Zacznę od tego że jestem po ślubie 5 lat i mam syna (2,5 roku).
Na początku było jak w bajce,wszystko było tak jak być powinno w idealnej rodzinie,
przed ślubem mąż przynosił mi kwiaty 2 razy w tyg,
mówił komplementy, dbał o siebie.
Potrafiliśmy przegadać pare nocy pod rząd o głupotach mimo tego że oboje pracowaliśmy od rana do póżnego popołudnia.
Gdy chciałam gdzieś wyjść lub pojechać gdzieś na weekend nie było z Tym żadnego problemu nawet jeśli byliśmy zmęczeni i proponowałam żeby to przełożyć bo mąż (jeszcze wtedy nie mąż)napewno jest zmęczony.
On tylko się śmiał i mówił że wyśpi się jak umrze a teraz chce kożystać z życia.(a wielokrotnie był naprawde mocno zmęczony)
Byliśmy dla siebie całym światem!!!Byłam najszczęśliwszą osobą na tej ziemi!!
Dlatego po pół roku naszej znajomości jak mi się oświadczył nie miałam żadnych wątpliwości i nieomalże fruwałam pod sufitem ze szczęścia!!Pół roku pużniej był ślub.Wszystko cacy przez następny roku.I nagle czar prysł,
skończyły się komplementy,kwiaty,nawet jakoś rozmowa nam się nie klei.
No ale jestem w ciąży więc może to wina moich humorów?!
Ciążę przeszłam bez żadnych problemów,wręcz przeciwnie miałam masę energi,niestety mój mąż nie,
to ja malowałam pokój dlka małego bo jemu się nie chciało.
Pomagał mi dopiero jak widział że włażę na drabinę!
No i po porodzie się zaczęło wróciłam do domu ze szpitala (teraz jak o tym myślę to chyba miałam deprechę poporodową)
Mąż miał pare dni wolnego wszystko cacy pomagał mi bardzo.
Mały budził się 15 razy w nocy w dzień też właściwie budził się co godzinę.Miałam wszystkiego dość ledwo patrzyłam na oczy.Bardzo potrzebowałam męża obok,wogle nie mogłam znależć się w nowej sytuacji (nie miałam nikogo bliskiego w pobliżu tylko męża).A mój mąż wyniusł się do drugiego pokoju bo stwierdził ze on nie może spać a musi się wyspać do pracy.Wyłam całymi nocami razem z małym bo cholernie go potrzebowałam obok!!!
(wiem że coś ze mną było nie tak ale do dziś pamiętam jak mi było cholernie żle)
Wrócił do nas po tygodniu ale ja byłam strzępkiem człowieka.I do dziś już tak został nie bardzo mamy o czym ze sobą rozmawiać jak usiłuję z nim rozmawiać to on patrzy w tel i twierdzi że ma podzielną uwagę.Jak staram się wyt łiumaczyć że musimy walczyć o nasz związek to tylko się śmieje i mówi że coś mi się ubzdurało.Ja już nie wiem co mam zrobić żeby mąż zaqczął widzieć we mnie kobietę.
Kwiaty dostaję raz w roku jak mu przypomnę o urodzinach.chociaż z tego co pamiętam to w tym roku nawet kwiatów nie było.
Na dzień kobiet też nie dostaję bo ja nie jestem kobietą tylko jego żoną.
Ja wiem że mąż mnie kocha i ja jego też bardzo ale do cholery co ja mam zrobić żeby znów było jak dawniej??
Żeby wrócił facet którego pokochałam i poślubiłam????!!!!
Mój mąż nawet nie ma czasu żeby mnie przytulić robi to jakoś może raz w tyg.
A jak widzi że jest mi żle i np.płaczę to mówi że jestem całkiem nienormalna.I nic kompletnie nic wychodzi oglądać tv.
Ja nie wiem jak mu pokazać że jestem KOBIETĄ nie tylko żoną i matką jego dziecka??!!!
jeszcze się nie wypaliła Wasza miłość ale ma na to duże szanse
przepraszam , że zapytam ale czy Ty starasz się zachowywać jak kobieta a nie tylko jak matka i żona? np. przypomnij sobie ostatnią wizytę u fryzjera... Bo jeśli byłaś ostatnio czyli przypomniałaś mu już w jakimś sensie , że nie jesteś tylko żoną i matką ale i kobietą to trzeba będzie użyć bardziej skuteczniejszych środków ![]()
zgadzam się z plusza. Opowiem Ci historię mojej koleżanki.
