telefony..podczas ktorejs rozmowy maz poprosl mnie o czas stwierdzil ze tak bardzo kocha ze nie potrafil tego okazac ze zrozumiał wszystko(wciaz uczeszczał na terapie)uwierzyłam w nas w jego milosc ....wiedzialam ze probowal kontaktowac sie ze swoja byla (z ktora mial dziecko )by naprawic a raczej zagluszyc sumienie....zaczeli sie spotykac niby po kolezensku....Wigilie dzieci chcialy spedzic z nim miały prawo wyboru ja kiedys nie mialam !!!moi rodzice tez byli po rozwodzie ale nie potrafili sie zgodnie nami opiekowac..ja pojechalam do mamy ...wogole nie czulam tych swiat ...nioc juz nie czułam...maz byl u mnie w wigilie powiedzial ze jeszcze bedzie dobrze ze z czasem wszystko bedzie dobrze ze  kocha...uwierzylam...w pierwszy dzien swiat przywiozl mi dzieci...twierdzac ze powinny byc w takim dniu razem zemna...na drugi dzien miał po nie przyjechać.....o 8 rano zrobił nam pobódke...zadzwonił chciał bym to ja przywiozla je bo on byl na baletach i nie bedzie w stanie ich  odebrac-wysmialam go powidzialam coś o odpowedzialnosci o obowiazkach i sie rozłaczyłam...zadzwonił drugi raz ...a raczej ONA jego była małolata ktora palneła cos o tym ze zniszczyłam jej faceta....moj swiat sie zawalił poraz kolejny...wiara i nadzieja ze jeszcze kiedys bede miec rodzine ze moje dzieci beda miec mame i tate odleciały....swiat przestał istniec....25grudnia 2010r,pochowałam mojego meża...,dla mnie porzestał istniec probuje walczyc sama ze soba by wymazac go z serca....ale pomimo tylu krzywd nie jest łatwo....wiem od jego mamy ze jest z ta małolata....dzieci zeszły na dalszy plan...nie rozmawiamy jesli dzwoni dziewczynki odbieraja tel ja chce zapomniec ale z kazdym dniem jest coraz gorzej...tesknie...ni potrafie sie tu odnalesc tesknie za domem przyjaciolmi za nim...próbowałam go znienawidziec bez skutecznie...kocham go chociaz wiem ze nie powinnam...dziekuje mu z całego serca za miłosc dom i wspaniałe dziecinstwo ktore zapewnił mojej pierwszej corce ktora do dzis nie zna prawdy o swoim ojcu...i chyba sie nie dowie bo przeciez ma ojca ktory ja wychował przytulał rozpieszczał....jesli chodzi o mnie to zastanawiam sie gdzie popełniłam błąd???co robie nie tak??mam 28 lat i ogromny bagaz porażek,tesknie za czyms czego nie było???wierze w cos czego nie ma ??mam tysiace pytan na ktore nie znam odpowiedzi

11

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Twój błąd to to ,ze pokochalas-chciałas z całych sił wierzyc w tę miłosc-
Spychałas tyle lat swoje potrzeby ,swój spokój dla huśtawek emocjonalnych i kilku miesięcy poczucia ,ze tym razem będzie inaczej.
Sama wiesz ,ze tak nie można ,ze nie wolno zawsze wybaczac ,ze trzeba myśleć o sobie i o dzieciach ale nie przez pryzmat mężczyzny.
Chwytasz sie z jakis powodów -marzenia,jesteś niepoprawnie ufna i wyrozumiała .
Niestety jak widzisz taka postawa nie daje szans na szczęśliwe życie .
Nie jest jeszcze zapóźno ,jestes młoda i możesz zacząć walkę o szacunek dla siebie.
Daj sobie czas ,spokojnie poukładaj sobie w głowie wszystko i nie łap sie facetów jak jedynej alternatywy.
Mężczyzna będzie pięknym dopełnieniem ale najpierw ty musisz odzysakać równowagę i zapomnieć o tej miłosci ,która niszczy cie tyle lat.
pozdrawiam

12

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Otwierać po raz kolejny ten sam rozdział  w swoim życiu,popełniać po raz kolejny te same błedy,ponosić po raz kolejny te same konsekwencje.Trzeba być nienormalnym,zeby to zrobić.Trzeba naprawde kochać i nigdy nie przestać,aby sie na to zdecydować.....tak kocham mojego meza całym sercem-pomimo krzywd które mi wyrzadził,nie ma dnia  ani godziny abym o nim nie myslała...nie potrafie bez niego życ....dlaczego mi nie wyszło??co zrobiłam zle???gdzie popełniłam bład???tysiace pytan a w glowie pustka....nie potrafie  o nim zapomniec...

