Czy to jest zdrada? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to jest zdrada?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

Temat: Czy to jest zdrada?

Szanowne Panie, Panowie.

Proszę o opinię.  Ostrzegam, będzie długo. Proszę aby nie wypowiadały się osoby które nie przeczytały całości.

Jestem z żoną od 18 lat (8lat jako para i 10 jako małżeństwo). Mam 35lat, Ania moja żona 32lata. Moje życie było bajką do momentu kiedy w 2008r podczas wizyty u siostry żony usłyszałem, "że z nim to bym umówiła się na kolację z śniadaniem?  to  u mnie włączyło czerwone światło. Do tej pory z żoną mówiliśmy sobie wszystko i szczerze do bólu, naprawdę byliśmy przyjaciółmi. Więc wieczorem zadałem jaj pytanie wprost, że coś takiego usłyszałem i zaniepokoiłem się. Odpowiedziała, że podoba się jej jeden facet "wirtualnie", pracuje w spedycji i organizuje wysyłki jej towaru do klientów, że wymienili się nr GG i teraz się tak kontaktują. Musze się przyznać że nasze życie seksualne (małżeńskie) wyglądało raczej mizernie, z krótkimi okresami rozkwitu tzn. kochaliśmy się z mojej inicjatywy i raczej była to  ?danina małżeńska? bez większego angażowania ze strony mojej żony. Strasznie to przeżywałem, próbowałem rozmawiać, zrozumieć w czym problem. Doszło do tego, że pod pozorem opieki nad dziećmi (mamy dwójkę) zona  spała z  młodszą córką (3latka) a ja z starszym synem(5lat). Potem to się zmieniło, ale w naszych kontaktach niestety nie przyniosło to poprawy (do momentu kiedy się  dowiedziałem o ?przyjacielu? żony). Dałem sobie wmówić i co gorsze sam w to uwierzyłem, że sex nie istnieje dla mojej ukochanej. Zastanowiłem się i stwierdziłem, że zacznę bardziej angażować  się  w pomoc żonie w obowiązkach domowych oprócz stałego naszego podziału obowiązków przejąłem  prasowanie (czego ona nie cierpi) jak również kupiłem sobie mopa ku uciesze rodziny smile. Trwało to około roku-do feralnego marca 2008r. Kiedy to zauważyłem, że jest zakłopotana kiedy pewnego wieczoru wziąłem jej telefon komórkowy i zacząłem grać w grę. Jak skończyłem grać, Ania już spała. Sprawdziłem, że ma wiele  połączeń z Radkiem i to przed jak i po pracy. Zacząłem być podejrzliwy, po powrocie z pracy zacząłem sprawdzać połączenia żony i doszedłem do jednego wniosku. Pozbywa się mnie z domu pod byle pozorem (jedź na zakupy, jedź po jakaś drobnostkę na drugi koniec miasta) aby z nim porozmawiać, po powrocie z pracy siedziała w samochodzie i długo rozmawia przez Tel, potem tłumacząc, że w domu nie ma warunków do rozmowy bo dzieci przeszkadzają.
Tylko jak się  wykasuje połączenie w rejestrze połączeń to i tak  ślad pozostaje w historii połączeń. W ten sposób przekonałem się, ze kasuje wszystkie połączenia z Radkiem. Pewnego późnego popołudnia zostawiłem włączony dyktafon w sypialni  gdzie się nagrała ich rozmowa. Usłyszałem ze, cytuję ?mój mąż coś podejrzewa?, ?ale on się domyśla?, ?chyba już wie?. Potem wieczorem poprosiłem o rozmowę i zacytowałem co miałem nagrane ? niestety wszystkiemu zaprzeczyła twierdząc, ze te słowa są wyrwane z kontekstu więc puściłem nagranie. Wpadła w szał i dostało mi się, że jej nie ufam i jest to straszne co zrobiłem. Awantur nie będę opisywał ale moja wiedza się nie powiększyła ale frustracja owszem. Jak w Maju pojechała w trzydniową delegację to sprawdziłem(namierzyłem Go i wiedziałem w której spedycji pracuje), że Radek w tym czasie miał urlop. Jak wróciła to Ją przywitałem bukietem róż, kolacją (nie było w tym nic dziwnego, dosyć często tak  spędzaliśmy czas, kwiaty też nie  były zaskoczeniem) ? po prostu walczyłem. Był to czas naszej nowej miłości. Było wspaniale. Do Walentynek 2009 kiedy to o godzinie 9.00 rano do Ani zadzwonił kolega Wojtek. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt że była sobota. Oczywiście rozmowy nie podsłuchiwałem ?wcześniej  wyjaśniliśmy sobie moim zdaniem wszystko. Romansu z Radkiem nie było, było tylko zauroczenie. Ja nie drążyłem, Ona nie mówiła.
W maju 2009 zostaliśmy zaproszeni na grilla do Wojtka. Postanowiłem się podroczyć i oznajmiłem, ze nie idę. Wraz z wyznaczona datą grilla moja zona (ku mojej cichej uciesze) dwoiła się i troiła, aby zacząć temat Wojtka jaki wspaniały, fajny i w ogóle i że, bardzo chce iść ze mną na tego grilla. Poszliśmy. Do  tego momentu ani razu nie sprawdziłem telefonu zony (strasznie mnie to kusiło) nie wiem czy  starałem się sam sobie wmówić, że jej ufam. Czy, że wiedziałem, że niczego tam nie znajdę ( sam jej powiedziałem jak ją wcześniej  sprawdzałem). Na tej imprezie sprawdziła się sentencja:
?Nie da się udać miłości tam gdzie jej nie ma, ani ukryć tam gdzie ona jest? 
Znowu walka, tylko co mogę więcej mogę zrobić. Moim zdaniem już na więcej mnie nie stać. Nie daję po sobie nic poznać, jest tak do lipca. Kiedy  zdobywam się na wyznanie moich obaw. Wyznaje, co mnie trapiło od tego nieszczęsnego grilla. Szok. Dowiaduję się że, to prawda, była w nim zakochana. Do niczego nie doszło. Wyjaśnili sobie że, On ma żonę, Ona męża i są serdecznymi przyjaciółmi. Czasem się poprzytulają ale na tym koniec (Wojtek miał problemy z żoną). Ok, przyjmuję tę szczerość  daję się przekonać, że jest wszystko porządku. Walczę ze swoim instynktem i wierze jej. W sierpniu żona dostaje awans, podwyżkę jedziemy do Zakopanego. Jest wspaniale ale ja cały czas jak tylko emocje opadną i mam chwile spokoju to staje się paranoikiem. Wyobrażam sobie jak mnie zdradza, okłamuje, naśmiewa z wyimaginowanym w mojej głowie kochankiem. Nie mogę spać, pracować. Nie potrafię być samodzielnym człowiekiem wszystkie myśli krążą wokół zdrady. Nie daje psychicznie rady. Pewnego dnia o pierwszej w nocy, proszę żonę o otwarcie jej laptopa i otwarcia gadu gadu. Nienawidzę siebie za to. Zanim wchodzę w archiwum gg, pytam czy ma mi cos do powiedzenia i czy jest tam coś czego nie powinienem czytać. Oczywiście twierdzi że, nie. Wchodzę i dowiaduje się, że nie może się doczekać kolejnej imprezy firmowej na której będzie mogła oficjalnie przy wszystkich się do niego przytulić, że oboje muszą się kontrolować, aby podczas kochania  nie pomylić imion. Wypytuje go, czy pamięta jak była wczoraj ubrana, że  oboje przez siebie nie mogą się skupić na pracy oraz jak bardzo chciałaby aby ją przytulił. W ogóle nie reaguję. Rano wstaje, żegnam się z dziećmi idę do garażu z zamiarem podcięcia sobie żył. Brak mi siły. Wracam cos tam rozmawiamy, ale jestem nieobecny, rozmawiam ale nie wiem o czym nie obchodzi mnie nic. Żona często prowokuje kontakty intymnie, ale nie czerpię z nich  przyjemności. Nasze rozmowy wyglądają tak ?Coś się niedobrego dzieje? ,- nie wszystko w porządku. Tak wspólnie rozmawiamy oboje udajemy, że nie ma sprawy ? ja wegetuję. W grudniu cos we mnie pęka zaczynam dostrzegać jej starania o mnie. Zaczynamy znowu żyć razem po prostu ją dostrzegam. Pokazuje mi list do Radka który wysłała rok wcześniej. Czyli w momencie kiedy byliśmy już ?po? jego obecności w naszym życiu. Lektura tego listu jest prosta. Zakochana kobieta tłumaczy się ze swojej zażyłości. Tylko z tego listy wynika, ze to On ją odrzucił. Przykre, znowu się zamykam w sobie. Nie mam siły na rozwód. Po prostu się boje. Znowu po jakimś czasie  się otwieram dopuszczam ją do siebie. Ale mam świadomość, ze nie jest i raczej nie dla niej nie będzie problemem mnie oszukiwać, kłamać. Walczy z tym, boli ja to, że takie mam o niej zdanie . Pewnego dnia kupuje żonie bilety na chippendale s. Jest to impreza którą kiedyś jej obiecałem (poszła z koleżanką) . W pracy mam swój prywatny laptop bo mój się służbowy się zepsuł. Ale prywatny też cos zaczął się  zawieszać, po zresetowaniu  dostałem wiadomość na gg. Jest to wiadomość od Wojtka do mojej żony w sprawie imprezy chippendale sów . Po zresetowaniu zalogowałem się (całkiem nieświadomie) na jej koncie, okazało się że hasło mamy wspólne.  Przeloguję się na swoje konto, kończę pracę i wieczorkiem pytam się zony czy mówiła komuś o imprezce. Twierdzi, ze nie, pytam czy mnie okłamuje, oczywiście ze nie. Wyciągam Laptopa opowiadam o przypadkowym zalogowaniu się na jej koncie i wiadomości od Wojtka. Twierdzi, że  są przyjaciółmi Ona pomagała mu w jego problemach małżeńskich a On jest teraz jej wsparciem w problemach ze mną. Oczywiście rozmowy nie kontynuuje, bo przecież nie ma sensu mi tłumaczyć skoro jej nie ufam. Nie rozmawiamy już o tym , jakby to drobne kłamstwo w naszych relacjach  nic nie znaczyło. Rano  mam już kupiony wenflon, igłę i rurki do przetaczania krwi. Zaczynam upuszczanie krwi, niestety kiedy się osunąłem wypadła igła, po ocknięciu się dotarło do mnie, że już więcej tego nie zrobię i nie warto się zabijać. Od tamtej pory jesteśmy z zona nadal, ona o próbach samobójstwa nic nie wie. Nie rozmawiamy w ogóle na nasz temat i  sprawach opisanych powyżej. Ponieważ ona twierdzi, ze to tylko wpędza ja w poczucie winy. Ja natomiast nigdy jej nie przyłapałem na zdradzie fizycznej. Mnie nadal dopadają paranoiczne myśli o zdradzie wtedy się zamykam w sobie na kilka dni. Nic z tym nie robię, bo i nie wiem co mógłbym zrobić. Po prostu nie wiem co się ze mną dzieje. Dlatego pisze na tym forum inne to niestety same hmm? różowe strony. Przepraszam za błędy i dziękuję za cierpliwość. Dlaczego jestem z swoja żoną. Bo ja ją naprawdę Kocham. ?Wierność jest istotą honoru?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to jest zdrada?

