Nie rozumiem tego faceta... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie rozumiem tego faceta...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Temat: Nie rozumiem tego faceta...

to kontynuacja mojego watku "    * ja 25, on 37 i pierwsze spotkanie po rozstaniu, czy mamy drugą szansę?"
(jak jesteście zainteresowane to możecie przeczytać moje 2 ostatnie wpisy)

Wczoraj byłam z moją kumpelą na studenckiej kantynie.
Od kursu tańca nie zamieniłam z nim słowa choć widzieliśmy się na 2 imprezach i tylko się mijaliśmy (napisałam mu w mailu że nie bede mu się narzucać i go zagadywać, on też nie poszedł), ale wczoraj spodziewałam się, że jeśli już jest na obiedzie z naszym wspólnym kumplem (a jego najlepszym) to obaj podejdą do nas. Niestety tak się nie stało. Nasz kolega owszem podszedł, najpierw w kolejce a potem gdy już jadlyśmy. "Moj" jednak nie podszedł. Dla mnie nie była to przyjemna sytuacja. Kantyna jest ogromna, specjalnie usiadłam z kumpelą byle daleko żeby nie być na widoku. Potem oni zamówili jeszcze kawe bo widziałam z daleka i zmienili miejsce siedzenia... usiedli doslownie 2 stoły dalej-kumpela obserwowała- nie dosiedli się do nikogo, więc nie rozumiem tego! Ja straciłam humor i apetyt, jadłam długo i nasze siedzenie przedłuzył nawet jeden koleś który się dosiadł żeby pogadać z moją kumpelą. Nic to nie dało..."mój" i kolega nadal pili kawę...
musiałyśmy prawie że przejść obok nich żeby wyjść z kantyny, jednak nie spojrzałam się w ich stronę, nie miałam odwagi a pewnie zobaczyłabym tylko jego zimne spojrzenie:(
a jutro nasz kurs tańca! już planowałam wcześniej że mu o nim przypomnę krótkim smsem -w końcu zapłaciłyśmy ale po wczorajszym już nie widzę szans na to żeby on chciał chodzić:(
Sytuacja lubi się powtarzać. Gdy zaczynałam wątek (bo się wtedy pokłociliśmy) to nie odzywał się 6 tygodni, wtedy chciałam go jeszcze odzyskać...
teraz już nie chce-nie chce mieć związku z takim kolesiem który nie przeprasza-nie wyciąga ręki, nie poczuwa się do winy, który jest taki zimny i egocentryczny i który ma najwyraźniej problem z własnym życiem...

jutro napisze "hej, o 17 jest kurs, jeśli masz dzisiaj ochotę" i chyba nic więcej nie mogę zrobić

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

faceci są ogólnie trudni do zrozumienia.. nie martw się, wszystko z czasem się wyjaśni

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Wysłalam tego smsa około 11tej rano. Doslownie po minucie odpowiedź: "Tak, tylko musimy sobie znalezc nowych partnerów, nie bedziemy ze sobą tanczyc. Dziekuje"
Szczęka mi opadła!!! Ja wyciągam reke na zgode a on mi takie coś! już miałam coś na to odpisać ale sie ledwo powstrzymałam.

Poszlam na kurs sama. On spozniony ale też jednak przyszedl, stał w drugim końcu sali, nie przywitał się. Na początek ćwiczenie krokow w pojedynke-10minut. Nagle pytanie od prowadzącego: "ktore panie nie mają pary?" i musiałam się zglosic:(
Potem pytanie do panów-on stał  gdzieś z tyłu więc nie widziałam, kiedy wyszedł do toalety.
Do mnie przyczepił się jakiś beznadziejny koleś, a gdy on wrocił to już wszyscy tańczyli, nie było dziewczyny do pary.
Spojrzałam mu w oczy, gdy przechodził, zrobiłam "rozczarowany uśmiech" i chwilę potem już tylko widziałam jak wychodził z kurtką...

Dziś na szczęscie nie poszłam z kumpelą do tego studenckiego klubu, gdzie on zawsze w srody z kumplami. Niech korzysta z tej jego "wolności". Na ostatnich 3 imprezach miałam szczescie nie widziec go flirtującego, to on mnie na 2 ostatnich mogl zobaczyc, gdy rozmawialam z jakimis kolesiami.
Chociaż nie wyszło, że się mu narzucam, a raczej że sama korzystam z jego rady ...
Tak naprawdę sprawa za świeża jak dla mnie żebym mogła spokojnie nawiązywać nowe damsko-męskie znajomości

4 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-10-23 17:46:09)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Byłam na 85% pewna że wczoraj przyjdzie do tego studenckiego klubu, był piątek, tydzień temu tam był-wiem od kumpeli.
Nie było go, może i lepiej żeby mnie nie widział ten tydzień, jeśli tak jest na mnie wkurzony...

środa się zbliża -3.lekcja tańca....  Co mam zrobić?
Napewno nie przypomnę mu o niej tak jak tydzień temu. Są opcje:
1. Pojde na taniec i zobacze czy przyjdzie:
a) przyjdzie i znajdzie sobie na sali partnerke
b) przyjdzie i znowu nie znajdzie sobie partnerki i wyjdzie
c) nie przyjdzie- bo...?
W każdym przypadku dużo prawdopodobieństwo że mnie trafi się do tańca ten beznajdziejny koleś z ostatniej lekcji- jeśli i by było tym razem to raczej nie bede miała ochoty chodzić więcej na ten kurs, a tego chce uniknąć...

Myślicie że on po ostatniej lekcji w ogóle przyjdzie jeszcze na ten kurs? Czy już może sobie odpuścił ale o tym mnie po prostu nie ma zamiaru poinformować?

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

może ktoś mi cośpodpowie czy odczekać jeszcze czy coś zrobić? czy czekać na jakieś przypadkowe spotkanie na mieście?
Zapomniałam wspomnieć że w tym tygodniu jego najlepszy kumpel chyba odwiedzi mnie i moją kumpele (wspolne gotowanie) i pogadamy, będzie niezręcznie tak nie wspomnieć o mnie i o nim, ale nawet nie wiem jak z tym kumplem gadać żeby nie powiedzieć za dużo i żeby tylko nie pogorszyć sytuacji...

6

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Kochana, przecież on jasno dal Ci do zrozumienia, ze nie ma ochoty się z Tobą spotykać.
Daj sobie spokój, zapomnij.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Spotykać... już od kilku tygodni sie nie spotykamy, były tylko te dwie lekcje tańca.
Nie musimy już rozmawiać, wiem, że on musi dojrzeć, tak jak po naszym pierwszym rozstaniu na 6 tygodni.
Gdy spotkał moją najlepszą przyjaciolke, przyznał jej że wtedy potraktował mnie nie w porządku... ale gdy znowu wróciliśmy do siebie, nie poruszaliśmy tego tematu, on też nie przeprosił, po prostu ten typ tak ma-reaguje atakiem, mało w nim empatii...
i jak tu takiego w ogóle chcieć na przyszłego meża...

Wkurza mnie tylko że nie mówimy sobie nawet cześć

8

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Zostaw to jak jest, nie narzucaj się, nie pisz i nie dzwoń, jemu na Tobie nie zależy i przyjmij to do wiadomosci, nie szukaj pretekstów aby do niego coś napisać, czy to tańce czy coś innego, z jego strony było minęło i tyle, to smutne ale prawdziwe.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Pretekstow do napisania to szukałam wcześniej, gdy nie napisał mi jeszcze o tej "wolności" ale wyobraźcie sobie jak się czułam z myślą że idę jednak na ten kurs wiedząc że nie będziemy tańczyc razem.
CIekawość co się wydarzy i czy przyjdzie była jednak większa niż wszystko inne.
Nie przychodząc na tą 2. lekcje pokazałabym że się przejełam, tym co mi napisał w smsie, a on by przyszedł i miałby pewnie satysfakcje.
Spodziewałam się raczej że to ja wyjde z sali bo zeżrą mnie emocje, jednak potoczyło się tak jak w ogole sie nie spodziewałam. POczułam ulgę że to on wyszedł,(bo nie mial partnerki) ale nie czułam satysfakcji. Spojrzeliśmy sobie w oczy tuż przed jego wyjściem, było to smutne spojrzenie, spojrzał wzrokiem zbitego psa

Chciałabym być taką "zimną suką" i chodzić teraz na kurs, na imprezy i móc nie myśleć o nim, że on tam gdzieś jest niedaleko...

10

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Hm, czytam ten wątek, z resztą poprzedni także... Smutna długonoga czy Ty tak na prawdę zastanawiałaś się, na czym Ci w tej chwili zależy? Do czego zmierzasz w tym wszystkim? To wygląda jak straszna emocjonalna szarpanina. W rozstawaniu najtrudniejszą chyba sprawą jest po prostu dać sobie spokój. Bo kiedy wreszcie pozwolisz sobie zauważyć, że coś się skończyło, zaczniesz się od tego oddalać. A póki trwasz w czymś emocjonalnie... cóż, robisz sobie krzywdę.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Dzięki za słowo November!
Teraz powinnam skupić się na innych priorytetach. Po prostu muszę sobie odpuścić i pogodzić się z faktem, że teraz nie zacznę związku z facetem, że na razie potrzeba bliskości, intymności itd. musi poczekać:(
Nigdy nie chciałam tracić czasu na facetów, których rozum przekreślał z góry. Bo: za mało przebojowi, za nudni, za leniwi, nawet nie dawałam im szansy.  Nie chodzi przecież o to żeby mieć pierwszego lepszego, nie chodzi o zasypianie z kimkolwiek...

