Witam serdecznie. To jest mój pierwszy temat na forum. Mam bardzo poważny problem, świat mi się całkowicie zawalił. Nie mam za bardzo się komu wygadać ? Opiszę moja historię. Jak się domyślacie chodzi o kobietę. Obecnie mam 23 lata ona rok młodsza. Byliśmy ze sobą ok. 2 lata i 8 miesięcy. Zawsze było jak z bajki, mogliśmy na siebie liczyć i polegać. Studiowaliśmy w tej samej miejscowości, pochodzimy również z tej samej. Rok temu zamieszkaliśmy razem na cały rok akademicki. Wszystko było super, zawsze jej mocno zależało, mi również lecz to był mój pierwszy tak długi związek i pierwsza prawdziwa miłość. Dużo uczuć które siedziały we mnie potrafiłem dusić w sobie. Często ona po ok.2 latach podejmowała temat dotyczący przyszłości?.zaręczyn, ja wiedziałem, że chce tego tylko czekałem na wyjątkowy moment. Nie byłem wtedy na to gotowy ślub, dzieci. Chciałem abyśmy skończyli studia. Dojrzewałem do tej decyzji. Wiem jak jej na mnie zależało?.ciężko mi się to pisze?cały czas siedzą we mnie te wszystkie cudowne i magiczne chwile razem. Ale cały czas towarzyszyła mi ta głupia pewność ?. że ona będzie zawsze przy mnie, że nigdy nie odejdzie?.stąd może wzięło się to moje lekkie izolowanie się tzn. czasem zdarzał się brak czasu szczególnie jak byliśmy w rodzinnej miejscowości w weekendy (bo na co dzień mieszkaliśmy w miejscowości w której studiowaliśmy). Do tego dochodziła duża podatność z mojej strony na rodziców, spowodowane to było głównie chorą sytuacja u mnie domu?ciągłe kłótnie rodziców, nie odzywanie się do siebie przez nich ?Jak wracaliśmy na stację było wszytek ok?choć wiem ona miła prace licencjacką ja również ale dawaliśmy rade. Wiem cały czas towarzyszyła mi ta głupia pewność ?:( przyszedł czerwiec, ona szybciej zjechała do rodzinnej miejscowości, ja miałem jeszcze studia. Nawet jak wyjeżdżałem zagranicę do pracy wakacyjnej rok wcześniej to potrafiliśmy wytrzymać ten czas rozłąki, tęsknota była wtedy ogromna, ale dawaliśmy rade, odliczaliśmy czas do spotkania, przez co uczucie stawało się jeszcze silniejsze Wszystko zaczęło się głównie psuć od rozpoczęcie ostatnich wakacji, choć w lipcu było ok, często jeździliśmy nad morze?sierpień był już do dupy? zawaliłem na całej linii, za bardzo olewałem, wolałem siedzieć w domu niż się spotkać ? sam w to zachowanie nie mogę uwierzyć .. zauważyłem że zaczyna się oddalać, coraz rzadziej się odzywa, coraz ma mniej czasu.
Aż w końcu doszło do poważnej rozmowy na początku września. Powiedziała, że już nie ma siły ciągłego upominania się o mnie, o mój brak czasu, podporządkowanie się do strych, powiedziała, że nie chce stawać między mną a moimi rodzicami. Ja w ostatnim czasie nawalałem, potrzebowałem jakiegoś impulsu, który sprowadził by mnie na ziemie i dał mocno po mordzie, żebym się w końcu obudził. Nigdy nie dopuszczałem, że przez moje zaślepienie dojdzie do takiego rozwoju sytuacji, nawet w najgorszych snach? Oznajmiła wtedy, że chce być na razie sama, żebyśmy przemyśleli wszystko. Udało mi się jednak przekonać ją wtedy żeby dała mi szanse?. I dała ?wróciłem do tego jaki byłem na początku do tego co utraciłem przez pewność i zaślepieni. Na początku był dystans z jej strony, ale zauważyłem ze wraca, sama powiedziała że jak bym wcześniej od czerwca tak się zachowywał to już by dawno powiedziała ?tak?. Razem nawet oglądaliśmy pierścionki, obrączki, często rozmawialiśmy o ślubie ?coraz cześciej pisała, znowu zaczęła mówić ze mnie Kocha. Z dnia na dzień widziałem że ja odzyskuje, ze wraca ta osoba co była na początku. Znowu zaczęło się wszystko układać. Chciałem wykorzystać każdą minute tego czasu jak najlepiej. Było to ciężkie ponieważ ma prace w rodzinnej miejscowości, na studia dojeżdża, dlatego czasu dużo nie było żeby się spotykać. Jednak na początku listopada doszło do rozmowy na gg, gdzie stwierdziła, że szkoda mnie dla niej, że ma wyrzuty sumienia kiedy woli spotkać się z koleżanką niż ze mną, że ciężko jej jest powrócić to tego uczucia co kiedyś, że to nie to samo. Stwierdziła, że chce być sama. Ja napisałem, że jestem cierpliwy, a ona na to jeśli jesteś to poczekaj mnie ? Od tego momentu przestała się odzywać, ja nie chciałem być nachalny nie odzywałem się za często, próbowałem walczyć, jednak widziałem, że nie ma ochoty mnie widzieć. Po tygodniu postanowiłem wysłać jej kwiaty przez pocztę kwiatową, doszły otrzymała je, załączyłem liścik z napisem : ?Szanuję Twoją Decyzję. Będę czekać na Ciebie. Kocham Cie xxx?. Po tym dostałem wiadomość na gg, że dziękuję za kwiaty?ale po co?to i tak nic nie