Toksyczna matka i co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczna matka i co dalej?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

Temat: Toksyczna matka i co dalej?

Nie chcę się tu rozpisywać na temat mojego dzieciństwa, bo budzi to we mnie najgorsze wspomnienia. Ale zapewne na forum jest więcej takich osób, którym rodzice zniszczyli psychikę itp. Czy zdecydowaliście się na dzieci? Jakimi jesteście rodzicami???

Mieszkaliśmy razem z babcią- ja, moja matka i dwaj bracia. Matką z babcią się nienawidziły i strasznie wyzywały. Zero szacunku, z obu stron. Miałam wtedy może z 8 lat i przysięgłam sobie, że ja nigdy nie będę taka w stosunku do mojej matki. Ale moja matka najwyraźniej nie zdała tej lekcji. Bo ona traktowała swoją córkę (mnie) nawet gorzej niż jej matką ją. I tu się pojawia pytanie, problem. Nie chcę mieć nigdy dzieci, boję się że będę dla nich taką samą matką, że nie będzie żadnej miłości, a zostanie ona zastąpiona nienawiścią. Na razie nie mam perspektyw na dzieci i tak. Ale gdybym zaszła w ciążę, miałabym dylemat. Nie jestem z tego powodu dumna, ale boję się i nie chcę zniszczyć psychiki a co za tym idzie życia, tym niewinnym istotkom. Zresztą nawet bracia mi od zawsze powtarzają: babka była zła, matka jest gorsza, Ty będziesz najgorsza, więc proszę Cię siostra nie przedłużaj tego pokolenia.

A jak jest z Wami???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

ja mam takiego ojca;( no ale cóż nic na to nie poradzi... a ty słowami braci się nie przejmuj. Jesteś inna niż swoja matka i babcia to stwierdzam po twojej wiadomości. a jeśli będziesz miała swojego dzidziusia to napewno bardzo dobrze go wychowasz;) powodzenia;)

3

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Nie wiem czemu można nienawidzieć własnego dziecka, matki. Okres buntu -rozumiem - mama be,koleżanki cacy. Ale gdy człowiek jest dorosły? Powiem Ci, że ja tez nie chcę być taka jak mój ojciec ani jak moja matka była dla mnie kiedyś. Mam w sobie dużo miłości i moim marzeniem jest mieć dzieci, dać im to czego sama nie miałam. Mi też często powtarzano : masz geny ojca, pewnie pójdziesz w jego ślady, jesteś taka sama jak on. Albo ty też tak będziesz traktować swoje dzieci zobaczysz... Lecz ja jestem tak samozaparta, że wierzę, że tak nie będzie... zbyt jestem wrażliwa i zbyt dużo przeszłam by powielać te złe zachowania. Znam przykłady wielu osób które mimo "toksycznych" rodziców nie szli w ich ślady, są szczęśliwymi, dobrymi ludźmi. Ja wierzę, że też taka będę. Dlatego ty też nie przejmuj się tym co mówią. Nie wierz w to. Nikt nie jest wcale skazany na geny, ani na to na co się napatrzył. Jesteś osobnym człowiekiem. Nie jesteś swoją matką, babką. Jesteś kate... Widocznie Twoją mamę nie stać było na takie przemyślenia jakie ty masz teraz. A to już bardzo dobrze o Tobie świadczy. Nie przekreślaj swojej przyszłości, szansy na normalny dom i rodzinę. Wierzę, że Ci się uda. Musisz tylko chcieć i sama mocno w to wierzyć. Powodzenia.

4

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

gdybys wychowywala swoje dziecko w gronie rodzinnym matki i babci, to mogloby to zle rzutowac na dziecko i Twoje samopoczucie ale mysle ze gdybys oddzielnie je chowala ze swoim partnerem nie byloby tak zle, dlatego ze widzisz problem i wiesz dobrze jak on moze oddzialywac.
slowa braci pomin..

5

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Dziękuję za te słowa. Trochę mnie podbudowałyście. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła pochwalić się Wam, że jestem szczęśliwą matkę hehe smile
A słowa braci zapadły mi w pamięć i ciężko będzie pozbyć się ich z mojej głowy eh.

6

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

smile

7

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kate Słowa braci są wyrazem obaw ale też nie upatuj w nich jakiejs przepowiedni lub sytuacji ,która musi się zdażyć.
Ty wiesz co w domu było nie tak,jestes tego świadoma więc jestem pzrekonana,ze nie zrobisz tego swoim dzieciom.
Musisz jedynie uporządkować przeszłość,odciąć się od niej i wyciągac wnioski.
Jesteś młoda  ,całe życie przed tobą a posiadanie dziecka i danie mu swej miłości jest ogromną radością.
Dasz swoim dzieciom to czego sama nie miałaś okazji dostać -to twoje zadanie!
Trzymaj się  smile

8

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Też mam toksyczną, agresywną mamę. W dzieciństwie strasznie mnie biła, upokarzała, poniżała... Do tej pory potrafi mnie skutecznie upokorzyć i sprowadzić do poziomu słowami. Jedyny sposób na takie osoby to uparte powtarzanie im do znudzenia: "Nie rób tak, to mnie rani" i zmuszanie ich do patrzenia na to, co robią, też np. mówiąc: "Zaczynasz znowu, za chwilę powiesz coś, czego będziesz żałować" itd. Na moją mamę poskutkowało, zmieniła się trochę, ale to jest wiele lat pracy i wymaga naprawdę wyrobienia sobie żelaznej psychiki... Mam nadzieję, że nie będę dla swoich dzieci takim katem.

9

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Nie wiem na ile to jest możliwe, ale spróbuj może, chociaż raz, na spokojnie porozmawiać szczerze ze swoją matką na temat waszych relacji, tego co czujesz i jakie masz obawy. Może porozmawiać o jej relacjach z jej matką. Nic jej nie usprawiedliwia, ale próba zrozumienia jej zachowania i postawienie się w jej sytuacji mogła by w jakiś sposób pomóc. Twoja matka najprawdopodobniej jedynie w ten sposób potrafiła sobie radzić ze stresem i frustracją. Ogólnie mieszkanie z mężem i dziećmi oraz z rodzicami/teściami pod jednym dachem nie jest najlepszym pomysłem i należy unikać tego jak ognia. Wydaje mi się, że Twoja babka i matka prowadziły walkę o dominację w domu. Twoja matka czuła, że ją przegrywała i wyżywała się na dzieciach(Tobie)-osobach(osobie) nad którymi dominowała, być może obawiając się, że w przyszłości może stracić nawet tą resztkę władzy jaka jej została. Zastanawia mnie również jak Ty radzisz sobie z frustracją i stresem.  Uważam, że możesz mieć dzieci w przyszłości, ale tutaj będą musiały zostać spełnione warunki - dobre relacje z partnerem, najprawdopodobniej odizolowanie się od toksycznej części rodziny, bo to może wpłynąć negatywnie na Ciebie, na przyszłego partnera jak i dzieci. Rozumiem, że zdajesz sobie z tego sprawę, jak to jest być dzieckiem i jak się czujesz w swojej sytuacji, ale będąc matką zobaczysz wszystko z innej strony i założę się, że ciężko Ci będzie postawić się wtedy w sytuacji swojego dziecka i porównać to jaka było to z Tobą i z Twoją matką dlatego naprawdę powinnaś postarać się postawić na miejscu matki, ale za nic jej nie usprawiedliwiać.
I teraz jedna bardzo ważna rzecz - to jest jedynie moja opinia i nie jestem żadnym specjalistą. Zamiast myśleć jak to będzie czy powinnaś, czy nie powinnaś mieć dzieci powinnaś wziąć się w garść i pójść po poradę do psychologa. Taka wizyta po pierwsze wypleniła by z Ciebie wszelkiego rodzaju obawy, nastawiła pozytywnie do życia jak również pokazała ścieżkę którą masz podążać. I co najważniejsze wyrzucisz z siebie ciężar doświadczeń z matką. Polecam i wierzę, że jeżeli się postarasz i poradzisz to wszystko będzie dobrze. Musisz w to włożyć tylko trochę wysiłku. Czekam na odzew i relację z pierwszej wizyty.

10 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2010-12-11 18:03:46)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?
Amis napisał/a:

kate Słowa braci są wyrazem obaw ale też nie upatuj w nich jakiejs przepowiedni lub sytuacji ,która musi się zdażyć.
Ty wiesz co w domu było nie tak,jestes tego świadoma więc jestem pzrekonana,ze nie zrobisz tego swoim dzieciom.
Musisz jedynie uporządkować przeszłość,odciąć się od niej i wyciągac wnioski.
Jesteś młoda  ,całe życie przed tobą a posiadanie dziecka i danie mu swej miłości jest ogromną radością.
Dasz swoim dzieciom to czego sama nie miałaś okazji dostać -to twoje zadanie!
Trzymaj się  smile

Oczywiście wiem co moja mama robi/robiła nie tak. Nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Ale boję się, że mogłabym zapomnieć o tym sad Że stres, praca i inne problemy spowodują, że tak jak moja mama nieświadomie wszystkie żale świata przeleje na dziecko sad Wielokrotnie mówiłam mojej matce, że jej nienawidzę z całego serca ( ona mi zresztą też) i boję się, że mogłabym usłyszeć kiedyś coś takiego od mojego dziecka sad
A dlaczego tak pisze? Bo przejęłam już kilka wad po matce hmm I to stało się automatycznie, nie wiem kiedy sad Czasami słyszę, ze robię coś jak ona. A ja nie chcę, żeby mnie cokolwiek z nią łączyło.
A co do przeszłości, ona się za mną ciągnie wciąż. Chciałabym dlatego znaleźć sobie dobrego psychologa, ale nie stać mnie sad
Znalazłam publiczną poradnie, ale nie wierzę w takie coś.

Amelia1984 napisał/a:

Też mam toksyczną, agresywną mamę. W dzieciństwie strasznie mnie biła, upokarzała, poniżała... Do tej pory potrafi mnie skutecznie upokorzyć i sprowadzić do poziomu słowami. Jedyny sposób na takie osoby to uparte powtarzanie im do znudzenia: "Nie rób tak, to mnie rani" i zmuszanie ich do patrzenia na to, co robią, też np. mówiąc: "Zaczynasz znowu, za chwilę powiesz coś, czego będziesz żałować" itd. Na moją mamę poskutkowało, zmieniła się trochę, ale to jest wiele lat pracy i wymaga naprawdę wyrobienia sobie żelaznej psychiki... Mam nadzieję, że nie będę dla swoich dzieci takim katem.

Na moją mamę nie ma sposobu sad Ona nie jest świadoma, ile mi zła wyrządziła, jak mnie zniszczyła od środka. Nie wie, że codziennie modliłam się o śmierć, planowałam samobójstwo. Ona się ma za świetną matkę! "Bo przecież ona samotnie wychowała trójkę dzieci, więc jest świetna". A  że mnie biła, upokarzała przed koleżankami? Zasłużyłam. Ona jest nienormalna psychicznie, ale bez żółtych papierów sad
Ale jak skończę studia, chcę uciec stąd na drugi koniec świata, zacząć nowe życia. Odetnę się od wszystkich. Mam nadzieję, że mi się uda smile Jeszcze 2,5 roku męki! W przyszłe wakacje zaczynam odkładać kasę smile
Amelia Tobie też życzę jak najlepiej :*

11

Odp: Toksyczna matka i co dalej?
Caramban napisał/a:

Nie wiem na ile to jest możliwe, ale spróbuj może, chociaż raz, na spokojnie porozmawiać szczerze ze swoją matką na temat waszych relacji, tego co czujesz i jakie masz obawy. Może porozmawiać o jej relacjach z jej matką. Nic jej nie usprawiedliwia, ale próba zrozumienia jej zachowania i postawienie się w jej sytuacji mogła by w jakiś sposób pomóc. Twoja matka najprawdopodobniej jedynie w ten sposób potrafiła sobie radzić ze stresem i frustracją. Ogólnie mieszkanie z mężem i dziećmi oraz z rodzicami/teściami pod jednym dachem nie jest najlepszym pomysłem i należy unikać tego jak ognia. Wydaje mi się, że Twoja babka i matka prowadziły walkę o dominację w domu. Twoja matka czuła, że ją przegrywała i wyżywała się na dzieciach(Tobie)-osobach(osobie) nad którymi dominowała, być może obawiając się, że w przyszłości może stracić nawet tą resztkę władzy jaka jej została. Zastanawia mnie również jak Ty radzisz sobie z frustracją i stresem.  Uważam, że możesz mieć dzieci w przyszłości, ale tutaj będą musiały zostać spełnione warunki - dobre relacje z partnerem, najprawdopodobniej odizolowanie się od toksycznej części rodziny, bo to może wpłynąć negatywnie na Ciebie, na przyszłego partnera jak i dzieci. Rozumiem, że zdajesz sobie z tego sprawę, jak to jest być dzieckiem i jak się czujesz w swojej sytuacji, ale będąc matką zobaczysz wszystko z innej strony i założę się, że ciężko Ci będzie postawić się wtedy w sytuacji swojego dziecka i porównać to jaka było to z Tobą i z Twoją matką dlatego naprawdę powinnaś postarać się postawić na miejscu matki, ale za nic jej nie usprawiedliwiać.
I teraz jedna bardzo ważna rzecz - to jest jedynie moja opinia i nie jestem żadnym specjalistą. Zamiast myśleć jak to będzie czy powinnaś, czy nie powinnaś mieć dzieci powinnaś wziąć się w garść i pójść po poradę do psychologa. Taka wizyta po pierwsze wypleniła by z Ciebie wszelkiego rodzaju obawy, nastawiła pozytywnie do życia jak również pokazała ścieżkę którą masz podążać. I co najważniejsze wyrzucisz z siebie ciężar doświadczeń z matką. Polecam i wierzę, że jeżeli się postarasz i poradzisz to wszystko będzie dobrze. Musisz w to włożyć tylko trochę wysiłku. Czekam na odzew i relację z pierwszej wizyty.

