On nie chce opucić rodzinnego domu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On nie chce opucić rodzinnego domu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-01 20:27:09)

Temat: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Witam...Mam problem, z ktorym w zaden sposob nie potrafie sobie poradzic:( Otoz jestem ze swoim chlopakiem juz prawie 3 lata. Dzieli nas odleglosc 70 km. Bywalo roznie, raz lepiej raz gorzej, jednak z przewaga lepszych chwil. Mielismy jeden powazniejszy kryzys, ale jestesmy ogolnie dobrana para, kochamy sie, dogadujemy sie dobrze, caly czas jest miedzy nami namietnosc... Jednak jest jeden problem, ktory burzy spokoj w naszym zwiazku.
Duzo rozmawiamy o swojej przyszlosci, oboje chcemy ja spedzic razem, niestety nie potrafimy sie dogadac w kwestii mieszkania po slubie. Moj chlopak nie chce zostawic rodzicow i nie chce opuscic rodzinnego domu, mimo, ze u moich rodzicow mielibysmy duzo lepsze warunki do zamieszkania (nie piszę tego, żeby się chwalic...po prostu chodzi o sytuacje rodzinna i mieszkaniowa mojego chlopaka, na temat ktorej nie bede Wam sie tu za bardzo rozpisywac). W gre wchodzi tez gospodarka rodzicow mojego chlopaka.
Dodam, ze moj chlopak dopiero jakies pol roku temu doszedl do przekonania, ze nie chce sie wyprowadzic. Nie mam pojecia jak rozwiazac ten problem. Bardzo go kocham i nie wyobrazam sobie bycia z kims innym. Ja od poczatku stawialam sprawe jasno, ze nie przeniose sie do niego. Teraz nadal trwam przy swoim przekonaniu, ale jestem w stanie isc na kompromis i zamieszkac w zupelnie innym miejscu, bez naszych rodzicow. Niestety moj chlopak nie chce opuscic swojego domu i gospodarki.

Bardzo proszę o jakies rady...jak moge z nim rozmawiac? Jak mogę go przekonac? Wiem, ze nie mozna kogos tak naciskac i zmuszac...ale czuje sie troche zawiedziona tym, ze ja potrafie pojsc na kompromis a on nie...mimo, ze zapewnia, ze kocha i chce ze mna byc. Moze ktos z Was byl w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym poradziliscie?
Bede wdzieczna za kazda wypowiedz.
Pozdrawiam:)

Zobacz podobne tematy :
Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Bardzo proszę o jakieś rady....:(

3

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

A czy on mieszka sam z rodzicami?

4 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-02 13:00:17)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Nie... jest jeszcze mlodsza siostra, ale ona mysli trochę inaczej niz on i nie chce zostać na wsi. Zupelnie nie wiem, jak go przekonac...:(

A i dodam, że u mnie w domu zostalam tylko ja z rodzicami. Moja starsza siostra wyprowadzila sie po slubie. Dom mamy duzy i kto mialby w nim potem mieszkac...:(

5 Ostatnio edytowany przez tn (2011-01-02 13:01:21)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...
zakochana/zdolowana napisał/a:

Bardzo proszę o jakies rady...jak moge z nim rozmawiac?

Przede wszystkim zapytaj o przyczyny. "Nie bo nie" nie jest odpowiedzią, więc drąż temat tak długo, aż uzyskasz odpowiedź. Na pewno istnieje jakaś poważna przyczyna.

zakochana/zdolowana napisał/a:

u moich rodzicow mielibysmy duzo lepsze warunki do zamieszkania

Czy nie jest tak, ze chcesz, aby zostawił ludzi, którzy go wychowywali, karmili i ubierali przez wiele lat w rozpadającym się gospodarstwie z wolna pokrywającym się pleśnią?