Tęsknie jeszcze za tą namiastką związku którą mi dał...

12

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

faceci są ogólnie nie do ogarnięcia...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

dziś środa i nie przyszedł na 3. lekcję, ufff,
ale i tak wyszło że ja nie miałam partnera, tym razem był nadmiar dziewczyn, wziełam rzeczy i wyszłam z kursu ...

wychodzę dziś z kumpelą do tego studenckiego klubu i to za chwilę,
już się boję że on tam będzie,
byle bym nie musiała go widzieć flirtującego, wtedy wiadomo zaboli:(
już za godzinę z minutami dowiem się czy tam będzie-zawsze przychodził tak do 22giej

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

W klubie było bezstresowo,
nie przyszedł ani on ani żaden jego kolega.
W sobotę jak na razie nie mam z kim wyjść, więc mogę zakładać, że w najbliższych dniach nawet się nie miniemy...
Nasz wspolny kumpel też zapadł się pod ziemię, od 10 dni cisza a miał do nas (mnie i kolezanki) przyjść na wspólne gotowanie, a sam przecież wtedy w stołówce o tym wspomniał...
Zobaczę, co przyniosą najbliższe dni.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Miałam pewnie jakieś koszmary, zaraz po przebudzeniu wszechogarniająca mnie myśl: nie mam żadnego faceta, który mógłby mnie przytulić i znowu obudziła się chęć napisania do niego ale tylko z powodu kursu, np mail "cześć, mozesz uratować nasz kurs, jeśli już przestałeś byc na mnie zły"
Zapisałam się no coś pierwszy raz w życiu, na coś co miało mi sprawiać przyjemność a teraz to jakiś koszmar jak sobie pomyśle że mam do końca stycznia możliwość chodzenia na kurs a nie mogę chodzić na niego z nim!:(

Do koleżanki odezwał się wczoraj jego najlepszy kumpel-okazało się że w piątek minelismy się o pare minut-oni wyszli już z klubu, a my dopiero wpadlysmy po 2giej.
W sobote nawet nie mialam szansy go/ich spotkac bo pojechali do innego miasta na studencką impreze. Faceci lat 31 i 37, ci to mają dobrze. Młodszy w trakcie rozwodu, "mój" ogólnie kocha swoją wolność, więc dobrali się idealnie...

16

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Masz jakąś manie. przestań o nim myśleć... zajmij się choć troche sobą! Zabisz się na inny kurs i już.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Zrobiłam coś tak głupiego:(((((( i to przed paroma godzinami, ryczę:((((
Potrafiłam nie odzywać się do niego, już 2 tygodnie się nie widzieliśmy, nie mijaliśmy, a dziś poszłam na kurs (nawet na kursie do pary przypadł mi niezły partner).
A tu nagle wszedł ON!

W ogole nie bralam takiej mozliwosci że jeszcze przyjdzie!!!tydzien temu nei byl, dwa tygodnie temu nie mial partnerki bo wszystkie zajete, myslalam że sobie odpuscił...

zacząl rozmawiać z nauczycielem od tańca, ja już tańczyłam z moim partnerem ale...:(((
jestem głupia jak but i podeszłam do niego!!! i jedyne co wykrztusiłam to zdanie "chcesz dzisiaj ze mną tańczyć?"
Do teraz nie wierze że to zrobiłam:(((

On odpowiedział jakoś "nie, nie bede z tobą tańczył" i to w taki sposób, jakby mnie nienawidził i odsunał się jakby się mnie brzydził sad((
Odwrociłam się i wrociłam do mojego partnera do tańca.
Na szczęscie musialam wyjsc na pol godziny przed końcem lekcji tańca, tanczyłąm z uśmiechem a w srodku roztrzęsiona jak rzadko kiedy:((( a za chwile mialam isć do pracy (próbna praca- studencka)

Nie wiem jak stałam się jego wrogiem:(((

18

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie wiesz?? To juz Ci wyjasniam-przez wlasna glupote! Brnij dalej w chore mysli albo...zacznij chodzic do psychologa...studentko:/

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Środa...
To była 5. i ostatnia lekcja tańca. Poszłam, bo myślałam że partner z ostatniej lekcji bedzie ze mną tanczył, on prowadził jednak zastepstwo na tej lekcji, pierwszą czesc lekcji kazdy tanczyl osobno, drugą polowe lekcji prawie przesiedziałam na lawce bo wszyscy dobrali sie w pary, ja nie, On tańczył z tą samą dziewczyną co tydzien temu...
Nie mogłam jakoś odważyć sie wyjsc z sali przed końcem, chciałam jeszcze słowko zamienić z nauczycielem i ostatnie chwile popatrzeć jak on tańczy, i tak  tańczył tyłem do mnie więc mogłam przyglądać sie spokojnie jak nieudolnie mu to wychodzi...
Wyszliśmy o różnym czasie tak że nie widziałam jak odjeżdzał.
Juz na tej lekcji postanowiłam że już wiecej nie pojde na taniec...

Wieczorem po lekcji poszlam jeszcze do tego stud. klubu, nie mialam humoru, wyszłam przed połnocą:(

wczoraj poprawka, wyszłam znowu... tym razem spotkałam jego najlepszego kumpla, ten wspomnial że wczoraj byli wielką paczką w tym samym klubie co ja, tylko że przyszli pozniej, więc znowu się minęliśmy... Wymieniał po kolei kto był z nim, na koniec wymówił Jego imię i wymownie na mnie spojrzał, na szczescie nie poruszył wiecej Jego tematu w ciągu tych paru minut rozmowy...
Kumpel wspomniał tylko jeszcze, że wpadnie do mnie i mojej kumpeli w przyszlym tygodniu na wspólne gotowanie...

Wyszło jakoś samo że nie będziemy się widzieć... Może łatwiej mi będzie zapomnieć.
Teraz w pamięci mam ostatnie nasze spojrzenie na tańcu, z początku lekcji:(

20 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-11-19 02:11:24)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Jak postanowiłam-nie poszłam na taniec. Tego samego wieczoru czyli wczoraj wyciągnełam kumpelę do tego studenckiego klubu. Usiadłysmy przy barze, nie mineło chyba 20minut a ON podszedł zamowić piwo tuż obok mojej kumpeli, musiał dopiero po zlozeniu zamowienia zorientować się że to ja siedzę obok bo "schował się" jakby za nią.
Od tamtej pory średnio co 20minut widziałam go z bliska lub z daleka. W między czasie mówiłam "cześć" jego kolegom, nawet przy nim. Ten jego najlepszy kumpel zna mnie przecież też już dwa lata, podszedł, zagadał jak tam moja praca mgr itd.

Można powiedzieć, że nie tylko go widziałam, ale też wyczuwałam jego wzrok na sobie i gdy się rozejrzałam to rzeczywiście patrzył się na mnie.
Niestety zdarzyło się raz, że musiałam zauważyc jak rozmawiał z jakaś (nieciekawą) dziewczyną, którą pewnie zagadał,
ale już kilkanaście minut widziałam go z naszym kumplem a chwilę potem wyszłam, uff

Ogólnie nastrój na imprezie mi się pogorszył, ba, tak się zdenerwowałam jego obecnością, że po dwóch drinkach musiałam chyba naprawdę źle wyglądać, bo inny jego kumpel zapytał się mnie "czy wszystko ok?" i to dwa razy...

21

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

wiesz smutna, kompletnie nie potrafię Cię zrozumieć. Przeciez facet wybacz za ostre stwierdzenia olał Cie totalnie! po co w ogóle o nim myslisz, czy mało Cie poniżył mówiąc, ze nie bedzie z Tobą tanczył itp., kobieto zacznij myslec o tym, że to zamknięty rozdział. Tu nie ma o co walczyc i nad czym sie zastanwiać, i nie wkręcaj sobie, ze spogląda w Twoją stronę. Gydyby mu choc trochę na Tobie zalezało nie byłby w stanie oprzec się, aby chociaz kilka słów z Toba zamienić, a on nie  chce z Toba gadać ani z własnej ano Twojej inicjatywy!!!

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

nie piszę i nie czuje, że on spoglądał na mnie z tęsknotą, nie mam złudzeń, że jakbym do niego podeszła on odwróciłby się ode mnie, przecież nie mogę się spodziewać że zareaguje inaczej niż 2 tygodnie temu na tańcu.

Piszę tu na forum, bo to działa na mnie jak terapia, nie muszę opowiadać tego wszystkiego przyjaciółce, poza tym nie chciałabym tego robić, bo jedyne co bym usłyszała to "zapomnij o nim" a jednak moje emocje muszą mieć ujście.

Jakaś część mnie nie może się pogodzić z porażką.
ale żeby było wiadomo że temat zamknięty musiałam wczoraj napisac maila do jego/naszego kumpla. Nie bede musiała tego powiedzieć głośno jak kumpel przyjdzie do mnie i mojej kumpeli na te odwlekane wspólne gotowanie.

Napisałam że/niedokładny cytat:
"szkoda że już nie bawimy się razem jak kiedyś. Chyba lepiej jak A. nie chce ze mną kontaktu, bo tak szybciej zapomnę bo jeszcze mam dla niego jakieś uczucia. Myśle, że uraziłam jego ego, ale on też nei był aniołkiem. Żałowałabym jakbym z nim nic nie spróbowała.
Chciałam tylko dobrze. Próbowałam jeszcze uratować nasz kurs tańca, ale A. jest uparty.
Chciałam żebyś wiedział i żebym nie musiała tego mówić jak przyjdziesz do nas na gotowanie w przyszłym tygodniu.
..."

