Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-05 12:52:31)

Temat: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Witam serdecznie. To jest mój pierwszy temat na forum. Mam bardzo poważny problem, świat mi się całkowicie zawalił. Nie mam za bardzo się komu wygadać ? Opiszę moja historię. Jak się domyślacie chodzi o kobietę. Obecnie mam 23 lata ona rok młodsza. Byliśmy ze sobą ok. 2 lata i 8 miesięcy. Zawsze było jak z bajki, mogliśmy na siebie liczyć i polegać. Studiowaliśmy w tej samej miejscowości, pochodzimy również z tej samej. Rok temu zamieszkaliśmy razem na cały rok akademicki. Wszystko było super, zawsze jej mocno zależało, mi również lecz to był mój pierwszy tak długi związek i pierwsza prawdziwa miłość. Dużo uczuć które siedziały we mnie potrafiłem dusić w sobie. Często ona po ok.2 latach podejmowała temat dotyczący przyszłości?.zaręczyn, ja wiedziałem, że chce tego tylko czekałem na wyjątkowy moment. Nie byłem wtedy na to gotowy ślub, dzieci. Chciałem abyśmy skończyli studia. Dojrzewałem do tej decyzji. Wiem jak jej na mnie zależało?.ciężko mi się to pisze?cały czas siedzą we mnie te wszystkie cudowne i magiczne chwile razem. Ale cały czas towarzyszyła mi ta głupia pewność ?. że ona będzie zawsze przy mnie, że nigdy nie odejdzie?.stąd może wzięło się to moje lekkie izolowanie się tzn. czasem zdarzał się brak czasu szczególnie jak byliśmy w rodzinnej miejscowości  w weekendy (bo na co dzień mieszkaliśmy w miejscowości w której studiowaliśmy). Do tego dochodziła duża podatność z mojej strony na rodziców, spowodowane to było głównie chorą sytuacja u mnie domu?ciągłe kłótnie rodziców, nie odzywanie się do siebie przez nich ?Jak wracaliśmy na stację było wszytek ok?choć wiem ona miła prace licencjacką ja również ale dawaliśmy rade. Wiem cały czas towarzyszyła mi ta głupia pewność ?:( przyszedł czerwiec, ona szybciej zjechała do rodzinnej miejscowości, ja miałem jeszcze studia. Nawet jak wyjeżdżałem zagranicę do pracy wakacyjnej rok wcześniej to potrafiliśmy wytrzymać ten czas rozłąki, tęsknota była wtedy ogromna, ale dawaliśmy rade, odliczaliśmy czas do spotkania, przez co uczucie stawało się jeszcze silniejsze Wszystko zaczęło się głównie psuć od rozpoczęcie ostatnich wakacji, choć w lipcu było ok, często jeździliśmy nad morze?sierpień był już do dupy? zawaliłem na całej linii, za bardzo olewałem, wolałem siedzieć w domu niż się spotkać ? sam w to zachowanie nie mogę uwierzyć .. zauważyłem że zaczyna się oddalać, coraz rzadziej się odzywa, coraz ma mniej czasu.