Musicie przemyśleć wiele faktów:
1) rozpada się system emerytalny, więc wasi rodzice będą na waszym utrzymaniu
2) utrzymanie gospodarstwa (zakładam że rolnego) kosztuje; płacenie za utrzymanie 2 domów jest dla mniej zamożnych osób finansowym samobójstwem odcinającym od możliwości rozwoju (za co poślesz dzieci na lekcje ang, jeżeli 100% zarobków pochłoną wydatki na utrzymanie nieruchomości i transport?).
3) zajmowanie się starszymi osobami nie jest łatwe kiedy mieszka się 70km od nich - koszty energii (w tym paliwa) będą rosły co roku ze względu na spadek podaży paliw kopalnych i wzrost popytu na nie
4) rozkład systemów monetarnych - kolejne turbulencje, drukowanie pieniędzy przez rządy, inflacja - to nie będzie pomagało w utrzymaniu stałego, pewnego źródła dochodu
6) własne m3 z płyty kartonowo-gipsowej po paskarskich cenach to, wbrew aspiracyjnej propagandzie, nie jest szczyt marzeń młodych ludzi; szyt możliwości - być może, ale konsekwencje nadchodzącego załamania finansów państwa nie ułatwią spłaty kredytów (skończy się drukowaniem $$$ i zmianą wszelkich, niewygodnych reguł gry "ze względu na ważny interes społeczny")
5) ze względu na spadek dostępności energii spadnie podaż żywności na rynku - gospodarka rolna to (wg mądrzejszych ode mnie) świetna inwestycja długoterminowa.
6) mieszkanie poza centrum miasta jest fajne smile

6 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-02 13:08:39)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

tn...ale ja tez mieszkam na wsi i tez musialabym zostawic moich rodzicow, ktorzy tez mnie wychowywali i nie szczędzili pieniedzy na moje dobro. A moj chlopak haruje praktycznie odkad byl nastolatkiem.
On nie chce zostawic glownie swojej mamy i gospodarki, jego ojciec pije, a ja tez nie chce isc do takiego domu. Warunki mieszkaniowe maja ciezkie. Wczesniej zgadzal sie zeby "przyjsc" do mnie...a teraz doszedl do wniosku, ze nie moze zostawic swojego domu.

I co jeszcze...nie chce zeby zostawil swoich rodzicow! Wiele razy mowilam, ze moglibysmy ich wspierac finansowo. Poza tym ja jestem gotowa opuscic swoj rodzinny dom i zamieszkac tylko we dwoje...czuje ze tak byloby najkorzystniej dla zwiazku. Nikt nie mieszalby sie niepotrzebnie w nasze zycie...ale on jest uparty i nie potrafi nawet pojsc na taki kompromis.

7 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-01-02 13:11:25)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Daj mu poczytać to forum, rozdział o relacjach w rodzinie.... Było mnóstwo tematow o mieszkaniu z rodzicani i z teściami. W żadnym nie udało mi się znaleźć kogoś kto po pewnym czasie piałby z zachwytu. Raczej jest na odwrót - uciążliwe, krępujące sytuacje przy używaniu kuchni, łazienki, sprzątaniu, dzieleniu kasy na rachunki, jedzenie etc. No i oczywiście zero prywatności. Wszechobecne mamy/teściowe udzielające niezbędnych rad jak najlepiej zadowolić ich pociechy. Jest też parę sytuacji patologicznych - no ale też musiałabyś się wczytać.
Z tego co piszesz siostra chłopaka sprytnie zadecydowała o wyprowadzce "zanim" ktokolwiek postawił ją pod ścianą. Rodzice pewnie chcą przekazać gospodarkę synowi, będzie mial start itd. takie są klasyczne tłumaczenia.
Pół roku to kawał czasu, mogli już poczynić wspólne plany odnośnie rodzinnego interesu i teraz może się być trudno z tego wycofać.
Z Twojego pierwszego posta wywnioskowałam że nie było mowy o wspólnym mieszkaniu z rodzicami kiedy podejmowaliście decyzję o ślubie. Dlaczego nagle zmienił zdanie?

8 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-02 13:15:11)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Zmienil zdanie, bo "wciagnal sie" w ta cala gospodarke. Nie poczynili zadnych krokow, z ktorych nie mozna sie wycofac. Moge powiedziec, ze tylko on sie tym teraz zajmuje. Kiedys "nie krecilo" go to az tak bardzo.
I dodam, ze nie jest to zmodernizowane gospodarstwo.

9

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Poczuł się odpowiedzialnie. Dobrze o nim świadczy. A czy akceptowalnym kompromisem nie byloby postawienie osobnego domku gdzieś w pobliżu? Moglibyście pomagać i Twoim i jego rodzicom bez konieczności wspólnego mieszkania z żadnymi.
Zgadzam się z tn w jednym punkcie - wieś jest fajna. Ziemia na wsi jest dużo tańsza a na byle działce rolnej można postawić siedlisko i sobie mieszkać. Wsie są dużo bezpieczniejsze - hermetyczne społeczności, kontrola sąsiedzka, etc Wszędzie dojedziesz, wszystko Ci podłączą. Musisz mieć jednak źródło dochodu.
I teraz - czy źródłem Waszego dochodu miałoby być tylko gospodarstwo? Ty masz własną zarobioną przez Ciebie kasę, czy będziesz na garnuszku teściów? Przepiszą to na Was oboje czy tylko na syna a potem ślub?
Nie zrozum mnie że chcę żebyś mi podawała szczegóły - sama się nad tym zastanów i przedyskutuj z chłopakiem. To są bardzo ważne kwestie Twojej, jego i Waszej wspólnej przyszłości.