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

To boli:(
Sąsiadka wyciągneła mnie do tego naszego klubu i ON tam tez był z dwoma kumplami. W połowie imprezy dorwał się do jakiejś laski i niestety nie jeden raz musiałam patrzeć jak z nią flirtuje i tańczy.
Dobrze że miałam przy sobie sąsiadkę, obserwowała go również i powiedziała że ta laska chyba ma 18-20 lat, raz też na nią spojrzałam i rzeczywiście-była młodziutka. Nie wiem czy on upadł na głowę? Czasami mi go żal.
Dobrze, że jak wpadł z nią na parkiet to po zobaczeniu gdzie stoję, zmienił miejsce na trochę dalej ode mnie,
ale i tak gdy od czasu do czasu spoglądałam na nich tańczących to przyłapałam go w momencie, gdy spojrzał w moją stronę "z ramienia" laski, z którą tańczył...
Po jakimś czasie przyszedł po niego kolega i zszedł z Nim z parkietu, my już wychodziłysmy i koło szatni widziałam tylko jego kumpla i Jego wychodzącego z toalety...

... jeszcze się tym wszystkim przejmuje:( i popłakuje dzisiaj.

Patrze na moje wpisy sprzed paru tygodni- wkurzałam sie, że mam wroga, że nie mówimy sobie cześć.
Teraz to boli mnie jakoś bardziej, gdy dociera już do mnie, że to koniec

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Zawsze są jakieś niespodzianki...
Nasz wspólny kumpel (do którego wysłałam ostatnio maila) zagadał mnie wreszcie na czacie. Byłam w szoku,że w końcu się odezwał i to do mnie a nie do kumpeli, spontanicznie z jego strony. Wprosił się do nas  i wpadł z winem na pogaduchy.
Przy okazji wspomniał że robi urodziny, zaprosił nas na urodziny do siebie do domu skad potem wszyscy wychodza do klubu (co oznacza że miałybyśmy iść tam gdzie będzie gościem mój eks grrr)
Moja koleżanka udała na początku że niby będzie szła  i zaatakowała naszego kumpla prosto z mostu: "A co jeśli A. będzie miał coś przeciwko?"  (A. to mój eks)
Na to kumpel, że on nas zaprasza i że on nie ma nic w tej sprawie do powiedzenia. Oczywiście dyplomatyczna odpowiedź z jego strony, niewiele mnie to jednak pocieszyło.

Koleżanka wspomniała że może rozumieć czemu A. się do mnie nie odzywa, ale nie rozumie czemu jej też unika i nie mówi cześć. (kumpela o tym mi wspominała- tak! nawet do niej nie mówi cześć- bo chyba myśli że kumpela zna szczegoły naszego "związku")
Na to jednak nie uzyskałyśmy wyjaśnienia... tylko pokiwanie głową.
Po jakimś czasie kumpela jednak stwierdziła, że nie przyjdzie bo nie ma czasu, a ja nie miałam wyjścia i musialam dodać że niezbyt to by było miłe w jednym pomieszczeniu z A., który nawet nie mówi mi cześć... i że jesli już to spotkamy się w klubie.

Mam nadzieję że kumpel to rozumie...
przykre to ale nie wyobrażam sobie że ide tam na impreze na małym mieszkaniu gdzie będzie może 5 a może 10ciu facetów, którzy mnie kojarzą i wiedza że byłam z A. a ja sierota stałabym tam w kącie totalnie sama... bo: jubilat byłby zajety, męskie rozmowy i gdzieś obok eks... który nawet nie wiem czy by przyszedł sam czy może z nową.
Tego bym nie zniosła, a potem jeszcze przejazd z nimi taksą do klubu. Już widzę moją minę na tej imprezie.

Pisze bo jakaś głupia mała nadzieja siedzi we mnie, ale on się pewnie nigdy nie zmieni sad
Jakaś głupia fantazja, że wszystko wróci jak było... a on będzie dobry, wierny i wspaniałomyślny, ech

Staneło na tym, że zobaczymy się może jutro w klubie, ale na razie moja inna towarzyszka na impreze jest niepewna...
Impreza z adrenaliną... Tłum a nagle zobaczę Go z jakąś laską, jakiś koszmar na jawie:(
Ale to chyba pozwoli mi się szybciej wyleczyć, bo gdy będzie ciągle sam się kręcił to ja będę ciągle marzyć ... o nas

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

witajcie,
postaram się streścić... sobota wieczór:

Udało się wyjść do klubu, gdzie miał pojawić się jubilat, ale pojawił się chyba na chwilę bo nie zdązyłam nawet sie z nim zobaczyć. Za to 5 razy po dwa razy mijałam się z Nim... Na początku on z kolega, ja z koleżanką, ale potem niestety tak jak myślałam- z jednego parkietu na parkiet gdzie ja byłam przyprowadził za rekę jakaś kobietę- w ogóle nie w jego typie... ani z niej laska, ani blondyna, ani długie włosym koło 30stki... tańczył z nią niedaleko mnie.
Koleżanka poszła w końcu do domu, a ja zostałam z takim kumplem, bo po prostu chciałam zobaczyć jak się dalej potoczy, mimo że bolało...
Na korytarzu trafiłam na Niego, odwrocilam sie do kumpla i rozmawialam, On to zauwazyl i potem znad jej ramienia mnie obserowował. Tańczylismy potem na jednym parkiecie. On ciało przy ciele z nią, ja z kumplem na odleglosc polmetrową, i dobrze że ten kumpel nie probował inaczej, moze mialabym na chwile tylko satysfakcje że mnie widzi w ramionach innego, ale tak naprawde i tak wiem że byłam przez niego obserowowana,
pod koniec widzialam że kolega do niego doszedł i tak tanczyli, ostatni raz widzialam go gdy nagle sie odwrocilam i doslownie sam sobie gdzieś na parkiecie podrygiwał, a potem z daleka gdy krecil sie kolo toalety...
Przy wyjsciu z klubu widzialam tylko jego kumpla, ktory chyba mnie nie poznał lub udawał...

Tuż przed 6stą rano wysłałam smsa niby przypadkowo do Niego (mają z Jubilatem podobne imiona i stoją obok siebie w ksiązce tel. telefonu) coś w stylu: "czesc jubilacie, chciałam ci zlozyc zyczenia ale nie znalazlam cie w klubie, jutro dostaniesz telefon i drinka w mojej cafe, dzis jeszcze pracuje", i po chwili dostałam "zły numer sorry".
(Do jubilata oczywscie nie wyslałam tak z rana smsa, tylko probowalam sie dodzwonic okolo 15-16, dwa razy i nie odebrał (dziwne) wyslalam w koncu smsa. Do dziś nie dostałam zwykłego "dzięki" za życzenia!!! Czyzby kumpel się obrazil że nie przyszłam jednak do mieszkania na urodziny? W klubie to on zawalił bo od innego jego kolegi wiem że był pijany i się zmył...)

Czy ON przeczytał w ogóle smsy ode mnie? tego nie wiem, dostałam tylko potwierdzenie odbioru od razu z rana.

Jaki efekt osiągnęłam? Czy On powiedział o tych smsach jubilatowi? Czy uwierzył w "pomylkę"?

Od kilku dni myslalam o tym planie i musialam wykorzystac okazje, nawet jesli znowu się ośmieszyłam.
Duma schowana do kieszeni...

Chciałam mu się przypomnieć, żeby wiedział że o nim myśle, nawet jeśli tylko wybrałam jego numer w telefonie

26

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

zastanawia mnie po co Ci te gierki?

27

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Kurczę, przeczytałam wszystkie Twoje posty, i mogę dojść do jednego wniosku- JESTEŚ SZALONA.

Ten facet ma pecha, że na Ciebie trafił- dziewczynę z manią prześladowczą. Czy Ty masz w ogóle jakieś życie poza nim? hmm

Nic dla niego nie znaczysz. Sam Ci kiedyś napisał: "nie badz na mnie zła, ale w tym momencie nie zamienie mojej wolnosci na nic innego. Baw się i uzywaj życia!" Dla mnie to jest jasny sygnał, że on nie chce być z Tobą i się angażować. Sam też mówił, że nie jesteś w jego typie. Co z tego, że ma 37 lat? Może on chce być wiecznym kawalerem? To jego życie, jego wybory, jeśli chce, może zaliczać codziennie inną dziewczynę. Nie każdy musi mieć żonę i rodzinę, żeby być szczęśliwym- jemu pasuje 'wolność', i tego nie zmienisz.

Jedyne co możesz zrobić, to DAĆ TEMU SPOKÓJ. I przestać się się poniżać, bo ganiając za facetem, który ewidentnie nie jest Tobą zainteresowany, tracisz resztki godności.

28 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-12-01 14:22:50)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Po co mi te gierki... Chyba oczekiwałam, że się do mnie odezwie. Chciałam też zeby wiedział że nie spedzam nocy z kims innym- ten kto wraca z imprezy i pisze smsy raczej nie jest zajety nowym partnerem- jego kumpel widział mnie przeciez jak wychodzę z klubu z tym moim kumplem i mysle ze faceci plotkuja rowno a nawet lepiej niz my dziewczyny).
Po tych smsach spanikowałam, że On napisze do mnie coś naprawdę przykrego. Bez odzewu jednak-przynajmniej nie wiem co o mnie pomyslał.
Brakuje mi jego. Nie mam przyjaciela faceta. On nim był i stał się kimś więcej.