Aż w końcu doszło do poważnej rozmowy na początku września. Powiedziała, że już nie ma siły ciągłego upominania się o mnie, o mój brak czasu, podporządkowanie się do strych, powiedziała, że nie chce stawać między mną a moimi rodzicami. Ja w ostatnim czasie nawalałem, potrzebowałem jakiegoś impulsu, który sprowadził by mnie na ziemie i dał mocno po mordzie, żebym się w końcu obudził. Nigdy nie dopuszczałem, że przez moje zaślepienie dojdzie do takiego rozwoju sytuacji, nawet w najgorszych snach? Oznajmiła wtedy, że chce być na razie sama, żebyśmy przemyśleli wszystko. Udało mi się jednak przekonać ją wtedy żeby dała mi szanse?. I dała ?wróciłem do tego jaki byłem na początku do tego co utraciłem przez pewność i zaślepieni. Na początku był dystans z jej strony, ale zauważyłem ze wraca, sama powiedziała że jak bym wcześniej od czerwca tak się zachowywał to już by dawno powiedziała ?tak?. Razem nawet oglądaliśmy pierścionki, obrączki, często rozmawialiśmy o ślubie ?coraz cześciej pisała, znowu zaczęła mówić ze mnie Kocha. Z dnia na dzień widziałem że ja odzyskuje, ze wraca ta osoba co była na początku. Znowu zaczęło się wszystko układać. Chciałem wykorzystać każdą minute tego czasu jak najlepiej. Było to ciężkie ponieważ ma prace w rodzinnej miejscowości, na studia dojeżdża, dlatego czasu dużo nie było żeby się spotykać. Jednak na początku listopada doszło do rozmowy na gg, gdzie stwierdziła, że szkoda mnie dla niej, że ma wyrzuty sumienia kiedy woli spotkać się z koleżanką niż ze mną, że ciężko jej jest powrócić to tego uczucia co kiedyś, że to nie to samo. Stwierdziła, że chce być sama. Ja napisałem, że jestem cierpliwy, a ona na to jeśli jesteś to poczekaj mnie ? Od tego momentu przestała się odzywać, ja nie chciałem być nachalny nie odzywałem się za często, próbowałem walczyć, jednak widziałem, że nie ma ochoty mnie widzieć. Po tygodniu postanowiłem wysłać jej kwiaty przez pocztę kwiatową, doszły otrzymała je, załączyłem liścik z napisem : ?Szanuję Twoją Decyzję. Będę czekać na Ciebie. Kocham Cie xxx?. Po tym dostałem wiadomość na gg, że dziękuję za kwiaty?ale po co?to i tak nic nie zmieni?dziękuję za wszystko?Postanowiłem się totalnie odizolować, było mi strasznie ciężko, zresztą jest nadal. Byłem nawet na impreze po tym tygodniu lecz nawet nie mogłem się bawić, cały czas jedna osoba w głowie ? rano obudziłem się w w pokoju ( w którym mieszkaliśmy cały rok, dalej mieszkam na tej samej stancji) to było jeszcze gorzej? spakowałem rzeczy i zjechałem do domu. Dalej siedziałem zamulony, szukając po necie złotej rady ? jak odzyskać dziewczynę ?. Był wtedy jednak taki moment ze ok. godz 17.00 sama zadzwoniła do mnie , byłem strasznie zdziwiony, i zapytała się co słychać i czy przydaje do niej bo chce mi oddać telefon. Było to równy tydzień temu. Pojechałem, pogadaliśmy, miała całkowicie inne zachowanie, nie czułem żadnego dystansu z jej strony, sama się przytulała do mnie, nawet pocałowała mnie kilka razy, tak z uczuciem jak to kiedyś robiła. Powiedziała, że cieszy się, że szanuję jej decyzje i stwierdziła coś tekiego "dziękuje że jesteś".  Kurcze to był taki magiczny moment, nie mogę o nim przestać myśleć. Zapytałem jej czy jutro wyszła by ze mna na piwo tzn na następny dzień, to były andrzejki i tak dalej?zgodziła się, nawet zaproponowała, żebym przyjechał do niej (bo teraz sama wynajmuje kawalerkę) powiedziałem, że kupie jakie wino i przyjadę. To była sobota tydz temu, również było super, sama do mnie podeszła u niej w domu zaczęliśmy się przytulać, znowu te magiczne pocałunki?stwierdziła sama ze bardzo jej tego brakuje?bardzo pomógł mi ten weekend, po nim zacząłem jeść, normalnie funkcjonować, zacząłem ćwiczyć, zadbałem o siebie?.zmieniłem ubrania, perfum, pochodziłem na solarium ? nawet wtedy zgodziła się w przyjechać do mnie i zostać na noc żeby codziennie na zajęcia nie dojeżdżać. Widziałem  jakiś cień szansy na odzyskanie Jej. I przyszedł teraz ten weekend. Okazało się, że nie przyjdzie bo ma na noc do pracy ma, była bardzo zdenerwowana, nawet rzuciła słuchawką. Nie chciałem naciskać. Powiedzała tylko, że pokłóciła się z rodzicami. W sobotę zadzwoniłem do niej, wiedziałem, że jest po pracy i ma wolne i zapytałem się jej czy da się namówić na gorąca czekolade, a ona na to, ze lepiej jak ja przyjade do niej na goraca herbate. Pojechałem na początku było wszystko ok, leżeliśmy obok siebie i tu nagle pytanie z jej strony czy wiem przez co się rozeszliśmy? ja powiedział jej dokładnie przez co, ona powiedziała, że dobrze, że wiem. Ja powiedziałem, że całe zaufanie, które budowałem przez 2,5 roku zostało zniszczone przez mnie i że te 1,5 miesiąca które mi dała to za mało żebym mógł odbudować, ale zapewniłem że je odbuduje. Ona stwierdziła, że ciężko będzie jej wrócić to tego zaufanie jakie miała do mnie, które ja zepsułem i że lepiej żebym zapomniał o tym wszystkim ? żebym zaczal się z kimś spotykać, bo to nigdy nie będzie to samo. Powiedziałem jej że tesknie za nia bardzo a ona na to że już coraz rzadziej ? ogólnie znowu załamka mnie wzięła ? już tak było dobrze?ta rozmowa była wczoraj?ja mówiłem je że nadzieje umiera ostatnia, a ona na to, że już dawno umarła?.

Bożee ja ją kocham z całego serca, nie ma godziny kiedy bym o niej nie myślał? tęsknie za Nią każdego dnia. Zrozumiałem że jest moja życiową pasją, marzeniem i spełnieniem na które czekałem całe życie....
A ona mnie już totalnie olewa?pytałem czy z kimś się spotyka powiedziała, że nie, na razie nikt nie jest chętny, ja jej powiedziałem, że nie mam zamiaru z nikim się spotykać, przez telefon powiedziała mi jeszcze żebym zaczął od nowa sobie życie układać?..jak nie mogę ?.jeszcze słyszałem jej znajomych w tle, gdzieś mieli wychodzić na impreze czy piwo ?  Oznajmiła mi jeszcze jedną rzecz, która nie daje mi spokoju. ?Że nie skreśla mnie na zawsze?? nie wiem jak to interpretować heh ;/ Kocham Ją z całego serca..Świata poza nią nie widze ... teraz jeszcze studia boje się, że je zawale magisterka itd? ale co z tego jak nie mogę się skupić na niczym ? zrobiłbym wszystko dla niej?.naprawdę wszystko. Zrozumiałem swoje błędy, lecz nie mogę jej przekonać co do mojej osoby?wiem straciła zaufanie przez moje nieangażowanie się i podporządkowanie się pod rodziców, ale to już przeszłość, starzy mają swoje życie ja mam swoje. Nie mogę się z Tym pogodzić, że jej nie ma?ale przecież ludzie robią gorsze błedy?..nigdy jej nie okłamywałem nigdy też jej nie zdradziłem, nawet sobie tego nie wyobrażałem? na dodatek teraz w grudniu moje urodziny, jej urodziny, święta...sylwester.... nie wiem naprawdę co robić ...