nieufny - to że teraz masz takie myśli, że sam nie wiesz co robić, że masz "paranoje" na punkcie zdrady - to normalne twoje poczucie zaufania , bezpieczeńswa zostało zburzone i to parokrotnie. Czy z jej strony to zdrada - jeśli to tylko "gra słowna" z tymi panami to zależy jak ty do tego podchodzisz - napewno bardzo boli. Piszę do ciebie bo jedea rzecz w tym wszystkim mnie uderzyła brak rozmowy wyjaśniającej wszystko - i to powoduje twoje myśli i sprawi że będzie gorzej albo nijak - a nie da się żyć w zawieszeniu. Powinieneś porozmawiać z żoną ale bez oskarżeń, pytań czy napewno z tym czy innym nie spała tylko spytać dlaczego, co jej to dawało co ty czujesz, co ona. Może jest gdzieś między wami problem o którym nie wiecie bo wkońcu jesteście dwojgiem różnych ludzi , patrzących na pewne sprawy z innego punktu widzenia. Czasem to naprawdę pomaga.

3

Odp: Czy to jest zdrada?

atinasarz - masz całkowitą rację, rozmawialiśmy za każdym razem. Po tych rozmowach wiem mniej niż przed nimi. Żona twierdzi, że po prostu stało się i ona tego żałuje a ja odczytuję wszystko błędnie i wszystko kojarzy mi się z zdradą której nigdy nie było i nie będzie. To jest odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości. Dlatego zaczynam myśleć, że ze mną jest coś nie porządku.

4

Odp: Czy to jest zdrada?

Bardzo ciezka sytuacja, poniewaz, owszem rozmowy sa wazne i sa zwykle pierwszym stopniem do rozwiazania jakiegolowiek konfliktu czy watpliwosci, to ja rozumiem, ze obawiasz sie tej rozmowy, bo po pierwsze, nie wiesz, czy jestes jej w stanie zaufac a po drugie jest taka mozliwosc, ze uslyszysz cos, czego nie chcesz uslyszec... Jezeli sadzisz, ze zrobiles ze swojej strony wszystko, by ratowac Wasze malzenstwo, to mozesz miec ten komfort, iz to, co sie stalo, nie bylo Twoja wina (wiesz, czasem nieswiadomie popychamy innych w czyjes ramiona, albo kiedy myslimy, ze sie staramy, bez rozmowy, jednak tak do konca nie mozemy byc pewni, ze robimy to, na co ta druga osoba czeka, czego potrzebuje itd)... Po swoich przezyciach w ostatnich tygodniach (latach w sumie!), nauczylam sie, ze nie jestesmy w stanie nikogo zmienic, jesli ta osoba nie chce sie zmienic lub jesli nie jest swiadoma, ze taka zmiana jest potrzebna. Nie da sie nikogo zmusic do milosci, albo nas kochaja albo nie, bez wzgledu na slowa, chodzi o czyny, a ten kto kocha, nie zdradzi... Poza tym, zauwazylam, ze im bardziej ja sie staralam, tym mniej o mnie chcial (mowil, ze docenia itd itd i probowal odwzajemnic moje starania, ale tylko przez bardzo krotki okres), ale kiedy zauwazal, ze nabieralam sil i odpuszczalam swoje starania, ze nie zabiegalam o jego wzgledy i dochodzilo do separacji, to on nagle jakby budzil sie i zaczynal o mnie walczyc...Nie chodzi o jakies gry, ale niektorzy tacy po prostu sa, szukaja zainteresowania, swiat musi sie obracac wokol nich, nie wiedza czego chca(kogo) i lataja z kwiatka na kwiatek, a potem sie okazuje, ze chca tylko to, czego nie moga miec, lub co jest trudniej zdobyc (zakazany owoc itd)... Twoja zona jakby chciala obu swiatow, chce meza, ktory sie stara, pomaga w domu i chce na boku kochanka, emocji, tego dreszczyku, ze robi sie cos, czego nie powinno... Moj maz zdradzal, ale nie chcial odchodzic ode mnie, robil to w tajemnicy, oszukiwal te kobiety, tak jak mnie... One slyszaly "jaki ja jestem biedny, w domu okropna i kontrolujaca zona, tylko ty mnie rozumiesz, tylko z Toba moge byc szczesliwy", one lykaly haczyk ale kiedy on sie nimi znudzil, wracal do okropnej zony, do normalnosci i unikal kontaktow z kochankami... Moze tak sie stalo w przypadku Twojej zony i Radka? Pytasz, czy to jest zdrada? Na pewno, malzenstwo/zwiazek to nie jakies gry, klamstwa, sekrety ... to nie tak. Nie traktuje Ciebie jak swojego partnera ale jak jakis komfort w zyciu, jakas stala, bo wie, ze kochasz, jestes honorowym czlowiekiem i nie odejdziesz, nie zadajesz zbyt duzo pytan... szuka silnych wrazen gdzie indziej.
To, co sie z Toba dzieje, to normalne, co mozna czuc w takiej sytuacji. Czujesz sie jakbys spadal z 10 pietra, nie wiesz, czy mozesz jej ufac, straciles poczucie bezpieczenstwa w zwiazku, boisz sie samotnosci...  Pamietaj, TY to TY, jestes czlowiekiem, ktory ma uczucia, ambicje, marzenia i potrzeby, ktore sa wazne i musisz myslec o sobie. Czy jestes w stanie jej kiedys zaufac? A moze warto pomyslec o jakiejs terapii dla malzenstw, pogadac z jakas neutralna osoba, moze latwiej bedzie Wam sie otworzyc? Moze uda Ci sie znalezc w sobie troche asertywnosci i dac jej ultimatum, ja albo on a jesli ja to udowodnij to. Nie wiem, czy to dobry pomysl, takie moje przemyslenia. Jak sadzisz?

5

Odp: Czy to jest zdrada?

