...sprzedał obrączkę... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ...sprzedał obrączkę...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: ...sprzedał obrączkę...

Mój mąż 3 lata po ślubie sprzedał swoją obroczkę ślubną!!!  W trakcie kłotni ( z powodu tego, że często mnie okłamuje), która zamieniła się w ciche dni na ok. 3-4 dni. Pojechał do centrum i sprzedał jako złom, na co wydał kasę nie wiem! Przyznał się po 2 tygodniach, w trakcie których robił ze mnie idiotkę, iż ją zgubił. Jak się zachować???? Zawsze ją nosił i to dla mnie ważny symbol!

2

Odp: ...sprzedał obrączkę...

sprzedanie obrączki - dla mnie to byłby koniec.

3

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Cóż, pokazał ile dla niego znaczy małżeństwo....

4

Odp: ...sprzedał obrączkę...

to chyba jednoznaczne-KONIEC
ja bym nie wybaczyła

5

Odp: ...sprzedał obrączkę...

U mnie niestety tez by to nie przeszło...

6

Odp: ...sprzedał obrączkę...

ja też bym nie wybaczyła... kłótnia kłótnią, przecież zawsze może się zdarzyć, ciche dni też, ale żeby sprzedawac obrączkę to przesada.

7 Ostatnio edytowany przez goldenn (2011-01-05 20:32:19)

Odp: ...sprzedał obrączkę...

a moze mu braklo pieniedzy  zeby sie dostac do domu albo odklada, moze ma problemy zdrowotne:(, moze sprzedal stara chce kupic nowa:), albo nie mial na prezent dla zony... potrzebuje na leki, moze ma problemy z hazardem (w dzieisejszych czasach dosc modne niestet:()albo jakies dlugii hmy a Wy tak odrazu ze nie wybacze:(,,,,, zero litości jak sadystki:P... nie wybacza sie zdrady.. a przyznal sie mogl tego nie robic a utrzymywac ze z gubil i nie byloby sprawy...
obraczka dosc wazny symbol.. moze byl w afekcie nie wiedzial co robi, może pierw dowiedziec sie z jakiego powodu to uczynil....
moze jakis niższy wymiar kary...... tongue

P:S i nie chodzi mi o meska solidarność....
Pozdrawiam

8

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Ja bym się zastanowiła dla mnie to zachowanie jest nie normalne i nie dojrzałe Twojego męża.

9

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Dziwna sprawa. 3 lata po ślubie i sprzedaż obrączki po kłótni małżeńskiej?! Pogadaj z nim, zapytaj co go do tego skłoniło, bo przecież dla nas kobiet obrączka to ważny symbol.

10

Odp: ...sprzedał obrączkę...

goldenn, obrączka to symbol małżeństwa. Sprzedając ją, facet pokazał, że małżeństwo nic dla niego nie znaczy. Można przecież pieniądze pożyczyć od sąsiadów/rodziny.

11

Odp: ...sprzedał obrączkę...

aa dramatyzujecie, w afekcie byl moze nie bylo saisada:p, albo cos no fakt glupio postapil ale sie przyznal smile nie wiem, ciezko wyczuc moze ma dlugi przez hazart zetknolem sie z tym troche i wiem ze ludzie w tedy sprzedadza nawet dusze:(....

12

Odp: ...sprzedał obrączkę...