Proszę o jakąś rade, wiem że wy kobiety najlepiej możecie to zrozumieć ... sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Przypominasz mi mojego chłopaka. Wiem bardzo dobrze, ze mnie kocha, ale czasami jest tak, że przez jakiś czas jest wspaniale, a później on zaczyna mnie olewać, nie ma dla mnie czasu. I tak w kółko. A co ja robię wtedy ? To samo. Nie biegam za nim. Nie proszę, żeby ze mną porozmawiam. Jeśli on olewa mnie, to i ja olewam jego. Strasznie się przy tym męczę, ale nie mogę inaczej, jestem uparta i nic inie poradzę. Wybaczam mu wszystko, dosłownie wszystko, nigdy się nie kłócimy, ale nie potrafię znieść tego, że być może mu przeszkadzam, może mu się znudziłam, skoro mnie olewa.
Moze w jej przypadku jest tak samo ? Może, chcę, zebyś poczuł się tak jak ona kiedyś ? No, ale nie powinna się tak zachowywać. Nie wiem, może też sobie odpuść ? Wiem, ze nie potrafisz sobie pewnie tego nawet wyobrazić, ale jak na razie to bardziej męczysz sie robiac sobie nadzieję, ze może kiedyś wróci, niż jakbyś miał zmusić się do 'nowego zycia'. Bez niej. Zacznij spotykać się z kolegami, wyjdź z domu, idź na jakąś impreze, pokaż jej, że przesadza. To wygląda tak jakby się tobą bawiła - z jednej strony mówi ci, ze nic już z tego nie będzie, ale jednak 'nie przekreśla cię na zawsze'. Może chce zapewnić sobie ciebie, na czas, kiedy już znudzą jej się imprezy i inni znajomi ? Tylko zastanów się czy ty tego chcesz. Chcesz być kołem ratunkowym ?
Zajmij sie swoim życiem. Postaraj sie złapać do tego wszystkiego dystans Wiem, ze to nie będzie łatwe. Pewnie wyklniesz mnie za takie rady, ale nie ma innego wyjścia. Przestań żyć, tym co było i zajmij się tym co jest teraz. A teraz nie ma jej.
Pokaż jej, że dasz sobie bez niej radę. Pokaż jej, ze przesadza a ty wcale nie potrzebujesz jej, ze być szczęśliwym. Może wtedy się opamięta ? Nie wiem, moze wkońcu zobaczy, że przesadza ?
Baby są skomplikowane, tyle Ci powiem.

3

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

moje zdanie jest takie.. pokaz ze odpusciles. moze wtedy cos ruszy albo w jedna albo w druga strone i wtedy tak naprawde okaze sie jak bedzie dalej. a tak to ona wie ze moze sie do Ciebie nie odzywac przez jakis czas, pozniej nagle odezwac i niby wszystko w porzadku a za chwile powtorka z rozrywki. wiem ze jest to mega ciezkie do zrobienia ale sadze ze najrozsadniejsze.

4 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-05 14:35:34)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Dzięki za odwiedzi. Moje była dziewczyna też jest uparta zresztą tak jak ja.... ale ona chyba bardziej. Wiecie ona zawsze dostosowywała się do mnie. Nie było okazji żeby przeprowadzić taką właśnie poważną rozmowę. Ja cały czasz tkwiłem w tym głupim zaślepieniu...aż w końcu wybuchła. W moim przypadku to chodzi głównie okres wakacji kiedy to się dosyć mocno odizolowałem, ale widzieliśmy się naprawdę często. Stwierdziła taką rzecz iż nawet jak wyjeżdżałem na wakacje do pracy za granice to częściej się odzywałem niż teraz w wakacje. Zawsze myślałem, że jest mi w stanie wszystko wybaczyć. Nie wiem tylko czemu tyle złych emocji trzymała w sobie ... zawsze byłem za szczerą rozmową. My również praktycznie nigdy się nie kłóciliśmy, naprawdę. Zawsze ona powtarzała, że dobrze nam się układa w przeciwieństwie do innych par, głównie jej koleżanek. Wszystko mi ją przypomina nie ważne czy na stacji czy w rodzinnym mieście. Nie potrafię sobie wyobrazić od nowa układać sobie życia z kimś innym bo wiem, że nie pokocham nikogo bardziej niż ją. To był mój pierwszy taki dłuższy związek ale widziałem, że to to. Fakt może zwlekałem z pierścionkiem, ale widziałem, że tego chce. Cały czas mam wyrzuty sumienia, wiem ile ona dawała z siebie w ten związek ja chciałbym dać trzy razy tyle ale wiem, że jest to nie możliwe... nie mam zamiaru wyklinać za rady bo wiem, że każda może być pomocna. Ja po prostu też teraz czasami jej nie poznaje, zrobiła się trochę wulgarna, jest strasznie pewna tego co robi...nie wiem czy to tylko w stosunku do mnie czy do wszystkich. Nie ważne nawet jak by mnie zwyzywała jak i tak nie potrafię się gniewać na nią ... tak mocno ją kocham.

Boję się tego, że faktycznie znajdzie sobie dobrą partię i na pewno będzie porównywać z moją osobą, zachowaniem, charakterem ... nie wiem też właśnie jak rozumieć stwierdzenie, że "nie skreśla mnie na zawsze" ... czy to tylko gadanie czy faktycznie jakaś iskierka może być w tym. Odniosłem wrażenie, że tak jak by faktycznie miała ochotę spotykać się z kimś nowym.

Ciężko właśnie do tego złapać dystans, szczególnie po wczorajszym dniu. Powiedzcie czy faktycznie możliwa jest całkowita utrata zaufania przez moje błędy ... ludzie naprawdę gorsze rzeczy popełniają ... sama przyznała że bardzo mnie kochała, we wrześniu mówiła, że nadal kocha bo nie można przestać kochać z dnia na dzień ... a teraz ... już się nawet nie odzewie, nie zadzwoni. Ciężko mi złapać dystans do tego bo wiem, że się meczę a ona pewnie żyje sobie normalnie. Wcześniej tak nie wychodziła ze znajomymi a teraz wręcz przeciwnie. Kocham ją nad życie, wiem monotonne moje gadanie jest, ciężko mi te wszystkie emocje dusić w sobie...

5

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Dziewczyny już takie są, potrzebują wiedzieć, że facetowi na nich zależy, inaczej to ciężko. Ale myślę, że pierścionek nie ma tutaj nic do rzeczy. Nie mogła przecież od Ciebie wymagać, żebyś oświadczył jej się akurat wtedy, kiedy ona tego chciała. To normalne, że zrobiłbyś to wtedy, kiedy poczułbyś, że to właściwy moment.

Jeśli mówisz, że nigdy nie było okazji do przeprowadzenie szczerej rozmowy, to zrób to teraz. Spotkaj sie z nią, jedź do niej jeśli sama nie będzie chciała sie z tobą zobaczyć i nie daj jej spokoju, dopóki nie powie Ci jakie ma wobec Ciebie zamiary. Bo masz prawo wiedzieć, a ona ma obowiązek Ci to wytłumaczyć. Koniec. Kropka.
Tylko jak już się z nią spotkasz, nie zapewniaj jej cały czas, ze bardzo ją kochasz, nie mów jej co pięć minut, ze nie możesz bez niej, żyć, bo widzisz, że to nic nie daje. Powiedz raz, stanowczo, bez zbędnego 'słodzenia'. Jeśli będzie chciała się przytulić czy pocałować, odsuń się i powiedz, że nie masz ochoty znów robić sobie nadziei tylko po to, żeby znowu mogła Cię krzywdzić olewając Cię. I konsekwentny. Niech ona zrozumie, że przesadza, bo może to do niej nie dociera. I najważniejsze, zapytaj, czy ona kiedykolwiek zamierza do Ciebie wrócić. I niech Cię nie usatysfakcjonuje odpowiedź typu 'moze kiedyś'. Niech odpowie tak, albo nie. Tylko pamiętaj, bądź stanowczy.