10 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-02 13:59:34)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Ja tez mieszkam na wsi... tylko troszkę wiekszej, nie zrozumcie mnie zle, ale bardziej przystosowanej do cywilizowanego zycia. Blisko do przedszkoli, szkol, urzedow, marketow... Proponowalam mu, zebysmy zamieszkali gdzies w polowie drogi do mnie i do niego, ale on tlumaczy, ze to nie takie proste. Zgadzam sie z nim, ale boli mnie, ze on nawet nie chce zebysmy sporbowali czegos sami, tylko ja mam sie podporzadkowac jemu.
Jesli chodzi o mnie, to juz wkrotce skoncze studia i zamierzam pojsc na kolejne, przynajmniej podyplomowe i zdobyc jeszcze jakies kwalifikacje, takze nie sadze, ze bylabym na garnuszku przyszłych tesciow, zwlaszcza ze im ledwo wystarcza na utrzymanie siebie. Teraz tez pracuję. Nie jest to praca na stale, ale jednak zarabiam.

11

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Coś czarno to widzę sad czy uważasz, że będziecie szczęśliwi razem jak ZMUSISZ przyszłego męża do opuszczenia ojcowizny i starych rodziców? I będziecie sobie żyć jak 2 gołąbki jakby nic się nie stało? ON się widzi panem na własnej gospodarce, TY nie po to robisz studia po studiach aby harować na roli. Chyba trzeba się zastanowić czy możliwa jest wspólna przyszłość

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Nie chce go zmusic do opuszczenia ojcowizny. Pisalam juz wczesniej, ze wiem, ze nikogo nie mozna tak naciskac. Chodzi mi glownie o sam fakt, ze moj chlopak od samego poczatku znal moje zdanie, ja jego tez znalam, a on dopiero niedawno stwierdzil, ze chce tam zostac.
Poza tym nie uwazam, zeby to byl powod, dla ktorego mamy zaprzepascic nasza milosc i prace nad zwiazkiem. Dlatego tez szukam jakiegos rozwiazania. Duzo nad tym rozmyslam. Na pewno nie pokieruje sie czyims zdaniem, bo wiem, ze sami musimy podjac jakas ostateczna decyzje, ale chetnie rozwaze Wasze opinie.

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Bardzo proszę jeszcze o jakieś opinie...

14

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...
zakochana/zdolowana napisał/a:

Poza tym nie uwazam, zeby to byl powod, dla ktorego mamy zaprzepascic nasza milosc i prace nad zwiazkiem.

jaką miłość? Co to za miłość, jak facet nawet nie potrafi iść na kompromis???
Praca nad związiem? Dla Twojego partnera to chyba nie ma takiego słowa...

zakochana/zdolowana napisał/a:

dogadujemy sie dobrze

a jednak nie dogadujecie się aż tak dobrze,by wspólnie ustalić gdzie zamieszkacie po ślubie.

zakochana/zdolowana napisał/a:

jestem w stanie isc na kompromis i zamieszkac w zupelnie innym miejscu, bez naszych rodzicow. Niestety moj chlopak nie chce opuscic swojego domu i gospodarki.

Ty jesteś w stanie pracować nad związkiem,nie boisz się zmian, tego,że wyprowadzisz się od rodziców, nie boisz się nieznanego,a on? Szkoda gadać.

zakochana/zdolowana napisał/a:

Proponowalam mu, zebysmy zamieszkali gdzies w polowie drogi do mnie i do niego, ale on tlumaczy, ze to nie takie proste. Zgadzam sie z nim, ale boli mnie, ze on nawet nie chce zebysmy sporbowali czegos sami, tylko ja mam sie podporzadkowac jemu.

Sama widzisz,że robisz wszystko,aby było dobrze,aby go zadowolić.Tylko odpowiedz sobie sama szczerze:czy warto???

Kochana,pomyśl, co będzie później?Będziesz latać ze słomą w butach, zamiast chodzić do pracy, bo np.on stwierdzi,że nie radzi sobie sam z pracą, a Ty musisz mu pomóc?
Urodzą się Wam dzieci i co wtedy jeśli nadal on będzie uparty i nie będzie chciał iść nawet na kompromis???
Poddasz się całkowicie jego żądaniom i ze spuszczoną głową będziesz zgadzać się na wszystko i usługiwać mu jak służąca??? Bo on zachowuje się jak pan i władca.Chce rządzić Tobą i nawet w 1% nie liczy się  z Twoimi uczuciami,czy Twoim zdaniem.Jest egoistą.

