Witam, jestem nowa na forum, ale zamierzam czesto uczestniczyc w dyskusjach.
Prosze o odpowiedzi i rady.
Jestesmy razem ponad rok, mieszkamy tez tyle razem. Ja 24 lata on 40. Zwiazek bardzo udany do pewnego czasu.
Nasze zycie wyglada tak ze ja nie pracuje bo porpostu prowadze firme i nie wymaga ona prawie wogole mojego zaangazowania, moj mezczyzna nie pracuje wogole. Nasz dzien wyglada tak ze wstajemy, jemu sniadanko, kazdy zalatwia swoje sprawy rano, potem wspolnie jakies obiad, potem cale popludnia, wyjscia razem, rozrywka itd. Moj facet mowi w towarzystwie ze jak brat z siostra zyjemy. Wiem ze jest troszke za bardzo mnie pewny. i np po ostatniej klotni powiedzialam ze chyba za duzo czasu z nim spedzam i ze chyba wyjade na tydz kilkaset km dalej do taty, on na to ze cos pewnie kombinuje ze mu nie przeszkadzam itd. Wychodze raz w tyg z kims sie spotkac, choc brakuje mi znajomych, zmienilam miejsce zamieszkania. Tak poprostu ze soba sie zzylismy ze naawet jak on wyjezdza to odrazu dzwoni.
Nie wiem co zrobic, nie mam za bardzo dokad wychodzic zeby nie siedziec w domu:) tymbardziej jestem chora, tzn w kazdej chwili moge zle sie poczuc i musze byc niedaleko domu (tzn kilka km) aby w razie czego ktos po mnie przyjechal. To mnie tez ogranicza bardzo;(
Mam za duzo wolnego czasu, bo prawie cale dnie, czas na hobby mam to wykorzystuje go 2, 3 razy w tygodniu.
Nie wiem jak sie zachowywac aby troszke poprawic relacje.
Widze ze przy mnie pozwala sobie na nerwowe zachowanie czego nie robil wczesniej, a jak np spotyka sie z jakims znajomym odrazu robi sie mily, przyjemnie z kims rozmawia. Jak rozmawia ze mna przez tel a dzwoni ktos na 2 lini to wylacza sie ze mna, dziwnie sie czuje wtedy. Zarzuca mi ze on prawie caly czas mysli np weekend co mozemy robic, ze ciagle jego inicjatywa. Nawet jesli chodzi o sex ostatnio byl 3 razy w mscu tylko, ale tez narzeka na nerwowe sytuacje, naprawde takie ma. I coraz czesciej powtarza ze napewno ja go zostawie, ze znajde mlodszego itd. i wtedy mowi ze znajdzie sobie mloda ukrainke:)
On jest twoim utrzymankiem ? tobie to pasuje?, jesteś altruistką widać. Widzę że na razie nie masz problemu, więc po co piszesz na forum. Jeśli chodzi o ten jego strach, że go zostawisz to naturalne. Możesz go zapewniać że tak nie jest, jednak 26 lat tu wielka różnica.
Miłość zaś nie zna granic
Pozdrawiam
Nie jest moim utrzymankiem nie musi juz pracowac. Mysle ze jest problem a jest nim to jak on sie zachowuje wobec mnie, nawte nasz wspolny przyjaciel powiedzial ze za bardzo sie uzaleznilam....
nie pracuje? tzn ze co? ze juz ma jakąś rente czy coś?? facet 40 lat, to w efekcie nie jest jakiś starzec, więc sie dziwie czemu nie pracuje? w takim razie czym on sie zajmuje??? jesli chodzi o jego zachowanie to tez sprawa nieciekawa...
Poprostu jest ciebie pewny i uważa ze jak kolwiek sie zachowa to ty i tak mu to wybaczysz. I tak zyjecie. Nie rozumiem cie, milosc miłością owszem - ale nie tęsknisz za "normalnym" zyciem?? bo z tego co piszesz wywnioskowałam ze oprocz niego nie masz nikogo, tak?
Myśle ze to jest taka prawdziwa miłość, znalazl sobie młodą dziewuszkę i teraz będzie robił, co będzie chciał, a mozesz napisac na czym polega twoja choroba? jesli to oczywiscie nie zadna tajemnica i jesli mozesz napisac. Pozdrawiam
Nie pracuje, poniewaz pracowal, dorobil sie i nie ma juz na to sil, jedynie gra na gieldzie. Robie sobie badania wlasnie, ale zdarza mi sie zaslabnac, jestem ogolnie oslabiona. Zmienilam miejsce zamieszkania, poucinalo sie duzo kontaktow, duza odleglosc. Mam niedaleko mame i kilka kolezanek, wiec z nimi sie normalnie spotykam. ogolnie w zwiazku jest ok, dba o mnie, ale mysle jak tu odmienic to zeby przestal byc mniej pewny:) Jak wczeniej na poczatku bylam obojetna bardziej to bardziej sie stral, byl milszy ale mowil caly czas ze chcialby miec kobiete ktorej bedzie pewien ze z nim bedzie itd potem zakochalam sie, zatracilam i widze odwrotnosc.
to teraz zrób tak jak na początku, nie staraj sie. Poprostu spróbuj go niekiedy ignorować, pamietaj że to ty jestes na wygranej pozycji, ponieważ jesteś młodsza i to on ma sie o ciebie i o wasz związek bać. Wkońcu różnica wieku jest ogromna. Ja osobiście podziwaim Cię że zdecydowalaś sie byc z kimś o tyle starszym, aczkolwiek rzeczywiscie miłość nie zna granic i wieku również. Ale czy nigdy nie zastanawiałaś sie nad tym jak to będzie kiedy ty będziesz w jego wieku??? bo on wtedy będzie już... no nie ukrywajmy dziadziusiem. Jestes z nim narazie na etapie "jakiś tam związek"?? czy myślisz z nim o ślubie i związaniu sie na reszte życia??
Nie podobał ci sie nigdy inny, młodszy niż on męźczyzna???