Oczywiście może i mam manię prześladowczą (coraz mniejszą na szczescie), bo to jest dosyć naturalna reakcja na fakt że nie mogę uwierzyć i pogodzić się z Jego odrzuceniem.
Dziś kolejna lekcja tańca-nie idę, dziś impreza w naszym studenckim klubie-nie idę, nie przechodzę pod jego klatką schodową.

Myślicie że to jest przyjemne patrzeć jak on przytula inne?, choćby nawet grał przede mną, że nie wiadomo jak potrafi się spoufalać z dopiero co poznaną na parkiecie...
To jest gracz 1. klasy, inaczej nie pracowałby w sprzedaży z klientami najwyższej półki.

Napisał "nie badz na mnie zła, ale w tym momencie nie zamienie mojej wolnosci na nic innego. Baw się i uzywaj życia!" wiec teraz nawet nie spodziewam się że będzie niekonsekwetny i nagle mu się odmieni.
Chciałam czarno nabiałym wtedy otrzymac takie słowa, bo nie wiedzialam co robić. Meldował się rzadziej a ja nadal bylam mu wierna, choc wiedzialam że z jego strony to już pewnie koniec, ale dlaczego on miałby mi pozniej cos zarzucic typu "brzydzisz mnie, kilka dni sie nie odzywam a już widzialem cie z innym".
Nie jestem typem co szybko znajduje sobie zastepstwo, ale w klubie mam wielu kumpli, ktorych trzymalam na dystans z radoscią bo mialam przeciez kochanego faceta, teraz podchodze, zagadam. On w kazdym ktoremu mowilam nawet czesc widział chyba potencjalnego byłego- Smieszne jak on wlasne doswiadczenie przenosi na innych- to wlasnie przy nim czułam się zle, bo myslalam że kazdej ktorej mowi czesc to jest była albo jakas kumpela od seksu...

Tymi jego slowami dostałam zielone swiatło-koniec NAS, teraz kazdy ma swoje osobne zycie...

Slowa kumpel ktore mają swieze zwiazki albo singielek nie są tak przekonujące jak dziewczyny w moim wieku, super przyjaciółki, ktora niedawno wyszła za mąż, napisała to 4 pazdziernika, nie powiedzialam jej wtedy że jeszcze miałabym chodzić z Nim na kurs tańca... Ona nie zna go wcale, ale logika jej obiektywnie podpowiedziała:

Cytuje:
"Kochana nie żebym się cieszyła z twojego "nieszczęścia"ale z tego powiem ci, że cieszę się, ponieważ on jest zepsutym starym kawalerem, którego ciężko by było podporządkować sobie i nauczyć dbania o swoją kobietę bardziej niż o kolegów! To mi młodego jest ciężko czasami szkolić a co tu:)musisz szukać młodego pełnego wigoru faceta, który zaspokoi ciebie zarówno w łóżku(długo bez viagry) i w życiu codziennym! Nie musi być to książę z bajki ale ktoś kto ciebie pokocha całym sercem taką jaka jesteś:) a na pewno tak będzie!"

29

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

a po co Ci to aby on wiedział, ze z nikim nie spałaś??? kobieto jemu kompletnie na tym nie zalezy, ba.... jego nie interesuje już nic co zwiazane z Tobą, więc może własnie używaj życia, a nie wracaj do zakończonego tematu.

Tu nie ma co rozmyślać on skończył z Tobą dawno temu dlatego nie wmawiaj sobie, ze Cię obserwuje czasem w klubie. Nie wiem czy jesteś "ślepa", czy tylko udajesz??

Nie analizuj kazdego swojego kroku: co on powie jak to czy tamto?? zacznij życ dla siebie i nie zawracaj swoich mysli jego osobą, on ma w tym temacie 100/100 punktów - w jego myslach nie ma Ciebie.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

7mona9

Niestety pewnie masz rację:(

Łatwiej przyszło mi znosić nasze pierwsze rozstanie, lato w pełni, kiedy to czekałam na to że da mi odpowiedź, nie doczekałam się, po ponad miesiącu ja zrobiłam krok i znowu byliśmy razem.
Teraz padło tylko przykrych słów, o wiele bardziej przykrych niż to, co wtedy myślałam że nigdy mi nie wybaczy, bo wyzwałam go od psa...
Wtedy po klotni wyszedł ode mnie jak zbity pies, ale wiedział że zrobił źle, że nie był fair wobec mnie, ukróciłam jego samowolkę, musiałam to zrobić!
Drugie rozstanie w sumie podobne, bo znowu to on dał plamę, tylko ja bardziej się zaangażowałam, bo to była nowa inna jakość, nowy związek, dopiero co musiałam odbudowywać zaufanie do niego, dałam mu serce na dłoni ale dostałam cios...

i nie wmawiam sobie, że mnie obserwuje, bo to robi jeśli jestem na parkiecie i każdy obserwuje swoich byłych jeśli nawet nam na nich nei zależy.
Opisałam tylko fakty, nie wyciągam wniosków, mogę mieć tylko pobożne życzenia tak jak po 1. rozstaniu.
Pragnełam wtedy znowu mieć go ramionach, parę tygodni pozniej spelnilo się, byłam najszcześliwsza w zyciu

31 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-12-07 01:14:56)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie widziałam Go od tamtej imprezy, ponad 10dni...

Nie wyszłam (do klubu) nigdzie w zeszłym tygodniu, nawet odmówiłam facetowi, który w sumie już od kilku tygodni mi marudzi o spotkaniu się.
Oczywiście ten koleś sam znalazl mnie na portalu społecznościowym, piszemy po dwa zdania dziennie, ale nie pytałam go ani o wiek ani o życie. Wyobraźcie sobie, że on też po 30stce (widac na focie), też pracuje w sprzedaży i nawet w tej samej branży-zresztą konkurencji eksa, wygooglowałam to. Na dodatek pisze mi że chodzi na sport- i bardzo możliwe że chodza z eksem do tej samej siłowni - bo to wielkie centrum sportowe w centrum miasta, w tym samym budynku, gdzie prawdopodobnie pracuje ten koleś co pisze do mnie maile.
Chociaz  w sobotę randka nie doszła do skutku, to wtedy zażartowałam, że mieszkam daleko od centrum i by musiał po mnie przyjechać. Na drugi dzien ten facet sam zaproponował że po mnie wyjedzie jesli kiedyś bede miala ochote na drinka. -czyzby to metoda na pokazenie facetowi z jaką księżniczką ma do czynienia ?;-)

tak naprawde nie mam ochoty na randki w ogóle, widzialam tego faceta przypadkowo w klubie, wlasnie ostatnim razem, gdy widzialam eksa. Nie poznał mnie, więc i ja nie podeszłam. Wydawał mi sie niższy ode mnie, poza tym myślałam, że już nie bedzie pisał. Na drugi dzien nawet podałam mu moj wzrost i zapytałam czy mnie poznal, a on może niższy a jednak pisze do mnie zaparcie...eh

Nie mam ochoty na stres związany z randką. Ten facet może warty zainteresowania, może tylko zawodowo podobny do eksa, chciałabym go odstawić na połkę z napisem "niech się odezwie jak zapomne o eksie"

Niby to ulga nie widzieć co Eks robi i gdzie i z kim się bawi, ale czuje taki niepokój, jakbym jeszcze jakaś cześć jego życia była moim życiem. Naprzemian widze przed oczami nasze dobre i gorsze i te najgorsze momenty...
Nasuwa się tylko wniosek- On nie chce być odpowiedzialny za drugą osobę, na dłuższą metę woli życie singla...Potrafi planować z kumplem podroz na wiosnę a z dziewczyną może plan na jutro czy na sobotę. Tak było na początku, dlatego przeżyłam szok i wewnetrzną radość, gdy z wyprzedzeniem wspomniał o tym kursie tańca. Niestety moja radość nie trwała długo.

Chciałabym na chwilę wejśc w jego głowę i zrozumieć logikę jego myślenia...

32 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-12-10 17:12:55)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Od 13. pazdziernika- od kłotni zero kontaktu, potem tylko sms o tańcu i jego odpowiedź że nie będzie ze mną tańczył:(
a w listopadzie jeszcze podeszłam do niego spontanicznie na początku lekcji tańca i zapytałam Go czy chce ze mną tańczyć, pamiętam jakby to było wczoraj, pamiętam jego odrzucenie:(

i teraz od 13stu dni Go nie widziałam, od wyjścia do klubu, gdzie miałam złożyć życzenia naszemu wspólnemu kumplowi a Jego najlepszemu koledze

i może dziś będę miała "randke" z tym kolesiem z portalu... ale oczywiście pierwsza myśl żeby załatwić dwa w jednym czyli iść do naszego klubu studenckiego i zobaczyć czy On tam też dziś będzie

W środę Go nie było, najwyższy czas żeby tam znowu zajrzał...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

o facetu z randki nei bede wspominac-przypadek beznadziejny, ale tak jak chcialam-wykorzystałam go do pojscia do tego klubu, gdzie spodziewalam sie Go zobaczyc, dobrze że ten od randki nie wyglądał jak ostatnia sierota...
rzeczywiscie- jak wpadłam z tym od randki o 1 w nocy do  klubu to akurat przy barze stał On i jego trzej  kumple, jednego nie znalam wcale. i wlasnie do tego podszedl moj randkowicz-okazalo sie że kurde sie znają!! swiat jest maly ...
"moj" sie ze mna nie przywital:( spojrzal tylko raz na mnie z odleglosci pol metra i stal caly czas (schowany) za naszym kumplem, ktory od swoich urodzin sie do mnie nie odzywal ale wreszcie zamieniłam z nim pare slow, spytal co ja robie w klubie w piatek (zazwyczaj chodze w srody)  i wspomnialam że jestem tu z tym tam typem i że nie bedzie nic z tego juz to wiem.