Uciekaj od niego puki jeszcze możesz! Chyba,że jesteś taką desperatką,aby dać sobą pomiatać w imię miłości.

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

No Juliette...powiem Ci, że Twoja wypowiedź mną wstrząsnęła...wstrząsnęła w tym sensie, że rozważałam moją sytuację między innymi w taki sposób, jaki Ty opisałaś. Wiem, że masz dużo racji.
Ja tak bardzo go kocham, że staram się wymyślić jakieś pozytywne rozwiązanie i jak na razie nie dopuszczam JESZCZE do siebie tego czarnego scenariusza.
Jest mi bardzo ciężko, bo z jednej strony rozsądek podpowiada mi to, co Ty napisałaś, ale z drugiej jest serce, które kocha szalenie i nie potrafi przestać...:( tragedia:(

16

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

tn
Z tego wynika, że żadne z nas nie powinno sie wyprowadzać od swoich rodziców a całą swoją przyszłość związać głównie z nimi. Rozumiem, trzeba im pomagać ale trzeba zająć się też własnym zyciem. Chłopak autorki ma też siostrę, która również może się zająć rodzicami. I niestety ale przychodzi czas kiedy dzieci wyfruwają z gniazda rodzinnego i tak jak jego rodzice tak i on pownien to zrozumieć. Miłość to kompromis, niestety ten mężczyzna myśli tylko o sobie.

17

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Jednak jakąś decyzję będziesz musiała podjąć. To nieuniknione...
Może spróbuj z nim jeszcze porozmawiać na spokojnie, jeśli to nic nie da to przychyliłabym się do tego co napisała Juliette...
Nie możesz dawać sobą pomiatać, jeśli by mu na Tobie zależało to brałby pod uwagę Twoje zdanie.
Wcześniej też tak postępował, że musiało być po jego myśli?
Przemyśl sobie czy chcesz związku takiego w którym to on ma ostatnie zdanie....

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie rady:*

Na pewno będziemy jeszcze o tym rozmawiać, ale wątpię, że on zmieni swoją decyzję.

Wcześniej nie trwał tak uparcie przy tym, żeby zostać w swoim domu. Był w stanie pójść na kompromis, ale wtedy byliśmy troszkę młodsi. Teraz zaczął poważniej myśleć o tym, co chce robić w życiu, a ja zeszłam trochę na dalszy plan, mimo że nadal twierdzi, że mnie kocha...

19

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Witam
Mam ogromny problem.Mam 45 lat,wspaniałego syna,synową i wnuczkę.Mam też męża.Jesteśmy 25 lat po ślubie i prawie 30 razem.Mój dom rodzinny to wiecznie zestresowana mama i ojciec alkoholik.Wyszłam za mąż w wieku 20 lat i moim jedynym marzeniem był dom jak z reklamy.Kochająca się rodzina,niedzielne spacery,szacunek i wzajemne wspieranie się.Nic z tego nie wyszło.Moje małżeństwo od początku opierało się na awanturach wywoływanych przez męża,biciu i pozostawianiu wszystkiego na mojej głowie.Mieszkaliśmy razem z moją mamą,w której niestety nie miałam oparcia.To ja byłam tą najgorszą.Ciągle wzbudzano we mnie poczucie winy,gdy chciałam odejść.I tak tkwiłam w tym przez tyle lat,mając wiecznie tzw.kaca moralnego.Teraz niestety jestem osobą znerwicowaną,na rencie,bez możliwości podjęcia pracy ze względów zdrowotnych.Syn z rodziną mieszka osobno.Zawsze mogę na niego liczyć.Postanowiłam odejść od męża.Nie mam już siły znosić jego agresji,beztroski,kłamstw i tego,że wiecznie ze wszystkim jestem sama.Bilans 25 latach małżeństwa to kilka operacji neurochirurgicznych,nerwica,lęki,renta,długi,eksmisja i tragiczne warunki mieszkaniowe.Dopóki pracowałam jakoś dawałam radę łatać wszystkie dziury.Teraz moja renta nie wystarcza mi na leki.Maż nie pracuje.Wykonuje tylko jakieś dorywcze prace i ciągle ma pretensje,że nagabuję go o pieniądze na rachunki.Albo śpi,albo przegrywa w gry hazardowe resztkę pieniędzy.Nie można z nim normalnie porozmawiać,bo albo milczy,albo się drze i wówczas nie ma tematu.Nie pamiętam,kiedy się ostatnio kochaliśmy.Zresztą ja już nie potrafię się zbliżyć.Nie czuję się przy nim bezpieczna.Za to wiem,że jestem od niego uzależniona.Ciągle myślę o tym,jak on sobie beze mnie poradzi.Przecież zostanie sam.I tak w kółko...Wiem,że to nie jest miłość.To strach przed czymś nowym,przed konsekwencjami odejścia,problemami.To ja muszę odejść i to wtedy,kiedy go nie będzie w domu.Inaczej zostanę i będę tkwić w tym kolejne 25 lat.Jak dożyję.Od 4 lat jestem z mężczyzną,na którego mogę liczyć.Jest odpowiedzialny,czuły,dba o mnie.Jednak bycie z nim oznacza życie w innym mieście,pozostawienie "swojego" mieszkania,ogromne ryzyko,czy się uda.Stąd ciągłe zwlekanie z mojej strony.Ale nie mam już siły tkwić w zakłamaniu.Rola niewiernej żony mi nie odpowiada.Poradźcie...Jak się od niego uwolnić? Jak wyzwolić się z poczucia winy?

