Witam wszystkiech.
To pierwszy raz kiedy piszę coś w internecie, zazwyczaj swoje sprawy zostawiam w domu, ale tym razem mam duży problem więc czemu nie zasięgnąć się tu porady.
Z moim chłopakiem jesteśmy 1,5 roku i na początku było cudownie, ale teraz kiedy już jakiś czas ze soba mieszkamy związek stał się koszmarem.On krzyczy na mnie bez powodu, jeśli mu coś nie wyjdzie zwala zawsze wine na mnie, obraża mnie słowami jakich zapewne nie mogę tu użyć...Kilka razy w awanturze z nerwów podniosłam na niego rękę, bo jak inaczej mogę się obronić a on w zamian oddał mi w sposób o wiele mocniejszy. Różni nas poniekąd sytuacja finansowa co według niego ma nad nim ogromną przewagę. Czy to normalne, że jeśli ktoś chce tworzyć dom to używa słów typu; skoro ja zapłaciłem za mieszkanie to masz gówno do gadania tumanie? Tak! To słowa mojego chłopaka.Zabrał mnie na wakacje i przez cały wyjazd wypominał mi ile na mnie wydał, na zakupy, że przyjechał ze mna bo mu się nudziło, a na drugi dzień mnie przepraszał. Wiem, że jestem głupia bo nie umiem definitywnie odejść choć mam na to ochotę, ale boję się, nie wiem jak.Spakować się i wyjść? Gdzie? Niestety mieszkam w tym mieście choć nie jest to moje rodzinne miasto i moi znajomi to tylko znajomi mojego chłopaka, jego rodzina, przy której mnie poniża.U niego w domu nie ma ciepła, jest tylko rozmowa o polityce i klnięcie, czy on też taki będzie??? Czy mam się łódzić że będzie lepiej czy uciekać z tego toksycznego związku skoro i tak nie ma w nim przyszłości. Jestem za słaba żeby podjąć decyzje, bo ta decyzja zmieni moje całe życie- studia, miasto i kto wie co jeszcze,Proszę o jakąkolwiek podpowiedź...I czy można w tych czasach liczyc na normalny dom????????????Pozatym chyba tak bardzo go kocham, że zawsze usprawiedliwie to co robi i będe cicho płakać w pokoju i udawać że czegoś nie wiem, choć wiem naprawde wiele....
1 2011-01-19 16:48:03 Ostatnio edytowany przez Smutna J. (2011-01-19 16:50:35)
2 2011-01-19 17:04:00 Ostatnio edytowany przez Czlowiek (2011-01-19 17:16:12)
Smutna Pani J. - wystarczy przeczytać Twój nick - i wiem już o Tobie zbyt wiele. Przeczytaj proszę wątek "Rozwód jak podjąć właściwą decyzje?!!!" i to co w nim napisałem. Z radością przegram zakład, że podobny problem Cię dotyczy. Ale masz wielką czcionką wypisane na czole, że niestety wygram...
W tej chwili Twoje studia i ich przeniesienie - nie są Twoim największym problemem - wiesz to - prawda?
To Ty w środku - musisz sama siebie odzyskać, albo nawet odnaleźć...
Ludzie o tak zerowej asertywności jak Ty, są po prostu bardzo, bardzo skrzywdzeni. I pozwalają się krzywdzić swoim partnerom życiowym. Są gotowi związać się z samym diabłem, byle tylko otrzymać trochę ciepła, którego nigdy nie zaznali...
Nie wiem czy znajdziesz w sobie teraz dość siły, żeby poszukać psychologa? To dla Ciebie naprawdę ważniejsze teraz niż studia.
Ach, powiedz mi jak bardzo się mylę!
to jasne, ze ten zwiazek prowadzi donikad. im wczesniej od niego odejdziesz, tym lepiej dla Ciebie. na pewno bedzie ci trudno, ale im dluzej bedziesz czekac na 'wlasciwy moment' tym gorzej.
czy odchodzac od niego rzeczywiscie nie moglabys zostac w tym nowym miescie, zamieszkac bez niego i kontynuowac studia? na bank jest jakies wyjscie.
Jeżeli twój facet już teraz tak Cię traktuje ...to myślisz że po ślubie to sie zmieni?
na pewno nie..
on widzi twoją słabosć...odzyskaj siłę...pokaż że też masz swoje zdanie.