ja nigdy nie nosiłam ślubnej obrączki/raz,że będąc trzy razy pod rząd w ciąży trochę przytyłam,więc nie wchodziła na palec/co prawda raz ją powiększaliśmy,ale jak palce puchły i tak jej nie zakładałam/po drugie jak ją nosiłam,"powiesiłam" się na niej myjąc żyrandol-do końca życia tego nie zapomnę,jak stałam pół godziny na taborecie z ręką do góry:-(/po trzecie,kiedy wróciłam do pracy,okazało się,że dla własnego dobra nie powinnam nosić biżuterii-praca przy maszynach w ruchu,niebezpieczeństwo zahaczenia,no i zakaz firmy-jak coś się stanie,to na własną odpowiedzialność itd..../razem z mężem pojechaliśmy do złotnika,dokupiliśmy złota i zamiast obrączki są piękne kolczyki,które zawsze noszę/nie było nigdy dramatu,a mój mąż nosi swoją codziennie.../i w tym wszystkim nie myśleliśmy o przysiędze małżeńskiej,bardziej o tym,żebym mogła cokolwiek nosić na sobie,skoro on ma tą swoją obrączkę,a ja noc.../moim zdaniem o jakości małżeństwa nie przesądza obrączka.../stawiam na problemy finansowe tego Pana,o którym piszesz samanti28.

13

Odp: ...sprzedał obrączkę...
Juliette napisał/a:

sprzedanie obrączki - dla mnie to byłby koniec.

Małżeństwo to nie tylko kawałek metalu w kształcie kółka - a Wy dziewczynki im młodsze tym bardziej radykalne. I tak łatwo doradzacie zniszczenie czegoś co miało być "na dobre i na złe". To było złe i trzeba się tym zająć - problemami małżeńskimi!!!

14

Odp: ...sprzedał obrączkę...

hmy jednak ktos podziela moje zdanie:)....

15

Odp: ...sprzedał obrączkę...
Anhedonia napisał/a:
Juliette napisał/a:

sprzedanie obrączki - dla mnie to byłby koniec.

Małżeństwo to nie tylko kawałek metalu w kształcie kółka - a Wy dziewczynki im młodsze tym bardziej radykalne. I tak łatwo doradzacie zniszczenie czegoś co miało być "na dobre i na złe". To było złe i trzeba się tym zająć - problemami małżeńskimi!!!

Zgadzam się - może najpierw dobrze byłoby porozmawiać? Dla mnie to, że się przyznał przemawia na plus, i chyba uczepiłabym się tego, i próbowała dowiedzieć co go popchnęło do tego kroku.

16

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Przykre to.To jednak był jakiś symbol,i pokazał co dla Niego to znaczy.:(

17

Odp: ...sprzedał obrączkę...

nie mam meża, ale dla mnie to obraczka duzo by znaczyła, chciałabym zeby ja nosił i miał ta sama obraczke ktora nałozyłam mu na palec na zawsze. Była bym zła bo ciche dni i kłutnie kazdego dosiegaja i to nie jest powod do ich sprzedazy. ale wydaje mi sie ze przez kawałek metalu sprzedanego  nie rozwaliłabym rodziny, raczej probowałąbym dojsc do jakiegos porozumienia i zrozumienia. Szczera rozmowa powinna duzo załatwic. Pzdrawiam i powodzenia zycze

18

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Mnie też do głowy przychodziły uprawiedliwienia typu-miał długi i musiał itp., ale zbyt piękne by to było, w samochodzie znalazłam nowy telefon komórkowy, więc chyba wszystko jasne... Na dpdatek w domu w ogóle o tym nie ma tematu...on chyba nie czuje wyrzutów sumienia, bo do tematu nie wraca, przyduszony wyznał, że obrączkę sprzedał bo go wkurzyłam i tyle. Dla niego sprawa zamknięta...a ja? Cóż...zamknęłam się w sobie...nie robię awantur, nie płaczę po kątach, chyba chcę uciec od tego i udawać,że to zły sen...Co mam zrobić? Iść o sądu złożyć pozew o rozwód? Nie mogę...kocham go...to mój pierwszy facet i chyba dlatego to taka uzależniajaca miłość...czuję się taka głupia, że nic z tym nie robię, ale z drugiej strony co tu zrobić?