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Dag_a Twoja historia jest niczym z filmu...Przeszłaś tak wiele złego i gołym okiem widać, jak sama napisałaś, ze jesteś psychicznie uzależniona od męża. Mówisz, że boisz się, że on sobie bez Ciebie nie poradzi. Pomyśl teraz, czy on dba o to, żebyś Ty radziła sobie jakoś będąc z nim, a co dopiero bez niego. Tylko od Ciebie zależy, czy znajdziesz siłę, żeby od niego odejść...ale nie miej żadnego poczucia winy, o którym piszesz! To on powinien je mieć!
Wiele zależy również od tego, na ile poważny związek tworzysz z tym drugim mężczyzną i czy jesteś z nim szczęśliwa. Zawsze jest jakieś ryzyko, ale jeśli jesteście razem już 4 lata, to chyba zdążyłaś go w miarę dobrze poznać?


A ja tradycyjnie proszę o kolejne opinie na temat mojej powyżej opisanej sytuacji.

21

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Postaw warunek.

Wiem, że zaraz dostanę burę od połowy forum, że lepiej wszystko załatwić rozmową. Ala prawda jest taka, że narzeczony autorki - tak jak i mój - puszcza/ puści to mimo uszu.

Powiedz, że nie będziesz tam mieszkać i chcesz swojego domu. Niech rozważy czy go to interesuje.

(ja tak postawiłam sprawę, choć w trochę innym kontekście, zmobilizowało to mojego P. do zajęcia się kwestią naszej przyszłości).

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Bardolka mogłabyś napisać coś więcej? Byłabym bardzo wdzięczna. Jak wyglądała Wasza sytuacja? Jakie plany miał Twój narzeczony? W jaki sposób z nim rozmawiałaś?

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Jeszcze raz proszę o jakieś opinie...:( może ktoś z Was miał podobny dylemat i udało Wam się go jakoś korzystnie dla obu stron rozwiązać? Jak przekonać faceta, żeby zechciał "pójść na swoje"?

24

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Witaj

Mój kuzyn miał bardzo podobną sytuację do Twojej,ale z tą różnicą,że miał jeszcze dwóch braci którzy zajmują się teraz gospodarstwem.I też nie chciał się wyprowadzić z domu rodzinnego i zostawić gospodarstwo,lecz dziewczyna przekonała go do tego,a również sytuacje mieszkaniową miał nie najlepszą.Swoją drogą mieszka nie daleko mnie pracuje w pewnej firmie i jest ok.Widać,że dobrze im zrobiła ta przeprowadzka i jak sam twierdzi nie żałuje.

Natomiast Twój chłopak nie ma starszego rodzeństwa,zastanawialiście się co będzie gdy się wyprowadzi???Rodzice sobie poradzą sami???Pisałaś,że jego Ojciec pije więc pewnie zaniedbuje gospodarstwo???A rodzice mogą przejść już na emeryturę???