Rózne śą pewnie definicje zdrady ale w miom rozumieniu chyba tak-
nie bardzo podobaja mi się z Twojej strony szperanie ,śledzenie i tym podobne ...rozumię ,że chcesz sie upewnić sam bo z rozmów nic nie wynika.
skoro jednak uciekasz się do takich działań to zaufania nie ma a to jest podstawa.Działania Twojej żony mogą świadczyć ,że poszukuje czegoś czego nie ma w waszym związku.
Być moze czuje się w domu dobrze ale potrzebuje poczucia potwierdzenia swojej kobiecości w oczach innych?
Może poprostu uwielbia flirty?
Kochasz żonę ,nie chcesz jej stracić-wiesz co pomyśl o sobie tak jak kobiety zapomnij trochę o tej sprawie.
Żona potraktuje cię poważniej jak zobaczy ,że masz swoje plany jesteś zadowolony itd
to trudne ,walcząc o siebie łatwiej wygrasz batalię o małżeństwo.
Głowa do góry  !
Jesteś fajnym facetem,który kocha za bardzo ale życie może być piękne nie bój się go-dasz radę

6

Odp: Czy to jest zdrada?

mbt22 - próbowałem już postawić wszystko na jedną kartę i stawiałem albo Ja albo ON (tylko kto?), po prostu milcząc czekała. Ja się spakowałem i wyszedłem, ochłonąłem i wróciłem do domu:). Nie wiem czy to nie jest moim największym przekleństwem, że nie potrafię zachować się jak mężczyzna taki prawdziwy macho. W pracy po tych przeżyciach stałem się despotą narzucając swoja wolę, nieznoszącym sprzeciwu. Nie wiem w czym problem nie umiem tego zrozumieć dlaczego szczerze ze mną nie porozmawia. Nie jest tak, że nie rozmawia szczerze, tylko może to ja nie umiem słuchać, nie wiem. Z terapeutą nie próbowaliśmy, bo i co bym mu powiedział, musiałbym skupić się na udowadnianiu problemu którego moja zona nie dostrzega. Nie chodzi mi o udowodnienie winy, bo ta zawsze jest po środku tylko chcę mieć partnera (partnerkę) do rozmowy do wypracowania płaszczyzny porozumienia. W moim przypadku  to Ja mam problem, dla żony cała sprawa nie istnieje i jest bagatelizowana. Z tym drugim to mi wręcz powiedziała, że są przyjaciółmi i Ja tego raczej nie zmienię a to co było to przeszłość.  Dzięki za Twoje przemyślenia, są dla mnie bardzo ważne i pomocne - dziękuje smile

7

Odp: Czy to jest zdrada?

Jeszcze raz ja...
Sa przyjaciolmi? Dziwne, ja jakos z przyjaciolmi nie sypialam, ani nie narazalam swojego zwiazku dla przyjaciol... Na dodatek przyznala, ze sie kims interesuje, czyli mozna nazwac ja egoistka, nie? Mysli tylko o sobie, nie o swoim mezu, ktory cierpi... Bo coz innego mozna czuc po takich rewelacjach (usłyszałem, "że z nim to bym umówiła się na kolację z śniadaniem?...)? Bez wzgledu na konsekwencje dazyla do SWOJEGO celu. To jest zona, partner..?
Wykorzystala Twoja dobroc i chec poprawy sytuacji...i teraz mowi, ze to TYLKO przeszlosc. No nie, tak latwo to nie ma w zyciu. Kazde dzialanie, kazdy czyn niesie za soba jakis skutek, konsekwencje... Nie chce rozmawiac na temat przeszlosci, bo to jest dla niej niewygodne, bo znow mysli o sobie, a nie o Tobie, osobie, ktorej nalezy sie wytlumaczenie, na ktorej zaufanie i szacunek powinna teraz BARDZO ciezko pracowac...
Na dodatek odwraca kota ogonem, kiedy dowiedziala sie, ze nagrales rozmowe zamiast normalnie z Toba pogadac i wytlumaczyc, jak piszesz, "dostalo" Ci sie, za nieufanie jej i szpiegowanie!!!! Rozmowy wprowadzaja ja w poczucie winy? A czego ona sie spodziewala, ze moze robic co chce a Ty ja przyjmiesz w otwarte ramiona i nie bedzie musiala o niczym rozmawiac, bo nie czuje sie komfortowo? Niewiarygodna kobieta. Niedojrzala i przerazliwie samolubna.
Ma za dobrze z Toba, ale tylko bierze nie oferujac nic w zamian. Musisz zadbac o siebie, o swoje szczescie (z nia lub bez niej), ale pomysl, co ona takiego ma do zaoferowania Tobie, kiedy ostatnio czules sie szczesliwym i docenianym mezem? Jest Ci na pewno bardzo ciezko, ale mam nadzieje, ze uda Ci sie zebrac sily na to, by stac sie bardziej asertywnym czlowiekiem, cen siebie i nie pozwol dalej wykorzystywac...

8

Odp: Czy to jest zdrada?

Cześć nieufny. żeby nie było, przeczytałem wszystko.
- odpowiadając na tytułowe - czy to jest zdrada, zdaj sobie sprawę, że dla wielu tu ludzi, prześledź wątki, sama wymiana gorących słów wirtualnie, będzie zdradą, dla innych korespondowanie sms, będzie zdradą, dla innych wyparcie się tego co usłyszeli , rzekome zdania wyrwane z kontekstu będą zdradą, a dla jeszcze innych posuwanie żony przez przyjaciela w sąsiednim pokoju nie będzie zdradą. Wszystko sprowadza się do tego czy czujesz, że dane działanie jest zdradą, czy też nie. Nie pytaja się nikogo trzeciego czy to zdrada czy nie. Zapytaj siebie, odpowiesz przecież znasz. Widać to jak na dłoni. Jedynie miłość, którą czujesz nie pozwala Ci nazwać rzeczy po imieniu. Nie ważne z iloma facetami Twoja żona spała, czy też z ilu ma przyjaciół, albo z iloma chciała by się umówić na randke kończącą się śniadaniem. Masz prawo powiedzieć swojej żonie , że ze swojego punktu widzenia czujesz się zdradzony, jeśli tylko tak jest. Jeśli w końcu zda sobie z tego sprawę, przstanie może udawać , że nie ma problemu i zaczniecie ze sobą rozmawaić. Ty przecież wiesz że ona CIę zdradziła. Nie mówię, że fizycznie, ale to że zwróciła oczy na innego faceta, tak, że to CIę dotkneło do bólu, jest zdradą. Ty wiesz, że Twoja miłośc jest zdolna to wybaczyć, ale nic z tym autentycznie nie robisz. Dlaczego wyjaśnie później . Teraz wegetujesz ze swoimi myślami, które co rusz obrastają w nowe scenariusze i domysły, zatruwające Ci życie. Nie jej - a Tobie. Wydaje misię że pogrążasz się z każdym dniem, a nie wiesz na ile Ci jeszcze sił starczy, by dalej to ciągnąć. Zakładam, że te siły nie są trawione na to, by z nia być, a raczej na to, by sobie radzić ze sobą, swoimi myślami w obecnej sytuacji.  Jeśli one opadną, to wcale nie oznacza, że przestaniesz kochać, a jedynie radzić sobie ze tym wszystkim. Może nadejśc taki moment że pomimo iz kochasz odjedziesz dla siebie, by złapać oddech i żyć. Może się okazać, że ból będzie większy niż miłość. Nie zarzucaj sobie że nie jesteś macho, że powinieneś się zachowywać inaczej. Zachowujesz się jak mężczyzna który kocha, walczy, stara się być. Macho by uciekł, bo nie miał by tyle cierpliwości i pokładów miłości by to ciągnąć. Jak myślisz kto w takiej sytuacji okazał by się wartościowszym?
Wracając do tego, że czujesz iz możesz wybaczyć. Myślę, że powiedz żonie jak to jest naprawdę, jak się czujesz wewnętrznie, co Ci przszkadza, powiedz jej, że jesteś w stanie jej wszystko wybaczyć (talk naprawdę to Ty wciąż jej wybaczasz , zaróno rzeczy o których wiesz, jak i te których się domyślasz, inaczej nie był byś z nią) Powiedz. że chesz zacząć od pocżatku, masz na to siłę powiedz jej że Ty za każdym razem jej wybaczasz. Ale nich ona spojrzy na CIenie, Twoimi oczami, niech zrozumie, że czujesz się przez nią zdradzony, że same te jej rozmowy z innymi facetami, to jak się z nimi przyjaźniła, w jaki sposób - było i jest dla Ciebie zdradą. Zapytaj siebie ile jeszcze jesteś w stanie jeszcze udźwignąć i powiedz jej teraz. Uważam, że powinieneś jej też powiedzieć, że próbowałeś uciec od tego tego wszystkiego, w drastyczny sposób - ale nie mów jej absolutnie o samobójstwie, bo jeśli w przyszłości rzeczy się potoczą w inny niz byś tego oczekiwał, ona może to wykorzystać przeciw Tobie, nawet jeśli chodzi o kontakt z dziećmi.
Powiedz jej że potrzebujesz rozmowy, że to iz ona bagatelizuje te sprawy - jest dla CIebie ciosem, bo nie poto jesteście ze sobą by siebie na wzajem bagatelizować, ale wspierać. Zapytaj sie jej, czy nie oczekiwałaby od Ciebie wsparcia, gdyby chorowała, leżała w szpitalu, a jedyna osoba która mogła by ulżyć w jej cierpieniu - bagatelizowała by to? Przecież Twoją chorobą jest Twoje cierpienie. Wiesz że takie rzeczy, które opisujesz wpływają na zdrowie psychiczne i to bardzo mocno , czasem może nieodwracalnie. Masz przykład, sam go podałeś, jak odnosisz się do ludzi w pracy. Myślisz, że jak długo będziesz w stanie się powstrzymywać, przed tym, by takie, lub inne zmiany zostały przeniesione do domu, na dzieci? Nawet się nie spostrzeżesz. Udawanie że nie ma prpblemu - to najgorsza rzecz jaką można zrobić. Wybacz, ale odbieram jej zachowanie jako tchórzostwo. A bagatelizowanie problemu zdrady w zsiązku, jako ucieczkę przed odpowiedzialnością, a może nawet dorosłością. Przy czym to pierwsze łączy się z przyznaniem do błędów. Kolejana rada, nie rób rajdów poza dom. Skoro raz się złamałeś i wróciłeś, to znaczy że nie zrobiłeś to za wcześnie, ale drugi raz takiej szansy nie będziesz miał. Chciałeś ją przetestować, a sam test oblałeś. To nic złego. Jedynie potwierzenie tego, że chcesz z nią być. A wyjście do specjalisty, może okazać się bardzo pomocne. Wcale nie chodzi tu o to, by wskazać winnego, absolutnie. Stąd może też się bierze Twoje błęne założenie. Takie spotkania, w obecności specjalisty, nie mają mieć na celu UDOWODNIENIE Twojej żonie istnienia problemów, którego Twoja żona nie dostrzega. PROBLEM ISTNIEJE - dowód na to, też już istnieje! - Ty jesteś dowodem, Twoje myśli, zachowanie, wszytko. Problem, który należy rozwiązać, to zdecydowanie co innego. To konieczność pokazania go Twojej żonie, by nauczyła się z tym obchodzić. Twoimi słowami, by przestała udawać, że go nie ma poprzez bagatelizownanie go. Dla mnie to dość spora różnica.
Dam Ci przykład, trochę głupi i na wyrost. Jeśli jeden z partnerów, byłby nosicielem HIV, a drugi wiedząc o tym, nie będzie chciał tego dopuścić do myśli, udając, że nie ma choroby albo ja zbagatelizuje, nie pozna sposobów radzenia sobie z tym, dając szansę na normalne życie choć z cieniem. To zakończyć się to może na dwa sposoby, którego finał będzie mimo wszystko jednaki. Albo niezachowując stosownej ostrożności - nie akceptując, samemu popełni błąd i stanie się nosicielem. Dopiero wtedy szukając wsparcia, musząc samemu sobie z tym radzić zrozumie (bo Ty np, kogoś sobie znajziesz, pochowawszy tym samym związek) albo osoba ignorująca problem, pozwoli umrzeć osobie zarażonej, bez wsparcia (odejdziesz nie mogąc sobie poradzić ze sobą samym).

