Szanowne Panie, Panowie.
Proszę o opinię. Ostrzegam, będzie długo. Proszę aby nie wypowiadały się osoby które nie przeczytały całości.
Jestem z żoną od 18 lat (8lat jako para i 10 jako małżeństwo). Mam 35lat, Ania moja żona 32lata. Moje życie było bajką do momentu kiedy w 2008r podczas wizyty u siostry żony usłyszałem, "że z nim to bym umówiła się na kolację z śniadaniem? to u mnie włączyło czerwone światło. Do tej pory z żoną mówiliśmy sobie wszystko i szczerze do bólu, naprawdę byliśmy przyjaciółmi. Więc wieczorem zadałem jaj pytanie wprost, że coś takiego usłyszałem i zaniepokoiłem się. Odpowiedziała, że podoba się jej jeden facet "wirtualnie", pracuje w spedycji i organizuje wysyłki jej towaru do klientów, że wymienili się nr GG i teraz się tak kontaktują. Musze się przyznać że nasze życie seksualne (małżeńskie) wyglądało raczej mizernie, z krótkimi okresami rozkwitu tzn. kochaliśmy się z mojej inicjatywy i raczej była to ?danina małżeńska? bez większego angażowania ze strony mojej żony. Strasznie to przeżywałem, próbowałem rozmawiać, zrozumieć w czym problem. Doszło do tego, że pod pozorem opieki nad dziećmi (mamy dwójkę) zona spała z młodszą córką (3latka) a ja z starszym synem(5lat). Potem to się zmieniło, ale w naszych kontaktach niestety nie przyniosło to poprawy (do momentu kiedy się dowiedziałem o ?przyjacielu? żony). Dałem sobie wmówić i co gorsze sam w to uwierzyłem, że sex nie istnieje dla mojej ukochanej. Zastanowiłem się i stwierdziłem, że zacznę bardziej angażować się w pomoc żonie w obowiązkach domowych oprócz stałego naszego podziału obowiązków przejąłem prasowanie (czego ona nie cierpi) jak również kupiłem sobie mopa ku uciesze rodziny
. Trwało to około roku-do feralnego marca 2008r. Kiedy to zauważyłem, że jest zakłopotana kiedy pewnego wieczoru wziąłem jej telefon komórkowy i zacząłem grać w grę. Jak skończyłem grać, Ania już spała. Sprawdziłem, że ma wiele połączeń z Radkiem i to przed jak i po pracy. Zacząłem być podejrzliwy, po powrocie z pracy zacząłem sprawdzać połączenia żony i doszedłem do jednego wniosku. Pozbywa się mnie z domu pod byle pozorem (jedź na zakupy, jedź po jakaś drobnostkę na drugi koniec miasta) aby z nim porozmawiać, po powrocie z pracy siedziała w samochodzie i długo rozmawia przez Tel, potem tłumacząc, że w domu nie ma warunków do rozmowy bo dzieci przeszkadzają.
Tylko jak się wykasuje połączenie w rejestrze połączeń to i tak ślad pozostaje w historii połączeń. W ten sposób przekonałem się, ze kasuje wszystkie połączenia z Radkiem. Pewnego późnego popołudnia zostawiłem włączony dyktafon w sypialni gdzie się nagrała ich rozmowa. Usłyszałem ze, cytuję ?mój mąż coś podejrzewa?, ?ale on się domyśla?, ?chyba już wie?. Potem wieczorem poprosiłem o rozmowę i zacytowałem co miałem nagrane ? niestety wszystkiemu zaprzeczyła twierdząc, ze te słowa są wyrwane z kontekstu więc puściłem nagranie. Wpadła w szał i dostało mi się, że jej nie ufam i jest to straszne co zrobiłem. Awantur nie będę opisywał ale moja wiedza się nie powiększyła ale frustracja owszem. Jak w Maju pojechała w trzydniową delegację to sprawdziłem(namierzyłem Go i wiedziałem w której spedycji pracuje), że Radek w tym czasie miał urlop. Jak wróciła to Ją przywitałem bukietem róż, kolacją (nie było w tym nic dziwnego, dosyć często tak spędzaliśmy czas, kwiaty też nie były zaskoczeniem) ? po prostu walczyłem. Był to czas naszej nowej miłości. Było wspaniale. Do Walentynek 2009 kiedy to o godzinie 9.00 rano do Ani zadzwonił kolega Wojtek. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt że była sobota. Oczywiście rozmowy nie podsłuchiwałem ?wcześniej wyjaśniliśmy sobie moim zdaniem wszystko. Romansu z Radkiem nie było, było tylko zauroczenie. Ja nie drążyłem, Ona nie mówiła.
W maju 2009 zostaliśmy zaproszeni na grilla do Wojtka. Postanowiłem się podroczyć i oznajmiłem, ze nie idę. Wraz z wyznaczona datą grilla moja zona (ku mojej cichej uciesze) dwoiła się i troiła, aby zacząć temat Wojtka jaki wspaniały, fajny i w ogóle i że, bardzo chce iść ze mną na tego grilla. Poszliśmy. Do tego momentu ani razu nie sprawdziłem telefonu zony (strasznie mnie to kusiło) nie wiem czy starałem się sam sobie wmówić, że jej ufam. Czy, że wiedziałem, że niczego tam nie znajdę ( sam jej powiedziałem jak ją wcześniej sprawdzałem). Na tej imprezie sprawdziła się sentencja:
?Nie da się udać miłości tam gdzie jej nie ma, ani ukryć tam gdzie ona jest?