Mi się wydaje, ze powód dla którego Cię zostawiła to tylko jakas wymówka. Przynajmniej tak to wygląda. Nie wiem, może się mylę. Mówisz, ze sie zmieniła ? Może to pod wpływem znajomych ? A może ma do Ciebie po prostu żal, że kiedyś tam ja olewałeś. No ale ile można ? Musisz powiedzieć jej, że Ciebie to boli, ze nie można tak się bawić ludźmi. I ty sam musisz zrozumieć, że życie się na niej nie kończy. Jeśli jesteście sobie pisani to wróci, a jeśli nie to na pewno kiedyś znajdziesz tą jedyną. Zostaw to wszystko. Niech się dzieje co chce.

Nie możesz do końca zycia wmawiać sobie, że nie możesz żyć normalnie, bo przeciez ją kochasz. Możesz ! Oczywiście, ze możesz, tylko ty sam jeszcze tego nie widzisz, ale nie chcesz żyć normalnie. Nie ma sensu rozdrapywanie tych ran. Zamiast codziennie powtarzać sobie, że nie pokochasz nigdy nikogo tak jak kochałeś ją, zacznij sobie wbijać do głowy to, że nie warto być z kimś, kogo nie obchodzą twoje uczucia.

Nie wiem jak mam Ci to wytłumaczyć. Musisz po prostu zająć sie sobą. Wmawiając sobie, że nie możesz być bez niej szcześliwy, to tak jakbyś sypał sól na świeżą ranę, zamiast pozwolić jej się zabliźnić.

Musisz wziaść się w garsć. To wszystko.

6

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Dzięki bobaak za wyczerpującą odpowiedź. Każdy ciśnie mnie, żebym dał sobie spokój, więcej czasu, staram się to robić tylko jakoś opornie mi to wychodzi. Jeśli chodzi o rozmowę to można powiedzieć, że wczoraj się taka odbyła. Pierwsze co to zapytała czy wiem dlaczego zerwaliśmy. Ja jej odpowiedziałem ona się z tym zgodziła. Ja dodałem do tego, że wiem o straconym zaufaniu które budowałem przez 2,5 roku, że nie nie było możliwości żebym mógł go odbudować w 1,5 miesiąca. Ale powiedziałem, że udowodnię jej że jestem w stanie je odbudować. Ona stwierdziła, że wątpi w to że jej zaufanie do mnie nigdy nie będzie takie jak kiedyś. Lepiej żebym zapomniał. Zapytałem czy mnie skreśla na zawsze, ona odpowiedziała, że nie na zawsze. Żebym od nowa zaczął sobie życie układać. Powiedziała, że potrzebuje kogoś na kim może polegać i może zaufać. Dała mi też do zrozumienia że dużo się ze mną nauczyła i że co chciała to miała. Ale przecież wiem, że nawaliłem ale żeby tu nagle całe zaufanie stracić ... tego nie rozumiem. Nigdy nie zdradziłem, nigdy nie kłamałem ... kiedyś czułem, że jestem dla niej kimś ważnym, kimś wyjątkowym. Teraz jest na odwrót. Nawet jak się przytuliła to ciężko mi było się opanować się czując to ciepło, za którym tęsknie na maxa. Te 1,5 miesiąca szansy co dostałem myślę, że wykorzystałem maksymalnie dobrze, sama stwierdziła, że jak bym tak się zachowywał to już dawno powiedziała by tak. Ale jak widać nie dało się jej przekonać. Może też faktycznie wina była braku czasu z jej strony... praca/szkoła/treningi. Mogła się pojawić nachalność z mojej strony. Na każdym kroku pokazywałem jej że zależy mi na maxa i kocham ją nad życie.


Faktycznie mam takie wrażenie, że jest jak by inna, dosyć wulgarna, pewna siebie, wszystko tak na spontanie widzę jak by robiła. Nie wiem może faktycznie jacyś nowi znajomi, czy ta nowa praca ...  Naprawdę w porównaniu do wakacji to nie ta osoba. Wiem, że ją na dzień dzisiejszy straciłem, sama stwierdziła, żebym zapomniał o wyrzutach sumienia związanych z tym co zrobiłem źle. Sama przyznała, że z nikim się nie spotyka, ale nie wiem czy to nie kwesta czasu...chyba jak się zacznie spotykać to mi serce pęknie. Pod koniec wakacji sam zauważyłem, że zaczyna mówić o tym że nie wiem jak to będzie, że może nie mieć czasu, dojdzie jej praca, dojazdy na uczelnie, do tego treningi. Sam teraz mam kupę zajęć na uczelni, boje się, że mogę zawalić studia a tu już końcówka została.