Najpierw troszkę sprostuję. Nie mam ojca. Byłam tylko ja, moja matka i dwaj bracia. Jak miałam 7 lat przeprowadziliśmy się do nowego miasta, do babci. Moja matka już przed przeprowadzką miała złe relacje ze swoją m. Dla mnie matka wtedy jeszcze nie była aż tak zła, owszem biła mnie często i kazała godzinami klęczeć na klamerkach. I nigdy nie przytulała, nie mówiła, że kocha. Wolała obce dzieci. A wspólne mieszkanie z babcią tylko pogorszyło relacje z obu stron. Babcia była po wylewie i nie wstawała z łóżka. Miała swoją opiekunkę. A jak załatwiła się po ostatniej wizycie opiekunki to co? Moja matka się brzydziła, bracia wiadomo. Więc ja, 8-13 lat, chodziłam ją przebierać, myć itp.
Nie chcę już wdawać się w szczegóły. Ale zawsze słyszałam od niej, że żałuje że mnie urodziła, że jej zmarnowałam życie. I groziła, że odda do domu dziecka. Wiem, że ona też nie miała lekkiego życia. Pierwszy mąż zostawił ją dla innej, a drugi bił ją. A ja jestem "owocem" krótkiego romansu. Kiedyś się obwiniałam, uważałam, że jestem winna całego zła świata. Ale na ten moment nienawidzę tej kobiety i tego co ze mną zrobiła i że mnie pozbawiła normalnej przyszłości.
Dlatego nie ma szans na szczerą rozmowę. Nie potrafiłabym z nią rozmawiać, bo ona czasami sprawia wrażenie niespełnej rozumu. Nie rozumie co się do niej mówi. Jest sierotą, niezaradna.  Nigdy tak naprawdę nie miała prawdziwej pracy hmm Odkąd zaczęłam stawiać pierwsze kroki jeździliśmy całą rodziną na jagody, zrywaliśmy korę z drzew! I z tego była na chleb hmm I potem pojawiła się i niej żądza pieniądza. Trwoniła pieniądze na toto lotki i inne takie hmm Nienormalna. Jeździła po innych miastach, bo przecież miejscowe jej źle życzyły. A to co ona teraz wyprawia na stare lata. Znaczy nie jest stara, 50 lat. Ale już całkiem pozjadała rozumy. I jak pisałam wyżej, ona się uważa za świetną matkę hmm Mój jeden brat od dziecka kradł, pił, brał narkotyki, uciekała z domu, siedział już nawet raz w areszcie, dostał zawiasy. I on też przyczyniał się do domowego horroru. Ale on był zawsze oczkiem w głowy mamy. A drugi po zawodówce uciekł z domu, poszedł do zakonu. Ale matka wydzwaniała do niego, że ma wracać do domu, że se rady nie dajemy i biedny wrócił po dwóch latach sad Mieszkał w domu parę lat i Hitler z niego był. A obecnie, wpakował się w chory związek, na starcie trójka dzieci plus jedno ich wspólne. Też nie jest szczęśliwy sad Nie wiem jeszcze co dla mnie zgotował los, ale nie napawa mnie to wszystko optymizmem. Jeszcze mam teraz trochę problemów zdrowotnych przez zaniedbania matki z dzieciństwa i nie wiem już skąd mam brać na to siłę, energię sad Nie mam nikogo na kogo mogłabym liczyć, poprosić o pomoc sad
A jak ja sobie radzę ze stresem? Czekolada hehe, filmy albo najskuteczniejsze alkohol sad Nic mi tak nie pomaga. Upić się, na drugi dzień nic nie pamiętać smile

A co do Twojej porady. O niczym innym nie marzę! smile Ale napisałam o tym powyżej sad
Dodam jeszcze, że jak byłam dzieckiem, strasznie nerwowym, to matka mnie zapisała do psychologa, chodziłam wiele lat do jednej pani, ale nigdy się przed nią nie otworzyłam. Wstydziłam się tego, bo se wyobrażałam jakich ona ma świetnych rodziców i rodzinę. Często widziałam jak do niej przychodził mąż z dzieckiem i mnie to tak zasmucała i się wstydziłam głupia xD
Nie wiem po co ja to wszystko napisałam, trochę dużo.
Bezradna/

12

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kate widzisz te wady -to juz sukces i moższ nad nimi zapanować bo je rozumiesz.
Jesteś mądrą bardzo skrzywdzoną kobietą ,dzieckiem -nie ,kazda matka sprosta zadaniu i jest warta szacunku i miłości ale to nie jest sprawą genetyki
Twoja matka odreagowała na Tobie czyli osobie bezbronnej -nie możesz od siebie wymagać wybaczenia,zapomnienia,niewiem?
Nie możesz pić-to powoduje ulgę tylko na chwilę bo nie boli a ty nie myślisz
Twoja przeszłość była starszna walcz o siebie i swoje marzenia-a jeśli ich nie masz to czas byś miała!
Proszę Cię idź na terapię ,sama nie dasz rady-będzie wracało i zatracisz się!

13 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2010-12-11 22:57:52)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Amis dziękuję. Dla mnie to takie dziwne, że obcy ludzie wyciągają do mnie rękę, że dajecie mi porady. Nie wiem co napisać. Z moich bliskich na nikogo nie mogę liczyć. Naprawdę Dziękuję Wam :*

Amis naprawdę chcę iść. Szukam i szukam w necie, ale nic konkretnego nie mogę znaleźć sad Tylko ta jedna poradnia. A po znajomych wstydzę się pytać, bo mało kto zna moją sytuację. Muszę zadzwonić tam i dopytam dokładnie. Ale boję się, że pójdę tam i jak publicznie to ten psycholog nie poświęci mi wystarczająco dużo uwagi, a ja jestem wrażliwa strasznie xD I się zamknę w sobie zupełnie już sad
Nie stać mnie niestety na prywatnego eh sad
Mama mnie nie wspomaga finansowo. Ale w przyszłym semestrze poszukam pracy jakiejś dorywczej.  Bo teraz mam za dużo na głowie. Ale mam jeszcze masę innych nieplanowanych wydatków.  I jeszcze mam zęby w strasznym stanie i nie łapią się już na refundację hmm Teraz np. muszę zapłacić za zrobienie jednego zęba 150 zł w sumie, leczenie kanałowe sad Oszczędzam na czym się dam.

14

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Alkohol = zły pomysł, w afekcie możesz tylko pogorszyć swoją sytuację i dorobić się kolejnego problemu.
Jakaś praca dorywcza = świetny pomysł, oderwie trochę Twoje myśli i dostarczy gotówki.
Co do poradni publicznej, to warto spróbować, tylko musisz być całkowicie z nim szczera, żeby mógł dobrze zrozumieć sytuację.
Nie pamiętam teraz czy podałaś gdzieś tutaj swój wiek, ale jeżeli szukała byś partnera, wydaje mi się, że powinnaś uważać na sytuacje gdzie możesz zachłysnąć się miłością jak to było w przypadku Twojej matki. Wydaje mi się, że powinnaś raczej do tego tematu podchodzić z rozwagą i szukać raczej partnera - przyjaciela. Osoby raczej statecznej niż ekscytującej.
I to co zauważyła Amis na Twój temat. To nie jest komplement na pocieszenie czy dowartościowanie. Wydajesz się być inteligentną osobą. Najpierw myśl, potem działaj. I skończ z piciem, ta kasa którą wydajesz na alkohol może być o wiele lepiej ulokowana. A stres myślę, że lepiej jest wyrzucać z siebie poprzez rozmowę o problemach. Trzymaj się mała.

15

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tak często jest kate,ze rozumiemy więcej -bo coś tam przeżyliśmy i wiemy jak trudno żyć ,jak trudno uwierzyć w siebie i jak trudno oddychać pełną piersią.
Jesteś młoda ale bardzo dojrzała-
Zacznij od tego psychologa -moze trafisz na dobrego?
Szukasz pracy ,uczysz się -wierzę w Ciebie,ze Ci się uda i bardzo chciałabym zobaczyć twoje uśmiechnięte kiedyś maleństwo.
Jednak najpierw zajmij się sobą-pisz jak najwięcej,pytaj się ,myśl,wyciągaj wnioski-to dużo daje i jest jakąś formą terapii.
Zrozumiesz kiedy np,sięgasz po alkohol-czego lepiej uniknąć, co wywołuje w tobie napady złosći.
Co sprawia Ci radosć i kiedy jestes w stanie się zrelaksowac?
Twoja wrażliwość to dobra cecha ,nie wierzę ,ze skrzywdziłabyś własne dzieci smile

16 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2010-12-13 11:10:41)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Co raz bardziej mnie przekonujecie hehe.
Ale czasami mam takie momenty, że myślę sobie czy moje problemy na pewno nadają się na zwrócenie o pomoc do psychologa. Czy mnie nie wyśmieje, że przychodzę z takimi "głupotami" sad
Jak będę u brata na świętach, muszę z nimi pogadać poważnie. Może oni mi pomogą rozwiązać to jakoś i znaleźć tego psychologa.
Od kilku dni mam małą deprechę. Nie wiem już skąd brać siłę, motywację żeby walczyć z tym wszystkim. Nie chcę mi się nic. I co najgorsze nie mam żadnej bliskiej osoby, której mogłabym wypłakać się, wygadać. Zostało mi te forum big_smile
A co do chłopaka. Właśnie jest tu problem. Nie wiem z czego to wynika. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem zbytnio urodziwa i nie mam wianuszka adoratorów. Ale czasami zdarza się, ze ktoś się mną zainteresuje. Dla przykładu poznałam ostatnio takiego jednego chłopaka, przy okazji koncertu. I polubiłam go, ot tak. Ale później on zaczął do mnie wypisywać i takie tam. I w tym momencie na samą myśl o nim przepełnia mnie nienawiść, a co gorsza ŚMIESZNE TO BĘDZIE rzygać mi się chcę jak se o nim pomyślę hmm
Jak miałam jakieś 12 lat byłam w sanatorium przez miesiąc. Wysłano mnie tam z tej poradni psychologicznej, miałam dużo tików nerwowych i w ogóle. I był tak taki chłopak i podobał mi się, byłam nim zauroczona nawet. I po jakimś czasie poprosił mnie o takie dziecinne chodzenie. I tu się skończyło, bleeeeeeeeee. Ale najpierw się zgodziłam zostać jego dziewczyną hehe i on próbował mnie pocałować a co ja zrobiłam? Poleciałam do łazienki i ostentacyjnie zaczęłam się myć xDDD I tak się zakończyła nasza znajomość.  Wiem, że jeszcze byłam dzieckiem. Ale już wtedy miałam taki reakcje, gdy ktoś próbował się do mnie zbliżyć.

