W dobie internetu, osłabienia relacji miedzyludzkich w realnym świecie coraz częściej uciekamy w świat wirtualny, tam znajdując przyjaźń, zrozumienie, nierzadko miłość. Nie przeczę, że inspiracją do zastanowienia się nad tym problemem był obejrzany przeze mnie w niedzielę film ,,Samotność w sieci", gdzie uczucie samotności w związku skłoniło bohaterkę do napisania jednego krótkiego zdania skierowanego do nieznajomego w sieci, a to zdanie było początkiem czegoś nowego, zalążkiem rodzącego się uczucia...
I w tym miejscu rodzi się moje pytanie.... Czy można pokochać kogoś wirtualnie? Nie widząc go, nie mając możliwości dotknąć, nie czując zapachu, nie słysząc głosu? Czy można kogoś pokochać za sam fakt istnienia, za słowa i myśli w nie przelane?