Szanuj się - bo on zupełnie Cię nie szanuje...
Jak można takie słowa mówić do osoby którą sie kocha????
Czy ty uważasz że to jest Miłość?
Witam wszystkiech.
To pierwszy raz kiedy piszę coś w internecie, zazwyczaj swoje sprawy zostawiam w domu, ale tym razem mam duży problem więc czemu nie zasięgnąć się tu porady.
Z moim chłopakiem jesteśmy 1,5 roku i na początku było cudownie, ale teraz kiedy już jakiś czas ze soba mieszkamy związek stał się koszmarem.On krzyczy na mnie bez powodu, jeśli mu coś nie wyjdzie zwala zawsze wine na mnie, obraża mnie słowami jakich zapewne nie mogę tu użyć...Kilka razy w awanturze z nerwów podniosłam na niego rękę, bo jak inaczej mogę się obronić a on w zamian oddał mi w sposób o wiele mocniejszy. Różni nas poniekąd sytuacja finansowa co według niego ma nad nim ogromną przewagę. Czy to normalne, że jeśli ktoś chce tworzyć dom to używa słów typu; skoro ja zapłaciłem za mieszkanie to masz gówno do gadania tumanie? Tak! To słowa mojego chłopaka.Zabrał mnie na wakacje i przez cały wyjazd wypominał mi ile na mnie wydał, na zakupy, że przyjechał ze mna bo mu się nudziło, a na drugi dzień mnie przepraszał. Wiem, że jestem głupia bo nie umiem definitywnie odejść choć mam na to ochotę, ale boję się, nie wiem jak.Spakować się i wyjść? Gdzie? Niestety mieszkam w tym mieście choć nie jest to moje rodzinne miasto i moi znajomi to tylko znajomi mojego chłopaka, jego rodzina, przy której mnie poniża.U niego w domu nie ma ciepła, jest tylko rozmowa o polityce i klnięcie, czy on też taki będzie??? Czy mam się łódzić że będzie lepiej czy uciekać z tego toksycznego związku skoro i tak nie ma w nim przyszłości. Jestem za słaba żeby podjąć decyzje, bo ta decyzja zmieni moje całe życie- studia, miasto i kto wie co jeszcze,Proszę o jakąkolwiek podpowiedź...I czy można w tych czasach liczyc na normalny dom????????????Pozatym chyba tak bardzo go kocham, że zawsze usprawiedliwie to co robi i będe cicho płakać w pokoju i udawać że czegoś nie wiem, choć wiem naprawde wiele....
smutna powiem Ci że bycie z kimś takim dalej związku to droga do nikąd. Jednak bądź cwana i pomyśl najpierw o sobie. Nie piszesz czy pracujesz, czy jesteś niezależna finansowo. Jeżeli nie masz kasy poczekaj do momentu aż znajdziesz jakąś pracę. Póki co zaciśnij zęby i graj na zwłokę. Ja miałam i mam podobną sytuację jak ty. Z tą różnicą że chodzi o mojego ex i teraźniejszego faceta. Z miom byłym byłam 4 lata. Ostatni rok to był istny koszmar. Kłóciliśmy się, wyzywaliśmy, on czasami znikał na noc... Pamiętam do dziś jak ryczałam po nocach w poduszkę. Koleś miał mnie jednak w garści , nie pracowałam a fakt że mieszkaliśmy za granicą dodatkowo wszystko pogarszał. Po jakimś czasie obiecałam sobie że mu pokaże. No i pokazałam. Znalazłam pracę, i szybko się od niego wyprowadziłam. Do dziś pamiętam dzień jak odchodziłam. Nigdy chyba nie czułam się taka dumna jak wtedy. Myślałam dałam radę. Nie będzie mnie burak więcej poniżał. Po jakimś czasie poznałam mojego obecnego faceta. Mieszkamy razem. ja znowu nie pracuje bo zdecydowaliśmy się na powrót do kraju i obecnie szukam pracy. Ale jeżeli chodzi o niego to różnica jest diametralna. Niczego mi nie wypomina i do niczego nie zmusza. Jest dla mnie wsparciem. Dlatego uciekaj gdzie pieprz rośnie, przedtem najpierw stań na nogi i pokaż mu co stracił. Nie daj się poniżać!pozdrawiam