25

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

WItaj.
Przeczytałam Twoją historię i muszę stwierdzić, ze jest ona bardzo podobna do historii mojej kuzynki.
Oboje mieszkali na wsi. Ona miała dużo lepsze warunki, ale On miał przejąć gospodarstwo od rodziców, więc zamieszkali u niego. Nie było to jakieś nowoczesne gospodarstwo niestety. Ledwo wiązali koniec z końcem. Do póki nie było dziecka, to jeszcze jakoś im się układało. Ona pracowała, co prawda nie na pełnym etacie, ale miała pieniądze na swoje potrzeby. Gdy pojawiło się dziecko została "uziemiona" w domu i została na łasce męża. Sytuacja naprawdę nie godna pozazdroszczenia. "Musieli" również utrzymywać rodziców (jej teściów), którzy z powodu zadłużenia w Krusie nie otrzymywali renty. Pojawiały się kłótnie, głównie właśnie o sprawy finansowe. Z młodej, ładnej, zadbanej dziewczyny, mającej wiele planów na przyszłość przerodziła się w smutną, znerwicowaną, zapuszczoną "kobiecinę ze wsi".
Gdy zmarł jej tata dosłownie uciekła do matki, do swojego rodzinnego domu. Matka pomogła jej w opiece nad dzieckiem, a ona wróciła do pracy. Powoli wychodzi na prostą, ale tylko dzięki temu, że miała dokąd odejść i że był ktoś, kto jej pomógł.

Pisałaś, że Twój przyszły teść jest alkoholikiem. Nie łódź się, że ten problem Was nie dotknie. Będziecie mieszkać pod wspólnym dachem, może w niewielkim domu. Wyobraź sobie ze on jest pijany, robi awanturę na całego, a do Ciebie mają przyjść jacyś goście , choćby Twoi rodzice, czy koleżanki ....

Napiszę Ci szczerze, że ja w takie małżeństwo bym się nie pakowała. Wierzę w to, ze go teraz kochasz, ale czy ta miłość przetrwa taką ciężką próbę. Co będzie za 5, czy 10 lat, kiedy minie zauroczenie, namiętność a zostaniesz z wieloma problemami, z niezrealizowanymi marzeniami, z ciągłymi problemami finansowymi (nie oszukujmy się, tak jest w tych małych gospodarstwach), z mężem wiecznie zapracowanym, który przychodzi do domu z obory i wiadomo jak pachnie. A jak sam nie będzie dawał rady z pracą, to i Ciebie zagoni do pomocy.
Ja też mieszkam na wsi (choć nie mamy gospodarstwa rolnego) i widzę, jak młodzi ludzie niszczą sobie życie przez podobne decyzje.
Jeśli mieszkać na wsi, to napewno nie z teściami, czy rodzicami i nie pakować się w zacofane, niezmodernizowane rolnictwo. Teraz są takie czasy, ze aby "wyciągnąć" takie zapuszczone gospodarstwo na opłacalne, potrzeba wielu kosztownych inwestycji i wielu lat.

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie opinie. Zwłaszcza Tobie Gorzatka. Mimo, że z jednej strony coś mi mówi żeby iść za glosem serca, to jednak z drugiej mam w glowie taka wizję, jaka Ty opisalas:(

27

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Co to znczy, ze trzeba zająć się rodzicami? Czy oni mają po 80 lat? Nie sądzę, skoro mają młode dzieci. Ja mam 58 i nie życzę sobie, żeby ktoś  się mną zajmował. Doskonale radzę sobie sama. A gdy z sił opadnę to wtedy będę się martwić i rozważać rózne możliwości.  Myślę, że twój narzeczony używa rodziców jako pretekstu. Po prostu chce zostać na gospodarce i reszta sie nie liczy. A tobie stanowczo to odradzam. Gdyby było to nowoczesne, zadbane gospodarstwo, dwurodzinny dom i trzeźwy gospodarz to może bym się zastanawiała i to tylko pod warunkiem, że będziesz mogła pracować zawodowo po to by mieć swoje pieniądze a nie być zależna od męża i nie daj Boże teścia. W twoim przypadku tak nie jest i jest to przygnębiające. Jego rodzice w końcu dojdą do wieku emerytalnego i wtedy będa mogli przekazać ziemię państwu albo któremuś dziecku a sami odejść na emerytrę z Krusu. A skoro jeszcze tego wieku nie osiągnęli to trzeba pracować tak jak każdy!
Zadziwia mnie brak skłonności do kompromisów u twojego chłopaka. To bardzo źle wróży na przyszlość.