7

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Ma do Ciebie żal,nie ufa Ci - niestety to wszystko doprowadziło do zaniku w niej uczuć do Ciebie.Te uczucia się w niej przekształacają ale nie w górę lecz niestety w dół.Czym więcej będziesz nalegać tym będzie gorzej.Ona doskonale wie że jeśli będzie tak robić ty się będziesz zbliżać.Jeśli już wróci to po jakimś czasie wszystko będzie tak samo.Nie chce Cię martwić ale ona się Tobą znudziła,znajomi są fajniejsi być może jakiś na "oku" to wszystko.Nic jednak nie zrobisz jeśli kobieta nie chce sad A staniesz się w jej oczach "frajerem" wiesz czasami pomaga zazdrość smile ponieważ punktujesz w jej oczach .... tak niestety jest.Miałem to samo im więcej się starałem tym gorzej były tylko pytania dlaczego teraz ? Musisz jej udowodnić że jesteś silny,lecz wcześniej powiedz jej co o tym myślisz.Powiedz jej że ją kochasz,tęsknisz i tyle później odejdź.Jeśli wróci to wróci do Ciebie a nie z żalu,albo z tego że nie znalazła sobie "lepszego" MUSISZ BYĆ SILNY ! Pozatym ty teraz jesteś Pan "problem" a kobiety tego nie lubią - one lubią "motyle w brzuchu" musisz odbudować jej zaufanie ale nie rzucaj się jak szczerbaty na suchary to nic nie daje.Jesteś młody dasz radę.Jesteś wrażliwy.Ale kobiety nie chcą takich facetów póki są młode ...... Zadzwnoń do niej czasami spytaj co słychać czy wszystko ok,złóż jej życzenia na święta,żeby wiedziała że pamiętasz tylko tyle.Bądź w jej głowie ale rozsądnie.Powiem Ci tyle jeśli byłeś ok to nawet jeśli nie będziesz z nią teraz .Ona kiedyś będzie chciała być z Tobą i będzie żałować.Tak już jest w życiu.I nie męcz się to nic nie daje wiem że to trudne bardzo.Nic nie poradzisz.NIC.Ona sama nie wie czego chce.

8

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

max to że ją olewałeś to nie jest aż takim wielkim powodem do tego żeby się rozstac. Widac że się bardzo starałeś i nadal starasz się dla niej. Mnie się wydaje że to jest inny powód rozstania. bo ja jestem kobietą a nie wyobrażam sobie że mogła bym tak bawic się facetem który mnie olewał, ok, dała bym mu do zrozumienia że zrobił źle ale bez przesady. Ona zachowuje się jak księżniczka, takie odnoszę wrażenie. Ja miałam kiedys chłopaka który był we mnie szalenie zakochany, robił dla mnie wszystko, popełniał błędy, potem je naprawiał i to aż do przesady. Łaził za mną, nie miał żadnych kolegów, żadnych zainteresowań i z czasem przez to ja przestałam do niego cokolwiek czuc, a on jeszcze bardziej się starał i robił sie coraz bardziej żałosny... Może dla niej ty też jesteś takim pipciakiem teraz, może w tej miłości zapomniałeś że ona pokochała Cię ze względu na twoją osobowosc, twoje pasje które porzuciłeś na jej rzecz. Może gdybyś przyparł ją do muru, aby powiedziała ci jasno co do ciebie czuje i potem trochę byś się oddalił od niej, ona poczuła by zazdrosc. Uwierz mi że zabolało by ją to gdyby zobaczyła jak się śmiejesz, że jesteś wesoły, że już za nią tak nie latasz, poczuła by ONA że może cię stracic. Bo teraz to jesteś na każde jej zawołanie. Ona wie że kiedy tylko ma ochotę to przyjdzie do ciebie, przytuli się a ty będziesz robił dla niej wszystko, bo ona jest pewna że jej nie zostawisz, imponuje jej to że tak się starasz, że tak ci zależy, ona dzięki temu czuje się wywyższona, mega dowartościowana, wie że może się bawic, chodzic na imprezy a ty i tak będziesz ją zdobywał. Takie jest moje zdanie na ten temat, możesz się z nim nie zgadzac. Ale takie przyszły mi na myśl wnioski. Pamiętaj że może byc tak że już ją znudziłeś tymi ciągłymi zapewnieniami o wielkiej miłości.

9 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-06 20:43:41)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Tylko właśnie boję się tego, że faktycznie mogę być na dzień dzisiejszy obojętny, może ona faktycznie chce poznać kogoś nowego ... ja naprawdę jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, aby zobaczyła we mnie tego chłopaka co się w nim zakochała. Zauważyłem, że się zmieniła. Już nie jest zależna od rodziców. Jest już na swoim. Jest pewna siebie. Ale ten ostatni tydzień było naprawdę miło, nie było żadnego dystansu z jej strony, sama mnie pocałowała, sama się przytuliła ja nic nie wymuszałem. W tu w ten weekend 180 stopni, że nie jest w stanie powrócić do tego co było, że już coraz rzadziej tęskni, żebym zapomniał o swoich wyrzutach sumienia, żebym zaczął się z kimś spotykać ...  Niby wieczorem miała odpoczywać, a tak faktycznie jacyś znajomi przyszli i popijawa. Słyszałem ich przez telefon.  Nie ważne co by zrobiła, jak by mnie nawet zwyzywała od najgorszych ja i tak nie potrafię czuć do niej żadnej nienawiści....kocham ją na maxa. Wiem, że spóźniałem się z tym pierścionkiem, ale naprawdę chciałem tego. Jeszcze niedawno (ok, 1,5 miesiąca temu) razem oglądaliśmy katalogi z pierścionkami ... a teraz jest taka sytuacja jaka jest sad wiem, że przez wakacje dałem dupy, bardzo tego żałuję...codziennie przypominają mi się te sytuacje, w których powinienem zachować się inaczej ... pamiętam jak dostałem ten miesiąc szansy na zmianę to było naprawdę super, sama przyznała, że jest tak jak kiedyś, zawsze tylko mi powtarzała "że to za szybko się dzieje..." chciałem wykorzystać każdą minutę tego czasu jak najlepiej, przez co mogła pojawić się nachalność z mojej strony. Je jestem pewien, że jestem w stanie odbudować to stracone zaufanie, ona twierdzi tylko, że nigdy nie będzie takie jak kiedyś. Ale naprawdę ludzie popełniają różne czasem gorsze błędy ... zależy mi na niej strasznie, wiem, że to ta osobą na którą czeka się całe życie. Wiem, że czasem takie rzeczy faceci doceniają dopiero po stracie bliskiej osoby, ale jak to powiedziała mi bliska osoba ..."tylko śmierć jest nieodwracalna". Nie wiem tylko skąd to zmiana w jej zachowaniu, czy to przez nowe otocznie, znajomych, pracę czy przez kogoś trzeciego i dlaczego całe zaufanie które budowałem przez 2,5 roku się posypało w całości ... jeszcze te 1,5 miesiąca temu planowałem tego wspólnego sylwestra, kiedy to chciałem jej dać pierścionek w rocznicę ... nigdy nie przypuszczałem nawet w najgorszych snach, że dojedzie do takiej sytuacji ... sad

10

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Max_99, mozesz mi powiedziec, czy Wy faceci naprawde jestescie tacy, ze mozecie zaczac olewac soje kobiety, bo widzicie ze im zalezy i czujecie sie pewnie? ...