A co mi sprawia radość? Hmmm. Zakup nowego ciucha albo czegoś o czym wieki marzyłam smile Dobry mecz Polaków w siatę albo nożną. Teraz już tego nie praktykuję, ale kiedyś jak mnie łapał zły humor to se włączałam na płytce mecz Polska Portugalia big_smile
Chociaż u mnie to jest z reguły radość krótkotrwała. 5 minut i wracam do normalności. A jak mnie coś zasmuci, wkurzy- wręcz odwrotnie. Cały dzień przeżywam i jeszcze pół nocy nie mogę zasnąć sad

17

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Nawet te najbłachsze problemy nie są głupotami o ile mają wpływ na nasze życie .Z tym,ze ty wcale nie masz błachych powodów-dzieciństwo rzutuje na całe dorosłe życie.
Sama to widzisz i powinnas coś z tym robić-zreszta już robisz smile
Masz chłopaka to juz coś ale relacje w związkcz tez bywają trudniejsze i musisz zdawać sobie sprawę ,ze możesz robić błedy -chociaż to nie jest zasadą.
Myślę ,ze poswiadomie bronisz się przed zaangażowaniem aby nie zostać potem skrzywdzoną -tak profilaktycznie!
Doły i brak radości w życiu to da się zmienić-oczywiście jedni z nas zawsze znajdą problem do zamartwiania inni w ogromnymi kłopotami uśmiechają się.
Co do dobrych maczów to chyba lepiej znaleźdź sobie inną pociechę bo wyniki nasze reprezentacji piłki nożnaj mogą przyprawić o doła.
Z siatkówką lepiej-sama zacznij coś uprawiać nie ma nic lepszego niż przebiegnięcie kilku okrązeń na stadionie-może maratonik?
No i jestes nieurodziwa -no tak to już tkwi w tobie-bo nasza uroda to czysto sbiektywne odczucie-napewno nie potrzebujesz wianuszka adoratorów a jedego fajnego ,normalnego faceta
Pewnie pięknym kobietom  łatwiej ale tego nie wiem i już się nie dowiem
pozdrawiam

18

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Amis nie mam chłopaka, coś Ty smile Chciałabym, bo miałabym w nim oparcie i miałabym z kim spędzać czas smile
W przyszłym tygodniu tam zadzwonię i spróbuję jakoś na nowy rok się umówić. Ale kurde boję się, że mi przydzielą faceta. Wiem, że już marudzę hehe. Ale wstydzę się mężczyzn. Czy to dentysta, ginekolog, czy cokolwiek innego musi być kobieta big_smile
Dzięki :*

19

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tak kate czytałąm za szybko -to dziś przez mój katar i słabsze samopoczucie(pisałaś o bracie)-
Ale problem z zaangażowaniem jest-facet napewno gdzies na Ciebie czeka tylko musisz dać im trochę szansy !
Ja zaś mam odwrotnie-zawsze do lekarza mężczyzny-czuję się pewniej!
W każdym razie to dziwne,ze akurat wytworzyłaś barierę dotyczącą relacji z facetami!
Czy z ich strony spotkało Cie coś złego?

20

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Trochę złego ze strony mężczyzn joo. Ale nie wiem czy tu właśnie tkwi przyczyna.
Po pierwsze ojciec=> nigdy go na oczy nie widziałam. Jak byłam dzieckiem pisałam do niego, słałam kartki, ale zawsze bez odezwu sad
I mama też zawsze zabraniała mi się kolegować z chłopakami, z podwórka, z klasy itp. Groziła, że jak mnie z jakimś zobaczy to pożałuję tego. A jak na podwórku jakoś tak wychodziło, ze my dziewczyny bawiłyśmy się z chłopakami to zaraz mama mnie wołała do domu i miałam karę. Nie wiem skąd u niej to wynikało. Może się bała, że mnie któryś zapłodni xDDD Strasznie infantylne podejście, ale to cała moja mama.
No i moi dwaj bracia. Jeden brat, który pisałam, że był w zakonie, zmienił się diametralnie po wyjściu z wojska. Zachowywał się jak Hitler, do dzisiaj tak na niego wołam. Od razu po lekcjach musiałam wracać do domu, pięć minut spóźnienia i już dzwonił i zabierał mi komórkę hmm
A drugi brat wprowadzał terror w domu. Codziennie wracał do domu pijany, albo naćpany. I budził mnie np. o 2 w nocy i zabierał komórkę, pieniądze a jak płakałam, żeby mi komórkę zostawił, bo muszę do szkoły wstać rano, a nie mam innego budzika, to zdarzało mu się uderzyć mnie. Mama xD Czasami stawała po mojej stronie, ale to tylko pogarszało sprawę. Brat rzucał wszystkim po domu, naczyniami, krzesłami, ławą... Rzucał telefonami o ścianę, najczęściej swoimi. Chyba z 20 se rozwalił hmm Mi i mamie też czasami w ten sposób rozwalał komórki. Wybijał szyby, lustra w domu. Kradł, bił się, więc policja była naszym częstym gościem.
Także myślę, że z tego to może wynikać. Ale nie wiem jak se z tym poradzić.

21

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Nadal nie wiem ile masz lat. Muszę przyznać, że to co opisujesz jest niecodzienne, a Twoja matka już mnie wkurza tongue. Zresztą bracia też. Myślę, że to jak Twoja matka podchodziła do Twoich znajomości z chłopakami było związane z jej własnymi negatywnymi doświadczeniami związanymi z płcią przeciwną przed którymi chciała Cię uchronić w zbyt protekcjonalny sposób. Myślę, że każdy na Twoim miejscu miał by ochotę zwymiotować na samą myśl o chłopaku na Twoim miejscu. Twoja nieśmiałość wobec mężczyzn jest spowodowana nieobyciem, nieutrzymywaniem kontaktów z nimi i mniemam, że to minie. Może jednak dobrze gdyby jednak psycholog był facetem. Może dzięki temu byś się niejako oswoiła : ). Ciekawi mnie jak spędzasz swój wolny czas, z kim przestajesz/przyjaźnisz się itp.

Ps. Amis, a co to za żale? Widzę, że Ciebie coś tam w środku ciśnie i chciała byś się wygadać. Śmiało, słuchamy.

22

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

No tak mama zasiała ci starch-nie można się spotykac bo będzie bura i jakiś kłopot-więc to może miec istotny wpływ teraz musisz się tej obawy pozbyć.
Bracia swoje dzieciństwo odreagowali inaczej -są destrukcyjni,agresywni jak 3 latkowie-też bardzo potrzebują pomocy.
Brak dobrego wzoru w postaci mężczyzny jest dla was wszystkich ogromnym brakiem.
Nie mam pojęcia jak ale trzeba zacząc tworzyć swoje własne zacząc tworzyć własny świat bez agresji i przemocy.
terapia i jeszcze raz terapia -koniecznie!!!

23

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Caramban mam 21 lat smile Więc młoda jestem hehe. A może to dobry pomysł z tym żeby psycholog był mężczyzną<myśli>
Aha i nie napisałam jeszcze czegoś. Dlaczego nienawidzę mężczyzn i tak się ich boję? Kilka lat temu kompletnie o siebie nie dbałam. Nikt mnie nie nauczył i szczerze mówiąc nie zależało mi. I coróż słyszałam od płci przeciwnej różnego rodzaju wyzwiska na temat mojego wyglądu. Nie będę przywoływać dokładnych słów, ale możecie się domyślić. Więc z tego też powodu boję się wszelkiego kontaktu z chłopakami, boję się że zaczną się ze mnie śmiać itp. sad Chociaż teraz mi się to nie zdarza, bo maluję się i zmieniłam diametralnie styl ubierania.
A jak spędzam czas? Nie za ciekawie. Pisałam już w innym wątku, że mam parszywy charakter i ludzie unikają mnie, uciekają ode mnie. Owszem mam kilka koleżanek, ale nie przyjaciółek. Z jedną dziewczyną od pierwszej klasy podstawówki się trzymam i nazywamy to przyjaźnią, ale jest to znajomość toksyczna. Ona jest bardzo inteligentna i fajna, zabawna i każdy ją lubi. Ja zawsze w jej cieniu. I ona przez te wszystkie lata manipulowała mną, wybierała kiedy ma dla mnie czas, a kiedy dla reszty. A ja nie miałam nic do powiedzenia, bo miałam tylko ją jedną. A co gorsza moja mama miała swój udział w tym. Zmuszała do kolegowania się z nią. Chociaż ja ją naprawdę lubiłam i dużo jej zawdzięczam. Jednak Natalka też miała charakterek i jak się pokłóciłyśmy (a robiłyśmy to częeeeeeeeeeeesto) z jej winy, musiałam za nią lecieć i przepraszać, bo inaczej miałam karę, klęczenie na klamerkach albo spać np. o godzinie 15 i nie mogłam z tego łóżka wstawać. Więc N nauczyła się, że może mi robić/ mówić co chce, bo to i tak ja ją błagałam o zgodę. Na dzień dzisiejszy staram się od niej uwolnić, bo nasza znajomość zmieniła się w pewnego rodzaju uzależnienie. Na studiach mam koleżanki smile W grupie trzymamy się w piątkę z dziewczynami. Z jedną z nich z Ulą mam lepszy kontakt. Czasami wychodzimy gdzieś razem, do kina albo coś. Niedawno nawet u mnie spała. Ale nie mogę i nie chcę przed nią się otworzyć, bo się boję że ucieknie jak mnie pozna lepiej. Zresztą moje życie osobiste, problemy staram się zostawić za sobą. I mam jeszcze jedną taką koleżankę. Ona jest z mojego miasta i studiujemy to samo, więc samo wyszło smile Z nią spędzam najwięcej czasu smile Ona jest moją towarzyszką do picia hehe % Tylko nie myślcie, że ja nie wiadomo ile piję i wydaję kasy na alko. Jak już to piję tanie piwo z Kera smile Lubię se czasem pójść na balety, tańczyć do białego rana. Ale jest problem: nie umiem tańczyć i jestem nieśmiała. Dlatego bez % nie ma szans na dobrą zabawę smile A tak to mam gdzieś jak tańczę, ważne że ja się dobrze bawię, relaksuję. Chociaż koleżanka mówi, że idzie mi co raz lepiej smile Ale z chłopakami nie umiem tańczyć. Ostatnio jakoś wyszło, że wypiłam więcej i dałam się zaciągnąć na parkiet i mnie uczył każdy po kolei big_smile Tak to odmawiać, ale nie żebym jakoś często była proszona. Ostatnim razem jakiś cud się stał, że co chwilę miałam chętnych xD Ale nic poza tańczeniem nie było smile
Poznałam jeszcze kilka koleżanek w necie smile Niektóre jednak już uciekły. I jednej mogę na maksa się wygadać, ale to nie to samo co normalna koleżanka.
Co jeszcze robię w wolnym czasie? Lubię czytać książki, oglądać filmy, słuchać muzyki, oglądać sport, spać! smile
Znowu się rozpisałam. Sorry!

Braciom już się nie pomoże sad Nie chcę skończyć jak oni. Eh. Czasami się szczypię z nadzieją, że to wszystko to tylko zły sen. Że się obudzę i moje życie będzie piękne.
Robię plany na przyszłość. Po studiach chcę wyjechać z Polski i odizolować się od wszystkich. Chciałabym zacząć nowe życie. Założyć rodzinę i żyć tak jakby to wszystko się nie zdarzyło, nie miało miejsca. Ale ostatnio mój entuzjazm z deczka zmalał i nie mam siły i energii. Boję się, że to wszystko to tylko marzenia, iluzja, i nigdy nie będą miały miejsca, a ja skończę jak moja matka albo gorzej sad Nie widzę siebie w przyszłości.
Na zakończenie dodam, że gdybym mogła coś zmienić w moim życiu, zmieniłabym wszystko, o 180%. Nie zostawiłabym nikogo, poza moimi kotami smile

24

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Kate  widać ze masz poukładnae w glowie ,.Brawo ,za plany zyciowe i odmienne zycie od tego dotychczasowego .
Co do "ciągłości" złych nawyków wychowawczych mówiąc bardzo deliktanie  to wcale  nie musi  to być kontynuacja  .A wręcz odwrotnie  napeno nie chciałabyc swojemu dziecku zgotowac losu podobnego do Twojego .
Popatrz  ilez to ludzi icieka  od swoich najbliższych  na drugi koniec Polski czy swiata tylko dlatego ze  środowisko w ktorym dotychczas zyli bylo patologiczne , dośc sie napatryli na zlo i dewiacje ,Pragna innej przyszlości dla siebie i swojjej rodziny Pozdrawiam CIe .
Tak trzymaj ..