19

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Kochana Samanti, nie chcę Cię dotknąć, ale czy naprawdę uważasz, że sąd da wam rozwód tylko dlatego, że twój mąż sprzedał obrączkę? Chyba raczej zrobi się z tego pośmiewisko sad Poza tym padną nieprzyjemne pytania typu: co państwo robili aby ratować to małżeństwo? Ile macie lat i jak długo jesteście po ślubie, że nie potraficie się komunikować? W takim przypadku przydałaby się pomoc fachowa. Psycholog może pomóc Ci nauczyć sie rozmawiać o rzeczach które Cię bolą smile powodzenia

20

Odp: ...sprzedał obrączkę...
Anhedonia napisał/a:
Juliette napisał/a:

sprzedanie obrączki - dla mnie to byłby koniec.

Małżeństwo to nie tylko kawałek metalu w kształcie kółka - a Wy dziewczynki im młodsze tym bardziej radykalne. I tak łatwo doradzacie zniszczenie czegoś co miało być "na dobre i na złe". To było złe i trzeba się tym zająć - problemami małżeńskimi!!!

pokazał na ile go stac,pokazal ile znaczy dla niego żona i małżeństwo.
Owszem,trzeba rozmawiac,ale ja byłaby bardzo smutna i rozczarowana,gdyby mój facet tak postapił.

Poza tym dla mnie albo cos jest białe albo czarne.Może stąd takie radykalne rozwiązania.Nie jestem typy cierpiętnicy.Wolę działac niż użalac się nad swoim losem.

21

Odp: ...sprzedał obrączkę...
Juliette napisał/a:

Owszem,trzeba rozmawiac,ale ja byłaby bardzo smutna i rozczarowana,gdyby mój facet tak postapił.

Zgadzam się - każda byłaby smutna i rozczarowana. Tylko pytam - czy smutek i rozczarowanie to WYSTARCZAJĄCY powód do rozwodu??? No chyba, że jak w piosence Ewy Bem: "wyszłam za mąż, zaraz wracam..." - wyjście jak na piwo z kumplami smile A mnie się zdawało, że małżeństwo to POWAŻNA i życiowa decyzja big_smile

22

Odp: ...sprzedał obrączkę...

O matko, to jakiś niedojrzały facet!

Co? Pokłócił się z żoną i żeby jej nie wiem dopiec/zrobić na złość sprzedał obrączkę i kupił sobie nowy gadżet?!
Masakra, współczuję Ci takiego faceta, naprawdę jeśli on ma takie podejście do sprawy to średnio widzę to małżeństwo. Szczerze nawet nie wiem co Ci doradzić. Tu nawet ciężko jakąś rozmowę podjąć, nagadasz się, nagadasz on może nawet dla świętego spokoju przyzna Ci rację, a potem i tak dalej będzie to samo.

23

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Tak, macie racje, "rozwód z powodu obrączki" dla sądu na pewno zabrzmi śmiesznie. A w ogóle ja na razie rozwodu jakoś nie przyjmuje do wiadomości. Chciałam się tu wygadać,może poszukać usprawiedliwienia dla niego...Cóż to już nie pierwsza rzecz zakombinowana na boku przez Niego, ale o ile można wybaczyć sprzedaż np. starego aparatu, to sprzedaż obrączki nie bardzo. Nie wiem czy rozmowa coś da...chyba nie bardzo go interesuje co zrobił...zrobił i już.Ja się nie awanturuję, bo mam swój honor, ale niesmak pozostanie...na zawsze.

24

Odp: ...sprzedał obrączkę...
samanti28 napisał/a:

na razie rozwodu jakoś nie przyjmuje do wiadomości.
Chciałam się tu wygadać,
Cóż to już nie pierwsza rzecz zakombinowana na boku przez Niego,
...chyba nie bardzo go interesuje co zrobił...zrobił i już.Ja się nie awanturuję, bo mam swój honor, ale niesmak pozostanie...na zawsze.