13 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-22 20:13:32)

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Cześc narin 82. Niczego nie popełnilas źle , ale  masz pecha do facetów... Spotkało Cie tyle w zyciu. Nie powiem na pewno niczego nowego, ale masz młodośc i żyjących rodziców. A to jest dużo!  No i masz dzieci, dla których  trzeba żyć. Faceci to tacy są. Nie trwają z nami w chorobie i trudnościach . Nawiewają, gdy brzydniemy lub  chorujemy, albo mamy kłopoty i gdy potrzebujemy ich pomocy.  Sa wyjątki, ale raczej we filmach. Bo w życiu nie. Trzymaj się . Kiedys zapomnisz o nim, a nawet będzie ci zwisało co sie z nim dzieje..zobaczysz.  Mysl teraz o srodkach do zycia zwłaszcza dla dzieci,  i  mysl o pracy.

14

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Wybacz,ale nie rozumiem Cie kompletnie.Tyle razy Cie oklamal,a Ty go jeszcze kochasz?
Za kazdym razem jest to samo:wielka milosc,a potem koniec,bol,rozpacz...i znowu niby wielka milosc.i co masz z tego?
Nic,zero,same problemy i dwojke dzieci,ktore maja roznych ojcow...

15

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Narin ,twoja historia bardzo mnie wzruszyla.Jestes zupelnie normalna jak kazda do szalenstwa zakochana kobieta wybaczasz, wierzysz,wracasz.Ale uwierz mi ze to niema sensu bol kiedys minie ,bedzie bardzo ciezko ,ale potem moze byc tylko lepiej.Odchodzilam 4 razy i wciaz wracalam i wierzylam ,a on bili ,ponizal i ciagle mowil ze kocha.Tez probowal popelnic samobojstwo i co z tego skoro nie rozumial co mi robi.Moze bylo mi latwiej bo niemialam dzieci.Zmarnowal mi najpiekniejsze lata- po rozwodzie mialam 24 lata i nie umialam zyc bez niego,po mimo wszystko.Tylko dzieki pracy i zminie otoczenia udalo mi sie wkońcu wrocic do rownowagi i pokochac od nowa.Po 15 latach od naszego rozstania popelnil samobojstwo .Bardzo to przezylam i wiem ze zawsze bedzie ci ciezko gdy o nim pomyslisz,ale musisz wziasc sie w garsc i powiedziec sobie dom rade ,bo nie ma rzeczy niemozliwych.Wiesz caly czas trzymala mnie przy zyciu mysl ZE NIE DAM MU TEJ SATYSFAKCJI nie pokaze jak cierpie.Bylo ciezko dalam rade i wierze ze ty tez dasz sobie rade.My kobiety jestesmy jak stal nic nas nie zlamie.

16

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

me&u, skad wywnioskowalas ze maluchy maluchy maja rodzicow.. chyba ze ja zle doczytlam..
A nawet jesli maja, to co z tego? ile jest teraz takich rodzin ze dzieciaki maja innych ojcow lub matki?.. liczy sie chyba milosc, i to ze narin je kocha, czyz nie?.. nie chce cie obrazic, ale masz dzieci? bo jesli tak, to zastanow sie czy dla ciebie robiloby jakas roznice gdyby mialy roznych ojcow.. bo ja tak to odrebralam, ze to cos zlego, potologicznego..

17

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Tak moje dzieci maja dwoch róznych ojcow-ale czy to wazne???moja corka nie zna i nie pozna swego biologicznego ojca bo po co???skoro przez prawie 8 lat mieszkała blisko niego a on nie raczył n igdy nawet zapytac o jej zdrowie czy jakiekolwiek potrzeby...to moj maz dał jej wszystko ...miala kolorowe dziecinstwo-ja bym z pewnoscia jej tego n ie dała  (z jednej pensji i wynajmowanym mieszkaiu było mi ciezko)...dodam ze do dnia dzisiejszego jego cała rodzina -rodzice,babcie dzioadkowie ciotki kuzynostwo nikt nigdy nie dał jej odczuc ze tak naprawde nie jest jego dzieckiem....nawet teraz gdy nasze relacje sa złe ona jest jego oczkiem w głowie...bylismy z mezem dobrymi aktorami bo nasze corki nie odczuły tego co dzialo sie w naszym zwiazku....wiem ze jest dobrym człowiekiem bo zaden facet nie pokochał by nie swojego dziecka-tak jak on.....dlatego po czesci tak bardzo go kocham i dziekuje za to ze dał jej to o czym ja marzyłam przez całe dziecinstwo....ja nie miałam ojca moi rodzice rozwiedli sie gdy mialam 4 lata moze dlatego tak bardzo pragnelam miec rodzine i przymykałam oczy na zdrady i upokorzenia...