25

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Im więcej się o Tobie dowiaduję tym bardziej mam wrażenie, że jesteś normalną dziewczyną jakich wiele która jest jedynie trochę zagubiona w tym wszystkim i potrzebuje przyjaciólki/przyjaciela od serca, żeby się otworzyć i być zaakceptowaną. Wszystko się maluszku ułoży. Brakuje Ci pewności siebie. Aha i to dobrze, że aż tyle piszesz, dajesz się poznać i otwierasz się. Wiem, że łatwiej się otworzyć do anonimowych osób których nie znasz, ale wszystko przyjdzie z czasem i Twoje międzyludzkie kontakty też zaczną być lepsze, chociaż wydaje mi się, że i tak jest ok w porównaniu do wielu osób które pisują na tym forum : ). Jest ok, ale z psychologiem tak czy siak warto porozmawiać. Nastaw się na to i dopnij to na ostatni guzik.

26

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kate zapisz ise na kurs tańca-poczujesz się lepiej i zrobisz to co sprawia Ci przyjemność!koniecznie to zadanie!!
Problemy tak łatwo nas nie opuszczają,dlatego nie pozwalają Ci iść na przód!
Zabrano Ci dziecinstwo -teraz ty nie przśpij reszty,zycia.
Są ludzie ,którzy zaczunają walkę o siebie dużo później więc korzystaj i wierz w siebie smile
pisz jak najwięcej

27

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Caramban nie przesadzałabym z tymi relacjami hehe big_smile Wiesz nie jestem zupełnie sama. Ale co na uczelni to na uczelni. Tylko z Ulą czasem się spotykam. Wszystkie dziewczyny mają chłopaków, swoich znajomych i tyle. Ta koleżanka ode mnie z miasta ciągnie dwa kierunki naraz i ma jeszcze chór, ma chłopaka i nie ma dla mnie za wiele czasu. A jeszcze w wakacje pracowałyśmy razem i trochę ją wkurzałam i zaczęła mnie unikać od tego czasu. Więc większość czasu spędzam sama w akademiku, przed komputerem eh. Sylwestra co roku spędzam w domu. O tyle dobrze, że w tym roku dostałam pokój dwuosobowy, więc jest przynajmniej do kogo się odezwać smile
Wcześniej prowadziłam długie rozmowy sama ze sobą hehe. A jak jestem w domu to z kotami gadam. I to nie jest raczej normalne, hehe. Bo czasami zdarza mi się iść ulicą i zapomnieć i gadam do siebie jak wariatka.
W innym wątku opisywałam zresztą moje relacje międzyludzkie smile Pisałam już wcześniej, że mam naprawdę zły charakter. I naprawdę nienawidzę swojego charakteru, próbuję z  tymi wadami walczyć, ale nie jest łatwo. Nie polubiłyście mnie smile


Amis coś Ty. Za dużo mam wydatków pilniejszych. Zresztą wstydziłabym się, no i co gorsza trzeba mieć partnera. Kurs tańca na razie odpada sad

28

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Pilne  wydatki ,ja to rozumię ale czasem tzreba robić coś dla własnej przyjemności -no to chociaz gimnastyka przy muzyce
Ciekawe czemu mialabym Cie nie polubić-bo jak narazie nie widzę z tym problemu?
Chyba ,ze ja tez nie jestem za normalna-też gadam z psem,marudzę,jestem leniwa ,rozmyślam -tyle ,ze już jestem dla siebie bardziej tolerancyjna i uważam ,ze tez mam prawo do szczęścia i radości.
Lubię takie szalone głowy smile

29

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Kate = Kasia? Hmm, Jeżeli z góry zakładasz, że każda napotkana osoba Cię nie polubi, to nie dziwię się, że nie masz wielu przyjaciół. Może to nie inni Cię nie akceptują, tylko Ty nie potrafisz zaakceptować innych ani siebie samej? Jesteś wrażliwa i łatwo Cię zranić. Zamknęłaś się za murem, który chroni Twoje uczucia. Otwierasz się na forum, bo tutaj jesteś bezosobowa i "nieosiągalna", "nietykalna" możesz uciec kiedy zechcesz. I tutaj małe sprostowanie - cytuję Ciebie: "Nie polubiłyście mnie" . Czy to stwierdzenie, że Cię nie lubimy? Czy może miało być: "Nie polubiłybyście mnie". Aha, i nie wiem, czy to nie jest oczywiste, ale nie jestem kobietą. Chyba, że mnie wyżej cytowane słowa nie dotyczą i zakładasz, że Cię lubię/polubił bym tongue.

30

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

ja tez mialam koszmar w domu, kilka lat  ponizania ,ciagle sprzatania zeby mama byla zadowolona ,wchodzila do domu i odrazu machala oczmi jak jaszczura czy posprzatane , czy obiadek zrobiony,czy jestem zajeta , bo jak sie polozylam to zaraz bylo pytanie co mi jest , najgorsze bylo bicie ,bila mnie od malego ,ciagle lapala mnie za buzie ,szarpala mnie za wlosy zycie uratowala mi Unia Europejska , wyjazd byl dlamnie trudny balam sie wszystkiego ,bo jednak moja rodzina jes zamozna , w koncu wyjechala zblizala mi sie 30 tka ,najgozej zal mi bylo znajomych i dziadkow , teraz wiem ,ze warto bylo ,zarabiam sama  na siebie czasami jest ciezko ale liczy sie spokoj i wolnosc

31

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Możesz być z siebie dumna Malinka.

32

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Ja też miałam nieciekawe dzieciństwo, wieczne krzyki, bicie przez mamę, pretensje. Nie pamiętam, żeby mi kiedyś mówiła, że mnie kocha, przytuliła, pogadała jakos fajnie i spokojnie-nawet jeśli coś takiego było to nie pamiętam.
Teraz mam męża i synka, który ma rok i 4 miesiące. I mam potworny problem, z którym zupełnie sobi\ę nie mogę poradzić. Napady złości i agresji wobec mojego synka;(. Nie zdarza się to zbyt często-liczę do 10, oddycham, ale czasami nie daje rady. Bardzo dużo czasu jestem sama z Maluchem, mąż dużo pracuje-weekendy, w tygodniu.
Po takim ataku i szarpnięciu Synkiem płaczę i czasem kilka dni nie mogę się pozbierać. Zaczęłam chodzić do psychologa (seksuologa-bo w tej sferze też mam problemy), zdaję sobie sprawę, że robię źle, bardzo źle, ale poprostu momentami czuję, że życie mi się wali-że jestem okropna i niedobra.
Dodatkowo odczuwam ciągły niepokój, jakbym siedziała na jakiejś bombie. Ciągle jakiś stres, nieumiejętność zatrzymania się na czymś-nawet gdy jest dobre i cieszenia się tym, bez ciągłego myślenia co potem.
Kocham swoje Dziecko nad życie, cholernie się wt ym wszystkim gubię. Ciągle myślę, że jestem starszna i okropna, boli to wsyztsko strasznie:,(

33

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kasiek1437 - doskonale wiem co przechodzisz i dziś (po latach wiem skąd się to bieże) to nie jest dziedziczne wbrew temu co dookoła się słyszy bo u mnie babcia super, mama całe życie najlepsza przyjaciółka itd... wzorcowe dzieciństwo a ja. Gdy przyszedł moment że zostałam z dzieckiem (mąż nonstop praca) mały dawał w kość to po pewnym czasie wpadałam w "szał" nie robiłam mu krzywdy ale wrzeszczałam itd.....(potem ryczałam jaka to ja jestem potworna wyrodna matka bo wiedziałam że źle robię bo dziecko nie jest winne ale ono po prostu było ze mną) a było to spowodowane tym że byłam zmęczona domem, dzieckiem 24 h na dobę brakiem chwili samotności odreagowania itd.... Niestety moje zachowanie odbija się dziś na moich relacjach z dorastającym synen mimo że często mu mówiłam/mówię że go kocham to potrafimy wrzeszczeć na siebie, kłócić zarówno ja jak i on reaguje czasem zbyt emocjonalnie. Dlatego radzę sprubój znaleźć moment dla siebie bo inaczej będzie coraz gorzej.

34

Odp: Toksyczna matka i co dalej?
atinasarz napisał/a:

kasiek1437 - doskonale wiem co przechodzisz i dziś (po latach wiem skąd się to bieże) to nie jest dziedziczne wbrew temu co dookoła się słyszy bo u mnie babcia super, mama całe życie najlepsza przyjaciółka itd... wzorcowe dzieciństwo a ja. Gdy przyszedł moment że zostałam z dzieckiem (mąż nonstop praca) mały dawał w kość to po pewnym czasie wpadałam w "szał" nie robiłam mu krzywdy ale wrzeszczałam itd.....(potem ryczałam jaka to ja jestem potworna wyrodna matka bo wiedziałam że źle robię bo dziecko nie jest winne ale ono po prostu było ze mną) a było to spowodowane tym że byłam zmęczona domem, dzieckiem 24 h na dobę brakiem chwili samotności odreagowania itd.... Niestety moje zachowanie odbija się dziś na moich relacjach z dorastającym synen mimo że często mu mówiłam/mówię że go kocham to potrafimy wrzeszczeć na siebie, kłócić zarówno ja jak i on reaguje czasem zbyt emocjonalnie. Dlatego radzę sprubój znaleźć moment dla siebie bo inaczej będzie coraz gorzej.

Wiesz ja mam ciągłe wyrzuty, jak coś robię dla siebie (co jest bardzo rzadkie) mam wyrzuty ze nie zajmuje sie dzieckiem- od wrzesnia pracuje. Jak przycohodze odo domku-gotuje obiad z ciągłą myślą, że powinnam jakoś bawić sie z maluchem-a jak już z nim sie bawię to myślę, że napewno robię coś nie ta. Ja już poprostu wariuję-kiedyś brałam leki antydepreysyjne-ale to nie jest rozwiązanie na całe życie.
Kocham mojego Synka, Kocham mojego męża-ale z moim mężem też się nie układa ;( zero ochgoty na seks z mojej strony, poprstu ogolnie masakra-nie wiem skąd się to wzięło-ale czuję się potwornie;(

35 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-01-05 14:42:50)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Moja droga kasiek1437 bez paniki - mogłabym powiedzieć "normalka" kochasz dziecko ale pomyśl czy jeśli sama "zwariujesz" to zrobisz dobrze swojemu dziecku - napewno nie wiem że łatwo tak pisać ale byłam w tej samej sytuacji - miałam dość wszystkiego praca, dom, zakupy, mało czasu dziecko które powinno mieć mamę i mąż który chciał mieć żonę, matkę i kochankę a ja padałam na twarz i wypalałam się psychicznie. Naprawdę musisz zwolnić nic się nie stanie jak jakąś część tygodnia (np. godzinkę) poświęcisz dla siebie, nikt nie umrze jak w dzień wolny to tatuś zrobi śniadanie a ty się wyśpisz, musisz do całej swej miłości do dziecka i męża dodać odrobinę milości do siebie inaczej nikt nie będzie miał z ciebie pożytku. Co do seksu to naturalne po prostu twoja psychika (jak sama piszesz ) jest teraz tak rozchwiana żę nie ma w głowie miejsca na myslenie o baraszkowaniu i tu miejsce do popisu dla twojego męża - powiedz mu szczerze że nie masz ochoty bo po prostu masz dość i szczerze wylej wszystko co ci leży na sercu (oczywiście z zapewnieniem że go kochasz ale...) Sądzę żę musisz działać bo człowiek to nie maszyna i jak coś się naprawdę popsuje w głowie to nie łatwo to naprawić
Jeśli chcesz pogadać to pisz na maila - postaram się pomóc. Pozdrawiam.