I dobrze. Czasem warto pogadać z kimś z zewnątrz, co ma obiektywny ogląd smile
A teraz czas na wnioski - bo, że coś jest "nie tak" sama widzisz. Jeśli go kochasz i zależy Ci na małżeństwie - zacznij coś z tym robić smile Idź może do psychologa i powiedz co Cię boli smile

25

Odp: ...sprzedał obrączkę...

samanti28 wedlog mnie to wlasnie o to chodzi ze obraczka to tylko tytul rozmowy a problem jest duuuzo wiekszy. mysle ze macie problem w malzenstwie jek napomnialas o klamstwie i wysprzedawaniu rzeczy-mysle ze powinnas o tym napisac co sie dzieje, bo to mysle ze moglo by byc powodem do rozwodu, tylko wiesz, popatrz na swoje malzenstwo i pomysl czy chcesz tak zyc juz zawsze, do starosci. a jesli nie to pomysl czy da sie was ratowac, moze jakas poradnia, rozmowa lub psycholog. mysle ze piszesz tu nei tylko z powodu obraczki ale duzo wiekszego problemu, napisz nam o  tym, jak wyglada twoje malzenstwo.
    co do obraczki-ja tez kloce sie z mezem i nie powiem zeby go wkurzyc zdejmuje obraczke ale zawsze ja odkladam z mysla ze i tak sie pogodzimy i zaloze ja, nie wyobrazalabym sobie inaczej. owszem jako facet moze nie wyobrazac jakie to dla ciebie warzne, napisalas ze go obraczka "wkurza" wiec dla tego sprzedal, a co w niej jest wkurzajace? obawiam sie ze dla niego nie ma znaczenia ta sprzedaz, nie widzi nic zlego.
mowicie dzieczyny ze sprzedal bo dlugi, bo moze palce popuchlu jak ktorejs z was, lub nie nosi bo nie moze nosic w pracy, a ja mysle ze dla niego nie miala ona znaczenia(powtarzam sie) niektore maja kolczyki zamiast obraczki, niektorzy zakladaja obraczke od swieta-bo np nie moga nosic w pracy, nie ktorzy z wygody, ale po 3latach malzenstwa juz te kolko jak mowice nie ma znaczenia? owszem liczy sie co ma w sercu ale jak dla mnie to jest conajmniej dziwne ze zamienil obraczke na tel, no chyba ze teraz na tel bedzie patrzyl i mysla o slowach "i przysiegam, ze cie nie opuszcze az do smierci..."

26

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Niestety obawiam się, że sprzedanie obrączki, to coś znaczy. Dużo osób robi w złości wiele niepotrzebnych rzeczy . Wykrzykujemy sobie słowa, których potem żałujemy. Ale świadome ( trzeba pójść, znaleźć jubilera, "na trzeźwo" pozbyć się symbolicznego potwierdzania tego, że chcemy być razem) jest świadectwem nieszanowania partnera i daniem znaku o końcu związku.Przepraszam, ale tak właśnie myślę i wiem, że mnie by to strasznie zabolało i dało do myślenia.

27

Odp: ...sprzedał obrączkę...

mój mąż miał obrączkę w dzień ślubu i dzień po, potem leżała w szkatułce, od jakiegoś roku jej nie ma, powiedział, że zgubił niby jak jak nie nosił? pewnie sprzedał...:0

28

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Dziewczyny ratujcie! To jakaś paranoja zaczyna być. Ktoś tu pytał jak w ogóle wygląda nasz związek. Hmm otóż on ma ogromny problem z prawdomównością, szczerze, to ostatnio doszło do tego, że kłamie praktycznie na każdy temat. Głównie dotyczy to podbierania pieniędzy, które są na tzw. życie, ale to raczej drobne kwoty i pewnie na papierosy, no ale kłamie, kłamie gdzie był po co, na co itp. Przestałam już pytać, bo po co. Wiele rzeczy sprzedaje i ma taką naturę jakby ściemniacza, mam wrażenie, że wkółko coś kombinuje za moimi plecami, jak taki dzieciak, część z tych rzeczy wychodzi na jaw, a część nie. A jak już wyjdzie na jaw, to wtedy albo się przyznaje po dłuugim tłumaczeniu itp. albo idzie w zaparte, o niektórych rzeczach do dziś nie wiem, to znaczy coś wiem, ale dlaczego i szczegółów się nie dowiedziałam i nie dowiem-nie ma szans. Sytuacja jest chora wiem, ale ja wciąż szukam usprawiedliwienia dla niego i wybaczam, choć nie wiadomo co przyniesie dzień.

