Pogodziłam się z mężem bo wiem że teraz musimy być razem że damy radę. Moja mama wraz w moja siostra która nie mieszka z nami chyba zrobią wszystko żeby pozbyć się nas z domu. Słowa mojej mamy"Wynosic się z mojego domu" wiem dlaczego każe się nam wyprowadzić bo moja siostra jest w ciąży i z pewnością jak urodzi to chce wrócić bo ona zielonego pojęcia o dziecku nie ma a szwagier ciągle w wyjazdach a niestety ja z mężem i synkiem zajmujemy 2 pokoje z 5 które są, mieszka tu jeszcze brat i rodzice więc nie ma gdzie wrócić. Wczoraj nawet posunely się do tego że orskarzyly mnie o kradzież pieniędzy, powiedziałam matce że niech się zastanowi co mówi że myślałam że też jestem jej córka. I że jak się wyprowadze to niech zapomni że miała córkę i wnuka bo ja nie chce mieć matki która każe mi się Wynosic i orskarza mnie o kradzież. Tylko mój tata wstawia się za mną ale on nie ma nic do gadania tak moja siostra powiedziała. Jestem kompletnie załamana szukamy mieszkania wiem że musimy dać radę. Pomocy!
1 2010-11-16 10:18:47 Ostatnio edytowany przez piekna86 (2010-11-16 12:52:53)
aż nie wiem co napisać...
Nie mogę uwierzyć w to co piszesz...
Matka się tak nie zachowuje...
Trudno w to uwierzyć jak ktoś tego nie przeżyje na własnej skórze. Aż same łzy płyną. Bo jak tak można traktować swoją córkę. Jak śmiecia którego można za drzwi wyrzucić. Płacz ciągły płacz same łzy płyną już nie mam siły
Jedyna rada ode mnie - wyprowadź się... Ja na taka matkę nie mogłabym nawet patrzeć. Moja mama przeżyła kiedyś coś podobnego... Wiele lat temu, kiedy ja i mój brat byliśmy mali jej matka kazała jej się wyprowadzić. Nie miała wyjścia i ochoty dalej z nią mieszkać i poszła na stancje z dwójką małych dzieci. Nigdy już miedzy nimi nie było dobrze. Do tej pory na każdym kroku moja babcia przypomina mamie, że nic dla niej nie znaczy. Można by pomyśleć, że ta kobieta nie ma uczuć ale jednak dla swojego syna zrobiłaby wszystko i ciągle tylko powtarza Mareczek to, Maruś tamto... traktuje go jak boga, jest na każde jego zawołanie i dzwoni do niego jak ma zwykła grypę żołądkowa przejęta, że jej biedny synek się męczy. a jak dwa tygodnie przed moim ślubem moja mama trafiła do szpitala i spędziła w nim tydzień to nie odwiedziła jej ani razu, mimo że mieszka bardzo blisko... nie potrafię tego zrozumieć jak można tak wyróżniać swoje własne dzieci? Dla mnie to jest chore.
Bardzo Ci współczuję mimo, że nie mam pojęcia co czujesz i co przechodzisz... Wyprowadź się jak najszybciej bo szkoda Twoich nerwów i łez...
Szukamy mieszkania. Jak tylko coś znajdziemy to bez chwili zastanowienia przeprowadzamy się. To już nie jest moja mama to jest kobieta która mnie urodziła i skrzywdziła.
piekna86 trzymam kciuki żebyś sobie z tym jakoś poradziła.
A co na to Twój mąż? wspiera Cię, broni? W tak trudnych chwilach trzeba mieć przy sobie kogoś, na kogo można liczyć
Caameron dzięki że tak mnie wypierasz. A z mężem pogodziłam się bo mieliśmy mały kryzys ale jest dobrze. Mogę na niego liczyć staje w mojej obronie jest kochany. Tak naprawdę mam tylko jego i synka. Kochane skarby moje tylko oni mi zostali. Teraz siostra z matka siedzą i debatują dosłownie już nie mam siły
Witam i ja trzymam za was kciuki.Wiem co czujesz sama mam taką matke mnie z domu wyrzuciła jak tylko skończyłam 18 lat ale poradziłam sobie bez niej i dalej radze a mam już 30 .I ty też dasz radę.