36

Odp: Toksyczna matka i co dalej?
Caramban napisał/a:

Kate = Kasia? Hmm, Jeżeli z góry zakładasz, że każda napotkana osoba Cię nie polubi, to nie dziwię się, że nie masz wielu przyjaciół. Może to nie inni Cię nie akceptują, tylko Ty nie potrafisz zaakceptować innych ani siebie samej? Jesteś wrażliwa i łatwo Cię zranić. Zamknęłaś się za murem, który chroni Twoje uczucia. Otwierasz się na forum, bo tutaj jesteś bezosobowa i "nieosiągalna", "nietykalna" możesz uciec kiedy zechcesz. I tutaj małe sprostowanie - cytuję Ciebie: "Nie polubiłyście mnie" . Czy to stwierdzenie, że Cię nie lubimy? Czy może miało być: "Nie polubiłybyście mnie". Aha, i nie wiem, czy to nie jest oczywiste, ale nie jestem kobietą. Chyba, że mnie wyżej cytowane słowa nie dotyczą i zakładasz, że Cię lubię/polubił bym tongue.

Kurde sorry, że Cię wzięłam za kobietę ;<
Na pewno masz rację z tą akceptacją, że tak to działa. Dlatego staram się jak mogę, żeby siebie polubić. Zmieniam zmieniam. Ale tak, jestem wrażliwa i za bardzo wszystko biorę do siebie, Staram się łapać dystans.
Oczywiście miało być "niepolubiłybyście mnie" w realu wink

37

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

tak sobie czytam, czytam i myśle że:
na początek polecam książkę ,,Toksyczni rodzice" dla takich mało ,,docenianych" i kochanych coórek to trudna lektura bo czasem bardzo zaboli to co przeczytasz
Twoje obawy i lęki nie są bezzasadne, niestety tak często jest, że powielamy zachowanie szczególnie naszych kochanych mamuś.
Moja też nie tuliła, nie mówiła że kocha a ja byłam ta najgorsza. Do dziś nie mamy dobrych relacji często neguje moje osiągnięcia, wtrąca się do wychowywania moich córek.Jej słowa pamiętam do dziś i tak samo bolą.Próbowałam rozmawiać ale nic dobrego dla mnie z tego nie wynikło.
Mnie też nie nauczyła jak się ubierać, jak dbać o dom, jak budować relacje z innymi ludzmi.
Nauczło mnie tego dosyć boleśnie życie.
Dobrze że zaczełaś dbać o siebie, koszty leczenia stomatologicznego są duże ale ociąganie spowodować może jeszcze większe wydatki.
Życzę Tobie dużo siły Kate a myślę, że jeśli odważyłas się napisać o swoich problemach to ją w sobie masz.

38 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-01-07 11:34:24)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Orszulik widzę, że nas dużo łączy. Dzięki smile  Poszukam sobie tej książki!
Niom z zębami muszę coś zrobić. Nie poddam się!

Zresztą obecnie mam jestem w dobrej formie psychicznej! Czuję, że mogę góry przenosić big_smile



I jeszcze pochwalę się! Założyłam sobie niedawno konto na sympatii, ale chyba bardziej żeby się dowartościować, niż znaleźć miłość. Ale poznałam tam pewnego chłopaka, z którym jak się okazało strasznie dużo nas łączy. Oboje studiujemy to samo, on kocha skakać na bungee, a  ja od lat marzę, żeby skoczyć. I nawet napisał mi, że obiecał sobie, że się oświadczy dziewczynie na bungee xD big_smile I co najśmieszniejsze Damian był kiedyś w seminarium, ale odszedł po kilku miesiącach. A ja od wieków zawsze wszystkim mówię, że moim mężem zostanie kleryk hahahaha big_smile Znam kilku, miałam trochę styczności z nimi, mój bardzo dobry kolega jest obecnie w sem i oni wszyscy są tacy fajni! Pełni energii, życia, miłości smile Normalnie ideał hehehe. On również ma problemy w relacjach z rodzicami. Nie wiem czy to dobre, bo tak już czysto hipotetycznie, zawsze pragnęłam mieć chłopaka ze świetną matką, którą i dla mnie będzie matką i nauczy mnie tych wszystkich rzeczy, których nie nauczyła rodzicielka. Dzisiaj mam się z nim spotkać. Strasznie się boję, bo tak naprawdę nigdy nie byłam na prawdziwej randce no i zwłaszcza z kimś zupełnie obcym. Boję się rozczarowania z jego strony. Chociaż posłałam mu więcej zdjęć, żeby mnie nie oceniał po jednym zdjęciu smile
No i mam nadzieję, że nie wyjdzie znowu na wierzch ta moja niechęć do mężczyzn. Chociaż i tak mniej go lubię od momentu gdy zaproponował spotkanie.
Makabraa sad


Oh i jeszcze ten jakże adekwatny status, ranga => DO ZAKOCHANIA JEDEN KROK big_smile

39

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

POMOCY! sad
Tak, wiem powinnam pójść do psycholga, zrobię to ale potrzebuję rady na dziś.
Byłam wczoraj na tej randce i nie było za ciekawie. Rozmowa się nie kleiła, przeskakiwanie z tematu na temat. No i byłam zawiedziona i pomyślałam sobie "drugiej randki nie będzie". I powiedziałam temu chłopakowi szczerze jak skomplikowane to wszystko u mnie jest. I on mówił, że przestraszyłam go trochę, ale że jest gotowy pomóc mi z tym, bo jeżeli będę tak odpychać każdego chłopaka, który mną się zainteresują to najzwyczajniej w  świecie zostanę starą panną! Wiem, jestem tego  świadoma sad I teraz nie wiem czy on faktycznie był nieciekawy czy znowu zadziałała moja zryta psychika. Niom i on chce się dzisiaj spotkać drugi raz. A ja nie bardzo. Ale koleżanki mi mówią, że mam iść, że może po prostu wczoraj oboje byliśmy zestresowani itp... Oki. Ale przeraża mnie dziwna rzecz. Boję się, że on będzie próbował mnie pocałować! A ja nie chcę grrrrrrr. I się śmieję do koleżanki że ktoś powinien nagrać tę scenę big_smile hahahahahaha.
I wczoraj nawet Damian w nocy wysłał mi esa, że jestem bardzo fajna dziewczyna, że chciałby cytuję " przejść ze mną przez życie, ucząc się razem ze mną" i takie tam. I się zastanawiam czy to nie typ desperata... Że szuka na siłę dziewczyny. Ja se daję jeszcze kilka lat. Eh nie wiem co robić...
Napisałam mu wczoraj, że ok możemy się dzisiaj spotkać, ale jeśli nie znajdziemy wspólnych tematów, nie ma co tego ciągnąć na siłę.
Boję się!

40 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-08 21:06:35)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

O dobrym macierzynstwie nie swiadczy nasze przykre doswiadczenie zyciowe, aczkolwiek za jego sprawa jestesmy w wiekszej lub mniejszej grupie ryzyka.
To bardzo sluszne spostrzezenie, ze spodziewasz sie byc niezadowolona ze swojego przyszlego macierzynstwa, ze Twoje wlasne dziecinstwo naznacza dziecinstwo Twoich dzieci, ze masz zle wzorce wyniesione z domu, a Twoje dobre wzorce to fikcja z literatury i filmow familijnych, do ktorych bedziesz dazyc a ktore nigdy nie stana sie Twoim udzialem, jako ze to zwykla fikcja. W pogoni za ta fikcja bedziesz wiecznie z siebie niezadowowlona i sfrustrowana.

Ale nie jest to cos, z czym nic nie mozesz zrobic
To ze ludzie sa "naznaczeni" przez dziecinstwo nie oznacza, ze ich los jest przesadzony.
Jesli tylko chcemy cos zrobic, zrobimy to. Cala tajemnica tkwi w zechciec chciec big_smile
Zaden terapeuta nie zrobi cudu... zmiana siebie to bardzo ciezka, czesto bolesna i trudna praca, ktora trwa baaaardzo dlugo. To nie jest magia dwoch, trzech spotkan. Czasem nawet setki spotkan nie przyniosa skutku. Wiesz o tym z doswiadczenia. Mysle, ze samotnosc akademikowa bardziej Cie otworzyla niz spotkania, ktore mialas z psychologiem.
Samotnosc... hmm czasem sprawa konieczna do odnalezienia siebie.
Nie nauczono Cie kochac siebie i szanowac. Nie nauczono Cie jak wazna powinnas byc dla siebie. Nie nauczono Cie Twojej wartosci, widzenia Twoich mocnych stron. Masz bardzo wypaczony obraz siebie... Twoje posty sa przepelnione niskim poczuciem wlasnej wartosci i smutkiem.
Mysle, ze bezwzglednie pierwsza rzecza, ktora powinnas zrobic dla swojego przyszlego szczescia oraz maciezynstwa i malzenstwa jest praca wlasnie nad poczuciem wlasnej wartosci. To nie stanie sie jutro ani w nastepnym roku... To dluga praca a okresy "poprawy" moga tylko Cie zmylic. Nie mysl, ze po miesiacu bedziesz "uzdrowiona" smile
Nie jest prawda, ze nie dasz sie lubic....
Mam kilka ksiazek w wersji elektronicznej wartych przeczytania bo "rozjasniaja" umysl i pomagaja uwolnic sie od poczucia winy. Jesli jestes zainteresowana napisz na mojego maila.
Nie podchodz negatywnie do spotkan z nowym chlopakiem. Nie planuj, ze musi to byc na zawsze albo, ze nie moze to byc na zawsze. Wcale nie mysl o nim w kontekscie "na zawsze" lub "nie na zawsze". Ten chlopak to kolejne doswiadczenie, ktoremu mozesz sie poddac i uczyc sie radosci obcowania z czlowiekiem... w dodatku plci meskiej.
Unikaj nadmiernego starania sie. Od poczatku badz soba... ale ta prawdziwa soba a nie ta, ktora bys chciala byc. Badz otwarta na jego krytyke. Krytyka nie oznacza, ze Cie nie akceptuje. Podejdz do niej konstruktywnie.

Znalazlam specjalnie dla Ciebie cechy czlowieka dojrzalego.. Przeczytaj uwaznie i zastanow sie gdzie masz "prace domowa" do odrobienia smile
Jestes mlodziutka i wszystko co dobre przed Toba. Mam glebokie przekonanie, ze Ci sie uda.
Zdecydowanie latwiej bedzie Ci pracowac nad soba i nabrac dystansu do dziecinstwa gdy wyprowadzisz sie z rodzinnego domu... Praca nad soba u boku toksycznej mamy to bardzo duze wyzwanie big_smile

Jak duze sa koszty leczenia Twoich zebow? Czy to sytuacja bez wyjscia.
Dbalosc o siebie powinnismy zaczac od dbalosci o swoje zdrowie. Jak duzo rzeczy dla swojego zdrowia mozesz zrobic bez finansow a nie robisz bo nie jestes nauczona dbalosci o siebie?
Jak wyglada Twoja kondycja fizyczna? Czy uprawiasz jakis sport?
Czy slyszalas kiedys o muzykoterapii i aromaterapii?
Trzymam kciuki za Ciebie.