Poszlam z tym od randki na parkiet, na chwile ten kumpel z Nim też przyszli, wydawało mi się że staneli niedaleko żeby obserwować. Po jakimś czasie poszli. Na szczescie randkowicz tylko stał i ja mogłam tanczyc osobno w poblizu, ufff, chociaz tyle...

I niestety gdy wyszlismy do ogrodka na zewnatrz lokalu- musialam zaczerpnac powietrza- to na szczescie z daleka widzialam jak On już flirtował z jakąś laską... znowu bolało:( i boli do teraz
i co najgorsze- ten nasz kumpel stal z tymi innymi kolegami i rozmawiali a On jak spuszczony ze smyczy juz wyrywał laski! nienawidzę tego w Nim! Nie zaluje że w pierwszej kłotni kiedy pierwszy raz sie rozstaliśmy wyzwałam go od psa! bo tak się wlasnie zachowuje
Juz nie poszlam na parkiet, z ogródka przeszłam do wyjscia obok meskiej toalety i wlasnie widzialam jak do niej wchodził ...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

dziś 20sty grudnia, nie widziałam Go od tej mojej nieszczęsnej randki, której stał się świadkiem...

wczoraj na imprezie pożegnalnej koleżanki widziałam sie z naszym wspólnym kumplem, nie padło ani jedno słowa o Eksie, tzn z jego ust, ja nigdy się nie pytam o Niego, żeby bardziej nie bolało i żeby nie pokazać kumplowi że jeszcze mi zależy, gdybym miała już nowego chłopaka to wtedy bym się nie krępowała...

możecie mnie potępić, minęly dwa miesiące od naszej kłotni czyli ostatniej rozmowy, jeśli można tak to nazwać, i myśle czy nie będzie mnie kusić w świeta żeby wyslać mu smsa z życzeniami...

ale nie moge wyskoczyc jak filip z konopii z nimi, bo przecież się nie pozdrawiamy, wiec musiałabym nawiązać do tego ...
np że mam nadzieje że bedziemy się kiedys pozdrawiać slowem cześć...

zastanawiam się czy wyjde na desperatke bo wyciągam reke? bo udaje że nasze rozstanie już nie robi na mnie wrażenia? że przełknelam jego drugie odrzucenie?

35 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2010-12-20 02:33:02)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie mam pojęcia czy przeczyta smsa ode mnie, czy na niego odpisze a wszystko co chciałabym mu napisać oczywiscie nie zmiesci sie za bardzo w smsie:( mail to jeszcze gorszy pomysł.

myślałam o wysłaniu kartki pocztowej, ale wtedy nie ma odwrotu... musiałabym to zrobić jutro a w ogóle mętlik myśli co do treści...
nie mówiąc o tym jak sie zastanawiam jak zareaguje na moją kartkę -przeczyta i co sobie pomyśli?

od dawna myślałam że wysle mu zyczenia na nowy rok ale... nei chce zeby czytał ode mnie smsa gdy np spedzi tą noc z inną, ja w sylwka pracuje bo jako singielka nie miałabym żadnej zabawy choćbym miała iść do najlepszego klubu w mieście...
poza tym wszystkie pary w tą noc raczej mnie dobijają

swięta są rodzinne i ja też wyjeżdzam z miasta, nie spotkamy się przez następne kilka tygodni bo ja w styczniu nie wychodzę do żadnego klubu, postanowione!

Miałabym wielkiego pecha gdyby przyszedl na sylwka do klubu gdzie bede pracowac, powiedziałam kumplowi wiec mam nadzieje że plotkują i nie bede musiała Go widziec z kimś w sylwestrową noc, kiedy ja bedę pracować, to byłoby przykre dla mnie

36

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

dziewczyno po co ty się męczysz?? On ma Cię gdzieś, nawet cześć nie potrafi powiedzieć po tym co między wami było! chcesz się przed nim tak płaszczyć i poniżać?? zapomnij i żyj dalej. Aż słow mi brak

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Napewno kiedyś zrozumiem czy było warto wysyłać kartkę czy nie. Miałam wątpliwości,ale kupiłam kartkę, znaczek i wysłałam ją wczoraj wieczorem, napiłam się wina, popłakałam sobie, obudziłam się dziś rano i nie żałowałam tego...

Oprócz życzen nawiązałam do mojej trudnej sytuacji rodzinnej, może się domyśla o co chodzi.
i że mineły dwa miesiace i mam nadzieje że kiedys bedziemy mowic sobie czesc.
oraz że cięzko znosze porażki bo najczesciej dostaje to czego chce.
że przegrałam znowu i gorzej przezyłam jego drugie odrzucenie, stąd te maile do niego.
ale nie zaluje niczego
kazdy szuka swojego szczescia
i że mam nadzieje ze wszystko ok u niego
pozdrowienia

taki koniec nieszcześliwego zakochania, On jutro pewnie dostanie kartkę, i nawet lepiej dla mnie gdy nie dostane smsa na święta. Da mi o sobie zapomnieć... Chciałabym już mieć to za sobą! żeby mi po prostu nie zależało!

Po prostu musze zrozumieć, że ten mężczyzna ze swoim ciężkim charakterem nie nadaje się do udanego życia partnerskiego a tym bardziej rodzinnego, bo tylko takie logiczne argumenty jak na razie do mnie przemawiają...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

witajcie po dwóch miesiącach...

z jaką łatwością, wydaje mi się dzisiaj, napisałam w grudniu mniej więcej "koniec z nieszczęśliwym zakochaniem"...

cały ten czas do dziś moje myśli ciągle krązyły i krążą wokół niego, nie było mi dane spotkać i poznać kogoś nowego, kto na moje zainteresowanie zasługuje, więc ciągle jest ...on

do tego jego urodziny tydzień temu- napisałam jedno zdanie w mailu do niego "z okazji urodzin wszystkiego najlepszego!", wysłałam o 15stej, w nocy w dzien jego urodzin spotkalam w klubie tylko jego najlepszego kumpla - trochę dziwne że jego nie było, nie wiem dlaczego, może świetowal dzien wczesniej... co mnie to wlasciwie obchodzi. Rok temu bylam gosciem na jego urodzinach...

W klubie bylam z kumplem, wygladalismy jak para. Doszla plotka do niego, zastanawiam sie...

Obudziłam się i przeczytałam odpowiedz na maila z godziny 8 rano "to bardzo miło z Twojej strony, dziękuje bardzo", byłam w szoku, pierwsza wiadomosc od pazdziernika, niejako wymuszona, bo tylko podziekowal za zyczenia.

Jak się boję tego pierwszego spotkania twarzą w twarz, po dwóch miesiącach, nie wyobrażam sobie że miałabym mu powiedzieć cześć. Moje wspomnienia wywołują tęsknotę ale i nienawiść do tego człowieka.
Jutro wychodzę z kolezankami. Mała jest szansa, że akurat przyjdzie.
Wierzcie chciałabym zapomnieć, spotkać interesującego fajnego faceta, młodszego od eks. Jak na złość poznałam 2-3 facetów w podobnym wieku jak on, niestety do tego wyglądali na starszych a eks i tak zyskiwał w porówananiu, ech hmm

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Czemu to wlasnie nieatrakcyjni (fizycznie) faceci są konkretni i mam wrazenie że gdybym się nimi zainteresowała to zrobili by dla mnie wszystko a ja pewnie bym się zakochała?

Jestem estetką, lubię ładnych ludzi. Nie jestem perfekcyjna, ale mogę załozyć mini, ludzie zauwazają długie nogi, gęste włosy, ciekawą urodę ... ale nie bede z facetem, ktory fizycznie w ogole mi sie nie podoba.
Przypadek z dzisiaj: odzywa się do mnie koleś, znajomy kolezanki z mojej pracy studenckiej i proponuje wyjscie do klubu. Chlopak w moim wieku, kiedy wiem, że chce starszego, do tego dosyc gruby itd... razem wyglądalibyśmy jak flip i flap...hahahaha

Ach, samotne wieczory spędzane tylko nad pisaniem pracy magisterskiej, nad ksiązką, notatkami i komputerem stały się dla mnie mega dołujące... marzę o poranku, o tym że pojadę do biblioteki, gdzie spotkam znajomych i o pysznym obiadku na studenckiej kantynie. Oczywiście te wieczory przynoszą też rozczarowanie, że spędzam je sama. Krążą myśli o eksie, ale oczywiście te najgorsze, np. co mi przykrego powiedzial i zrobił, przed zaśnieciem przezywam kulminację tych wspomnień i zasypiam po tym jak urone pare łez. Taki żal teraz siedzi we mnie. NIe mogę się go pozbyć, to mnie też złości, że jestem słaba. On już pewnie dawno zapomniał o mnie, a ja nadal siedzę w tym g.....
Najgorsze jest jednak to że gdyby chciał wrócić, to pewnie znowu padłabym mu w ramiona, naiwna ...
Chcialabym zebym w takiej sytuacji była pewna siebie i powiedziała mu: "nie dziekuje, zasluguje na kogos lepszego" albo "skrzywdziles mnie juz 2 razy, nie dostaniesz juz nowej szansy" ale niestety tak by nie było:(

40 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2011-03-02 07:23:18)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Wiecie co a ja zostałam chyba znów odrzucona i to w chwili kiedy między nami nic jeszcze nie było, dziwne to jakieś, najgorsze jest to że ta niby nieważna sytuacja rzuciła mi prosto na twarz to co było wcześniej i znów się poryczałam...

smutna długonoga napisał/a:

Czemu to wlasnie nieatrakcyjni (fizycznie) faceci są konkretni i mam wrazenie że gdybym się nimi zainteresowała to zrobili by dla mnie wszystko a ja pewnie bym się zakochała?

zgadzam się z tobą że zrobili by wszystko, ale co do zakochania to się chyba czuje od początku jakąś tam "więź" z drugą osobą i nie można liczyć że z czasem się coś pojawi

41

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

smutna długonoga, to nie facet jest tu trudny do zrozumienia, ale Ty. Naprawdę widać, że nie możesz go sobie odpuścić. Masz całkiem wysokie mniemanie o sobie- może właśnie dlatego tak trudno jest Ci pogodzić się z porażką? Z tym, że jakiś facet, w dodatku stary kawaler, mógł się oprzeć Twojemu urokowi?