9

Odp: Czy to jest zdrada?

mbt22 zgadzam się z Tobą całkowicie.
nieufny żyjesz w tym maraźmie już tak długo, tyle czasu już to trwa, niszczy Cię to całkowicie, musisz coś z tym zrobić, i podjąć decyzję, czy będziesz z nią czy nie, bo ten stan jest nie do zniesienia! tak nie można żyć czujesz się ciągle nie pewnie, ciągły strach i nie wiedza co dalej, nic po za tym.
Ja czytając to odnosze wrażenie, że ona szuka ciągle nowych przygód, że nie dojrzała   do małżeństwa. Rozmiem moze się zdarzyć że się zauroczyła, ale potem był kolejny mężczyzna, a potem może być jeszcze kolejny. Walcz o siebie i swoje szczęście i szczęście dzieci albo sobie wyjasnicie wszystko i się ułozy wam razem, albo osobno.

10

Odp: Czy to jest zdrada?

A moze napisz do niej list? Wtedy moze uda Ci sie przelac to wszystko, co czujesz, na papier a ona bedzie mogla spokojnie, bez presji poczytac i zastanowic sie nad tym, jak Cie potraktowala i jaki to mialo na Ciebie i Wasz zwiazek wplyw?

11

Odp: Czy to jest zdrada?

Amis - również z Tobą się zgadzam. Naganne  jest podsłuchiwanie, nagrywanie, szperanie itp. Nie będę się tłumaczył z tego co już jest faktem i się usprawiedliwiał. Wiem jedno, że osoba która  była w takiej sytuacji że, podświadomie wiedziała, czuła w powietrzu napięcie jest zdolna do takich rzeczy. Tzn. znasz osobę która Cię okłamuje od prawie "dziecka". Jednak nie jest to głównym wątkiem. Podoba mi się co proponujesz:) Właśnie zacząłem studia. Robię coś dla siebie. Wiesz z tym flirtowaniem to nie takie proste. Każda kobieta flirtuje i czuje się z tym dobrze jest doceniona, zauważona czuje się wyjątkowa taka jest jej natura i nie widzę w tym nic złego jak również każdy mężczyzna będzie się prężył przed kobietami.  Ja miałem świadomość tego, że moja żona malując się, ubierając  bardzo odważnie prowokuje innych mężczyzn i to mi schlebiało łechtało moją męska próżność do momentu kiedy nie poczułem się zagrożony. Poprzez kłamstwa zachwiało to moim poczuciem naszej wspólnej lojalności. Poczułem się tym drugim. Dopóki mam nadzieje to walczę. Tylko potrzebuję Was, innego niż mój poglądu, osądu. Dziękuje Amis.

12

Odp: Czy to jest zdrada?

Czytając twoją historię zastanawiam się jak można być tak slepym, jak można dać się tak manipulować, rozumiem kochasz żonę ale są pewne granicę, które twoja żona dawno przekroczyła.  A ty co ?? Wybaczasz, wierzysz, że to już się nigdy nie powtórzy a ona wykorzystuję to, bo wie że cokolwiek by nie zrobiła ty i tak jej wybaczysz, przykładem było owe nagranie.... a ona co??? Odwróciła "kota ogonem", że ona jest nie winna i na dodatek tobie się oberwało. Hmmm.... sytuacja chora. Wiem, ze kochasz żonę ale małżeństwo nie polega tylko na braniu, trzeba również coś z siebie dawać, a z tego co wnioskuję, twoja żona jest egoistką, myślącą tylko o sobie. Odpuść sobie na chwilę, nie zabiegaj tak o nią no i ten mop i prasowanie??!! Cóż w innej sytuacji jak najbardziej , ale nie teraz, teraz zajmij się sobą, studia dobry pomysł smile Pamietaj człowiek dostrzega to co miał, kiedy to stracił. Pozwól sobie na życie, żyj a nie duś się w tej zakłamanej sytuacji, a kiedy emocję opadną i ty poczujesz się na siłach walcz z żoną o wasze małżeństwo póki jeszcze są szanse

.... i żadnych scen samobójczych

Pozdrawiam

13

Odp: Czy to jest zdrada?

przerażają mnie twoje myśli samobójcze
może żyj na złość innym ( jej na złość)

ale poważnie dostrzegłeś jakieś sygnały że coś se w jej życiu dzieje i moim skromnym zdaniem to wierzchołek góry lodowej
to co największe najbardziej bolesne jest niewidoczne dla twoich oczu.

z tego co wnioskuje jest z tobą od 14 roku życia i pewnie nie miała innych chłopaków przed tobą a teraz to zaczęła nadrabiać.

Wybacz ale dałeś sobie wejść na głowę. Omamić jej słówkami.

Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu nie zmieniaj jej nie błagaj jej o nic.

pomyśl o sobie

14 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-10-27 09:11:25)

Odp: Czy to jest zdrada?

Mbt22 ? ? Mówisz? ? piszesz to czego sam bym  nigdy nie pomyślał.  Nie wiem co powiedzieć. W tym momencie jest dobrze i teraz musiałbym jak  to powiedzieć rozdrapać wszystko na nowo. Ale skoro nadal wyznaje zasadę Kubusia Puchatka ?Kiedy Ja oznacza My? to jest raczej nieuniknione. Jakby inaczej na to spojrzeć, to swoją postawą ja Ją teraz oszukuje. Z tym listem dobry pomysł-bez emocji, presji suche fakty.
Wikuś- ja cały czas walczę. Walczę  o swoje szczęście ?Moje znaczy Nasze? tylko nie wiem, czy dla miłości mojego życia ja jestem miłością. Razem czy osobno ? dla mnie chciałbym zawsze razem.
Dunkis ?  moje obawy o swoją psychikę  skłoniły mnie do pojawienia się na forum. Źle mi ze sobą. Boję się, że jak napisała mbt22 o swoim mężu, że oczekiwał cały czas, całej jej uwagi, cokolwiek by nie zrobiła to i tak było mało, aby zauważył jej starania. Boję się, ze stałem (albo już jestem ) osobą która oczekuje ciągłej uwagi ? takim wampirem emocjonalnym wysysającym siłę pogłębiając jej poczucie winy. Cokolwiek by nie zrobiła ja będę zapatrzony w rozpamiętywanie swoich krzywd. Scenariusz, że stałem się kimś takim mnie przeraża. Zanim cokolwiek zrobię muszę sam nabrać pewności czy przypadkiem z tzw. ?ofiary? nie stałem się kimś kto krzywdzi. Cieszę się, że mam możliwość i komfort odczytać inne poglądy.

