Witam wszystkich na forum , zarejestrowałem się tutaj by móc podzielić się moimi przemyśleniami o życiu człowieka oraz wzajemnych relacjach między ludźmi .
To pierwszy temat na jaki wszedłem i od razu mi się spodobał , ponieważ rozumiem doskonale troski jego autorki , nawet sam takie miewam/łem , chociaż niezbyt często , ponieważ mój obecny stan jest moim świadomym wyborem braku partnerki .
Chciałbym od razu dodać trochę optymizmu do dyskusji , choć nie wiem czy mój argument będzie dla Was przekonywujący , ale uważam ,że w wieku , w którym jesteście nie musicie się jeszcze spieszyć na "łeb na szyję" z polowaniem na tą drugą połówkę , wiadomo ,że już by się chciało mieć do kogo przytulić , jednak pamiętajcie ,że co nagle to po diable
Ja postanowiłem się tak jakby przygotować do roli współbudowniczego mojego związku z drugą osobą , tak by nie popełnić falstartu (a takich przypadków z życia wziętych mógłbym już parę podać i myślę ,że wy również) i móc sobie pod koniec mojej życiowej drogi powiedzieć ,że podjąłem dobrą decyzję , która pozwoliła mi bez większych perturbacji być szczęśliwym .
Jako przedstawiciel płci z reguły brzydkiej , chciałbym zaapelować do Was drogie dziewczęta , jeszcze bardzo młode kobiety , abyście tak bardzo nie przejmowały się swoją sytuacją braku partnera , bez względu na to jak to komentuje środowisko i jak bardzo czarne myśli co do swojej przyszłości przychodzą Wam do głowy , a bardziej skupiły się na sobie , np. na swoim rozwoju emocjonalnym czy też edukacyjnym .
Jak wspomniałem obecnie coś takiego praktykuję z paru powodów , ale głównym jest to , iż nie czuję się jeszcze wystarczająco dojrzały emocjonalnie by pojąć takie wyzwanie . Jednak proces ten staram się wspomóc np. analizą tego co mogę na co dzień zaobserwować, a to już jest temat rzeka i to na wiele wieczorów . Jedna banalna , podstawowa rzecz jaką już się o relacjach w ten sposób dowiedziałem i którą we współczesnym świecie uważam za spory problem :
Ze "związków" , które obserwuję dookoła , które są budowane przez moich rówieśników i które różnie się kończą zauważyłem ,że większość tych relacji jest pozbawiona jakiejkolwiek dozy szacunku wobec siebie , co wcześniej czy później rujnuje ją i nie ma tu do rzeczy nic ,że osobiście nie byłem w związku i ktoś mi może zarzucić ,że nie wiem jak to jest . Po prostu uważam ,że mając pewne zasady zachowań do wielu rzeczy się nie posunę , wiele złych rzeczy osobie , z którą planuję dzielić życie nigdy nie powiem , choćbym nie wiem jak bym miał być zdenerwowany .
Trochę się zbyt rozpisałem i wyszedłem poza temat (a może tylko pozornie), ale niestety tak mam ,że w internecie łatwiej mi się przelewa myśli , albo inaczej w internecie mam komu je przelewać .
Na koniec chciałbym Was drogie dziewczęta jeszcze podnieść na duchu (przynajmniej w moim mniemaniu) ,że nie ma wiele lepszych rzeczy na świecie niż kobieta niezależna , samodzielna , niewspominająca starych uniesień (oraz upadków) , realnie patrząca na życie , posiadająca własne wartości , zasady i światopogląd , a to ,że nie była w żadnym poważnym związku przez 20-kilka czy 30 lat nic nie zmienia , a nawet dla wielu będzie plusem . Padł argument ,iż chłopak sobie może pomyśleć , że jak nie miała nikogo , to pewnie z nią coś nie tak , to ja się pytam po co Wam taki baran , co żyje domysłami , a nie chce Was poznać , odkryć i się zakochać ...
Pozdrawiam , i kończę swój przydługi wywód , może jutro przy chwili spokoju postaram się popytać w tym temacie parę osób co autor miał na myśli 