Ale prześladowanie go, wysyłanie 'przypadkowych' SMSów, ciągłe obserwowanie... Nawet odrzucenie nie jest w stanie tego usprawiedliwić, chyba że jakaś zaćma na mózgu... I tak naprawdę, nikt nie jest winny tej sytuacji. On dał Ci do zrozumienia, że nie chce niczego więcej od Ciebie, i takie jest jego święte prawo. Ty jednak dalej napierałaś, miałaś nadzieję, że nagle zapragnie związku? Mógł nie chcieć dalej się z Tobą widywać, i nie widzę powodu, dla którego miałby nie być Ciebie wart.

Daj sobie spokój, bo Twoje szalone próby, by wzbudzić jego zainteresowanie sprawiają, że wyglądasz śmiesznie! I nikt nie lubi desperatów.

42

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

smutna nie obraź się, ale Ty masz chyba obsesję-zastanów się nad tym

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Dziekuje Dziewczyny że napisałyście:)

traktuje te forum niejako jako wirtualny pamiętnik, czytam swoje stary posty i widzę sama jak zmienia się moja postawa w stosunku do eksa.
Od "przypadkowego" smsa minely 4 miesiące. Zyczenia na urodziny ponad dwa tygodnie temu wyslalam, ale jego odpowiedz w jednym zdaniu -takie wlasciwie "dziekuje" to to wszystko co dostałam i nie spodziewalam sie wiecej. Nie widzielismy sie na zywo od polowy grudnia a i wtedy to ja bylam z klubie z kolesiem z randki.
Probuje naprawde o nim zapomniec, ale jak na razie wszystko mi o nim przypomina. Samochod widziany na ulicy, obiad na stolowce, kawiarnia, klub gdzie sie poznalismy, chodzilismy jako jeszcze kumple i potem jako para, nawet dział sałatkowy w pobliskim markecie.

Nie mam za wysokiego mniemania o sobie. Walcze z moimi kompleksami jak tylko moge. Wiem że moje "problemy" wynikają tylko z zaniedbania- czyli mankamenty figury. Nosa czy oczu już niestety nie zmienię.
Cieszę się że nie mam za faceta pierwszego lepszego, np kolegi z akademika ktory ze mną studiuje, ani kolegi , ktory ksztalci sie dopiero na kapitana wiec i tak go w domu nie bedzie, wiec nawet nie zaczynam go poznawać bo wiem że to nie dla mnie. Nie jestem już nastolatką zeby nie podchodzic do zwiazku bez odrobiny rozsadku, to nie jakies wyrachowanie to potrzeba rownowagi i tego żeby facet mi czyms imponowal, chce codziennego kontaktu i bliskosci. Moja kumpela powiedziala mi o mnie, że ja wiem jaki moj facet musi byc.
Byle bym tak nie przebierała jeszcze 5 lat ;-)

i oczywiscie napisalam juz pewnie w postach że NIE MOGE ZNIESC tej porażki! że właśnie to on mnie odrzucił, a w myslach się nim coraz czesciej brzydzę, głupie to mysli, bo przeciez wtedy wydawało mi się to jego zachowanie do zniesienia albo przemilczałam temat licząc na lepsze czasy i takie przychodziły. Niestety teraz najczęściej przypomina mi się ta świnia i niedojrzałe dziecko w nim siedzące, gówniarz, który sobie za duzo pozwalał i ktory z wyrachowania skutecznie chronił swojej upragnionej wolności.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

a teraz moje najlepsza kumpela od dobrej rady też walczy z potrzebą wolności swojego nowego faceta. Widzę wszystko to co ja przezyłam, ile to kosztuje nerwów i łez i cieszę się że mam to za sobą, że dzięki tym dośiwiadczeniom chyba jestem silniejsza. i przyznaje że śmieszy to naiwność dziewczyn, moja i rowniez mojej kumpeli, która odczekuje momentu kiedy facet zakocha się w niej bardziej, bo teraz sam nawet sie jej przyznaje że nie jest tak zakochany jak w poprzedniej swojej dziewczynie.
Pociesza fakt, że kumpela która sama kiedyś przyrzekała i mowila że nie potrafiłaby tak walczyc o faceta jak ja, kiedy teraz sama robi to jeszcze dłuzej i zacieklej bo nie przewidziała że się tak zakocha... ojojoj

co my sobie robimy dziewczyny? szukamy super facetów, pewnych siebie, z świetnym poczuciem humoru, którzy są swietnymi psychologami i znaja kobiety na wylot, z którymi nie można się nudzić,
a potem sie dziwimy że nas tak traktują albo że są przekonani że następna jeszcze będzie.
może znacie ten typ...

myśle że to działa biologia!:) oni po prostu mają super geny i tyle!!!

45

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Ja zawsze uwazalam, ze kobieta jest tak traktowana, jak sie daje traktowac.

Trzeba miec klase i jak koles mowi: "że nie jest tak zakochany jak w poprzedniej swojej dziewczynie." to trzeba powiedziec do widzenia, nie ma co ratowac.


Mam nadzieje, ze juz u Ciebie lepiej, bo w straszna obsesje wpadlas wczesniej.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Obsesja ...chyba przeszła tylko z widocznej na ukrytą. Nadal tęsknię za eksem sad
a to że się się od połowy grudnia nie widzieliśmy wynika raczej z faktu że miałam rodzinne problemy i nie wychodziłam na imprezy.

Zresztą cztery wyjścia w lutym mam za sobą bez spotkania się a piąte odpadło tylko dlatego że przeziębienie połozyło mnie przedwczoraj  do łóżka. Ironia losu... Jestem pewna że wczoraj byśmy się zobaczyli "na zywo" po 3 miesiącach przerwy.
Nawet nie wiedziałabym jak na Niego zareagować, oczywiście mowie o "idealnej" sytuacji, gdyby stał sobie przy barze z kolegami, z którymi się witam. Gorzej gdyby jednak juz pojawiła się u jego boku jakaś nowa dziewczyna, zakłuło by baaardzo mocno:(

47

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Proponuje Ci taki plan: Imprezuj w innym klubie, omijaj ten OGROMNYM lukiem i naprawde usiadz i zastanow sie co dalo Ci takie zachowanie, bo nic nowego Ci nie przyniesie.

Tesknota minie kiedys, po dlugim czasie, ale minie. Nie mysl o takim zwyrodnialcu, bo szkoda Twojego cennego czasu!

Musisz sobie uswiadomic- to koniec, ale Ty nadal zyjesz i mozesz sie tym zyciem cieszyc i skonczyc z umartwianiem!

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie zamierzałam nie chodzić tam, gdzie się dobrze bawię.

I tak było w tą sobotę. Wpadłam z koleżanką dopiero o 2 do klubu (więc nieco "spoźniona") bo on z kolegami jesli już to mogłby przyjsc już o 22. W ostatnie dwie soboty go tam nie widzialam, ale miałam małe przeczucie... i rzeczywiście tam był.
Wpadł na nasz parkiet z jakaś dziewczyną, od razu humor mi się popsuł. Jego kolega musiał mnie zauwazyć i mu powiedzieć że jestem. Spojrzeliśmy sobie w oczy z daleka, kilka chwil mineło, tańczyłam próbując nie zwracać na niego uwagi, ale w końcu  podszedł do mnie i uszczypnął w plecy...
i zaczęliśmy rozmawiać
W pierwszych chwilach podziękował za kartkę świąteczną (szok, bo myślałam już że kartka nie doszła, bo przecież zero odzewu). Rozmawiając ze mną, podtrzymywał mnie za plecy. Ledwo mogłam się powstrzymać żeby go nie objąć.
Po chwili poszedł do kolegów, ale potem jeszcze rozmawialiśmy, wspomniał o naszym rozstaniu w kłotni, zaproponował przyjaźń i podał mi rękę. Miałam wrażenie że chce wszystko powiedzieć co mu leżało na sumieniu i może nie przeprosił wprost, ale jakby chciał się wytłumaczyć. "Lubię cię, naprawdę cię lubię jako jedyną z dziewczyn" (chyba miał na mysli byłe...)
"ale to nie wystarczyło" -chyba coś takiego dodał, ja tylko kiwałam głową. Zachowałam się skromnie i nie chciałam rozwijać tematu, bo dudniła muzyka i byliśmy po drinkach... Stałam tak obok a on jak nakręcony zaczynał jakieś tematy... czułam w tym momencie jakby wszystko wróciło.
Zapytał czy wygląda starzej...  Nie wyglądał, wyglądał inaczej, może przez baki może przez dłuższe włosy, może trochę szczuplejszy był na twarzy. Jeju, i tak mi się podobał.