Dziś np miał iść na popołudniówkę do pracy i dziwna sytuacja bo  za pięć druga dzwoni na moją komórkę jego kolega i pyta czy zastał mojego męża. O nic nie pytałam, ale boję się ,że mnie znowu oszukuje i do pracy dziś nie trafił. Ten kolega gdyby miał coś do niego to przecież poczekałby z 5 minut do tej 14, a nie dzwonił do mnie. Może wiedział że ma na dziś zaplanowany urlop stąd zadzwonił do nas do domu...Nie wiem czy mam jechać pod pracę i zobaczyć czy zaparkowane jest tam nasze auto? Tylko, że to trochę daleko i nie bardzo mam co zrobic z dzieckiem a musiałabym się tłuc autobusem przez całe miasto.

Poradźcie co robić? Sprawdzać znowu? czy olać?

29

Odp: ...sprzedał obrączkę...

po co chcesz sprawdzac jak ty kazdy jego wykret tlumaczysz.
tak bedzie juz zawszE?
bo nie licz ze on sie opamieta. moze powinnas pojechac zeby oczy uwierzyly, ale znajac takich jak on to wymysli ze samochod porzyczyl koledze i gdzies pojechal, czy po drodze gdzies zostawil bo sie zepsul, lub zaparkwoal gdzie indziej albo ze porwali kosmici...on ci wkreca a ty wierzysz we wszystko lub odpuszczasz z wyczerpania.
szkoda zycie na takiego dupka.

30

Odp: ...sprzedał obrączkę...

obraczka - wazny symbol - ale zawsze symbol
moim zdaniem liczy sie bardziej uczucie niz obraczka.
Porozmawiajcie i dojdzcie do porozumienia.
Na klamstwie zwiazku nie mozna zbudowac - zycze powodzenia

31

Odp: ...sprzedał obrączkę...

tu nie obrączka jest problemem,a jego kłamstwa,krętactwa i podejrzane podbieranie pieniędzy...pewnie wyczuł,że łatwo Cię "wkręcić"...w moich oczach jest dupkiem.

32

Odp: ...sprzedał obrączkę...

ja wiem, że to "tylko" obrączka, że liczy się to, co pomiędzy ludźmi, a nie złoty krążek.. ale w dniu ślubu nałożyliśmy sobie je z mężem "na znak miłości i wierności"  i dla mnie to ważny symbol.. mój mąż w ogóle nie ściąga obrączki i powiem szczerze, że byłoby mi przykro, gdyby przestał ją nosić, a co dopiero gdyby ją sprzedał.. każdy może mieć do takiej sytuacji własne podejście, takie jest moje zdanie.. ale to sprawa indywidualna.. ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji..

33 Ostatnio edytowany przez jagodaa.. (2011-01-18 18:29:47)

Odp: ...sprzedał obrączkę...

hm dla mnie to tylko obrączka... ozdoba jakaś. Liczy się uczucie, wierność....
Ja swojej obraczki prawie nie nosze.. cały czas w domu leży w szkatułce.. zakładam ją jak wychodzimy np na imieniny czy obiad do teściów...
No ale każdy może inaczej to odbierać... Wydaje mi się, ze jezeli sprzedał to mial jakiś poważny powód.
Wybaczyłabym mężowi jakby to zrobił, ale z chwilą dowiedzenia sie o tym przestałabym nosić obraczke...

34

Odp: ...sprzedał obrączkę...