Osoba dojrzała:

    * Wyznaje pewne stałe wartości i zasady. Jest gotowa do ich obrony, ale nie trzyma się ich niewolniczo ? czuje się wystarczająco pewnie, aby je modyfikować, kiedy uzna taką potrzebę pod wpływem swoich doświadczeń czy przemyśleń. Gdy spotyka się z innym punktem widzenia lub krytyką tych wartości i zasad, nie czuje się osobiście zaatakowana, lecz ufa ich własnemu rozumieniu i umie zgodnie z nimi żyć.
    * Nie żyje wspomnieniami, wyobrażeniami i marzeniami; nie traci niepotrzebnie czasu na rozmyślanie o tym, co było (nie chodzi tu o konstruktywną refleksję, której celem jest zrozumienie tego, co się stało, i wyciągnięcie wniosków) ani co będzie; żyje w rzeczywistości, tu i teraz. Istnieje bowiem tylko to, co jest teraz ? przeszłości już nie ma (zostają po niej najwyżej jej skutki, uczucia czy rany, jakie spowodowała), a przyszłości jeszcze nie ma.
    * Jest przekonana, że potrafi rozwiązywać swoje zasadnicze problemy w oparciu o własne możliwości i pomoc innych osób, i nie da się zniechęcić do działania przez swoje słabości i błędy. Uznaje, że ma wady i popełnia błędy, ale wierzy, że jednocześnie ma zdrowy kręgosłup i potrafi korygować to, co jest złe.
    * Czuje się równa wobec innych osób, nie gorsza i nie lepsza, natomiast uznaje istnienie różnic. Nie musi się porównywać z innymi osobami, bo nie czuje się od nich gorsza, a jednocześnie uznaje osoby mające na przykład wyższe stanowisko w hierarchii, prestiż zawodowy czy ekonomiczny ? nie czuje się poniżona przez to, że ktoś jest na przykład jej szefem (nie oznacza to przecież, że jest lepszy). Uznaje, że ktoś się na czymś zna, i nie czuje się gorsza z tego powodu, że sama tej wiedzy nie ma (ma przecież inne zalety). Nie próbuje też na siłę dorównywać bogatszym od siebie (?zastaw się, a postaw się?).
    * Ma poczucie własnej wartości ? uważa za oczywiste, że jest wartościowa i interesująca dla innych osób, przynajmniej tych, z którymi coś ją łączy.
    * Nie pozwala manipulować sobą, ale jest gotowa współpracować z innymi osobami, jeśli uważa, że jest to słuszne. Pomaga innym osobom, gdy uznaje to za słuszne, ale nie daje się wykorzystywać.
    * Przyjmuje, że istnieją w niej różne emocje i odczucia, zarówno pozytywne, jak i negatywne, i jest gotowa rozmawiać o nich z osobą, której ufa.
    * Jest zdolna pełnić różne funkcje czy zadania, a także włączać się w różne gry i rozrywki. Ma zdolność adaptacji do różnych warunków, a także potrafi się bawić i żartować ? również z siebie.
    * Szanuje uznane normy społeczne i jest wrażliwa na potrzeby innych osób. Nie potrzebuje bawić się kosztem innych osób ani ich wykorzystywać ? także emocjonalnie.

41 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-01-09 01:25:08)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Ja od kilku lat próbuję w sobie zmienić wiele rzeczy, ale niestety nie wszystkie się udaję, nie ze wszystkim jestem w stanie sama sobie pomóc. I chciałabym iść do psyche, żeby on mi powiedział, naprowadził co mam robić.
Tam, masz rację z tym akademikiem. W porównaniu tym kim byłam w liceum a kim jestem teraz jest mega różnica. Cieszę się. I myślę, że moje samopoczucie poszło w górę tyćkę. Bo wcześniej na pewno nie odważyłabym się na takie spotkanie, z zupełnie obcą osobą i do tego płci przeciwnej. I tu jest problem.
Dzisiaj spotkałam się z nim drugi raz. I znowu było dużo milczenia. Ale powiedziałam mu, że po prostu nie mogę za cholerę się przed nim otworzyć. Gdy on o coś mnie pyta, ja mam pustkę w głowie. I sama nie wiem czego chcę. I on powiedział, że jest tego świadomy i poczekamy aż nadejdzie ten dzień... Swoją drogą podziwiam go za to! Niom i powiem, że nie sądziłam, że będzie mi aż tak ciężko z tym. ALbo trafiłam na złego chłopaka... Ale nie wiem czy faktycznie rozpatruję go w takich kategoriach. Wykorzystuję szansę, którą mi dano. Może on mnie nauczy normalnych relacji z mężczyznami, może dzięki niemu moja samoocena pójdzie w górę. Tak czy siak, zaprocentuje to na przyszłość smile
Ale nie wiem jak to zrobić. Po spotkaniu napisał mi esa, że teraz on zaczął bać się angażować w naszą znajomość, bo tak naprawdę nie wiadomo co ze mnie wyjdzie. Czy po prostu mi się nie odwidzi. Chociaż ja myślę, że taki dylemat jest przed każdym związkiem, chociaż u mnie w większym stopniu smile I zapytał kiedy się znowu spotkamy. Szok. Naprawdę go podziwiam za cierpliwość. Coś z nim musi być nie tak... Zamiast poszukać normalnej, nieskomplikowanej dziewczyny... Poznałam go w sieci i tak naprawdę kurde nie wiem nic o nim. Są pewne rzeczy, które poddaję wątpliwościom. I muszę go jakoś w delikatny sposób podpytać o nie. Bo niczym tak się nie brzydzę jak kłamstwem!!! Koleżanki mi zaproponowała, żebym założyła lewe konto i go sprawdziała, ale eh to nie dla mnie. Bym się źle czuła po czymś takim. Muszę z nim porozmawiać szczerze. Znamy się od niedawna, a już takie problemy hehe.
Jakie życie jest ciężkie!

Zapomniałam się odnieść do Twoich pytań smile

Jak duze sa koszty leczenia Twoich zebow? Czy to sytuacja bez wyjscia.
Dbalosc o siebie powinnismy zaczac od dbalosci o swoje zdrowie. Jak duzo rzeczy dla swojego zdrowia mozesz zrobic bez finansow a nie robisz bo nie jestes nauczona dbalosci o siebie?
Jak wyglada Twoja kondycja fizyczna? Czy uprawiasz jakis sport?
Czy slyszalas kiedys o muzykoterapii i aromaterapii?
Trzymam kciuki za Ciebie.

Dokładnie nie wiem. Ale wiem, że stan moich zębów jest tragiczny ;/ Muszę je najpierw wyleczyć wszystkie. A w wakacje planuję odłożyć trochę kasy na licówki. Bo wstydzę się moje uśmiechu, wiadomo. Z tego co czytałam w necie te tańsze licówki, ok 200zł za jedną sztukę... Muszę się przejść do specjalisty po poradę, co jak i za ile.
Hmmm. Od gimnazjum mam problemy z nieregularną miesiączką. Miałam ją coróż, po kilka miesięcy czasami. I moja mama miała to gdzieś. I dopiero w tym roku odważyłam się pójść z tym do lekarza, i obecnie leczę się smile A namówiła mnie do tego koleżanka, która mnie ostro ryła hehe.
Miałam problem ze wzrokiem. Moja mama nie widziała problemu. Uważała, że sobie wymyślam. Pod koniec liceum udałam się do okulisty i co? Okulary... Gdy przyszłam do domu najpierw okłamałam mamę, że okulista powiedziała, że mam wzrok ok. A moja mama na to:
- Mowilam Ci. Wymyśliłaś sobie i tyle.
A gdy powiedziałam, że żartuję, bo mam okulary przepisane szooook.
Mam też problemy z kręgosłupem. Boli mnie często, garbię trochę. Ale z tym pójdę jak ogarnę zęby, albo te problemy ginekologiczne, bo latanie po trzech lekarzach to za dużo.
Nie uprawiam sportu, ale kiedyś biegałam, dość dobrze nawet, jeździłam na wszystkie zawody ze szkoły, ale dałam sobie spokój, bo nie umiem przegrywać i za bardzo przeżywalam, już przed startem poddawałam się i biegłam, żeby biec. Nie dawałam z siebie 100%, wolałam się oszukiwać że gdybym dała to może bym wygrała. Także kondycja słaba.
Od dziecka mam też problem z nogami. I tu mama fakt, latała. Po lekarzach mnie woziła. Bo od dziecka budziłam się w nocy i płakalam na cały dom, bo mnie skurcze łapały i mama musiała mi masować nogi. Ale niestety do dzisiaj nie odkryto przyczyny. Moja lekarka rodzinna powiedziała mamie, że chcę na siebie zwrócić w ten sposób uwagę i zmyślam... hmm
Nie, nie słyszałam, ale chętnie się dowiem smile Pogrzebię w necie.

Ps. Wczoraj zaczęłam tę książkę o toksycznych rodzicach. ale chętna jestem na nowe propozycje smile
:*


Ahaa i jeszcze te cechy. Dużoooooooooooooooo przede mną pracy, oj dużo sad

42

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

nie musi Wam wyjsc... nie kladzcie na to nacisku. Czerpcie radosc ze wspolnego spedzania czasu. Znajdzcie zajecia, ktore razem lubicie robic... bawcie sie
... bez zadnych planow i strachu przed ryzykiem...
to dziwne jak ktos po drugim spotkaniu mowi ze boi sie zaangazowac.... a kto mu kaze sie angazowac... zwlaszcza jak obydwoje jestescie doswiadczeni przez los. Nauczcie sie spedzac ze soba czas, odkryc swoje zainteresowania... to takie zgubne gdy szuka sie zaangazowania od pierwszeg spotkania i zainteresowania przez seks. Nic z tego dobrego nie wychodzi. Ja wiem, ze w 1012 roku ma byc koniec swiata... ha ha ha ale nie spieszmy sie tak z zaangazowaniem na sile i na czas...

43

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Właśnie mnie również to śmieszy hehe. Przecież my się dopiero poznajemy, sprawdzamy czy przypadniemy sobie do gustu, a on tak daleko wybiega w przyszłość, czym mnie jeszcze bardziej odstrasza smile
Pożyjemy, zobaczymy. Jeśli odwoła trzecie spotkanie, trudno. Jeszcze nie zdążyłam się zaangażować smile
Ale przynajmniej wiem w jakim miejscu stoję smile

Pozdrawiam :*

44 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-09 07:59:12)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Ja tez kiedys mialam bole lydek. Lapaly mnie ciagle skurcze. Najbardziej dokuczliwe bylo to w nocy.
Okazalo sie, ze mam niedobor magnezu. Gdy pilam wiecej kawy skurcze nasilaly sie. Kocham kawe sad
wiec lykam magnez z wit B i nie mam problemow.
Czy jakikolwiek lekarz rozpatrywal w Twoim przypadku niedobor magnezu?
A jak u Ciebie jest z piciem. Jak duzo plynow dziennie wypijasz? Moze jestes odwodniona?
Moze zapytaj na jakiejs wizycie u lekarza przy okazji np. miesiaczki.
Skurcze nog moga byc objawem choroby, wiec warto tego dopilnowac. Tak czesto zaczynaja sie zylaki , skutek nieprawidłowej budowy żył, którego efektem są zastoje krwi żylnej. Jest to choroba dziedziczna wiec jesli Twoja mama ma zylaki jest prawdopodobne, ze Ty tez mozesz miec. Warto szybko przeciwdzialac.
Nie zaniedbuj sie dziewczyno. Naucz sie byc dla siebie kims waznym, dla kogo warto sie starac i wysilac big_smile
...Bo... jestes kims dla kogo warto sie wysilac big_smile
Dla osob o Twojej wrazliwosci warto przenosic gory bo to wlasnie wrazliwosc nadaje sens czlowieczenstwu.
Bez wzgledu co by Cie nie spotkalo w zyciu, nie zabijaj w sobie tej wrazliwosci. Ona sprawia, ze jestes piekna.

45

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Jeden z lekarzy powiedział, że mam za mało kleju w stawach big_smile
I nakazał mi jeść jak najwięcej produktów z żelatyną...

A mama nie ma  żylaków. Ona chudziutka, żwawa, energiczna i kondycję to ma lepszą niż ją. A ma 50 lat xD

Nie zaniedbuj sie dziewczyno. Naucz sie byc dla siebie kims waznym, dla kogo warto sie starac i wysilac big_smile
...Bo... jestes kims dla kogo warto sie wysilac big_smile
Dla osob o Twojej wrazliwosci warto przenosic gory bo to wlasnie wrazliwosc nadaje sens czlowieczenstwu.
Bez wzgledu co by Cie nie spotkalo w zyciu, nie zabijaj w sobie tej wrazliwosci. Ona sprawia, ze jestes piekna.

Rozczuliłaś mnie tym smile
Ale właśnie to jest problem. We wcześniejszych postach pisałam, że czasami mam mega doły i myślę sobie na co mi to wszystko, te studia, ta nauka życia, te zmiany skoro nie mam tak naprawdę dla kogo to robić. Mi samej nie zależy wówczas. Dlatego tak strasznie chciałabym mieć w końcu chłopaka, który byłby moim motorem napędzającym. Bo jak zacznę myśleć. Mam 21 lat, nigdy nie miałam chłopaka, nie całowałam się (!!!), wcześniej jeszcze mogłam dopisać nie byłam na randce to się śmieję sama z siebie, ze swojej naiwności, że i ja i tak skończę jako stara panna sad
Ale ostatnio mam naprawdę lepszy okres smile I myślę, że to może być spowodowane tym, że nie mam miesiączki i hormonki nie buzują, a tak np. 4 miesięcy bez przerwy hmm

Wracając do tego chłopaka. Wcześniej pisalam, że to on jest desperatem, a ja se daję parę lat. Może się oszukuję i tak naprawdę wezmę byle co, żeby mieć xD Nie obrażając kolegi hehehe.

