Witam!
potrzebuje Waszej rady,pomocy...
chodzi o to, że mój Facet doszedł do wniosku, że mnie rani i dlatego chce mnie zostawić, a zarazem mówi, że mu zależy. sam przyznał, że nie wie, czego chce. rozmawialiśmy na ten temat ostatnio i doszlismy do wniosku, że bedziemy się starać zeby było dobrze i było... przez 2 dni, a potem on znowu swoje, ze nie chce mnie wiecej ranic (choc ja nigdy nic takiego nie powiedział, ze on mnie rani) i ze lepiej bedzie to zakonczyc teraz, niz pójźniej i że bardzo mu zależy.
ja nic z tego nie rozumiem, a Wy? może któraś z Was była w podobnej sytuacji.?
dodam jeszcze, że wczesniej było wszystko w porzadku, a on zaczał miec jakies watpliwosci jakies 2 tyg. temu. dodam tez, ze nie jestesmy ze soba długo, bo ok 4 mc, ale mi strasznie na nim zależy i niespodziewałam się czegoś takiego z Jego strony... jest mi smutno, źle, nie wiem co mam robić. pomóżcie!
Przechodziłam to samo jakiś czas temu, facet zostawił mnie twierdząc, że mnie tylko rani i że on na mnie nie zasługuje, nie wiem o co mu chodziło do dzisiaj, ale nie jesteśmy razem boli, ale wiem w głębi duszy, że dla mnie tak będzie lepiej może jeszcze nie teraz ale w przyszłości na pewno.
A co do Was daj mu czas może przemyśli sobie co nie co jak będzie sam i dojdzie do wniosku, że chce być z Tobą.
3 2010-12-13 14:06:24 Ostatnio edytowany przez anka1234 (2010-12-13 14:11:20)
moj chłopak tez tak powiedzial i odszedl-fakt najpier ja go rzucilam ale mialam powod ale wierzylam ze naprawde mnie kocha i bedzie dobrze..wrocil po tyg bo chcialam by oddal mi rzeczy wycalowal mowil ze niechcial dac mi odejsc,ze mnie kocha itd a nastepnego dnia powiedzial ze wie ze go kocham ,cche mnie wspierac chce miec ze mna dobry kontakt ale niechce mnie ranic(ciagle mi bylo zle ze ma malo czasu dla mnie ze jest zmeczony-czulam sie odtracona)ale .....powiedzial tylko ze to niepozeganie na zawsze ze przemyslal,ze teraz bedzie znow dobrze a pozniej i tak sie rozwali...przeprosil za wszystko ze siebie,napisal ze neichce mnie ranic...juz nic nieodpisalam i cisza...juz prawie 3tyg
jak wida c sa ludzie którzy prą do przodu jeśli widza jakies problemy które czesto sie powtarzaja to choc jeszcze kochaja uwazaja ze neiwarto dalej sie w to pchać i zamykaja pewien rozdzial i ide naprzód
to wszystko jest takie skomplikowane
nie wiem co mam robic, nie wyobrazam sobie, ze nie bedzie go obok, ze juz nie bedzie "moj" . to tak bardzo boli!
Będę okrutna, ale przechodzę przez to teraz i na początku też mówił, że nie chce mnie skrzywdzić i rozważa, aby ode mnie odejść. Po 10 latach związku, mamy małą córeczkę, okazuje się, że poznał inną, przy której czuje się szczęśliwszy. Jesteśmy na etapie przemyśleń i decyzji co dalej, ale wiem, że jak facet tak mówi, to stoi za tym jakaś panna. Nie koniecznie zaraz Cię zdradza, ale może myśli o innej i nie chce Cię dlatego ranić.
wiem,że ci ciezko...ale jak sobie powtrzam(a nie jestem z nim 3tyg) ze widocznie nie byl dla ciebie i czeka cie cos lepszego ja np kocham dalej swojego chłopaka ale stwierdzil ze niedaje nam szany tez pewnie bylo mu przykro ze zostal porzucony i idzie dalej .ja niepisze niedzwonie bo dlaczego mam go nękać...przykro mi kochana ale musisz jak on iść do przodu:) jestem w takiej sytuacji jak ty tylko ze ty dluzej se swoim niejestes...zycie bywa okrutne ![]()
niekoniecznie ma inna...nie zawsze tak jest..ale czasem sa ludzie ktorzy jesli widza ze cos sie nieuklada to wola dac sobie spokoj....nieranic sie wzajemnie....i iść swoja drogą.