No właśnie ważny powód...czyli kupno nowego gadgetu w tym wypadku była to komórka...do tego to nie pierwszy raz kiedy coś sprzedaje. Mam wrażenie, że oszukuje mnie na każdym kroku. Nagle po 10 latach razem, bo poznaliśmy się jak byłam w maturalnej klasie,mam wrażenie że jestem z obcym facetem, czy ja byłam ślepa czy co?

35

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Dla mnie obrączka to ważny symbol. Tak bardzo ważny, że nie wiem, czy potrafiłabym wybaczyć taki numer, jaki odwalił Twój mąż. To nie jest byle jaka błyskotka, tylko symbol, który ma przypominać, że to już na zawsze, Ty i on, wierność, miłość, no czy nie tak?

Nie wierzę, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co sprzedaje. Że to nie jest jakiś pierścionek z bazarku. I jakie świadectwo wystawia tym samym Waszemu związkowi? Niby to 'tylko rzecz', ale czy nie jest ona też dowodem uczuć do drugiej połówki? Nie wiem, może tylko ja, zbyt emocjonalna kobieta, przywiązuję wagę do takich szczegółów.

Ale jak sama widzisz, Wasz problem jest o wiele głębszy. Masz parę opcji- psycholog, może jakaś terapia małżeńska, w ostateczności rozwód? Tylko dobrze to przemyśl. Pewnych rzeczy nie będzie można już cofnąć.

36

Odp: ...sprzedał obrączkę...

post przeniesiony

samanti28 napisał/a:

Cóż, problem sprzedania obrączki w moim poprzednim poście to chyba najmniejszy problem...
Jestem obecnie na urlopie wychowawczym, więc żyjemy z jednej pensji. Do pracy wracam we wrześniu, więc jeszcze trochę, on pomimo, że rzucił palenie postanowił sobie do tego wrócić. Paczka na dzień to mało! Dziś znowu kojenje dwie dychy na fajki, więc mówię mu że nie starczy nam kasy na jedzenie, na to on zamachnął się na mnie i wiecie jaki tekst za chwilę usłyszałam? "nic nie zrobiłem, nie uderzyłem cię", ale to nie koniec, powiedziałam,że mam dość tego i wychodzę, patrzyłam akurat na niego jak to mówiłam i wtedy on... napluł mi w twarz...wyszedł potem do pracy na popoludniówkę mowiąc, ze ja chce awantury jak zwykle! Chyba zaraz spakuję torbę i wyjadę do mamy! Jak dać gnoj**wi naczkę, bo mam takiego nerwa w tej chwili i czuje się taka upokorzona, że  *&##@ Mam dość dziewczyny...problem w tym, że do września jestem od niego uzależniona, bo obecnie jestem na tym urlopie a mala dopiero od wrzesnia idzie do przedszkola, a moi rodzice pracuja i tez im sie nie przelewa zeby nas utrzymać...poza tym jeszcze kredyt na mieszkanie...

37

Odp: ...sprzedał obrączkę...

No, ten post pokazuje całą prawdę o tym, że problem w Waszym związku jest o wiele głębszy, a sprzedaż obrączki była tylko jednym z elementów.

Przykro mi, ale on jawnie nie okazuje Ci szacunku. Nie wiem, co Ci powiedzieć, bo tu nie ma innej rady jak 'uciekaj od niego czym prędzej'.

Zawsze mnie jednak zastanawia- nie wiedziałaś, jaki był przed ślubem?

38

Odp: ...sprzedał obrączkę...

Dziwne co? Albo miałam tak zamydlone oczy albo on tak sie zmienil... Wszystko zaczęło się chyba po ślubie,od czego? Chyba od tego, że jak leżałam przed porodem w szpitalu on siedział na portalach randkowych i pisał do lasek maila w stylu : jestem zainteresowany niezobowiązującą znajomością! Ja się dowiedziałam o tym 3 miesiące później, a potem ruszyła lawina praktycznie ze wszystkim. Problem kobiet już się więcej nie pojawił, ale cała reszta jak najbardziej...

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ...sprzedał obrączkę...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024