15

Odp: Czy to jest zdrada?

nieufny - tak myślę że wszystko co nas spotyka dobre i złe kształtuje nas bez względu na wielk. W tym momencie mam wrażenie że to jak postępujesz co myślisz i mówisz to sposób samoobrony siebie przed kolejnym ciosem. Doświadczyłeś czegoś co sporawiło że twoje poczucie bezpieczeństwa, wiary zostało zachwine lub wręcz zburzone - nie byłeś na to przygotowany dlatego to tak mocno tobą wstrząsnęło i teraz nauczony doświadczeniem wolisz być gotowy w razie jakby znów nastąpił "atak" na twoje względnie w tej chwili normalne życie stąd ciągłe rozdrapywanie i myślenie o tym co ona zrobiła - to tak jakbyś szukał co spowodowało jej zachowanie, co wzkazywało na to że już jest źle - chcesz poznać te znaki i umieć je w razie czego wcześniej rozpoznać żeby zabezpieczyć się.
Niestety powiem ci tak z tego co piszesz trauma jest dla ciebie tak duża że nie wiem czy sam sobie z tym poradzisz, nie chodzi nawet o strikte Ciebie ale twój sposób zachowania teraz w małżeńswie i w stosunku do żony. Napewno nic nie będzie takie jak kiedyś bo wy się zmieniliście - ale jeżeli chcesz żyć w tym związku normalnie to musisz odgrodzić się od tego co było i niestety zaryzykować kolejny raz - zaufać. Bo inaczej nic z tego nie będzie wykończycie się nawzajem, więc albo skok na głęboką wodę albo wycofaj się na inny ląd - bo trwać tak na dłuższą metę się nieda.

16

Odp: Czy to jest zdrada?

Powiedz mi kiedy ty zrobiłeś coś dla siebie?
Kiedy powiedziałeś żonie że nieważne co się będzie działo ale ja mam ochotę zrobić to i to i czy ci się to podoba czy nie idziesz ze mną?
Kiedy ostatnio zrobiłeś coś co zaskoczyło żonę ze nie spodziewała się ze możesz coś takiego zrobić?
i nie mów ze po 18 cie przejrzała na wskroś bo to nie prawda.
Zastanawiałeś się dlaczego ona kokietowała tamtych? Co ją ciągało do nich?

czytając twoją historię przypomina mi się taki dowcip

zona krzyczy na męża
-wyjdź spod stołu!
- nie wyjdę
-wyjdź spod stołu!!!!!
-nie wyjdę!!!!
- no wyłaź już spod tego stołu !!!!!!!!!!!!!!!!!
-nie wyjdę!!!
-Ato dlaczego ??!!
- Bo każdy facet mus mieć swoje zdanie!!!!!!!!!!

to troszkę jak z tobą
wiesz czego chcesz ale nie w tym miejscu jesteś.

napisałeś że zacząłeś prasować bo żona tego nie lubi tego robić. No fajnie tylko czy ona tego oczekiwała? Czy to jej ideał faceta  - z żelazkiem?

17 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-10-27 09:12:44)

Odp: Czy to jest zdrada?

Ideen ? miłość jest ślepa, z manipulacją to nie jest tak jak piszesz. Na zimno owszem, myślisz, wyciągasz wnioski, przezywasz w kategoriach co można by zrobić ale już jest po czasie. Ale w momencie kiedy się to dzieje tak na gorąco robisz wszystko nawet rzeczy nieracjonalne z logicznego punktu widzenia. Sam siebie przekonywałem że,  to co się wokół dzieje to nie było prawda. Tak się zachowuje osoba szczerze i mocno kochająca i myśląca, że jest kochana.  Teraz już mam siłę, aby zapytać dlaczego? I nie dać się zbyć. Tylko nie chcę, aby to wyszło na atak tzn. chęć odwetu. Samobójstwo jest tylko tchórzostwem przed samym sobą na pewno takie rozwiązanie nie wchodzi w grę:)
morfeusz73 - właśnie dochodzę do Twoich wniosków. Nic dodać, nic ując:)

18

Odp: Czy to jest zdrada?

Nieufny, jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj" a nie pisz posta pod postem. Mówi o tym pkt 10 regulaminu. Moderatorka Agatka

19 Ostatnio edytowany przez nieufny (2010-10-27 09:48:23)

Odp: Czy to jest zdrada?

atinasarz - hmm, chciałbym a boję się. Muszę jak piszesz na coś się zdecydować Zrobić kreskę którą już raz zrobiłem. Wiem, decyzja należny do mnie. Na tą chwilę nasuwa mi się myśl, za radą mbt22 napisać list i na tej podstawie po prostu porozmawiać albo czekać na list od żony(skoro werbalnie nie, to może słowo pisane?):).


Agatka - Przepraszam, już się poprawiam.

20

Odp: Czy to jest zdrada?

Jak to mówią papier wszystko przyjmie - tylko czasem coś co się napisze nie do końca wyrazi to co chce się rzeczywiście powiedzieć i powstają wtedy jeszcze większe nieporozumienia. Ale może w twoim wypadku to dobry pomysł - ja jednak jestem za normalną rozmową ale nie międzi kolacją a myciem naczyń, ale zarezerwować czas, pusty dom (bez dzieci) przemyśleć (nawet spisać w punktach) co chce się powiedzieć i rozmawiać - ale rozmawiać a nie pytać , oskarżać, wyciągać przedwczesne wnioski - pozwolić obu stronom na ubranie w słowa uczuć.
Jednego jestem pewna w takim stanie jak teraz jesteś ty i twoje stosunki z żoną to daleko nie zajedziecie. Tak zwana "męska" decyzja jest konieczna czy ci się to podoba czy nie. Powodzenia

21 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-27 10:17:12)

Odp: Czy to jest zdrada?

Witaj Nieufny.
Nie do końca wiem, czego oczekujesz od nas - obecnych na forum. Chcesz się wygadać, wyżalić? Nie oczekujesz chyba żadnych "rad" bo sam już na końcu posta przekreślasz swoją szansę na zmianę. Ja podłączam się najbardziej pod posta Ideen. Przecież jedyne zmiany mogą przyjść tylko wtedy, kiedy zakończycie dla Waszego wspólnego dobra ten związek. Dla Ciebie od 2 lat jest on pasmem cierpienia, budowanego na nieufności - z czym starasz się walczyć, a dla niej okresem wspierania Radków i Wojtków. Wiem, że to co piszę nie jest przyjemne, ale czy nie czujesz sam, że nie masz już siły do takiego związku? Nie potrafisz już jej zaufać. Po prostu dała Ci podstawy do tego, by ograniczać do niej zaufanie, i niestety, nie robiła nic, by je odbudować. A przecież to jest główna podstawa związku.
Krytycznie podchodzę do Twoich prób samobójczych... To świadczy o słabości Twojego charakteru. I być może dlatego ciągle wracasz do żony, choć z pewnością nie jeden raz "odchodziłeś" od niej w myślach.
Mówisz, że nie potrafisz od niej odejść, "zachować się jak macho". Przecież to nie o to chodzi. Nie trzeba być typem macho by po prostu powiedzieć "dość".
Zdaję sobie sprawę, że jest to tylko Twój punkt widzenia, ale z tego co napisałeś skłaniam się ku temu, że żona niestety doprawiła Ci rogi. Przecież nagrałeś kilka jej wypowiedzi, wraz z ich kontekstem... i masz już odpowiedź.
Bardzo chcesz wierzyć żonie. Chcesz, ale chyba podświadomie nie jesteś w stanie, i stąd właśnie ta nieufność. Nie wiem, czy rozważanie tego wszystkiego przyniesie Ci ulgę, czy doprowadzi do rozpaczy. Ale sądzę, że przede wszystkim czas podjąć działanie.
Wiem, że jest to Twoja żona, matka Waszych dzieci, towarzyszka wielu lat Twojego życia i rozstanie jest dla Ciebie rzeczą niepojętą. Ale trwanie w tym, jest tylko równią pochyłą.

22 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-10-27 10:49:38)

Odp: Czy to jest zdrada?
nieufny napisał/a:

(...)Dunkis ?  moje obawy o swoją psychikę  skłoniły mnie do pojawienia się na forum. Źle mi ze sobą. Boję się, że jak napisała mbt22 o swoim mężu, że oczekiwał cały czas, całej jej uwagi, cokolwiek by nie zrobiła to i tak było mało, aby zauważył jej starania. Boję się, ze stałem (albo już jestem ) osobą która oczekuje ciągłej uwagi ? takim wampirem emocjonalnym wysysającym siłę pogłębiając jej poczucie winy. Cokolwiek by nie zrobiła ja będę zapatrzony w rozpamiętywanie swoich krzywd. Scenariusz, że stałem się kimś takim mnie przeraża. Zanim cokolwiek zrobię muszę sam nabrać pewności czy przypadkiem z tzw. ?ofiary? nie stałem się kimś kto krzywdzi. Cieszę się, że mam możliwość i komfort odczytać inne poglądy.

