Emilio, w tym temacie nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Dla mnie wykluczanie kogokolwiek z dyskusji to żaden argument. Nie zamierzam podejmować kwestii mojego własnego wyznania, ponieważ to mówiąc bardzo otwarcie moja prywatna sprawa - podobnie jak to, czy wyjdę za katolika, buddystę czy muzułmanina, czy będę katoliczką/buddystką/muzułmanką a później czy poślę bądź nie swoje dziecko na religię.
Z kolei dyskusja rozpoczyna się właśnie wtedy, gdy ma się odmienne opinie - Ty sądzisz, że homoseksualista nie może uczyć religii, ja jestem zdania, że żadnego człowieka w państwie prawa nie wolno zawodowo określać poprzez pryzmat płci, wieku, niepełnosprawności, wyznania, orientacji seksualnej.
Jak już się to tutaj przewinęło, istnieje możliwość życia w celibacie. Więc nie każdy homoseksualista musi łamać zasady KK. I wyobraź sobie sytuację, że jako osoba innej orientacji, głęboko wierząca, przyjmujesz światopogląd kościoła, żyjesz w czystości - ale zwalniają Cię z pracy. Zasadne? Mogłaś się słowem nie odezwać na temat orientacji lub wręcz przekazywać wiernie zasady KK, a mimo to ktoś ciekawski i dociekliwy zobaczył Cię trzymającą się za ręce z kobietą przy kawiarnianym stoliku i tracisz posadę. Na jakiej podstawie?
Jeżeli traktować wszystkich tą miarą homoseksualista = aktywny seksualnie, to jestem za tym, żeby tą samą miarą traktować heteroseksualistę. Każdy heteryk bez ślubu = aktywny seksualnie, a więc łamiący zasady KK, powinien być pozbawiony pracy jako katecheta.
Jeśli tylko ja widzę ten absurd to słusznie się martwię, w jakim w ogóle żyję kraju. I żeby nie było, jestem zwolenniczką reagowania, gdy nauczyciel wnosi życie seksualne do klasy, a nawet umiałabym zrozumieć sprzeciw rodziców na udział w paradzie równości, aczkolwiek uważam, że wydawanie wyroku na kogoś, kto nie dokonał konkretnego przewinienia tylko dlatego, że "się zakłada, że..." może finalnie zranić wiele osób. I z katolicką postawą ma niewiele wspólnego, przypomina raczej palenie na stosie.
Smutny się okazuje katolicyzm w tym wątku - choć nie mam żadnych personalnych zarzutów do żadnej z wypowiadających się osób.