9 2010-11-17 10:12:52 Ostatnio edytowany przez caameron (2010-11-17 10:16:02)
Z czasem każde rany się goją piekna86. Zobaczysz, że jak pójdziecie na swoje to wszystko się zmieni. Dobrze, że masz wspierającego męża no i synka, który na pewno wynagradza Ci swoim uśmiechem wszystkie nieprzyjemności ze strony matki i siostry
skup się teraz na nim żeby nie pamiętał takiej babci jaką Ty znasz. Mam nadzieję, że na nim to się nie odbija za bardzo.
Na zakrecie? współczuję... Utrzymujesz teraz kontakt z mamą?
Po dzisiejszym to już niechce jej znać wogóle. Ona wczoraj powiedziała mojemu małemu że ma się Wynosic. On już nie ma babci bo jak tak można. Nikomu tego nie życzę tego co ja przechodzę nawet najgorszemu wrogowi.
Piekna86, rozumiem Twoje uniesienie i złość... Teraz czujesz się skrzywdzona, bo to wszystko jest za świeże. Jednak pamiętaj, że co by się nie działo, to matkę ma się tylko jedną (jaka by nie była). Jednak przez ten cały czas mieszkałaś pod jej dachem; urodziła Cię...wychowała. Nie zapominaj o tym ![]()
Masz już swoje lata, swoją rodzinę - może czas się w końcu odciąć od pępowiny rodziców
Wiem, że w dzisiejszych czasach nie jest łatwo, ale jednak się da
Wyjdzie to na dobre Tobie jak i Twojej rodzinie.
Co do Twojej siostry... Rozumiem, że czujesz się przez to wszystko gorsza - to zrozumiałe. Nagle ona stała się ważniejsza, wyróżniona. Przyznaję, że Twoja mama nie zachowała się fair w tej sytuacji... Tylko coś mi mówi, że kiedy Ty potrzebowałaś pomocy też Ci pomogła (chociażby pozwoliła byś mieszkała pod jej dachem).
Kilka lat temu też przechodziłam swój "mały" koszmar... Często wtedy słyszałam takie słowa. Tylko, że ja byłam wtedy jeszcze dzieckiem i choć bym chciała nie mogłam się usamodzielnić ;/ Jednak zrobiłam to w wielu 17 lat. Wyprowadziłam się z domu, wynajęłam mieszkanie, zaczęłam pracować. Dziś, po długim czasie jestem wdzięczna mojemu ojcu (alkoholikowi)... dzięki ciężkiej szkole życia, jestem kim jestem i osiągnęłam co osiągnęłam. Więc, jak by nie było, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;P
Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni
Ciesz się tym, że masz męża, który Cię wspiera i nie musisz walczyć z tym sama ![]()
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia ![]()
Przeżyłam coś podobnego, tyle że z teściową. Własnemu synowi i mnie, kobiecie w ciąży kazała się wynosić, bo jej dwie córeczki nie mogą spać w jednym pokoju. Po paru miesiącach znaleźliśmy w końcu mieszkanie i wynajmujemy do dziś. Radzę znaleźć sobie mieszkanko i żyć w spokoju
- bezcenne ![]()
Popieram poprzednie wypowiedzi, sytuacja nabrzmiała na tyle, że czas się usamodzielnić, czas się wyprowadzić. To wszystkim wyjdzie na dobre. Trzymam kciuki ![]()
Ano
.
Ja nie usłyszałam żadnych gorzkich słów, ale atmosfera była tak napięta, że dziś - żyjąc naprawdę oszczędnie, czasem na samym makaronie - i tak się cieszę, że udało mi się znaleźć możliwy do utrzymania kąt. Stosunki z Mamową się bardzo poprawiły
.
U Ciebie też się to zmieni - tylk się nie zacietrzewiaj. Wiem, że Mamowe potrafią bardzo boleśnie używać słów, ale... No... czas wszystko zmienia. I dystans też.