Tańczył koło nas z kolegą, czasami wymienialiśmy kilka słów.
Wyszedł z klubu z kolegą przed nami...

Po tej nocy myślałam że to sen... całą niedzielę miałam takie wrażenie. Niby to spotkanie przyniosło ulge, potem naszła mnie depresja- w końcu wiem że maksymalnie mogę liczyć na przyjaźń.

Podsumowując- jest mi lepiej, podejrzewam że nie ma nowej dziewczyny... i z kumplem latają i szukają.

Muszę wyjść, dopiszę później jeszcze jeden podejrzany motyw- "podejrzany" jak to moja kumpela określiła...

Dużo by pisać, wiem, że gdy tylko wyciągnał by reke, nie wahałabym się wrocić do niego...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Chciałam tylko dopisać historię sprzed tygodnia.
Mój eks ze swoim kumplem, z którym mam kontakt, wybrali się wtedy do pubu, gdzie dorabiam... Przyszli, wypili kilka drinków i zostawili pozdrowienia dla mnie, bo akurat nie miałam zmiany, i chyba całe szczęście...

Po co przyszli?, zwłaszcza, gdy ja z eksem nie widziałam się od grudnia i nie rozmawiałam od pazdziernika, od KŁOTNI.
Co oni sobie myśleli, że się ucieszę, usługując im w fartuszku? Faceci naprawdę dziwnie myślą:(

Po życzeniach urodzinowych wysłanych miesiąc temu do eksa powinnam prędzej dostać od niego zaproszenie na kawe by pogadać, bo napewno nie marzyłabym by spotkać się z nim w ten sposób...

50

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

no taki pamietnik wirtualny...czytalam z zaciekawieniem..i wiesz,troche cie rozumiem..dalej ci na nim zalezy,dalej za nim tesknisz..i dlatego twoje zachowanie poniekad jest zrozumiale,te 'obsesyjne'...ale powinnas coraz mocniej oswajac sie z ta mysla,ze juz nigdy nic z tego moze nie byc..na to potrzeba czasu..pewnie duzo wiecej niz do tej pory...moze czas pozwoli dostatecznie zagoic bol twoj w sercu i pozbyc sie tych wszystkich mysli i zachowan,a moze ten czas cos zmieni miedzy wami...ale ja cie rozumiem,naprawde...tylko zacznij coraz bardziej hamowac te mysli i zachowania..nie kus sie o napisanie do niego.a skoro on teraz zaproponowal przyjazn ,to ty nie zaczynaj narzucac sie mu z tym.bo znow bedzie jak bylo.bez czesc.niech teraz on zacznie pielegnowac ta znajomosc..pewnie ci to nie odpowiada,bo chcialabys z nim byc,a nie przyjaznic sie?to musisz totalnie go sobie odpuscic i zdawac sprawe,ze to nigdy sie nie stanie...przestawac powoli obsesyjnie sie zachowywac...

51

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

no taki pamietnik wirtualny...czytalam z zaciekawieniem..i wiesz,troche cie rozumiem..dalej ci na nim zalezy,dalej za nim tesknisz..i dlatego twoje zachowanie poniekad jest zrozumiale,te 'obsesyjne'...ale powinnas coraz mocniej oswajac sie z ta mysla,ze juz nigdy nic z tego moze nie byc..na to potrzeba czasu..pewnie duzo wiecej niz do tej pory...moze czas pozwoli dostatecznie zagoic bol twoj w sercu i pozbyc sie tych wszystkich mysli i zachowan,a moze ten czas cos zmieni miedzy wami...ale ja cie rozumiem,naprawde...tylko zacznij coraz bardziej hamowac te mysli i zachowania..nie kus sie o napisanie do niego.a skoro on teraz zaproponowal przyjazn ,to ty nie zaczynaj narzucac sie mu z tym.bo znow bedzie jak bylo.bez czesc.niech teraz on zacznie pielegnowac ta znajomosc..pewnie ci to nie odpowiada,bo chcialabys z nim byc,a nie przyjaznic sie?to musisz totalnie go sobie odpuscic i zdawac sprawe,ze to nigdy sie nie stanie...przestawac powoli obsesyjnie sie zachowywac...i nie proboj go rozkminiac w ten sposob jaki bys chciala..jesli jemu naprawde dalej badź znow na tobie by zalezalo,dawal by ci mocniejsze sygnaly.a to co on robil do tej pory to nic konjretnego i o niczym nie swiadczy.mozliwe i zapewne zle to odbieralas...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Przyjaznic się z kimś, kogo tak naprawdę chce się przytulić, pocałować...

Nie da się sad

Ale nie dostaje żadnych sygnałów od momentu naszej rozmowy w klubie, wiec nic mi "nie grozi"...:( Tak bardzo bym chciała żeby było inaczej, żeby on dorósł do związku. (przecież facet przed 40stką bez żony czy dziecka, atrakcyjny, jest singlem tylko i wyłącznie z wyboru bycia singlem...)

To jest przekleństwo poznania starszego faceta, który dużo już przeżył i żaden znany mi 26-30 latek a nawet starsi nie dorastają mu do pięt... Wczoraj byłam w klubie z koleżankami, oczywiście nikogo nie poznałam, a koleś który trochę przypomina mi z wyglądu eksa, który patrzy mi zawsze w oczy, gdy się mijamy, nigdy mnie nie zagadał i wczoraj też nie. Oczywiście mogłabym zastąpić eksa nową miłością, ale po prostu się "nie zdarza"...
Szczerze mówiąc nie mam ochoty na flirty...

Cieszę się, że mieliśmy taki 3- miesięczny "odpoczynek" od siebie, ale jak widzę, na nic się to zdało. Myślałam, że jak mnie zobaczy to coś się w nim obudzi. Mam doła, moja nadzieja na powrót umiera... Jak juz umrze całkowicie to będę mogła swobodnie wypić z nim kawę. Teraz oczywiście mam wielką chęć napisać do niego, ale nie zrobię tego. Prędzej czy póżniej zobaczymy się w klubie, wtedy zobaczę reakcje...

Myśle, że cięzko by u nas mówić o "pielęgnowaniu" znajomości. Chyba są tacy faceci w życiu kobiet, od których chce się wszystko albo nic, przynajmniej w moim stanie emocjonalnym tak czuje.
Tylko jego najlepszy kumpel i również moj kumpel nas teraz "łaczy"...

To może jego pomysł przyjścia do mnie pracy, żebym "pogodziła się" z eksem, w znaczeniu żebyśmy mówili sobie cześć.
Mnie nie było w kafejce, ale spotkaliśmy się kilka dni pozniej. Eks wyciągnał reke, przywitał się pierwszy, pewnie mu ulzyło, że już ma "to" z głowy

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Jakbym chciala juz nie cierpiec z jego powodu!!!
Czy to musi tak boleć? sad
dowiedziałam sie od kolezanki, że widziala dzis mojego eksa w kawiarni z jakąs dziewczyną...
sad

54

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie zadręczaj się tak. Smutno się mi robi jak czytam to tylko, a co dopiero przeżywać coś takiego... Zmień nastawianie do tego wszystkeigo, do niego jako człowieka, nie koloruj go na piękny róż i dopuść do siebie te wszystkie odcienie szarości jakie też są w nim na pewno, bo wszyscy takie mamy. Koleś wyrwał sobie laskę, z którą się przez chwilę pobujał i tyle. A jak się jest w pewnym wieku i jest się samotnym z wyboru, to już się to raczej nie zmieni. Przecież jemu tak jest po prostu wygodniej...

55

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

no boli...choler nie..szczegolnie jak ty kochasz.a on juz nic nie chce...wiesz,najlepiej bedzie jak ta nadzieja umrze.zycze ci tego z calego serca,zebys juz tak tego wszystkiego nie przezywala i zeby on w jakims wiekszym stopniu stal sie dla ciebie obojetny...dokladnie,zmien nastawienie..na wyleczenie sie z tego wszystkiego potrzeba czaasu...moim zdaniem najlepiej bedzie jak zaczniesz unikac go,kontaktu z nim..przynajmniej dopoki nie umrze w tobie uczucie do niego..nie pisz dalej nic.musisz wytrwac w tym.sama widzisz,ze on chce miec to wszystko juz z glowy..nie idealizuj go tez tak,ze zaden inny nie dorasta mu do piet..bo w takim przypadku nie dasz sobie szansy na innego faceta...wiem,ze ciezko...ale niestety tak to wyglada...zycze ci powodzenia...

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

On był i jest dla mnie wyzwaniem oraz ciągłą zagadką.
Niepewność i adrenalina, oczywiście do czasu, kiedy poczułam, że daje więcej niz otrzymuje i że jego wolność staje się ważniejsza...

Dziś od innej koleżanki dowiedziałam się, że w sobotę był w klubie ze swoim kumplem, chyba byli sami, czyli zażyłość z dziewczyną, z którą był na kawie na drugi dzień po imprezie czyli wczoraj, nie jest jeszcze może jeszcze duża, a może znowu mój eks broni wolności i mówi kolejnej dziewczynie, że wychodzi z kumplem i koniec tematu. Albo poznał ją tej nocy w klubie...

Po co zajmuje się takimi scenariuszami? Wtedy w lato ponad 6 tygodni nie mieliśmy kontaktu (po pierwszym rozstaniu) i też takie "rozmyślanie" nie dało mi nic. "Przyszedł" wtedy czas, że znowu byliśmy razem. Z tego powrotu cieszyłam się ogromnie! piękne chwile, gdy nie wiedziałam, czego oczekiwać po spotkaniu, tęskniłam i wreszcie mogłam się do niego przytulić.