Moja koleżanka wyszła za mąż i urodziła synka. i mimo że w jej związku wcześniej układało się świetnie to po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło, jej mąż przestał z nią sypiac, zawsze się wykręcał zmęczeniem, albo czasem przychodził bardzo późno do domu bo wolał pójsc z kolegami na piwo. Fakt że ona trochę się zaniedbała przez dziecko. Więc ja wzięłam sprawę w swoje ręce. Zafarbowałam jej włosy, podcięłam grzywkę, wyprostowałam, założyła ładny ciuszek i rzuciła wreszcie w kąt rozciągnięty dres. I mimo że to tak nie wiele to jej związek odżył, naprawdę! Jej mąż zaczał byc znowu o nią zazdrosny, więc dzięki temu bardziej się starał, znów zobaczył w niej kobietę a nie tylko kurę domowa i matkę jego dziecka. a i ona również się zmieniła, stała się pewna siebie, weselsza.
Może Twoim mężem też trzeba wstrząsnąc w ten sposób?:)
No właśnie
nigdy nie chodziłam do fryzjera, nigdy się nie malowałam bo jakoś nie miałam do tego cierpliwości.
Jedynie robiłam pazurki ale od jakiś 2 miesięcy zaczęłam się malować i naprawde dbać o siebie.
I nic kompletnie nic!!
Powiem Ci jeszcze że ostatnio próbowałam jakoś urozmaicić sex (nie powiem żeby było mi zle w łóżku mój mąż jest naprawde fantastyczny) poprostu żeby było innaczej.Założyłam kremowy gorset i białe stringi i białe super wysokie szpilki (nie miałam kremowych)zapaliłam świeczki w salonie więc atmosferka jak najbardziej sprzyjająca.
A mój małżonek wszedł i stwierdził : białe szpilki do kremowego gorsetu?!
Kurcze normalnie jakby mi ktoś w łeb dał!!! Co prawda przeprosił za chwilę ale niesmak mi pozostał.
Z moim malowaniem to jest tak że z jego strony zero reakcji, jedynie jak się rozmaże (nigdy się nie malowałam) to stwierdza co ty masz popodbijane te oczy?? Nie wiem co mam zrobić ?
WOW!!!Wyższa szkoła jazdy się zapowiada
a kiedy wyszłaś z domu? Np. z koleżankami na kawkę czy drinka? Tak , żeby on został z dzieckiem i zobaczył , że nie masz w swoim życiu tylko takich zadań jak : pranie, sprzątanie czy gotowanie! Skoro Ty do niego mówisz a on patrzy w TV to się nie płaszcz
przed nim... płakać przy nim? po co? Faceci nie lubią jak się przy nich płacze bo jak sama napisałaś wziął Cię za całkiem nienormalną
niestety faceci tacy są
a jak tam z rozmową ? pewnie mąż nie bardzo widzi problem?
hm no to już bardziej skomplikowana sprawa. a czy Twój mąż był przy porodzie??
Kiedyś czytałam jakies forum gdzie kobiety wypowiadały się jak wyglądały ich porody itp. i był także temat tego czy ich mąż był przy porodzie czy nie i niektóre pisały że nigdy w życiu nie pozwoliły by na to aby ich mężczyzna oglądał jak ona rodzi, że czasem faceci po takim wstrząsie zaczynają czuc do swojej kobiety jakiś dystans, obrzydzenie itp. kurczę ale u ciebie sprawy łóżkowe się układają więc nie wiem co może byc przyczyną. dziwne to wszystko. a może twój mąż ma jakieś problemy w pracy, w rodzinie i nie chcę ci o tym mówic?? Może jakbyś troszkę podrążyła temat to by powiedział o co chodzi??
7 2010-11-30 13:40:51 Ostatnio edytowany przez samotna88 (2010-11-30 18:18:32)
Mąż rozmawiać wogule nie chce uważa że jest dobrze jak jest.
Zresztą chyba mu tak poprostu wygodnie.
Z wychodzeniem to w sumie też zaczęłam jak i z malowaniem.
Ale raczej żadko wychodzę bo mieszkam za granicą i jakoś wielu znajomych tu nie mam.
Ja zastosowałam już terapię wstrząsową na nim i nic.
Mianowicie miałam kumpla w pracy z którym gadałam o wszystkim i o niczym i był przez jakiś czas moją podporą
(pisałam o tym innym wątku)
Ale nie wiele brakowało a ta przyjażń zmieniła by się w romans.
Więc całkowicie zaprzestałam kontaktów z kumplem.Oczywiście starałam się mężowi wytłumaczyć i rozmawiać z nim.
Powiedziałam mu nawet że czuję że psychicznie go zdradziłam a on nic kompletnie nic.
No była poprawa na kilka dni i nawet starał się być taki jak kiedyś ale szybko go to znudziło.Już nawet przez telefon się ze mną kłuci
Odpowiadając na pytanie powiem tak mąż był przy porodzie bardzo mi pomógł i nie wyobrażam sobie żeby mogło by go nie być.
Ale w łóżku nie ma sobie równych naprawde w tych sprawach dogadujemy się bez słów.
W rodzinie też żadnych problemów nie ma,z resztą właściie z jego rodziną to gadamy żadko na skype.
Ale przed ślubem też tak było więc w tej kwesti bez zmian.
