Witam was moje kochane babeczki..:)
Dawno mnie tutaj nie było ,,weszłam tu bo mam problem:(*
Otóz moze zaczne od początku..
Jestem z nim 3lata,,nie mieszkamy razem dzieli nas 100km ale dziennie dzwonimy do siebie i piszemy smsy..spotykamy sie jak czas nam na to pozwala czyli z reguły co dwa miesiące..
On ma bardzo ciezki i trudny charakter,,nie jest na zbytnio wylewny w uczuciach a jak sam twierdzi nie lubi jesli ktos go zmusza do okazywania uczuc ze jesli bedzie chciał to sam je okaze..No wporządku przyjełam to do wiadomosci na samym poczatku naszej znajomosci..
I Nie naciskałam na niego..
Przez 1szy rok naszego zwiazku było jak w bajce ale to chyba w kazdym zwiazku jest tak magicznie i jak w bajce..
Od dwóch lat nie usłyszałam od niego zadnego czułego słowa,,słowa kocham Cie,,Fakt ze słowo kocham Cie pisał mi na Dobranoc i na Dzien Dobry ale Ja zawsze wolałam to usłyszec od niego niz przeczytac no ale z blaku laku i to było dobre..
Do czego dąrze..
Dąrze do tego jakies dwa tygodnie temu zapytał mnie czy juz mi mówił ze mnie kocha,doznałam szoku ale ze spokojem powiedziałam ze nie ze od dwóch lat tego nie słyszałam wiec on odpowiedział Kocham Cie,,byłam jeszcze w mocniejszym szoku bo nie powiem ale miło mnie zskoczył..
Zazartowałam wtedy czy aby czegos nie nabroił ze taka zmiana nastała z jego strony bo przez dwa lata zero słyszalnosci z jego strony tego słowa a tu z ni stad z ni owąt takie słowo..Powiedział ze nic nie nabroił..
Przez pare dni był nie do poznania..mówił mi czułosci których sie nie spodziewałam nawet co wieczór nim poszedł spac dzwonił i mówił mi sam od siebie ze mnie kocha nawet sam zaczął sie domagac tego abym mu powiedziałam jak mocno go kocham..
Az do tamtego poranka to było równy tydzien temu..
Dostałam sms gdy spojrzałam w tel.zobaczyłam ze to on napisał gdy przeczytałam sms-a to zwliło mnie z nóg..!!!
Było w nim napisane ...OJ SŁONECZKO CIEZKO PRACUJE:)
Odrazu wiedziałam ze to nie miało byc do mnie ze pomylił nr..wiec bez zastanowienia odp.mu Oj to słoneczko musi byc teraz bardzo zawiedzione..
Odpisał mi natychmiast tłumadcząc sie tym ze to nie dotyczyło jego osoby ze to nie o niego chodzi i zebym nie myslała tak jak teraz mysle..Ze to chodzi o jego kolege z pracy bo niby kolega poznał tam jakąs a ze jest z natury wstydliwy to on mu niby chciał pomóc w nawiazaniu tej znajomosci dodał jeszcze ze kolega stwierdził ze ona nie odpisuje na nie znane jej nr,wiec on mu chciał udowodnic ze odpisze..
Byłam tak wkurzona ze nie chciało mi sie z nim gadac wiec zadzwonił ale nie odebrałam wiec napisał mi NIE CHCESZ ODEBRAC TO NIE.
Wieczorem zadzwonił..odebrałam bo chciałam mu powiedziec swoje...Tłumaczył mi sie tak jak wczesniej pisał ze to nie o niego chodziło..wrzeszczałam na niego az mi tchu zabrakło,,on to przyjał ze spokojem i z pokorą..
Ale w czym rzecz ...
W tym ze ten kolega jego mimo iz mnie zna nie wyjasnił mi tej sprawy ze to faktycznie chodziło o niego..
Nastepnego dnia troche sie pokłócilismy bo nie dawało mi spokoju to ze on sie wtraca w czyjes sprawy i bawi sie w swatke i matke Polke,,i mam do dzis do niego zal o to ze do obcej kobiety napisał SŁONECZKO,,Do mnie niestety sie tak nie zwraca,,mógł przeciez sprawdzic skoro juz tak bardzo chciał ale bez tego SŁONECZKA..
Od paru dni męcza mnie mysli ze on kogos poznał a sprawa z kolegą jest sciemą tak samo ta jego zmiana nagła zmiana to była aby mi zamydlic oczy abym sie niczego nie domysliła albo i jego sumienie sie odezwało..
Rozmawiałam z nim twierdzi ze nikogo nie poznał ze powiedział mi prawde ze to chodziło o jego kolege a nie o niego i ze mam przestac ze swoimi domysłami odbiegającymi od rzeczywistosci..Ale jednak cos nie daje mi spokoju..
Wczoraj pił z tym kolegą gdy zadzwonił do mnie to chciałam pogadac z tym kolegą bo był akurat u niego pili..Ale on sie tłumaczył tym ze mi go nie da do tel.bo to jest jego tel,a Ja jak chce to mam do tego kolegi napisac na gg albo na tel.jak bedzie chcial to mi napisze i sie wytłumaczy a jesli nie to nie..
Byłam troche zła bo skoro nie ma nic sobie do zarzucenia to w czym problem aby kolega poswiadczył ze to o niego chodziło..
Zeby tego było mało to zaczął zle sie do mnie odnosic ze mam chore domysły,,ze mam zryty mózg,,ze szukam problemów ta,m gdzie ich nie ma..
Wkurzył mnie totalnie...Napisał mi ska na Dobranoc ale mu nie odp.i mimo iz rano widział ze mu nie odpisałam na Dobranoc to napisał mi ska na Dzien Dobry takiego jak zawsze,,tez mu na niego nie odpisałam..Gdy wrócił z pracy napisał ze juz jest i ze sie napije z kolegą Sliwowicy nie odp.mu równiez..
I chce sie was poradzic..czy powinnam sie do niego odezwac czy nie odzywac sie do niego przez pare dni??Dac mu czas na to aby pomyslał nad swoim zachowaniem..I zrozumiał ze swoim zachowaniem mnie rani...
Pozdrawiam...