57

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

wiesz kochana...czytam Twoje wpisy z wielkim zainteresowaniem. Jestem po prostu ciekawa jak u Ciebie sie to rozwinie i co zrobi ten.....pan! szczególnie zainteresowały mnie słowa,które powiedział do Ciebie-"jesteś jedyną dziewczyną itd.." dosłownie to samo usłyszałam od Niego! I też wybrał wolność( nawet mnie nie zdradził z inną) tylko wybrał bycie samemu. Bede czekała na rozwoj Twojej sytuacji...trzymaj sie i nie poddawaj!

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Nie dam sobie ręki uciąć, że mnie nie zdradził... Wiem tylko, że wtedy przy dwóch rozstaniach nie było żadnej jednej konkretnej dziewczyny, dla której ze mnie zrezygnował... to niby pociesza, ale niestety daje nadzieję, bo głupie babskie myśli dochodzą do głosu:
"a może spanikował", "a może musi przemyśleć", "a może wydaje mu się, że znajdzie lepszą, ale i tak w końcu wróci" itd.
oczywiście tłumię myśli: "może mu się znudziłam", "może jestem głupia i naiwna"...

Wczoraj znowu Go widzialam... Gdy czekałam na kolezanke przed obiadem, zobaczyłam go i jego/naszego kumpla. Podeszłam do nich, dopiero w drodze do ich stolika pomyslałam, że moze mają damskie towarzystwo i spanikowałam, ale na szczeście siedzieli sami.
Skończyli już obiad, w kubkach może łyk kawy. Przywitałam się z nimi tak samo, podanie ręki i "cmok" w policzek. Kumpel zaproponowal zebym usiadla wiec tak zrobilam i z nim zaczelam rozmawiac. Eks siedzial obok kumpla i pisal smsa, ale sie przysłuchiwał. Wspomnialam, że na impreze naszej (wspolnej) kumpeli wpadne pozniej, bo niestety pracuje, a Eks zapytal mnie nagle "od ktorej godziny pracujesz?" a po jakimś czasie dodał coś takiego: "fajnie wtedy było w twojej cafe, musimy to powtorzyć"

po co On to mówi? myśle, że chyba tylko chciał coś wtrącić. Dla niego to nic nie znaczy, a ja już będe w piątek zestresowana w pracy, bo może jaśnie książe jednak wpadnie...

Oczywiście przy okazji dowiedział się z mojej rozmowy z kumplem, że pracuje cały weekend, więc napewno mnie nie zobaczą w żadnym z naszych ulubionych dwóch klubów. W Jego pytaniach zawsze widzę jakiś ukryty cel...
Myślicie, że jestem teraz jego chodzącym sumieniem? że On nie czuje się zbyt swobodnie w podrywaniu lasek, gdy ja jestem w tym samym klubie?

Przez całą 10 minutową rozmowę nie widzieliśmy swoich oczu hmm bo wszyscy uparcie siedzieli w okularach przeciwslonecznych (stolik na dworzu),
a pożegnanie...  ostatnie odwrócenie i taka sekundowa "cisza"

59

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

" Myślicie, że jestem teraz jego chodzącym sumieniem? że On nie czuje się zbyt swobodnie w podrywaniu lasek, gdy ja jestem w tym samym klubie?"

Smutna długonoga, myślę, że facet jest bardzo cierpliwy i tolerancyjny. Narzucasz się Mu na wszelkie możliwe sposoby, może bardziej Go to bawi, niż irytuje, ale z pewnością Cie nie szanuje. A już na pewno nie Jesteś Jego sumieniem. Po prostu Jesteś Mu całkowicie obojętna, co zresztą cały czas stara Ci się udowodnić. Dziewczyno, spożytkuj swoją energię na jakiś szczytny cel, może na jakiś wolontariat.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Sobota, godzina 12:30, byłam z 3 koleżankami na obiedzie na stołowce. Nagle jedna mówi, że moj eks stoi w kolejce, i rzeczywiscie, stal 20 osob za nami. W ogole totalne zaskoczenie.
Był sam. Wiem, że nasz wspólny kumpel pracował do 14stej tego dnia, więc jesli już spodziewałabym się eksa to w towarzystwie jakiejś dziewczyny.

Nakładają sałatkę, spojrzałam się na niego i on w tej chwili podniósł wzrok, mimo, że zajęty był niby komórką... Pomachałam mu z odległości może 5metrów, nie miałam odwagi podejść.

Gdy usiadłyśmy, on przeszedł koło naszego stolika, kiwnął do mnie głową i się uśmiechnął, odwzajemniłam gest.
Poszedł w drugi koniec sali i tyle go widziałam...

61

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Jak dla mnie to jesteś obsesyjnie zazdrosna i zakochana w nim.
zrobiłabyś wszystko żeby on tylko spojrzał na Ciebie, odezwał sie spotkał.
Sama się nakręcasz na niego. To że powiedział Ci że jesteś jego koleżanka jako jedyna...czy coś takiego
a co miał Ci powiedzieć w klubie, po drinkach przy kumplach....?!
chcesz widziec rzeczy których nie ma
wmawiasz sobie, że to juz wielka przyjaźń i miłość...
ale skoro dwa razy Wam nie wyszło to daj sobie spokój!!
Jak ktos tu wyżej napsiał wykorzystaj swoją energię na wolontariat i zajmij się praca magisterską.

a to, że był z kimś na kawie to nic nie znaczy... może jakaś koleżanka Ty też masz kolegów...

62

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

mutna kolezanko swiat nie konczy sie na 1 facecie zamknij rozdzial i zajmij sie swoim zyciem w przyszlosci na pewno poznasz jescze niejednego kawalera i moze sie wam ulozy.

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

friends-> lovers->enemies-> strangers->friends-> lovers->...

i tak to się kręci w kółko
przeszłam 3 etapy, teraz jesteśmy jak obcy ...

64 Ostatnio edytowany przez smutna długonoga (2011-04-01 20:18:40)

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Kumplowi eksa spodobala sie chyba moja sąsiadka i zgadali sie na czacie i  on mial dołaczyc do nas- do mnie, sasiadki i jej siostry do knajpy na miescie. Wczoraj z rana, dopisal jej, że wezmie towarzystwo...

Oczywiscie nie zdradzil kogo, ale moglam sie domyslac... wpadl do knajpy z Eksem

To jest naprawde ponizające byc tylko kolezanką! sad
Siedziec przy jednym stoliku, na ukos stolu i wymieniac tylko pare zdan. A bylo tez niezrecznie, gdy zostalismy sami, bo cala reszta poszla do toalety, ale nie zdazylam nawet zapytac  wiecej niz "co slychac?" bo kumpel szybko wrocil z toalety i juz rozmowa sie urwala.
Na poczatku eks byl nieco osowialy, mialam wrazenie, że zaraz wyjdzie pod pretekstem pracy na drugi na dzien, ale humor polepszyl mu sie po 2 piwach. (Eks znowu wspomnial, że mysleli żeby wpasc do mnie do cafe.)

Po knajpie poszliśmy do klubu. Zaczepiał mnie na parkiecie jak dawniej, czyli jeszcze zanim zaczelam coś do niego czuć. Nawet pozował z nami do zdjęc, czego wczesniej nigdy chetnie nie robił. Niestety nie było okazji na glebsze rozmowy. Eks i kumpel reklamowali przede wszystkim nasze miasto i region, w ktorym one są nowe (tzn. siostra tylko odwiedziła moją sąsiadkę).
Próbowałam się dobrze bawić, ale nie zawsze się dało i wtedy Eks zauważał, że gdzieś wystaje poza nasze kołko i zapraszal do srodka.
Zabawa jak z przyjaciolmi. Niestety czułam się jak gorsza, ta, co nie zasługuje na takiego faceta, dostałam przecież kosza, oto skutki...
"teraz zasługuje tylko na jego towarzystwo, gdy będzie z kumplem"-mysle sobie teraz,  nawet nie zasluguje na maila czy smsa:( z pytaniem "co u Ciebie?"
czuje się jak totalne dno, nawet nie nadaje się teraz do poznawania nikogo, bo faceci wyczują słabosc i niepewnosc...

Coś jest ze mną nie tak:( miałam problemy rodzinne w styczniu i wydaje mi się, że jeszcze w grudniu byłam silniejsza, teraz czuje się psychicznie taka słaba:( Zawsze przeżywałam wszystko mocno, jestem uczuciowa, ale teraz ta bezsilność kontroluje moje życie:(

Czy dałoby mi coś, gdybym z nim porozmawiała sam na sam? Wyprostowała te bolesne słowa, które sobie powiedzieliśmy w tej kłotni w październiku?
Wg niego pewnie zamknelismy temat przez to, że podszedł do mnie w klubie i podał rekę, ale ja wiem, że gdyby miała się z nim spotkać sam na sam, byłoby to dla mnie bardzo bardzo bolesne, bo musiałabym wrócić do tematu kłotni, czy by mi ulzylo?, a może usłyszałabym słowa, ktorych nie chce uslyszec...

Najgorsze jest jednak to, że ja jestem tyle lat młodsza od niego,  i to wszystko tak mocno przyżywam, myśle, że dla niego to już odległa i zamknięta sprawa. Tez bym chciała mieć tak łatwo jak on!!!

65

Odp: Nie rozumiem tego faceta...

Czego ty sie tak katujesz?

Zdyscyplinuj sie i urwij kontakt!

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie rozumiem tego faceta...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024