Znowu walka, tylko co mogę więcej mogę zrobić. Moim zdaniem już na więcej mnie nie stać. Nie daję po sobie nic poznać, jest tak do lipca. Kiedy zdobywam się na wyznanie moich obaw. Wyznaje, co mnie trapiło od tego nieszczęsnego grilla. Szok. Dowiaduję się że, to prawda, była w nim zakochana. Do niczego nie doszło. Wyjaśnili sobie że, On ma żonę, Ona męża i są serdecznymi przyjaciółmi. Czasem się poprzytulają ale na tym koniec (Wojtek miał problemy z żoną). Ok, przyjmuję tę szczerość daję się przekonać, że jest wszystko porządku. Walczę ze swoim instynktem i wierze jej. W sierpniu żona dostaje awans, podwyżkę jedziemy do Zakopanego. Jest wspaniale ale ja cały czas jak tylko emocje opadną i mam chwile spokoju to staje się paranoikiem. Wyobrażam sobie jak mnie zdradza, okłamuje, naśmiewa z wyimaginowanym w mojej głowie kochankiem. Nie mogę spać, pracować. Nie potrafię być samodzielnym człowiekiem wszystkie myśli krążą wokół zdrady. Nie daje psychicznie rady. Pewnego dnia o pierwszej w nocy, proszę żonę o otwarcie jej laptopa i otwarcia gadu gadu. Nienawidzę siebie za to. Zanim wchodzę w archiwum gg, pytam czy ma mi cos do powiedzenia i czy jest tam coś czego nie powinienem czytać. Oczywiście twierdzi że, nie. Wchodzę i dowiaduje się, że nie może się doczekać kolejnej imprezy firmowej na której będzie mogła oficjalnie przy wszystkich się do niego przytulić, że oboje muszą się kontrolować, aby podczas kochania nie pomylić imion. Wypytuje go, czy pamięta jak była wczoraj ubrana, że oboje przez siebie nie mogą się skupić na pracy oraz jak bardzo chciałaby aby ją przytulił. W ogóle nie reaguję. Rano wstaje, żegnam się z dziećmi idę do garażu z zamiarem podcięcia sobie żył. Brak mi siły. Wracam cos tam rozmawiamy, ale jestem nieobecny, rozmawiam ale nie wiem o czym nie obchodzi mnie nic. Żona często prowokuje kontakty intymnie, ale nie czerpię z nich przyjemności. Nasze rozmowy wyglądają tak ?Coś się niedobrego dzieje? ,- nie wszystko w porządku. Tak wspólnie rozmawiamy oboje udajemy, że nie ma sprawy ? ja wegetuję. W grudniu cos we mnie pęka zaczynam dostrzegać jej starania o mnie. Zaczynamy znowu żyć razem po prostu ją dostrzegam. Pokazuje mi list do Radka który wysłała rok wcześniej. Czyli w momencie kiedy byliśmy już ?po? jego obecności w naszym życiu. Lektura tego listu jest prosta. Zakochana kobieta tłumaczy się ze swojej zażyłości. Tylko z tego listy wynika, ze to On ją odrzucił. Przykre, znowu się zamykam w sobie. Nie mam siły na rozwód. Po prostu się boje. Znowu po jakimś czasie się otwieram dopuszczam ją do siebie. Ale mam świadomość, ze nie jest i raczej nie dla niej nie będzie problemem mnie oszukiwać, kłamać. Walczy z tym, boli ja to, że takie mam o niej zdanie . Pewnego dnia kupuje żonie bilety na chippendale s. Jest to impreza którą kiedyś jej obiecałem (poszła z koleżanką) . W pracy mam swój prywatny laptop bo mój się służbowy się zepsuł. Ale prywatny też cos zaczął się zawieszać, po zresetowaniu dostałem wiadomość na gg. Jest to wiadomość od Wojtka do mojej żony w sprawie imprezy chippendale sów . Po zresetowaniu zalogowałem się (całkiem nieświadomie) na jej koncie, okazało się że hasło mamy wspólne. Przeloguję się na swoje konto, kończę pracę i wieczorkiem pytam się zony czy mówiła komuś o imprezce. Twierdzi, ze nie, pytam czy mnie okłamuje, oczywiście ze nie. Wyciągam Laptopa opowiadam o przypadkowym zalogowaniu się na jej koncie i wiadomości od Wojtka. Twierdzi, że są przyjaciółmi Ona pomagała mu w jego problemach małżeńskich a On jest teraz jej wsparciem w problemach ze mną. Oczywiście rozmowy nie kontynuuje, bo przecież nie ma sensu mi tłumaczyć skoro jej nie ufam. Nie rozmawiamy już o tym , jakby to drobne kłamstwo w naszych relacjach nic nie znaczyło. Rano mam już kupiony wenflon, igłę i rurki do przetaczania krwi. Zaczynam upuszczanie krwi, niestety kiedy się osunąłem wypadła igła, po ocknięciu się dotarło do mnie, że już więcej tego nie zrobię i nie warto się zabijać. Od tamtej pory jesteśmy z zona nadal, ona o próbach samobójstwa nic nie wie. Nie rozmawiamy w ogóle na nasz temat i sprawach opisanych powyżej. Ponieważ ona twierdzi, ze to tylko wpędza ja w poczucie winy. Ja natomiast nigdy jej nie przyłapałem na zdradzie fizycznej. Mnie nadal dopadają paranoiczne myśli o zdradzie wtedy się zamykam w sobie na kilka dni. Nic z tym nie robię, bo i nie wiem co mógłbym zrobić. Po prostu nie wiem co się ze mną dzieje. Dlatego pisze na tym forum inne to niestety same hmm? różowe strony. Przepraszam za błędy i dziękuję za cierpliwość. Dlaczego jestem z swoja żoną. Bo ja ją naprawdę Kocham. ?Wierność jest istotą honoru?