Przepraszam, ale czy To Twoja wina?
Czy to, kim czujesz, że się stałeś, to Twój świadomy wybór, który ochoczo przyjmujesz?
Czy jedynie dostosowanie do zgotowanej Ci sytuacji, w sposób w który daje Ci poczucie pewnego komfortu.
Mam wrażenie, że myśląc w przedstawiany sposób, nie tylko stoisz w miejscu, ale cofasz się, pozostawiając pole do popisu tym złym rzeczom.
Bierzesz wszystko na siebie. Tak, jakbyś zampominał, że każdy efekt jest poprzedzony ściśle określonym działaniem. Zapominasz o przyczynach skupiając się na efekcie i radzeniu sobie z nim. Dasz tak radę do końca życia? Będziesz umiał powiedzieć sobie kiedyś, że szczęśliwie przeżyłeś życie, bo byłes ślepo zakochany?
Twoja obecna sytuacja, nie wzieła się z powietrza, a tak to właśnie to traktujesz, jako bezprzyczynową. Co z tego że zmgasz się z tym wewnątrz siebie , a nieskutecznie na zewnątrz - efekt jest taki sam, jakbys nic nie robił, a jedynie się dostosowywał. Zatem, albo tłumaczysz sobie uprzednie zachowania żony z powodów, których nie ujawniasz, albo zapędziłeś sie już w tym wszystkim tak daleko, że oszukujesz sam siebie, na każdym kroku.
Życzę Ci, by obecny stan, jaki masz trwał wiecznie taka niepewność - jeśli jest Ci z nią na tyle wygodnie, że myslo o zmianie jej wcale nie są wcielane w zycie. Padają jedynie słowa. Pamiętaj, że zachowania żony wyraźnie są powtarzalne, a w związku z tym jesteś gotowy na to, że za jakiś czas znów pojawia sie kolejne symptomy, siejące niepokój w Tobie? Bo ja wątpię.
Zamknąłeś swoje uczucia w określeniu - miłość jest ślepa. Ale zapominasz, że ta wielka, ślepa miłość, może mieć jeszcze inne atrybuty, których istnienia nie zauważasz, albo nie dopuszczasz do myśli, że juz istnieją. Nie piszę, że tak jest, ale ślepej miłości, do chorej i obsesyjnej, w której jedynie z jednej strony są pytania, chęć zrozumienia, rozmowy wyjaśnień i poświęcenia - nie jest wcale daleko.
Masz dziwne zdanie nt. wydarzeń, które miały kiedyś miejsce, a mineły. Piszesz, że gdybyś myślał chłodno, podczas tego gdy one miały miejsce, inaczej byś do nich podszedł. (Każdy tak ma, nie jesteś wyjątkiem). Zatem powiem Ci, że działałeś spontanicznie(co wcale nie oznacza tego co piszesz , że działania te były wówczas dla Ciebie nieracjonalne i nielogiczne - co najwyżej nie przemyślane - ale ludzie nawywają to zdowywaniem doświadczenia - myślenie i wyciąganie wniosków - ale widać wolisz być przykładem polaka głupiego przed, jak i po szkodzie - nie chcąc zmienić zdania). Myslisz, że życie i takie sytuacje, to wyrok sądowy od którego nie przysługuje już odwołanie? Nie olego mylisz sie i zmień myślenie o tym. Masz prawo mieć swoje przemyślenia, masz prawo zmieniać zdanie. Chcesz się unosić honorem, siedzieć pod tym Morfeuszowym stołkiem, tylko po to by mieć swoje zdanie to siedź. Ale przyjmij do wiadomości, że jeżeli masz co do minionych spraw wątpliwości, masz prawo o tym rozmawiać. Masz prawo zmieniać zdanie, bo tylko krowa go nie zmienia. Nawet po wielu latach możesz dojśc do wniosków, że pewne rzeczy i rozstrzygnięcia z przeszłości nie satysfakcjonują CIę i chcesz je zmienić. Tak jak meble, choć kiedyś piękne też się zmienia. A na codzień, czym niby są składane przeprosiny? Nie raz przepraszamy, bo po przemyśleniu sprawy, na chłodno, po opadnięciu emocji zmieniamy zdanie po przemyśleniu sprawy. Dlaczego sobie odbierazsz takie prawo? Sam narzucasz sobie sztuczne ograniczenia, mając jedynie na uwadze dobro małżeństwa i dostosowanie się do aktualnych warunków. Te przemilczane przez Ciebie rzeczy, udawanie że jest ok. Naprawdę uważsz, że taka ślepa miłość, w Twoim wydaniu, jest pozbawiona wad?

23

Odp: Czy to jest zdrada?

Jakie studia rozpoczęłeś?to bardzo dobrze-usprawiedliwiać się nie masz z czego -w uczuciach jak na wojnie...w ramach rozsądku-czasem po wykorzystaniu wszystkich środków trzeba podjąć decyzję o
-rozejmie,poddaniu się lub wygranej-żadnej sytuacji niezdrowej i niemożliwej do zaakceptowania przez jedną stronę ni wolno przeciągać w nieskończoność.Czasem sytuacja wymknie się z pod kontroli i możesz zrobić coś bardzo głupiego.Ty zapewne wiesz już wszystko,znosiłeś tyle z miłości,lojalności-sam potrzebujesz żony tylko dla siebie -chcesz miłości takiej jaką sam możesz dać.
gdyby rola drugiego była dla ciebie do zaakceptowania nie czuł byś się tak jak się czujesz.
Dość z tym weż kartkę jak Ci radzono-napisz wszystko
odpowiedz sobie na pytanie czy jeszcze kiedykolwiek zaufał byś od nowa-ja ufam tylko raz-póżniej zawsze już nie-oczywiści to dotyczy spraw istotnych takich jak szczerość,lojalność-można zbłądzić ale nie wolno oszukiwać i zachowywać się jak smarkacz-
Dzieci też obserwują cała sytuacje i uczą się niezdrowych relacji miedzy małżonkami.Jak póżniej będą umiały rozróżnic kłamstwo od prawdy,-to nie egoizm myśleć o sobie-słabosci się nie wybacza tylko ją wykorzystuje.Nie każdy czuje tak samo -jednch boli dużo inni dobrze się czują nawet gdy powinni zapukać do swojego sumienia.

24

Odp: Czy to jest zdrada?

Nieufny owszem, miłość bywa ślepa i jak sam napisałeś, łatwo mi jest pisać gdy patrze na to z boku. Zdaję sobie sprawę, że kiedy emocję wezmą górę trudno nam jest samym racjonalnie zachowywać, ale to tylko świadczy, że mamy w sobie uczucia, że nie jesteśmy pozbawieni jakikolwiek odczuć.
Przez swoją wypowiedź sugerowałam, że teraz kiedy jest już po wszystkim, kiedy sam mozesz już trzeźwo ocenić sytuację musisz wybrać, czy nadal chcesz tkwić w tym zakłamaniu, krzywdząc przy tym siebie czy zrobisz coś w tym kierunku i zaczniecie wspólnie albo i osobno, bo widzisz nie ma nic gorszego jak życie z ukochaną osobą przez którą człowiek cierpi i niszczy siebie. Macie dzieci, one to widzą i myślisz, ze to jest dla nich dobre ??? Oczywiście, że nie!!
Przystaję w ciąż przy tym, ze powinieneś teraz myśleć o sobie, zregeneruj siły, a później sam zdecydujesz co chcesz dalej zrobić.

Cieszę się, ze te samobójstwa są odległą historią smile i że nigdy nie powrócą

25

Odp: Czy to jest zdrada?

nieufny ja widzę to troszkę prze oczy tych kolegów twojej żony
nie jestem święty miałem romans z mężatkami
i bardzo często rozmawiam z różnymi kobietami jakoś mam łatwość rozmów o rzeczach trudnych dlatego często mi się ktoś zwierzy.
I powiem ci szczerze ze facet który jest ciepłą kluchą szybko może mieć przyprawione rogi
Jedna z moich znajomych wybrała takiego człowieka na męża bo była tyle razy skrzywdzona stwierdziła ze przy kimś takim będzie bezpieczna no i jest tylko że ciągnie ją coś innego nie wiem czy oprze się pokusie i nie zdradzi.
Najczyściej kobiety zdradzają bo jest w związku nudno przewidywalne albo są kobietami dominującymi facet w domu robi wszystko oddaje całą wypłatę a ona szuka wrażeń.
Trzeba znaleźć złoty środek i być partnerem we wszystkim to wcale nie jest trudne jeśli każda ze stron potrafi w czymś ustąpić.
W momencie gdy ty zaczynasz rozmowę a ona cię atakuje to normalny odruch obronny obrona przez atak.
Czasami powiedzieć ci może prawdę prosto w oczy a ty nie uwierzysz

ale nie w tym rzecz żebyś szukał teraz konfliktów
chcesz z nią być bo ją kochasz  i kochasz dzieci jest tylko jeden problem zaufanie do niej. Niestety jak już raz je straciła długo będziesz z tym uczuciem walczył. Możesz je wyciszyć ale nie zniknie.

