Byłam na wycieczce na Śleży z chłopakiem i dwojka znajomych. Było bardzo zabawnie. Robilismy sobie z wszystkiego jaja. Ciagle sie smialismy. W któryms momencie zaczlismy rozmawialimy na nieco świntusze tematy, a wszysko zaczeło sie od tego, ze ja zrobiłam pewien gest, ktory bardzo sie spodobał chłopakom. Wszystko byłoby w pozadku gdyby moj facet nie powiedział za duzo. A dokładniej zazartował sobie ze mnie. W natłoku słow pwoedział cos takieco co mnie bardzo dotkneło. I skonczyła sie dobra zabawa. Przepraszał mnie, ale ja sie wciąz dąsam. Nie jestesmy ze sobą zbyt długo i w sumie pierwszy raz tak mnie rozczarował. Wczoraj nei dałam mu szans na skruche. Dzisiaj on nie daje znaku zycia. Czy nie przesadziłam z tym obrazaniem sie?:(
1 2008-08-31 15:49:57 Ostatnio edytowany przez paulla (2008-08-31 15:52:49)
2 2008-08-31 17:09:03 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-08-31 17:13:51)
Ekhm... Moze jako facet sie wypowiem i sprobuje naswietlic perspektywe "tej mojej strony"...
Dwa fakty (sposrod wielu) odnosnie mezczyzn sa dobrze znane, stwierdzenia ogolne ale tycza sie wiekszosci:
1) Mezczyzna lubi swintuszyc i zartowac na te tematy,
2) Mezczyzna lubi sie czasem popisywac przed znajomymi, jaki to jest dowcipny i w ogole.
Gdy polaczysz obydwie rzeczy moze sie okazac, ze w ktoryms momencie zniknie mu z oczu granica pomiedzy dobrym zartem a czyms, co moze zranic ta druga osobe, bo jest zbyt przesmiewcze, niesmaczne itp.
Wydaje mi sie jednak, ze warto po prostu o tym rozmawiac i wyznaczac granice.
Owszem, trzeba czasem tupnac, uruchomic "focha" zeby bylo jasne, ze cos jest nie tak, ale jesli bedziesz uczyla go jaka jest roznica dla ciebie pomiedzy zartem a czyms zbyt wulgarnym, to sie nauczy i nie przyniesie tobie wiecej wstydu w towarzystwie ![]()
Jesli sie dzis nie odzywa to moze np dlatego, ze chce tobie dac ochlonac i przeczekac burze, trudno powiedziec. Nie ma sie co za duzo dasac, nie ostatni raz byc moze zrobil cos glupiego.
Moze nie zdawal sobie sprawy, ze to cie skrzywdzi?
Tak to już jest z facetami,że w towarzystwie wygadują takie żeczy,że my się obrażamy.Myślę,że trzeba im wybaczać,bo poprostu czasem chcą powierzieć coś zabawnego rozbawić towarzystwo,a nie pomyślą,że mogą urazić kogoś.Byłam kiedyś w towarzystwie które piło wódkę,zapytali się dziewczyny ''walisz''-chodziło o picie ,a jej żartobliwy małżonek odpowiedział za nią ''tak ale w łazience'' a ona obraziła się i wybiegła.Nie dziwię sie jej,ale on już taki jest,chce zabłysnąć,powiedzieć coś by ludzie śmieli się z jego żartu.Mam nadzieję,że podejmiesz słuszną decyzję i nie będziesz żałować.
poczekaj do jutra, taka moja rada:)
Jesli Cie uraził to nie ma sensu udawać, że wszystko jest ok, pomimo, że przeprosił... niech zda sobie sprawe z tego, że jego zachowanie nie spodobało Ci się i powinien się czasem hamować.
Dzieki za słowa otuchy. Wiem, ze faceci lubią swintuszyć i chcą zaimponować kolegom. Zauwazyłam to rownież u niego. Jezli sie jutro nie odezwie? Mam zrobić pierwszy krok? Juz jestem taka zniecierpliwiona. Wiem ze dobrze zrobiłam, ze mu tego nie opusciłam. Mam nadzieje, ze jednak nie byłam, nie jestem mu obojętna i sie do mnie prędko odezwie.
paulla moja rada jest taka jeśli się nie odezwie jutro ( choć oczywiście lepiej aby to on zrobił ten krok) to poprostu zadzwoń i poproś o rozmowę. Takie milczenie nic nie daje - tym bardziej, że przepraszał. Niekiedy warto pokazać co nas boli ale też gdy nam zależy warto odpuścić. Miejmy nadzieję, że ta sytuacja go czegoś nauczyła! Pozdrawiam.
Odezwał sie z samego rana, poprosiłam go o rozmowe. Nie wiedział czego będzie dotyczyła... Spotkalismy sie, powiedziałam mu wszytsko co mi leżało na sercu. Zrozmiał. Jeszcze raz mnie przeprosił. Wszystko sie dobrze skonczyło.:) Jeszce raz Wam dziękuje.:)