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Mnie też martwi jego brak skłonności do kompromisów.
Co do jego rodziców, to są dopiero około 50-tki, czyli w kwiecie wieku.
Problemem jest też to, że chłopak jest bardzo związany ze swoją mamą i w tym węszę jego chęć do pozostania u siebie:( Ona twierdzi, że nie da rady bez niego. Ok ja to rozumiem, bo życie jej nie rozpieszczało ale bez przesady:(

29

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

zakochana,słuchaj Mareny!Bo to bardzo mądra kobieta,doświadczona,dojrzała, napisała Ci wszystko to,co ja chciałam teraz napisać.

Problem w tym,że on nie godzi się na żadne kompromisy i chce abyś była jemu podporządkowana.
Zakochana, a nie myślałaś,że z jego to taki typowy maminsynek???

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Myślałam o tym maminsynku, ale az boje  sie uzywac tego slowa.
Z jednej strony chlopak jest zaradny, pracowity a z drugiej wlasnie mam wrazenie, ze za bardzo trzyma sie mamy.
Kobietki mam takie zamieszanie w glowie, ze nawet nie macie pojecia:(
Boje sie ze moglabym sobie nigdy nie wybaczyc, jesli odejde teraz i nie sprobuje sprawdzic, co nam z tego wyjdzie lub ze nie potrafie wymyslic jakiegos innego, ale korzystnego dla nas obojga rozwiazania:( Boje sie, ze to bedzie mnie dreczylo cale zycie i ze moge juz zawsze tesknic za moim chlopakiem, a przez to skrzywdzic innego mezczyzne, jesli taki sie pojawi na mojej drodze, a przy okazji siebie;(

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

proszę o pomoc;(((((( zgodzic sie na jego warunek, czy odpuscic i zalowac do koca zycia??????;((((((((( mam dola strasznego;(((((

32

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Nikt za  ciebie nie podejmie decyzji. Kilka osób napisało Ci co myśli o tej sytuacji. Zdecydowana większość, to nie pakować się w takie małżeństwo.
Bardzo źle na przyszłość wróży ta upartość i niezdolność do kompromisów Twojego chłopaka. Małżeństwo polega właśnie na ciągłych kompromisach raz z jednej raz z drugiej strony. Ja w życiu bym nie wytrzymała z facetem, który by decydował za nas oboje we wszystkich sprawach. Czuła bym się jak w klatce, ubezwłasnowolniona i chyba największa miłość czegoś takiego by nie przetrwała.

Gdyby mój chłopak (teraz już mąż) kazał mi po ślubie zamieszkać z jego rodzicami, bo musi się nimi opiekować i kategorycznie odmawiał innych rozwiązań dotyczących naszego mieszkania, to nigdy bym za niego nie wyszła.
Nawet nie wyobrażam sobie mieć na głowie teścia alkoholika.

A nie możecie na jakiś czas zamieszkać razem ? Tak na próbę, bez ślubu.

33 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-12 13:35:21)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

My jeszcze ślubu konkretnie nie planujemy, tylko rozmawiamy o naszej przyszlosci.

Ja chcialabym zamieszkac sam na sam na probę, moj chlopak chcial tego wczesniej, ale ja jeszcze nie bylam gotowa. A teraz zajal sie swoja praca i gospodarka i juz mu to nie w glowie, bo nie moze zostawic tego, co ma u siebie...;(

Wiem, ze sama musze podjac decyzje. Mam tego calkowita swiadomosc, ale chcialabym zebrac jak najwiecej opinii, a najlepiej podobnych przykladow z zycia wzietych, bo na pewno jest sporo osob, ktore byly w podobnej sytuacji. Bardzo mnie interesuje, jak to sie wszystko potoczylo.

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Czy jest tutaj ktoś, kto będąc na moim miejscu, ustąpiłby swojemu ukochanemu i poszedłby mieszkać do niego, ponieważ on ma gospodarkę, której nie chce zostawić?;(
Mógłby mi ktoś pokazać inną stronę?;( Czy jest ktoś za tym, żeby zaryzykować?;(

Pomyślicie pewnie, że jestem chora, ale miałam już różne niemądre myśli żeby ze sobą skończyć...;(

Bardzo proszę jeszcze o opinie.