18

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

JEŻELI W ZWIĄZKU są zdrady i upokorzenia...to nie jest rodzina...
nie da się ciągle grac teatru..wcześniej czy pózniej dzieci to widzą... I co wtedy?
nagle uświadamiają sobie że najbliższe osoby okłamują się nawzajem..
'czy to jest takię dobre???

19

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Narin82, postawiłas sobie właściwą diagnozę. Wychowałas się bez ojca, nikt cię nie nauczył co to znaczy dobry związek, masz w sobie wielkie niezaspokojone pragnienie kochania i bycia kochaną. Ale uwierz, nikt cię nie pokocha, jeśli sama nie bedziesz potrafiła obdarzyc się miłością! Ciągłe godzenie się na upokorzenia i zdrady nie jest miłością. To raczej masochizm! Powiem ci jeszcze, że twoje córki patrzą i się uczą. To my, rodzice jesteśmy dla dzieci wzorcem postaw zyciowych. To my pokazujemy im co to znaczy być kobietą, zoną, matką. To my, matki, poprzez nasze wybory i sposób funkcjonowania w związku z mężczyzną dajemy córkom wzorzec, który będą powtarzały w swoim dorosłym życiu. Czy nigdy nie dziwiło cię, że córki alkoholików az nazbyt często wybieraja na mężow facetów uzależnionych, patologicznych, choć zarzekają się, że nigdy nie będą żyć tak jak ich matki? A prawda jest taka, że dostały od swoich matek "instrukcję obsługi" tylko takich mężczyzn, tylko takie zycie jest im znane i w paradoksalny sposób bezpieczne. Zwykły, normalny, kochający mężczyzna budzi w nich niepokój, albo je nudzi. Tylko życie w chaosie daje im adrenalinę i poczucie, ze naprawdę żyją. Czy naprawdę tego pragniesz dla swoich córek? Czcesz, żeby żyły tak jak ty? Nie sądzę, ze tego chcesz!
Poszukaj terapeuty dla siebie, ktory pomoze ci się pozbierać, odzyskać poczucie wartości i pożegnac z nerealnymi oczekiwaniami. Zrób to jeśli pragniesz by twoje córki miały dobre życie, by potrafiły dokonywać właściwych wyborów, by potrafiły darzyć same siebie miłością i szacunkiem. Tylko wtedy będą umiały dawać i przyjmować miłość od innych. Bo nie można dać komuś tego czego się nie ma. A gdy nie wiesz co to prawdziwa miłość, nazywasz miłością byle co, nawet okrucieństwo! Życze ci byś wreszcie otworzyła oczy i przestała dawać zgodę na krzywdę, bo nikomu nie jest potrzebne twoje cierpienie. Tylko troszcząc się o siebie dasz dobry wzór swoim córkom, rzecz nie do przecenienia, prawdziwy posag na ich dorosłe zycie.
Pozdrawiam.

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Caly czas mam nieodparte wrazenie, ze sama sobie gotujesz taki nieprzychylny los. Twoje rozchwiane zycie uczuciowo-emocjonalne jest napewno nie do pozazdroszczenia. Ale powiem otwartym tekstem: jestes nierozsadna ,bo podejmujesz takie nietrafne decyzje dotyczace swojego uczuciowego zycia, ze juz gorzej byc nie moze.  Zle ulokowane uczucia , zle decyzje, nieodpowiedni partnerzy w twoim zyciu i TAKI MARNY LOS GOTOWY.  Ale nie czas na tyrrady i komunaly. Musisz zmienic sposob postepowania  wobec swoich partnerow. ZERO litosci dla tych co krzywdza ciebie i twoje dzieci. Pomysl jednak przede wszystkim o NICH, bo to sa bezbronne i najwazniejsze istoty w twoim zyciu. Masz obowiazek dbania o ich rozwoj i psychike. Poukladaj na nowo swoje HAOTYCZNE zycie, a wtedy dzieci beda mialy dziecinstwo i matke spokojna i radosna. Nie pozwol na zle traktowanie siebie.Zmagaj sie i buduj wszystko na nowo ale Z GLOWA. Zycze powodzenia w tej bardzo trudnej MISJI. Wierze , ze dasz RADE.

