czy walczyć o faceta którego względy odrzuciło sie 2 lata temu, jesli ten ma juz inną, ale ja nie moge o nim zapomniec,?co zrobic , żałuje ze wtedy byłam głupia i nie doceniłam chłopaka ale czy to ma przekreślać wszystko? dzis jestem mądrzejsza ale co z tego co mi po tych doświadczeniach? czy ktos odzywał sie do starej miłości? jak to zrobiliści? co powiedzieliscie? macie jakies doswiadczenia... prosze o jakies rady czy złote mysli....
Hm, widzę, tu niemały problem.
Utrzymujesz z nim jakiś kontakt, on pamięta, że 'jeszcze istniejesz'?
Piszesz, że on ma inną. Tak, to zdecydowanie jedna wielka przeszkoda. Układa się im, czy też nie? Wiesz coś na ten temat?
Moim zdaniem powinnaś go na nowo oczarować, tak aby zakochał się w Tobie kolejny raz. Przecież stara miłość nie rdzewieje, więc nie ma tu czego przekreślać, skoro wtedy mu zależało, może teraz też mu będzie? Może ma inną tylko dlatego, aby zapomnieć o Tobie?
Ja mam kontakt prawie z ze wszytskimi facetami z ktorymi bylam. Ten kontakt jest poprawny i odzywamy sie do siebie dosyc regularnie. Tylko jest jedno ale... ( a moze i tych ale jest wiecej)
Po pierwsze - musialo troche wody w Wisle uplynac zanim zaczelismy na nowo sie kontaktowac.
Po drugie - moje rozstania byly dosyc pokojwe - nikt nikogo nie zdradzil, nikt nikogo nie skrzywdzil - to zawsze byly madre, pokojowe rozmowy na zasadzie - "nie ma sensu i tak bedzie lepiej".
Po trzecie - mimo iz zwiazeki zakonczyly sie dawno temu - czasami przychodza takie momenty, ze jest ciezko przyjaznic sie z bylym. Czlowiek (szczegolnie w chwilach slabosci) ma wlasnie pewne slabosci - i tutaj trzeba trzymac sie wczesniej ustalonych zasad gry. ( co naprawde czasami nie jest latwe)
Takie uklady sa fajne i duzo daja. W koncu znacie sie bardzo dobrze, wciaz szanuje tego czlowieka z ktorym sie rozstalam, czesto powstaja ciekawe uklady. Bo nikt nie powie Ci o niektorych rzeczach tak jak byly w szczerej rozmowie
Istotne jest tylko to by zachowac proporcje - ty masz nowe zycie ( i on musi to szanowac) i on ma nowe zycie ( i tez trzeba nauczyc sie to szanowac) i nie mozna przesadzac ani w jedna, ani w druga strone.
Jak zaczyna sie taki kontakt po rozstaniu - po prostu od rozmowy - "co u Ciebie?"
Bez marudzenia, bez szczegolow, krotka rozmowa na temat!
Tylko z tego co piszesz to tobie nie chodzi o kontakt z bylym, tylko o odbicie chlopaka, ktorego kiedys poslalas do diabla
To juz zupelnie inna historia.
Tylko zanim zaczniesz cokolwiek robic - zastanow sie dobrze - czy to chwila slabosci? Czy widzac go z nowa dziewczyna nie jestes po prostu zazdrosna ? Czy naprawde chcialabys byc na jej miejscu? Czy nie zniszczysz mu zycia dla swojego kaprysu ?
mam z nim kontakt jedynie na gg, mieszka ze 18o km odemnie, na gg jest ciągle niedostępny, wydaje mi sie ze z nia jest zeby nie byc samemu ale podkreslam ze mi sie wydaje,
kiedys spotkalismy sie na korytarzu to wypytywał co u mnie, chwalił sie swoimi projektami...
nie wiem co mam zrobic, panicznie boje sie do niego odezwac, boje sie definitywnego odrzucenia, ale wewnątrz czuje taki niepokój zeby jednak działac, ciągle myśle w dzien w nocy,
jak mu dac cos do zrozumienia, poradzcie
często się widujecie ? On zrobił jakiś krok w kierunku powrotu ? Coś Ci powiedział ? Jakiś gest, słowo, cokolwiek?
Może to tylko takie sympatyczne zachowanie z jego strony - w końcu znacie sie jakis czas.
Wciąż pytam czy jestes na 100% pewna tego co chcesz to zrobić ?
Makatka, jestem pewna tego ze chciałabym teraz z nim byc,
jak sie tak zastanawiam czemu go odtrąciłam to dochodze do wniosku ze wtedy kiedy o mnie zabiegał to ja sama byłam nieszczesliwa, zagubiona samotna, niedojrzała i wtedy nie mogłabym dac mu jakiegokolwiek szczescia, zainteresowania z mojej strony,
whetewer,
kurcze nie wiem co mam teraz robic nie chce pokutowac przez całe życie z takim piętnem ze kogos skrzywdziłąm, chciałabym zrobic pierwszy krok ale boje sie ...jak mam mu to dac do zrozumienia
Ja zostalem wlasnie po 4ech latach zostawiony. Taki post dodaje mi mocy. Moja dziewczyna tez nie potrafi dac mi milosci i to chyba ta sama sytuacja. Ona nic nie czuje a przez 4ry lata mowila mi codziennie ze bedziemy swoimi Aniolami do konca zycia. Nie bede bral nikogo innego i bede zyl swoim zyciem. Bede staral sie wszystko zrozumiec.... lecz nie wiem czy ta nadzieja to nie jest wielki blad z mojej strony. Ale co za roznica jak w glebi serca zawsze bede chcial by wrucila....
To jest własnie zycie, ja sama nie umiej pojac tego co robimy, pozniej tego zalujemy. Dlaczego tak jest? Człowiek z roku na rok dojrzewa i rozumie co stracił i jak postapił...
byłam głupia, ale czy jakos moge to naprawic