35

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Droga zakochan/zadowolona powiem Ci tak ja mam podobnie jak Ty -tez gospodarka u tesciow , ale ja z takich czy innych powodow po ciazkich namowach meza zamieszkałam u Niego- czego teraz bardzo załuje sad mam dwie okropne szwagiereczki ;/ ale zmierzam do Twojego problemu , otóż wieaze sie troche z moim , poniewaz moj maz tez nie "chciał " sie wyprowadzic z "rodzinnnego domu " ale wziełam sie na sposób i zaproponowałam mu wynajem i odrazu zaznaczyłam ze jak nie bedzie mu odpowiedało to wrocimy do jego rodzinnego domu!! powiem ci ze przemysł to i powiedzial ze idzie na taki uklad .... takze moze sprobuj Go tak zaskoczyc , taka propozycja smile moze cos przemysli smile
Zycze osiagniecia sukcesu w tej sprawie i pozdrawiam

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Magdulek1987 chyba z nieba mi spadlas:) takiej osoby szukalam...jesli to nie problem dla Ciebie, to moglabys jakas rozwinac Wasza sytuacje? Albo czy zgodzilabys sie na prywatna rozmowę i podanie mi np. jakiego zastepczego e-maila lub zastepczego gg?
Bardzo mi zalezy, bo widzę ze naprawdę mamy trochę podobną sytuację.

Pozdrawiam

37

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Zakochana/zadowolona--------nie gadaj głupot !! smile) sa gorsze sytuacje smile głowa do Góry smile) nie dawaj sie , zeby on zwyciezyl i postawil na swoim..... pokaz ze tez masz swoje zdanie smile) nie poddawaj sie

38 Ostatnio edytowany przez zakochana/zdolowana (2011-01-17 19:06:53)

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Dziękuję za wsparcie...tylko że ja boje się postawić na swoim, bo boję się, że go stracę;(  wiem, że są gorsze sytuacje, ale nic nie poradzę na to, że tak bardzo go kocham;(

A czy Twój teraz już mąż, przed slubem nie chcial isc na zaden kompromis? Tylko nalegal, zebys tam zamieszkala? Nie zgadzal się na zadne inne rozwiązania przed slubem?

39

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Zakochana/zadowolona:))
moj email to   magdulek1987@o2.pl -> takze pisz smiało , z chęcia Ci pomoge smile)))
:*

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

dziękuję bardzo magdulek1987:) sprawdź pocztę:)

41

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...
zakochana/zdolowana napisał/a:

dziękuję bardzo magdulek1987:) sprawdź pocztę:)

Zakochana/zadowolona i jak rozwiązałaś swój problem????????????????????????? Ja ma bardzo podobny problem tylko jestem w gorszej sytuacji, ponieważ jesteśmy 3 lata po ślubie, mamy dziecko i mój mąż chce wrócić na gospodarstwo do rodziców!!! W głowie mi się to nie mieści, ponieważ mąż ma dobrze płatną pracę ja również pracuję, a on chce rzucić to wszystko i iść na rolę!!!
Proszę pomóżcie, co mam robić próbuję z nim rozmawiać, ale on jest uparty. Podkreślę jeszcze, że teściowie mają na utrzymaniu 3 synów.
Mieszkamy z moimi rodzicami, ja w drodze kompromisu chcę żebyśmy poszli w końcu na "swoje", ale on nie chce w ogóle rozmawiać na ten temat. Myślę, że boi się odpowiedzialnosci. Trudno opisać całą sytuację za jednym  razem, proszę pomóżcie!!!!

42

Odp: On nie chce opucić rodzinnego domu...

Wiem, że stary wątek, ale po prostu muszę to napisać innym ku przestrodze:

to, że chłopak pochodzący z rodziny alkoholowej odrzuca pozytywną perspektywę na życie, żeby mieszkać z rodzicami, to NIC DZIWNEGO. Jest coś takiego jak syndrom dorosłych dzieci alkoholików (DDA - warto poczytać w internecie). Dotyczy to osób, które wychowywały się z rodzicem uzależnionym od alkoholu. Taki alkoholik często robi gehennę swojej rodzinie, jego żona trwa przy nim, bo ma niskie poczucie własnej wartości i wchodzi w rolę ofiary. Dziecko w takiej rodzinie natomiast wchodzi w rolę obrońcy matki (najczęściej jest to najstarsze dziecko). To bardzo silna, chora relacja, która wiąże taką dysfunkcjonalną rodzinę przez poczucie winy. Może twój chłopak nie wyobraża sobie zostawić matki na pastwę ojca-alkoholika, a sama matka trwa w roli ofiary. Przydałaby się intensywna terapia psychologiczna dla chłopaka i matki (a ojca należałoby wziąć na terapię leczenia uzależnień). Zastanów się, czy chcesz się w to pchać. Jeśli tak, to być może sama masz problem z głęboko zakorzenionym poczuciem winy (sama też zbytnio poświęcam wszystko dla innych, więc dobrze cię rozumiem), które wbrew rozsądkowi nie pozwala ci odejść (ktoś to tutaj nazwał "kacem moralnym").

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On nie chce opucić rodzinnego domu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024