Pisanie listów moim zdaniem nie jest dobre. Brakuje barwy głosu gestów które więcej mogą wnieść do rozmowy niż słowo.
Możesz sobie wypisać o czym chcesz z nią rozmawiać ale trochę będzie głupio ze ty się przygotowałeś do tego a ona nie.

J ana twoim miejscu zrobił bym tak
Zaplanował wspólny wyjazd gdzieś bez dzieci   
w jakieś ładne miejsce
i tam na spokojnie porozmawiać

26

Odp: Czy to jest zdrada?

nieufny, jakbym czytała swoją historię - różne są naturalnie fakty, ale sposób kłamania, kluczenia, przeinaczania faktów - ten sam. Co do rozmów - sam napisałeś, że nie mają sensu, bo nie ufasz. Ja dodam jeszcze, że pewnie są tak zmanipulowane, iż na końcu nie wiesz czy to Ty masz rację, czy tylko coś Ci się wydawało. Pogubisz się i niczego nie osiągniesz. Twoja żona wie, że kochasz ją bezgranicznie i zawsze dla niej będziesz. Bo Ty kochasz za bardzo. Dla mnie też to niepojęte, lecz mam ten sam problem. A takich nas się nie szanuje. Nie umiem jeszcze dociec dlaczego. Pozdrawiam - kasta

27 Ostatnio edytowany przez nieufny (2010-11-04 14:06:40)

Odp: Czy to jest zdrada?

atinasarz,
november,
Dunkis,
Amis,
morfeusz73,
kasta,
ideen,

Czego od Was oczekuje hmm? wszystkiego co piszecie. Z nikim tak szczerze nie rozmawiałem. Wasze opinie, sugestie są jak powiew czegoś nowego. Takie poczucie, że nie jestem sam. Ze anonimowo pod pseudonimem ?  może jestem słaby. Może jak moje rozterki, problemy już rozwiąże to na forum  nigdy się  nie pojawię. Nie myślę o tym. Opisałem dwa lata swojego życia w sposób w jaki go widzę w momencie kiedy mnie dopadają moje obsesyjne myśli ? starałem się być jak najbardziej obiektywny. Czy byłem? Na pewno, nie. W tych dwóch latach były i są też wspaniałe  chwile. Opisałem co złe co rzeczywiście mnie dręczy. Coś popchnęło Ją do tych działań i   ja na pewno mam w tym swój udział ale mam nadzieję to usłyszeć od niej. Nie chcę sam dochodzić czego jej  brakowało/brakuje w naszym związku. Że ją kocham i chcę być z nią to niezaprzeczalny fakt(tylko nic na siłę). Mam siłę, aby przestać się bać i stawić temu czoło . Powrócić do przeszłości ?wyjść spod stołu?, rozdrapać na nowo jej rany i zażądać wyjaśnień. Bo mam do tego prawo ? Prawo  do zabliźnienia moich ran bez względu na konsekwencję. Daliście (dajecie) mi wsparcie poprzez wasze opinie/sugestie/rady. Wszystkie są trafne w każdej coś z siebie odnajduję, niektóre się całkowicie rozmijają z moim pojmowaniem, niektóre powodują uśmiech, złość, ale tego właśnie chciałem i oczekuję. Pokazujecie mi swoje poglądy w mojej sprawie. Poruszacie watek  dzieci, pomimo, że go nie rozwijałem(celowo). Mają już problemy. I teraz jak nie zrobię nic,  skrzywdzę własne dzieci. Nie chcę zakładać, żadnego scenariusza rozwoju sytuacji z żoną. Idę na tak zwany żywioł. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi bardzo wiele mi dały. Teraz muszę rozwiązać to technicznie, aby nie wyszło to na napaść. Czy to będzie list, wyjazd jeszcze nie wiem. Byłem facetem który ją ?kręcił? i coś się stało, że sam sprowadziłem się do roli ?ciepłej kluchy?. Muszę mieć pewność, że zrobiłem wszystko dla Nas i chyba przede wszystkim dla siebie.

Amis, studia rozpocząłem na kierunku ?Logistyka?.

Kasta masz rację, ale ja powalczę o ten szacunek. Postaram się nie dać pogubić:).


Mira35 - Dzięki za rade, ale nie wiem czy przypadkiem takie postępowanie nie spowodowałby dodatkowych komplikacji, że  ja kogoś mam i wtedy zona będzie miała poczucie przyzwolenia na "odwet". Raczej gra nie warta świeczki. Chyba lepiej próbować na swoim gruncie szczerości i nie wdać się w takie rozgrywki smile

28

Odp: Czy to jest zdrada?

no i tak trzymaj
jak będziesz nas potrzebował to nas znajdziesz
powodzenia

29

Odp: Czy to jest zdrada?

Powodzenia w życiu i na logistyce- też jestem logistykiem ale stopień niżej bo technik

30

Odp: Czy to jest zdrada?

Mam nadzieję, że  sobie poradzisz, że dasz radę we wszystkich swoich postanowieniach i na przyszłość będziesz o jeden krok do przodu smile

Powodzenia

31

Odp: Czy to jest zdrada?

Cześć wszystkim. Nieufny myślę, że nie ma się nad czym zastanawiać to co robi twoja żona to jest zdrada, może nie fizyczna, ale czyż emocjonalna jest lżejsza? Czy mniej boli? Nie.
Mój facet nic mi nie obiecywał, i wykorzystywał mnie, jak długo chciał i zostawił kiedy mu pasowało nic nie tłumacząc. Teraz wiem że o miłość trzeba walczyć wtedy bardziej ją cenimy. A Ty robisz to co ja robiłam dajesz wszystko , Twoja żona nie musi o ciebie walczyć i dbać o twoje uczucie. Wie że je ma. Dla mnie już za późno, ale Ty możesz spróbować. Pokaż jej że nie jest jedyną kobietą na świecie. Nawet jak byś miał trochę poudawać. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale wiem że twoja wierność i uczciwość nic nie dały. Może wyślij sam do siebie kilka sms z obcego telefonu, wychodź jak odbierasz telefon. Pomysłów jest wiele a może to jedyny sposób na ratowanie twojego małżeństwa.

32

Odp: Czy to jest zdrada?

Witajcie smile,

W końcu się zdobyłem i napisałem list do Ani. Dlaczego list? Bo nasza rozmowa zaczęła się przeradzać w kłótnie. Nasze tony niewskazywany na chęć dogadania się, raczej przeciwnie. Po przeczytaniu zona zamknęła się w sobie i przez trzy dni nie odzywała się. Nie naciskałem na nią, czekając, aż sama zacznie temat. Tylko takim zachowaniem powieliłem schemat wszystkich wcześniejszych naszych rozmów " Ja nie naciskałem, Ona nie mówiła i jakoś to było". Wiec trzeciego dnia wieczorem rozpocząłem rozmowę. Co jest jej efektem? Nic czego wcześniej bym nie usłyszał. Jest jej bardzo przykro i bardzo mnie kocha:). Na pytanie "Dlaczego" otrzymałem odpowiedź "bo jestem głupia". Na pytanie o Wojtka (drugi facet), że nadal są przyjaciółmi, bardzo się lubią i czuje się z nim bardzo dobrze. Podoba się jej pod każdym względem, ale są tylko przyjaciółmi.
Jakoś mi ta rozmowa nie pomogła, nie było dotknięcia "czarodziejskiej różdżki" która sprawiłaby, że wszystkie moje "Paranoje" prysnęły. Nadal nie wiem "Dlaczego?"  -"Bo jestem (byłam) głupia". Jakoś taka odpowiedź mi nie daje satysfakcji. Mam wrażenie, że nasza rozmowa odbywała się na zasadzie " kiedyś skończą się pytania". Usłyszałem, że mnie kocha i nie widzi świata poza mną - Teoretycznie powinno mi to wystarczyć (te informację i deklarację otrzymywałem z każdą naszą wcześniejszą rozmową) niestety jakoś mnie one nie uspokajają. Podsumowując, od żony niczego się nie dowiedziałem sad , ale dało mi okazję do wyjscia spod  "Morfeuszowego stołu ". Zapewniłem Ją, że pomimo całego mojego uczucia, jestem na skraju obłędu i teraz widzę jedno wyjście albo mnie przekona, że warto "chcieć". Albo nie dać się więcej ranić ( i samemu swoimi paranojami męczyć) sam  odejdę. Może brutalnie ale szczerze. Teraz mam pewność, że zrobiłem wszystko. "Aby chciało nam się chcieć".

33

Odp: Czy to jest zdrada?

dobrze że to z siebie wyrzuciłeś
napisz jak se to potoczy dalej
A zapytałeś się jej czym się Wojtek różni od ciebie. Bo to że on się jej podoba pod każdym względem daje sporo do myślenia.