Dzisiaj mój synek powiedział mi MAMO NIE PŁACZ ZNAJDZIEMY NOWY DOM I ZNÓW BEDZIESZ SIĘ UŚMIECHAĆ. Kochany skarby mam dobrze że ich mam. Wiem że damy radę i będzie dobrze bo musi być.
piekna86 pewnie, że będzie dobrze
POWODZENIA ![]()
Hej dawno mnie tu nie było ale nie miałam zbytnio czasu. Bo Znaleźliśmy Mieszkanie Już Mieszkamy Na Swoim:) pozdrawiam was serdecznie. Ps. Mama prawie codziennie do mnie dzwoni dosłownie jestem w szoku:):)
Cieszę się, że wam się udało wszystko poukładać
widzisz, gdy mama odetchnęła to przestała ziać ogniem jak zły smok
Powodzenia w waszym nowym gniazdku ![]()
Piekna86, rozumiem Twoje uniesienie i złość... Teraz czujesz się skrzywdzona, bo to wszystko jest za świeże. Jednak pamiętaj, że co by się nie działo, to matkę ma się tylko jedną (jaka by nie była). Jednak przez ten cały czas mieszkałaś pod jej dachem; urodziła Cię...wychowała. Nie zapominaj o tym
No tak, ale fakt bycia matką nie obliguje to używania słów "wynoś się" - nie wiem jak jest u was, ale dla mnie to jedne z najbardziej raniących słów, zwłaszcza jeśli padają z ust najbliższych. Można powiedzieć to samo, ale w bardziej cywilizowany sposób.
Piękna86 - cieszę się że wszystko się ułożyło.
No tak, ale fakt bycia matką nie obliguje to używania słów "wynoś się" - nie wiem jak jest u was, ale dla mnie to jedne z najbardziej raniących słów, zwłaszcza jeśli padają z ust najbliższych. Można powiedzieć to samo, ale w bardziej cywilizowany sposób.
Piękna86 - cieszę się że wszystko się ułożyło.
A co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Skoro wszystko się dobrze ułożyło to NIE trzeba tego znowu rozgrzebywać. Wybaczyły sobie, ułożyły sobie poprawnie swoje stosunki i TAK TRZYMAĆ ![]()
Nie podkręcać atmosfery i nie podgrzewać wygasłych emocji. Piękna - życzę dużo szczęścia w nowym (lepszym) miejscu ![]()
Witaj doskonale Cię rozumiem jak to jest. Powiedz to pierwszt raz tak się zdarzyło? Ja na Twoim miejscu to bym matce ustąpiła ale więcej by mnie nie zobaczyła ani dziecka.
Nie wiem jaka matka zachowuje sie tak wobec swojego dziecka.... Ba skoro nawet męża nie szanuje.... Nie wiem skąd sie tacy ludzie biorą ale trzeba by coś z nimi zrobić.... Bądź dzielna szukajcie sobie najlepiej mieszkania i uciekajcie. Będzie święty spokój chociaż.... albo zostańcie i walczcie ale wtedy może być naprawde ciężko. Skoro Twoja matka juz posuneła się do takich oskarżeń to pomyśl co będzie dalej? Niestety to bolesne ale ja na Twoim miejscu znalazłabym mieszkanie, przeniosła się tam z męzem, dzieckiem, matce nie podała adresu ani nic. TRudno chciała to ma. Życzę powodzenia!
Hej dawno mnie tu nie było ale nie miałam zbytnio czasu. Bo Znaleźliśmy Mieszkanie Już Mieszkamy Na Swoim:) pozdrawiam was serdecznie. Ps. Mama prawie codziennie do mnie dzwoni dosłownie jestem w szoku:):)
ONI już rozwiązali swoje problemy !!! Z korzyścią dla wszystkich. I trzeba się z tego cieszyć i życzyć im powodzenia.
Jakby słuchały radykałów to córka straciłaby matkę a matka córkę. O co wam chodzi???
Ps. Starszy człowiek też człowiek i ma swoje potrzeby i racje - tylko młodość uważa się za pępek świata. I po co - jak można polubownie ![]()
Hej dawno mnie tu nie było ale nie miałam zbytnio czasu. Bo Znaleźliśmy Mieszkanie Już Mieszkamy Na Swoim:) pozdrawiam was serdecznie. Ps. Mama prawie codziennie do mnie dzwoni dosłownie jestem w szoku:):)
bo "dobroć teściowej wzrasta wraz z kwadratem odległości...." sprawdzone ![]()