11

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Max a ja wręcz przeciwnie zrobiłabym niż radzą Ci pozostali forumowicze... Zawaliłeś- trudno! Ale zawalcz o nią... pokaż jaki jesteś naprawdę... Pokaż jak bardzo ją kochasz i jak żałujesz swojego błędu... Przysyłaj kwiaty...bądź miły... ale nie nachalny.... Przecież sama powiedziała że nie skreśla Cię na zawsze...

12

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Wiem głupi byłem, zaślepiony jeszcze dziwna atmosfera u mnie w domu...czasem wyglądało tak jak bym się izolował jak zjeżdżaliśmy do domów. Codziennie tego żałuję, nie ma godziny abym o tym nie myślał. Wiem była ta chora pewność, zaślepienie, wakacje... głównie właśnie przez wakacje wszystko się tak popieprzyło...często sama powtarzała czy jej nigdy nie zostawię itd. ja zawsze mówiłem, że nigdy. Ale była ta głupia pewność sad naprawdę podle się z tym czuję, bo wiem, że straciłem największy skarb jaki miałem, to jedyną i wyjątkową osobę dla której mógłbym zrobić wszystko. Wiem faceci już tacy są...doceniają coś jak coś tracą...od 3 tygodni nie funkcjonuje. Na uczelnie chodzę ale tak jak bym mnie nie było Jeśli chodzi o walkę to przez ostatnie 1,5 miesiąca to pokazywałem. Wysyłałem kwiaty, robiłem wszystko to co kiedyś, powróciłem do tego co było, wyszedłem z tego głupiego zaślepienia. Wtedy co mi dała szanse to po miesiącu stwierdziła, że chce być sama, że nawet nie ma czasu dla siebie. Teraz ona praktycznie sama się nie odzywa, wczoraj zadzwoniła ale to był wyjątek bo miałem coś tam dla niej zrobić....niestety zapomniałem to zrobić... Nie chcę być nachalny, bo 2 tygodnie temu stwierdziła, że taki jestem. Chcę o nią walczyć z całego serca (chociaż wiem że na dzień dzisiejszy jestem spalony). Ale jak tu walczyć, aby znowu nie być nachalnym ...

13

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Max_99 ja na Twoim miejscu walczylabym! Jezeli Ci na niej zalezy to nie wierze ze tak to zostawisz! Nie powiem Ci co masz zrobic, bo nie nie znam jej ani Ciebie. Ale zawalcz o nią smile Moze odczekaj z miesiac, zero kontaktu, pozniej jakies spektakularne wejscie, wiesz czerwone roze, "nie moge bez Ciebie  zyc Skarbie" heh smile nie no powaznie probuj, zawalcz o honor facetów, pokaz ze potraficie kochac i naprawic swoje bledy smile A jezeli moge Cie zapytac, mam problem z chłopakiem, pisalam  o tym  w innym watku, jazeli masz ochote to zapoznaj sie  z nim. I moje pytanie do Ciebie: jak dac chlopakowi kopa w dupe? zeby sie ogarnal, wiem ze mnie kocha(ł?) tylko jakby przestalo mu juz zalezeć. Moze masz jakis pomysl? Co by na Ciebie zadziałało?

14 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-08 17:34:22)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Aniaa zależy mi na niej najbardziej na świecie, nic się obecnie dla mnie nie liczy, w myślach tylko ona, nie ważne czy jestem w domu, na uczelni czy w tramwaju ... cały czas walczę (również ze sobą), ale wiem, że znowu ciągłym odzywaniem się będę nachalny ... zrobiłbym dla niej wszystko. Jestem typem faceta, który potrzebuje czasu aby zaangażować się w związek. W ty wypadku zajęło mi to 6 miesięcy. Potem było już tylko super, jak z bajki. Wiedziałem, że to ta osoba na którą tyle czekałem. Kocham ją, mimo, że od 4 tygodni nie jesteśmy razem to cały czas siedzi we mnie to mega uczucie. Ona zawsze próbowała dostosować się do mnie, chciała żebym miał najlepiej. Miała zawsze anielską cierpliwość do mnie. Tęsknie za Nią każdego dnia. Zrozumiałem że jest moja życiową pasją, marzeniem i spełnieniem na które czekałem całe życie. Mogę na nią czekać nie ważne ile to by miało być, boję się tylko, że może pojawić się ktoś trzeci ... sad My naprawdę (faceci) potrafimy kochać, wiem czasem musi dojść do takiej sytuacji że coś tracimy, dopiero potrafimy przejrzeć na oczy. Potrzebowałem jakiegoś impulsu, który sprowadził by mnie na ziemie i dał mocno po mordzie, żebym się w końcu obudził ...

Jeśli chodzi o Twoje pytanie, to masz żywy przykład mojej osoby. U mnie zaczęło od tego, iż zauważyłem, że coraz rzadziej się odzywa, coraz częściej nie ma czasu, widziałem, że się oddala. W moim przypadku było z reguły tak, że to ona pierwsza kontaktowała się, proponowała spotkania itd.. ale nie zawsze. Ja zawsze wychodziłem z założenia że nie ważne co by się stało to i tak będzie dobrze (będziemy razem).... i się przeliczyłem ... sad Ja wtedy faktycznie myślałem, że nie ma czasu itd... okazało się że to nie było tak. Sama zaczęła się oddalać ... przez moje głupie zaślepienie i postępowanie. Codziennie tego żałuję i codziennie mam wyrzuty sumienia. Kocham ją z całego serca. Odpowiedz jest prosta...zachowuj się tak jak On w stosunku do Ciebie. Sama zobaczysz jaka będzie jego reakcja...

