MAM 23 lata i jestem w 3,5 letnim zwiazku od 9 miesiecy jestesmy zareczeni i w przyszlym roku planujemy wesele.NASZ zwiazek jest ogolnie burzliwy ale nie wiem co robic.pisze tutaj ogolnie ze mam potrzebe pogadania z kims wygadania sie i wypowiedzenia swoich uczuc.NIe wiem co zrobic rzeby uratowac swoj zwiazek mojemu facetowi juz nie zalezy sam mi to powiedzial a ja nie wiem czy jeszczce go kocham.Chciala bym wiedziec czy jestem taka straszna i nie da sie rzeczywisie ze mna wytrzymac jak on to mowi wkoncu mam do niego o wszystko pretensje co zrobic rzeby nie miec watpiwosci czy chce tego slubu ani rzeby wkoncu moje zycie ie wyjasnilo.Facet jednym slowem przestal mnie kochac ale slub jest zorganozowany oczywiscie on palcem nie ruszyl w tym kierunku i nie chce tego odwolac a mowi mi ze nie wie czy mnie kocha
Nasz zwiazek rozpoczal sie dosc nietypowo.Poznalismy sie na internecie ja wyjchalam na pol roku na Au-pair do niemiec.Zdecydowalam sie na wyjazd potym jak dowiedzialam sie ze rok czasu kochalam sie w facecie ktory mnie oszukiwal i mial zone.Po tym wszystkim szukalam miejsca gdzie ochlone poukladam sobie wszystko i zaczne zycie od nowa.Postanowilam ze zaczne na nowo poznawac ludzi i koolezanka namowila mnie na wyjazd za granice praca przy dziecku nie stresujaca i bede sama.I w tym czasie poznalam Marcina na internecie spotkalismy sie.Pierwsze moe wrazenie to nie wychowany cham ktory ma wysokie mniemanie o sobie.Ale jakos cos mnie w nim pociagalo i zreszta chcialam choz raz w zyciu obaczyc jak to jest sex bez zoobowiazan gdyz nie mialam zamiaru wiazac sie z nikim nowym.Ogolnie ale mijaly tygodnie i sie zakochalam i on zreszta tez.Ogolnie On pochodzi z patologicznej rodziny ojciec alkoholik a matka sie z nim rozwiodla i wyszla ponownie za maz za polaka mieszkajacego w niemczech i dzieci zostawila w Polsce po 3 latach znowu byli razem.Ale ogolnie mowiac widze straszne braki w wychowaniu i9 samozachowaniu sie mojego partnera.No i przyszedl dylemat zostac czy nie zostac sezon letni sie konczyl a ja chcialam podjac studia.
Studia czy milosc pytanie to dreczylo mi jakich czas.Bralam pod uwage ze nie jest to facet moich marzen troche brakowalo mu do idealu ale przeciez milosc zmienia ludzi przenosi gory jesli oczywiscie jest to szczera milosc.Wiec powiedzialam ze z nim zostane:Rzucialm wszystko na jedna karte:nie poszlam na studia rodzice sie na mnie wsciekli.Nasz zwiazek nie mial prawa zaczac sie niewinnie od wspolnych wypadow do kina i przygladaniu sie wieczorami swiecacym gwaizdom od razu musielismy ze soba zamieszkac bo ja przeciez tutaj nikogo nie mialam.Zamieszkalismy z jego rodzina.Ogolnie przeszlam tam pieklo emocjonalne okazalo sie ze majac 20 lat nic nie potrafilam ani sprzatac ani gotowac a Marcin zamiast pomagac rodzinie musial pomagac mnie gdyz daleko dojezdzalam do szkoly az 70km bo to byl moj warunek zostania chcialam sie rozwijac to byl generalnie kurs jezyka.Ale w rodzinie bylo krucho siostra jego tez przyjechala zaczac nowe zycie nie mieli pracy a jedyni ktorzy pracowali byla jego matka i on.Wiec ogolnie mnie nie znosili za duzo kosztowalam:Ale dzisiaj staram sie o tym zapomniec dla mnie juz moga panowac zimne stosunki.Ale dzisiaj mieszkamy sami
Mamy fajne mieszkanko fajnie urzadzone i z tego punktu jestem ogolnie zadowolona.Po zamieszkaniu sami przyszly nowe problemy nie mialam pracy on zbyt malo zarabial rzeby nas utrzymal:Wypominal mi 10e ktore nie potrzebnie wydalam(sam mi je dal rzebym sobie cos kupila)byla z tego powodu straszna awantura.No i ogolne sprzeczki ja po pewnym czasie popadlam w depresje zaczelam mu wypominac ze dla niego wszystko rzucilam ze jestem nie zadowolona i ze nie daje sobie w tym swiecie rady.Na poczatku jakos to znosil.Ogolnie czuje sie tu samotnie pozostawiona sama sobie w wielu sprawach niechchcial mi pomagac.I po 3 latach mi sie oswiadczyl.