46

Odp: Toksyczna matka i co dalej?
kate1234 napisał/a:

Ale właśnie to jest problem. We wcześniejszych postach pisałam, że czasami mam mega doły i myślę sobie na co mi to wszystko, te studia, ta nauka życia, te zmiany skoro nie mam tak naprawdę dla kogo to robić.

Jak to dla kogo??? DLA SIEBIE big_smile  przecież się właśnie kształtujesz i w twoich rękach jest to jaka będziesz i jak będziesz żyć big_smile

47

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kate ty nie możesz inaczej myśleć, daleko doszłaś mimo pokaleczenia a to świadczy o Twojej sile, oby tak dalej

48

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Staram się! smile Ale do szczęścia brakuje mi chłopaka... Który będzie mi mówił każdego dnia, że mnie kocha i jaka to ja nie jestem dla niego piękna hehe big_smile

Jeszcze walczę smile

Zresztą mój dobry kolega, który jest teraz w seminarium napisał mi kilka dni temu, że się strasznie zmieniłam, że jestem nie do poznania i że żaluje, że jest w seminarium O_O Nice! big_smile

Chcę w końcu wykrzyczeć, że życie jest piękne! Prooooooooooooooooszę!
:**

49

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Kate a bez chłopaka się nie da budować poczucia wartości?
Boje się, że chcesz na kimś zawisnąć a to niekoniecznie dobra droga.

50 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-01-12 18:05:57)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Orszulik. Jestem samotną osobą. Owszem, mam kilka koleżanek, ale tylko koleżanek. Chciałabym mieć przy sobie osobę dla której warto by było żyć, walczyć, zmieniać się.
Mam już dość płakania w samotności.
Po prostu jak patrzę na moje koleżanki, które są takie szczęśliwe. Moja przyjaciółka  Natalka na dniach zamieszka ze swoim chłopakiem i opowiada mi codziennie jak remont mieszkania, jak jej praca, jego praca... I to jest takie dołujące, że jestem tak złą, nieatrakcyjną osobą, że ja nie mam przy sobie tej drugiej osoby. Jak byłam dzieckiem obiecałam sobie, że jak będę starsza to założę swoją rodzinę i jakże inną od tej mojej. I co? Moje plany legły w gruzach sad mam zniszczoną psychikę, zryty charakter. Nie chcę takiego życia. Chciałabym mieć z kim przejść przez  życie, czuć się kochaną, potrzebną, chcę kochać!  Moje życie w tej chwili nie ma sensu. Po co ja to robię, skoro i tak będę sama jak palec sad
Dlatego potrzebuję chłopaka.
sad

I po prostu zwyczajnie chciałabym, aby ktoś pomógł mi w rozwiązywaniu moich problemów. Całe życie wszystko robię sama, do wszystkiego dochodzę sama. Nie jest łatwo sad A ja bym chciała, żeby było dużo łatwiej.

Przypuszczam, że masz dziewczynę, rodzinę, osoby na które możesz liczyć. Wiesz jak to jest być zdanym przez całe życie tylko na siebie? Wszystko w pojedynkę.
Eh. Wiem, że to powinna być moja motywacja. Ale tracę wiarę i siłę...

No i oczywiście zapomniałam o czymś ważnym. Gdy uda mi się coś osiągnąć, jest to krótka radość, bo nie mam z kim się nią podzielić.

51

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tak też mi było ciężko i też tak myślałam jak Ty ale patrząc na takie rozumowanie dzisiaj wiem, że zgubiło mnie to szukanie kogoś dla dowartościowania siebie, nic bardziej mylnego.
Gdy sama siebie pokochasz to wtedy będzie ten właściwy czas na zakładanie związku.
Mając 20 lat nie byłam gotowa na żaden związek.
Pracowałam, uczyłam się, robiłam kursy, miałam w końcu fajne mieszkanie i kobietę która bardzo mi pomogła i zakochałam się  w chłopaku bez wykształcenia (przerwane średnie), mamisynkiem , zrezygnowałam z fajnego mieszkania i zamieszkaliśmy w norze, jednej, drugiej, zero planów ale nie pił (to czego szukałam).
Po roku zaszłam w ciążę(wymarzoną) i zaczeły się schody.
Nie życzę Ci tego co przeszłam dlatego chciałabym abyś była mądrzejsza ode mnie.

52

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Przepraszam Cię mocnoooo :* Nie wiedziałam sad

A ja jestem jednak desperatką i boję się samej siebie, tego co zrobię hmm
Życie pokaże smile

Mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwa :*

53

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Nie przepraszaj, doceń kate to co już osiągnełaś i nie schrzań tego.
Łatwo wpaść w błoto, ludzie potafią zniszczyć, zrównać z ziemią.
Trudniej się z tego otrząsnąć.
Ale tu znowu są ludzie, choć jest ich mniej to pomogą wstać.

A teraz czasami bywam szczęśliwa i=)

54

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

smile
Muszę się wziąć w garść. Jestem na trzecim roku studiów i nie chcę mi się już studiować xD
Uczę się na ostatnią chwilę. Dzisiaj idę na kolokwium z mizerną oceną, bo se wymyśliłam, że zaliczę poprawkę. Po co ja to sobie robię? <mysli> Mam nadzieję, że ta dwója da mi porządnego kopa i się zmotywuję w końcu do pracy. Makabraa.

Mówisz, że są ludzie. W sumie w moim życiu też jest takich kilka osób. Ale oni wszyscy są pochłonięci swoim życiem i nie mają czasu na czyjeś problemy, ale ok. Patrzę optymistycznie smile Więcej takich osób spotkałam tu, w necie smile
Muszę powrócić myślami do moich planów na przyszłość, wcześniej zawsze pomagało wink

optymizm, optymizm, optymizm!

55

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Ach, Kate 1234, czy my przypadkiem nie jesteśmy zaginionymi bliźniaczkami:)? Czytając Twoją historię czułam się jakbym czytała o sobie... Jest kilka rozbieżności, ale generalnie to samo... psychiczna matka, strach przed związkiem z  facetami i ewentualnym macierzyństwem itd. Moja mama też karała mnie za jakiekolwiek kontakty, choćby wzrokowe z chłopakami, często lubiła mnie zawstydzać albo przy nich, albo przy rodzinie lub znajomych. Aż dziw, że nie jestem lesbijką, po jej rewelacjach. Każdy facet, jak twierdziła jest obrzydliwy, i zależy mu tylko na jednym. Każde 5 minut spóźnienia, oznaczało dla mnie uderzenie w twarz, ciągnięcie za włosy i uderzanie głową o ścianę, aż się krew lała;( Za każdą plamę, dostawałam jeszcze raz, za to że syfie mieszkanie. Czasami z nerwów wymiotowałam - no i wtedy od początku - lała mnie jeszcze bardziej aż cytuję "będę skrobać mózg ze ściany". Od urodzenia mnie matka nie chciała, planowała rozwód z moim ojcem, a ciąża pokrzyżowała jej plany i została z tatą(do teraz nie rozumiem, przecież mogła odejść). Pamiętam jak miałam może z 7 lat, wysypałam puder w łazience na podłogę - kazała mi zlizywać go, żeby było czysto. Jak sobie o tym pomyślę, przechodzą mnie ciarki. "Tatuś" niby był, ale tylko czysto teoretycznie. Do teraz chyba nie za bardzo orientuje się czy ma synka czy córeczkę:P
Po skończeniu licencjata pierwsze co zrobiłam - to wyprowadziłam się do innego miasta, znalazłam pracę i poszłam na magisterkę.
No i nastała wtedy tragedia - zmarła nagle na serce moja matka. Ojciec się do mnie nie odzywał wcale - ani nie dzwonił ani nic. Po pół roku oznajmił mi, że ma narzeczoną;/ W sumie pomyślałam, co mi do tego. Ale zaczęło mnie wkurzać, że tak bardzo polubił jej dzieci (dzieci - śmiesznie brzmi, mają po 30 lat). Najbardziej zabolało mnie, jak powiedział, że nie ma takiej potrzeby, żebym przyjechała na Wigilię. Więc spędziłam ją sama. Life... Nie mam w tym mieście prawie żadnych znajomych. W pracy jest mało osób, wszyscy mają mężów, żony albo dzieci, więc ciężko spotkać się poza pracą i pogadać. Do tego okazało się, że mój tata sprzedał mieszkanie, w którym mieszkaliśmy przez całe życie, nie dał mi żadnych pieniędzy (choć odziedziczyłam część mieszkania po matce). Niestety dałam mu upoważnienia notarialne - całkiem bezmyślnie. Mam nauczkę... a podatek muszę i tak zapłacić. Jakby tego było mało, kiedy musiał się wyprowadzać do nowego, mniejszego mieszkania dowiedział się że ma raka złośliwego. Musiał iść do szpitala na poważną operację. Narzeczona była w tym czasie za granicą, nie mogła przyjechać, więc ja targana resztkami dobrej woli i sumienia wzięłam w pracy bezpłatny urlop, pojechałam do taty i sama zorganizowałam remont i przeprowadzkę. Wiem, głupia jestem. I tak minął miesiąc między szpitalem (w innej miejscowości)a remontem. Nie usłyszałam nawet ze strony ojca zwykłego dziękuję, serce pęka mi z żalu. Traktuje mnie gorzej niż ścierę do podłogi. Mimo, że otarł się o śmierć, cały czas nad nim wisi (ma przerzuty), nie stać go na choć odrobinę czułości. Twierdzi, że opieka mu się należy - ot tak! A ja jestem sama jak palec - bez rodziny, przyjaciół... Tak ciężko! Teraz zajmuje się nim przyszła żona, więc spokojnie mogłam wrócić do pracy. Po tych doświadczeniach wie, jedno. Nie warto się bezgranicznie poświęcać dla kogoś, kto ma to gdzieś, kto uważa że to jest oczywiste, bo ktoś kiedyś wpisał w akcie urodzenia, że jest moim ojcem. Niestety, muszę przyznać, że jestem sierotą od urodzenia. Zawsze zdana na siebie... Fakt, że mnie spłodzili nie daje im prawa robić ze mną co im się podoba! A ja? Dzień w dzień walczę o siebie, żeby nie stracić resztki wewnętrznej godności.
Kurczę, ale się rozpisała, przepraszam. I dziękuję zarazem jeśli ktoś miał tyle cierpliwości, żeby przeczytać posta.
Kate1234 powodzenia życzę, całe życie przed Tobą!...

56

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

no dałam radę przeczytać wink
dziewczyny, to jesteśmy we 3 z podobnym problemem. Nie będę się rozpisywać, ponieważ poradziłam sobie z toksyczną mamą.
Po studiach poświęciłam się pracy, do domu wracałam na noc i z rana wychodziłam. Po 3 latach wyprowadziłam się do innego województwa i to mnie uratowało. Separacja od rodziny okazała się najlepszym rozwiązaniem. Wróciła radość i uśmiech zagościł na twarzy, a życie zaczęło się pozytywnie układać.
Odpowiem w kwestii posiadania dziecka...NIE BÓJCIE SIĘ MIEĆ DZIECI ;D Nie skrzywdzicie ich, ponieważ jesteście bardzo wrażliwymi dziewczynami (wnioskuję po tym co czytam).
Mam dziecko i okazało się, iż jestem zupełnie inna niż moja matka. Tak inna, że matka nadal mnie nie rozumie i tylko krytykuje... ech mam to gdzieś, już mi się jej słuchać nie chce i cieszę się że widzimy się 2x w roku ;]

Życie układajcie tak abyście były szczęśliwe.Ktoś tu mądrze napisał, że TRZEBA NAJPIERW POKOCHAĆ SIEBIE, BY DAĆ MIŁOŚĆ INNYM - zgadzam się w zupełności ;D

Jestem z wami dziewczyny, bądźcie dzielne

57 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-01-16 18:43:59)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tulka :* hehe może faktycznie blizniaczki :* Strasznie mi przykro, ze to Cię spotkało. Życie jest do dupy hmm Oczywiście nie dla wszystkich. Wiesz piszesz o tym ojcu chorym, ja się tak kiedyś zastanawiałam z braćmi i bratowymi co będzie z moją matką na stare lata. za co ona będzie żyć, kto będzie się nią zajmował i żadne z nas nie chce sad Moim braciom też wyrządziła krzywdę, ale nie aż w takim stopniu, ale oni też jej nienawidzą hmm Boję się tego. Dlatego po studiach chcę zwiać za granicę i zero kontaktu. Moja matka przebąkiwała kilka razy, że mnie poda o alimenty hmm W życiu!
Dlatego podziwiam Cię, że mimo tego zajęłaś swoim ojcem. Nie wiem czy bym tak potrafiła :*
To co piszesz nie napawa mnie optymizmem. Nie chcę skończyć sama jak palec. Muszę jak najszybciej znaleźć sobie wyrozumiałego  i cierpliwego chłopaka, bo inaczej nie widzę tu dla siebie miejsca.
A chodzisz do psychologa?