W pracy mąż właśnie zaczął się spełniać więc jeśli chodzi o inne sprawy to są zmiany tylko na lepsze.
(ja po porodzie nie pracowałam 2 lata wróciłam do pracy pół roku temu po 2 miesiącach dostałam awans i wyższą pensję niestety teraz znów siedzę w domu bo teraz mąż spełnia się zawodowo.a ja siedzę z dzieckiem)
Myślę, że po prostu potrzebujesz większej uwagi męża. Czasy narzeczeńskie już nie wrócą, zakochanie też nie jest tym samym co miłość dojrzała. Rozmawiaj z mężem, tłumacz, że tak jak jest wcale nie jest najlepiej - przynajmniej dla Ciebie. Moze sprobujcie wiecej razem wychodzic i wspolnie spedzac czas poza domem. Powodzenia
Niestety jeśli chodzi o rozmowy z moim mężem to zawsze kończy się tak samo.
Mąż uważa że przesadzam.Na wyjścia też specjalnie nie ma ochoty najciekawszą rozrywką jest dla niego TV.
Zachowuje się tak jakby miał 100lat a ma 29.
Kiedyś potrafił być totalnie spontaniczny wracał w piątek z pracy i stwierdzał: kochanie jedziemy na mazury co ty na to?
I w 5 min byliśmy spakowani (a to jest 300km od domu)No teraz mieszkamy za granicą więc trochę dalej.
Ale to wszystko się zmieniło jeszcze w Polsce,a teraz mój mąż ma problem żeby wyjść ze mną do sklepu 300m dalej.
Zresztą generalnie jak wraca z pracy to pierwsze co włącza telewizor i potrafi tak spędzać całe dnie!!
Nawet jak ma wolne to leży przed telewizorem.
Mój małżonek ma parę dni wolnego poradzcie co mam zrobić,jak go podejść żeby jakoś się zmienił?
Pozwolić mu leżeć przed tv? Czy wyciągnąć go gdzieś nie wiem na spacer albo do pubu?
CZy czekać na jego kroki, ale wiem że to nie przyniesie skutku?
hm no to już bardziej skomplikowana sprawa. a czy Twój mąż był przy porodzie??
Kiedyś czytałam jakies forum gdzie kobiety wypowiadały się jak wyglądały ich porody itp. i był także temat tego czy ich mąż był przy porodzie czy nie i niektóre pisały że nigdy w życiu nie pozwoliły by na to aby ich mężczyzna oglądał jak ona rodzi, że czasem faceci po takim wstrząsie zaczynają czuc do swojej kobiety jakiś dystans, obrzydzenie itp. kurczę ale u ciebie sprawy łóżkowe się układają więc nie wiem co może byc przyczyną. dziwne to wszystko. a może twój mąż ma jakieś problemy w pracy, w rodzinie i nie chcę ci o tym mówic?? Może jakbyś troszkę podrążyła temat to by powiedział o co chodzi??
Bzdura, normalny facet przy porodzie potrafi się zachować. Mój po wszystkim mi powiedział, że jeszcze nigdy nie był ze mnie taki dumny. Poza tym martwiłabym się bardziej o komfort i samopoczucie rodzącej i młodej matki niż o faceta. Źle o nim świadczy, że nie wstawał do dziecka w nocy. Są tacy co pracują i wstają. Nie ma co czekać, trzeba faceta zaangażować do rodzinnych obowiązków. Piszesz, że ma podzielną uwagę i gapi się w tv , gdy z nim rozmawiasz to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zostawiła mu dziecko na godzinę chociaż i poszła do kosmetyczki albo jak ktoś wyżej już radził na kawę z koleżanką. W końcu oboje jesteście rodzicami i oboje macie prawa i obowiązki rodzicielskie. Faceci mają naturę myśliwych, trzeba czasem im o tym przypomnieć, przełamując rutynę i wyrywając się z roli udręczonej kury domowej.
Mój małżonek ma parę dni wolnego poradzcie co mam zrobić,jak go podejść żeby jakoś się zmienił?
Pozwolić mu leżeć przed tv? Czy wyciągnąć go gdzieś nie wiem na spacer albo do pubu?
CZy czekać na jego kroki, ale wiem że to nie przyniesie skutku?
Na nic nie czekać z jego strony, przecież jemu jest TAK dobrze, to Ciebie to uwiera!
Żadnego leżenia przed TV. Nuże organizować czas wolny, po to ni jest (ten czas wolny) aby robić to na co nie ma czasu w dniu powszednim. Spędźcie ten czas inaczej ale koniecznie razem. Wymyśl jakieś atrakcje. \może wspólna wycieczka, chyba coś fajnego znajdzie się w okolicy ![]()
Fajnych miejsc to jest tu masa,ale niestety małżonek wybrał łóżeczko i tv.
Przez 6 dni ruszył się tylko raz na zakupy.
Normalnie ręce opadają