Moje oswiadczyny byly paskudne.Caly dzien chodzil za mna denerwowal mnie dokuczal mi i tlumaczyl ze przesiagl kultura niemiecka i szybko ze mna slubu nie wezmie bo to zbyt problemow.I tego dnia tak mi nagedzil ze wiedzialam ze wiecej z nim nie bede i mialam z nim zerwac nie chcialam go juz wiecej dal mi popalic.A on na koniec dnia mi sie oswiadczyl.Myslal ze jak mnie podenerwuje i mi sie oswiadczy to ja mu sie rzuce na szyje i bede szczesliwa:niestety ja w tym romantycznosci nie dostrzeglam i bylam strasznie zla na niego nawet trudno bylo mi odpowiedziec czy wyjde z niego.
Slub jest w drodze sala orkiesrta zalatwione a on mi mowi ze nie wie czy mnie kocha ze teraz ja powinnam sie postarac o nasz zwiazek on moze mi dokuczac a ja mam sie lachczyc i pokazywac jak mi na nim zalezy.Ogolnie duzo prowokuuje klutni,nie wiem moze chce w ten sposob zwrocic na siebie jego uwage rzeby zaczal mnie traktowac jak swoja kobiete.Nie wiem jak ratowac ten zwiazek kocham go ale nie mam sily juz walczyc i znosic upokorzenia gdyz kazda proa rozmowy konczy sie na jednym daj mi spokoj.On nie ma ochoty na walke o zwiazek a ja nie mam sily i gdzie ta sile znalesc rzeby nie spakowac sie i wrocic do domu co ja mam robic czy zostawic go czy walczyc.A moze milosc to wymysl krotkofalowy
Kochana, co tu ratować, daj sobie jak najszybciej z nim spokój, zacznij myśleć o sobie.
Nie rób tego błędu. Przeczytaj post. Po dwudziestu latach w złotej klatce, też tak chcesz???
Ucz się na błędach innych osób, ja tak robię.
Najwyższy czas myśleć pozytywnie. A ślub można odwołać.
Moja droga gdybym ja 8 lat temu zwracala uwage na drobne szczegoly w zachowaniu wtedy jeszcze mojego chlopaka to nigdy w zyciu bym za niego nie wyszla .ja juz czasu nie cofne ale ty masz szanse i daj ja sobie nie wychodz za nieggggo mieszkanie i kasa i inne tam materialne rzeczy naprawde nie licza sie az tak bardzo wystarczy milosc szaccccuuuneeek i bedzie dobrze chodzby w m1 ja mam swuj wymarzony dom ogrod pieknie urzadzony czysciutki bo dbam o szczegoly ale nie jestem w tym palacyku szczeslwa a wiesz czemu ----bo ksiaze nie ten.powodzenia ci zycze i przemysl to jeszcze jedna wzruszajaca chwila w kosciel w sukni ---cudenko -ale mozesz zasrac sobie cale zycie.NIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE.
JESZCZE JEDNO PAULINKO jeszcze za niego nie wyszlas a juz tyle stresu problemow i walka -a co bedzie po slubie cale zycie chcesz walczyc pamietaj ze to walka z wiatrakami.Pakuj sie i wracaj -----to wlasciwie z jakich powodow macie za siebie wyjsc twoja milosc nie wystarczy a po slubie to trzeba kazdego dnia sie starac zeby wytrwac a pewnosci ze on bedzie cos w tym kierunku robil juz dzis NIE MASZ.
kobieto kochana zostaw go i żyj dalej!!! myślisz że jeden facet jest na świecie?? jest ich na pęczki, do wyoboru i do koloru!! przynajmniej ja wychodze z tekiego zalozenia. Kocham swojego męza ale jeśli kiedykolwiek by mnie zdradził albo zrobił coś czego nie mogłabym wybaczyć to ... dowidzenia, krótka piłka, takie życie, nie ten to będzie inny.
Dziekuje wszystkim za rade i szczere odpowiedzi na pewno mi to pomoglo i podnioslo na duchu dzieki
facet jak autobus nie ten to będzie następny