Ja żałuje tego, nie mogę się z tym pogodzić, wiem jak bardzo kochała mnie i ile dawała z siebie w nasz związek, zrobię wszystko żeby to naprawić, choć wiem, że będzie to ciężkie, aby odbudować stracone uczucie. Od soboty nic się nie odzywałem. Brakuje mi jej bardzo ... Najgorszy okres teraz święta...sylwester...taki ciepły czas a ja wiem, że jej nie będzie. Wszędzie taka miła atmosfera i taka duża tęsknota u mnie ...

15

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Przykro mi to mówic MAX_99 ale widze ze mozemy podac sobie rece w tej sprawie. Oboje kochamy za bardzo o ile w ogole tak mozna. A teraz świeta, sylwester i chce zeby bylo juz po. Nie wiem co mam Ci powiedziec. Hmm moze milosci nie da sie tak "zdusic"  i predzej czy pozniej sobie  o Tobie przypomni. a naprawde kolejna szczera ale to naprawde szczera rozmowa nie pomoze?

16

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Tak myślę że to by było dobre rozwiązanie tylko faktycznie może trzeba trochę odczekać. Jedna już była rozmowa i same takie nie fajne rzeczy wynikły z niej. Zależy mi na niej bardzo, nie chciałbym być nachylona bo wiem, że przez nadgorliwość może być tylko gorzej. Ale też nie chciałbym, żeby wyglądało to tak, że to ja cały czas dzwonie i wymuszam spotkania na silę. Czy możliwe jest aby w kobiecie odrodziło się uczucie takie jak było wcześniej? Wiem, że mocno mnie kochała, wiem też jak jej zależało na mnie, miała anielską cierpliwość, była ciepła, czuła, zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Dogadywaliśmy się bez słów. Chciałbym być przy niej a wiem, że nie mogę. Nie chciałbym żeby oddaliła się już tak na stałe. Może faktycznie trzeba czasu ...

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

A może tak przestać się nad sobą użalać i wziąć się w garść ? Jako dziewczyna, mówię Ci, że lepiej zrobisz, jeśli odpuścisz. Kiedy ona zobaczy, że nie może Cie mieć na każde skinienie, sama wróci. Robisz z siebie ciepłą kluchę, i przepraszam, że tak prosto z mostu, no ale dopóki nie zrozumiesz, że nie tylko ty na tym świecie zostałeś zraniony ( choć tak naprawdę to ty zraniłeś ją ), jeśli nie przestaniesz płakać nad tym jak bardzo jest Ci źle, nic nie posunie się do przodu. Uwierz mi. Nic sie samo nie naprawi, a to, że będziesz na każde jej zawołanie tylko pogorszy całą sprawę.
Więc pozwól jej zrozumieć, że straciła dużo, zostawiając takiego chłopaka jak ty. Jesteś wrażliwy, a taką cechę u facetów dziewczyny doceniają najczęściej dopiero kiedy już dojrzeją. Prędzej czy później zrozumie i sama wróci. Ona po prostu chce, abyś poczuła się tak jaki kiedyś przez Ciebie poczuła sie ona.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
I przepraszam, że moze trochę za ostro, ale mam nadzieję, że w jakiś sposób Ci pomogłam.

18 Ostatnio edytowany przez anka1234 (2010-12-10 21:00:14)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

tylko nie zawsze powroty sa mozliwe niestety.....jak np w moim przypadku ale tez ci napisze ,ze podoba mi sie twój tok myślenia......:):) szkoda że mi doradzić nie możesz droga NIESPODZIEWAAJKO:(

19 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-11 11:36:30)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Wiem, że ona teraz już się oddala i nie wiem czy już za bardzo się nie oddaliła. Wiem, że to ja zraniłem ją, sam nie mogę tego sobie wybaczyć. Boję się tego, że ona jak pierwsza już się raczej nie odezwie. Ostatnim czasem to ja proponowałem spotkania nie ona. Ale myślicie, że utracone zaufanie czy uczucie może wrócić u kobiety? Wiem jak kiedyś bardzo kochała i bardzo jej zależało. Nawet nie mam teraz jak jej tego udowodnić, że już nic nie jest tak jak kiedyś. Czy nie będzie tak jeśli się odizoluje tak na maxa (w sumie od tygodnia już tak zrobiłem) to czy ona nie pomyśli, że pogodziłem z tą decyzją i będzie wiedziała, że odpuściłem z czego będzie zadowolona? I ostatnie pytanie, za kilka dni są jej urodziny i czy powinienem do niej przyjechać z jakimś drobiazgiem czy po prostu złożyć życzenia przez telefon? Pozdrawiam

20

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

witam ponowanie ja nie odzywałem się przez jakiś czas to sama napisała sms co robie, co slychac.... po kliku dniach ja napisałem sms to juz nie odpowiedziała. Odważyłem się w jej urodziny pojechać osobiście, było fajnie jak za starych czasów, nawet na noc pozwoliła zostać. Sama zaproponowała nawet żebym przyjechał do niej na dwa dni, przed świętami. No i byłem, było świetnie...ale co z tego usłyszałem od niej coś w tym stylu ,  że pasujemy do siebie, ale na razie musi zostać tak jak jest, powiedziała, że jak by nie tęskniła to by mnie u niej nie było, a i powiedziała jeszcze coś w tym stylu, "że nie skreśla mnie na zawsze". Kurcze te dwa dni dały mi taka siłę i poczucie, że faktycznie mogę ją odzyskać. Ale w święta już znowu odczuwałem dystans z jej strony, nie chciała się spotkać, że nie ma czasu itd.. jak się dowiedziałem w 1 dzień świąt impreze w domu organizowała... heh fajnie ;/ nawet nic nie wypomniała. Te klika dni u niej naprawdę dały mi sporą nadzieję, która gdzieś mi znowu ucieka.
dzisiaj do niej zadzwoniłem również nie chciała się spotkać, zapytałem czy sylwestra spędzimy razem to powiedziała, że jedzie gdzieś z koleżankami. I znowu dzisiaj poczułem się jak 1,5 miesiąca temu heh ;/ Kocham ją na maxa, nie było jeszcze godziny abym o niej nie myślał. Ciężko mi się funkcjonuje w ciągu dnia. Jest dla mnie całym światem. Robiłem teraz dla niej wszytsko co mogłem. A ja w tego sylwestra chciałem się jej oświadczyć, jeszcze nie dawno razem pierścionki wybieraliśmy ... najlepsze, że takie drobne rzeczy jak przytulenie czy pocałunek dawały mi bardzo dużo siłę do życia i do tego aby walczyć o Nią ... a teraz nawet jej zobaczyć nie mogę ;/ Po ostatnim telefonie napisałem tylko sms w którym zapytałem czy jestem jeszcze dla Niej kimś ważnym...nie odpisała nic .... Wiem jest teraz sama, może wszytsko, ale serducho moje boli i to bardzo, boję się ze szybko kogoś za mnie znajdzie. Nie ważne nawet jak by mnie mogła teraz zwyzywać ja i tak nie czuł bym do niej żadnej nienawiści tak to uczucie jest silne. Wiem, że ona może swobodnie sobie funkcjonować teraz, imprezować ze znajomymi, a mi zostaje cały czas ten ból....i nadzieja ....