zmieni?dziękuję za wszystko?Postanowiłem się totalnie odizolować, było mi strasznie ciężko, zresztą jest nadal. Byłem nawet na impreze po tym tygodniu lecz nawet nie mogłem się bawić, cały czas jedna osoba w głowie ? rano obudziłem się w w pokoju ( w którym mieszkaliśmy cały rok, dalej mieszkam na tej samej stancji) to było jeszcze gorzej? spakowałem rzeczy i zjechałem do domu. Dalej siedziałem zamulony, szukając po necie złotej rady ? jak odzyskać dziewczynę ?. Był wtedy jednak taki moment ze ok. godz 17.00 sama zadzwoniła do mnie , byłem strasznie zdziwiony, i zapytała się co słychać i czy przydaje do niej bo chce mi oddać telefon. Było to równy tydzień temu. Pojechałem, pogadaliśmy, miała całkowicie inne zachowanie, nie czułem żadnego dystansu z jej strony, sama się przytulała do mnie, nawet pocałowała mnie kilka razy, tak z uczuciem jak to kiedyś robiła. Powiedziała, że cieszy się, że szanuję jej decyzje i stwierdziła coś tekiego "dziękuje że jesteś". Kurcze to był taki magiczny moment, nie mogę o nim przestać myśleć. Zapytałem jej czy jutro wyszła by ze mna na piwo tzn na następny dzień, to były andrzejki i tak dalej?zgodziła się, nawet zaproponowała, żebym przyjechał do niej (bo teraz sama wynajmuje kawalerkę) powiedziałem, że kupie jakie wino i przyjadę. To była sobota tydz temu, również było super, sama do mnie podeszła u niej w domu zaczęliśmy się przytulać, znowu te magiczne pocałunki?stwierdziła sama ze bardzo jej tego brakuje?bardzo pomógł mi ten weekend, po nim zacząłem jeść, normalnie funkcjonować, zacząłem ćwiczyć, zadbałem o siebie?.zmieniłem ubrania, perfum, pochodziłem na solarium ? nawet wtedy zgodziła się w przyjechać do mnie i zostać na noc żeby codziennie na zajęcia nie dojeżdżać. Widziałem jakiś cień szansy na odzyskanie Jej. I przyszedł teraz ten weekend. Okazało się, że nie przyjdzie bo ma na noc do pracy ma, była bardzo zdenerwowana, nawet rzuciła słuchawką. Nie chciałem naciskać. Powiedzała tylko, że pokłóciła się z rodzicami. W sobotę zadzwoniłem do niej, wiedziałem, że jest po pracy i ma wolne i zapytałem się jej czy da się namówić na gorąca czekolade, a ona na to, ze lepiej jak ja przyjade do niej na goraca herbate. Pojechałem na początku było wszystko ok, leżeliśmy obok siebie i tu nagle pytanie z jej strony czy wiem przez co się rozeszliśmy? ja powiedział jej dokładnie przez co, ona powiedziała, że dobrze, że wiem. Ja powiedziałem, że całe zaufanie, które budowałem przez 2,5 roku zostało zniszczone przez mnie i że te 1,5 miesiąca które mi dała to za mało żebym mógł odbudować, ale zapewniłem że je odbuduje. Ona stwierdziła, że ciężko będzie jej wrócić to tego zaufanie jakie miała do mnie, które ja zepsułem i że lepiej żebym zapomniał o tym wszystkim ? żebym zaczal się z kimś spotykać, bo to nigdy nie będzie to samo. Powiedziałem jej że tesknie za nia bardzo a ona na to że już coraz rzadziej ? ogólnie znowu załamka mnie wzięła ? już tak było dobrze?ta rozmowa była wczoraj?ja mówiłem je że nadzieje umiera ostatnia, a ona na to, że już dawno umarła?.
Bożee ja ją kocham z całego serca, nie ma godziny kiedy bym o niej nie myślał? tęsknie za Nią każdego dnia. Zrozumiałem że jest moja życiową pasją, marzeniem i spełnieniem na które czekałem całe życie....
A ona mnie już totalnie olewa?pytałem czy z kimś się spotyka powiedziała, że nie, na razie nikt nie jest chętny, ja jej powiedziałem, że nie mam zamiaru z nikim się spotykać, przez telefon powiedziała mi jeszcze żebym zaczął od nowa sobie życie układać?..jak nie mogę ?.jeszcze słyszałem jej znajomych w tle, gdzieś mieli wychodzić na impreze czy piwo ? Oznajmiła mi jeszcze jedną rzecz, która nie daje mi spokoju. ?Że nie skreśla mnie na zawsze?? nie wiem jak to interpretować heh ;/ Kocham Ją z całego serca..Świata poza nią nie widze ... teraz jeszcze studia boje się, że je zawale magisterka itd? ale co z tego jak nie mogę się skupić na niczym ? zrobiłbym wszystko dla niej?.naprawdę wszystko. Zrozumiałem swoje błędy, lecz nie mogę jej przekonać co do mojej osoby?wiem straciła zaufanie przez moje nieangażowanie się i podporządkowanie się pod rodziców, ale to już przeszłość, starzy mają swoje życie ja mam swoje. Nie mogę się z Tym pogodzić, że jej nie ma?ale przecież ludzie robią gorsze błedy?..nigdy jej nie okłamywałem nigdy też jej nie zdradziłem, nawet sobie tego nie wyobrażałem? na dodatek teraz w grudniu moje urodziny, jej urodziny, święta...sylwester.... nie wiem naprawdę co robić ...
Proszę o jakąś rade, wiem że wy kobiety najlepiej możecie to zrozumieć ... ![]()