Znacie moja historie bardzo dobrze. Znacie mnie, troche... Mozecie myslec, ze jestem romantyczka, niepoprawna marzycielka, wszedzie
doszukuje sie dobra. Tak, to ostatnie jest ogromna prawda o mnie. Gdybym stracila nadzieje w dobro drzemiace w czlowieku, chyba ostatecznie bym zwariowala. Swiat jest taki popaprany...
Przez dlugi czas nie moglam sie otrzasnac po tym, co mnie spotkalo. W jakims stopniu wciaz nie moge. Ogladam filmy, czytam ksiazki, obserwuje ludzi na ulicy, zagladam na forum. Tak bardzo chcialam znalezc odpowiedzi na moje pytania, dlaczego to sie stalo, kim jest moj maz, i nie udalo mi sie tego osiagnac. Zaczelam popadac w paranoje, przeczytalam o zboczencu, czy dewiancie, notorycznym zdrajcy, tyranie, egoiscie i moj maz od razu stawal sie taka osoba. Widzialam na ulicy, filmie, czy jeszcze gdzies indiej ludzi zapatrzonych w siebie, przytulonych, zwlaszcza starszych, i od razu czulam furie, ze z moim mezem to juz chyba nie bedzie mozliwe. Czytalam watki wielu z Was, opwiadalyscie o swoich mezach, ile razy was zawiedli, ile razy dawalyscie im szanse, jak bardzo was oszukiwali i w tej samej chwili moj maz byl jednym z takich gnoi.
A prawda jest inna. Nigdy przed ani nigdy po nie znalazlam dowodu jego nielojalnosci, zawsze rozmawial ze mna kilka razy w ciagu dnia, zawsze bylismy w scislym kontakcie. Czesto wrecz mialam wrazenie, ze mnie pilnuje. Nie bede hipokrytka, czesc tego telefonicznego czasu napewno byla spowodowana nuda, ale czy wtedy nie moglby zadzwonic do kochanki czy kolezanki? Czy nie wolalby swintuszyc z jakas larwa przez telefon niz rozmawiac ze mna o dupie maryni? Nigdy nie podjal zadnej decyzji bez konsulatacji ze mna, nigdy w mojej obecnosci nie spowodowal, zebym musiala czuc sie niezrecznie, bo on zapatrzyl sie na jakas laske, albe czynil jej jakies niedwuznacznosci, nigdy nie znalazlam zadnych dowodow na jakikolwiek sposob komunikowania sie z inna kobieta, chocby w sprawach zawodowych czy czysto kolezenskich, nigdy nie widzialam, zeby moj maz ogladal lub filmy czy strony porno lub czytal jakies erotycznosci beze mnie, nigdy mnie nie oklamal. Tak bylo przed i tak jest po.
Co wiecej zyskalam: wiecej czulosci, ciepla, troski, uwagi, calowania w tylek, lepszy seks, ogolnie lepiej i wiecej wszystkiego.
Prubowalam doszukac sie jakiejs logiki w tym co sie stalo, szukalam jakiegos podobienstwa w choc jednej historii, nie znalazlam. Uswiadomilam sobie, ze ludzie moga byc naprawde podli, faceci przebiegli, zimni, cyniczni, moga kalkulowac i manipulowac. Stalam sie wyczulona na wszelkiego rodzaju dziwne sytuacje. Nic nie znalazlam. Wszystkie spiecia, klotnie, wylewanie na niego szamba, co zdarza sie do dzisiaj i wciaz dosyc czesto, spowodowane byly i sa myslami w mojej glowie, doszukiwaniem sie czegos, choc tak naprawde nie mam do tego powodow. A moj maz znosi moje hustawki humorow, spuszcza glowe i mowi, ze wszystko zniesie, jesli tylko go nie zostawie. Do dzisiaj nie umie powiedziec dlaczego to zrobil, co czul, o czym myslal. Jej intencje z pewnoscia nie byly czyste, a cala sytuacja wygladala na z gory zaplanowana.
Dzis wiem, ze wszystko jest w mojej glowie, nie chce go przekreslac, chce odzyskac siebie, czyste mysli, czyste uczucie bez czajacej sie w poblizu nienawisci, chce znow cieszyc sie zyciem. Dziewczyny, wiecie jak pozbyc sie tych wszystkich durnych mysli?