Siska dokładnie. Cieszę się, że udało Ci się odseparować od matki. Liczę, że mi także się uda! Innego wyjścia nie ma big_smile I super, że jesteś dobrą matką! Dodałaś mi wiary!

58

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

kate1234 trzymam kciuki za Ciebie! Zdałam sobie ostatnio z czegoś sprawę, chciałabym się także z Tobą tym podzielić. To nie mężczyzna wyznacza naszą wartość, tylko my same. Jeżeli zaakceptujemy siebie, świat też nas powoli pokocha i ten jeden najważniejszy mężczyzna też. Musimy być siebie świadome, nie możemy poświęcać się bezgranicznie, w nadziei, że ktoś w nagrodę nas pokocha. Miłość powinna być bezwarunkowa.
Co do psychologa, to zbieram się od kilku lat, żeby w końcu pójść. Jakoś tak nie po drodze. Mam taką huśtawkę nastroju, że szkoda gadać. Raz dół kompletny, nawet poruszenie palcem sprawia mi ból, nie mam siły wstać z łóżka. Potem po kilku dniach "wewnętrznego dialogu" podnoszę się i walczę o siebie, analizuję powody żeby żyć, snuję plany. Obiecałam sobie, że ostatecznie pójdę na początku lutego. Nie ukrywam, że... trochę się boję...
A co opieki nad ojcem. Żal mi go tylko w aspekcie chorego człowieka, nie ojca. Doskonale wiem jak to jest być chorym i nawet nie ma kto Ci herbaty czy obiadu zrobić, podać lekarstw. Nie chciałam, żeby tak się czuł.
Kate, martwisz się o swoją mamę, jak to będzie kiedyś. Ja niestety nie jestem zbyt asertywna. Od początku kiedy pracuję, musiałam dawać pieniądze rodzicom, mieli swoje kredyty, musiałam je spłacać, jeśli chciałam z nimi mieszkać. Jak się wyprowadziłam, też dawałam pieniądze. Taka toksyczna relacja. Byłam wkurzona na siebie, ale wiem, że jakbym nie dała, to moze nie było by za co kupić chleba. Nie popełniaj moich błędów, miej swoje zdanie.
Prawda jest taka, że nie dość, że ojciec mnie okradł i oszukał, traktuje jak szmatę, to daję mu kasę i podcieram tyłek (za przeproszeniem). Nie umiem tego przerwać, niestety.

PS. przypomniała mi się jeszcze historia z dzieciństwa dotycząca okularów.
U mnie też stwierdzono wadę. Matka powiedziała, że nie będzie na mnie wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy, jak pójdę do roboty, sama kupię sobie okulary. Noszę od niedawna. Jak poszłam do okulistki to pierwsze co się spytała, to czy przyszłam sama czy z psem przewodnikiem;/ - to tak jeszcze w ramach pewnych podobieństw.
Buziaki, mocno ściskam:*

59

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

widzisz Kate jak pisze Tulka to nie facet stanowi czy jesteśmy wartościowe smile
W jakim mieście dziewczyny mieszkacie?

60

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

jak dobrze Cię rozumiem. Twoje obawy.
Trafiłam na cudownego mężczyznę, który kocha i rozumie to co przeżyłam w dzieciństwie [zasługa moich rodziców], mamy w planach się pobrać i mieć dzieci...bardzo się boję tego jaką będę mamą. Lecz jedno czego jestem pewna, to to, że mam w sobie mnóstwo miłości, a skoro potrafię kochać to już na starcie posiadam cechę której było brak moim rodzicom. Najważniejsze to cały czas nad sobą pracować, nie rozpamiętywać dzieciństwa, rozwijać to co w Nas najlepsze, uczyć się siebie na nowo i co najważniejsze nie dać sobie wmówić, że jesteśmy tacy sami jak nasi rodzicie...To jacy jesteśmy i jacy będziemy dla Naszych pociech zależy od Nas samych, i zawsze o tym pamiętaj smile

p.s odpowiedni partner również ma ogromny wpływ na myślenie o własnej rodzinie i rodzicielstwie, jeśli jeszcze na takiego nie trafiłaś, to w końcu trafisz, a wtedy sama zobaczysz:)

61 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2011-01-17 12:09:46)

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tulka dziękuję! Ja za Ciebie też trzymam kciuki! :* Zresztą młode jesteśmy i na pewno nas jeszcze spotka coś dobrego wink
Ja chcę iść do psychologa, bo jest kilka rzeczy, które muszę w sobie zmienić albo polubić na swój sposób. Po sesji się wezmę za poszukiwania. Tobie też to radzę! :* Widzę, że jesteś naprawdę WSPANIAŁA!

A co do chłopaka. Dziewczyny nie wiem czemu tak mam. Wymysliłam sobie, wmówiłam, że chłopak to mój osobisty wyznacznik szczęścia. Zresztą pisałam wcześniej, że fajnie by było mieć z kim dzielić problemy i radości. Niom i najgorsze jest to, że wszystkie moje koleżanki mają chłopaków i jest mi smutno jak one opowiadają coś, albo przed świętami siedzieliśmy w bufecie i jedna z koleżanek pytała każdą po kolei co kupuje swojemu pod choinkę. Doszła do mnie i yyy. Ale to nie chodzi o to, ze chcę mieć bo one mają, tylko widzę te iskierki w ich oczach jak coś opowiadają związanego ze swoimi chłopakami sad


Oczy882
Też bym chciała umieć o tym wszystkim zapomnieć, nie rozmyślać, chociaż w pewnym stopniu mi się udaję smile Nie byłam w domu od wieków, więc odpoczywam od mojej matki, kłótni, wyzwisk. I pochłania mnie nauka big_smile Takie przypadki jak Twój strasznie mnie cieszą!!! smile Fajnie, że udało Ci się ułożyć sobie życie. Bo ja planuje, planuję, ale tak w głębi serca nie wierzę że cokolwiek z tych planów się spełni i skończę jak moja matka albo nawet gorzej sad  No, ale muszę myśleć pozytywnie big_smile

Ja jestem ze Szczecina! smile

62

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Kate, wiem co czujesz. Ja jestem teraz na etapie, kiedy moje koleżanki albo już wyszły za mąż, albo wychodzą w tym roku, kupują mieszkania. Moje stare przyjaciółki mają swoje problemy, związane z dziećmi. Kończą nam się powoli wspólne tematy. Ja wiecznie sama i zdaję sobie sprawę, że przez swoją głupotę. Mam już kilka związków za sobą - bardziej lub mniej udanych. Ci na mnie nie zasługujący mnie rzucali, tych na których ja nie zasługiwałam, rzucałam ja. Ze strachu, głupoty. To, że ktoś był mną zainteresowany szczerze mnie dziwiło. Dzień w dzień zastanawiałam się dlaczego ze mną jest i kiedy mi powie że to już koniec.
Jako nastolatka dziewczyny się ze mnie śmiały, że jestem Królową Lodu. Wszystkich chłopaków zbywałam, byłam czasem po prostu chamska. Z nikim nie chciałam się umówić, traktowałam z góry. Nikt się nawet nie domyślał, że to ze strachu przed bliskością. Pamiętam jak w końcu się zakochałam pierwszy raz i odważyłam z nim być. Może to śmieszne, ale zdziwiło mnie że chce mnie przytulić, byłam cała sztywna i dziwnie się czułam. Pierwszy raz ktoś mnie przytulał i to z własnej woli. Potem po 2 latach zrobił innej dziecko i musiał wziąć ślub, bo rodzice kazali. Tak się skończyła piękna bajka.
Przez to też jestem taka jaka jestem. Nie potrafię uwierzyć, że ktoś może mnie pokochać, choć oddałabym za to wszystko. Mimo wszystko to właśnie jemu jako pierwszemu wiele zawdzięczam.

Żeby zagłuszyć samotność niestety pracuję ponad miarę, czasami 20 godz dziennie. Śmieją się, że chcę zdobyć miano pracownika roku. Jak mam wolne, wychodzę z domu, często chodzę do teatru, kina. Niestety sama. Ale lepsze to niż użalanie się nad sobą, leżenie plackiem i ryczenie nad losem.

Kate, wierzę że uda Ci się przezwyciężyć siebie samą, choć wymaga to tak dużo samozaparcia, choć jest to takie trudne.
Trzeba iść do psychologa, chyba nie ma wyjścia - i dla mnie i dla Ciebie. Same nie damy rady, zbyt długo to już trwa.

63

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Tulka widzę, że mamy podobny problem. Mam to samo. Gdy zdarza się, że jakiś chłopak zainteresuje się mną, jak to xD Mną? Niemożliwe! Pewnie ktoś mu zapłacił hahahaha big_smile Ale nie miałam jeszcze nigdy chłopaka sad
A Ty widzę tak, więc musisz też jakoś w siebie uwierzyć! I chyba bez psychologa nie damy rady sad
Po sesji będę szukać , ale niestety bezpłatnej przychodni. Mam nadzieję, że pomogą. Chociaż tak naprawdę nie wiem co mam w ogóle gadać. tyle rzeczy chodzi mi po głowie, że eh. Nie wiem czy o swoich wadach, że chcę się stać lepszym człowiekiem, czy o matce, żeby pożegnać się ostatecznie z dzieciństwem, czy że boję się życia po. Czy o mani posiadania chłopaka, że mam ostatnio brak energii, motywacji... Normalnie tydzień musiałabym z nim spędzić big_smile

Pozdrawiam :*

PS. Sorki, że tak późno piszę, ale zaliczenia zaliczenia...

Aha i fajnie, że wychodzisz, może spotkasz tam kogoś ciekawego smile Ja też nie siedzę całe dnie w akademiku i nie użalam się cały czas. Staram się jak mogę, żeby nie myśleć smile

64

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Kate, to że nigdy nie byłaś z nikim w związku, nie oznacza, że jest coś z Tobą nie tak. Z jednej strony to nawet lepiej. Masz czyste konto, żadnych wspomnień. Pomyśl jak będzie wspaniale, jak w końcu znajdziesz swoją drugą połówkę. Nie będziesz miała go do kogo porównać, to czasem dużo ułatwia. Wiem, że to może teraz marne pocieszenie, ale uwierz na słowo "starszej koleżance" :-)
Myślę, że psycholog jakoś nami pokieruje. Też się obawiam jak to będzie, jest tyle wątków, jakie chciałabym poruszyć, tyle wspomnień i wydarzeń które wywarły na mnie piętno, przez które jestem tym kim jestem. Ale psycholog patrzy na to z boku, rozumie, nie ocenia i ukierunkowuje nowy sposób myślenia.

A na koniec cytat:)
"Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama wejdzie do twojego domu, życia, serca..."
Buziaki:*

65

Odp: Toksyczna matka i co dalej?

Spróbuję uwierzyć big_smile
Więc jak będziesz po pierwszej wizycie koniecznie daj znać!!!!!!!!!

Śliczny cytat! <333

Ale znowu mi się zaczyna to COŚ sad
Poznałam na tym portalu jeszcze jednego chłopaka i piszę z nim od dwóch tygodni i jest serio spoko smile
I ja mu powiedziałam na wstępie, że nie spotkam się z żadnym więcej chłopakiem z tego portalu i że wolę młodszych tongue On ma 25 lat.
I on cały czas do mnie pisze i boję się, że zaproponuje w końcu spotkanie, coś już przebąkiwał.  I teraz jak widzę wiadomość od niego na gg to coraz mniej go lubię sad Zaczyna mnie denerwować, że tak cały czas pisze hmm
Matko co ze mną jest! sad
Nie chcę tak odtrącać każdego.

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczna matka i co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024