21

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Myślę,że dużą wagę przywiązujesz do swoich dzieci-dlatego zamknij oczy i pomyśl,co jest dla Ciebie i dla nich najlepsze.Jestem pewna,że bardzo je kochasz.I to powinno być Twoim drogowskazem.Trzymam kciuki.

22

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

cześć narin przeczytałam to o czym piszesz,to straszna historia ,którą sama sobie i dzieciom zgotowałaś.Ani ty ani one na to nie zasługujecie."Pochowałaś męża" jak sama pisałaś, teraz czas na ciebie abyś ty narodziła się na nowo.Ty jako SILNA kobieta, z bagażem doświadczeń,zacznij nowe życie w którym w końcu będziesz szczęśliwa.Nie każdy facet to świnia pamiętaj o tym.Miłość boli takie jest życie raz się żyje na różach raz na pokrzywach.Ty wciąż żyłaś na pokrzywach czas to zmienić i stworzyć sobie i dzieciom bezpieczny i ciepły dom.W końcu znajdziesz faceta który pokocha wasza trójeczkę,tylko musisz dać mu szanse dać się pokochać a z czasem odwzajemnisz jego uczucie jeśli będzie tego wart.Życie jest tak krótkie trzeba z niego korzystać i żyć jak najlepiej bo nigdy nie wiemy kiedy się skończy.Jeśli nie potrafisz poradzić sobie sama ze swoimi problemami poradż się psychologa.A o mężu kiedyś zapomnisz nic nie trwa wiecznie poboli poboli i w końcu przestanie boleć do takiego stopnia że da się z tym żyć.Pamiętaj jesteś piękna, młodą i silną kobietą od dzis masz sobie to powtarzać.A wiec powstań i badz szczęśliwa smile

23

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

wiecie co jest najgorsze???jestem swiadoma tego ze bardzo mnie ranił-a wciaz go kocham całym sercem!!!nie ma dnia ani godziny bym o nim nie pomyslała...tak bardzo tesknie....gdzie popełniłam bład??

24

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

przestań już tęsknić za czymś czego już niema życie płynie dalej .

25

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

minelo 9 miesiecy a ja nie wyleczylam sie z tej chorej milosci do męża....

26

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Nie wyleczyłaś się, bo nie chcesz się wyleczyć, narin! Masz tyle do zrobienia w swoim życiu, masz dwie córki do kochania, wychowania i nauczenia jak radzic sobie w życiu, jak zadbać o własne szczęscie, a Ty ciągle tkwisz emocjonalnie w czarnej dziurze, czekając aż wróci do Ciebie mąż, żeby znowu Cię skrzywdzić. Powiem Ci, że rozsądek bez miłości jest wyrachowaniem, ale MIŁOŚĆ BEZ ROZSĄDKU JEST GŁUPOTĄ!!!!

27

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

piszesz ze jest dobrym człowiekiem bo pokochał twoją córeczkę jak swoją ale piszesz też że swoje dziecko które zrobił tej 17 letniej dziewczynie kazał usunąć że po śmierci waszego dziecka odszedł i zostawił cię samą ja myślę że ty sama stwarzasz sobie jakiś wykreowany przez siebie obraz jego samego i waszego życia proszę cie popatrz na to wszystko z perspektywy osoby trzeciej pomyśl co ty byś poradziła komuś bliskiemu gdyby związał się z taką osobą jak twój były a rodzinę możesz stworzyć wspaniałą wspólnie z dziećmi  myśl teraz o nich dla nich te wasze rozstania i powroty nie są dobre starsza córka też na pewno przeżyła śmierć siostry pomóż jej przez to przejść zapomnij o nim myśl o dzieciach one cię potrzebują on nie

28

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

o kurde, miałam łzy w oczach w 3 części... Wszystko mi się pomieszało, ale widać, że ciężko Ci...

29

Odp: Zamknij oczy..ale nie umieraj....

jestem ciekawa co bylo dalej, a takze co stalo sie z tym facetem z internetu co was przygarnal

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Zamknij oczy..ale nie umieraj....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024