21

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Kurcze to przykra historia. To co powiem moze byc dla Ciebie bardzo trudne i przykre, ale ona chyba sie troche Toba bawi..
Kiedy nie ma sie z kim spotkac, jest jest zle to dzwoni po Ciebie bo wie ze Ty zawsze bedziesz, ze ja kochasz, ze zrobisz czego ona chce. Nie wiem czy jest jeszcze jakas szansa na Was powrot. Nie wiem czy warto zebys tak sie dla niej poswiecal, tak jej pokazywal milosc, kiedy jej uczucie chyba wygaslo.
Moze daj narazie sobie spokoj przez jakis czas. Poczekaj na jakis ruch z jej strony. Nie pisz, nie dzwon, nie przysylaj kwiatow. Zobacz jej reakcje.. Ona sie swietnie bawi, a Ty cierpisz. To bardzo trudne. To boli, wiem o tym, ale nie mozesz jej zmusic zeby byla z Toba.
Ja zycze Ci jak najlepiej, widac ze jestes wartosciowym chlopakiem, ale ona chyba tego nie docenia.
Jestes mlody, znajdziesz napewno jeszcze jakas dziewczyne ktora odwzajemni Twoje uczucie, ale teraz daj sobie czasu..
Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam, trzymaj sie :*

22

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

hej MAX...
chyba za mało tematów na forum sie naczytaleś;(
juz nie raz czytam o tym ,że ludzie sie rozstaja.....pózniej na skinienie biegna,zostaja na noc i nastepnego dnia słysza..tęsknie..ale nie bedziemy razem...straszne to jest......
wiesz co ja widze?to ze  sie sprawdza i zreszta widzi ze na  każde skinienie moze cie miec  -teraz ona moze troche pobyć tą władczynia...!
i niewiem czy to wynika z tego ze wejscie w ten sam znow zwiazek to zawsze porazka..czy zbyt malo czasu minelo..czy to poprostu odgrywanie sie......ale jedno wiem napewno...czytam juz ten sam schemat po rozstaniu którys raz....

23

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Nie rozumiem tylko tych słów jak byłem u niej te dwa dni, że cieszy się, że przyjechałem, że tęskni tylko czasami gra twardą, że pasujemy od siebie, że często jak jest sama w domu to płacze, pytała się czy ją kocham, czy tęsknie, masa czułości i ciepła. Po tych dniach przed świętami naprawdę zauważyłem nadzieje. W pewnym momencie wydawało mi się, że to tylko był taki piękny sen, nawet mnie uszczypnęła. Cieszyłem się jak mogłem znowu na Nią popatrzyć w nocy jak słodko śpi. Wspólna kolacja, wino ... kurcze ja naprawdę nie rozumiem. Minusem moim jest to, że jestem strasznie wrażliwą osobą, a teraz po tym rozstaniu zwracam uwagę na każdy detal naszej rozmowy. A w święta znowu ten dystans, brak czasu..., że w tym roku już raczej się nie zobaczymy. Nie wiem już naprawdę co o tym myśleć. Zależy mi, kocham ją ale przecież nie można nic na silę. Cały czas mam w głowie sytuację jak Ona kiedyś się starała, chciałem to nadrobić wszytsko, ale efekt niewielki. Myślicie, że poza czasem nie ma innej możliwości ?

24 Ostatnio edytowany przez anka1234 (2010-12-28 14:46:13)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

wiesz..powiedziec mozna wszytsko wiec nierozpamietywalabym tego co dokladnie powiedziala owej nocy...bo jesli naprawde by tesknila...naprawde uwaza;a ze pasujecie do siebie to pogadalibyscie szczerze..i wiadomo bylby co dalej i by sie odzywala...zadam ci pytanie///wezmy ze ty jestes na jej miejscu..mowisz bylej...tesknie kocham its a za dwa dni juz olewasz cala sytuacje...nieodzywasz sie...
odpowiedz sobie na to pytanie-jakie to byłyby uczucia....chyba zadne..
mozesz oczywiscie myslec..a moze ona teraz daje mi pstryczka itd ale czy uwazasz ze takie odgrywanie sie daje szanse na pojednanie ale nie an chwile/chyba NIE

25 Ostatnio edytowany przez max_99 (2010-12-28 18:36:18)

Odp: Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

powiedziała, że pasujemy do siebie, ale na razie musi zostać tak jak jest, nie wie kiedy może wrócić czy za miesiąc dwa czy rok ... jej słowa..

Jak już wspomniałem jestem bardzo wrażliwym typem faceta, jeśli chodzi o to jak bym ja się zachowywał w roli osoby zrywającej strony (raz już zerwałem z dziewczyną, która bardzo zależało) to na pewno, jeśli bym wiedział, że już nigdy nie będziemy razem nie dawał bym jakieś nadziei drugiej osobie, unikał bym wszelkiego kontaktu, przytulania, pocałunków, spania razem, słów w stylu, że się tęskni, że pasujemy do siebie, pytań w stylu czy "kochasz mnie" czy "tęsknie" czy to o nie skreślaniu na zawsze... itd... nie wiem teraz sam czy to była chwila słabości czy faktycznie może coś w tym być...

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Utracona miłość?.czy jest jakiś cień szansy ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024