34 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-15 20:33:33)

Odp: Czy to jest zdrada?

Sorki, ale nigdy nie rozumiem jak ktos komu zlamie sie widelec to obwiazuje go gumka recepturka...
Dlaczego zamiast  terapeuty wolisz forum?
Potrzebujesz pomocy.... PSYCHIATRYCZNEJ.. i nie pisze tego dlatego ze Cie nienawidze, albo nienawidze mezczyzn albo uwazam, ze jestes glupii wariat jak kazdy mezczyzna.
Dlaczego zajmujesz sie podtrzymywaniem milosci w zonie zamiast zajac sie soba? Czy boisz sie ze jak zostawisz ja sama sobie to odplynie w sina dal, a jak cos dzialasz to jakos ja trzymasz na tym sznurku?

Ona cie nie kocha, nie szanuje, nie pozada i nawet nie lubi... i to jest bardzo male przestepstwo wobec tego co Ty sam robisz sobie.

-proba samobojcza
-przyzwolenie na zle traktowanie

i co z tego ze ona Cie nie kocha jak Ty chciales sie zamordowac? Kto chcial tobie zrobic wieksza krzywde? Nie Ty sam? Chciales popelnic morderstwo sam na sobie!!!!! Bo jestes gownem nic nie wartym zycia?
Nie jest to dla Ciebie zadnym sygnalem do zastanowienia?
Co z tym zrobisz? Bo te pierdulki o zdradzajacej zonie mnie nie interesuja... interesuje mnie to co Ty chcesz zrobic z tym ze sam siebie tak traktujesz???!!!!!

35

Odp: Czy to jest zdrada?

Zazdrość - nic dodać nic ując. Taki pogląd wyznawałem zanim się znalazłem w swoim położeniu. Niestety potoczyło się inaczej. Nie wiem czego dokładnie oczekujesz? Wszystkie podniesione przez Ciebie kwestie były już wcześniej opisane. Może nie o tym Psychiatrze smile, ale w tej kwestii jestem zaskoczony i bez wyrobionego własnego zdania. Skoro już sam dostrzegłem swój problem nie wykluczone, że będzie to dobre rozwiązanie - dziękuje.   

Interesuje Cię co chcę z tym zrobić, że Siebie sam tak traktuje?

Chciałbym strzelić z palców i mieć gotowe rozwiązanie i taki pogląd jak Twój wyznawałem. Ale jak odpisał mi Dunkis "ze miłości ślepej do chorej to juz niewiele brakuje". Mam nadzieje, że moja nie jest chora. Mam poczucie, że teraz robię wszystko co jest możliwe aby móc sobie spojrzeć w lustro i powiedzieć " Zrobiłem wszystko". Konkretnie dla siebie to dopiero zaczynam coś robić, nawet pojawienie się na forum. Poszedłem na studia. Jak coś się pojawi co będę chciał zrobić to to zrobię, ale nic na siłę.

Morfeusz73 - będę informował. Dobre pytanie - dzięki:)

36

Odp: Czy to jest zdrada?
nieufny napisał/a:

Mam poczucie, że teraz robię wszystko co jest możliwe aby móc sobie spojrzeć w lustro i powiedzieć " Zrobiłem wszystko".

Widzisz, dla nas jest ważniejsze, żebyś mógł to powiedzieć o "zrobiłem dla siebie". Bo to jest najważniejsze.

37

Odp: Czy to jest zdrada?
nieufny napisał/a:

Konkretnie dla siebie to dopiero zaczynam coś robić, nawet pojawienie się na forum. Poszedłem na studia. Jak coś się pojawi co będę chciał zrobić to to zrobię, ale nic na siłę.

Uwielbiam facetow wchodzacych na kobiece fora big_smile

Czesto ludzie zaprzatnieci ratowaniem czegos lub kogos... zapominaja o sobie
Co lubisz w sobie?

38

Odp: Czy to jest zdrada?

Zazdrość powiedz mi dlaczego uwielbiasz facetów wchodzących na kobiece fora?

39

Odp: Czy to jest zdrada?
morfeusz73 napisał/a:

Zazdrość powiedz mi dlaczego uwielbiasz facetów wchodzących na kobiece fora?

1. bo mowia
2. bo okazuja emocje

big_smile

40

Odp: Czy to jest zdrada?

Witam,

Niekochana72 - właśnie jestem na ....etapie robienia czegoś dla siebie. Napiszę jak zacznę coś dalej robić tylko dla siebie, tylko pomysły są a opisać wszystkie to bym was zamęczył, powolutku do przodu.

Zazdrość - tu mnie masz. Nie wiem. Mogę określić wszystko wokół ale nie to co w sobie lubię......Ale coś polubię, zacznę (już zacząłem)  ogólnie od siebie samego:)
Dziękuję za słowa uwielbienia (odczytuję je jako komplement).

Morfeusz73 Dobre. Świetne pytanie, podłączam się:)

41

Odp: Czy to jest zdrada?

Dodam więcej nie kryje se z tym wśród znajomych.

Ostatnio nawet rozmawiałem z grupa ludzi którzy stwierdzili ze niema tego typu portali i magazynów dla mężczyzn.
te co są nie dotykają spraw męskości w taki sposób jak powinny a raczej utwierdzają wszystkich ze trzeba być chamski śliny i bogaty. A kobieta jest najlepszym przyjacielem człowieka zaraz po psie i koniu. Zostawmy to morze bez komentarza.

Powiedzcie mi czy znalazłyście jakieś czasopismo lub portal z poradami dla mężczyzny który został zraniony przez kobietę? Gdzie historia nieufnego była by potraktowana poważnie.
Na szczęce jest mała grupka która mimo ze jest gościem u was nie boi się mówić, nie boi się kobiet. I szuka konstruktywnego dialogu płci.

42

Odp: Czy to jest zdrada?
morfeusz73 napisał/a:

Dodam więcej nie kryje se z tym wśród znajomych.

Ostatnio nawet rozmawiałem z grupa ludzi którzy stwierdzili ze niema tego typu portali i magazynów dla mężczyzn.
te co są nie dotykają spraw męskości w taki sposób jak powinny a raczej utwierdzają wszystkich ze trzeba być chamski śliny i bogaty. A kobieta jest najlepszym przyjacielem człowieka zaraz po psie i koniu. Zostawmy to morze bez komentarza.

Powiedzcie mi czy znalazłyście jakieś czasopismo lub portal z poradami dla mężczyzny który został zraniony przez kobietę? Gdzie historia nieufnego była by potraktowana poważnie.
Na szczęce jest mała grupka która mimo ze jest gościem u was nie boi się mówić, nie boi się kobiet. I szuka konstruktywnego dialogu płci.

chyba nie ma takiego pisma
fora internetowy sa pod tym wzgledem ubogie...
Czy Ty jako facet wstydzisz sie plakac? Czy to jest niemeskie?
czy to tak jakbys nie mogl byc czlowiekiem bo jestes mezczyzna?

i... czy gdybys wyczytal..np techniki komunikacji z dzieckiem i by Cie to przekonalo to probowalbys je zastosowac w zyciu?
i ostatnie pytanie .. jak mezczyzna moze okazywac kobiecie milosc? i czy jest roznica miedzy moze (spoleczne przyzwolenie) a chce?

są to pytania wlasciwie do wszystkich panow...
Bardzo mnie ciekawi co w swiecie meskim jest niedozwolone bo np. zawstydzajace w grupie znajomych

43 Ostatnio edytowany przez morfeusz73 (2010-11-18 09:57:00)

Odp: Czy to jest zdrada?

nie mogę mówić za wszystkich jedynie za siebie

Tak brak łzy świadczy o twardości od dziecka jestem tym szpikowany. Na szczęścia teraz nie mam kłopotu z tym łza ze śmiechu z radości wzruszenia.
Facet okazuje wiele emocji ale łzy kojarzyły mi się ze słabością widząc faceta z łezką w oku. Przez swoje życie pamiętam tylko kilka razy łzy w oczach ojca. Tez taki chciałem być. Teraz wiem ze moja siła nie bierze się z wyschniętych gruczołów łzowych.

co do technik komunikach każda którą czuje ze jest dobra zaczynam stosować w miarę potrzeb

Okazywanie miłości dokładnie w taki sam sposób jak robią to kobiety

Co do grupy to zależny z kim jesteś najczęściej okazanie słabości jest wstydliwe dla mnie lub niewiedza, Czuć się lepszym.
Ale ostano zmieniłem kręgi znajomych i znalazłem się w zupełnie innej grupie.   
Bardzo specyficznej grupie gdzie kobiety nie musiały być kobiece a ja męski
Co najciekawsze to ja i moi koledzy okazywali największa huśtawkowe uczuć od złości radości po smutek i euforię nie kryjąc wzruszenia i łez. Kobiety zaś były opanowane.
Niesamowite doświadczenie jak wszyscy zdejmą maski stereotypów.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to jest zdrada?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024