Faktem jest, że jeśli nie kocha, to nie będzie się męczył, tylko dlatego, że Ty tego chcesz, jeśli chodzi o inną ja czułam to prawie na 100%, że tak jest. Jeśli myśli o innej, myślę, że byś to wyczuła. Mamy swoją intuicję ![]()
moim zdaniem tu nie chodzi o inna (tzn. w moim przypadku), o cos innego... tylko nie wiem, o co.
nie wiem, jak to bedzie, nie wyobrażam sobie tego jak odejdzie... naprawde zadłużyłam się w nim na maxa! zależy mi na człowieku, jak na żadnym innym do tej pory. ale wiem, że nie mogę i nie chcę go na siłe trzymać przy sobie.
po tym, co mi powiedział nie jestem w stanie normalnie funkcjonowac
ciagle płyną łzy... nie mogę sie niczym zając, bo nie potrafie o nim przeztac myślec... tak bardzo bym chciała, zeby wszystko sie ułozyło.
a dlugo juz nie jestescie razem?jak dlugo nie macie kontaktu?ja np mowie na wlasnym przykadzie..moj chlopak juz byly nie mial innej tylko ja ciagle klocilam sie z nim o to samo...zrywalam i zerwalam bo bylo mi przykro sadzilam ze przemyslimy i bedzie dobrze a poszedl ta inna droga mowiac i cytujac moje slowa,bedzie teraz dobrze a pozniej i tak nie''tak jak u ciebie..wiec skoro jeden z partnerow uwaza ze zwiazek jest niestabilny to z niego rezygnuje....mialam chlopaka wczesniej ktory zerwal ze mna bo...sie niedogadamy i rzeczywiscie -okazalo sie ze ma inna ten natomiast nie ma..wiec to nie ejst regóła
czy długo nie jestesmy razem? niby od wczoraj, ale ostateczna decyzja jeszcze nie padła, ale wiem, ze tak bedzie... widze po nim, po tym co pisze i jak pisze. a kontakt mamy cały czas. własnie do mnie napisał
Dziewczyny nigdy nie byłam w takim dołku... nawet z łózka nie chce mi sie podniesc...
nie moge jesc, spac...
a moze znalazł sobie kogos i nie wiedział jak ma to zakonczyc lub poprostu nie dojrzal do zwiazku, i chce sie bawic
nie znalazł na pewno, to nie to. wiem o tym. myśle, ze on sie boi bardziej zaangazowac, bo boi sie tego, ze to ja go moge skrzywdzic. musze sie z nim spotkac, pogadac, moze dzis wieczorem... moze jutro... chce walczyc o ten zwiazek. wiem, ze jezeli nadal nie bedzie chciał, to nic nie zrobie, nie zatrzymam go na siłe, bo to bez sensu, ale chce spróbować zawalczyć o to. to chyba nic złego prawda?
"dodam tez, ze nie jestesmy ze soba długo, bo ok 4 mc"
"niby od wczoraj, ale ostateczna decyzja jeszcze nie padła"
to jak w końcu ?
Doskonale wiem, wiemy co czujesz, żadna z nas nie mogła wstać z łóżka, niedawno jeszcze tak miałam, moja rada jesli nie próbowałaś go zatrzymać, to spróbuj, delikatnie, nie nachalnie, jesli powie NIE, to daj mu odejść. Nie można nikogo zmusić do miłości, do związku, jak będzie chciał to wróci.. sam, pewien swoich uczuć do Ciebie. Teraz popłacz sobie, możesz wyć, buczeć na głos, krzyczeć.. minie za dzień, dwa, parę dni, do dwóch tygodni może tak być, potem wstaniesz i każdy dzień będzie łatwiejszy.. potrwa to jednak.
Jeśli on nie będzie chciał, to staraj sie dusić w sobie nadzieję, ze wróci, pozdrawiam ciepło, trzymaj się dziewczyno
15 2010-12-13 15:06:36 Ostatnio edytowany przez inkaaa (2010-12-13 15:09:29)
Kaja83 wiem, ze nic na siłe. ale chce spróbowac.
jak w koncu pytasz? a wiec tak: pierwszy raz co s wspomniał, ze nie chce mnie ranic, meczyc soba, ponad tydzien temu, potem sie dogalismy i było jakotako. w piatek znowu to powtórzył, ale sam doszedł do wniosku, ze chce sie starac, zeby było dobrze i ze boi sie ze jak by mnie zostawil, to bedzie tego załował. w sobote było wszystko okey, naet bardzo dobrze, w niedziele do południa tez, a potem nagle buum i powiedział, ze lepiej skonczyc to teraz niż póżniej, obiecał tez ze jeszcze pomyśli i porozmawiamy.
uważam, że u Was też już granica jest bardzo cienka, raz tak raz siak, o co dokładnie chodzi ? czemu on ma te wątpliwości? czy nie możecie się dogadać ? jakie są powody? rani cię ? czyli co ? kłocicie się ..?
ja sama do końca nie wiem o co jemu chodzi.
on właśnie mnie nie rani i nigdy niczego podobnego nie powiedziałam. on mówi, ze rani mnie swoimi wyjazdami (wyjeżdza za granice do pracy) i nie chce mnie krzywdzic, ze on wyjezdza zostawia mnie sama. fakt, ze jak go nie ma jest ciężko, ale wiedziałam od początku jak będzie, ze niebedzie go cały czas przy mnie, ale chciałam i chce byc z nim. czy sie kłócimy? tak naprawde to nie było ani razu powaznej kłótni, drobne sprzeczki i to tez kilka razy.
