Spotkałam się z chłopakiem zapoznanym przez Internet po raz drugi, zależało mi na tej znajomości. Spóźniłam się na spotkanie 40 minut(!).. ale czekał cierpliwie. To było drugie spotkanie.. Generalnie przedłużałam spotkanie, chociaż byłam zmęczona. Nie miałam odwagi zakończyć spotkania, a on mówił, że jak 'masz ochotę', możemy siedzieć.. Ogólnie spotkanie należało też trochę do tych, na których trochę się milczy, może go nudziłam.. Teraz się nie odzywa. Zaznaczam, że on należy do nieśmiałych chłopaków, chociaż ma 23 lata. Ja rok mniej ;] I również jestem nieśmiała. Ogólnie bardzo dużo nas łączy- od zainteresowań, muzykę poprzez podobnie ukierunkowane poglądy. Dlatego mi tak zależy na podtrzymaniu znajomości.
Gdyby okazało się, że rok pisania listów i ogólnie rozbudzenia sympatii poszedł na marne przez jedno spotkanie- to co to za znajomość? Teraz nie ma listów, czego mi baaaardzo szkoda.
Czy wypada zaczepiać go, prowokować jakiś kontakt- czy raczej dać sobie spokój? Czekać na jego staranie? Nachalna także nie zamierzam być.. to nie w moim guście/ stylu. Albo może, jak okazać mu zainteresowanie, ale tak nie w stylu nachalnym?
Będę wdzięczna za porady ![]()
Pozdrawiam! ![]()