![]()
18 2010-12-13 17:18:12 Ostatnio edytowany przez anka1234 (2010-12-13 18:36:05)
tak tylko jezeli on tylko uwaza ze cie rani..ty nie dalas mu do tego zadnych powodow zeby tak oto myslal to w takim razie cos mu nieodpowiada w tym zwiazku i probuje sie oswobodzic.z tego co piszesz....a ze neichce np powiedziec mocniejszcy słow to mowi właśnie tak-neichce cie ranic....daj mu czas zobaczysz co sie wydarzy...albo przemysli ,ułoży sobie wszystkow głowce albio odejdzie a wtedy bedzie to jednoznaczne z tym ze neichcial juz z toba byc tylko niechcial cie krzywdzic słowami...czyli rozstanie kulturalne bez wyzwisk i broni w rękach-ja tak mysle
19 2010-12-13 17:57:16 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-13 18:00:38)
Wg mnie kulturalnie , w baletkach , na paluszkach Cie on opuszcza, robiac przy tym piruet pt. "Nie chce cie ranić", "brakuje mi czasu" itp.itd. czyli wszytsko jest do bani.
Sory za szczerośc.
Ale masz na tyle dobrze, że nie obrzuca Cie wyzwiskami, czyli w pewnym sensie Cie szanuje. To tak, jak by czuł sie za Ciebie odpowiedzialny , niczym za kogos z rodziny.
pozdrawiam.
A ja nie wiem co gorsze, czy jak Cię facet zmiesza z błotem, czy jak jest kulturalny, przezyłam dwa warianty i szczerzez mówiąc lepszy jest ten negatywny dla mnie , szybciej się wygrzebałam z depresji , a własciwie to jej nie było.
Inkaaa uszanuj jego decyzję i uczucia, jesli chce odejść i nie próbowałaś już go zatrzymać, ale niestety bez powodzenia, to pozwól mu na to, nie podchodź do miłości egoistycznie. Ja wiem ze trzeba walczyć o uczucie, o ukochanego, ale uważam, ze już zrobiłaś co mogłas, a skoro on nadal sie wycofuje, to nie na siłę.. trzymaj się, pozdrawim cię
kurcze dziewczyny, ja go nie rozumiem, nie odzywał sie od poniedziałku do wczoraj wieczorem ... i nagle buumm napisał, dlaczego sie nie odzywam, ze źle mu bezemnie i ze nie wie czego chce....
mielismy sie spotkac w pon, alebo w wt ale jak poruszyłam ten temat to juz nie odp. ja nie wiem juz nic... chciałabym sie poprostu spotkac i miec jasna sytuacje, bo nie mam siły na takie, zaqlezy mi na Tobie, brakuje mi Ciebie, ale nie chcxe byc z Toba, nie chce Cie ranic. niech on sie okresli, bo zwariuje!
22 2010-12-15 11:48:39 Ostatnio edytowany przez busiu (2010-12-15 11:49:14)
'Zasługujesz na kogoś lepszego'.
'Nie zasługuję na Ciebie.'
'Nie chcę być dla Ciebie ciężarem'.
'Jesteś ideałem, ale to ja muszę popracować nad sobą'.
'Zazdroszczę temu, który się z Tobą ożeni'.
Jeśli nie wie, czy kocha, to NIE KOCHA. NIE KOCHA. NIE KOCHA. NIE KOCHA. NIE KOCHA!
Polecam książkę 'Nie zależy mu na Tobie' (albo film 'He's just not that into you'). I znaj swoją wartość!. I nie odzywaj się do niego. Nawet jeśli Tobie zależy jak cholera, i Cię kusi w pizdu, żeby coś napisać i walczyć, to jednak najlepiej zrobisz, jeśli zamilkniesz. Albo się ogarnie, przemyśli i zrozumie co stracił, albo odpuści sobie i Ciebie, i te durne gadki w stylu 'zależy mi na Tobie i nie chcę Cię ranić' (a co innego robisz, dupku?). Tak czy siak, albo wróci, albo będziesz miała go z głowy, ale Twoje na wierzchu.
Inkaaa, busiu ma rację daj go na wstrzymanie, ja wiem jak cięzko jest jak sie czeka i nie wie na czym się stoi, niepewność jest najgorsza, wolisz znać prawdę nawet jesli ona jest krzywdząca, nie pozwól mu na takie traktowanie, jesli chłopak cię kocha to się opamięta , najlepiej napisz mu , zeby dał sobie i wam czas i nie kontaktował się, ty również nie pisz.. poczekaj parę dni i się rozmów z nim.
24 2010-12-15 12:02:58 Ostatnio edytowany przez inkaaa (2010-12-15 12:05:07)
ja sie do niego nie odzywam, czekam az on pierwszy to zrobi. i wczoraj sie odezwał pierwszy, wiec dlatego mu odpisałam. moja przyjaciółka mówi to samo, ze bije sie teraz z myslami i sie opamieta... wiec czekam, nie odzywam sie, czekam na jego krok. jest ciężko skręca żeby coś napisac, zadzwonic...
dziękuje dziewczyny za Wasze odpowiedzi, naprawde dajecie mi siłe , dziękuje bardzo :*